Balbina. Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Nie jesteśmy uprzedzone tylko stawcie się w sytuacji tej 2 osoby:mad:Jedna pani na moim osiedlu tez ćwiczy z owczarkiem i ile razy idę tyle razy jej slodki owczarek podlatuje do mnie i do Franka.a gdy weznę Franca na ręce to spodnie są do prania bo jaśnie pani nie raczy wziąć psa na smycz:mad::mad::mad: Quote
Martens Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Ale rozumiem, że pies tej pani to nie psy ***kas? Może w końcu zaczniesz rozróżniać trochę ludzi i sytuacje? Masz pretensje do dogomaniaków, jakby to oni byli właścicielami psów, które czymś Ci zawiniły na spacerze :roll: I jeszcze mówisz, że nie jesteś uprzedzona... Ależ oczywiście, że jesteś. Do ludzi i psów, których w życiu na oczy nie widziałaś i nie wiesz jak się zachowują. Quote
***kas Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Zamiast wylewać żale i gorycz na forum, może warto trochę poedukować sąsiadów? Ja ćwicząc w parku, w sumie robię to też trochę dla innych, wiele ludzi przystaje i pyta, co to za pieski, ze takie mądre, wdaje się w dyskusje, słucha, uczy się. Szczególnie młodych ludzi. Spotykamy się z właścicielka goldena, który był całkowitym zaprzeczeniem wzorca, pani podpytywała nas jak ćwiczyć, gdzie ćwiczyć, poszła psem na szkolenie, i teraz golden pomaga mojej najmłodszej suce przekonać się, że duże psy są ok i nie trzeba ich zjadać. I to jest właśnie ten śliczny disney'owski spaniel. Pies z problemami, gryzący, uciekający, i ogólnie najtrudniejszy z całego mojego stada. :diabloti: a ponadto, jakoś nie przypominam sobie sytuacji, aby którykolwiek z moich psów, podbiegł do kogoś, bo ja w przeciwieństwie do wielu psiarzy, mam świadomość jakie są moje psy, i zakładam, że ktoś może sobie nie życzyć KONTAKTU z nimi, więc one takowego nie wymuszają. Proste. Logiczne. :cool3: Quote
gops Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 jakbym zobaczyla rottka i kaukaza w parku bez smyczy i kaganca to bym zawaluu dostala :lol: nie no serio , ja wiem ze Twoje psy sa okey i nie podbiegaja ale sam fakt ich wygladu :loveu: przeraza tymbardziej jak ktos idzie z miejszym psem ;) moze robie z siebie glupka ale zawsze krzycze do takich ludzi zeby zapieli psy bo chce przejsc po pierwsze dlatego ze boje sie ze pies moze podbiec a po drugie to moja sucz sie rzuca na takie wielkie psy i boje sie ze jakis wkoncu nie wytrzyma i podbiegnie pokazac kto tu jest wiekszy :razz: w wiekszaci wlascielie sa wporzadku izapinaja psy na moja prosbe , nawet jak psy sa lagodne i nie podbiegaja postaw sie w sytuacji osoby idacej z miejszym psem ktora musi was minac a sie boi :cool3: Quote
***kas Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 gops napisał(a):jakbym zobaczyla rottka i kaukaza w parku bez smyczy i kaganca to bym zawaluu dostala :lol: nie no serio , ja wiem ze Twoje psy sa okey i nie podbiegaja ale sam fakt ich wygladu :loveu: przeraza tymbardziej jak ktos idzie z miejszym psem ;) moze robie z siebie glupka ale zawsze krzycze do takich ludzi zeby zapieli psy bo chce przejsc po pierwsze dlatego ze boje sie ze pies moze podbiec a po drugie to moja sucz sie rzuca na takie wielkie psy i boje sie ze jakis wkoncu nie wytrzyma i podbiegnie pokazac kto tu jest wiekszy :razz: w wiekszaci wlascielie sa wporzadku izapinaja psy na moja prosbe , nawet jak psy sa lagodne i nie podbiegaja postaw sie w sytuacji osoby idacej z miejszym psem ktora musi was minac a sie boi :cool3: jak widze człowieka z psem, to automatycznie psy są przy nodze i przytrzymujemy za obroże, właśnie dlatego co by uniknąć takich sytuacji :diabloti: tak się składa, że jestem w tej samej sytuacji z najmniejszą suką i wiem ile stresu kosztują czasami takie spotkania, dlatego mnie zasadniczo nikt nie prosi o zapięcie psa, bo robie to sama ;) Quote
aniaijaga Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 [quote name='Martens']Ale rozumiem, że pies tej pani to nie psy ***kas? Może w końcu zaczniesz rozróżniać trochę ludzi i sytuacje? Masz pretensje do dogomaniaków, jakby to oni byli właścicielami psów, które czymś Ci zawiniły na spacerze :roll: I jeszcze mówisz, że nie jesteś uprzedzona... Ależ oczywiście, że jesteś. Do ludzi i psów, których w życiu na oczy nie widziałaś i nie wiesz jak się zachowują. to w takim razie to forum i jego porady wogóle nie ma sensu,bo przeciez w wiekszości sie nie widzimy na żywo, nigdy sie nie poznamy Quote
gops Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 ***kas napisał(a):jak widze człowieka z psem, to automatycznie psy są przy nodze i przytrzymujemy za obroże, właśnie dlatego co by uniknąć takich sytuacji :diabloti: tak się składa, że jestem w tej samej sytuacji z najmniejszą suką i wiem ile stresu kosztują czasami takie spotkania, dlatego mnie zasadniczo nikt nie prosi o zapięcie psa, bo robie to sama ;) i dobrze robisz :evil_lol: ale takich ludzi jak Ty jest malo :roll: tzreba najczesciej prosic ja sama majac sredniego psa 16kg ma, w porownaniu do kaukaza czy rottka to ona jest malutka :lol: ale czasami ludzie z miejszymi psami boja sie przejsc nawet kolo nas ;) i tez to roumiem i zapinam psa bez problemu chociaz czasem mnie to smieszy , ale rozumiem ich obawy bo stawiam sie w ich sytuacji Quote
GameBoy Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 mieszkajac w Warszawie, wiec naprawde duzym miescie, nie moge pojac dlaczego ludzie prowadzaja psy bez smyczy :shake: codziennie spotykam babsko z pseudo jorkiem, ktory rzuca sie Muminie pod nogi po czym odskakuje i tak 100 razy, oczywiscie jest totalnie nieodwolywalny, pewnie nawet na smyczy chodzic nie umie :roll: dwa mloda dziewczyna z haszczakiem, niczego nienauczonym dzikusem, ktorego non stop puszcza luzem, wyznala mi ostatnio rozbrajajaca szczeroscia, ze ona by chciala zeby jej psa pogryzl jakis inny tylko nie za mocno, to moze by sie oduczyl do innych psow ganiac :roll: trzy, paniusia z bokserka, wiecznie biegajaca luzem, ktora zawsze podbiega do Mumina - szalu dostaje na takich "wlascicieli" - nie ma psy bo co one winne, ze maja glupich i nieodpowiedzialnych wlascicieli, ktorzy nie dbaja o ich wychowanie i bezpieczenstwo... po mojej prosbie o wziecie psa na smycz zawsze slysze, ze jak mam psa agresywnego to moj problem a nie ich :roll: jasne, tylko, ze Mumin nie wykazuje agresji poki pies sie do niej nie zblizy ( mowie o sytuacji kiedy jest na smyczy, jak jest luzem to odchodzi od psow ).... co z tego, ze szkole swojego psa i staram sie wyciszac poprzez rozne zajecia jezeli taki jeden skaczacy po mnie i po niej haszczak czy bokser wszystko niszcza w jedna minute??? dlaczego posiadacze psow sa tacy bezmyslni i wykazuja sie taka mala empatia? Quote
zerduszko Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 gops napisał(a): postaw sie w sytuacji osoby idacej z miejszym psem ktora musi was minac a sie boi :cool3: To niech się leczy :diabloti: Quote
Martens Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 aniaijaga napisał(a):to w takim razie to forum i jego porady wogóle nie ma sensu,bo przeciez w wiekszości sie nie widzimy na żywo, nigdy sie nie poznamy Forum ma sens - ale ono nie służy do wylewania pretensji na każdego właściciela dużego psa tylko dlatego, że ktoś ma nieprzyjemności na spacerze z zupełnie innymi osobami (i psami), niż te które są na tym wątku. Kiedy mnie spotka niemiła sytuacja na spacerze i wchodzę na wątek - żalę się na konkretną osobę i jej psa - a nie mam pretensje do dogomaniaków, którzy mają psy podobne do tamtego :razz: Co ja czy ***kas mam wspólnego z opisywaną przez Balbinę panią z owczarkiem, jeśli chodzi o kontrolę nad psem? Zapewniam, że gdybyśmy spotkały się z Balbiną na spacerze, nie byłoby żadnego problemu, mogłaby przedefilować ze szczekającym na smyczy yorkiem kilka metrów ode mnie i mojej spuszczonej ze smyczy suki i nic by się nie stało. Zresztą gdybym zobaczyła, że dziewczyna chce przejść z małym pieskiem i się boi, po prostu odeszłabym kawałek, albo wzięła psa na smycz, albo poleciła mu "leżeć-zostań" - po co ma się przemykac przerażona, niech przejdzie spokojnie. Właściwie bardzo żałuję, że nie spotkamy się na żywo, bo Balbina na własne oczy zobaczyłaby, czym jest pies bez smyczy, ale pod kontrolą. Inna kwestia, że ona oczekiwałaby raczej, że ja zabiorę psa i ucieknę, żeby ona mogła puścić swojego - i to już nie jest w porządku :razz: Niestety wiele psów puszczanych luzem pod kontrolą właścicieli nie jest, co i mnie nieraz denerwuje. Jednak osoby będące tu na forum, zajmujące się szkoleniem, dogomaniacy, jeśli już psy puszczają luzem to mają je pod kontrolą (przynajmniej większość). Balbinowa pani z owczarkiem, czy moja cholerna sąsiadka z dalmatką, którą raz na rok widzę na smyczy (a jest nieodwoływalna i agresywna) raczej na dogo nie bywają. Więc po co pretensje do osób tu obecnych? Chyba dogomaniak, miłośnik psów, powinien być na tyle myślącą osobą w tym temacie, żeby nie powielać krzywdzących sterotypów. To że pani z owczarkiem nie ma psa pod kontrolą, a mimo to go puszcza, nie znaczy że każdy dogomaniak z dużym psem tak postępuje. Tak samo jak to że jeden amstaff gdzieś kogoś pogryzł nie znaczy, że wszystkie są bestiami, oraz to, że wiele yorków jest szczekliwymi uciążliwymi dla otoczenia zwierzakami nie znaczy że każdy, i ten Balbiny, taki jest. Quote
zmierzchnica Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Balbina12 napisał(a):Ależ skąd jak możesz bać się tak słodkiego,niewinnego stworzonka jak amstaff czy kaukaz:loveu:Niedopuszczalne:cool1:Przecierz kas musi trenować ze swoim psem-nie pojmujesz - twój problem:-oŻałosne:diabloti: To co powinnaś zrobić ze swoim yorkiem, skoro mi PRZESZKADZA szczekanie takiego psa na moje? Gdybym była wredna, to bym powiedziała, że jeśli masz niewychowanego, lękliwego psa to jest twój problem, ma się zamknąć, bo ile można słuchać jazgotu...:roll: Więc co, piesek powinien chodzić z zawiązanym pyskiem, bo mi się nie podoba, że szczeka? Żyjemy w społeczeństwie, trzeba się trochę dostosować. Ja nic nie mówię jak jakiś jorczek drze się na moje (jeśli nie podbiega i nie atakuje), choć jest to denerwujące. Tak też duże psy bez smyczy mi nie przeszkadzają, jeśli mają mnie i moje pod ogonem, a też mam małe, lękliwe kundlice. Jeśli się boję takiego psa, to pytam, czy podejdzie albo proszę o przytrzymanie... Choć w sumie mi się to nie zdarzyło. Oczywiście, każdy ma prawo do lęku, ale stosujemy równą miarę. Ja czasem puszczam moje luzem, no to i ktoś ma prawo. Duży pies też może się wybiegać, zresztą dobrze wychowane duże są mniej pobudliwe. Pies powinien być pod kontrolą, czy to mały, czy duży. Oczywiście, że są przypadki nieodpowiedzialności, które przytaczacie - ale pretensje miejcie do tych nieodpowiedzialnych, a nie do ludzi, którzy psy wychowują, szkolą i MYŚLĄ o bezpieczeństwie innych. Ja też mam wiele spotkań z niewychowanymi psami luzem, wiele ataków na moje psy przeżyłam (i to głównie przez psy małe! yorczki, pseudo foksterierki, kundle itd), ale na widok psów luzem nie wrzeszczę "o boże proszę zabrać psa bo pogryzie moje, a one się boją!", jak coś to pytam, czy nie podejdą i idę w swoją stronę. A jeśli właściciel niekumaty, albo widzę że pies wyraźnie się moimi interesuje/spina się to odwracam się i idę w inną stronę. Oczywiście - nie trzeba ustępować, jeśli ktoś ma puszczonego luzem niewychowanego psa i nie panuje nad nim. Ale po co szarpać sobie nerwy, narażać swoje psy na kłopotliwe spotkanie? I tak do właściciela takiego luzaka nie dotrze, że pies ma być na smyczy, a zmiana trasy spaceru nie boli... Quote
***kas Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Martens napisał(a):Forum ma sens - ale ono nie służy do wylewania pretensji na każdego właściciela dużego psa tylko dlatego, że ktoś ma nieprzyjemności na spacerze z zupełnie innymi osobami (i psami), niż te które są na tym wątku. Kiedy mnie spotka niemiła sytuacja na spacerze i wchodzę na wątek - żalę się na konkretną osobę i jej psa - a nie mam pretensje do dogomaniaków, którzy mają psy podobne do tamtego :razz: Co ja czy ***kas mam wspólnego z opisywaną przez Balbinę panią z owczarkiem, jeśli chodzi o kontrolę nad psem? Zapewniam, że gdybyśmy spotkały się z Balbiną na spacerze, nie byłoby żadnego problemu, mogłaby przedefilować ze szczekającym na smyczy yorkiem kilka metrów ode mnie i mojej spuszczonej ze smyczy suki i nic by się nie stało. Zresztą gdybym zobaczyła, że dziewczyna chce przejść z małym pieskiem i się boi, po prostu odeszłabym kawałek, albo wzięła psa na smycz, albo poleciła mu "leżeć-zostań" - po co ma się przemykac przerażona, niech przejdzie spokojnie. Właściwie bardzo żałuję, że nie spotkamy się na żywo, bo Balbina na własne oczy zobaczyłaby, czym jest pies bez smyczy, ale pod kontrolą. Inna kwestia, że ona oczekiwałaby raczej, że ja zabiorę psa i ucieknę, żeby ona mogła puścić swojego - i to już nie jest w porządku :razz: Niestety wiele psów puszczanych luzem pod kontrolą właścicieli nie jest, co i mnie nieraz denerwuje. Jednak osoby będące tu na forum, zajmujące się szkoleniem, dogomaniacy, jeśli już psy puszczają luzem to mają je pod kontrolą (przynajmniej większość). Balbinowa pani z owczarkiem, czy moja cholerna sąsiadka z dalmatką, którą raz na rok widzę na smyczy (a jest nieodwoływalna i agresywna) raczej na dogo nie bywają. Więc po co pretensje do osób tu obecnych? Chyba dogomaniak, miłośnik psów, powinien być na tyle myślącą osobą w tym temacie, żeby nie powielać krzywdzących sterotypów. To że pani z owczarkiem nie ma psa pod kontrolą, a mimo to go puszcza, nie znaczy że każdy dogomaniak z dużym psem tak postępuje. Tak samo jak to że jeden amstaff gdzieś kogoś pogryzł nie znaczy, że wszystkie są bestiami, oraz to, że wiele yorków jest szczekliwymi uciążliwymi dla otoczenia zwierzakami nie znaczy że każdy, i ten Balbiny, taki jest. Tyle tylko, że arystokratyczne jorecki maja inne prawa niz moje zapchlone kundle :diabloti: Quote
Balbina. Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 nikt nie napisał,że mój york ma inne prawa bo to york a twoje nie maja żadnych praw bo to zapchlone kundle.Jeśli tak twierdzisz to pokaz gdzie tak niby napisałam :shake: Quote
nykea Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Pisalas, ze duze psy maja byc na smyczy, bo pomimo tego ze sa spokojne i wychowane, moze je zdenerwowac jak Franek ze strachu je ugryzie. Dla mnie to sa inne prawa. Mieszkam w Szkocji teraz i tutaj troszeczke inaczej wyglada sprawa miedzy ludzmi posiadajacymi psy. Jest dosc duzo rottkow, staffikow, coraz wiecej buldogow amerykanskich, jest tez kilka dobermanow. Pomimo, ze moj pies jest duzy raczej nie mam ochoty na blizsze spotkania z wiekszoscia z nich, glownie dlatego ze moj chlopak wlasnie skonczyl roczek i teraz mu sie wydaje ze kazdego psa moze zdominowac. Czesto zdarza mi sie, ze przystaje z moim psem i czekam az ktos sobie przejdzie, czesto to mi ludzie ustepuja. Wszystko z kultura i bez zadnych dziwnych zali, ze nie moge akurat teraz psa puscic, bo ktos tam jest. Dlaczego to jest takie trudne dla niektorych wypowiadajacych sie na tym forum? Aniaijaga, forum ma sens, bo pozwala nam, wlasciielom duzych psow poznac Wasz punkt widzenia, i vice versa. A co z ta wiedza ktos robi, no to juz inna historia... Quote
***kas Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 nykea napisał(a):Pisalas, ze duze psy maja byc na smyczy, bo pomimo tego ze sa spokojne i wychowane, moze je zdenerwowac jak Franek ze strachu je ugryzie. Dla mnie to sa inne prawa. Mieszkam w Szkocji teraz i tutaj troszeczke inaczej wyglada sprawa miedzy ludzmi posiadajacymi psy. Jest dosc duzo rottkow, staffikow, coraz wiecej buldogow amerykanskich, jest tez kilka dobermanow. Pomimo, ze moj pies jest duzy raczej nie mam ochoty na blizsze spotkania z wiekszoscia z nich, glownie dlatego ze moj chlopak wlasnie skonczyl roczek i teraz mu sie wydaje ze kazdego psa moze zdominowac. Czesto zdarza mi sie, ze przystaje z moim psem i czekam az ktos sobie przejdzie, czesto to mi ludzie ustepuja. Wszystko z kultura i bez zadnych dziwnych zali, ze nie moge akurat teraz psa puscic, bo ktos tam jest. Dlaczego to jest takie trudne dla niektorych wypowiadajacych sie na tym forum? Aniaijaga, forum ma sens, bo pozwala nam, wlasciielom duzych psow poznac Wasz punkt widzenia, i vice versa. A co z ta wiedza ktos robi, no to juz inna historia... ja chyba za bardzo napatrzyłam się na kulturę posiadania psa, za granicami polski, gdzie normalnym jest, że ktoś trenuje ze swoim wielkim psem, gdzie psa sie zapina/przytrzymuje, gdy ktoś przechodzi, gdzie ludzie traktują się z szacunkiem. Gdzie psiadanie psa to przywilej i obowiązek bycia dobrym przykładem. Gdzie jorki sa jorkami z długim włosem i świetnym charakterem, gdzie rodowód to podstawa, albo bierze się psa ze schroniska. Idylla-jasne, ze są sytuacje stresowe, ze coś złego się wydarzy, ale jakoś odbywa się bez tego całego chamstwa i pretensji. :roll: Quote
nykea Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Tak a propos sytuacji stresowych, po raz kolejny spotkalysmy ukochana sasiadke ze staffikiem. Do psa nic nie mam, bo majac tak poje... wlascicielke trudno zeby pies byl normalny. Obecnie jak nas widzi szczuje na nas psa i pozwala sie ciagnac w naszym kierunku. Poniewaz stalo sie to juz pare razy i przewiduje, ze niestety ale kiedys smycz ni wytrzyma, bylam na policji. Oczywiscie nic nie moga zrobic, dopoki tragedia sie nie stanie, ale teraz mam przynajmniej spokoj ze jakikolwiek bedzie wynik starcia baba ma przerabane. Zreszta dziwie sie jej, bo szczuje staffika ktory ma max 25kg na dwa psy, z ktorych lzejszy ma 45kg, ciezszy ponad 50kg. Wiem, ze prawdopodobnie z moim staff by sobie poradzil, bo to jeszcze klusia jest, ale tak?? Co ona mysli, ze drugi pies bedzie stal i patrzyl jak gryza jego najlepszego przyjaciela?? :shake: Quote
GameBoy Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 strasznie denerwujaca jest taka dyskryminacja ze wzgledu na wielkosc psa, ludzie z malymi psami pchaja sie z nimi do sklepow, w autobusach nie zakladaja kagancow, nie trzymaja psow na smyczach gdybym ja zrobila tak z Mumina, zlinczowali by mnie chyba :shake: niestety ludziom brak kultury :cool1: Quote
Martens Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 GameBoy napisał(a):strasznie denerwujaca jest taka dyskryminacja ze wzgledu na wielkosc psa, ludzie z malymi psami pchaja sie z nimi do sklepow, w autobusach nie zakladaja kagancow, nie trzymaja psow na smyczach Dokładnie - tak jakby one nie bywały agresywne, albo w ogóle nie miały zębów. Kilkanaście lat mam kontakt z psami - najróżniejszych ras i rozmiarów, pogryziona zostalam dwa razy. Za każdym razem przez psa z kategorii wagowej poniżej 10 kg, po jednym do tej pory (po ładnych paru latach) mam bliznę. Ale małe pieski przecież są niegroźne :diabloti: Quote
GameBoy Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 Martens napisał(a):Dokładnie - tak jakby one nie bywały agresywne, albo w ogóle nie miały zębów. Kilkanaście lat mam kontakt z psami - najróżniejszych ras i rozmiarów, pogryziona zostalam dwa razy. Za każdym razem przez psa z kategorii wagowej poniżej 10 kg, po jednym do tej pory (po ładnych paru latach) mam bliznę. Ale małe pieski przecież są niegroźne :diabloti: ja juz nie mam sily tlumaczyc kazdemu napotkanemu czlowiekowi z psem, ze moja suka nie lubi sie bawic z innymi psami bo chce sie bawic z nami, ze nie chce zeby obcy pies wachal jej tylek czy podbiegal do niej i wskakiwal na leb :cool1: czasami sie zastanawiam czy musi sie wydarzyc tragedia zeby do takich oszolomow cos dotarlo? strasznie denerwuje mnie tez to, ze przez takie sytuacje musze sie szarpac z Mumina, uzywac dlawika bo ktos nie potrafi odwolac swojego psa :cool1: a klasyka jest juz tekst, ze skoro mam agesywnego psa to nie powinnam sie z nim pchac tam gdzie psy chodza :roll: chyba jej bieznie na balkonie wystawie i basen zrobie w salonie Quote
gops Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 zerduszko napisał(a):To niech się leczy :diabloti: nie uwazam ze powinnam sie leczyc czasami sa sytuacje ze boje sie minac psa np. ide z suka przez park , suka na smyczy , kaganiec w reku , musze minac pana z amstafem bez smyczy z obroza w reku boje sie minac ich bo moja suka bedzie chciala zaatakowac amstaffa znam ja i to wiem wiec prosze o zapiecie psa, a on nie bo przeciez lagodna jego sunia, jak ja mowie ze moja nie jest lagodna to mowi ze to nie jego problem no to ja zawsze odpowiadam ze jak pies zagryzie mojego psa czy suke to wtedy bedzie jego problem bo ja nie daruje i jak mam sie nie bac ? jak spotyka sie takich debili co kilka spacerow raz zaatakowal nas mix asta tzn mnie a potem moje pudla, moja suka nas obronila gdyby nie ona to pewnie pudla by juz nie bylo a ja bym byla niezle pogryziona stanela na wysokosci zadania i gryzla sie z tym pseudo astem , nie miala szans ale przezyla , nawet zszyc sie jej nie dalo bo miala rany szarpane ale uratowala nas i jestem z niej dumna teraz reaguje agresja na kazdego asta i tego typu psa i nie da sie tego oduczyc nawet jej kiedys tlumaczylam ze nie ma co sie rzucac bo jakby taki piesek chcial to by ja zagryzl ale zadne argumrnty na nia nie dzialaja ;) Quote
GameBoy Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 gops chodzisz z psem na szkolenie czy popostu ot tak akceptujesz te jej ataki bo "ona taka jest"? ja nie twierdze, ze ten koles zrobil dobrze, naprawde jestem od tego daleka ale moze warto popracowac tez ze swoim psem? Quote
gops Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 GameBoy napisał(a):gops chodzisz z psem na szkolenie czy popostu ot tak akceptujesz te jej ataki bo "ona taka jest"? ja nie twierdze, ze ten koles zrobil dobrze, naprawde jestem od tego daleka ale moze warto popracowac tez ze swoim psem? nie, mialam isc na szkolenie grupowe ale z moja sie nie da , szkoleniowiec mi odradzil , chcialam lekcje indywidualne to powiedzial ze narazie czasu nie ma a to jedyne szkolenie u nas w miescie, nastepne bedzie na wiosne czytam , duzo czytam i staram sie ta agresje eliminowac jakos sama probuje odwracac uwage gdy mijam owego psa smakiem czy zabawka, nic na nia wtedy nie dziala wlacza jej sie agresor i tylko atakuje , ale nadal probuje raz spotkalam dziewczyne ze szczeniakiem asta suczka i spotykalysmy sie kilka meisiecy , psy sie bawily dopoki tamta nie urosla , wtedy moja chciala ja zjesc i koniec znajomosci z innymi psami potrafi sie dogadac, tez nie zawsze ale wiekszasc mijanych psow jej nie interesuje wogole najgorzej jest jak szlam z dwoma psami naraz tzn z nia i pudlem , wtedy rzucala sie na kazdego psa, chciala bronic pudla koneicznie teraz chodze z nimi osobno i ten problem sie skonczyl prawie calkeim ;) mysle ze ona mnie broni , przed takimi psami poprostu Quote
GameBoy Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 gops napisał(a):nie, mialam isc na szkolenie grupowe ale z moja sie nie da , szkoleniowiec mi odradzil , chcialam lekcje indywidualne to powiedzial ze narazie czasu nie ma a to jedyne szkolenie u nas w miescie, nastepne bedzie na wiosne czytam , duzo czytam i staram sie ta agresje eliminowac jakos sama probuje odwracac uwage gdy mijam owego psa smakiem czy zabawka, nic na nia wtedy nie dziala wlacza jej sie agresor i tylko atakuje , ale nadal probuje raz spotkalam dziewczyne ze szczeniakiem asta suczka i spotykalysmy sie kilka meisiecy , psy sie bawily dopoki tamta nie urosla , wtedy moja chciala ja zjesc i koniec znajomosci z innymi psami potrafi sie dogadac, tez nie zawsze ale wiekszasc mijanych psow jej nie interesuje wogole najgorzej jest jak szlam z dwoma psami naraz tzn z nia i pudlem , wtedy rzucala sie na kazdego psa, chciala bronic pudla koneicznie teraz chodze z nimi osobno i ten problem sie skonczyl prawie calkeim ;) mysle ze ona mnie broni , przed takimi psami poprostu ona sie poprostu boi, czytanie niewiele da jak sie ma psa problomowego powiem szczerze, ze pierwszy raz slysze zeby szkoleniowiec mowil, ze nie ma czasu czy szkolenie nie ma sensu, Elblag nie jest malym miastem, jednego szkoleniowca tam macie? ja na Twoim miejscu poszlabym z nia na szkolenie dla jej wlasnego bezpieczenstwa, tym bardziej, ze czytalam gdzies jak pisalas, ze ona ciagnie jak parowoz wiec z chodzeniem na smyczy tez sa problemy Quote
marta_gp Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 do mojego psa na smyczy podbiegł dzisiaj bokser i poprostu zaatakowal :angryy: mój się oczywiscie bronil...ale co mam robić w takiej sytuacji? :roll: gops, a dlaczego z nią się nie da ćwiczyć na szkoleniu grupowym? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.