martita Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Odnosnie chamstwa ludzi, jeszcze kiedys myslalam, ze da sie z ludzmi grzecznie dogadac(z reszta nawet chyba pisalam), od dzis wiem , ze to nie mozliwe:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: Quote
vpassione Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Co do karmienia żebrających psów, ciągle nie mogę rodziny doprosić, żeby nie dawali nic psom. Wujek, je coś, suki wlepiają w niego oczy, więc łamie kawałek czegoś na trzy i daje każdej po kolei, a na końcu dodaje: - no, dostałyście, a teraz się odczepcie. Jestem u babci w odwiedziny z suczami, dwie wiecznie żebrają w kuchni. Jedną trzymałam, druga ma gdzieś jedzenie. Babcia została uprzedzona, że pod żadnym pozorem nic im nie dawać, nawet gdyby z głodu umierały. Zaraz patrzę trzecia wychodzi z kuchni(co się stało, że wyszła?) - oczywiście kość w pycholu. Pozostałe dwie teraz patrzą jak tamta je, ja patrzę na babcie i gotuje się do 100 stopni. A babcia: - myślałam, że zje w kuchni... Mam mnóóóóóóstwo takich sytuacji, a tłumaczę po sto razy prosto jak budowa cepa dlaczego mają nie dawać... i nic. Quote
NightQueen Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 U mnie już wiedzą w całej rodzinie że mojego psa się nie dokarmia bo sie robię agresywna :diabloti: :evil_lol::evil_lol: ale były takie sytuacje że dokarmiali, Mój pies nie sępi, ale zawsze jest przy kimś bo jest bardzo towarzyska, więc czy jem czy nie to ona siedzi obok i patrzy na mnie żebym się z nią bawiła,ale nie żebra, tylko że inni tego nie rozumieli i jak mówiłam że nie wolno jej dawać a oni dali, to mówiłam psu NIE i wtedy nie zabrała nic od nikogo, albo jak mnie nie było przy tym tylko później widziałam że miała coś w pysku to jej to wyciągałam i oddawałam osobie która była tak hojna, przy tym robiąc jadkę, a nic przyjemnego przy jedzeniu słuchać mnie i do tego jeszcze mieć na talerzu jedzenie zmielone częściowo przez psa :evil_lol::evil_lol: wiecie jak szybko się oduczyli :diabloti: co prawda zawsze wychodzę na wariatkę ale to akurat mam gdzieś :eviltong: Quote
WŁADCZYNI Posted May 11, 2008 Posted May 11, 2008 -proszę odwołać psa -ale on nie przyjdzie, bo młody pani ze smyczą w reku, pies luzem, przy ulicy, po wpieprzu pobiegł ulicą wypadł na skrzyżowanie uliczek - jeśli co kolwiek by jechało ten pies by nie żył. Pani sprawe olała i sobie poszła, nawet psa nie zabrała. Oczywiście lab, w dodatku ten sam który już wcześniej kopa zarobił ode mnie, suka go pogryzła. Właściciele nie reagują.:angryy: Quote
Greven Posted May 11, 2008 Posted May 11, 2008 Dzisiaj naskoczył na mnie elegancki młodzieniec w garniturze, bo zostawiłam uwiązanego bullteriera pod sklepem. Jest to malutki sklepik osiedlowy, psa widzę nawet stojąc przy kasie, więc jak młodzieniec zaczął robić aferę na pół ulicy, to wyszłam zapytać, w czym problem. A on mi na to, że taki niebezpieczny pies ma być w kagańcu. Patrzę na niego, patrzę na Gizma spokojnie bawiącego się swoim węzełkiem i w duchu stwierdzam, że czerwony z podniecenia i gestykulujący młodzieniec jest bardziej niebezpieczny, niż mój pies, ale grzecznie pytam, czy pies zachował się w stosunku do niego agresywnie. A ten w kółko, że mandat 500 zł, że on dzwoni na policję i że to najniebezpieczniejsza rasa. Gizmo, jak na agresywnego psa przystało dalej męczy węzełek (naprawdę agresywny pies odgryzł by młodzieńcowi rękę razem z telefonem komórkowym, którym ten wymachiwał mi przed twarzą) w ogóle nie zwracając uwagi na otoczenie, wyjaśniłam więc garniturowi, że rasy bullterier w ogóle nie ma na liście psów niezbezpiecznych. Na co usłyszałam, że jest "na samym szczycie listy", a mój adwersarz "zna się na prawie". Kilka razy powtórzył, że dzwoni na policję, więc w końcu zapytałam, czy mam mu pomóc wybrać numer. Poszłam zapłacić za zakupy, a w tym czasie młodzieniec znalazł poplecznika - panią w wieku średnim z jakimiś tabloidami wystającymi z siatki - więc gdy ponownie wyszłam ze sklepu, naskoczyli na mnie we dwoje: że to rasa wybitnie niebezpieczna, że policja, mandat itd. itp. a ja jestem nienormalna, że prowadzam takiego psa po ulicy. Odwiązałam Gizma, zabrałam z morderczej paszczy węzełek i poszliśmy sobie. Na odchodnym poradziłam młodzieńcowi skorzystać z wyszukiwarki google i sprawdzić, jakie rasy są na liście. Brr, nie lubię fanatyków. Quote
Juliusz(ka) Posted May 11, 2008 Posted May 11, 2008 Mea culpa, mea culpa, mea omnia culpa... Żeby nie było, że tylko inni psiarze są 'be', sama wywinęłam numer: Obecnie zdecydowaną większość spacerów odbywamy w poznańskim Lasku Marcelińskim (z racji temperatur i Słońca, kryjemy DONkowe futro pod drzewami). Zasada nr 1: dochodzimy do skrzyżowania alejek - Jago do lewej i albo na smycz, albo chwycony za obrożę i po sprawdzeniu, czy za zakrętem nie spotkamy innego psa, puszczony. Jednak wyjątek od zasady miał ostatnio miejsce... WSTYD... Komórka zadzwoniła... i łamiąc kolejną zasadę: zero kontaktów ze światem zewnętrznym podczas spacerów/pracy z psem, odebrałam... na swoje usprawiedliwienie(słabe, ale jednak...) mam tylko to, że telefon był dłuuugo oczekiwany, ważny dla mnie i baaardzo mnie ucieszył... No i właśnie. Tak bardzo, że moje 'oczy dookoła głowy' na chwilę przestały działać. Oczywiście wtedy właśnie pojawiły się 2 Panie z sunią słusznych rozmiarów(rasy nie pamiętam, szok zrobił swoje). Moje futro oczywiście pobiegło w stronę koleżanki... rozmowę przerwałam nieelegancko w pół słowa, zapomniałam nawet użyć komendy: 'wróć!' i poleciałam za Jagiem... Młody z jeżem na grzbiecie(tradycyjnie niestety), sunia lekko przestraszona i chyba niezadowolona; do spięcia nie doszło(dzięki Bogu!). Baaardzo miło zaskoczyła mnie właścicielka suki; zaordynowała tak mi jak i (chyba) swojej córce, że psów mamy nie ruszać, teraz za późno i ingerencja mogłaby je tylko nakręcić. Przepraszałam chyba 1000razy, głos mi drżał z tłumionych emocji (głównie złości na samą siebie; rzecz jasna wina była bezsprzecznie tylko moja). Psy się obwąchały, odwołałam Jaga i poszliśmy dalej. Oj, dała mi po d*pie ta sytuacja... Wdzięczna jestem tym kobitkom, że mnie nie objechały... a miały do tego pełne prawo; wdzięczna losowi, że Ciapaty się 'zachował' i awantury nie było. Uwag kilka: nie skarciłam psa rzecz jasna, bo niby za co?(niestety w podobnych sytuacjach nagminnie obserwuję właścicieli bijących swoje psy, krzyczących na nie, bo są 'niegrzeczne'... a winny zawsze jest przewodnik); kobieta-wzór: oceniła sytuację, zachowała się świetnie! I na marginesie - po raz n-ty: moja wina! ale... jak już się takie coś zdarzy... chciałabym, żeby mnie tak przepraszano... żeby właściciele zdawali sobie sprawę z tego, jak nieprzyjemne są takie sytuacje... Quote
Blow Posted May 11, 2008 Posted May 11, 2008 Lubię czasem się słownie poprzekomarzać z idiotami, trochę ich upokorzyć kulturą i trudnymi słowami,jednak, gdy burak próbuje Cię przekrzyczeć, w ogóle nie dopuścić do głosu, sprawa wyglada nieco gożej bo kulturalne i trudne słowa wykrzyczane tracą na efekcie:cool3: Ostatnio doszło pomiędzy mną a agresywnym burakkiem, ktoremu przeszkadzała obecność psa w parku, w którym przebywanie psów jest DOZWOLONE(oczywiście na smyczy) do szarpaniny...:roll: Żałuję, że nie wezwałam policji ale mądry Polak po skodzie.W sumie zostałam zbluzgana, szarpnięta za ramię(miałam siniaki) a mój telefon prawie został roztrzaskany o beton, przy czym facet i jego kobieta(z dziećmi) o mentalnościi małego dzieciaka, poziomie intelektualnym równym zero, nie wspominając o kulturze, z każdą chwil wychodzili na jeszcze większych idiotów, do czego za wszelką cenę nie chcieli dopuścić, więc nadrabiali agresją:roll: Generalnie poszło o to, że "ja jestem tu coodziennie i wiem, że przy każdym wejściu jest znak zakazu wprowadzania psów(...)"dalej same bluzgi, podniesiony ton, zwroty per Ty;) Na to ja odwzajemnilam również zwrotami na Ty, przedstawiłam racjonalne, kulturalne, poniżające go argumenty, mało tego-poszłam zrobić zdjęcie nakazu prowadzenia psów na smyczy w parku(oczywistością było, że facet wyszedl na jeszcze większego idiotę więc chciał mi wytrącić telefon^^) Zastanawiam się, na czym kiedyś się skończy podobna utarczka...Czy to ja dostanę z kopa w twarz od jakiegoś popaprańca(bo kurcze, nie potrafię ustąpić debilowi, jak mam rację), czy kiedyś nie wytrzymam i to ja komuś skopię zadek:cool3: Najlepszy jest mój kuzyn^^ De facto-były policjant kryminalny, który dopiero co przeszedł na wczesną emeryturę...:diabloti: Ma DONa-posłusznego na dodatek:o I nie uznaje proadzenia psa a smyczy, jeśli jjest w 100% odwoływalny i jak najbardziej karny.Spotkania z SM stały się dla niego rutyną a i w mordę kiedyś facetowi strzelił(nie SM ;)), jak począł wyrażać chęć fizycznej utarczki o obronę idei...^^ Quote
requiem. Posted May 11, 2008 Posted May 11, 2008 Greven napisał(a):Dzisiaj naskoczył na mnie elegancki młodzieniec w garniturze, bo zostawiłam uwiązanego bullteriera pod sklepem. Jest to malutki sklepik osiedlowy, psa widzę nawet stojąc przy kasie, więc jak młodzieniec zaczął robić aferę na pół ulicy, to wyszłam zapytać, w czym problem. A on mi na to, że taki niebezpieczny pies ma być w kagańcu. Patrzę na niego, patrzę na Gizma spokojnie bawiącego się swoim węzełkiem i w duchu stwierdzam, że czerwony z podniecenia i gestykulujący młodzieniec jest bardziej niebezpieczny, niż mój pies, ale grzecznie pytam, czy pies zachował się w stosunku do niego agresywnie. A ten w kółko, że mandat 500 zł, że on dzwoni na policję i że to najniebezpieczniejsza rasa. Gizmo, jak na agresywnego psa przystało dalej męczy węzełek (naprawdę agresywny pies odgryzł by młodzieńcowi rękę razem z telefonem komórkowym, którym ten wymachiwał mi przed twarzą) w ogóle nie zwracając uwagi na otoczenie, wyjaśniłam więc garniturowi, że rasy bullterier w ogóle nie ma na liście psów niezbezpiecznych. Na co usłyszałam, że jest "na samym szczycie listy", a mój adwersarz "zna się na prawie". Kilka razy powtórzył, że dzwoni na policję, więc w końcu zapytałam, czy mam mu pomóc wybrać numer. Poszłam zapłacić za zakupy, a w tym czasie młodzieniec znalazł poplecznika - panią w wieku średnim z jakimiś tabloidami wystającymi z siatki - więc gdy ponownie wyszłam ze sklepu, naskoczyli na mnie we dwoje: że to rasa wybitnie niebezpieczna, że policja, mandat itd. itp. a ja jestem nienormalna, że prowadzam takiego psa po ulicy. Odwiązałam Gizma, zabrałam z morderczej paszczy węzełek i poszliśmy sobie. Na odchodnym poradziłam młodzieńcowi skorzystać z wyszukiwarki google i sprawdzić, jakie rasy są na liście. Brr, nie lubię fanatyków. :evil_lol: miałam podoobna sytuację. deleksię rwał do faceta który miał ciastko i tyskie (jak to 3 miesięczny szczenior) Facet stoi patrzy sie takim wzrokiem zabójczym i gada "dziecko zabierzesz tego psa? czy mam go wepchnąć do samochooru i do weterynarza na wścieklizne szczepiłaś" zawórował jednym wdechem pomijając to że byłam w drzwiach do sklepu zoologicznego i weta ;/ . ... ja: kundel nie gryzie, on połyka w całości" Facet szczelił fochem, odwrócił się doopom mówiąc "co za dziecko GDZIE MASZ RODZICÓW!, z agresywnym psem idzie."... tata w zoologu :D Mam go w doopie, daje psu loda na lizanie, siadam pod sklepem czekam na tate. Pijok wraca. Tylko ze z koleszką :diabloti:. a ten drugi "dawaj tego psa, bierz tego psa" Odpiełam psa, dałam krótką komendę bierz go ... psu sie nie chciało! zpiełam ... nie, odpielam z nowu. Pełen loz. Macham facetowi smyczką przy twarzy i mówie "pan jest agresywny, dzwonie na policje, pakuje do brum brum ii jedziemu do weterynarza na wścieklizne szczepic". Z takim o sie mozna draznic bo onn goowno zrobi jak on ledwo na nogach stoi ... w sumie to obaj. Poszlam nie zwracając na nich uwagi, cos sie tam darli ... eh bosz skandal. Tata wyszedł " coś się działo?" a ja " oh nie nic eghem " :evil_lol: (zoolog Tarnów) Quote
WŁADCZYNI Posted May 11, 2008 Posted May 11, 2008 Nie radzę drażnić pijanych ludzi - nigdy nie wiesz jak się taki typ zachowa ani czy nie spotkasz go trzeźwiejszego z kolegami. Zdecydowanie nie. Quote
sacred PIRANHA Posted May 11, 2008 Posted May 11, 2008 mi pijany burak pobil psa metalowa tyczka...w sumie to wzial sie znikad(bylam z psem na polach) i wymyslil sobie ze pokaze mi cos za rogiem...moj jeszcze wtedy lagodny wyzelek beigal sobie miedzy nami i sie cieszyl ze mam z kim rozmawiac...jak koles szarpnal mnie za reke a ja krzyknelam to pies zaczal szczekac...a koles za palke (teznie wiem skad ja wzial) i zaczal okladac psa...ja tutaj akurat nie zaczelam i nie prowokowalam...ale z pijanymi nigdy nie wiadomo...a dodam ze koles tez byl niby taki pijany ze sie przewracal jak za nami potem biegl... Quote
oktawia6 Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 sacred PIRANHA napisał(a): mi pijany burak pobil psa metalowa tyczka...w sumie to wzial sie znikad(bylam z psem na polach) i wymyslil sobie ze pokaze mi cos za rogiem...moj jeszcze wtedy lagodny wyzelek beigal sobie miedzy nami i sie cieszyl ze mam z kim rozmawiac...jak koles szarpnal mnie za reke a ja krzyknelam to pies zaczal szczekac...a koles za palke (teznie wiem skad ja wzial) i zaczal okladac psa...ja tutaj akurat nie zaczelam i nie prowokowalam...ale z pijanymi nigdy nie wiadomo...a dodam ze koles tez byl niby taki pijany ze sie przewracal jak za nami potem biegl... rany bosskie co za zdarzenia:shake:ale jak pijany to jakby mi mojego psa pobił to na łbie bym mu zgięła ten pręt po chińsku:angryy: mnie (dawno temu jeszcze jak miałam jednego psa:eviltong:) na Nowolipkach zaczepił/zagadnął pijaczek-ale był trzeźwy widac, że na kacu ostrym, po mordzie wyczytałam od razu, że może byc agresywne, podchodzi i pewnym tonem zaczepnie "nakazuje" mi " pani mi odda tego psa" (byłam na spacerze z moim wówczas młodziutkim Gryfonikiem) a ja do niego: "cooo?" "pani mi odda tego psa mówię!" byłam pod moim blokiem w sumie-jednak by mój TZ zszedł do mnie musiałby okrążyc całe osiedle z drugiej strony, nie zdążyłby-kalkulowałam szybko, patrzę mu prosto w oczy-sięgałam do kieszeni po żel:cool1: co by prosto w klatkę się przykleił-już miałam rączkę w kieszeni a tu zza rogu jego 2 kolesie wypełzli jak spod ziemi-i stanęli wokół mnie-co ciekawe nogi miałam z waty-ale nie o siebie się bałam o nie-więc pytam go "a żonę by pan oddał?" a on wk..rwiony jeszcze bardziej" nie mam żony i nie chcę jej:angryy:" no to ja mu na to: "to jak go kocham tak samo jak pan nienawidzi swojej żony i musicie mnie zamordowac wszyscy tu pod blokiem" chwila milczenia głucha......"yyyy to pani da mi papierosa!" dałam mu to co paliłam bo miałam tylko na spacer jeden bardzo się ucieszył z niego bo była nawet moja szminka:eggface: no i potem okazało się jak dłużej pomieszkałam, że to menel z sąsiedniego podwórza, i zapamiętał mnie-potem mówił dzień dobry" i nadskakiwał jak mógł w komplementach-potem go uczyłam jak ma przestac pic wódkę ale nic to nie dało-kłaniał mi się nisko przez całe 3 lata jak mieszkałam na Muranowie. Quote
AnkaZ Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 Idziemy sobie z Punto, patrze a tu facet z berneńczykiem, psiak zobaczył Puntka, zatrzymał się i czeka, pan też czeka, patrzy na nas, ja zapięłam psa na smycz (tamten byl na flexi) i idziemy sobie spokojnie w ich stronę. Piesek zaczął tańczyć i zachęccać Punta do zabawy, ucieszylam się bo rzadko zdarza się pies odpowiedniego kalibru do zabawy z moim misiem. Facet odszedł dwa kroki znowu stanął i patrzy, zapytałam czy możemy podejść, ale nie odpowiedział, odległość jakieś 10 m więc mógł nie usłyszeć, ale po chwili jego piesek zdobył się na odwagę i pozwolił Puntowi podejść i się obwąchać i wtedy usłyszałam: 'proszę nie podchodzić bo ona ma cieczkę'. Odszedł wlokąc zdziwioną sunię za sobą. Śmieszno i straszno trochę. Może mnie brak socjalizacji w dzieciństwie :), ale dla mnie sygnał wysyłany przez faceta był jasny: stojąc i patrząc jak psy rozpoczynają zabawę na tą zabawę pozwala. Cała sytuacja trwała min 5 min, zobaczył nas z daleka, miał czas żeby spokojnie iść dalej i nie byłoby problemu. Ale z tego wynika, że to ja mam dbać o cieczkę jego suki i zmusić swojego psa, żeby pozostał nieruchomy kiedy ona biega sobie wokół nas. Ludzie są czasem nieprzewidywalni Quote
an1a Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 Spotkałam ostatnio jakiegoś wystraszonego faceta :) Idę z psem rano na spacer, jest wąski chodnik, widzę z daleka, że facet idzie z jamniorem (Nero ich nie trawi). Psa krótko, po lewej stronie, mijamy się, a ten głupek w ostatniej chwili próbował zaatakować parówkę :) Od razu go wyhamowałam, komenda, a facet w tym momencie "o żesz ku**a, ja p***e" :) ja rozumiem, że można się przestraszyć, ale on zaczął wrzeszczeć :) A sytuacja z menelem... mój miał wtedy już ok. roku, spotkałam menela, który twierdził, że Nero kiedyś bawił się z jego suką i dał się pogłaskać. Od faceta śmierdzi siarą, pies zaczyna się denerwować. Menel koniecznie chce go pogłaskać. Psa za siebie i mówię, żeby go nie głaskał, a ten że "nieeee on mnie na pewno pamięta" i pcha łapy. Pies złapał go zębami, facet patrzy się nachmielony na swoją rękę i krótko stwierdza "ee chyba mnie nie pamięta" :) Quote
requiem. Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Nie radzę drażnić pijanych ludzi - nigdy nie wiesz jak się taki typ zachowa ani czy nie spotkasz go trzeźwiejszego z kolegami. Zdecydowanie nie. moze przesadzilam. On nie bylpijany tylko taki niechlujny i chyba uliczny ;) a poza tym takiego ślicznego dziecka jak ja to ze świecą szukać :evil_lol: Quote
WŁADCZYNI Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 [quote name='cocker']moze przesadzilam. On nie bylpijany tylko taki niechlujny i chyba uliczny ;) a poza tym takiego ślicznego dziecka jak ja to ze świecą szukać :evil_lol: wmawiaj sobie:diabloti: Quote
gops Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: ona sobie nie wmawia to moze jej wmawiaja :diabloti::eviltong: po dzisiejszym spacerku bylam zla az 10 min ide sobie spokojnie na polane kella w szelkach no i idzie dziewczyna z jakims bulliko podobnym wiem ze kelcia takich nie lubi wiec wzielam ja krocej slysze ze juz burczy to mowie "nie wolno" przestala przechodzimy obok spokojnie a ten pies sie babce wyrwal i popuscila smycz chyba niechcaco..co sie kelli nie spodobalo i tez sie zaczela rwac..zlapaly sie lekko i jak odciagalam kelle to poszly szelki..zatrzask pekl :roll: wzielam ja za skore odciagnelam i czekam az ta babka wezmie swojego bo lezal w sobie i sie patrzal na kelle..a pani sie tylko patrzy..mowie wezmie pani tego psa bo znowu sie rzuci..a ona ja sie go boje ..:evil_lol: bala sie swojego psa :roll: dobrze ze szedl akurat moj kolega wzial odemnie kelle a ja podeszlam do tego psa zlapalam jego smycz i ooddalam pani ;) pies byl pokojowy nastawiony on lezal chyba ze strachu a nie dlatego ze chcial atakowac..no niewem w kazdym razie kolega niosl kelle na rekach do mnie do domu na drugie pietro bo pinda nie chciala isc :diabloti: Quote
WŁADCZYNI Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 Gops czy wcześniej nie poszła Ci obroża? Nie fart do klamerek?;) Kocham to 'ja się boje nie podejde' - wrr to po co jej taki pies?:angryy: Quote
gops Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Gops czy wcześniej nie poszła Ci obroża? Nie fart do klamerek?;) Kocham to 'ja się boje nie podejde' - wrr to po co jej taki pies?:angryy: tak tydz temu poszla mi obroza..niewiem mam za silnego psa na takie zwykle obrozki :diabloti: teraz kupie skorzana poprostu bez klamerki :roll: najlepiej na jakkiegos pitbulla wezme to nie zerwie ;) wlasnie po co brala takiego psa skoro sie go boi ehh :shake: mogla sobie pudla kupic ;) Quote
requiem. Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):wmawiaj sobie:diabloti: bo prawda! nie drażnij się ze mną! jestem panna bosko boska :loveu::diabloti: Kochasz mnie, ale jeszcze o tym nie wiesz :evil_lol: po co jej taki pies? - nie wiem, bo przecież bullteriery sa na liście psów agresywnych, mammamija :roll: ! dlatego zawsze mam troche smakołyków i troche kamieni. Jak sie walie o droge to pójdzieee! jak siódemka. Wkurzają mnie takie pindy ktore wypuszczają psa żeby "se pobiegał" i mają go w doopie :angry: "bo on jest nauczony" ... stary, głuchy auto go rypnie i bedzie placz i zgrzytanie zębów. Dlaczego - no bo takie są skutki. Ojciec takiej wsiury jeździ traktorem. On se jedzie psa ma w du*ie a pies przodem i szczekla na traktor. Żal mi takich ludzi bo widać że inteligencją i odpowiedzialnością nie tryskają. Quote
requiem. Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 no ja też tak msle ale jakoś takos mi sie powiedziało bo jak rottek albo doberman albo bull to agresywny i koniec. Tak sie lubdzią ubździło. A no fakt :evil_lol: Quote
WŁADCZYNI Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 głowy za to nie dam ale lista już chyba nie obowiązuje? Cocker ne ta płeć:eviltong: Quote
Vectra Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 cocker napisał(a): po co jej taki pies? - nie wiem, bo przecież bullteriery sa na liście psów agresywnych, mammamija :roll: ! a to chyba szanowna dogomaniaczka ma wielkie braki :evilbat: Bullterriera nie ma na liście :eviltong: 1) amerykański pit bull terrier, 2) pies z Majorki (Perro de Presa Mallorguin) 3) buldog amerykański, 4) dog argentyński , 5) pies kanaryjski (Perro de Presa Canario ), 6) tosa inu , 7) rottweiler, 8) akbash dog, 9) anatolian karabash, 10) moskiewski stróżujący, 11) owczarek kaukaski Quote
an1a Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 Dzisiaj byłam w parku ze swoim, ćwiczymy na lince. Podbiega "coś" chyba związane z czymś myśliwskim :) Oczywiście poleciał do grupki, która stanęła za moimi plecami i gapią się na mnie. Przywitał się z tamtymi pieskami i leci do mojego. Facet stoi kilkadziesiąt metrów dalej i "woła" psa. Mój od razu agresja, przycisnął pieska, odwołałam... Ćwiczymy dalej, na rozluźnienie rzuciłam patyk, Nero pobiegł, a za nim labek (nie cierpię ich...). Mój już wraca, labek stanął mu na drodze i się cieszy. Podchodził coraz bliżej, aż prawie dał mu buziaka :P A pani krzyczy "nie podchodź, bo cię pogoni". Nero agresja, rzucił się, odwołany... A pani "a mówiłam żebyś nie podchodził??".... Ludzie :) Quote
zerduszko Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 Pies z osiedla biega zawsze luzem. Drobny, ok 35-40 cm w kłębie. Oczywiście "on nic nie zrobi". Dziś w większe odległości od domu, próbował przedostać się na drugą stronę ulicy. Jak go auto rypnęło, to aż mu zderzak odpadł, a psa odrzuciło na kilka metrów. Ciekawe czy pies przeżyje, bo był w takim szoku że uciekał jak błyskawica. To się pies wybiegał....:mad: Quote
requiem. Posted May 13, 2008 Posted May 13, 2008 Vectra napisał(a):a to chyba szanowna dogomaniaczka ma wielkie braki :evilbat: Bullterriera nie ma na liście :eviltong: 1) amerykański pit bull terrier, 2) pies z Majorki (Perro de Presa Mallorguin) 3) buldog amerykański, 4) dog argentyński , 5) pies kanaryjski (Perro de Presa Canario ), 6) tosa inu , 7) rottweiler, 8) akbash dog, 9) anatolian karabash, 10) moskiewski stróżujący, 11) owczarek kaukaski może i mam braki ale jestes super :evil_lol: Ja to ta liste mam w doopie :evil_lol: ale kraża takie gadki ze bull jest agresywny bo agresywnie wyglada itp ... a sama wiesz ze rottka czy dobka nie ma na liscie a wszyscy mowia ze to taki agresywny pies ze ranyyy! :eviltong: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.