Yorkomanka Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 zmierzchnica napisał(a): trzeba było najpierw się rozglądać po ulicy, czy nie ma Kajtka, żeby wyjść z domu...:shake: U mnie jest podobnie tylko pies łazi zawsze od strony podwurka a tam jest śmietnik. Ja się boję wywalać śmieci:-( Quote
bonsai_88 Posted May 5, 2009 Posted May 5, 2009 Yorkomanka kup sobie staffika i powiedz, że to nie wyrośnięty amstaff, którego wypuszczasz na noc, co by sobie coś upolował :diabloti:... właściciele błąkającego pieska szybko się znajdą :evil_lol: Quote
AjriszZona Posted May 7, 2009 Posted May 7, 2009 a co zrobić gdy na spacerze bez powodu, jak dla mnie, obcy pies dostaje od swojego właściciela lanie smyczą po kręgosłupie? nie raz widzę jak właściciel bije swojego psa, za to że nie chciał przyjść na zawołanie albo że się stresuje w poczekalni u weterynarza. może mają takie metody wychowawcze:angryy: ale co najlepiej powiedzieć czy zrobić żeby dało im do myślenia... Quote
Yorkomanka Posted May 7, 2009 Posted May 7, 2009 wczoraj widziałam jak babka podniosła malutką kundelke na kolcach (trzymała za kolczatke, pies się dusił:angryy:) i tak ją niosła przez całe podwurko aż do bramy bo żuciła się na psa który ją obszczekiwał a potem jeszzcze dostała lanie:-(:-(:-(:placz::mad: Quote
zmierzchnica Posted May 7, 2009 Posted May 7, 2009 Ja miałam przygodę życia. Poszłam z sukami i mamą do weta po preparaty na kleszcze. Mama stoi z psami w poczekalni, wet ma drzwi otwarte, ja staję w progu i mu mówię, że chcę takie a takie środki. W tym momencie jego pies (pseudobokser z giełdy, o wiele większy od przeciętnego, raczej łagodny, ale nadpobudliwy) zrywa się ze smyczy, przebiega przez lecznicę, przebiega przez poczekalnię, sieje popłoch wśród moich suk :razz:, i na koniec oblewa całą podłogę w poczekalni. Wet wyskakuje z lecznicy, wrzeszczy na psa, żeby wrócił (pies cały w CSach, oblizuje się, kładzie, ogon pod siebie), jak to nic nie daje to łapie go za kolce i leje po tyłku, po czym zaciąga go na posłanie i wrzeszczy, że ma warować. Pies się kładzie, ale cały czas próbuje się podnieść do mnie (zawsze go miziam), na co wet wrzeszczy "waruj!!!". Próbowałyśmy z mamą zainterweniować, ale nie dało się, skwitował "jak ma jeździć ze mną do pracy to się musi zachowywać". Jasne, facet, tylko najpierw naucz go tego. Nie mówiąc o tym, co to za pomysł, żeby trzymać psa w lecznicy, tam gdzie może ktoś przyjść z innym samcem, agresywnym, albo nawet bojaźliwą suczką (taką jak moje). Do kolesia zazwyczaj nie chodzę, chciałam tylko po preparaty, ale więcej nie będę dawać wariatowi zarabiać. Szkoda, że u mnie nie ma kompetentnych weterynarzy. Ten to w ogóle masakra - przyszłam z psem przyjaciółki, dużą suką w typie ONka, to zdjął jej kaganiec i zaczął głaskać po łbie... A na pobudzone i przestraszone psy obcych mu ludzi zdarza mu się wrzeszczeć. Nienormalny jakiś.. Czy na weterynarii nie uczą obchodzenia się ze zwierzętami? :roll: Quote
Karilka Posted May 7, 2009 Posted May 7, 2009 W zeszłym tygodniu dres lał smyczą pitbulla ... jak dostał "kazanko" to mi na następny dzień pięknie "dzień dobry" powiedział a psu kolczatke na obroże zamienił.;) Quote
evel Posted May 7, 2009 Posted May 7, 2009 Karilka napisał(a):W zeszłym tygodniu dres lał smyczą pitbulla ... jak dostał "kazanko" to mi na następny dzień pięknie "dzień dobry" powiedział a psu kolczatke na obroże zamienił.;) tak, tylko dużo zależy od tego, jaka jest ta druga strona, bo może być tak, jak opisujesz, a może być tak, że puści Ci taką wiąchę, że Ci uszy zwiędną... :roll: Quote
Patikujek Posted May 7, 2009 Posted May 7, 2009 ja jakis czas temu opierniczyłam (kulturalnie) jakąś kobitę która szła z trójką dzieci i co 10 m tłukła psa małego który ją ciągnął (wyglądało jakby chciał od niej i tych bachorów uciec) a kiedy matka uderzał około 3-letnia dziewczynka jej pomagala, jak jej zaczęłam robić wykład to ta z takim pyskiem do mnie że myślałam że z pazurami się na mnie rzuci Quote
WŁADCZYNI Posted May 7, 2009 Posted May 7, 2009 Karilka napisał(a):W zeszłym tygodniu dres lał smyczą pitbulla ... jak dostał "kazanko" to mi na następny dzień pięknie "dzień dobry" powiedział a psu kolczatke na obroże zamienił.;) co Ty musiałaś mu powiedzieć:crazyeye: Quote
Noeksa Posted May 7, 2009 Posted May 7, 2009 Karilka, nieźle :crazyeye: Właśnie, co Ty mu w ogóle powiedziałaś? Quote
AjriszZona Posted May 7, 2009 Posted May 7, 2009 właśnie boję się agresywnej odpowiedzi od takiej bijącej osoby, jedynie ostatnio gdy husky przywitał się z Irish i nie zwracał uwagi na wołanie podszedł jego pan i go uderzył parę razy to powiedziałam głośno "chodź Irish bo jeszcze Tobie się dostanie". wtrącanie się do "metody wychowawczej" takiej osoby może przynieść odwrotny efekt, dlatego zastanawiałam się czy znacie coś skutecznego Quote
Greven Posted May 7, 2009 Posted May 7, 2009 tina i irish napisał(a):wtrącanie się do "metody wychowawczej" takiej osoby może przynieść odwrotny efekt, dlatego zastanawiałam się czy znacie coś skutecznego Telefon do straży miejskiej i tak do skutku. Gaz pieprzowy w uzasadnionej obronie własnej. Quote
AjriszZona Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 z doświadczenia wiem, że SM najprawdopodobniej powie, że przyjedzie za 3 godziny i w końcu nie przyjedzie, a straszenie telefonem/udawanie telefonu może przynieść efekty przy innych okazjach, ale nie wiem czy jest odpowiednie do takiej sytuacji, kiedy ktoś trzepnie parę razy psa smyczą, to nie jest mocny kopniak czy codzienne znęcanie się (widze ich jednorazowo na spacerze i może nigdy więcej) poza tym pies jest zadbany, wyszkolony pan się z nim bawi "tylko" karze psa w sposób którego nie popieram. obrona własna tu mnie nie dotyczy żeby używać gazu pieprzowego, chyba że czegoś nie zrozumiałam. chodzi mi o to, że trudno przejść obojętnie obok osoby nawet nienajmocniej bijącej psa smyczą bez powodu ale telefon do SM to chyba za dużo zwłaszcza gdy widzi się tą osobę tylko jeden raz. nie wiem czy dobrze tłumaczę, widzi się też rodziców dających klapsa dziecku i nikt nie dzwoni na SM (chociaż myślę, że pies dostaje mocniej). Karilka też jestem ciekawa co mu powiedziałaś Quote
Greven Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 tina i irish napisał(a): obrona własna tu mnie nie dotyczy żeby używać gazu pieprzowego, chyba że czegoś nie zrozumiałam. chodzi mi o to, że trudno przejść obojętnie obok osoby nawet nienajmocniej bijącej psa smyczą bez powodu ale telefon do SM to chyba za dużo zwłaszcza gdy widzi się tą osobę tylko jeden raz. nie wiem czy dobrze tłumaczę, widzi się też rodziców dających klapsa dziecku i nikt nie dzwoni na SM (chociaż myślę, że pies dostaje mocniej). Chodziło mi o sytuację, gdy upomniana osoba zaczyna zachowywać się agresywnie w stosunku do Ciebie - rzuca groźby karalne, próbuje popchnąć itd. Quote
Arlula Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 Super, że trafiłaś na kogoś do kogo twoje słowa dotarły, może chłopak czegoś się nauczy i pies będzie miał lepsze życie. Natomiast nie do wszytkich dociera. Mój mąż ostatnio miał taka sytuację, na spaczerze. Wyszedł na chwilę z córką i naszą maltanką, mały biały piesek, większość zachwyca się, że taki bialutki i zaznaczam, że jest zawsze na smyczy, więc nikogo nie zaczepia, ale nagle podbiega 2 dzieciaków około 6 lat i zaczyna rzucać żwirem w psa, więc mąż psa na ręce i szybkiem krokiem idzie do ojca dzieci, który spaceruje sobie w oddali i nie reaguje. I taka rozmowa: Mąż: Może Pan wytłumaczy dzieciom, że nie wolno rzucać żwirem w psa; Gość: Co Pan się czepia, to tylko dzieci, nie rozumieją; Mąż: No to ja mam im tłumaczyć, czy rzucic żwirem, żeby zrozumieli, że to może boleć; Gość: No dobrze. Dzieciaki wracajcie tu, bo wam dupy spiorę. Mam tylko nadzieję, że nigdy nie kupią tym dzieciom psa, jak rodzice nic nie nauczą, to samo nie przyjdzie. Karilka napisał(a):W zeszłym tygodniu dres lał smyczą pitbulla ... jak dostał "kazanko" to mi na następny dzień pięknie "dzień dobry" powiedział a psu kolczatke na obroże zamienił.;) Quote
dzodzo Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 a ja kiedyś w centrum Łodzi, pod hotelem Ibis widzialam słynnego pana redaktorka z jego nie mniej słynnym morelowym pudlem, którego okładał smyczą az pies sie mały robił....ten sam pan redaktorek zazwyczaj opowiada o swojej miłosci do tego psa... nie bedę cytowac jakie słowa pusciłam w jego kierunku....bo ja nerwowa jestem:diabloti: Quote
badmasi Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 Ja zauważyłam, że te regularnie bite psy jak nie przychodzą na wołanie i biegnie do nich właściciel to się wywalają na plecy, brzuchem do góry. Ten gest poddaństwa ze strony psa to bardzo smutny widok....Jednemu panu poradziłam, że lepszym spsobem na skuteczne przywołanie psa jest wyciągnęcie z kieszeni smaczka niż okładanie smyczą to powiedział, że nie będzie uczył psa żeby do żarcia leciał. Szkoda tego psiaka bo to bardzo fajny golden, niezwykle pojętny i możnaby go nauczyć wiele rzeczy.Raz mu nawet zademonstrowałam, wyjęłam smaczka, powiedziałam "do mnie" i sprowadziłam do "siad"-pies nie miał najmniejszych problemów z posłuszeństwem.Teraz tylko problem bo jak pies mnie zobaczy to biegnie i siada przy nodze:evil_lol: Quote
Bogarka Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 Patikujek napisał(a):ja jakis czas temu opierniczyłam (kulturalnie) jakąś kobitę która szła z trójką dzieci i co 10 m tłukła psa małego który ją ciągnął (wyglądało jakby chciał od niej i tych bachorów uciec) a kiedy matka uderzał około 3-letnia dziewczynka jej pomagala, jak jej zaczęłam robić wykład to ta z takim pyskiem do mnie że myślałam że z pazurami się na mnie rzuci Małego czyli szczeniaka? A jak pies sie zrobi starszy i ugryzie któres dziecko albo ja to pewnie wyladuje w schronisku:angryy: Quote
Patikujek Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 mały (wielkości jamnika) ale młody pewnie też był, kobieta usłyszała ode mnie kilku słów między innymi zapytałam czy dzieci też tak wychowuje ale nic do niej nie trafiało, jedynie darła się, że to jej sprawa jak psa wychowuje Quote
WŁADCZYNI Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 i tu się myli:diabloti: bo wszystko co wchodzi na grunt przemocy staje się też sprawą innych:cool3: btw też mnie irytują komentarze - jeżeli np. każę coś psu zrobić i jeszcze raz i jeszcze raz to komentarze jaka to jestem zła i nie dobra i jak piesek ma strasznie wybitnie mnie pienią. Quote
marta_gp Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 ja w rodzinie znalazłam osoby, które mi mówiły że męczę psa, bo zamiast mu nasypać karmy do miski to ja mu po granulce daję Quote
Martens Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 O szlag, wczoraj myślałam, że wyjdę z siebie :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: Moja suka od czasu ataku boksera boi się psów tej rasy, reaguje agresją lękową. Od kilku lat starałam się, żeby te psy ignorowała, odczulałyśmy się przy miłych boksiach w pewnej odległości - żeby przynajmniej nie warczała na nie z przerażeniem w głosie. I w h** poszła cała moja praca - idziemy wczoraj wieczorem koło bloku i nagle z ciemnego podwórka za biedronką wypada pokaźny boksio i sadzi prosto na nas. Reakcja mojej suki oczywiście próba ucieczki i kwik przeraźliwy, pies rozochocony dolatuje do niej, zaczyna warczeć. Ja szarpię się z dwoma kotłującymi się psami, odpycham tamtego nogą i oczami wyobraźni widzę już jak kolano po operacji wiezadła mi chrupnie i znowu spędzę z miesiąc w domu po kolejnym zabiegu. Pojawia się pańcio boksera, i idzie do nas... spacerkiem! :angryy: Ryknełam na niego, żeby pajac szybciej ruszył d***, a on wielce oburzony podchodzi i mówi, że... to szczeniak i nie gryzie! Zero przepraszam, zero czegokolwiek, tylko wielkie urażenie. A h** mnie interesuje że szczeniak! - 40-kilowy na oko... Zadzwoniłam na policję, pan oczywiście dawno rozpłynął się we mgle a bałam sie iść za nim żeby nie było powtórki z rozrywki. Panowie spisali raporcik, powiedzieli, że jeżeli zobaczą pana z psem bez smyczy to dadzą upomnienie i pojechali. Ja już chyba nie chcę BOSa, ani staffika. Kupię sobie kaukaza albo filę, żeby w końcu spokojnie wyjść na spacer, nie martwiąc się, czy mój pies nie zostanie poturbowany. Wtedy inni będą się martwić i mnie omijać. :shake: Quote
filodendron Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 WŁADCZYNI napisał(a):btw też mnie irytują komentarze - jeżeli np. każę coś psu zrobić i jeszcze raz i jeszcze raz to komentarze jaka to jestem zła i nie dobra i jak piesek ma strasznie wybitnie mnie pienią. No to norma przecież - taka codzienna osiedlowa hipokryzja. Jak się pies pakuje z nosem do wózka dziecięcego to jest larum i histeria, ale jak się psa szkoli, wymaga posłuszeństwa i prosi innych o poszanowanie tej krótkiej chwili prywatności z własnym psem w ogólnie dostępnym terenie, to jest ogólna polewka - że taki biedny, musztrowany i co on z życia ma, no co? Z jakichś cudowych, irracjonalnych zupełnie powodów ludzie nie widzą związku między jednym a drugim :/ Quote
moon_light Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 a co powiecie o wsadzaniu psa na rękach(nad płotem) do mojego doga...'żeby się przywitały" .....:angryy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.