*Monia* Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 nie wytrzymuję tego że obcy pies po mnie skacze i kryje moją nogę:angryy: przy braku zainteresowania ze strony właściciela. Ja kilka razy walczyłam z próbującym mnie pokryć labem :oops::shake:. Znajomi ubaw mieli po pachy, ja niezbyt bo lab ważył z 5 kilo mniej niż ja i do tego był niesamowicie napalony na Hexę (wyżywał się na mnie :roll:). Na spacery często wychodził z nim 8-9 letni chłopczyk i szkoda mi dzieciaka było jak na twarzy czy kolanach jechał za psem żeby go za wszelką cenę utrzymać. Nie udawało mu się to, jego mamie również bardzo często zdarzyło się puszczać smycz. W pewnym momencie na jego widok zaczęłam zwiewać do domu i czekać aż on sobie pójdzie, bo nie miałam zamiaru znosić używania sobie na mnie jakiegoś obcego napalonego faceta :mad::roll:. Dodam jeszcze że nawet mi przez myśl nie przeszło żeby go próbować skrzywdzić/powalić. Chociaż facetów ładnie załatwić się da z kolanka ;). Mi się dopiero po pewnym czasie poziom wnerwienia na otaczającą agresję i upierdliwość podniósł :cool1:. Quote
dogomaniaczka Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 Ja mam często odwrotny problem - ochrzaniają mnie ludzie, którzy trzymają psa krótko na smyczy i nawet nie dadzą się mu wysikać!!! Jak tylko podejdę bliżej ze szczeniaczkiem, którego wyprowadzam (nie moim:[), to odciągają swojego psa, wzbudzają w nim agresję i jeszcze się czepiają... Quote
AngelsDream Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 A pytasz, czy możesz podejść? Ja tam tylko Baajowi ściągam kaganiec i każę mu stać w miarę spokojnie - można sobie na nim szczonki socjalizować, byle na moich warunkach ;) Quote
Koma Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 A mnie czasem osłabia jak szczęśliwi, świeżo upieczeni własciciele szczeniaczków podsuwają je pod nos mojej suni, mimo moich stanowczych próśb by tego nie robili, tłumacząc, że przecież szczeniaczkowi dorosły pies nic nie zrobi... widocznie wolą się przekonywać, że jest inaczej na własnej skórze :roll: Dziś miałam taką sytuację... sunia nic maluchowi nie zrobiła, bo miałam nad nią kontrolę, ale jakże przyjemniej by było, gdyby niektórzy rozumieli co się do nich mówi :roll: Quote
Diana S Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 moon_light napisał(a):nie można mieć takiej postawy. Nast. osoba powie. A co mnie obchodzi, że mój pies bzyka Twoją sukę... troche wyrozumialosci z jednej i drugiej strony...a naprawdę będzie żyło się wszystkim łatwiej.. Alez ja jestem wyrozumiała az za bardzo bym powiedziała, a co w tym złego ze nie przejmuje sie tym ze X pani pies wyje do " ksiezyca" toz to raptem pare tyg. chłopak zakochany. A co maja powiedziec wł. suczek w ciecze, nie umieja sie odpedzic od samców, a wł. ida sobie tiptopami, a co mi tam ze wł. meczy sie z moim samcem. Zabawny widok. Quote
*Monia* Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 Mi ludzie na siłę socjalizowali Hexę i przez to że "dorosły nic szczeniaczkowi nie zrobi" Hexi była non stop tłamszona :shake:. od zawsze z niej taka ofiara losu jest. Myślałam że się kiedyś odgryzie, ale ona na agresję tylko w określonych przypadkach odpowie agresją (jedzenie, zabawki) i rzuca się też tylko w takich wypadkach do psów. Z Hexą socjalizować szczeniaków maleńkich się nie da bo ona się poprostu ich boi :roll:. Ostatnia próba się skończyła tym że spanikowana zwiewała :roll:. Quote
NightQueen Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 Jestem dziś normalnie załamana :placz: Pojechałam dziś do ciotki, która ma, tzn miała psa w typie foksa, fajny bo kupiony za 250zł, chciał mój mały kuzyn więc kupili, szczeniak miał 3 miesiące jak go przywieźli do domu, był słodki, fajny, mały, uroczy i mądry pies, jedyne czego nie lubili to jego długiego ogonku bo przecież krótki jest taki fajny :roll: nic się nie odzywałam, jak go przywieźli, już wcześniej mieli psa, jamniczka i trafił pod koła samochodu bo mają niby ogrodzony teren ale w płocie z desek są takie dziury że ja się przez nie zmieszczę. Pieska nazwali Rufi i było pięknie, ładnie, zaczęły się podcinki dotyczące mojego psa, bo oni przecież mieli lepszego, ale dla spokoju bo to rodzina nic się nie odzywałam, pobawiłam się z Rufim, raz ostrzygłam go nawet i na tym koniec. Długo tam nie jeździłam, dopiero dziś tam pojechałam z tatą, widzę że kuzyn na zewnątrz stoi, tata pyta się co to ma za psa, no to ja zdiwiłam :niewiem: mówię tacie że Rufi bo przecież go zna, a on mi na to że Rufiego przejechało i nie ma go już :crazyeye: zdiwiłam się, podchodzę do kuzyna, patrzę, oczom nie wierze :eek2: szczeniak, kolejny szczeniak, sznaucer mini :wallbash: pytam co się stało, oni mi zaczeli opowiadac że Rufi ten głupi pies (przedtem taki wielbiony) biegał bo suka sąsiadów miała cieczkę i go przejechało, bo to taki "idota, zawistny, szalony,..." pies był bo nie siedział koło domu, no to sobie kupili małego, nowego pieska, super okazja za 350 zł :chainsaw: szukali na internecie i znaleźli, pojechali i kupili, mogłam to przeżyc, ok nie odzywałam się, ale za chwile słyszę że ten jest inny, mądry, woła sikac, jest taki, siaki, owaki, cudowny a tamten to był po.... :angryy::stupid: nie mogłam tego puścic sobie bo Rufi był bardzo mądrym i towarzyskim psiakiem, miał dopiero pare miesięcy :placz: więc im wyjechałam że psa się wychowuje od szczeniaka a oni w ogóle go nie wychowywali, że jakby naprawili ogrodzenie to by nie uciekał, że nie jest głupi tylko nie wychowany itd.. i się zaczeło, mój wójek, który myśli że jest wybitnie mądry, bo powie 3słowa po anglieslku i wymieni 4 firmy projektujące ubrania, i ma 2 ksiązki o psach to wie najlepiej :flaming: i mówi mi że on głupi był bo to nie zależy od wychowania, tylko od genów, że jego rodzice musieli byc pier*** itak dalej, odbyła się mała jadka, kto ma racje, wyjechałam mu że kupił sobie kundla i że jak go nie wychowają to będzie taki sam jak tamten i też im zwieje :motz: Skąd sie biorą ludzie, najgorzej że to moja rodzina więc nie mogłam na prawde powiedziec co myślę tylko się hamowałam, strasznie mi szkoda Rufiego :candle: i szkoda mi tego szczeniaka, cieakwa jestem ile ten biedak przeżyje :placz: Quote
Diana S Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 A ja uważam, że dopóki właściciel psa i suki starają się nie utrudniać życia innym to jest dobrze [czyli pies jest pilnowany, suka dostaje coś przeciw zapachowi itp ;-)] Jasne, wiec niech kazdy trzyma sie swojego psa. Pies biegnie do suki w ciecze ok, niech pobiegnie, ale choroba niech wł. reaguje i zabiera psa. I jest git. Wszyscy zadowoleni. A co do tego by suke zraszac czyms przeciw zapachowi, to chetnie bym go uzyła na wystawie (chodz, nigdy nie wystawiałam suki w ciecze) i na tym pozostane. Quote
Juliusz(ka) Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 Dorzucam '3 grosze' od strony właścicielki samca - a ja poproszę, żeby suki w cieczce nie podlatywały do mnie i mojego psa - prowadzonego na SMYCZY - i nie majtały 4literami pod jego nosem. Ciekawam również co powoduje właścicielem suki w cieczce, który pokonuje 'na szagę' (brodząc w liściach i błocku) gigantyczną parkową polanę - na skraju której ćwiczę z moim psem - tylko po to, żeby jego sunieczka przypadkiem mojego psa nie przeoczyła:angryy:. Ja sobie też nie życzę! Nie życzę sobie wymuszanych kontaktów z sukami w cieczce, bez cieczki, ze szczeniakami i -Boże uchowaj!- innymi samcami:angryy:. Quote
WŁADCZYNI Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 hehe ja mam sukę a mogę się podpisać wszystkimi łapkami pod tym - NIE wymuszaniu kontaktu! Quote
*Monia* Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 Ja z Aresem miałam tylko raz okazję spotkania suczki z cieczką z bliska. Byłam kompletnie nieświadoma tego faktu, psiaki na smyczach się do siebie wdzięczyły, ja i pan sobie staliśmy. Po chwili jak psiaki chciały się zbliżyć bardziej (na max. długość smyczy, tak że by się dotknęły mordkami) pan mi powiedział że suńka ma cieczkę :roll:. Dobrze że mi powiedział, to zwinęłam Aresa i poszłam w przeciwnym kierunku. Jak już się oddalałam pan powiedział, że nie chce raczej szczeniaków, ja stwierdziłam, że absolutnie bym do tego nie dopuściła i zajęłam Resiaka kijem. Suką się nie interesował więc odpięłam smycz i zaczęliśmy aportować. Pan się kilkakrotnie odwracał, a Ares miał wszystko gdzieś :loveu:. Quote
zmierzchnica Posted November 3, 2008 Posted November 3, 2008 Juliusz(ka) napisał(a):Dorzucam '3 grosze' od strony właścicielki samca - a ja poproszę, żeby suki w cieczce nie podlatywały do mnie i mojego psa - prowadzonego na SMYCZY - i nie majtały 4literami pod jego nosem. Ciekawam również co powoduje właścicielem suki w cieczce, który pokonuje 'na szagę' (brodząc w liściach i błocku) gigantyczną parkową polanę - na skraju której ćwiczę z moim psem - tylko po to, żeby jego sunieczka przypadkiem mojego psa nie przeoczyła:angryy:. Ja sobie też nie życzę! Nie życzę sobie wymuszanych kontaktów z sukami w cieczce, bez cieczki, ze szczeniakami i -Boże uchowaj!- innymi samcami:angryy:. Problem w tym, że proszenie na tym forum mija się z celem, bo większość ludzi tutaj psy pilnuje :cool3: Ja też nie chcę żadnych wymuszanych kontaktów, mam już dość odganiania napalonych samców, wspinających się na mojego szczeniora albo mi na nogi. Dzisiaj znowu to samo. Kazałam psom zostać i natręta odgoniłam, ale po 5 minutach wrócił :shake: Nie mówiąc o rzucających się, biegających luźno sukach i tak dalej. Wiadomo, nie można popadać w przesadę, każdemu zdarza się, że pies się wymknie, że nie posłucha i jeśli nie jest to tragiczne w skutkach to można to wybaczyć. Ale notoryczne ignorowanie próśb, gróźb, zupełne nieliczenie się z potrzebami i uczuciami innych jest najgorsze, no i jest też u nas normą. Ja, jak Lusia miała cieczkę, brałam ją i uciekaaałam jak najdalej na pola, żeby tam mogła się spokojnie załatwić, pobawić. Kij z tym, że z 5 psów wtedy już pędziło za nami :razz: Quote
an1a Posted November 3, 2008 Posted November 3, 2008 Diana S napisał(a):Alez ja jestem wyrozumiała az za bardzo bym powiedziała, a co w tym złego ze nie przejmuje sie tym ze X pani pies wyje do " ksiezyca" toz to raptem pare tyg. chłopak zakochany. A co maja powiedziec wł. suczek w ciecze, nie umieja sie odpedzic od samców, a wł. ida sobie tiptopami, a co mi tam ze wł. meczy sie z moim samcem. Zabawny widok. W przypadku właściciela suki to "raptem" parę tygodni, w moim np. przypadku, mieszkając na osiedlu - raptem parę tygodni w roku spokój, bo suk sporo. Najgorsze jest, jak mając takiego psa kastracja nie pomaga i dalej świruje. Dla mnie by to była porażka, na szczęście w przypadku mojego psa pomogło i nie boję się otwierać okna w mieszkaniu z myślą, żeby nie próbował wyskakiwać (3 piętro). Quote
Diana S Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 [quote name='zmierzchnica']Problem w tym, że proszenie na tym forum mija się z celem, bo większość ludzi tutaj psy pilnuje :cool3: Ja też nie chcę żadnych wymuszanych kontaktów, mam już dość odganiania napalonych nogsamców, wspinających się na mojego szczeniora albo mi na Dzisiaj znowu to samo. Kazałam psom zostać i natręta odgoniłam, ale po 5 minutach wrócił :shake: Nie mówiąc o rzucających się, biegających luźno sukach i tak dalej. Kazdy wł. co ma suke, ma dosc napalonych samców. Ja rowniez mam dosc. Wiadomo, nie można popadać w przesadę, każdemu zdarza się, że pies się wymknie, że nie posłucha i jeśli nie jest to tragiczne w skutkach to można to wybaczyć Ale notoryczne ignorowanie próśb, gróźb, zupełne nieliczenie się z potrzebami i uczuciami innych jest najgorsze, no i jest też u nas normą. Pewnie, ja nie mam nic przeciwko, ze psy lataja luzem, ale jak idzie chłop pies podbieaga do mojej suki, mowie ze suka ma cieczke i wadomo chłop powinien wziac psa. A nie ze patrzy w niebo. Ja, jak Lusia miała cieczkę, brałam ją i uciekaaałam jak najdalej na pola, żeby tam mogła się spokojnie załatwić, pobawić. Kij z tym, że z 5 psów wtedy już pędziło za nami :razz: Hahaha uciekałas, ja tak samo robie, z tym ze ja naprawde chodze w takie miejsca gdzie diabeł mowi dobranoc :diabloti:. Wiadomo ze psiak jakis sie napatoczy, ale jak szybko sie pojawia tak szybko znika :diabloti: Quote
Bursztynka13 Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Mój psiul jest strasznie napalony na suki w cieczce, ale staram się do tego nie dopuszczać aby mój pies podbiegał i wąchął się z tymi sukami. Przed blokiem mam taką polane nazwywaną "psim polem"-pieski tam częstą biegają bez smyczy i załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne. W**rwiają mnie pańcie suczek, które bezszczelnie przechadzają się po tym polu ze swojimi suczkami w cieczce. Wszystkie psy wiszą na smyczy, a suczki się bawią z pańcią:angryy:nie ważne że wszystkie psy muszą być przez to złapane i siłą odciągnięte. A nie daj Boże jakiś pies podbiegne to lecą hasła typu: "Ty hamie! Moja X musi się wybiegać!", "To nie moja wina że twój pies jest głupi i chce się zabawić z moją suczką"itp:cool1: Quote
bonsai_88 Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Bo te pańcie przeginają w drugą stronę :angryy:... Nawet jako właścicielka suczki tak uważam :mad: Quote
Pusiakowa Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Ja ostatnio myslalam ze zawalu dostane :angryy: . a ze mam 12 lat i juz pare sytuacji z jakimis kundlami bezdomnymi mialam to jak zauwaze jakiegos psa - omijam szerokim lukiem ! Nie chce mu zrobic krzywdy :diabloti: . Bo pies zazwyczaj spotyka sie ze mna :razz::cool3: . a ostatnio to Ide sobie spokojnie z Pusiem i nagle jacyś gówniarze mi tu na psa Pitt Bull` a wypuszczają . :angryy: Napoczątku sie obwąchali potem zaczął sie rzucać Puszek owinął sie wokół moich nóg i mało co sie nie przewróciłam , w końcu odwołali psa .. już nic nie mówiłam .. w tamtą stronę na spacery już NIE CHODZĘ ! :mad: Quote
WŁADCZYNI Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 A ja nie widzę w tym nic złego - również chodziłam do parków etc z suczem w cieczce - sorry, ale nie będę przez miesiąc poruszać się opłotkami/wyciągać suki na spacer w klatcę bo ktoś ma problem ze swoim psem. To tak jak bym miała zapinać psa na smycz bo pies pani X jest nieodwoływalny i podbiega do mojej suki :roll: Ja pilnuje i zajmuje mojego zwierzaka, tego samego wymagam od innych. Płeć mi jest obojętna. Quote
bonsai_88 Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Władczyni akurat mam ciekącą sukę w domu [już się boję... to "moja" pierwsza prawdziwa cieczka niewysterylizowanej suczki]. I nadal uważam, że spuszczanie suczki w zapsionym miejscu nie jest dobre... przecież wiadomo, że dzięki temu 99% właścicieli nie bedzie mogła spuścić psów, [bo będa leciec do suki], a nic mi nie szkodzi przejść sie kawałek dalej w miejsce, gdzie tyle psów nie ma :roll:. Jednak jest jeszcze coś takiego jak zwykła, ludzka uprtzejmość... chociaż jak czytam twoje posty to mam wrażenie, że dla ciebie "uprzejmość" to tylko złowo w obcym języku.. i w dodatku jesteś z tego dumna :roll: Quote
AngelsDream Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 We wszystkim powinna być jakaś rozwaga i równowaga. To, że pod sklepem u nas stoja stada psów nie znaczy, ze ja będę szła na około. Baaj jest trochę samobójc, bo ze wszystkich psów upatrzył sobie wielkiego ONka - samca. Wylizał mu pysk, obszczekał do zabawy, po czym go odwołałam i kazałam usiąść. Pies był równie zaskoczony, co własciciel, który psa uwiązał, że cytuje "ten pies jest łagodny i chce się tylko bawić..." Mogłam tamtędy nie iśc, mogłam Baaja jakimś cudem przenieść na rękach, koleś mógł swojego psa nie uwiązywać skoro się o niego bał... Przeszłam, psom nic nie ubyło, a pan się nauczył, że nie każdy samiec to zło... Quote
bonsai_88 Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Angels bo przecież zachowałaś się z umiarem i rozwagą... nikt ci nie każe omijać szerokim łukiem innych psów, jeśli twój nie jest agresywny. Jedyne do czego można by się przyczepić to do tego czy spytałaś się, czy Baj może podejść do ONa [bo nienapisałaś tego]. A po za tym to zachowałaś się w sam razem - nie utrodniałaś niepotrzebnie i złośliwie innym życia, ale nie dałaś też wejść sobie na głowę ;) Quote
AngelsDream Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Przejście jest tak wąskie, a ON był tak przywiązany, że mimo moich starań psy same się dotknęły, a odciągać histerycznie nie ma sensu. Po drugiej stronie miałam dwa psy luzem... Więc wielkiego wyboru nie miałam. Taki psi pasaż. Dlatego tam jest zakaz zostawiania psów, bo tam jest na to za wąsko i ludzie nie mają jak przejść. Quote
Diana S Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Chodzi gł. o to, ze suka moze byc spuszczona w ciecze jak nie ma zadnego psa, jasne ze jak zauwazy sie samca, miec na tyle kontrole nad swoja suka by ja móc złapac i zapiac na smycz. To ze suka ma cieczke nie musi oznaczac, ze mamy z nia ucikac na "łyse pola", zdala od cywilizacji, chodz co nie ktorzy nadal tak twierdza, ze jak ma sie suke w ciecze to wychodzic pozno i trzymac blisko nogi suke, by czasem swoim zapachem nie zwabiła bednego samca. A załatwiac to ma sie w locie. :roll: Quote
bonsai_88 Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Diana nie zrozumiałaś mnie... chodzi mi o to, że nie można "paraliżować" parunastu właścicieli psów tylko dlatego ,że sunia ma cieczkę, a na jakiekolwiek prośby reagować agresją i pretensjami.. chodzi mi o to, że w takim wypadku dla naszej i cudzej wygody lepiej pójść w ustronniejsze miejsce [jeśli to możliwe... jeśli nie to inna sprawa]. Angel jeśli nie miałaś wyboru tu czuj się rozgrzeszona :lol: Quote
AngelsDream Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Miałam - mogłam iść na około, ale odkąd Baaj chodzi na kolczatce, to już nie urywa ręki, więc nie muszę się uczyć sztuki teleportacji ;) Pana bym spytała, ale nie wiedziałam, że to jego pies, dopóki nie podbiegł i nie zaczął panikować, chociaż jego pies nie miał żadnych złych zamiarów. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.