zerduszko Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 badmasi napisał(a):Takie zachowanie uważam za nieeleganckie. Ano. Swoją drogą, z całym szacunkiem dla trenera, podchodzenie do obych psów luzem bez uprzedneij konsultacji, to średni pomysł moim zdaniam :eviltong: Tym bardziej, ze przy 3 osobach i 1 psie nie powinno to być problemem ;) Jak to mówią, każdy kij ma dwa końce. Dwa. Quote
AngelsDream Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 A swoją szosą mam nadzieję, że każdy zdaje sobie sprawę z tego, że na Polu pies nie powinien być luzem? Specjalnie dziś dopytałam i się upewniłam. A już na pewno nie pies obszczekujący i strachliwy, czy taki jak Baaj - zbyt ciekawski, skory do forsowania własnego zdania. Żeby nie było, że belki nie widzę, a drzazgę tak. Jeśli faktycznie poczułaś się potraktowana przedmiotowo - przepraszam. Nie to było moim celem i niestety, ale słowo pisane nie jest idealne. Nie chciałam cię obrazić, to ty zaczęłaś pisać bardzo agresywnie. Faktycznie trochę tak shelciakowo. W ramach samokrytyki napiszę również, że wilczakowcy bywają aspołeczni. I bez socjalu, odrobinę szortcy w obyciu. Wszystko się zgadza. ;) Chciałam pokazać pewną dziwną specyfikę tegoż forum i chyba niestety udało mi się to aż za dobrze. Pewnie będziemy ćwiczyć na Polu, więc solennie uprzedzam - nie będę omijać ani ciebie, ani twoich psów szerokimi łukami. Będę je traktować, jak każde inne psy. Jeśli widzę, że ktoś rzuca psu dyski i widać z daleka, że naprawdę pracuje - nie przeszkadzam. Za to strzelanie z bicza, to już inna sprawa. ;) Quote
Abrakadabra Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 A ja cały czas twierdzę, i zdania nie zmienię, że większość osób, piszących na tym wątku ma problemy ZE SOBĄ, a nie z chamstwem innych psiarzy*/ właścicieli psów*/ psów biegających luzem*/ suk w cieczce*/ dzieci*/ rowerzystów*/przechodniów*/ *niepotrzebne skreślić Quote
AngelsDream Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 [quote name='Abrakadabra']A ja cały czas twierdzę, i zdania nie zmienię, że większość osób, piszących na tym wątku ma problemy ZE SOBĄ, a nie z chamstwem innych psiarzy*/ właścicieli psów*/ psów biegających luzem*/ suk w cieczce*/ dzieci*/ rowerzystów*/przechodniów*/ *niepotrzebne skreślić Owszem. Bo wszystkie problemy psów wynikają z ludzi. Tak, Baaja też. I Celara również. :cool1: Quote
Jami Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 Nie zgadzam się. Czy własciciel ma problem ze sobą jeżeli dziecko kopie jego psa? Czy właściciel ma problem ze sobą jeżeli przechodzi sobie spokojnie uliczkami i ktoś każe mu wynosić się bo denerwuje czyjegos psa? Nie sądze... Quote
AngelsDream Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 Nie napisałam, że właściciel - napisałam człowiek, a raczej tu cytat: z ludzi. A teraz trzeba tylko zrozumieć, co pokrętnego miałam na myśli. Quote
Abrakadabra Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 Większość - to nie znaczy wszyscy. Ale zauważyłam jakąś dziwną prawidłowość (oczywiście, żeby się upewnić, musiałabym przeprowadzić dość proste obliczenia statystyczne- i kiedyś znajdę na to czas), że jest spora grupa osób, udzielająca się na tym wątku na "okrągło". Nie ma dnia, kiedy nie muszą walczyć Z CHAMSTWEM INNYCH PSIARZY... Dobranoc. Quote
badmasi Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 Angels i tak się nie dogadamy bo ja o czym innym a ty o czym innym. Poczułam się dotknięta, to fakt ale dopiero jak przeczytałam na forum twój opis zdarzenia, kiedy to sprytnie pominęłaś niektóre fakty. Collie była na smyczy już w momencie gdy zbliżał się twój trener z psem, szelciak dziamgnął kilka razy niegroźnie gdy człowiek stanął obok nas i wcale nie atakował twojego psa. Mam prawo puszczać psy ze smyczy jeśli zachowuję nad nimi kontrolę a takowa była. Mam prawo też rzucać im frisbee w spokoju, siedzieć na trawie, bawić się z córką bez wlepionych we mnie oczu obcego, niezbyt przyjaźnie nastawionego psa tuż obok(szcególnie, że nie bez powodu wybrałam miejsce odległe od was). Moja collie chodzi na smyczy jak nie biega za dyskiem, jak za nim biega to nie interesuje się psami i osobami ale jak ktoś tak jak twój trener zaskakuje nas nagle to biorę ją na smycz jak zauważyłaś. To spotkanie nie było miłe bo wtargnęłaś w nieodpowiednim momencie-kiedy bawiłam się z psami. Po jakimś czasie wzięłam psy na smycz i poszłyśmy na kąpiel, gdybyśmy spotkały się wtedy sytuacja wyglądałaby inaczej.Psy by się poznały (no moje pewno by szczekały), obwąchały i razem ruszyły do wody. Mówiąc, że moje psy są niewychowane to znowu przeinaczasz fakty. Na jakiej podstawie to mówisz, że biegały luzem za dyskiem, że szczeknęły kilka razy?Ani jeden ani drugi nie wystartował z zębami. Szelciak jest niesłychanie pokojowo nastawiony do ludzi i psów(jedyna wada że dużo szczeka ale nie jest to szczekanie agresywne a i nad tym pracujemy). Biedak nawet nie broni się jak coś go zatakuje więc nie rozśmieszaj mnie tym lękiem przed zębami 10ms. pierdołowatego psa 35 cm w kłębie. Nie musisz ciągle podkreślać, że będziesz przychodzić na Pola, ja nie mam nic przeciwko, nawet nie pamiętam już jak wyglądasz. Jeśli jednak jeszcze raz ktoś będzie próbował przeprowadzać na mnie tego typu eksperymenty może spotkać się z bardziej nieprzyjemną reakcją niż tylko krzywe spojrzenie. Co to znaczy, że nie przeszkadzasz jak naprawdę pracuje? a można to robić na niby? Jeśli wymiennie rzucam dysk, piłkę, dopracowuję komendy z klikerem to co robię? Według mnie pracuję i się bawię, a że bez trenera? No i dość już mam porównywania mnie do szelciaka-więcej czasu w swoim życiu spędziłam z dobermanem i jamnikiem. Szelciaka mam od kilku miesięcy i żeby była jasność to jest pies mojej córki.Poprzedni szelciak był TZ.Mam znajomych z różnymi psami-kilku szelciarzy oczywiście, kilku z bullterierami,staficzerami, pitbullkami, westami, collakowców, zwolenników kundelków, spanielków, chi, yorków i długo by tu wymieniać. Lubię wszystkie psy i nie czuję się podobna do szeltika.Mój szeltik na pewno mi to wybaczy.Lula daruj:-( Co do specyfiki forum, to jak widzisz jestem na nim czynnie bardzo rzadko i od niedawna.Nie włączam się w dyskusje,wolę czerpać wiedzę-jednak tym razem zrobiłam wyjątek bo sprawa dotyczyła mnie. Quote
AngelsDream Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 badmasi, rzuciłam taką uwagę dla rozluźnienia, ale widać nie bardzo masz do siebie dystans. Przpeprosiny też cię nie obeszły, więc więcej nie uda mi się zrobić. A omijać cię szerokim łukiem nie zamierzam. Rzucanie dysków to bardzo żywy sport - z daleka zwykle widać, że ktoś pracuje z psami. W waszym przypadku widzialam jedynie dwie osoby na trawie. Siedzące. Serio. I bez złośliwości. Kawałek od was też tak siedzieli ludzie, ich pies biegał i nie robił nic konkretnego. Nie oczekuję, że każda osoba pracująca z psem postawi transparent - po prostu czasem nie widać, że ktoś pracuje z psem. I tyle. Ja nie chcę zapoznawać Baaja z twoimi psami, z żadnymi psami nie chcę - on ma do żadnych nie podchodzić i, o ile czyjeś nie podejdą, on nie podchodzi na bliżej niż 8-10 metrów, więc od razu mówię, że jeśli nie życzysz sobie bliskiego spotkania z tym psem, po prostu odwołaj swoje i na pewno nikt ich do wąchania się nos w nos nie zmusi. A na pewno nie my. Myślę, że to dość istotne. Wilczak, zwierz charakterystyczny. Kaganiec też ma z daleka widoczny, chociaż nie obiecuję, że będzie go miał na sobie. ;) Mieć go naprawdę, jak na razie, nie musi. Aczkolwiek pies nie komputer, zmienić się ma prawo, więc nie wykluczam. Cieszę się, że collie był na smyczy - to bardzo, bardzo dobrze. Ja nie toleruję obszczekiwania - ktoś, kto ma szczekającego psa ma dużo wiekszą na te dźwięki tolerancję. Do tego sheltie mają głosy dość świdrujące, więc to, co dla ciebie było szczeknięciem kilka razy, dla mnie było już ujadaniem, co po raz kolejny udowadnia, że jedna sytacja i dwa poglądy. I obie strony mają rację. Bo ja ci twojej racji nie odbieram, tylko już mnie nie obrażaj i daruj sobie wycieczki osobiste. A i jeszcze: twoje psy są niewychowane, bo jeszcze ich nie wychowałaś. Tak samo ja jeszcze nie wychowałam swoich. Może to da jakiś szerszy pogląd na to, co mam na myśli. Bo już nie wiem, co pisać, żeby nie zostało to znowu jakoś dziwie zrozumiane. Ps. Szetland znajomej u nas nie szczekał. Nie było wtedy u nas psów, mieliśmy ogrom czasu, żeby z nią pracować i siedem dni. Nie reagowała też na wystrzały tak mocno, jak w swoim domu. Czasem pies potrzebuje osoby z zewnątrz, która nie jest z nim tak mocno związana, ale której na zwierzu zależy. Bezę uwielbiam, aczkolwiek chętnie knebelek bym jej sprezentowała. Tak jak pani Bezy, Baajowi odrobinę wyciszenia. Tak dla równowagi. Quote
badmasi Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 AngelsDream napisał(a):badmasi, rzuciłam taką uwagę dla rozluźnienia, ale widać nie bardzo masz do siebie dystans. Przpeprosiny też cię nie obeszły, więc więcej nie uda mi się zrobić. A omijać cię szerokim łukiem nie zamierzam. Rzucanie dysków to bardzo żywy sport - z daleka zwykle widać, że ktoś pracuje z psami. W waszym przypadku widzialam jedynie dwie osoby na trawie. Siedzące. Serio. I bez złośliwości. Kawałek od was też tak siedzieli ludzie, ich pies biegał i nie robił nic konkretnego. Nie oczekuję, że każda osoba pracująca z psem postawi transparent - po prostu czasem nie widać, że ktoś pracuje z psem. I tyle. Ja nie chcę zapoznawać Baaja z twoimi psami, z żadnymi psami nie chcę - on ma do żadnych nie podchodzić i, o ile czyjeś nie podejdą, on nie podchodzi na bliżej niż 8-10 metrów, więc od razu mówię, że jeśli nie życzysz sobie bliskiego spotkania z tym psem, po prostu odwołaj swoje i na pewno nikt ich do wąchania się nos w nos nie zmusi. A na pewno nie my. Myślę, że to dość istotne. Wilczak, zwierz charakterystyczny. Kaganiec też ma z daleka widoczny, chociaż nie obiecuję, że będzie go miał na sobie. ;) Mieć go naprawdę, jak na razie, nie musi. Aczkolwiek pies nie komputer, zmienić się ma prawo, więc nie wykluczam. Cieszę się, że collie był na smyczy - to bardzo, bardzo dobrze. Ja nie toleruję obszczekiwania - ktoś, kto ma szczekającego psa ma dużo wiekszą na te dźwięki tolerancję. Do tego sheltie mają głosy dość świdrujące, więc to, co dla ciebie było szczeknięciem kilka razy, dla mnie było już ujadaniem, co po raz kolejny udowadnia, że jedna sytacja i dwa poglądy. I obie strony mają rację. Bo ja ci twojej racji nie odbieram, tylko już mnie nie obrażaj i daruj sobie wycieczki osobiste. I tak wkoło Macieju. Przeprosiny by obeszły gdybyś cokolwiek zrozumiała. Szelciak ma małą piłeczkę więc może nie zauważyłaś. Collie właśnie przyniosła dysk-dostawała rollery na rozgrzewkę. Frisbee to sport czasami dynamiczny a czasami statytyczny np.w momencie kiedy robi się przerwę aby pies się nie zniechęcił, szczególnie jak jest gorąco.Dlaczego uważasz, że rollera nie można puścić z pozycji siedzącej lub wykonać innego rzutu:crazyeye: Mnóstwo psów szczeka na Polach a w szczególności bordery jak ćwiczą.Spróbuj uciszyć je wszystkie, powodzenia. A ja nie toleruję podchodzenia do mnie z psem na bliską odległość, stania i wpatrywania się oraz pokazywania na mnie palcami. Ludzie kulturalni się witają, szkoda że o tym zapomniałaś. Nie musisz mi przypominać, że masz wilczaka, widziałam, zanotowałam.Ale śledzić mnie na Polach chyba nie zamierzasz?:diabloti: Dlaczego mam odwoływać psy z miejsca na którym siedzę?Jak to zrobić inaczej, jeszcze lepiej skoro one obok mnie:crazyeye: Collie zapięłam smycz jak podeszłaś, nie udawaj że nie widziałaś.....(piłeczka, dysk rozumiem ale że sięgnęłam po smycz też nie zauważyłaś?) Jesteś chyba przewrażliwiona, gdzie ja cię obrażam?Chciałaś podyskutować? Dyskusja nie zawsze toczy się w kierunku jaki wyobrazi sobie perlokutor. Jak widzisz punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, obydwie mamy swoje racje. Ty masz do mnie jakieś niuzasadnione pretensje, ja wymagam kultury i jakiś ludzkich reakcji i tyle w tym temacie. Mam nadzieję, że wyciągniesz jakikolwiek wnioski? Szkoda by było tylu zmarnowanych fontów. EOT Quote
AngelsDream Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 Nikogo nie zamierzam śledzić, ale nie będę też nikogo prosić o pozwolenie, żeby stanąć tam, gdzie mam ochotę z moim psem. Póki jest kontrolowany, moje prawo. Tobie to przeszkadza, masz inne podejście i wymagania, twoje prawo. Ja mam takie. Nie uważam, żebym faktycznie jakoś wielce odstawała od ogółu. Widzialam, że chwytasz ją za szelki - zapewne wtedy zapinałaś smycz. To naprawdę nie było tak blisko, jak twierdzisz. Oczywiście możesz napisać, że jestem złośliwa i ślepa, ale od biedy zgodzić się mogę tylko z drugim i to częściowo, bo okulary na nosie miałam. ;) [Tak, odrobinę żartuję. Nie mam w zwyczaju na długo nakręcać się na negatywne emocje. Także dobrej nocy, powodzenia w pracy z psami]. Quote
zmierzchnica Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 Już w dyskusję się nie wtrącam. O tym flexi to było tyle, że mnie irytuje, jak ktoś pozwala psu podejść na kilka metrów od moich na flexi i szczekać, kiedy moje aportują czy coś robią, bo je to rozprasza. Nic o gryzieniu, ale to nie ma znaczenia. Faktem jest, badmasi, że tylko Ty pisałaś tu rzeczy naprawdę obraźliwe - o tym, że AngelsDream jest banalna, że do wilczaka niepodobna tylko do chi czy coś takiego. Wybacz, ale takie rzeczy nic do dyskusji nie wnoszą, są nieprzyjemne, i szczerze mówiąc z całej waszej dyskusji najbardziej mi się te Twoje określenia rzuciły w oczy... Wręcz mnie trochę zszokowały czy zniesmaczyły. No ale, to naprawdę nie ma znaczenia, skoro nic poważnego się nie stało. Rozumiem zamysł AngelsDream, żeby pokazać sytuację z dwóch stron. Ale zauważyłam jakąś dziwną prawidłowość (oczywiście, żeby się upewnić, musiałabym przeprowadzić dość proste obliczenia statystyczne- i kiedyś znajdę na to czas), że jest spora grupa osób, udzielająca się na tym wątku na "okrągło". Nie ma dnia, kiedy nie muszą walczyć Z CHAMSTWEM INNYCH PSIARZY... Ja po prostu mam wątek w subskrypcji, więc na niego odpisuję :lol: Ja zauważyłam inną, dość logiczną prawidłowość - ilość chamstwa doświadczanego przez przewodnika psa jest wprost proporcjonalna do ilości problemów, jakie ma ten przewodnik z psem. Takie sytuacje - byłam z sukami w parku. Obie na luźnych smyczach. Po ścieżce latają dwa psy luzem. Idę po łuku, mijamy psy spokojnie, obce zainteresowane moimi, ale do kontaktu nie doszło, chamstwa brak. Druga - byłam z Frotkiem, podbiegł do nas przyjaźnie nastawiony pies, prosto pod łapy mojego, Frotek mało ze skóry nie wyszedł, rzucał się itd, właścicielka psa rzucała w swojego patyczki, Bóg jeden wie po co :lol: Gdybym w tej pierwszej sytuacji była z Frotkiem, pewnie doszłoby do jatki, w tej drugiej z sukami - byłoby miłe przywitanie z psiakiem i brak zauważalnego chamstwa. Jeśli ma się nieproblemowego psa, to nawet bardzo chamskie sytuacje jakoś oblatują. Jeśli ma się problemowe, to niestety, każde małe "chamstewko" bardzo psuje pracę z psem, podnosi ciśnienie, i człowiek musi się wyżyć, choćby tu. No i wiele osób pisze, bo po prostu wątek wyświetla się w subskrypcji ;) Psy na podwórku(ogrodzonym, z zamkniętą bramą i furtką), ja poszłam do domu wyłączyć obiad, czekamy na TZ, drzwi otwarte, po chwile słyszę jazgot, no myślę sobie wraca(moje burki owszem szczekają pod płotem, ale nie z taka nazwijmy to "pasją", kilka szczeknięć i olewka. Jedynie powroty do domu są oznajmiane całemu światu:roll:) Podeszłam do okna i co widzę? Tatuś z synkiem stoją przy naszym płocie i rzucają w nasze psy kamieniami, ku ciesze małego bachorka i ogromnej radości ojczulka. Futra wkurzone, drą gęby na całego. Nie wiele myśląc wyszłam i zapytałam co właściwie robią pod moim płotem z moimi psami. Na co usłyszałam, że pokazuje dziecku jak sobie radzić z takimi bydlakami, że jestem nienormalna trzymając takie krowy w domu i że jest ciekaw co będzie jak kogoś pogryza. Przyznam, że trochę mnie zatkało, bo moje burki nie gryza, nie biegają luzem po wsi i w sumie to mogę z czystym sumieniem powiedziec, że mam psy posłuszne. Na do widzenia usłyszałam, ze jestem równie głupia jak moje psy, no i, że kiedyś to on zrobi z nimi porządek... Byłam w szoku. Zatkało mnie i wmurowało w ziemię. Już pomijam fakt, że w sumie nie wiem skąd ten człowiek jest, i co robił pod moim płotem, ale żeby dzieciaka uczyć czegoś podobnego to by mi do głowy nie przyszło :crazyeye: Jestem tylko ciekawa co się stanie, jak piesek nie będzie za płotem i tym razem trafi się prawdziwy agresor... To mnie za to ścięło trochę... Ludzie są naprawdę bezmyślni :shake: Ostatnio moja znajoma, która ma dwa duże psy, boryka się z takimi problemami. Dostaje anonimy, że psy otrują, bo szczekają (a jej psy akurat najmniej wydają głos, ale ma dwa, a wszyscy wokół po jednym - i już jest ta zła i nienormalna). Ktoś też prowokował psy do ataku i przez siatkę chciał je gazem potraktować! :angryy: Mimo że były na własnym terenie... Przecież to jakieś chore. Zaczęłam obawiać się o własne psy...:roll: Quote
pituophis Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 Bogarko, nie! Ja w ogóle mam z tym psem o tyle wspólnego, że znam go, i wiem, jak się zachowuje przy innych psach (nie rzuca się, nie bulgocze...):shake: No i dość już mam porównywania mnie do szelciaka-więcej czasu w swoim życiu spędziłam z dobermanem i jamnikiem. Szelciaka mam od kilku miesięcy i żeby była jasność to jest pies mojej córki Ale panikujesz, łatwo się irytujesz i wyolbrzymiasz sytuację zupełnie jak... no właśnie, sheltie. Quote
zerduszko Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 zmierzchnica napisał(a):Ja zauważyłam inną, dość logiczną prawidłowość - ilość chamstwa doświadczanego przez przewodnika psa jest wprost proporcjonalna do ilości problemów, jakie ma ten przewodnik z psem. :thumbs: Jak sie ma normalnego i dobrze wychowanego psa, to tylko przy realnym ataku/pogryzieniu może nas podbieganie czy kręcenie fikołków innego psa obejść ;) Ale niestety, zadne psy się nie rodzą wychowane, nie jeden dogomaniak ma psy po przejściach. Quote
AngelsDream Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 Ba! Nie trzeba mieć psa po przejściach, żeby mieć z nim kłopot. W każdym razie, jeśli spacery będą wyglądać tak jak nasze treningi, to ja się będę bardzo cieszyć. Po nocy mieliśmy spotkanie z dzikim kotem - niemal nos w nos z Baajem - daliśmy radę, Celar nie szczekał, stał przy nodze. Baaj się cofnął na pierwszą komendę, kot uratował skórę - wszyscy szczęśliwi. Mam nadzieję, że kot nie dostał zawału. Wyskoczył na nas dość nagle. Quote
badmasi Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 zmierzchnica-a kto pierwszy napisał, że jestem podobna do szelciaka? To już uważasz za przejaw dobrego smaku?Tak, uważam że bardzo banalne jest opróżnianie swoich emocji na forum kiedy się ma możliwość załatwienia pewnych spraw w realu. Ja jestem za rozwiązywaniem problemów natychmiastowo(szczególnie jeśli ma się obiekt pod ręką) a nie toleruję pielęgnowania żalów i wypłakiwania się na publicznym forum z dala od ewentualnej konfrontacji na żywo. Ja nie rozumiem zamysłu Angels-może ty mi wytłumaczysz? No właśnie nic się poważnego nie stało więc po co tych kilka stron zmarnowanej energii i opisywania, że moje psy są niewychowane, szelciaki to mają zęby i gryzą, że ktoś nie toleruje szczekania,psów na smyczy, psów bez smyczy, ludzi którzy chcą mieć trochę spokoju,ludzi którzy chcą się bawić tylko ze swoimi psami a nie uczestniczyć w szkoleniu cudzych, że ktoś się krzywo spojrzał-to jest norma? To ja dziękuję za taką normę.Dla mnie normą jest kultura w kontaktach społecznych. pituophis-nie ja panikuję, bo nie ja zaczęłam całą historię i do głowy mi nie przyszło aby to zdarzenie opisywać na forum. Bardziej porażające jest to, że onka chciała dziabnąć wilczaka i angels nie zobaczyła w tym nic zdrożnego. Może na przyszłość spóbujesz też bardziej oryginalnych porównań? To, że nie chcę być obiektem dziwnych eksperymentów to coś dziwnego:-o Ja odebrałam całość jako prowokację, drażnienie się i nie lubię jak ktoś stresuje moją córkę, psy i mnie. Tego rodzaju szkolenie powinno się stosować za zgodą obydwu stron, jak Angels tego nie rozumie to może się to kiedyś dla niej i jej psa źle skończyć. Podchodzenie z dużym, warczącym psem na odległość 2 m(będę się upierać) też można uznać za stwarzające zagrożenie. Dla mnie ta kontrola jest bardzo umowna. Bywa bardzo różnie. Jak pisałam wcześniej, podobne podchody okazały się tragiczne w skutkach dla mnie i dla psa (na smyczy żeby nie było). No i te straszne szelciaki, to one zagryzają małe dzieci, było o tym w TV:eviltong:. No i fakt nie ma co dyskutować dalej bo ta dyskusja jest jałowa. Nie zdarzyło się nic bardziej tragicznego od trzech szczeknięć szelciaka i dwóch collie i mojego złego oka?Może znowu jakiś superwyszkolony pies pogryzł wrednego szczekacza, który sam sobie był winien, albo ktoś coś kopnął, albo wysmarował wrednej babie kurtkę błotem? Angels-też nie lubię złych emocji i nawet nie wiem dlaczego dałam się wkręcić, może to wina burzy? Ten wątek opuszczam na jakiś czas bo nie mam ochoty na zawał w tak sumie jeszcze młodym wieku. Quote
Marteczka Posted August 28, 2009 Posted August 28, 2009 Badmasi właśnie najlepiej będzie jak tak zrobisz, bo Wasze kłótnie zaczynają a w zasadzie już długo są nudne, takie sprawy załatwia sie na prv. Quote
Gaga Posted August 29, 2009 Posted August 29, 2009 AngelsDream napisał(a): Ale jak widać pies na smyczy też może zawadzać i teraz pytanie - co z tym zrobić? Może się przyda, na przyszłość- otóż niestety może zawadzać jeśli druga strona czyli te inne psy poczują sie zagrożone a ich charakter każe im reagować tak a nie inaczej. W opisywanym przypadku psiaki są wycofane, więc mnie ich reakcja mało dziwi. Nie obciążam żadnej strony i żadnej nie bronię, chcę wtrącić tylko -być może pomocną na przyszłość- uwagę. Wilczak nie jest psem rozfikanym i rozszczekanym, jeśli ma stabilny charakter to będzie stał i się wpatrywał- to widzimy my. Tak naprawdę jednak pies w tym momencie prezentuje swoisty pokaz siły z elementami łowczymi. To znakomicie "prowokuje" innego psa-do ataku, odpuszczenia lub alarmowania (co prawdopodobnie miało miejsce w tym wypadku).Jeśli szczekający pies "ogłuchł" na wołania to być może sytuacja wpatrywania się w niego przez wilczaka była bardzo mocnym stresem? Tym bardziej, że właścicielka również czuła się nieco niekomfortowo. Może gdyby odwrócić wilczaka tyłem do psów(choćby bokiem) i kazać mu usiąść, położyć się czy chociażby odwrócić wzrok to sytuacja uległaby złagodzeniu? Wilczak NIGDY nie gapi się jak cielę, on zawsze prezentuje bardzo wyrazistą mowę ciała nawet jeśli nam się wydaje, że tylko sobie stoi i patrzy. To patrzenie nie jest bez znaczenia.No a nieruchomy, wpatrujący się wilczak to już jest mega silny sygnał. p.s pokusiłabym się o zakład, że spuszczony w tym momencie wilczak wykona sam z siebie drugi etap polowania (pierwszy właśnie się odbył - namierzył zwierzynę w czym człowiek mu bardzo pomógł) i ruszy na szczekającego psa. Nieważne czy mu zrobi krzywdę czy nie-zawal serca u właścicieli gwarantowany. lata temu widziałam taką sytuację- zawodowi!) trenerzy zawarowali dwa ONki, w TYM samym celu co opisywany wilczak. W chwili nieuwagi zwolnili psy, które wbrew intencjom szkoleniowców ustawiły się na pościg- ruszyły błyskawicznie i dopadły Bogu ducha winnego, trzeciego psa. Najlepszym testem jest sprawdzenie- puścić w tym momencie wilczaka, właśnie po takich kilku chwilach wpatrywania się, jak spokojnie podejdzie-patrzył jak cielę, jak ruszy- ustawiliśmy mu śliczne polowanie :/ Quote
Balbina. Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 stratoos napisał(a):Już druga część, szybko zleciało :evil_lol: To ja opiszę dzisiejsze zajście. Poszłam z psem i po drodze mijaliśmy panią z dzieckiem i yorkiem. Dziecko, jak to dziecko wyrwało do Timka chcąc go pogłaskać, a tu nagle matka wrzeszczy do niego: - Kacper, wracaj nie dotykaj tego kundla, bo później będziesz przecież głaskał Kubusia!!!!! (imię yorka ;)) Dziecko trochę zdziwione i rozczarowane zawróciło w połowie drogi i grzecznie poszło dalej za mamą i zostawili mnie z głupią miną, nawet nie zdążyłam niczego wymyślić żeby się odgryźć :shake: :diabloti: Dziwna pani...:p Ja też mam yorka i pozwalam mu się bawić z innymi psami ale denerwuje mnie to,że ja prowadzę 3 kilo psa na smyczy a tu z bocznej uliczki wyskakuje jakiś duży kundel bez smyczy:angryy: Jak biorę mojego psa na ręce to jest wielkie oburzenie,że jej piesek nic nie zrobi:angryy: Ludzie wiedzą gdzie mogą sobie pozwolić...jak Franek był jeszcze mały to załatwial się na środku chodnika.Pies nie zdążył jeszcze zrobić a tu już ktoś z komentarzem jak pies może robić na środku chodnika:roll:Nie interesuje ich fakt , że zaraz jak się załatwi szybko sprzątam żeby nie było śladu:cool3: Natomiast jak amstaf robi wielkie g.... a właściciel patrzy w niebo i podziwia przyrodę to nikt nawet słowa nie piśnie:shake:oczywiście zaraz jak jego pupil zrobi co ma zrobić wlaściciel odchodzi udając , że nic się nie stało... Nie mówię,że tak jest w każdym przypadku ale ...:diabloti: Quote
maszenka Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 [quote name='Abrakadabra']A ja cały czas twierdzę, i zdania nie zmienię, że większość osób, piszących na tym wątku ma problemy ZE SOBĄ, a nie z chamstwem innych psiarzy*/ właścicieli psów*/ psów biegających luzem*/ suk w cieczce*/ dzieci*/ rowerzystów*/przechodniów*/ *niepotrzebne skreślić Dokładnie tak... Zanim trafił do mnie pies przeczytałam większość części pierwszej i fragment drugiej tego wątku. Miałam jak najgorsze zdanie na temat spacerów z psem w miejsca częstych ich spotkań, wręcz się ich bałam. Na szczęście rzeczywistość okazała się być zupełnie inna od obrazu fundowanego przez większość udzielających się tu psiarzy. Quote
zerduszko Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 maszenka napisał(a):Na szczęście rzeczywistość okazała się być zupełnie inna od obrazu fundowanego przez większość udzielających się tu psiarzy. Bo jest inna ;) Gdyby był temat o miłych spotkaniach, to pisałabym tam więcej. Quote
Saite Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 No cóż, a ja twierdzę, że niektórzy nie mają po prostu poczucia, że coś jest niekulturalne, czy zwyczajnie chamskie i dlatego pewnych zachowań, reakcji nie dostrzegają u innych, bądź odbierają je jako poprawne i nie odbiegające od normy. Zapewne ma to ścisły związek z ich świadomością oraz własnym sposobem reagowania.Ale dzięki temu żyje im się na pewno łatwiej i postrzegają świat jako lepszy. Jednak im ktoś ma większe wymagania względem siebie w danym aspekcie, tym więcej sytuacji i zachowań niewłaściwych dostrzega w otoczeniu i innych ludziach. Quote
Balbina. Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 Są i miłe spotkania z psiarzami i te mniej.Ja jestem często zaczepiana głównie ze względu na rozmiary Franka :evil_lol: Jednak niektórzy ludzie nie mogą powstrzymać od niekoniecznie miłego komentarza:razz: Powodem do komentarzy jest wyróżnianie się Franka z tłumu . Powiedzmy sobie przejdą 2 średniej wielkości kundelki 1 amstaf i maly yorczek...Na jakiego psa ludzie zwrocą uwagę?Na yorka bo jest inny..... Czasami to zaczepianie jest już denerwujące.:eviltong::p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.