Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

a my ostatnio byliśmy z naszą CAO u weta , gabinet był zajęty , czekaliśmy więc w poczekalni .... za nami ustawiała się kolejka .. wszyscy stali na dworze , bo jedna pani z małym rudym pieskiem opowiadała jaki w poczekalni ogromny , wściekły pies i na dodatek bez kagańca siedzi :evilbat:
a co ciekawe , jak siedzieliśmy grzecznie to pani z owym pieskiem weszła , zbladła jak zobaczyła moją suke ,a jej piesek rzucił się z zębami , Ajda moja CAO ma gdzies takie małe zwierzątka , siedziała i się przyglądała ... nawet zadu nie ruszyła w strone rudzielca z wystającymi zębami i ostro warczącego.Pani na to do psa , jakieś tam imie - nie warcz bo cię ten wielki , zły pies pogryzie :diabloti: po czym wyszła ciągnąc za sobą psa.
Jak już weszliśmy do gabinetu , paniusia weszła do poczekalni i widziałam jaj jej szczęka opada i gały wypadają z wrażenia .... moja suka bez kagańca miała mierzoną temperature , robiony zastrzyk , czyszczone uszy , oglądane zęby i przemywaną rankę.
Jak wychodziliśmy to jak przystało na wiejskiego , niesocjalizowanego psa stróżującego , przywitała się z wszystkimi psami głównie czuła była dla psiaka z połamaną łapką który strasznie płakał.
Rudy kundel atakował :evilbat: ale nie ma to jak ludzie z wybujałą wyobraźnią :diabloti:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ale sie dzis wkurzylam a wlasciwie wczoraj...
Bylam y psem na spacerku i z mama i kazala mi po cos isc do sklepu i ona czekala hoho jakies 10metrw od wejscia. A tam stalo z 3 panow z oonkiem :angryy:
Po 1topodchodzac do drzwi uslyszalam o o wilku mowa :angryy::angryy::angryy:
Wiedzialam ze chodzi oto ze moj pies sie rzuca na jego onka nienawidza sie..
Onek bez smyczy jak wychodzue ze sklepu idzie w kierunku mojego psa.. :-o
Mysle OK nie robie paniki....
Mog rownie dobrzedo krzazka isc...
Ale jak podchodzil blizej to wzielam zagradzalam droge nic nie dalo wzielam za obroze (ten psiak to taka ciapa tylko nie wiadomo jak uzareaguje jak sie na niego pimpek weydziera :razz:)
I odwrocilam o i skierowalamdo pana lekkim szturchniciem.
Pan na tojaki oburzony zebymjego psa nie dotykala bo on nie bdedzieplacil jak mi cos zroi!!! I zerwal sie WTEDY dopiero ze smycza....
A jamu powiedzialam zeby sobie umial dopilnowac psa bo ja zdrowia mojego narazac nie bede a nawet jakby mojemu psiakowi cos zrobil to on jest ubezpieczony inie wiem ile niemusialby pic zeby sie wyplacic :roll:
Na o ubezpieczony mial fajna mine :cool3:



Ty sie Vectra ciesz zeCie pani nie wyprosila "bo masz wielkiegogroznegopsa a tu moga spokojne tylko przychodzic" :cool3:
Takim tgextem jak bylamu wet uraczyla starsza babcia jak zobaczyla berbardyna, na co ja wstalam i zapytalam czy moge poglskac:roll:
Miny tej Pani tez nie zapomne i slow "dziecko uwazaj to zabojca" !!!

Posted

A ja w dalszym ciągu uważam,że jak ktoś ma agresywnego psa to powinien to być tylko i wyłącznie jego problem,a nie innych przechodniów ze swoimi psami,kotami itp.
A najlepiej wyszkolić psa tak,aby nikogo nie atakował bezpodstawnie-wtedy i Pani z kotem lub innym psem przejdzie spokojnie i Ty ze swoim.

Posted

[quote name='Mandarynka']A ja w dalszym ciągu uważam,że jak ktoś ma agresywnego psa to powinien to być tylko i wyłącznie jego problem,a nie innych przechodniów ze swoimi psami,kotami itp.
A najlepiej wyszkolić psa tak,aby nikogo nie atakował bezpodstawnie-wtedy i Pani z kotem lub innym psem przejdzie spokojnie i Ty ze swoim.
a ja nadal powtarzam, ze nie mam agresywnego psa...to, ze pies nie lubi obcych ludzi ani kotow nie oznacza, ze jest agresywny...tylko teraz pytanie co ty uwazasz za atak bezpodstawny??
jesli ja ide chodnikiem, moj pies na krotkiej smyczy w kagancu przy nodze a pani z naprzeciwka z kotem...mijamy sie (kot trzymany na calej dlugosci smyczy) i kot rzuca sie na psa, gryzie go po lapach, drapie i plącze sie w tej smyczy pomiędzy jego lapami...ktory pies bedzie stal spokojnie i nawet nie drgnie?

Posted

[quote name='Niki-lidka']a ja nadal powtarzam, ze nie mam agresywnego psa...to, ze pies nie lubi obcych ludzi ani kotow nie oznacza, ze jest agresywny...tylko teraz pytanie co ty uwazasz za atak bezpodstawny??
jesli ja ide chodnikiem, moj pies na krotkiej smyczy w kagancu przy nodze a pani z naprzeciwka z kotem...mijamy sie (kot trzymany na calej dlugosci smyczy) i kot rzuca sie na psa, gryzie go po lapach, drapie i plącze sie w tej smyczy pomiędzy jego lapami...ktory pies bedzie stal spokojnie i nawet nie drgnie?

Oczywiście inna sytuacja gdy ktoś atakuje Twojego psa,a inna gdyby to
pies zaatakował-widocznie źle zrozumiałam.

Posted

[quote name='Mandarynka']Oczywiście inna sytuacja gdy ktoś atakuje Twojego psa,a inna gdyby to
pies zaatakował-widocznie źle zrozumiałam.
moj pies nie lubi obcych ludzi, nie lubi obcych psow samcow, nienawidzi kotow...ale nigdy nikogo nie zaatakowal pierwszy (poza sytuacjami w mojej obronie)...w miejscach publicznych jest zawsze na krotkiej smyczy i w kagancu pod moją pełną kontrolą i nie widze powodu dla ktorego mam wybierac miejsca odludnione...owszem nie jest to pies, ktorego ktos moze poglaskac, nie jest to pies ktory pobawi sie z innymi psami w parku i napewno pogoni kota jak go spotka sam na sam...ale w mojej inicjatywie leży uwazam kontrolowanie psa na tyle aby nie stwarzal sam realnego zagrozenia...problem w tym, ze ludzie nie rozumieją, ze nie kazdy ma lagodnego pieska , nastawionego przytjaznie do wszystkiego co sie rusza...i tu jest meritum tego wątku...bo to, ze twoj pies jest lagodny jak baranek nie oznacza, ze masz mu pozwolic biegac w kolo agresywnego psa, z ktorym wlasciel probuje sobie poradzic...bo skoro twoj hest taki lagodny i wychowany to co za problem przywolac go do nogi i spokojnie sie minąc??

Posted

[quote name='Mandarynka']A ja w dalszym ciągu uważam,że jak ktoś ma agresywnego psa to powinien to być tylko i wyłącznie jego problem,a nie innych przechodniów ze swoimi psami,kotami itp.
A najlepiej wyszkolić psa tak,aby nikogo nie atakował bezpodstawnie-wtedy i Pani z kotem lub innym psem przejdzie spokojnie i Ty ze swoim.
Mój pies nikogo nie atakował , leżał grzecznie , został zaatakowany , nie oddał , nie zareagował wcale - olał , mimo to został zmieszany z błotem i zwyzywany od agresorów.
Koło mojej suki poza jej terenem może sobie przechodzić kto chce , suka ma to gdzieś , jak ktoś chce pogłaskać - proszę bardzo , pies chce się powąchać , nie ma problemu.dlateo nie mam ochoty nikomu z drogi schodzić , bo nie mam takiej potrzeby.

Dudziaczek , nie wyprosiła mnie , bo sama musiała wyciągnąć swojego psa który chciał zjeść moją suke ,ale za to sobie bajek poopowiadała za drzwiami lecznicy ;) Nawet jak by wyprosiła , to na pewno bym wyszła :diabloti:na pewno :evilbat:

Posted

Vectra napisał(a):

Nawet jak by wyprosiła , to na pewno bym wyszła :diabloti:na pewno :evilbat:

no wyszlabys...tak samo jak ja w takich sytuacjach wychodze:diabloti:
skoro moj pies siedzi i tylko "wyglada" to dlaczego ja mam z nim wychodzic? bo jakis skrzat sie telepie paniusi na rekach?
mnie w lecznicy(a raczej mojego psa) zaatakowal jakis sczezniak Onka...dodam, ze byl nawet bez obrozy, wiec po prostu sie wlascciielom wyrwal z rak...moj pies przygniotl go do ziemi i tylko powarkiwal....a ile ja sie nasluchalam, ze to szczenie jeszcze, ze moj pies durny ze chce zjesc szczeniaka...ze takie psy to sie usypiac powinno albo na lancuchu trzymac z dala od cywizlizacji...hihi...a ja mialam ubaw bo im dluzej sluchalam tych wlascicieli tym mniej mialam ochoty odwolywac Tima...w koncu im powiedzialam "ma pan racje, nie chce tego psa, wyrzekam sie go...wychodze a wy sobie radzcie z nim!"

Posted

Ja tam zawsze w lecznicy siadam sobie gdzieś z boczku , psa trzymam blisko siebie .. ale przerażają mnie ludzie którzy do lecznicy przychodzą albo z psem bez smyczy albo na rozciągniętej Flexi i ich pies wpada do poczekalni , biega jak opętały , skacze , zaczepia.Są wyjątki kiedy piesek drepcze za swoim panem i jest obojętny na świat zewnętrzny ,ale takich jest mało.I taki szarżujący pies tylko zamieszanie wprowadza , psy się pobudzają , niektóre potrafią zareagować agresywnie , są psy po jakiś zabiegach kiedy to nie powinny być narażane na obskakiwanie ...
No i jeszcze pretensje potem , że pies został napoczęty , a on tylko chciał się przywitać :evilbat:

a teraz wam powiem , że idę na spacer z psami i wiem że nikogo nie spotkam , żadnego chamstwa :multi: :multi: :multi: :evil_lol:

Posted

[quote name='Mandarynka']A ja w dalszym ciągu uważam,że jak ktoś ma agresywnego psa to powinien to być tylko i wyłącznie jego problem,a nie innych przechodniów ze swoimi psami,kotami itp.
A najlepiej wyszkolić psa tak,aby nikogo nie atakował bezpodstawnie-wtedy i Pani z kotem lub innym psem przejdzie spokojnie i Ty ze swoim.

A ja mam agresywnego psa chodze z nim na smyczy (w kagancu nie moze)
przy nodze jeslijakis pies obok przechodzi poprostu ide a ze moj pies szczeka ael 0,5 metra odemnie i na smyczy a paniusia ze swoim psiakiem idziepuszczonym i tamtenn z zebami na mojego to i taks ie liczy to ze moj byl 1...
A powiem Ci ze nie kazdego psa sei da wyszkolic dobrze.... U mnie nie moge znalesc nikogo kto by sie podjal socjalizowania mojego i robie to na wlasna reke.
OK to jest moj problem ze mam agresora ale co nie zmienia faktu ze inny chocby najlagodnieszy goldenek tez ma chodzicna smyczy ja odpowiadam za mojego psa bo jest na smyczy...
To ze inny podejdzie juz mnie eni iinteresi. Moj jest na smyczy a tamtego to jego pANIUSIA NEI MOZE UPILNOWAC.
cO DO KOTA :cool3: Moj lubi koty ale znajome (pewna kocica obronila go przed onkiem) Ale obecemu nicby nie zrobil.
Ja mam flexi wiec rowniez bym go puscila na cala dlugosc :cool3:
A jesli on taki agresywny no to mojemu moglby wiecej zrobic bo mniejszy niz Tim.
Ale ja bym sobie z nia pogadala :mad:

[quote name='Niki-lidka'] "ma pan racje, nie chce tego psa, wyrzekam sie go...wychodze a wy sobie radzcie z nim!"

Trzeb bylo tak zrobic :cool3:
Ale mnie wkurza jak ktos z goldenkiem i ojejciu ojejiu
On nic nie zrobi nie sie"socjalizuje" (jakby wiedzieli co to znaczy:angryy:)
A jak mojego nie jestem w stanie utrzymac (male zwinne :cool3:) i kiedys ugryzlLabka to jaki krzyk az wet z gabinetu wyszedl :eviltong:
Cale szczescie stanol po mojej strpnie i powiedzial ze do gabinetu nie wejda jak psu smyczy i obrozy nie zaloza :cool1: Wracalis ie do samochodu :razz:

[quote name='Vectra'] Flexi i ich pies wpada do poczekalni , biega jak opętały , skacze , zaczepia.

Moj na flexi tez chodzi ale do weta elegandzko magora 2 metry chyba ze sie chce pobawic jakims psem )wczesniej skonsultowane z wlascicielem) to ok ma dluzszaale wtedy loockam czy czysem ktos nei wchodzi.:evil_lol:

Posted

Dziś myślałam, że mnie szlag trafi :angryy: Idę jak zwykle z sukami na flexi, jesteśmy już niedaleko domu, kiedy widzę znanego pana ze swoją agresywną jamniczką. Oczywiście nigdy nie widziałam, żeby miała ona smycz, ani nawet obrożę (o kagańcu nie wspominając, bo przecież małe psy w kagańcach nie chodzą, wtedy wszyscy się śmieją itp.) Jamniczka zawsze była agresywna w kontakcie z psami, ale teraz zaczęła dodatkowo podbiegać do nich szczerząc kły :shake: No i oczywiście od razu biegnie do mojej młodszej suczki, ta uciekając okręciła smyczą, moją starszą psinę, a ten facet jeszcze krzyczy "nie wszczynaj znowu awantur, złośnico" :crazyeye::mad:, powiedziałabym mu kilka słów na temat tego, że skoro wie, że jego pies jest agresywny, to czemu chodzi bez smyczy, ale byłam zbyt zajęta rozplątywaniem swoich przestraszonych piesków. No i oczywiście zabrała się spora grupka osiedlowych gapiów, których oczy były oczywiście skierowane na mnie, jakby to była moja wina, bo przecież po co chodzę z psami na smyczy :roll: jakby nie mogły latać luzem, wtedy nic by się nie stało. Gdy w końcu rozplątałam swoje psy, faceta już nie było... Ale daje słowo, jak jeszcze raz go zobaczę i tą wredną sukę, to albo coś powiem, albo coś zrobię :angryy:

Posted

[quote name='Mandarynka']A ja w dalszym ciągu uważam,że jak ktoś ma agresywnego psa to powinien to być tylko i wyłącznie jego problem,a nie innych przechodniów ze swoimi psami,kotami itp.
A najlepiej wyszkolić psa tak,aby nikogo nie atakował bezpodstawnie-wtedy i Pani z kotem lub innym psem przejdzie spokojnie i Ty ze swoim.

I mam tego psa w klatce na spacet wyciągać czy nosić na głowie Twoim zdaniem? Świat jest tak samo dla agresywnych psów jeżeli się je kontroluje jak i dla podłych bachorów, irytujących nauczycieli i innych ludzi. Wystarczy wykazać MINIMUM dobrej woli i nie dążyć do konfrontacji.
Jeżeli kot by wlazł pod psa to bym nadepneła -smycz, albo kota. Nie będzie mi psa gryzł i drapał przy jazgotaniu właścicielki że jej kota zagryzają.
Rozumiem że nikomu nie ustępujesz bo po co? Nie mówisz przepraszam, dziękuje bo po co.

Posted

Mandarynko trochę kultury i wyrozumiałości naprawdę nie boli, a niektórzy unikają tego jak ognia...
nie wiem czy wiesz, ale wyszkolenie takiego psa a w szczególności po przejściach czasem bywa wręcz niemożliwe, a człowiek który takowego psiaka przygarnie jest naprawdę wielki i należy mu się chodź trochę wyrozumiałości i zrozumienia!
zresztą inne psy też najczęściej bez powodu nie atakują(co innego niestety piszą media... :roll:) i często nie z winy właściciela zachowują się one tak a nie inaczej,
wszyscy powinni być tak samo równi, i jeśli np. dzieciak katuje psa to jest wszystko w porządku, ale jak pies sprowokowany przez dzieciaka ugryzie go to jest wielka afera, co jak co, ale to chyba nie jest normalne, że takie rzeczy się dzieją, a na dodatek społeczeństwo jest tak wrogo nastawione do psów, nie wspomnę już o tych, które czasem kłapną zębami... dla nich takiego psa to najlepiej na odludziu zamknąć albo uśpić...

a co do tej sytuacji konkretnej, to jeśli właściciel psa musi płacić, jeśli jego pies ugryzie kota, to czemu właściciel kota nie ma na płacić podrapanemu psu?

Posted

[quote=akodinka;8620216
a co do tej sytuacji konkretnej, to jeśli właściciel psa musi płacić, jeśli jego pies ugryzie kota, to czemu właściciel kota nie ma na płacić podrapanemu psu?


Bo jak to pies dals ie kotu :-o Pani bylo go puscic sam by sie rozzprawiol.

(podejzewam ze taka bylaby reakcja...)

Posted

[quote name='akodinka']Mandarynko trochę kultury i wyrozumiałości naprawdę nie boli, a niektórzy unikają tego jak ognia...
nie wiem czy wiesz, ale wyszkolenie takiego psa a w szczególności po przejściach czasem bywa wręcz niemożliwe, a człowiek który takowego psiaka przygarnie jest naprawdę wielki i należy mu się chodź trochę wyrozumiałości i zrozumienia!
zresztą inne psy też najczęściej bez powodu nie atakują(co innego niestety piszą media... :roll:) i często nie z winy właściciela zachowują się one tak a nie inaczej,
wszyscy powinni być tak samo równi, i jeśli np. dzieciak katuje psa to jest wszystko w porządku, ale jak pies sprowokowany przez dzieciaka ugryzie go to jest wielka afera, co jak co, ale to chyba nie jest normalne, że takie rzeczy się dzieją, a na dodatek społeczeństwo jest tak wrogo nastawione do psów, nie wspomnę już o tych, które czasem kłapną zębami... dla nich takiego psa to najlepiej na odludziu zamknąć albo uśpić...

a co do tej sytuacji konkretnej, to jeśli właściciel psa musi płacić, jeśli jego pies ugryzie kota, to czemu właściciel kota nie ma na płacić podrapanemu psu?

Gdzie widzisz brak kultury w mojej wypowiedzi? :crazyeye:
Nie napisałam też nigdzie żeby psy zamknąć,ani uśpić,tylko,że agresja psa powinna być problemem właściciela a nie innych osób.


[quote name='WŁADCZYNI']I mam tego psa w klatce na spacet wyciągać czy nosić na głowie Twoim zdaniem? Świat jest tak samo dla agresywnych psów jeżeli się je kontroluje jak i dla podłych bachorów, irytujących nauczycieli i innych ludzi. Wystarczy wykazać MINIMUM dobrej woli i nie dążyć do konfrontacji.
Jeżeli kot by wlazł pod psa to bym nadepneła -smycz, albo kota. Nie będzie mi psa gryzł i drapał przy jazgotaniu właścicielki że jej kota zagryzają.
Rozumiem że nikomu nie ustępujesz bo po co? Nie mówisz przepraszam, dziękuje bo po co.

Mówię i ustępuję ,ale jaki to ma związek z moją wypowiedzią,bo nie bardzo rozumiem?

Posted

[quote name='Mandarynka']Gdzie widzisz brak kultury w mojej wypowiedzi? :crazyeye:
Nie napisałam też nigdzie żeby psy zamknąć,ani uśpić,tylko,że agresja psa powinna być problemem właściciela a nie innych osób.

przeczytaj jeszcze raz moją wypowiedz...
nigdzie nie napisałam, że to w Twoim poście jest brak kultury i że Ty pisałaś o zamykaniu...

Posted

zadzwoń do Straży Miejskiej, pewnie gościu wychodzi o stałych porach, zapłaci raz, drugi i się nauczy


Gdyby to był jakiś duży, agresywny pies to straż może by coś zrobiła, ale gdyby straż miała wlepiać mandaty właścicielom jamników bez smyczy to jeszcze by mnie wyśmiali "bo taki mały, przecież nic nie zrobi" :p Żaden jamnik, oprócz moich nie chodzi na smyczy, a jest ich w okolicy ponad 10. I wszystkie agresywne... :roll:

Posted

DuDziaczek napisał(a):
Bo jak to pies dals ie kotu :-o Pani bylo go puscic sam by sie rozzprawiol.

(podejzewam ze taka bylaby reakcja...)

wlasnie o ironio ja swojego trzymam w gorze, zeby nie zadusil kota, nie zrobil krzywdy...przeciez moj pies jest olbrzymi w porownianiu z kotem, wiec ja staram sie uniknac krzywdy tego kota....a wychodzi na to, ze to ja nie jestem ok bo moj pies sie broni:shake:

Posted

A z innej beczki: jak przeważnie reagują właściciele,gdy ich pies Was ugryzie?
Ja została ugryziona przez psa w obecności właściciela dwa razy:
-raz jakiś mały pies wychodzący ze starszą Panią dorwał się do moich nogawek(przechodziłam obok) i przez chwilę szarpał-Pani spokojnie obok rozmawiała z koleżanką(widziała zajście)
-drugi raz nieco większy pies (trochę mniejszy od ON-ka) capnął mnie,gdy weszłam do tego samego pomieszczenia co jego Pani.
Niby nic takiego mi się nie stało (nie było krwi),ale ani w jednym ani w drugim przypadku nie usłyszałam głupiego "przepraszam" czy pytania czy nic mi się nie stało.
W drugim opisywanym przypadku ten sam pies ugryzł jeszcze parę(wiem co najmniej o dwóch innych osobach) na terenie stadniny,gdzie przebywał.
Za parę dni (jeste tam prawie codziennie) widzę tego samego psa z tą samą rzecz jasna właścicielką bez kagańca i słyszę,jak żali się,że któraś
z Mam zrobiła "dym",bo ugryzł jej córkę,a nawet zadrapania nie było.:roll:

Posted

Mandarynko przeczytaj całą moją wypowiedź - chodziło mi o to że ustąpienie komuś to element kultury tak jak przepraszam,dziękuje,poproszę i nie boli zrobienie czy powiedzenie tego.
Ja mam agresywnego psa i uwierz że życie z takim zwierzakiem nie jest proste, a ludzie twierdzący że to tylko mój problem chyba nie zauważają tego że kiedyś sami mogą mieć takiego zwierzaka i wtedy będzie ból:diabloti:
1.Psa z nogawki bym wzieła za karczek i oddała w czułe objęcia właścicielki z uroczym komentarzem że następnym razem skończy się to policją.
2.Również skończyło by się to prośbą u używanie kagańca i smyczy (mało sympatyczną, powiedzianą raczej w tonie żądania) i zagrożeniem że następnym razem będę mniej sympatyczna pies dostanie buta i zostanie sprawa zgłoszona policji.

Marcinie ja na przykład nie mam nic przeciwko dużym psom bez smyczy, tak jak małym psom bez smyczy tak jak generalnie psom bez smyczy jeśli nie podbiegają, nie zjadają mojej suki, są karne - dla mnie taki właściciel może iść tyłem a smycz trzymać w kieszeni. Niestety notorycznie spotykam psy agresywne bez smyczy. Lub pana z psem na smyczy który chce się witać z każdym psem (pies nie pan) i po prostu przeciąga swojego właściciela.

Niki-Lidko zasugeruj pani właścicielce że następnym razem możesz psa nie utrzymać i żeby uważała, bo w końcu może ucierpieć jej maleństwo.:diabloti:

Posted

no i stalo sie...dzis kot jak zwykle zaatakowal mojego psa...tylko, ze moj pies byl na spacerze z siostra ...a siostra oprocz trzymania naszego psa w miejscu i krzykniecia pani zeby wypierd**** z tym kotem nie zrobila nic...i kot ma zlamana lape i ogolnie jest poturbowany...pani powiedziala, ze poda mnie (bo ja jestem wlascicielka) do sądu...
zanioslam jej ksiazeczke zdrowia psa (domagala sie tego), poprosilam o ksiazeczke zdrowia kota (nie dostalam) i powiedzialam, ze czekam na wezwanie do sądu...

Posted

dlatego wiec dzwoni sie na sm zanim dojdzie to takiego czegoś , kilka razy postarszyc wyciagajac telefon ...

Szkoda kota .

W Twoim miescie jakie sa przepisy wyproadzania psow?
jesli nakazany jest jako srdek ostroznosci kaganiec to kicha....
a zgłosiła to na policje?

Posted

Apbt_sól napisał(a):
dlatego wiec dzwoni sie na sm zanim dojdzie to takiego czegoś , kilka razy postarszyc wyciagajac telefon ...

Szkoda kota .

W Twoim miescie jakie sa przepisy wyproadzania psow?
jesli nakazany jest jako srdek ostroznosci kaganiec to kicha....
a zgłosiła to na policje?

pies musi byc na smyczy i w kagancu...i moj byl...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...