Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Widziałam już sporo pięknych szczeniaczków urodzonych w wyniku ucieczki zazwyczaj idealnie posłusznej suki, także w dniach cieczki, w których rzekomo nic nie powinno się zdarzyć, więc nie jestem przekonana... Mimo wszystko nie puściłabym suki bez choćby długiej linki.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Martens napisał(a):
Widziałam już sporo pięknych szczeniaczków urodzonych w wyniku ucieczki zazwyczaj idealnie posłusznej suki, także w dniach cieczki, w których rzekomo nic nie powinno się zdarzyć, więc nie jestem przekonana... Mimo wszystko nie puściłabym suki bez choćby długiej linki.


Dlatego ja swojej nie ufam na 100:roll:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
To nie jest reguła. Są psy nieodwoływalne od suk w cieczce i takie, które spokojnie do właściciela wrócą.


Kurcze musiałbym to na własne oczy widzec, by uwierzyc!

Posted

Martens napisał(a):
Widziałam już sporo pięknych szczeniaczków urodzonych w wyniku ucieczki zazwyczaj idealnie posłusznej suki, także w dniach cieczki, w których rzekomo nic nie powinno się zdarzyć, więc nie jestem przekonana... Mimo wszystko nie puściłabym suki bez choćby długiej linki.



Ok. ale nie mozna kazdej suki ( w cieczce) wrzucic do jednego wora, jedna posłucha druga nie.
I taka sie trzyma na lince. Pomimo, ze nie ma dni płodnych.

Posted

Jeżeli mojemu psu się suka nie podoba, to może mieć cieczkę, zalecać się do niego, a on ją powącha i pójdzie dalej :diabloti: taki dziwny osobnik mi sie trafił, na co nie narzekam, bo nie mam problemu jak są cieczki :cool3:

To tak nawiązując do tego, że psa się nie odwoła jak poczuje cieczkę ;)

Posted

Kiedy Krasna jeszcze nie była wysterylizowana, w okresie cieczki zamykalismy ja jak wychodzilismy z domu, zeby Bogar nie miał do niej dojscia, ale nikomu nie przyszło do głowy rozdzielic ich na noc. I nie było problemu

Posted

Martens napisał(a):
Widziałam już sporo pięknych szczeniaczków urodzonych w wyniku ucieczki zazwyczaj idealnie posłusznej suki, także w dniach cieczki, w których rzekomo nic nie powinno się zdarzyć, więc nie jestem przekonana... Mimo wszystko nie puściłabym suki bez choćby długiej linki.


Ja wychodzę w dniach cieczki na zupełnie niezapsione tereny, gdzie kiedyś była jakaś fabryka. Ale przy psach, idących nawet daleko, w życiu bym jej nie spuściła, mimo że jest posłuszna...

Posted

[quote name='Bogarka']Kiedy Krasna jeszcze nie była wysterylizowana, w okresie cieczki zamykalismy ja jak wychodzilismy z domu, zeby Bogar nie miał do niej dojscia, ale nikomu nie przyszło do głowy rozdzielic ich na noc. I nie było problemu



Sasni to gratuluje "innego" egzemplarza.


bogarko, nie rozdzielaliscie psów, suki (w cieczce) samca na noc, to po co rozdzielaliscie w dzien? Jak nie było problemu w nocy?:roll:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Ja wychodzę w dniach cieczki na zupełnie niezapsione tereny, gdzie kiedyś była jakaś fabryka. Ale przy psach, idących nawet daleko, w życiu bym jej nie spuściła, mimo że jest posłuszna...


Masz suke czy psa?

Posted

Diana S napisał(a):
Nie da sie kiedy pies poczuje suke w ceczce, nie dwołasz go.

No to ja miałam chyba robota nie psa - był odwoływalny nawet od ciekących suczek :roll:...

A ja się dzisiaj wkurzyłam. Szłam sobie grzecznie ze spokojną, zapiętą na smycz Birmą i... zostałyśmy zaatakowane przez dorosłą, wielką [jeśli Birma ma 60 cm, to tamta suka musi mieć min. 70 :angryy:] sukę ONa... suka oczywiście spuszczona, "bo to takie inteligentne psy, że nie muszą na smyczy chodzić", a właścicielka obejrzała się przez ramię widząc atak swojej suki i olała sprawę. Młoda oczywiście od razu się postawiła [mimo, że nie wyarczała to wyjątkowo wyraźnie pokazywała, że NIE MA przyjaznych zamiarów], ale stała, nie szarpała sie do suki. Na szczęście suka chyba zreygnowała [2 wkurzone baby na nią jedną :diabloti:] i zrobiła w tył zwrot :multi:. Ale wolę nie myśleć jakby mogła się skończyć jadka mojej, mimo wszystko jeszcze młodej, Birmy z tą suką...:shake:

Posted

No to ja miałam chyba robota nie psa - był odwoływalny nawet od ciekących suczek :roll:..


To chłop, chyba cos miał z wechem. Nic nie czuł??????
Obojetnie przeszedł jak to napisałas nawet od ciekących suczek :roll:..????
po mimo, ze suke poczuł nosem?????????????????:roll:

Posted

To chłop, chyba cos miał z wechem. Nic nie czuł??????


miałam spanielowego samca i z węchem nic nie miał, owszem reagował na suki, ale nie miałam problemu żeby go odwołać go, bo dla niego byłam ciekawszą ofertą niż "cieknąca suczka" :cool3: chociaż nie przechodził obojętnie koło suni, bo zawsze powąchał, przywitał się ale na jedno moje słowo wracał. To nie kwestia węchu, tylko poziomu hormonów, charakteru i wychowania psa ;)

Posted

Diana S napisał(a):
Ok. ale nie mozna kazdej suki ( w cieczce) wrzucic do jednego wora, jedna posłucha druga nie.
I taka sie trzyma na lince. Pomimo, ze nie ma dni płodnych.


Ale nigdy nie da się w 100% przewidzieć, czy rzekomo posłuszna suka pewnego razu nie postanowi pójść na żywioł. Instynkt przedłużenia gatunku jest najsilniejszy u psa, zaraz po macierzyńskim.

Nie wydaje mi się, żeby 3 tygodnie na smyczy czy długiej lince, gdy suka jest na nieogrodzonym publicznym terenie były aż tak wielkim kłopotem i udręką. Zwłaszcza że konsekwencje przeliczenia się z posłuszeństwem suki mogą być naprawdę duże, przykładowo 10tka kundelków więcej na świecie, których życie (lub śmierć) będzie na naszym sumieniu.

Posted

Znasz różnicę między odwoływalnym psem, a psem obojętnym? Bo to przecież 2 zupełnie różne sprawy :roll:. Nie, nie był obojętny, i odchodził od nich niechętnie... ale liczy się to, że odchodził :multi:. Do tego co jak co, ale węch to miał on znakomity. Przez parę lat swojego życia był prawie ślepy i poruszał się znakomicie za pomocą węchu - tylko z biegiem z wiatrem miał problem :diabloti:

Posted

[quote name='Martens']Ale nigdy nie da się w 100% przewidzieć, czy rzekomo posłuszna suka pewnego razu nie postanowi pójść na żywioł. Instynkt przedłużenia gatunku jest najsilniejszy u psa, zaraz po macierzyńskim.

Nie wydaje mi się, żeby 3 tygodnie na smyczy czy długiej lince, gdy suka jest na nieogrodzonym publicznym terenie były aż tak wielkim kłopotem i udręką. Zwłaszcza że konsekwencje przeliczenia się z posłuszeństwem suki mogą być naprawdę duże, przykładowo 10tka kundelków więcej na świecie, których życie (lub śmierć) będzie na naszym sumieniu.



Uhmmm... a moge zapytac jakiego masz psa, chodzi o płeć?

Tak, ale do krycia psów nie dochodzi tak szybko jak by to sie zdawało.
Zreszta, gdzie tu mowa by suke w cieczce puszczac w sforze samców????
Ja nie znam takiego wł. ktory by takie cos zrobił.

Posted

[quote name='bonsai_88']Znasz różnicę między odwoływalnym psem, a psem obojętnym? Bo to przecież 2 zupełnie różne sprawy :roll:. Nie, nie był obojętny, i odchodził od nich niechętnie... ale liczy się to, że odchodził :multi:. Do tego co jak co, ale węch to miał on znakomity. Przez parę lat swojego życia był prawie ślepy i poruszał się znakomicie za pomocą węchu - tylko z biegiem z wiatrem miał problem :diabloti:

Znam, ale jak chcesz mozesz szerzej wyjasnic.:diabloti:

Tak, jak pisałam, chetnie bym zobaczyła samca ( min.Twojego) kiedy odchodził, bo pani woła, po mimo, ze ma w nosie suke w ciecze.:roll:

Posted

Martens napisał(a):

Nie wydaje mi się, żeby 3 tygodnie na smyczy czy długiej lince, gdy suka jest na nieogrodzonym publicznym terenie były aż tak wielkim kłopotem i udręką. Zwłaszcza że konsekwencje przeliczenia się z posłuszeństwem suki mogą być naprawdę duże, przykładowo 10tka kundelków więcej na świecie, których życie (lub śmierć) będzie na naszym sumieniu.


Oj, są udręką. Niewybiegany przez trzy tygodnie pies? Nie, dziękuję :cool3: Mam suczkę. W czasie cieczki wybieguję ją na terenie niezamkniętym, ale niezapsionym i w miarę osłoniętym. Oczywiście nie zdarza mi się jej puszczać i czekać, aż sama pobiega :diabloti: Aportujemy, biegamy razem, sucz się ode mnie nie oddala na więcej niż kilka metrów. Ale drugiej suczki, na razie szczeniaka, w życiu w czasie cieczki bym nie puściła. Jest strasznie niezależna i zazwyczaj ma w nosie zabawki, smakołyki czy cokolwiek innego. Obie i tak będę sterylizować ;)

Posted

Diana jeśli tak bardzo chcesz zobaczyć psa, który odchodzi od ciekącej się suczki, to niestety na mnie nie możesz liczyć... mój Ituś został uśpiony 14 lutego :-(. Miał wtedy 15 lat... Obecnie jestem po drugiej stronie - mam suczkę ;)...

Posted

Diana S napisał(a):
Uhmmm... a moge zapytac jakiego masz psa, chodzi o płeć?

Tak, ale do krycia psów nie dochodzi tak szybko jak by to sie zdawało.
Zreszta, gdzie tu mowa by suke w cieczce puszczac w sforze samców????
Ja nie znam takiego wł. ktory by takie cos zrobił.


A ja już takowego optymistę posłuszeństwa spotkałam ;)

Mam sukę, miałam też samca.

Co do wybiegania - nie widzę przeszkód w bieganiu i aportowaniu z suką, która ma doczepioną do obroży luźno puszczoną długą linkę :)

Posted

No dobra, mam suke na smyczy/lince. No i co z tego, jak wokol nagle pojawiaja sie biegajace luzem napalone samce...???Na raczki???Bez sensu. Jak beda pokaznych rozmiarow i jak bedzie trza zaniesc suke az do domu na rekach, nie da rady...

Posted

Diana S napisał(a):
Nie da sie kiedy pies poczuje suke w ceczce, nie dwołasz go.

"pod nosem"mam dwa takie samce w 100% odwoływalne od suki z cieczka-na jednego-fakt-trzeba rykąć(czyt.głośniej feee),drugi chociazby sunia doopką przed pyszczkiem merdała a właściciel powiedział nie-nie ruszy się z miejsca;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...