Visenna Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 I ten york ZAWSZE jest nawet bez obrozy (kiedys mi sie przyznala ze nie posiada) Przyznam Ci sie po cichu że ja też nawet nie posiadam :diabloti: Mój York ma zwężoną tchawicę, nie zakładam mu na szyję nic, poza obrożą przeciwpchelną a i tę tylko jak już naprawdę trzeba. A co do właścicielek psów z kokardkami... To ta sama sytuacja co z TTB. Hmmm...rozumiem do chcesz powiedzeć, ale chyba "kokardka" jako hasło kluczowe do tego całego syndromu nie jest najlepsza. Loki nosi kokardę( choc jej nie cierpi). Nosi - kiedyś obcinalismy grzywkę, ale gdzies tu na dogo wyczytałam, że te odrastające po zgoleniu włoski jeszcze gorzej drażnią oczka, do tego stopnia, ze mogą spowodować slepotę po jakimś czasie. Więc włosków nie obcinamy, ale coś trzeba robic, żeby nie właziły w oczka bo strasznie ropieją potem. Najpierw mały nosił zwykłą gumkę, taką od konskiej grzywy. Ale ta gumka cięła mu włoski, plątała sie, wyrywała je. Zmieniłam na malutką frotkę, ale tę mały łatwo ściagał bo była sliska. Obie gumki miały też wady - zeby nie zdejmował trzeba było zakladac mocno co psa bolało ( jak nas po zbyt mocno sciągnietym konskim ogonie boli skora glowy) co mi okazywał z luboscią nadstawiając lepek do masazu po zdjęciu gumek, a druga rzecz - cieżko mi te gumki zalozyc tipsami :lol: wiec spinka - a skoro juz musi nosic spinkę, to kupię mu jakąs ladną, z błysczącymi oczkami, a czemu nie? Jak już musi nosić - to niech to będzie ładne :) Quote
WŁADCZYNI Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Dla mnie york to przede wszytkim terier. A terier szczęśliwy to terier polujący i wybiegany więc panią od braku książeczki posłałabym na drzewo (a najlpiej do dobrego psychologa). Visenna może szelki? Moja suka miała straszne problemy z podduszaniem się i zaczełyśmy nosić szelki. Kuszą mnie różowe ale nie wiem czy się nie obrazi moje słoneczko :diabloti: Kokardka była uproszczeniem. DuDziaczku taka resocjalizacja nie skutkuje - suka od dawna próbuje zjadać duże psy ale jakoś żaden jej nie kazał spadać w tak dobitny sposób żeby odpuściła. Dziś zjadała berneńczyka. :mad: Mnie strasznie drażnią ludzie wyprowadzający swoje psy i smycze, ale osobno bo chyba się nie lubią, a później pretensje że ja tamtędy idę - no idę po to jest chodnik do cholery:angryy: Quote
Visenna Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Visenna może szelki? Tak, Loki biega w szelkach wlasnie. Ale niestety, jak ciągnie w nich to też sie dławi, mimo że nie wybrałam tych złozonych z dwóch obręczy, jedna na tułw a druga na szyję, tylko te zapinane na łopatkach, z łacznikiem pomiędzy przednimi łapkami. Quote
DuDziaczek Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Visenna moze sie zle wyrazilam ale obawiam sie ze pani od yorka nie bylaby wstanie zalozyc psu szelek bo nie wiedzialaby jak :cool3: Ona nie posiada takich rzeczy jak szelki obroze itp. :cool3: A co do podduszania sie to moj pies mial przeswietlenie robione wlasnie czy niema zwezonej tchawicy ale jest w normie i i tak sie poddusza... :placz: W kazdym razie nosi szelki i problem ustal. Visenna my tez mielismy takie jak ty masz teraz a teraz zmienilismy na 2 obrecze i musze powiedziec ze rowniez sprawuja sie super. :cool3: A zeby poprawic nastroj :lol: To dzis spotkalam pania z 2 yorkami psaiki z rodowodem :cool3: Sunia miala 2 mioty i jest juz po sterylce a z ostatniego pani zostawila sobie psiaka :roll: Bardzo sympayczna widac ze ma pojecie o tych psach. Mowila ze codziennie jezdza za miasto. I ze niemoze zrozumiec ludzi ktorzy yorki traktuja niczym maskotki. :evil_lol: Pani odrazu za to zdanie ma u mnie duzego + Quote
JIM Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Nie mam zadnego urazu do yorek i innych psow.. Ale czasem to juz naprawde jest denerwujace jak np. wlasnie bez smyczy po całym parku biegają yorki i przyczepiaja sie powiedzmy do nogawek. Ja musze trzymac Daisy na smyczy bo jak by ona tak zrobila to bylby wielki chaos ale oczywiscie yorkom tak wolno [twierdza tak niektorzy ludzie, ktorzy nie maja pojecia o psach].. Jeszcze bardziej jednak denerwuja mnie spuszczone wielkie psy, ktore z calym rozpedem biegna czasem na Daisy, tym bardziej, ze ucze mojego psa socjalizacji.. a tu taki biegnie z calym impetem i kilka razy od razu zaatakowal. Oczywiscie nie tyczy sie to tylko dwoch ras... W wakacje po plazy latał średniej wielkości kundelek, ktory podleciał do Daisy i zaczał ją szarpać.. Właścicielka tylko powiedziała "No chodź już chodź..." i poszła ... Co do yorek to mim zdaniem fajne psiaki i prowadzone przez dobrych wlascicieli sa naprawde super :) Quote
WŁADCZYNI Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Julix jak widzisz takiego pędzącego psa to swojego na bok/na ręcę a tamtemu agresorowi włóż nogę między łapy jak się nadzieje klatą to na chwilkę straci impet i będziesz miała czas na inną rekację (lub właściciel agresora). A takich właścicieli należy czasem brzydko mówiąc opie####ć bo inaczej nie dotrze. Rozmową nic nie zdziałasz, a np. policją tak - przez kieszeń (mandaciki:evil_lol:) do rozumu. Jak by mi się przyczepił taki do nogawki to albo został by w mało sympatyczny sposób strząśnięty, albo zdjęty za kark i oddany właścicielce/właścicielowi z pytaniem "czy czegoś pan/i nie zgubił/a?". Jeśli byłabym z psem to moja suka załatwiła by to szybko, ale mało sympatycznie:diabloti: A szelki takie z dwóch pętli są ok - tylko pierwsza pętlę trzeba meć dosyć szeroką tak żeby opierała się na barkach a nie na szyi jak obroża. Quote
BeataSabra Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Jak tu nie być chamskim: Sytuacja nr 1 Idę z Sabrą przy nodze ona luzem ale w kagańcu nagle z naprzeciwka idzie dziewczynka ze szczeniakiem mówię jej równaj (ona nie kocha obcych szczeniaków). Dziewczynka jakby nigdy nic dalej do Sabry podchodzi....... Grzecznie poprosiłam ją żeby z psem nie podchodziła bo mój pies nie lubi obcych szczeniaków. Dziewczynka jak bym nic nie powiedziała nadal idzie na Sabrę. Udało mi się ją wyminąć nagle widze jak mi się Sabra spina oglądam się za siebie a dzieciak leci za nami i podchodzi z szczylem od tyłu do Sabry - Sabra tego nie cierpi ..... Posadziłam Sabrę i bardzo nie miłym głosem zapytałam dzieciaka :"czy wiesz że bez pozwolenia nie podchodzi się do obcych psów" Dziecko odpowiedziało że wie (załamka) Powiedziałam jej że ma natychmiast zabrać psa i odejść... Po co moja psica ma nastraszyć tego szczyla..... sytuacja nr 2. Sabra na smyczy i w kagańcu (wysiadłyśmy z autobusu a mi się jej nie chciało odpinać) z naprzeciwka idzie dzieciak może 12 lat z psem oczywiście bez smyczy .... Jego pies zjeżony pokazuje zęby zbliża się do Sabry.... Poprosiłam chłopca grzecznie żeby psa zabrał..... Zero reakcji pies coraz bliżej Sabry... Wkurzyłam się na niego i ostrym głosem powiedziałam że ma natychmiast zabrać psa bo inaczej ściągnę mojemu psu kaganiec - dopiero to poskutkowało. Sytuacja nr 3 czekam na autobus mam kota w torbie transportowej. Z naprzeciwka zbliża się owczarek po niemiecki standard luzem bez kagańca... Idzie prosto w kierunku kota. Odsunęłam się na co pańcia mówi proszę się nie bać wrrrr. Ja jej mówię że mam kota i nie chce żeby się pies rzucił.... Pańcia niby psa odwołała ale nie zapięła go na smycz weszła do sklepu. Pies jeszcze dwa razy podchodził do mnie..... Boję się owczarkowatych psów przez takiego miałam operacje i brałam zastrzyki przeciw wściekliźnie............ I bądź tu miły dla innych psiarzy..... Quote
akodirka Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 dla mnie "psiarz" to osoba, która ma psa (lub nie) ale zna sie na nich (nie koniecznie musi to być chodzący zbiór kynologi) ale osoba, ktora zna się chodz trochę na psach i jest przede wszystkim odpowiedzialny i uwaza za równo na swojego jak i inne psy (a nie, że jego pies jest najważniejszy, a inne ma w d***), no i oczywiście zdaje sobie sprawę, że każdy pies jest inny i inaczej reaguje na na rożne zjawiska (psy, ludzi itp.) a takie osoby które pouczają innych gadkami typu "wlej mu to będzie się słuchał", "on tylko się chce przywitać"(widząc warczące psy) "mój pies jest niegroźny", "idź Pimpuś ustaw sobie tego kundla", "to owczarek niemiecki" (pies przypominający ledwo z umaszczenia i stojących uszy ONka), "do psa trzeba wydawać komendy grubym głosem, bo inaczej ma nas w d****", "kundle są gorsze od rasowych" (mówiąc o takich "rasowych" bez rodowodu), "kundle są głupie" itp. to mogę nazwać co najmniej pseudopsiarzami ale i to to zbyt dobra nazwa, bo jest wiele osób z zacofaną wiedzą o psach przepełnioną mitami które uważają się za znawców psów... :angryy: Quote
Blow Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 A co, York nie sra na trawniki, nie obsikuje opon, nie szczeka na psy i ludzi, nie bywa agrsywny? Robi to i dlatego wkurza mnie, ze ludzie kierują się aparycja psów(nie zachowaniem!;)) jeśli chodzi o traktowanie ich i ich właścicieli :) Ale to właśnie zależy od miejsca zamieszkania i napotykanych ludzi:cool3: Przyznaję się: mój psiun chodzi luzem, bo jest mega-posłuszny (z natury, niewielka w tym moja zasługa), ale inne psy totalnie olewa, bo jest skoncentrowany na mnie... nie wiem, co komu to może przeszkadzać (i nie przeszkadza, jak dotąd). Cieszy mnie, że Twój pies się słucha;) Nie lubie jednak, jak jedni właściciele(yorków też m.in. sie zdarzaja;)) myślą, że mając yorka, nie muszą stosować sie do ogólnych zasad regulaminu, norm i kultury... Jeśli zarówno mój pies(duzy) jak i York, który dopiero co przypałętał się na łączkę, na której my hasamy, jest nieodwoływalny i np. mój może zagrażać drugiemu ze względu na jego wagę, rozmiary i delikatność bydłaka w zabawie to kto powiedział, że to ja mam wziąć mojego psa na smycz, zeby tamten mógł hasać??:cool3: Fajnie, jak pies jest pod kontrolą, ale to dosłownie promile;) Dzisiaj szliśmy z Fadzikiem na smyczy(on, nie ja;)), z naprzeciwka idzie babuszka z sąsiadką i plotu plotu...Babuszka z bardzo starą suka też na smyczy. Fado bardzo jej nie lubi i, pomimo, że to suka, rzuca się na nią. Powodem tego jest jej staruszkowy, zgorzkniały i złosliwy charakter(naprawdę!to tez spotyka psy!!!;)).Kiedys wyszliśmy z Fado z klatki(na smyczy) a przed nia babka plotkowala a suka spuszczona ruszyla z niegroznie klapiaca, zmarszczona morda i podchodzi do nas cała wściekla(taka troche bardziej symulacja, demonstracja;)) ale Fado, jak ktoś na niego rusza-kontruje i baaardzo sie wściekł, nie mogłam go utrzymać, chciał ją zeżreć, co było dla mnie szokiem, bo nie ma typowego charakteru psa "wpieprzam-wszystko-co-sie-rusza-i-nie-moge-sie-z-nikim-kontaktowac" Psica włazi mu prawie do mordy a babuszka powolutku, bo sobie drepce o lasce, odganiala suńkę troche bezskutecznie tym kijachem:cool3: I od tego momentu Fado dostaje szajby, gdy ja widzi:roll: Dzisiaj nie było inaczej, baaaardzo się szarpał, suka tez agresora włączyła, zagaiłam ze jednak zapamietal, jak go zaatakowala a babuszka"a bo suki sie gryza",chociaz doskonale wie, ze Fado to PIES i ze stoickim spokojem przszla w miare obojetnie XP Quote
Blow Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Bullterier nie mógł skakać ale york może - dla mnie pies to pies i każdego bez względu na rozmiar obowiązują te same zasady. OTÓŻ TO!:coll3: Quote
zerduszko Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 akodinka napisał(a):uwaza za równo na swojego jak i inne psy (a nie, że jego pies jest najważniejszy, a inne ma w d***), Dokładnie. Dlatego dziwni mnie fakt, że tak łatwo "sprzedajecie buty" boguduchawinnym psom. Nie dość, ze taki pies ma głupiego właściciele, to jeszcze mu buta. Jeśli ktoś tu jest winny, to tylko właściciel i to jemu należy się but. Quote
Vectra Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Ja do jorków osobiście nic nie mam , pies jak pies , no malusi tylko ;) Do większości właścicieli jorgusiów niestety mam ALE , bo wkurza mnie to niunianie tych piesków , terierów z krwi i kości ... Już nie samo ubieranie , noszenie w torebusiach , bo tak to pewno i ja bym robiła , strasznie mi się podobają gadzety dla miniatur :diabloti: ale żeby traktować psa jak laleczke , nie pozwalać się wybiegać , pobawić .. i to argumenty przeciw temu są straszne :mdleje: bo sobie włosy zniszczy , bo się ubrudzi , bo był za drogi by bawił się z jakimś kundlem ..... Przerażają mnie tacy właściciele ras ozdobnych .... Ale , kiedyś jeden york próbował zagryźć mojego dobka ... Kano biegł , jork na niego skoczył i zębami złapał za skórę na szyi ... i tak biegli .. no to mówie będzie dym jak właściciel jorka zobaczy że jego maluch pędzi 50km na godzine ... wyłania się pan , ja wołam swojego psa , pan spokojnie patrzy , pali papieroska .. ja mówie że mój mu nic nie zrobi ( wtedy był piękny i młody i nie jadał psów) a pan do mnie żebym się zupełnie nie przejmowała tym małym zaczepnikiem , sam zaczął niech dostanie w skóre , bo jest tak rozbabrany rzez "moje' baby że szału można dostać w domu .... No jork w końcu spadł z szyi Kano ... i cała historia się zakończyła miło :) ale gdybym napotkała zdewociałą paniusie z tym jorkiem , to pewno była by zadyma na pół warszwy :evilbat: morderczy doberman chce zabić jej maskotke. Quote
Dobermania Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Zgroza. Ja bym się tak właścicielowi na szyi uwiesiła :/ Quote
DuDziaczek Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Vectra Wyobrazilam sobie dobka a na szyi jork :-o:cool3::cool3::cool3: Quote
Vectra Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 No przecież jork to terier :diabloti:więc co się dziwić że pies z ikrą :) Quote
Apbt_sól Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 a co do maluchów takich to w miescie gdzie jest mj chlop w Irlandii jego zef ma Westa - takiego powalonego a zarazem fajnego moj chlop dawno nie widział. Pies jedzi na hale i zagania owce , "pilnuje" obejscia i odgania lisy od mlodych owiec ktore sa kolo domu . Wade ma jedną a to taka ze przegryza opony jak ktos zaparkuje za blisko ogrodzennia domu :( Na dupie nie usiedzi wiecznie lata a wygdziewa sie na dachu samochodu wlasciela . Uwalony codziennie ale bron panie boze nikt sie nie cacka z nim tylko wieczorem porzadnie czeszą , pies nie spi w domu bo nie lubi - woli na dworze w specjalnej budzie . W naprawde chlodne dni sila zabierany jest do domu i wtedy zaczyna sie demolka bo on tam nie usiedzi ;) Quote
lisica Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Vectra No to mamy i podobne przejścia i zdanie na temat Yoreczków,aczkolwiek u mnie właśnie było opcja z paniusią co dzierżyła na długich smyczkach, cztery sztuki, takich wystawowych odpicowanych i w kubraczkach. Mój DON( długowłosy owczarek niemiecki)miał wtedy coś 10 mieś. a w kłębie liczył sobie 68cm waga 45kg.Idę sobie spokojnie a tu zza rogu wyłaniają się cztery podskakując i jazgocząc na widok mojego(teriery, w końcu co strachu nie znają),za nimi sunie damiszcze w szpileczkach(ja jak na Onkowca przystało co wraca ze spaceru połączonego ze szkoleniem,utytłana w roboczych ciuchach).Yorki ryje drom i dawaj do mojego co wryty stanął, bo takie zjawisko to pierwszy raz widział.Uwiesiły się mu na kłakach i szarpiom aż im prawie kokardy pospadały.Mój się wkurzył bo jeden użarł chyba mocno, to ryknął.Dama ruszyła w obronie swoich laluń,aczkolwiek bardziej to wyglądało na, tu przytoczę cytat..."na pomoc napastującym ruszyli przechodzący mężczyźni...".Ja swojego trzymam coby kłów nie użył w obronie koniecznej,mój ryczy,Yorki drom się i zajadle atakują,smyczki im się poplątały,dama z rykiem i determinacjom okłada mojego torebką,:crazyeye:raban i widowisko na całą ulicę.W końcu przybiega nieznany osobnik z pomocą,odciąga damę,co zamiast konstruktywnie rozwiązać problem,jeszcze go dodatkowo pogłębiła.Ktoś inny zabiera a raczej stara sie zabrać Yorki,a ciężko bo smycze sie oplątały,poza tym,mój pokazuje całe nowiusieńkie uzębienie,przy wtórze dźwięków które jeżą włos na karku.Jakoś się udało,a damulka wystartowała pod moim adresem z taką przemową że jak by wypikać to 80% wypowiedzi było by piszczeniem. Rezultat był taki że Yoreczkom nic, no poza kreacjami co im troszeczkę się nadwyrężyły,ja ślady ząbków na rękach,mój psioch rozwalona fafla bo jeden się wczepił ze skutecznością Kritersa,pogryziony nos.Dwóch panów co przyszło z pomocą, ale nie wiem komu,pogryzieni przez Yorki bo się diabły nie dawały odciągnąć i atakowały wszystko co miały w zasiegu ząbków. Tak sobie myślę że jednak te pieski to mają charakterki,dobrze że są malutkie.Mój pies został napiętnowany przez ową damę jako debil i pier***ty psychol co atakuje słabszych:crazyeye:,ja zostałam pier***onym,poj***bcem,pytam kobitki czy wyglądam na chłopa bo poj***ec to rodzaj męski,a ona na to że napewno jestem pedał i zwyrodnialec bo tylko takie bydło trzyma poj***ne psy:-o.Oświadczyłam że wezmę jej spostrzeżenia pod rozwagę i zastanowie się nad sobą bo mnie chyba wszyscy oszukali,bo do tej pory to myślałam żem baba Tak sobie myślę że dobrze że parasolki nie miała, a Yorkowe stado omijam jak tylko mogę, bo generalnie jestem ugodowa. Wstawię fotę z tego okresu,chyba zrobiona dwa dni przed zajsciem Coby jaśniejszy obraz był:cool3:,teraz mój ma 20 mieś Quote
akodirka Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 zerduszko napisał(a):Dokładnie. Dlatego dziwni mnie fakt, że tak łatwo "sprzedajecie buty" boguduchawinnym psom. Nie dość, ze taki pies ma głupiego właściciele, to jeszcze mu buta. Jeśli ktoś tu jest winny, to tylko właściciel i to jemu należy się but. do dokładnie o to mi chodziło, chodziło mi o to, że czasem ktoś spuszcza swojego psa, bo jest większy i wygląda na masywniejszego na czyjegoś psa, a gdy okaze sie, ze ten drugi pies wygrywa to zaczyna go lac itp. cos w rodzaju tym, jak ktoś pisał wcześniej ale czasem niestety tylko kopniak może uratować naszego psa przed wetem, zawsze jak jakis pies podbiega do mojego agresora to staram sie go odpędzić tupnięciem, ale gdy to nie pomaga, to odrazu staram się iść w drugą stronę, żeby mój nie zdazył go zaatakować a tamten zazwyczaj zostaje w tyle, a co to ostatnio opisanej sytuacji, to ja bym nie wytrzymała i bym nagadała tej damulce na szpilach co o jej rozwoju intelektualnym myślę :angryy: Quote
lisica Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 No się zastanawiałam nad debatą ale sobie odpuściłam,bo kobitka nerwowa bardzo,natomiast w okolicy ludziska mówią że te Yorki to Owczarka pogryzły,generalnie jest tak że sama sobie zasłużyła na opinię niezrównoważonej,bo gdybym swojemu dała luz to tak naprawdę żle wychowane psiaki by ucierpiały,a właścicielki by to nie zmieniło.Natomiast niedawno miałam przejście z terierem ale takim wielkim prawie jak mój,ABS go posiadał i wypuścił na mojego, doszło do walki ulicznej i tu małam ochotę co zreszta prawie zrealizowałam użyć swojego psa na właściciela coby robił za pozoranta,bo na moją prośbę żeby zabrać psa,olał mnie total.Jego pałętający się luzem zaatakował mojego idącego na smyczy.Mój na początku powstrzymywany,znów został lekutko poszarpany,w końcu mąż nie wytrzymał i dał luz naszemu co zaowocowało tym że Terier olbrzym znalazł się w defensywie a ABS musiał podejść bo chyba mu na psie zależało.Po uspokojeniu się psów podeszłam ze swoim i oświadczyłam że ciekawa jestem kto go obroni jak okaże sie ze nie panuje nad swoim psem, tak jak jemu nie zależało na swoim.Tępogłowy zzieleniał ze strachu, bo poczuł realne zagrożenie a wiedział że swojego psa użyć nie może bo ten szukał u niego schronienia.Bezpiecznie sie czół jak jego pies spełniał rolę terminatora,natomiast przewartościowanie nastąpiło jak to on miał zostać ofiarą.Paniczny strach w jego oczach mi wystarczył.Na marginesie zdarzenie z Yorkami pozostawiło slad w psychice mojego,boi sie małych psów i czasami potrafi zaatakować, pracujemy i odczulamy,bo jest to kłopotliwe i stwarza zagrożenie.Czasami mam ochotę podejśc do własciciela jazgoczącego psa i zjechać, tylko co mi to da.Jest nadzieja,bo coraz częsciej widzę odpowiedzialnych Quote
Blow Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 i tak biegli .. no to mówie będzie dym jak właściciel jorka zobaczy że jego maluch pędzi 50km na godzine ... Żem sę uhahała:cool3: A na yoreczki puściłabym psa i po kłopocie;) Wiem, wiem, to nie ich wina, ze pańcia durna a nie łone ale.....hehe:cool3: Ja tysz koFFam, jak mojemu coś małego jazgoczącego i na pewno niekontrolowanego włazi w paszczękę:D Quote
Apbt_sól Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Kiedys na podwórko mjej babcie wbiegł taki mały "mopik" darł jape jakby sie paliło , wieszłam pranie .... jak Sor sie kapnal ze cos go obszczekuje i prubuje za lape zlapac - jak sie odwrocil..... zagonil go do bloku i usiadl na nim ;) tzn zamiast zebami atakowal go tylkiem siadal i wstawal... :) nie zrobil mu nic oprocz palpitacji serca;) A kobietka od tego psiaka malo mi nie zemdlała... dodam ze sor byl w kagancu i na lince - zabrala psiaka i z wielkim krzykiem pobiegla opowiedziec sasiadom coz za nieszczescie spotkalo jej pieska . Oczywiscie nagadal mi ze powinnam uspic siebie a tego psa to juz napewno :| wpuscilam jednym wyuscilam drugim uchem , ale na moje pytanie ktory pies skakal z zebami juz nie uslyszlalam odpowiedzi . Sor widac stwierdzil ze nie warto robic krzywde psiakowi mimo ataku a widok jego wielkiego Esa nad glowa owego psa wystarczy :) . Wygladalo to mniej wiecej tak jakby w odstepnie 2 sek, wydawac komende Siad a pies wykonywal ja jak maszynka ;) Quote
Guest Mrzewinska Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Witaj w klubie, niemal identycznie zachowala sie kiedys moja ON-ka wiele lat temu, gdy jazgunka mala chwycila ja za piete... Siadla na niej i tyle. No i reakcja wlascicielki jazgunki byla identyczna - wrzask i obelgi pod moim adresem. Ale wlascicielka jazgunki to byla stara, ciezko chora kobieta, nie calkiem swiadoma tego co sie dzieje. Wiec jakos opanowalam chec odpowiedzi. Chociaz obelgi sypaly sie przez lata przy kazdym spotkaniu, z psami czy bez. Zofia Quote
WŁADCZYNI Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 zerduszko napisał(a):Dokładnie. Dlatego dziwni mnie fakt, że tak łatwo "sprzedajecie buty" boguduchawinnym psom. Nie dość, ze taki pies ma głupiego właściciele, to jeszcze mu buta. Jeśli ktoś tu jest winny, to tylko właściciel i to jemu należy się but. Zerduszko a to właściciel próbuje mi psa zagryśc czy jego pies? To pies stanowi zagrożenie które trzeba odsunąć choćby po to żeby właściciel miał czas zareagować. To że ktoś z nas sprzeda psu buta nie oznacza że biegamy za psami po parku żeby je kopać - naprawdę jesteśmy całkiem zdrowi psychicznie. Jeżeli mojego psa próbuje pożreć dużo większy, obskakuje mnie itd to dostanie buta, najlepiej jak będzie biegł, dostanie w klate i przeważnie odpuści - wtedy nie dochodzi do walki i przepychanek. Mam się litować nad psem który chce zjeśc mojego, prowadzonego tak żeby innym nie wadził?! Jestem świadoma że mój pies lubi wprać innym dlatego unikam psów jak mogę, proszę o odwołanie jeśli to nie pomaga i ma dojść do scysji to ja wiem że nad swoją suką zapanuje, w większości przypadków nad drugim psem właściciel nie ma kontroli. Naprawdę nie bawi mnie, anie chyba nikogo kopanie innych psów, ale jeśli to ma ocalić życie jednej ze stron jestem za. Nie mam litości dla osób które świadome agresji psa nic z nią nie robią. Na osiedlu spotkałam DWIE osoby szkolące psy. Niedaleko mieszka staruszek chodzący z agresywnym bokserem (bez kagańca) ten pan nosi gumowane rękawiczki i psa przywiązuje do siebie. Strach się bać co będzie jak bokser jednak postanowi się rzucić. Po za tym mniejszą szkodą będzie moje kopnięcie, niż zęby mojej suki, która nie bawi się w kąsanie (tylko w zabawie wyrywa futro shelciakom:evil_lol:) tylko od razu wiesza się na gardle. Quote
JIM Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Z tymi butami... to wiadomo, ze to tylko obrona.. ja tez nie sprzedaje butow ale jak moj poprzedni pies byl szczeniakiem i rozwsieczony jamnik go zaatakowal to tak go niestety potraktowalam ;p ale to bylo raczej lekkie odepchniecie, zeby szybko moc wziac mojego psa na rece... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.