DuDziaczek Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Berek ja juz chyba nietety nie mam nerwowna to wszystko :shake: Kilka razy uslyszalam ze moj pies ma wscieklizne... Ze powinnam go uspic.... Ze poc o mipies lepiej bym dzieciom pomogla... W wiekszosci wypadkow staram sie byc spokojna ale nie do przessdy :angryy: Jak na mojego psa rotek nadpadl niemoglam byc spokojna :angryy: Nie zebym miala uraz do rasyale toduzy i tamten w dodatkuagresywnypsiak... Podziwiam tych ktorzY w takiej sytuacji zachowuja spokoj :cool3: Ja zaczelam krzyczec reakcja zadna.... Dppiero jak on sie na mojego rzuci no to dobrze ze mialam kolezankre ona trzymala smyczmojego a Mi pruzyszlo odciagac NIEMOJEGO psa.... No i zostalam dtziabnieta.... :shake: Wiem ze teoretycznie moja wina.... ale juz wole byc dzialbnieta iMIEC psa.... Quote
Guest Mrzewinska Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 DuDziaczku, kazdy z nas bedzie bronic swojego psa przed atakiem innego, w kazdy dostepny sposob. Ale nie mozna agresji wobec ludzi posuwac do absurdu - przeczytaj w tym watku wypowiedz wlasciciela psa, ktory do krwi pobil dziecko - tylko za to ze wolaniem i biegiem sklonilo jego szczeniaka do pobiegniecia za soba. Tu pies nie doznal zadnej krzywdy, a grono ludzi niechetnych zwierzetom i ich wlascicielom musialo powiekszyc sie o cala rodzine tego dziecka. Zofia PS czy udalo Ci sie ustalic personalia wlasciciela rotta, abys mogl domagac sie ukarania za puszczenie luzem i bez kaganca agresywnego psa? Sprawdzic swiadectwo szczepienia, zawiadomic o zdarzeniu policje czy straz miejska? Quote
Mokka Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Vectra napisał(a): ile razy w sklepie słuchałam dziwnych uwag jak kupowałam mięso dla psów - przy trzech dużych psach kupując na zapas było tego pare kilo .. zawsze prosiłam o jakieś gorsze troche mięsko byle nie zbyt tłuste , tańsze , skrawki , podroby bo dla psa .. och ile było wzdychań , że dzieci nie mają a ja psy mięsem karmie ... A ja mam w mięsnym zaprzyjaźnioną panią, u której zakupy robiłam jeszcze za komuny, gdy pilnowała pustych haków :evil_lol:. Niedawno poprosiłam 10-15 dag wołowinki bez kości (nie mówiąc, po co). Pani szuka, wybiera, przebiera, a ja pokazuję palcem "o tu, jest ładny kawałeczek". Pani na to "kochana, to mięso po 75 złotych za kilo, a pani będziesz tym psa karmiła, zaraz coś znajdę, równie ładne, a taniej wyjdzie". :lol: Quote
Moderna Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Mrzewinska napisał(a): PS a moze ten wątek należaloby zatytułowac - ile agresji potrafimy okazać wobec innych ludzi???? Tez już tutaj proponowałam podobny tytuł wątku ;) "Vectra" napisał(a):ile razy w sklepie słuchałam dziwnych uwag jak kupowałam mięso dla psów - przy trzech dużych psach kupując na zapas było tego pare kilo .. zawsze prosiłam o jakieś gorsze troche mięsko byle nie zbyt tłuste , tańsze , skrawki , podroby bo dla psa .. och ile było wzdychań , że dzieci nie mają a ja psy mięsem karmie ... ..ja jeszcze się nie spotkałam z czymś takim.. a najlepsze, że jeszcze mi doradzają co będzie lepsze dla mojego stworka ;) ..raz tylko proponował jeden pan w sklepie, żebym mięso sama zjadła a kostkę dla psa :D Quote
Ewelina22 Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 A mnie sasiadka powiedziala, ze resztki z obiadu psu wystarcza... Quote
Ulaa Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Ewelina22 napisał(a):A mnie sasiadka powiedziala, ze resztki z obiadu psu wystarcza... Zależy co kto je na obiad :evil_lol: Quote
pauli_lodz Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 ehh..:roll: mnie ta spirala pewnej agresji i złości na wszystkich ludzi z psami dookoła, która niestety mnie też czasami dotyczy ;) przypomina jeden taki kawał. chodziło w nim o to, że sąsiad z parteru nagle potrzebował pożyczyć od sąsiada z 10 piętra coś tam, powiedzmy że nożyczki. więc wyszedł na korytarz, patrzy, winda nie działa. no to na schody. i tak wchodzi i wchodzi piętro po piętrze, i myśli. że tego sąsiada pewnie nie będzie a on dyga po schodach na próżno. a jak już będzie to pewnie będzie wybrzydzał, że nie może pożyczyć tych nożyczek. i jeszcze powypomina że ja sam coś pożyczałem i nie oddałem i nie wie czy teraz może pożyczyć i tak będą gadać z pół godziny i wypominać sobie a jemu się spieszy z tymi nożyczkami i w ogóle po co tyle gadania. albo w ogóle po tym gadaniu stwierdzi, że mi nie pożyczy bo 4 lata temu nie oddałem mu linijki. i zacznie wypominanie tego co było. przy 9 piętrze facet był już czerwony i z wysiłku i z napięcia w przygotowaniu na awanturę o tę linijkę sprzed 4 lat. doczłapał jakimś cudem do tego 10 piętra, sapie zdyszany czerwony, dzwoni do drzwi sąsiada. po chwili drzwi otwierają się, stoi za nimi miło uśmiechnięty sąsiad z 10 piętra i już ma spytać o co chodzi, kiedy ten z parteru: "aaaaaaaaaa, weź te nożyczki sobie wsadź w d***ę!!!!:angryy:" ;) morał z tego taki że sama się często czuję jak ten sąsiad z parteru. kiedy ciągle spotykam ludzi którzy mają gdzieś to co ich pies wyprawia a ja się denerwuję i wielce męczę ze swoim ;) a nie zawsze jest się DO KOGO odezwać bo piesek ma całodzienny "czas wolny" albo właściciel pali papierosa i plotkuje na ławeczce po drugiej stronie parku. nieistotne co tam już robi :) a jak już dopadnę jakiegoś właściciela, to choć staram się być w miarę miła uprzejma etc z prośbą odwołanie/zapięcie psa - to prawie zawsze spotykam się z agresją z drugiej strony [bo przecież wiadomo, zapięcie psa na smycz czy odwołanie czy inne zainteresowane się jego losem to jest ujma na honorze.. :roll:] i wtedy moje totalne resztki opanowania nie wytrzymują i już kilka razy miałam to nieszczęście by wdać się w nieprzyjemną tzw. pyskówkę :( całe szczęście, że jednak patrząc na całokształt, to znacznie częściej spotykam normalnych ludzi z psami, i te spotkania są bardzo miłe i budujące ;) a co do mięsa. jakiś czas temu zostałam z psem sama na 3 tygodnie i musiałam sama robić zakupy i gotować mu obiadki, a jako długoletnia wegetarianka czuję pewne opory przed obieraniem całego kurczaka z kości chrząstek etc.. przerastało to moje możliwości :D więc przez ten czas kupowałam psu piersi z kurczaka, w ostateczności jak nie było - filety z indyka :diabloti: pewnego dnia wykupywałam chyba ostatnie resztki tych piersi, jakieś 1,5 kilo, i jakiś pan w kolejce za mną.. "pani to sama wszystko zje????":crazyeye: jak dowiedział się że nie, nie dla mnie a dla psa to miał minę której chyba do końca życia nie zapomnę :lol: patrzył jak na ufo :) Quote
Martens Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Też dołączam do wątku, po przeczytaniu całości, co zajęło mi trochę czasu ;) Mieszkam w małym mieście i nie przeżywam jakichś strasznych sytuacji na każdym spacerze. Na ogół ludzie spotkani w parku czy na łące umieją psa przy sobie utrzymać, choćby słownie, albo biorą zwierzaka na smycz i mozna się pokojowo wyminąć. Na osiedlu gorzej, bo jest trochę małych szczekaczy i mnóstwo psów, które chcą podejść i się przywitać (ale tym się nie przejmuję, bo już bym wszystkie nerwy straciła). Obcego psa zdarzyło mi się kopnąć dokładnie 3 razy. Za pierwszym razem był to na oko 70kilowy podhalan, który wypadł z otwartej bramy i postanowił rozszarpać moją sukę. Nie ukrywam, że kopałam psa glanami, dosłownie jak worek kartofli, ale w moim odczuciu było zagrożone życie mojej suki (która BTW ma niedoczynność tarczycy jak Sabra Beaty i też jej się rany paskudzą). Kocham mojego psa, on mnie, ma do mnie zaufanie i czuję się w obowiązku zapewnić mu bezpieczeństwo. Jego dobro stoi dla mnie wyżej w hierarchii niż dobro obcego agresora. W drugiej sytuacji była to dalmatynka z bloku, wypuszczana na spacery z gromadką dzieci, które kompletnie się nią nie interesowały. Upodobała sobie ona moją sukę, a dokładniej polowania na nią (moja oczywiście przy bloku jest zawsze na smyczy lub w kagańcu, i jestem wtedy w stanie ją odwołać). Agresja tamtej suki nie spotkała się z reakcją jej właścicieli. Kiedy pewnego dnia suki zaczęły walczyć nie na żarty dosłownie pod moimi nogami, dalmatynka dostała buta w żebra i odpuściła. I teraz jakoś właściciele nie mają już problemu z utrzymaniem suki z dala od mojej. Z ostatniej sytuacji nie jestem specjalnie dumna, ale cóż, poniosły mnie nerwy. Odprowadzałam chorą na serce babcię do lekarza, kiedy kundelek wielkości sheltie zaczął na nas ujadać i dobiegać nam do nóg. Babcia bardzo boi się psów, była 2 razy mocno pogryziona i z daleka widać było, że czuje się niepewnie, nawet jeśli pies jest nieduży. Próby odegnania psa niewiele dały, więc zawróciłam ze 2 kroki i potraktowałam go glanem. Pies z piskiem zrejterował za bramę (nagle okazało się, że jest pański :roll: ). Cała rodzina stała na trawniku i nie zwracała najmniejszej uwagi na poczynania psa, za to na moje juz jak najbardziej. Wszyscy ze szczękami na ziemi, pan domu do mnie z bezbrzeżnym oburzeniem "Jak tak można?". Spytałam jak można pozwalać, żeby pies rzucał się na staruszkę... Facet odpysknął, że mamy tędy nie chodzić, jak nam nie odpowiada. Usłyszał, że będę chodzić nawet 10 razy dziennie i skopię psa za każdym razem gdy się na mnie rzuci. A pan może sobie wzywać policję i zobaczymy, co mu powiedzą. Naprawdę, nerwy czasem ponoszą. Ale nie popieram z miejsca wrogiego traktowania wszystkich właścicieli psów, które przypadkowo wymknęły się spod kontroli. Inna sprawa, że jak już większość osób zauważyła, kulturalne prośby niewiele najczęściej dają :shake: Quote
DuDziaczek Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Martens ta ostatnia sytuacja mnie trosze oslbila....:eviltong: Moj tez czasem dobiegnie i niemoge go odwolac... coprawda nie ejst to na srodku osiedla i ja zazwyczaj wtedy odrazu biegne moje psa zabrac ale rozumiem cie :cool3: Quote
Martens Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Widzisz, Ty przynajmniej biegniesz po psa, a nie udajesz, że to nie twój ;) Ja mam sukę, która potrafi zaatakować psa, który jej się nie podoba, a namolnie próbuje się przywitać. Jest na smyczy i zawsze jest to tylko pozorowany atak, tzn "ryk" i czasem kłapnięcie zębami w powietrzu. I tu zaczyna się problem, bo wtedy właściciele nieodwoływalnego pieseczka najczęściej naskakują na mnie z buzią :angryy: A tak w ogóle bardzo rzadko mam okazję poprosić kogoś o zabranie psa, jako że napotkani przeze mnie ludzie dzielą się na dwie grupy - jedni zabierają psa sami z siebie, bez proszenia, zaś drudzy patrzą w inną stronę i swoim zachowaniem dają do zrozumienia, że to przecież wcale nie ich pies. Prośby oczywiście ignorują :) Quote
DuDziaczek Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 kocham to zachowanie... J co JA to Nie MOJ pies :cool3: Quote
Vectra Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 sprostowanie , bo nie wyjaśniłam do końca historii ze sklepem mięsnym .. absolutnie nie właściciele sklepu mieli do mnie pytania i zastrzeżenia , tylko szanowne grono stojące w kolejce ... właściciele sklepu to moi dobrzy znajomi i szczerze to im samym było czasem dziwnie jak stado znudzonych z dużą ilością czasu umoralniało mnie :diabloti: Właściciele mięsnego sami mają trzy rottki i niufa więc znają potrzeby żywieniowe kilku większych psów ;) A mnie sasiadka powiedziala, ze resztki z obiadu psu wystarcza... no to bym musiała mieć strasznie duży ten obiad :evilbat: Quote
DuDziaczek Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 :cool3: Vectra Twoje psy powinny byc Vege :eviltong: Quote
Vectra Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 DuDziaczek napisał(a)::cool3: Vectra Twoje psy powinny byc Vege :eviltong: :evil_lol: od jakiegoś czasu jedzą suchą pasze :diabloti: Quote
DuDziaczek Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Jakby moj chcial suche :loveu: A co uswiadomili ciel udzie z miesnego :diabloti: Quote
Vectra Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 DuDziaczek napisał(a):Jakby moj chcial suche :loveu: A co uswiadomili ciel udzie z miesnego :diabloti: moje też nie chciały :cool3: ale miały do wyboru głód lub kulki ;) znudziło mi się tachanie siatek z mięchem i worów ryżu , gotowanie , potem mieszanie tego .... Quote
Martens Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Vectra napisał(a): no to bym musiała mieć strasznie duży ten obiad :evilbat: Widać po podpisie :cool3: A spotkaliście się z przekonaniem właścicieli domków jednorodzinnych, że chodnik przed posesją też do nich należy, i w związku z tym pies może po nim biegać bez kontroli i robić, co chce? Mam działkę na obrzeżach miasta, prowadzi do niej droga prosta jak strzelił, a wzdłuż domki z ogródkami. To byłby taki miły spacer... Już pominę ujadanie zza każdego płota (moja suka na szczęście nie reaguje) i namolne acz przyjazne psy wyłażące z otwartych bram i wlokące się za nami przez pół kilometra. Zanim dojdę do działki kilkakrotnie muszę zmieniać stronę ulicy w obawie o swojego psa. Tylko dwa przykłady: Niczym nie przymocowana do podmurówki siatka, spod której wysadza głowę na pół metra pies, kiedyś bokser, teraz jakaś ASTopodobna suka. Oczywiście nie w przyjaznych zamiarach. Plus wiecznie niedomykana przez dzieciaki furtka. Kiedyś bokserka chciała się do nas przeprawić przez ulicę, ale powstrzymały ją pędzące auta i wrzask właścicieli, którzy psem się zainteresowali dopiero gdy jemu coś groziło. Los mojego w razie starcia niewiele ich obchodził. Pies w typie beaucerona/dobermana, właściciele mają pół domku - druga połowa jest niezamieszkana. Właściciele przywiązują dużą wagę do owego podziału, ponieważ ich połowa płotu to ogrodzenie z prawdziwego zdarzenia, a druga połowa? Przewalająca się, dziurawa siatka. Szkoda tylko, że nie wytłumaczyli psu, że wolno mu biegać tylko po połowie ogródka. Zresztą ostatnio zostawili otwartą bramę, a pan swoich włości leżał przednią połową ciała na chodniku, ewidentnie uznając go za swoje terytorium. Oczywiście poszłam drugą stroną ulicy, ale ów kamikadze i tak postanowił się do nas przeprawić - na szczęście był duży ruch i zrezygnował. Dodam, że właściciel psa to w ogólnym przeświadczeniu bardzo kulturalny członek Rady Miasta :evil_lol: Quote
DuDziaczek Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Hm.. jamieszkam w bloku :cool3: Ale jezdzac na wiec narazam sie nie tylko na to ze idac spotykam psy ale tez te nurki wlaza na MOJE podworko :-o A furtka jest otwierana przez jakies dzieciaki ... i potem niezamykana... to stary domek tam nikt niemieszka i dlatego ogrodzenie takie byle co xD Quote
DuDziaczek Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Vectra napisał(a):moje też nie chciały :cool3: ale miały do wyboru głód lub kulki ;) znudziło mi się tachanie siatek z mięchem i worów ryżu , gotowanie , potem mieszanie tego .... Vectra opowiedz cos wiecej :roll: A jadly kiedys... moj ma 4,5 roku maly kundelek od zawsze wybrzydzal i nie jadl suchej karmy.... Mam jakies szanse go przestawic.... Bo jednak wolalabym zeby co jakis czas jadal suche... pelnowartosciowe.... Quote
madziasto4 Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Opisywałam ostatnio atak i doskakiwanie ze wściekłym szczkaniem do moich psów przez przez dużego mieszańca, który nagle wybiegł bez smyczy z klatki schodowej, a za nim wyszedł pan (będący wówczas pod wpływem alkoholu, mniemam). Kilka dni temu z tej samej klatki wybiegł ten sam pies, zachowywał się tak samo, z tym, że zamiast pana, za psem wyszła pani. Pani przyspieszyła kroku i odciagnęła psa za obrożę. Ja przez ten cały, krótki czas milczałam, początkowo kotłowało się we mnie, pomilczałam i po chwili (pani zaczęła akurat okładać psa torebką), oschle i stanowczo poinformowałam, że to już drugi raz ten pies nas atakuje i jeśli zdarzy się to raz jeszcze, będzie miała kłopoty. I poszłam, zostawiając panią na środku chodnika. O dziwo kobieta nie odpowiedziała nic. Szczerze mówiąc nie sądzę, żeby rzeczywiście miała kłopoty (mówiąc o kłopotach miałam na myśli Straż Miejską)...- wiem co prawda z której klatki wychodzą, ale to chyba za mało.. Quote
Martens Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 DuDziaczek napisał(a): Ale jezdzac na wiec narazam sie nie tylko na to ze idac spotykam psy ale tez te nurki wlaza na MOJE podworko :-o Mam to samo na działce. Płot sąsiada jest za niski i jego psy non stop przełaziły na naszą posesję. I to jakie psy... On ma w kojcu przewidzianym na max 2 psy chyba z 7 ONkopodobnych, półdzikich psów, które na noc wypuszcza na podwórko. Kiedyś były 2, no ale 'przypadkiem' się rozmnożyły. Wcześniej była z nimi zamknięta jeszcze maleńka gładkowłosa suczka wielkości pinczerka - kupiona jako zabawka dla dzieci. Potem wylądowała w kojcu z tą zgrają... Na szczęscie udało się ją odebrać i znaleźć dom. Facet karmi psy wrzucając górą do kojca jakieś surowe ochłapy z ubojni prosto z wora, a te psy walczą o nie jak w dzikiej głuszy... Wyglądają jak jakieś zdziczałe nieszczęścia. Była wzywana policja, ale nic nie zrobili - psy są karmione, wypuszczane na podwórko, więc znęcanie nie zachodzi :roll: Po wizycie panów w mundurach sąsiad nadsztukował siatki na płocie przylegającym do kojca - teraz jest lepiej, bo psiska ładują się do nas tylko w nocy, kiedy są wypuszczane na posesję. Ale wyobraźcie sobie, jak musi wkurzać, kiedy przechodzisz na nie ta stronę swojego podwórka co trzeba i takie stadko zaczyna ujadać i wyć na cały głos ze swojego kojca. Dzięki Bogu, że tam nie śpię, bo chyba bym oszalała, gdyby tej siódemce zachciało się wyć do księżyca. Quote
Vectra Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 [quote name='DuDziaczek']Vectra opowiedz cos wiecej :roll: A jadly kiedys... moj ma 4,5 roku maly kundelek od zawsze wybrzydzal i nie jadl suchej karmy.... Mam jakies szanse go przestawic.... Bo jednak wolalabym zeby co jakis czas jadal suche... pelnowartosciowe.... No więc z początku leciały dosmaczacze , typu tyńczyk , serek biały ,pasztecik , mleko , troche mięska .. tak by kulki były tym "wymazane" i dawały smaczek.Nie smakowało - szły spać głodne :evilbat: ja mam 3 wybredne psy w tym dwa przechodzą same siebie - staffik i suczka ze schroniska :diabloti: ale ja jestem twarda :cool1: no czasem podkarmiam ręcznie , ale tym co mają jeść bez zbędnego rozpieszczania ;) no i wybór karmy którą pies polubi - jest z czego wybierać - u mnie każdy pies je inną :cool3: A spotkaliście się z przekonaniem właścicieli domków jednorodzinnych, że chodnik przed posesją też do nich należy, i w związku z tym pies może po nim biegać bez kontroli i robić, co chce? szczerze to nie , u mnie idiota tylko puścił by psa od strony chodnika gdyż przed domami jest ulica , tak po której nie jeżdżą tylko nisko latają :roll: Ja mam naaokoło podwórka już tylko betonowe wysokie ogrodzenie , co by ewentualnie kogoś nie podkusiło rączki wsadzić.Bo niestety najłagodniejszy pies który jest na swoim podwórku może ugryźć obcego. Ja w poprzednim domu w którym mieszkałam , miałam dość niebezpieczną sytuacje , niebezpieczną nie dla moich psów tylko dla kretynów którzy łopatą drażnili moje psy , pitbullke i dobermana ... moje psy wpadły w szał , mowy nie było by wyszły bo ogrodzenie było wysokie i solidne .... kilku panów , robotników waliło trzonkiem od łopaty w brame i chcieli tym trzonkiem dziugać psy - to musiało trwać chwilę , bo jak usłyszałam hałas , psy wpadły w szał , wyskoczyłam w momencie jak jeden idiota kijem walnął moją suke -- ona nie odskoczyła tylko wyrwała mu ten trzonek i zrobiła z niego drzazgi.No moje nerwy puściły bo gdyby wsadził rękę to by ją stracił. Zapowiedziałam że jak jeszcze raz zobacze ich przed domem to wezwe policje. W obecnym domu też miałam zabawe z robotnikami (dziwni ludzie strasznie głodni wrażeń) psy na podwórku , podeszła ekipa i hej do psów wyma****ą czapkami , nagle jeden z nich pakuje rękę nad ogrodzenie i macha czapką reszta podjudza psy .... no i psy się zdenerwowały ;) skok do góry - paszcza lalki na moje słowo dość zatrzymała sie 5 cm od ręki miłego pana. Dlatego obecnie mam szzczelne , ponad dwu metrowe ogrodzenie z betonu przez które się mysz nie przeciśnie bym mogła bez obaw ze jakiś kretyn żądny adrenaliny nie pokusił losu , wypuszczać psy na własne podwórko. Quote
Martens Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Vectra napisał(a): szczerze to nie , u mnie idiota tylko puścił by psa od strony chodnika gdyż przed domami jest ulica , tak po której nie jeżdżą tylko nisko latają :roll: No to u mnie idiotów nie brakuje, a samochody też nisko latają :evil_lol: Takie psy najczęściej leżą gdzieś w obejściu, dopóki na chodniku nie zjawi się nieszczęśnik z psem na smyczy, na przykład ja. Bo jeśli czyjś pies nie rzuca się na ludzi, to już nie starcza właścicielom wyobraźni, że niekoniecznie dotyczy to innych psów. Więc oczekuję na przybycie mojego gazu pieprzowego... Vectra napisał(a): Ja w poprzednim domu w którym mieszkałam , miałam dość niebezpieczną sytuacje , niebezpieczną nie dla moich psów tylko dla kretynów którzy łopatą drażnili moje psy , pitbullke i dobermana ... moje psy wpadły w szał , mowy nie było by wyszły bo ogrodzenie było wysokie i solidne .... kilku panów , robotników waliło trzonkiem od łopaty w brame i chcieli tym trzonkiem dziugać psy - to musiało trwać chwilę , bo jak usłyszałam hałas , psy wpadły w szał , wyskoczyłam w momencie jak jeden idiota kijem walnął moją suke -- ona nie odskoczyła tylko wyrwała mu ten trzonek i zrobiła z niego drzazgi.No moje nerwy puściły bo gdyby wsadził rękę to by ją stracił. Zapowiedziałam że jak jeszcze raz zobacze ich przed domem to wezwe policje. Mi chyba puściłyby nerwy i krzyknęłabym, że już lecę otworzyć bramę, żeby mogli się jeszcze fajniej pobawić. Ciekawe, czy panowie pobiliby rekord na 100 metrów :diabloti: Quote
Berek Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 "A spotkaliście się z przekonaniem właścicieli domków jednorodzinnych, że chodnik przed posesją też do nich należy, i w związku z tym pies może po nim biegać bez kontroli i robić, co chce? " Hm, szczerze mówiąc raczej stykam sięz przekonaniem właścicieli psów że ten kawałek chodnika nalezy do wlaścicieli posesji którzy mają na nim sprzątać - więc jak ich pies zrobi kupsko pod czyjąć bramą czy furtką, to sobie po prostu idą dalej. :diabloti: Znam też właścicieli psów ktorzy uważająza szalenie zabawne że ich Buruś biega wzdłuż płotu posesji i drażni do upadłego psa na tejże posesji zamkniętego. Zabawne. Ha. Ha. :cool1: :shake: Quote
Vectra Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Berek napisał(a): Znam też właścicieli psów ktorzy uważająza szalenie zabawne że ich Buruś biega wzdłuż płotu posesji i drażni do upadłego psa na tejże posesji zamkniętego. Zabawne. Ha. Ha. :cool1: :shake: o tak to jest niezwykle urocze :loveu: :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.