zerduszko Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 WŁADCZYNI napisał(a):Naprawdę nie bawi mnie, anie chyba nikogo kopanie innych psów, ale jeśli to ma ocalić życie jednej ze stron jestem za. To mnie uspokoiłaś :cool3: Wiadomo, że czasem noga może pomóc, nawet czasem bardziej psu atakującemu niż naszemu ;) Jakby moja sucz wyskoczyła do pitka albo bokserka ("uwielbia" te psy), to bym była wdzięczna, że ją właściciel odepchnął od ząbków swego psa ;) Quote
Apbt_sól Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 niestety :( ale czesto mam tak ze cos na chodniki do nas podbiega i atakuje :| wiec nie pozostaje mi nic innego jak owy bucik , bo ludzie u mnie wypuszczaja psy samopas na godziny z domu a psy biegaja p ulicy i pol biedy jak obszczekuja tylko z daleka ale zdarza sie ze podbiegaja takie pycki i probuja za lapy lapac :( no i co wtedy robic ? owy bucik w doope pieska i czym predzej wiejemy do bramy - wszystko wszystkim ale psa mam na smyczy w kagancu i przy nodze wiec coz robic.... gdy wlasciela brak..... Niestety Sora wlasnie mi takie psy poniekad spaczyly, gdyz od szczeniaka bym atakowany i mimo prosb ludzie nie przejmowali sie tym , kilka razy zostal szarpniety przez psy -nie groznie co prawda ale odbilo sie na nim to tak ze na psy jest ciety , owszem pies moze sobieisc i tylko popiskuje do nigo ale jak z zebami zaczyna leciec on nie pozostaje dluzny :( Niby kawalek smyczki ale jak wiele dobra by ten kawaleczek zrobil - oszczedzil nerwow wielu osobą .No i zdrowia zwierzeta przede wszystkim. Nie przeszkadaja mi psy ktore lataja luzem ale sa odwolywalne - znam kilka takich i obok moge przejsc ze spokojnym sercem a- ale to tylko sa sporadyczne wypadki . W innych sytuacjach musze sobie planwac drogi odwrotu by uniknac starcia i na dluzsza mete to jest meczace . nie wlaze nikomu kto sie z psem bawi na luzie , psa nie znam nie znam czlowieka i chce nie potrzebnej bojki bo nikomu to na zdrowie ni wyjdzie. Cenie sobie ludzi ktorzy sami zapinaja psy - bo robie to samo lub na grodze ustepujemy sobe miejsca bo akurat dwa wariaty sie mijają . I wlasciele bez nerwowo z usmiechem na twarzy przechodza obok bez sporow , bo i na psy to lepiej dziala niz darcie pyska i zdzieranie gardla czesto na darmo :( Quote
mch Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 a ja wam powiem ze mi sie pies wylamal ostatnio , samiec 2 letni. o swicie w polach mijamy standartowo kilka osób z psami, mowimy sobie ,,dobry" mijamy sie ,tzn któres zawsze schodzi na bok , najczesciej ja ,bo mam 2szt . wiemy które pies które suka . i ostatnio niestety moj pies wylalamal sie z ,,zostan" i podbiegl do suczki kaukaza , dodam ze w odroznieniu od mojej suczki chłopak nigdy do tej pory nie pokazal zadnej agresji do jakiegokolwiek psa poza huknieciem na takiego co to zblizal sie do jego pileczki. tym razem tez w przyjaznych zamiarach ale mimo wszystko podbiegl ,pomerdolil ogonem suczce i wrocil zawolany ,ale przeprosilam oczywiscie .no i teraz musze popracowac nad łobuzem :evil_lol: Quote
Blow Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Ja generalnie zawsze mam bekę, jak mój Fajfek sie nasztorcuje z innym psem na siebie(ale na smyczy) i ja i drugi właściciel się gimnastykują, wyginają, siłują i faktycznie zazwyczaj takie sytuacje mają miejsce w przyjemnej atmosferze:) Quote
Vectra Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 A jeszcze w temacie jorków i wcale nie piszę tego złośliwie :) Przyjechała do mnie kiedyś tam koleżanka z sunią jorka , koleżanka nie wiedziała że mam kota .. jak go zobaczyła to mówi do mnie schowaj kota bo moja sunia mu krzywdę zrobi , ona nienawidzi kotów :evilbat: mówie niech zrobi , żadna strata ;) jork lata po mieszkaniu , wącha kąty , przydreptał kot , suka na kota wrrrr , kot patrzy , widać szok w jego oczach , przygląda się co to za zjawisko szczeka , pies chyba nie bo za mały , kot nie bo nie miauczy ... mysz nie , bo nie ucieka .. kot dumał , pies atakował ... w pewnym momencie kot się zdenerwował , trzepnął trzy razy łapą w kucyka , jork schował się pod łóżko .... ale sytuacja się uspokoiła kot poszedł spać , sunia wyszła .. i chciała wskoczyć mojemu TZ na kolana ... no i niestety kot na to nie pozwolił w tym momencie to już musiałam interweniować bo by jej solidną krzywdę zrobił ... Dlatego nie mogę mieć jorka :diabloti: bynajmniej do póki mam kota , który został wychowany przez pitbulla :evilbat: Quote
sacred PIRANHA Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Vectra napisał(a): Dlatego nie mogę mieć jorka :diabloti: bynajmniej do póki mam kota , który został wychowany przez pitbulla :evilbat: no tak...kot wychowany przez pitbulla...to nie jest odpowiednie towarzystwo dla yorka:diabloti: Quote
Apbt_sól Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 ale to prawda ze z tymi kotami tak jest :) Kumpela ma kota i pitke kot taki sam napierdziela wszystkie psy co mu pod pysk pochodza a kotka to jaks miniaturowa chyba ze 3-4 kilo wazy (dorosla) cholra jak diabli z niej heheh :) Quote
Vectra Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 ja się ciesze , że mój kot nie jest psem , bo serio był by bardzo niebezpieczny .. dobrze że on waży tylko ok 6 kilo ... On ma wytresowane wszystkie psy we wsi .. nawet moskiewskiego stróża sąsiadów , wszelkie dziko latające boorki wielkości labradorów biegną koło kota z podkulonym ogonem .. bo on na nie poluje :evilbat: Raz słyszę niesamowity skowyt koło domu , no to lece pędem pewnie jakiś pies wpadł pod samochód :( wyglądam przez okno ,a to mój kicia nawala psa , pies 5 razy wiekszy od kota ... jedynego psa którego unika to mój doberman , bo Kano kotów nienawidzi i pogryzł kilka razy Ivanka kotka mojego :( a nie daj boziu by w okolicy kot się jaki trafił ... normalnie jak dzikie zwierze się zachowuje mruczuś wtedy .... I jak przystało na kota stróżującego , potrafi się rzucić na człowieka który wchodzi na naszą posesje. Ivana zostawiła matka , my go wykarmiliśmy ,a moja pitka się nim opiekowała .. chyba w zwiążku z tym ma zaburzenia osobowości :diabloti: Quote
sacred PIRANHA Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Vectra napisał(a): Ivana zostawiła matka , my go wykarmiliśmy ,a moja pitka się nim opiekowała .. chyba w zwiążku z tym ma zaburzenia osobowości :diabloti: yhy...i wszystko jasne...nie dosc ze matka karmicielka z tych "agresywnych" to jeszcze opiekunka to samo:shake: i jakim cudem ten kot ma byc milym kociakiem bojącym sie innych psow itp...ten kot to szal osobowosci, dzikosc serca...:diabloti: Quote
Vectra Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Niki-lidka napisał(a):yhy...i wszystko jasne...nie dosc ze matka karmicielka z tych "agresywnych" to jeszcze opiekunka to samo:shake: i jakim cudem ten kot ma byc milym kociakiem bojącym sie innych psow itp...ten kot to szal osobowosci, dzikosc serca...:diabloti: ten kot tyle z swoim życiu przeszedł , że ja mu sie nie dziwie że jest nienormalny :evil_lol: Bo to nie był nasz kot , tylko osoby od której wynajmowaliśmy piętro domu.Jak się wprowadziliśmy , to on dopiero co się urodził ... po śmierci jego pani został nam w spadku. - przejechał po nim samochód - wykąpał się raz we wrzącej wodzie drugi raz w bardzo silnym stężeniu z domestosa - 5 litrów domestosa na pół wanny wody .. - mój dobek go kilka razy przeżuł - trzepnął go prąd jak przegryzł kabel ale tytlko raz jeden pan mnie prosił bym zabrała kota z chodnika bo się go boi .. kot pilnował mojego samochodu i atakował wszystkich którzy koło auta chcieli przejść. Quote
sacred PIRANHA Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Vectra napisał(a): ale tytlko raz jeden pan mnie prosił bym zabrała kota z chodnika bo się go boi .. kot pilnował mojego samochodu i atakował wszystkich którzy koło auta chcieli przejść. hahahahahahahahahahahahahahahhah!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
Apbt_sól Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 haha jaki Kotoalarm!!!!!! Powinnas mieć nalepke na aucie i przed domem : "Strzezone Kotem - wchodzisz na wlasno odpowiedzialność" :P Quote
Vectra Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 nie śmiejcie się , już nie raz dzwoniliśmy do klientów czy aby kota niechcący nam w samochodzie nie wywieźli , bo kot jest miłośnikiem podróżowania autem.I jak znika nagle na dłużej i akurat ktoś wyjeżdżał od nas ,to mamy stracha ze się zapakował do czyjegoś samochodu. Teraz to sobie upodobał jazde na masce i jak wjezdzam na podwórko to on wskakuje na maske ... Kilka dni temu skoczył mi prawie na głowe z dachu domu ... cud że ja akurat szukałam zapalniczki i się zatrzymałam , spadł mi pod nogi. Mamy dużo przygód z tym kotem i niektóre są bardzo niewiarygodne :) żaden mój pies nigdy na mnie nie warknął nie mówiąc o ugryzieniu - kot ponad rok temu zaatakował mnie w domu i straszliwie poranił .. gdybym nie miała grubej bluzy to nie wiem jak by się to skończyło ... Nigdy nie sądziłam , że walka z kotem może być taka trudna , niby mały zwierzak. Quote
Apbt_sól Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 o kochana ja wierze , w dziecinstwie mialam koty , jeden mieszaniec zbika z domowym wielki zielony - naprade zielony w czarne pregi Neton - skubany wielki był , siedzial na drzwiach czesto no jakos tam mu sie podbało skubany atakował na głowe wszystkich - jak do domu przychodzili goscie to mamuska sie z nim silowala zeby go zrzwi zdrapać i zamknać w lazience na czas wejscia goscii , jak juz usiedli wychodzil wtedy bylo ok. Drógi Gwidon - tez powalony do pralki wlazil z praniem - skakał z okna na ludzi amikadze jakis - i pilnowac mnie na dworze tzn przy nodze chodził kochane byly te moje kotki . Ciotka ma , ma rudego kocura - napadł na ON wgryzl mu sie w tylek i ten biedny ON biegal po osiedlu w kote w D**** - dopiero wujek go sciagnal - bo co? bo podszedł za blisko furtki . Jamika mojej mamy tak nawalił ze Coco pozniej do konca zycia bał sie kotów , jak widział kota to piszczał i uciekal - bidulek ;) Quote
Vectra Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 koty to dla mnie niezrozumiałe stworzenia .. nie umiem go rozgryźć .. przede wszystkim mu nie ufam i nieraz serio obawiam , bo on jest nieprzewidywalny .. od tamtej pory co mnie zaatakował z dużym dystansem do niego podchodzę. żeby psy takie były jak mój kot , to strach się bać ;) a i jeszcze , czym ja go bardziej niecierpie tym on mnie bardziej kocha i dostaje podarunki w postaci - myszek , ptaszków - najczęściej pół żywych :mdleje: a ja jeszcze muszę go chwalić i dziękować za dary , bo jak raz ( nie wiedziałam że tak nie można ) sprałam mu tyłek jak mi mysz przyniósł .. to za kilkanaście minut przytargał mi pół żywą srokę , którą zabijał na moich oczach , dla mnie ... to że go sprałam odebrał że jestem niezadowolona z prezentu dlatego przyniósł większy. Quote
BeataSabra Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 Niki-lidka napisał(a):no tak...kot wychowany przez pitbulla...to nie jest odpowiednie towarzystwo dla yorka:diabloti: A ja mam psa wychowanego przez dwa koty. :evil_lol: Quote
sacred PIRANHA Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 BeataSabra napisał(a):A ja mam psa wychowanego przez dwa koty. :evil_lol: o rany...i pewnie jeszcze to duzy ten z awatarku? ....Ps...chyba zoffowalysmy ten wątek...ale Vectra to mod...wolno nam....moze nas nie zbannuja:evil_lol: Quote
krakin Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 Droga Vectro Masz kota z charakterkiem. Jak mieszkałam z moimi miałam kotkę Fazi. Do złudzenia przypomina charakterem Twojego kota.Kot przynosząć myszy i srokę chciał się pochwalić. To normalne, ale Ty musisz go ignorować bo będzie to robił ciągle. Moja Fazi nie mogła zupełnie dogadać się z moim mężem. Po roku udało mi się wypracować między nimi jakiś kompromis ale było to bardzo trudne. Myślę że oczekujesz od swojego kociaka że będzie zachowywał się jak pies. Niestety koty mają kompletnie inną naturę i trzeba to uszanować.Wyprowadziłam się od rodziców, Fazi została z nimi, bo nie nadaje się do bloku zbyt kocha wolność. Mam u siebie inną kotkę Dziunię. Jest o wiele spokojniejsza od Fazi, ale mnie bardzo brakuje temperamenciku Fazuni. Taki kot to wyzwanie, ale najlepszy przyjaciel. Jest nieprzewidywalny, ale potrafi miło zaskoczyć. pozdrawiam:roll::roll::multi::multi: Quote
akodirka Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 ja kiedys jak bylam b. mała miałam kota ktory zganiał mnie z fotela :mad: a co to kotów ustawiających psy, znam kotke, której się i ONki boją i inne wielkie psy, a okazała się, że ta kotka boi się i nie potrafi ustawić sobie mojego malucha :diabloti: zawsze jak do nich przyjeżdżamy to kot ucieka na dach a inna historia z kotem, to byłam kiedyś u babci na wiosce(jeszcze jak nie miałam psa) na wakacjach i tam są koty, a ja oczywiście ciagle zajmowałam się nim, doszło do tego stopnia, ze wskakiwał mi do łóżka i z rana przynosił upolowane myszy :p albo kiedys jak moj pies był wielkości kota to się z tymi podwórkowymi bawił, ale jak podrósł to on głupi wskakiwał na małego kota, to jak ten kot go łapą trzepną to teraz na widok kota tak w nim się gotuje że szok Quote
Vectra Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 [quote name='krakin']Droga Vectro Masz kota z charakterkiem. Jak mieszkałam z moimi miałam kotkę Fazi. Do złudzenia przypomina charakterem Twojego kota.Kot przynosząć myszy i srokę chciał się pochwalić. To normalne, ale Ty musisz go ignorować bo będzie to robił ciągle. Moja Fazi nie mogła zupełnie dogadać się z moim mężem. Po roku udało mi się wypracować między nimi jakiś kompromis ale było to bardzo trudne. Myślę że oczekujesz od swojego kociaka że będzie zachowywał się jak pies. Niestety koty mają kompletnie inną naturę i trzeba to uszanować.Wyprowadziłam się od rodziców, Fazi została z nimi, bo nie nadaje się do bloku zbyt kocha wolność. Mam u siebie inną kotkę Dziunię. Jest o wiele spokojniejsza od Fazi, ale mnie bardzo brakuje temperamenciku Fazuni. Taki kot to wyzwanie, ale najlepszy przyjaciel. Jest nieprzewidywalny, ale potrafi miło zaskoczyć. pozdrawiam:roll::roll::multi::multi: teraz to ja już wszystko wiem :evil_lol: radziłam się kociarzy , jak z tym kotem żyć ;) On jest stworzeniem wolnym jak Twoja Fazi , teraz zupełnie nie mieszka w domu , ma przed domem bude i tam śpi :evil_lol: .. Ja szanuje jego inność , mając od zawsze w domu psy , kot jest zupełnie nowym doznaniem , mimo że on serio jest bardzo psi , ma swój koci niezależny charakterek.Bywa miły , łazi przy nodze jak pies , reaguje jak psy na gwizdanie bo kici kici to on nie wie o co chodzi , aportuje - jest dziwakiem mimo wszystko , ja osobiście wole charakter psi. Jak idę z psami na spacer , kot koczy z nami krok w krok , bardzo lubi towarzystwo własnych psów, sam je zaczepia (oprócz Kano) Teraz mam nową suczke która kota lubi , przywita się z nim ,ale zupełnie go ignoruje więc kot wychodzi sam z siebie jak by tu Klementyne zaczepić .. ja rzucam Klementynie zabawke , ona biegnie po zabawke ,a kot poluje w tym czasie na psa , łapie ją , podgryza. Najprawdopodobniej atak na mnie był spowodowany zmianą pokarmu , on kocha te marketowe wynalazki i psią karme i nic wiecej nie chce :roll: ja w tym czasie próbowałam go przestawić na dobrą karme no i oberwałam solidnie :evil_lol: aktualnie wcina psie kulki , to co sobie upoluje i jest okazem zdrowia :cool1: to jest Ivanek Quote
BeataSabra Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 Niki-lidka napisał(a):o rany...i pewnie jeszcze to duzy ten z awatarku? ....Ps...chyba zoffowalysmy ten wątek...ale Vectra to mod...wolno nam....moze nas nie zbannuja:evil_lol: Tak ten duży 55 cm w kłębie 24,5 kg żywej wagi... Quote
lisica Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 No to widać iż tu kociopsiowych to jest wiecej a ja też się zaliczam ino jeszcze mam dwa żółwie czerwonolice,parka:cool3:. Odnośnie kotów to mojego brytola zwanego pieprzony Fiveclock,hrabiuncio,księciuno a na imię mu Ziutek,ale czasami znajomi wołają go markiz vom Ziutenszczoch ale o tym to troszeczkę dalej.Ziutka znalazłam w wieku ok 4mieś.Wychowywał go Owczarek niemiecki, to znaczy do pewnego momentu bo ta wybitnie aspołeczna jednostka wychować sie nie dawał.Walił psa po mordzie,moich znajomych też,jak kto sobie na zbytnią poufałość pozwalał.Razu pewnego kolega co stwierdził że kot na niego fuczeć nie będzie a co dopiero z łapą jeszcze startować,za ogon go chycił i do góry,ale kolesia zrąbałam pies owarczał bo uważał że to członek stada i jak ryło drze to krzywda mu sie dzieje:mad:.Ponieważ byliśmy w trakcie imprezki mojego chłopa, urodzinowej,to goście nocowali.Rano budzi nas okropny smród.Okazał sie że Ziutenkoten nasikał kolesiowi centralnie do buta,zimowego,wysokiego,nie uroniwszy ani kropelki na zewnątrz:crazyeye:.Od tego momentu znajomi obwołali go Ziutenszczoch i obuwia bardzo pilnowali jak u nas bywali i kotu dali spokój bo wredna świnia:evil_lol:.Drugi kot pojawił sie u nas jakieś 3 lata temu tez jako znajda, coś ok 4 mieś też miał.Miał isć do ludzi ale z boku przypomina pittbula to nikt go nie chciał, no i został.Ten jest całkowicie inny niż Ziutek,płochliwy,wiecznie drący ryja,o żarło,o kuwetę o to że należy iść spać bo on się musi na klatę położyć,straszna niemota, ale jak trzeba to i bandyta był.Jak się oswoił i Ziutka uznał za swojego, bo Ziuteczek prócz tego ze strachu nie zna to jest bardzo opiekuńczy, zaczął sie pewien rytuał.Pittbulowy został nazwany Miszka lub Pyszatel.No wiec Miszka miał rozkład dnia.Wstać,do michy,sprać Ziutka,kuweta,łomot spuścić Ziutkowi,micha,łomot,kuszeta,kuweta,łomot itd.Potem pojawił się pies bo tamten niestety zmarł w wieku 12 lat,jeszcze przed przybyciem Miszki.Hammer( bo pies to Owczarek Niemiecki Kłaczaty)w wieku 2,5 mieś,14,5 kg,Ziutenszczoch,oczywiście standardowo obgęgał szczeniora i przyjął do rodziny,Miszka omal się nie osmarkał tak fuczał.Jest raczej niewielki, bo jakieś 4 kg, ale rozmiarami zaczał przypominać Ziutka co 6,5 kg waży, no i jakoś tak mi zaczął na Angora wyglądać,bo na objętości zyskał.Walki zaczepno-partyzanckie dość intensywne trwały coś około miesiąca,Misza fuczał Hammer szczekał i miskę mu kradł, no to Miszka nasikał mu na wyrko,chyba za te miske.Ziutek ze stoickim spokojem sie przyglądał jako ze dość leciwy(12 lat),ale czasami interweniował jak który przeginał.Razu pewnego przybył koleś z psem wrednotą(mieszaniec waga 25-30 kg), co Miszki nie cierpiał i mu dokuczał i wtedy zobaczyłam co znaczy solidarność w stadzie.6-mieś szczenior 12 letni i 3 letni kot razem ruszyły do ataku na agresora.Hamraty walił wielkim łapskiem i kłapaki robił.Ziutek osaczył i z miną taką boczną,uszami stulonymi do tyłu, kitą na boki wściekle latającą,warczał niczym lew, a Pyszatel Matriksa odstawiał latając po ścianach i z doskoku walił łapami,potem odskok,lotem koszącym po ścianie i znów łapami. Najpierw zryczeliśmy się ze śmiechu,ale potem to mam było szkoda biednego psa .Od tamtej pory jak psiak kolegi widzi że ten idzie do naszej bramy zapiera się łapami i ma protest w oczach o strachu nie wspomnę.Taka mi do głowy myśl przyszła że Hamraty to chyba powinien w obstawie kotów moich chadzać to żadne Yorki mu nie straszne:evil_lol::evil_lol: A to moje koty,łaciaty to Miszka a ten ciemny to Ziutenszczoch Quote
dunia77 Posted October 31, 2007 Posted October 31, 2007 lisica napisał(a):No to widać iż tu kociopsiowych to jest wiecej a ja też się zaliczam ino jeszcze mam dwa żółwie czerwonolice,parka:cool3:. Odnośnie kotów Moja droga, co tu dużo mówić: obśmiałam się jak norka :lol: Pisz bloga! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.