Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zgadzam się. Małe agresorki zaczepiają głównie jak większy pies jest na smyczy. Co ciekawe ich właściciele bardzo szybko potrafią po takiego szczekacza przybiec, gdy widzą, że duży zaraz będzie luzem. Wcześniej jakby nie widzieli całego zajścia.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Vectra napisał(a):

Kolejna rzecz , jeśli myślisz , że duży pies w kagańcu jest bezpieczny i nic nie może zrobic , to jesteś w błędzie .. Nawet jak ten duży jesi i na smyczy i małe coś go napadnie .
Widziałam co rottek zrobił z jamnikiem :diabloti: rottek był i na smyczy i w kagańcu , a jamnik był z tych co atakuje z zaskoczenia ... psy łapy mają bardzo sprawne i nie muszą łapac w zęby by "ofiarę" złapac

Zgadzam się z tym...
Widziałam co Bi [chartowata, 20-kilowa suka] zrobiła z Maksem [ostro przypakowany jamnik :lol:], jak Maks strzelił mi zębami w rękę... Bi zazwyczaj całkowicie się go słuchała [byli na jego terenie, a do tego każde warknięcie na Maksa było karcone], ale wtedy... no cóż, jakby młoda nie miała ubranego kagańca to by go chyba na strzępy rozerwała... tak "tylko" przytrzymała łapami, przyłożyła kagańcem parę razy aż Maks zwiewał z piskiem :mad:. Wszystko to trwało może 2 sekundy...

Ps. Nalepsze jest czemu Maks się wtedy wkurzył i zaczął dziabać całą okolcę... bo w trakcie zabawy zaplątał się między nogami Birmy i wywrócił :lol:...

Posted

Vectra napisał(a):
Bo OK np mój pies nie zaatakuje pierwszy , nie zaatakuje ze strachu , nie oszczekuje ... ale jak trafi na panikarza , agresora który będzie go podszczypywał w zadek ... no to go skarci ... oczywiście panikarz , który zazwyczaj jest pozbawiony mowy psiej , zamiast się poddać , będzie jeszcze bardziej rozszalale szczekał , na bezpieczną odległość - smycz .
Nie wiem czy zauważyliście , że te atakujące kurduple , doskakują tylko wtedy gdy nasz pies jest na smyczy .. gdy jest luzem , za żadne skarby nie wyskoczy :diabloti: albo agresor jest na smyczy ;) też wtedy chojrak :evil_lol:

Dlatego mnie do szału doprowadzają ludzie z tekstem "on nic nie zrobi". Bo pies nic nie zrobi wprawdzie, ale tylko takiemu psu, który go nie zaczepia. A potem wielkie zdziwienie, że ich pies "jakoś dziwnie się zachował".

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Zgadzam się z tym...
Widziałam co Bi [chartowata, 20-kilowa suka] zrobiła z Maksem [ostro przypakowany jamnik :lol:], jak Maks strzelił mi zębami w rękę... Bi zazwyczaj całkowicie się go słuchała [byli na jego terenie, a do tego każde warknięcie na Maksa było karcone], ale wtedy... no cóż, jakby młoda nie miała ubranego kagańca to by go chyba na strzępy rozerwała... tak "tylko" przytrzymała łapami, przyłożyła kagańcem parę razy aż Maks zwiewał z piskiem :mad:. Wszystko to trwało może 2 sekundy...


no wlasnie, a mnie kilka razy gonila baba po calym parku i wrzeszczala "on nic nie zrobi, on w kagańcu" bo koniecznie chciala, zeby jej piesek ktory mial niezle ponad 70 cm w klebie i metalowy wieki kaganiec pobawil sie z moim agresorem, na dodatek widziała, ze moj maluch rzuca sie na psy :roll:

Posted

Opowiem Wam coś, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że mój pies to prawie ideał, chociaż z posłuszeństwem czasem na bakier.
Siedzę sobie przed wejściem do weterynarza. Podjeżdża samochód, w którego bagażniku jest coś ogromnego i kudłatego i prawie wywala tylnią szybę. Z samochodu wychodzi facet w średnim wieku, raczej marnej postury. Patrzę, a on zakłada rękawice ochronne. Myślę sobie, że znalazł sobie złe miejsce na zmiane koła. A on bierze z tylniego siedzenia coś co wygląda jak lina holownicza i zawiązuje sobie w pasie. Idzie do bagażnika i bierze psa, na moje oko mix bernardyna z kaukazem. Nagle na parking wchodzi facet z rottkiem i już rozumiem po co facetowi lina i rękawice. Jego 100 kg pies ciągnie w stronę rotka, gdyby nie te rękawice to facet nie miałby już skóry na dłoniach. Wbija nogi w ziemię i woła - Uciekaj z tym psem, mój nie lubi innych zwierząt. Facet z rottkiem w wielkim szoku dopiero po chwili zrozumiał o co chodzi. Bernerdyn wchodzi do poczekalni i od razy do gabinetu, nikt nie miał odwagi go zatrzymać, chociaż kolejka na 2 godziny. Kiedy później rozmawiałam z wetem o tym psie, powiedziała, że sugerowała im szkolenie, ale dowiedziała się, że pies jest za mądry i szkoleniowiec ich odesłał do domu. Dobre co? Za mądry. Nigdy w zyciu czegoś takiego nie widziałam. Ciekawe co facet zrobi, kiedy ten pies mu się wyrwie.

Posted

zerduszko napisał(a):
Dlatego mnie do szału doprowadzają ludzie z tekstem "on nic nie zrobi". Bo pies nic nie zrobi wprawdzie, ale tylko takiemu psu, który go nie zaczepia. A potem wielkie zdziwienie, że ich pies "jakoś dziwnie się zachował".

no , taki właśnie nic na pewno nie zrobiący , kochający szczególnie szczeniaki piesek , pogryzł mojego 3 miesięcznego staffika :p
pomijam fakt , że pani to skwitowała , że pewno temu , że Franio to amstaff :cool3: a jej pies ich nie lubi i pewno rozpoznał w moim psie amstaffa :multi: :evil_lol:

efekt socjalizacji w Warszawie :hmmmm: ma 10 psów , 9 się na Frania rzuciło .. jeden pogryzł ... teraz jak coś podchodzi do Frania , zostaje skasowane :cool1:
Wiec jak takie coś , agresywne , zaatakowało by mi z psa z zaskoczenia :hmmmm: a ja bym się o sekundę spóźniła z NIE , co by było :cool3:
Franio nie prowokuje kontaktów z psami .. olewa je ... i nie życzy sobie by podchodziły ..
Dlatego pisałam , że można wypracowac by polubił jakieś tam psy , bo tak jest , jak pozna , zobaczy że pies mu nie zagraża , można się pobawic ..
ale każdy nowy , podbiegający jest kasowany.I Franio nie robi tego ze strachu , bo atakuje pewnie , na szczęście mało skutecznie , bo jestem szybsza :diabloti: no i mamy ten luksus , że się obce psy nam nie pałętają na spacerach ..
Ale jak pisałam , on nie podchodzi do psów , nie zaczepia , ignoruje , ale jak widzi , że pies się do niego zbliża - jest nieuprzejmy
A nie daj boziu się obcy rzuci .. no to Franek zamienia się w bestię ...

i ja już mu tego nie wybije ze łba , nie będzie przyjacielem obcych psów.

Posted

Ania! napisał(a):
Kiedy później rozmawiałam z wetem o tym psie, powiedziała, że sugerowała im szkolenie, ale dowiedziała się, że pies jest za mądry i szkoleniowiec ich odesłał do domu. Dobre co? Za mądry. Nigdy w zyciu czegoś takiego nie widziałam.
Ciekawe co facet zrobi, kiedy ten pies mu się wyrwie.


Albo nie byli w ogole u zadnego szkoleniowca i facet wymigiwal sie tym, ze szkolenioweiec powiedzial, ze pies zamadry, albo poszedl do jakiejs marnej szkolki, "szkoleniowiec" nie dawal z nim rady to wlascicielowie powiedzil, ze za madry, zeby jakos ich zbyc :roll:
Pewnie facet bedzie mial pretencje do ofiary, ze tamtedy przechodziła... :shake:


A ostatnio mialam ubaw z paniusi ktora przyjechala z zagranicy do swoich rodziców... tylko szkoda pieska :roll:

Posted

No to ciekawa jestem jak by zareagowali na to , ci co na widok mojej spokojnej azjatki , walą w pory :diabloti: ona chodzi na zwykłej smyczce , bez kagańca i ma w zadzie wszystko .. jak pies podejdzie , to owszem powącha , popatrzy .....

a z tym wbijaniem się do gabinetu , to moja azjatka też tak ma .. jak tylko wchodzimy do lecznicy , to ona od razu się kieruje do gabinetu

Posted

Moja czołgicha tak samo- leci na zlamanie karku aby juz wejsc do środka- w zadzie ma jakies koty ,psy pieniace sie .. dos rodka chce!!!
bo tam sa próbki za darmo i zawsze coś dostanie a moze jak zastrzyk to bedzie wiecej... ;)

Zas jasiek ura-bura fafja-zajawka... na ulicy a w gabicecie jak trusia siedzi czeka jak na zabicie tyle z enie ucieka;)

Soranczas zas pieskow nie lubi , le nie przegina z boku sobie czekamy on nie zaczepia nie ma sensu, a u weta to albo debila z siebie robi i udaje albo olewka.. generalnie on pies indywidualista- i niejest wylewny za bardzo, to wet mu kiedys w zebach grzebał bo wbilo mu się drewienko pionowo w dziaslo i juz smrodek szedl.. wiec wet... i na narkozie chlopak był... nagle cos go ocknelo o klapal ryjem w zwolnionym tępie - wygladalo to komicznie conajmniej... nikt sie go nieobawiał tlyko śmiał... taki amok , jakis przebłysk..


zaś Lee, nie chce wychodzić od weta:( - zamiseszłaby tam z mila checia .. jak sadze, wyjezdza na tylnich łapach trzeba ja wypchać, na sile bo ni hu,hu nie wyjdzie :p :roll:

Posted

Z cyklu domorsli kynolodzy - szkoleniowcy: pan koło 50, właściciel czarnej suki w typie labradora. Suka chodzi wyłącznie luzem, pan za każdym razem doradza nam spuszczenie psa. Nie rozumie, czemu Baaj chodzi na smyczy lub lince. Dziś radośnie szedł sobie z piwkiem, Baaj na smyczy, ja go prowadzę. TŻ z boku. Suka próbuje podejśc do Baaja, Baaj szarpie, ja jeszcze mocniej. Dociągam psa do nogi i mówię głośno - Nie! Facet zaczyna gadkę, że on tylko bawić się chce. Ja nie słucham, TŻ tłumaczy, że pies ciągnie. 4 szarpnięcia i Baaj idzie przy nodze. Siada, czeka. TŻ otwiera samochód i co robi suka? Wskakuje nam do auta. I się zapiera. Koleś ją woła, w końcu wyciąga siłą. Już miał zrobić mi wykład na temat szarpania psa, a tutaj jego własny wyciął mu numer... [Hie, hie...]

Posted

AngelsDream napisał(a):
TŻ otwiera samochód i co robi suka? Wskakuje nam do auta. I się zapiera. Koleś ją woła, w końcu wyciąga siłą. Już miał zrobić mi wykład na temat szarpania psa, a tutaj jego własny wyciął mu numer... [Hie, hie...]


Kiedys nam do samochodu wskoczyl haszczak, usiadł na przednim siedzeniu pasazera i gapił sie w przedniął szybe :lol: :diabloti: A wlasciciel dopiero po jakims czasie wyszedł z zarogu :razz:

Posted

Wiesz, ja rozumiem, że ludzi bulwersuje, że ja Baaja szarpię, ale po pierwsze robię to tylko wtedy, gdy bardzo mocno ciągnie, po drugie na zwykłej obroży, po trzecie wczoraj w lesie pociągnął mnie tak, że zaliczyłam mega glebę i chwała odwołaniu, że wrócił. A ludzie tego nie rozumieją, że on owszem chce się tylko bawić, ale mi urywa rękę... A za pół roku, jakby biegł luzem, to by była wielka pretensja. W tej chwili biorą go za dorosłą sukę, więc każdy z góy myśli, że jest łagodny.

Posted

AngelsDream napisał(a):
Wiesz, ja rozumiem, że ludzi bulwersuje, że ja Baaja szarpią, ale po pierwsze robię to tylko wtedy, gdy bardzo mocno ciągnie, po drugie na zwykłej obroży, po trzecie wczoraj w lesie pociągnął mnie tak, że zaliczyłam mega glebę i chwała odwołaniu, że wrócił. A ludzi tego nie rozumieją, że on owszem chce się tylko bawić, ale mi urywa rękę... A za pół roku, jakby biegł luzem, to by była wielka pretensja. W tej chwili biorą go za dorosłą sukę, więc każdy z góy myśli, że jest łagodny.

Ale szarpiąc go <jeszcze na zwykłej obroży> uczysz go tylko jeszcze bardziej ciągnięcia.
Sama to przerabiałam :P

Posted

Zerduszko może masz jakieś inne szarpanie na myśli ;).... ja młodą też w ten sposób oduczyłam ciągnięcia - szarpnięcie [w wypadku młodej zazwyczaj średnio silne] i rozkaz "równaj" zdały egzamin :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...