Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Władczyni jesteś nawiedzona :) ... w teorii takiego dziecka nie powinno spuszczać się z oka, ale w praktyce muszę sprzątać w mieszkaniu, ugotować obiad a NAWET ubrać się czy załatwić.... niestety nie da się tego robić pilnując dziecka poruszającego się z prędkością światła [doświadczenia własne ;) ]. Za to zgadzam się, że pies i dziecko nie mogą być sami w tym samym pokoju więc albo są zamykani oddzielnie albo jedno z nich jest ze mną, a drugie swobodnie chodzi [np. Birma chodzi ze mną do ubikacji, małego wolę tam nie zabierać bo próbuje szczotkę do kibla zjeść :P ]

Posted

Martens napisał(a):
:roflt: Oplułam monitor..


Masz dzieci? Chyba nie, bo szczotka podobno dość częsty problem rodziców raczkujących potworków :diabloti:... znajomi kupili swojemu synowi nawet jego własną, żeby jadł czystą skoro już musi... nic z tego, nie miała odpowiedniego zapachu i wolał Marcin wolał używaną :evil_lol:... dodam jeszcze, że szczotka do kibla to jedna z normalniejszych rzeczy, które potrafi zjeść dziecko :razz:

Posted

Bonsai ale rozdzielasz dziecko- pies w momencie wyjścia, nie zostawiasz dziecka samego przy schodach tylko np. na podłodze na kocyku czy w łóżeczku czy kojcu. Generalnie wiesz że nie ma co wziąć i zjeść toksycznego czy że nie zrzuci sobie na głowę kryształowego wazonu. Tam tak nie było - dziecko dopadło psa i czymś go oblało. A gdyby podpaliło? A gdyby to było żrące? itd
Ja rozumiem że matka jedna, się nie rozdwoi, ale tam dla mnie brak opieki był.

Posted

Nikt nie pisze, że trzeba być z dzieckiem 100 % czasu ale trzeba wiedzieć, że w czasie kiedy dziecko jest samo , nie ma możliwości żeby sobie albo psu coś zrobiło, i nie ma dostępu do rzeczy którymi mogłoby się skrzywdzić (albo psa) :evilbat:

No przepraszam ale skąd to dziecko wzięło benzynę?! :crazyeye:

Posted

Dom mam już dziecioodporny, więc mały nic sobie nie zrobi [no, co najwyżej dorwie coś co Birma lub Bzik zgubili do jedzenia, tak jak dzisiaj - wyciągałam mu z buzi jakiś zagubiony kawałek kurczaka :P ], schodów nie posiadam [mieszkanie ;) ]. Dziecko na kocyku na podłodze mogę zostawiać, może nawet posiedzi na nim przez sekundę :D .... a w łóżeczku jest jeden wielki ryk, więc też się nie da. Mały biega sobie po domu, pilnuję, żeby był w tym samym pomieszczeniu co ja [w miarę możliwości oczywiście] i nigdy nie miał możliwości zostania sam na sam z psem.

Posted

Tak chodzę ostatnio i zauważyłam że nagle jak jest ciepło to psów się robi dwa razy więcej (zwykle luzem i głuchych :evilbat:) a jak tylko pada/jest zimno to pieski znikają i nie da się ich zauważyć. Gdzie te psy załatwiają swoje potrzeby? Kiedy biegają?:diabloti:

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Masz dzieci? Chyba nie, bo szczotka podobno dość częsty problem rodziców raczkujących potworków :diabloti:... znajomi kupili swojemu synowi nawet jego własną, żeby jadł czystą skoro już musi... nic z tego, nie miała odpowiedniego zapachu i wolał Marcin wolał używaną :evil_lol:... dodam jeszcze, że szczotka do kibla to jedna z normalniejszych rzeczy, które potrafi zjeść dziecko :razz:


Ano nie mam dzieci... jeszcze :diabloti: I aż boję się zapytać co te dzieci jeszcze jadają :evil_lol:

Posted

do tępych małolatów powinno się strzelać. Chodzą dwie panienki z rudymi psami - jeden wiecznie w kagańcu robiący co chce, nieodwoływalny, albo na flexi wyprowadzający swoją właścicielkę. I drugi wiecznie luzem, mój ulubieniec. I o ile ja go w miarę delikatnie traktuje co najwyżej zrzucam siebie tak inni właściciele suk raczej nie mają litości i pies latający samopas i gwałcący wszystko dostaje wpierdziel. W sumie to spory plus - wystarczy iść i nieść klucze za smycz - jak lekko dzwonią to tamten nawet nie podejdzie.:diabloti:
A później płacz jak kundel od kogoś dostanie/coś go pogryzie/pies wpadnie pod koła. :angryy::angryy::angryy:

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Kiedy biegają?:diabloti:

Zbierają siły na słoneczne dni :p przecież tak biegać codziennie, uciekać przed właścicielem, wszczynać bójki z innymi psami, to się psisko może zmęczyć i jeszcze kontuzji dostać. A poza tym, to w deszczowe dni pies się może zaziębić albo poślizgnąć, albo auto nie wyhamuje jak mu pies nagle wpadnie pod koła - na co kierowca powinien być oczywiście przygotowany i nieszczęście gotowe. Odpowiedzialni właściciele, to swoje pociech trzymają w taką pogodę w domu, ot co.

Posted

Eh.. z moim wyjść jak pada deszcz jest tragedia :) Idzie biedny jakby miał się zaraz utopić, uszka po sobie kładzie, żeby mu się przypadkiem woda nie nalała, kałuże omija... ale w jeziorze może siedzieć przez cały dzień :p
Mi się też podoba jak już jest dość ciemno, ostatnio zaczęłam tak chodzić do parku i jest praktycznie pusto.

Posted

zerduszko napisał(a):
Zbierają siły na słoneczne dni przecież tak biegać codziennie, uciekać przed właścicielem, wszczynać bójki z innymi psami, to się psisko może zmęczyć i jeszcze kontuzji dostać. A poza tym, to w deszczowe dni pies się może zaziębić albo poślizgnąć, albo auto nie wyhamuje jak mu pies nagle wpadnie pod koła - na co kierowca powinien być oczywiście przygotowany i nieszczęście gotowe. Odpowiedzialni właściciele, to swoje pociech trzymają w taką pogodę w domu, ot co.

Doskonałe podsumowanie!

Zrobiło się ciepło i ludzie wylegli za miasto, a wraz z ludźmi psy - w większości bez smyczy, wesołe, urocze, nieodwoływalne, duże i małe, jazgoczące, atakujące w ciszy, gwałcące, bądź namolnie zachęcające do zabawy.

Wczoraj byłam w Szczecinie i w akcie desperacji - chcąc, żeby moje psy, aktualnie sztuk cztery, pobiegały sobie pół godzinki luzem, bo ileż można spać w samochodzie - pojechałam aż za Sławoszewo, aby znaleźć przestrzeń bez spacerowiczów, bez wioskowych kundli rezydentów, bez straży miejskiej, stert śmieci pod lasem i innych czynników uniemożliwiających, tudzież utrudniających wybieganie pitbulla, bullteriera, spanielki i Strączka.

Za to śliczne stado koni trafiło się nam w pobliżu :loveu:

Posted

A my nie bo pies kładzie uszy po sobie i idzie jak na ścięcie...

Chociaż w weekend majowy na działce czy padało czy nie (a raczej padało:eviltong:) mój pies całe dnie ganiał jak szalony - deszcz mu nie przeszkadzał w pogoni za piłką/zabawką:loveu:
Normalnie nie jest taki kozak :cool1: On ma swoje miejsca-w-których-dostaje-się-bzika i mocno się tego trzyma :evil_lol:

Posted

Martens napisał(a):
Ano nie mam dzieci... jeszcze :diabloti: I aż boję się zapytać co te dzieci jeszcze jadają :evil_lol:


Wszelkiego rodzaju maści, szampony, każdą dostępną chemię w domu.... i tak nic nie przebije chłopczyka, który wyssał wkład do kibelka [wiecie, te takie żelowe, co się w muszli wiesza].... podobno tylko mu świeżo z buzi pachniało przez parę dni :evil_lol:...

Mój maluch ma uczulenie na chemię, więc tego w domu nie mam... za to nadrabiamy maściami - już nie wiem, gdzie tą ze sterydem chować [mam ją na wypadek jakby mu na nowo wyskoczyła alergia - w leczeniu aż o sterydy się oparliśmy], bo łobuz mimo że mały to już prawe wszędzie potrafi sięgnąć... a z wysokich półek mu kot zrzuca :mad:.

Guest Rennatta
Posted

bonsai_88 napisał(a):
Pewnie załatwiają się do doniczki i biegają na bieżni :P


:lol::lol::lol:

Posted

czy naprawdę tak trudno się schylić po to gówno?! Zaczynam krucjatę przeciwko nie sprzątającym:angryy: Jak dorwę to zatłukę łyżeczką od herbaty.
Dwa spacery i za każdym razem kupa na bucie:angryy:
To i biegające luzem agresory/nieodwoływalne cosie sprawia że niecierpię innych psiarzy i mam ochotę powystrzelać:angryy:

Posted

Coraz bardziej nie lubię właścicieli małych (mniejszych od mojego) jazgotliwych piesków :shake: Chociaż dzisiaj nawet nie do końca wiedziałam kogo nie lubię. Idę z psem na łąkę. Nagle słyszę z tyłu jazgot i bieg ku nam. Odwracam się - małe, czarne-podpalane coś w szelkach biegnie ku nam z jazgotem i furią. Mój pies - olewka (na szczeście olewa większość małych piesków tego typu), ja natupałam na niego i krzyknęłam 'Won!'. Rozglądam się za właścicielem - nie widzę nikogo ze smyczą... W oddali tylko majaczy jaka rodzinka z dziećmi... :roll: Dodam, że piesek kilkakrotnie potem robił podchody do nas ale tym razem zatrzymywał się 2 metry i jazgotał z odległości.

Mój pies nie jest święty. Leje tylko na psy mniej więcej jego rozmiarów i mniejsze. Większe - zwykle jest naprężanie się i czasem warkot czy szczek. Ale ja nieustannie go tego oduczam - widzę psa którego mój pies potencjalnie będzie chciał 'zastraszyć' - skupiam uwagę na sobie, chwalę za posłuszeństwo, często mam ze sobą kliker żeby to wyłapywać ; i jest coraz lepiej.

Posted

a traf na właściciela to Ci odgryzie głowę za takie traktowanie jego pieseczka:angryy: Jakiś czas temu jak byłyśmy na spacerku grupowym - Su, Happy i Kiss to nam pan naubliżał od pań lekkich obyczajów ale wulgarnie:angryy: na jego nieszczęście pod posterunkiem policji i panowie nam pomogli! :loveu: bo pewnie i do rękoczynów by się posunął.

I jeszcze mi dziś pani nawsadzała że dręcze psa zamiast jej oddać zabawkę - łączyłyśmy sztuczki z łapaniem dysku i pies dostawał dysk jak dobrze skakał - po prostu przejmowała go w powietrzu, albo nie jak np. nie trafiła we mnie:roll:

Posted

nie no ja juz nie mam siły:angryy:

ulice za mna facet ma mieszanke wyrosnietego amstaffa, kiedy jego pies byl szczeniakiem byl szczuty na Aresa- "bierz go" itp.:angryy: Pies byl wtedy na smyczy z ojcem i synem, szczuł ojciec a syn do taty- "tata nie rob tak bo bedzie agresywny" nic nie dalo ojceic swoje.
W efekcie pies jest strasznie ciety na mojego Aresa, a jak wychodzi syn z tym psem do ledwo co go utrzymuje na smyczy. Pies chodzi oczywiscie bez kaganca. Bylam u wlascicela powiedzialam ze jak nie zacznie chodzic w kagancu dzwonie po policje, a on ze piesek lagodny nic nie zrobi. Tylko ze on chyba nie widzal jak ten pies reaguje na mojego:shake: :shake:
Dzisiaj jestem na polu, Ares biega luzem, odwracam sie patrze a w nasza strone leci ten pies:angryy: :placz: nie wiedzialam co mam robic, ares jakby go zobaczyl na bank polecialby w jego strone.
Udalo mi sie odwrocic Aresa uwage na patyk i zaczelam do niego podchodzic zeby go zlapac i bronic.

Dodam ze pies lecial w tym czasie w naszym kierunku, szczekajac przy tym a wlasciciel stal daleko i tylko go wołał.
W ostatniej chwili pies jednak zawrocil i wrocil do wlasciciela.
Na cale szczescie nie wiem jak to sie skonczy innym razem.
Wiem ze pies jest agresywny i powinien wychodzic w kagancu.

Zadzwonilam na policje, to zaczeli sie nabijac ze to tylko pies, ze nie maja czasu itp....

Posted

Powinien chodzić w kagańcu jeśli jest agresywny a nie jest odwoływalny. Lub na lince/smyczy.
A jeśli chodzi o łapanie swojego psa - może linka? Albo awaryjna piłka w kieszeń na takie sytuacje? Ja bym się bała że następnym razem nie zdąże złapać. :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...