dog193 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Taaa, jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A_niusiu, jakoś kiedy twoja suka była po operacji, to podbiegające pieski jednak denerwowały cię na tyle, że nosiłaś ze sobą gaz pieprzowy. 1 Quote
spike1975 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 zupełnie inna jest sytuacja gdy pies jest agresywny. tu już nie można tego usprawiedliwiać niefrasobiliwością właściciela bo taki pies stwarza realne, rzeczywiste zagrożenie. ale takich ananasów to można szybko wyeliminować. trzeba to od razu zgłaszać do straży miejskiej i oni z radością przyjdą przyfasolić mandat w takich okolicznościach. ja w tej sprawie rozmawiałem ze SM jak mi tego psa ugryzła ale w końcu zrezygnowałem. ale jak to faktycznie jest problem to idziesz do straży i zgłaszasz. tyle że musisz ustalić gdzie on mieszka, chociaż klatkę w bloku bo jak nie to strażnicy raczej nie przyjdą polować na niego po osiedlu. ale jak wiedzą i mają zgłoszenie to wcale nie ma potrzeby żeby go złapali na gorącym uczynku. twoje zeznania są wystarczającym dowodem, choć oczywiście lepiej gdy jeszcze ktoś by się znalazł. no oczywiście jakby mandatu przyjąć nie chciał to będziesz musiała je powtórzyć przed sądem. ale gdy mamy do czynienia z realnym zagrożeniem to moim zdaniem warto. Quote
czarnykapturek Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Nie mozna byc pewnym 100 na 100, ze nasz ulozony, znakomity i "normalny" pies nagle nie zeswiruje. Co robimy? zwykla reakcja jest zlapanie goscia/panny, zapiecie na smycz i przeproszenie wlasciciela czworonoga jesli nasz pies podarl mu spodnie, obslinil, walil ognonem (to u nas...to walenie znaczy sie), lub w zabawie, albo dzikim nagym szale poturbowal innego psa. Przepraszamy, karcimy czworonoga, dogadujemy sie z wlascicielem co do ran/podartych rajstop itd. Ktory z was tak by nie zrobil? Ktoremu z was nie przytrafila sie podobna sytuacja? skok psa na czlowieka, starcie sie z innym psem? przeciez jestesmy odpowiedzialni za nasze zwierzaki, i to, ze nasz wspanialy pies nagle zwariowal bo (tu wstaw), nie zwalnia z nas odpowiedzialnosci za jego czyny. Cala ta dyskusja zaczela sie od tego, ze na strachliwego psa wyskoczyl inny (zerwal sie swojej pani). I teraz nie wazne czy pies ma problemy behawioralne czy nie, pani zerwanego psa powinna pobiec za nim i go zlapac, nawet gdyby uciekinier trafil na fajnego kumpla. Skowyt psa wskazuje ze cos jest nie tego, NORMALNY czlowiek na takie wycie by zaeragowal. Tyle w temacie. To nie jest temat: jak uspokajac inne psy na spacerach (smaczki, zabawki), tylko :chamskie (wedlug postujacych)zachowania innych psiarzy. Jesli chcecie zalozyc temat pt.: "na spacerze spotykam sfore nieznosnych psow i wlascicieli, ktorzy tez sa wstretni", zalozcie taki post. Quote
a_niusia Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Taaa, jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A_niusiu, jakoś kiedy twoja suka była po operacji, to podbiegające pieski jednak denerwowały cię na tyle, że nosiłaś ze sobą gaz pieprzowy. oczywiscie!! dalej go czasem nosze! jak napialam wyzej: za swojego psa treba byc odpowiedzialnym. Quote
dog193 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Czyli jednak mamy prawo sobie nie życzyć podbiegających psów (czyt: jeśli podbiegną - potraktować je gazem). A może to tylko wybiórcze? :) Ja generalnie mam gdzieś podbiegające psy, póki nie są agresywne. Mam takiego pieska, który albo się chwile z takim psem pobawi, albo na moją prośbę zignoruje i pójdzie dalej. Ale gdybym miała psa z problemami to już by mi to przeszkadzało. Quote
a_niusia Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Czyli jednak mamy prawo sobie nie życzyć podbiegających psów (czyt: jeśli podbiegną - potraktować je gazem). A może to tylko wybiórcze? :) Ja generalnie mam gdzieś podbiegające psy, póki nie są agresywne. Mam takiego pieska, który albo się chwile z takim psem pobawi, albo na moją prośbę zignoruje i pójdzie dalej. Ale gdybym miała psa z problemami to już by mi to przeszkadzało. ten problem byl tu przegaany tysiac razy az do porzygu. ilez mozna? 1 Quote
spike1975 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Bo ty się koncentrujesz na tym co powinien zrobić odpowiedzialny właściciel takiego "niesforniaka". I masz rację w sumie. Dla mnie jest bardzo ważne żeby mój pies nie stwarzał problemów innym, nie straszył innych ludzi czy psów. Natomiast jest też inna strona zagadnienia. Nasze zachowanie wtedy gdy to nie nasz pies obszczekuje ale jest obszczekiwany. Jak się wtedy zachować. No i ja się tu absolutnie nie zgadzam na wszczynanie awantur, nazywanie innych ludzi "chamami" nawet wtedy gdy są lekkomyślni i zamiast go zabrać mówią "on się tylko chce bawić". Taka reakcja jest naprawdę niewspółmierna do akcji. Kiedyś mi facet zrobił awanturę gdy szedłem sobie z psem po takim szerokim chodniku. Pies szedł przede mną tak z 2-3 metry, bez smyczy ale zupełnie spokojnie, niczego nawet nie obwąchiwał. Nagle patrzę facet idzie naprzeciwko mnie i coś się buzuje. Ze pies ma być na smyczy, zwłaszcza taki i coś w tym stylu. Zlałem go kompletnie tak jak zwykle w takich przypadkach i idę sobie dalej. A facet wtedy odbił w bok, mimo że chodnik był naprawdę szeroki to wlazł aż na trawę i obszedł nas łukiem o promieniu gdzieś z 7 metrów co najmniej. Głupio mi się zrobiło bo on się faktycznie bał tego mojego psa a ja myślałem że to jakiś tam awanturnik jacy się czasami trafiają i się czepia bo lubi. I ten facet swoim awanturnictwem zadziałał na własną szkodę. Bo gdyby mi powiedział że się psów boi to bym zawołał swojego zapiął smycz i po sprawie. W sąsiednim bloku mieszka dziewczyna która się panicznie boi psów. No to jak ją widzę idę zwyczajnie inną drogą i wszystko jest OK. A ten się zaczął wydzierać to sobie pomyślałem "puknij się głąbie w dekiel" i nie zrobiłem nic. Ale jeżeli ktoś zamiast zachować się w sposób cywilizowany to zaczyna wszczynać awantury, krzyczeć albo nawet i obrażać innych jednocześnie twierdząc że wszyscy wokół powinni przewidywać że on ma nerwowego psa i pytać go o pozwolenie to akurat chamstwo można jemu przypisać a nie temu którego pies podbiegł. No na boga, jak idę ze swoim psem to wielokrotnie podbiegają do niego inne i naprawdę do głowy by mi nie przyszło nazywać ich właścicieli chamami. Czasami podbiegają ze szczekaniem, wcale nie w przyjaznych zamiarach ale to niczego nie zmienia. Zresztą każdy pies od czasu do czasu na coś szczeknie. Nie można wtedy od razu z mordą wyskakiwać na jego właściciela. Ale gdybym miała psa z problemami to już by mi to przeszkadzało. Tak jak pisała isabel, jakbyś miał psa który się boi spadających liści to też by ci przeszkadzały. Ale to nie znaczy że mamy prawo oczekiwać że liście nie będą spadały. Moim zdaniem podbiegający, łagodny pies jest takim samym "naturalnym zjawiskiem" jak spadające liście. I jego właściciel ma prawo być zdziwiony że ktoś się o to rzuca. Mój pies biega luzem na ogół w takim sporym lasku - polu niedaleko mojego osiedla. Tam chodzę na spacery i tam zupełnie bez smyczy biega mój pies. I właściwie wszystkie psy tam biegają luzem, taki "spacerniak". Czasem zdarzy się prowadzona na smyczy suka z cieczką czy coś takiego. I tam daję swojemu psu "wolną łapę", biega sobie jak chce. Odwołuję go tylko na czyjąś wyraźną prośbę. Podbieganie do innych psów uważam za coś zupełnie naturalnego. No i nie wyobrażam sobie żeby jakiś właściciel lękliwego psa zrobił mi o to awanturę. Dlatego może tak mnie dziwią te wszystkie awantury o to ze "pies podbiegł". Mój czasami podbiegnie do jakiegoś który "sobie tego nie życzy" i zostanie przepędzony, czasami do nas podbiegnie jakis szczekacz. To wszystko się zdarza ale naprawdę nigdy nie zamienia się w awantury między właścicielami i do głowy by mi nie przyszło żeby coś takiego opisywać jako "chamstwo innych psiarzy". Quote
czarnykapturek Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 "Ze pies ma być na smyczy, zwłaszcza taki i coś w tym stylu." "Zlałem go kompletnie tak jak zwykle w takich przypadkach i idę sobie dalej." "Głupio mi się zrobiło bo on się faktycznie bał tego mojego psa" ". Bo gdyby mi powiedział że się psów boi to bym zawołał swojego zapiął smycz" Ciachane, ale nie wyrwane z kontekstu: a dlaczego ktos ma oswiadczac ze boi sie psa? czy dla ciebie to jakas satysfakcja? ot, idiota, mojego psiulka sie boi...czy psiarze to jacys nadludzie? pies NA ULICY/CHODNIKU/MIEJSCU PUBLICZNYM ma byc na smyczy! nie wazne czy slodziak, czy morderca. Czy psiarze sa ponad prawem? jesli zauwazaylabym psa bez smyczy na ulicy (i patrz wyzej) dzwonie na policje. Od razu. Nie obchodzi mnie ani rasa, ani wiek psa, ani charakter (swiadczy o nim wlasciciel). Facet mial racje ze sie wydarl, mial racje ze zszedl z chodnika bojac sie konfrontacji, nie mial racji ze nie zglosil tego odpowiednim organom. (co by pewnie nic nie dalo, ale to inna historia). Quote
dog193 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Spike, jasne, tylko ja odniosłam się do tego, że ktoś z jednej strony mówi, że jak przyjazny pies podbiega to "to się zdarza" i jeśli mamy psa problemowego to to nasz problem, a nie właściciela podbiegacza, a z drugiej psika gazem na przyjazne podbiegacze ("on chciał się tylko przywitać"), bo akurat sytuacja wymagała, no to jakies podwójne standardy tu widzę. jesli zauwazaylabym psa bez smyczy na ulicy (i patrz wyzej) dzwonie na policje. Od razu. Cóż, pozostaje mi się cieszyć, że nie mieszkamy blisko siebie. Takich ludzi mimo wszystko uważam za oszołomów. Quote
spike1975 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Takie teksty jak twój to mnie po prostu osłabiają. Zdarzają się idioci powołujący się na przepisy których sami nie znają i ty jesteś jedną z takich idiotek. Jak chcesz się powoływać na prawo to je najpierw poznaj. Art 10a punkt 3 ustawy o ochronie zwierząt mówi że zabrania się puszczania zwierząt bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna. Nawet jeżeli regulamin utrzymania porządku w danej gminie mówi inaczej to raczej jest on sprzeczny z prawem bo ustawa jest aktem wyższego rzędu niż uchwała rady gminy. A już szczególnie że u mnie, w łodzi ten regulamin mówi wyraźnie że jeżeli pies nie stwarza zagrożenia i jest pod bezpośrednia kontrolą opiekuna to może łazić bez smyczy. Więc ten facet, ty i wszyscy inni którym się coś takiego nie podoba możecie zameldować to koniowi co najwyżej. A cały tekst który tu wysmażyłaś obnaża po prostu twój żałosny poziom. Quote
klaki91 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Cóż, pozostaje mi się cieszyć, że nie mieszkamy blisko siebie. Takich ludzi mimo wszystko uważam za oszołomów. jw dzwonienie na sm albo policję bo się psa bez smyczy widzi? :question: ja mam problemowego psa i kiedyś mnie wpieniały podbiegacze, teraz mam to głęboko i od czasu jak wyluzowałam od razu mniej spięć jest. a nawet jak się jakieś zdarzą to nikt mi jeszcze awantury nie zrobił, że moja suka ośmieliła się innego psa przegonić z jazotem czy na niego ostro nawarczeć Quote
motyleqq Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Ja wcale nie uważam żeby człowiek który nie kontroluje swojego psa robił dobrze. Tak jak nie uważam żeby kierowca który ochlapie przechodnia zrobił dobrze. tyle że to jest robione z nieuwagi, niefrasobliwości, bezmyślności. Ale sorry jeżeli ten przechodzień weźmie cegłę i wywali w samochodzie szybę albo klucz i porysuje lakier, czy tu w przypadku psów zacznie się awanturować albo co gorsza zrobi coś złego temu psu to moja opinia kto tu jest chamem i prymitywem jest oczywista. Wy mówicie - lękliwy pies. OK, jasne, zdarzają się takie. tak samo jak i zdarzają się ludzie którzy się psów boją. no ale że takie przypadki się trafiają to nie sposób popadać w paranoję i wszędzie dopatrywać się ludzi i psów z problemami psychicznymi. ja tam awantur nie wszczynam, bo szkoda mi moich psów :) dwa razy w życiu się awanturowałam z właścicielem: raz, gdy poprosiłam o zabranie psa, a pan próbując przylać swojemu smyczą, prawie trafił w mojego(poniosło mnie, no cóż...) i drugi, gdy szłam podminowana z innego powodu, a pan miał radochę, że jego piesek wybiegł z podwórka na mojego ujadając, a ja powiedziałam, że psa się pilnuje... po czym pan zaczął pierwszy "dyskusję" ;) generalnie, jak do nas piesek podbiega, to idziemy dalej. najwyżej właściciel ma problem, bo i jego piesek się oddala. nie awanturowałam się nawet wtedy, gdy wielki pies bez żadnej obroży przybiegł pogwałcić moją cieczkującą sukę, a właściciel stał sobie nic nie widząc i rozmawiał przez telefon... rozumiem, że pozwolenie na krzywdę naszego psa jest ok(a tym jest nie bronienie go), a kopnięcie czy inna czynność wymierzona w drugiego to chamstwo? czyli swojego można krzywdzić? :))) Quote
isabelle301 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 "Ze pies ma być na smyczy, zwłaszcza taki i coś w tym stylu." "Zlałem go kompletnie tak jak zwykle w takich przypadkach i idę sobie dalej." "Głupio mi się zrobiło bo on się faktycznie bał tego mojego psa" ". Bo gdyby mi powiedział że się psów boi to bym zawołał swojego zapiął smycz" Ciachane, ale nie wyrwane z kontekstu: a dlaczego ktos ma oswiadczac ze boi sie psa? czy dla ciebie to jakas satysfakcja? ot, idiota, mojego psiulka sie boi...czy psiarze to jacys nadludzie? pies NA ULICY/CHODNIKU/MIEJSCU PUBLICZNYM ma byc na smyczy! nie wazne czy slodziak, czy morderca. Czy psiarze sa ponad prawem? jesli zauwazaylabym psa bez smyczy na ulicy (i patrz wyzej) dzwonie na policje. Od razu. Nie obchodzi mnie ani rasa, ani wiek psa, ani charakter (swiadczy o nim wlasciciel). Facet mial racje ze sie wydarl, mial racje ze zszedl z chodnika bojac sie konfrontacji, nie mial racji ze nie zglosil tego odpowiednim organom. (co by pewnie nic nie dalo, ale to inna historia). Wiesz dlczego ma się spowiadać ze swojego strachu? Chociazby dlatego że nikt nie jest jasnowidzem... i nikt przy zdrowych zmysłach krzykacza nie będzie traktowł powaznie, a już napewno krzykacz nie będzie uznny jako ten, który się psa boi... Opisany człowiek psów się nie bał... ten kto się boi nie wrzeszczy z daleka i nie prowokuje. Temy jegomościowi wmówiono że psów się boi... lbo po prostu psów nie lubi i poakzuje to w kretyński sposób Zdarzyło mi się parę osób bojcych spotkac i uwierz mi... żaden mordy nie piłował, a jak powiedział z daleka że się boi to obeszło się z pełną kulturą, słowami "dziękuję" i "proszę bardzo" Dzwoń dzwoń... spacerowicz z psem spacer zdąży dokończyć, zjeść obiad, uciąć poobiedniego komara i następny spacer zaliczyć. A ty zostaniesz n tym chodniku jak dzwonek... na wszelki wypadek - noś ze sobą stołeczek turystyczny Ja rozumiem że ktoś jest młody ale żeby aż takie pierdoły wygadywac to się w głowie nie miesci Quote
gojka Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 Znajomy chodzący ze swoją starutką suczką bez smyczy był niemal codziennie witany przez SM bo jego sąsiadka stała w oknie i jak tylko go widziała wychodzącego z psem dzwoniła.SM co prawda nigdy pana nie obmandatowała ale proponowała by w okolicy okna sąsiadki bral psa na smycz bo oni muszą w takiej sytuacji zgłoszenie przyjąć. Quote
isabelle301 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 widć panowie z SM nie mają co robić. W Warszawie poczekasz pół dnia na radiowóz jak masz stłuczkę... psem luzem sobie nikt dupy nie zawraca Quote
spike1975 Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 rozumiem, że pozwolenie na krzywdę naszego psa jest ok(a tym jest nie bronienie go), a kopnięcie czy inna czynność wymierzona w drugiego to chamstwo? czyli swojego można krzywdzić? :))) w odpowiedzi zadedykuję ci filmik: https://www.youtube.com/watch?v=4KKo1R90kNY tak gdzieś od 2:30 czyli "marian, ty chciałeś mnie zabić" Quote
motyleqq Posted November 8, 2014 Posted November 8, 2014 widć panowie z SM nie mają co robić. W Warszawie poczekasz pół dnia na radiowóz jak masz stłuczkę... psem luzem sobie nikt dupy nie zawraca Oj Iza, różnie to bbywa. dawno temu kiedy Etna była szczeniaczkiem i mieszkaliśmy w Wawie, na osiedlu była grupka szczeniaczków codziennie razem się bawiąca. była też pani z amstaffem, który jak przypuszczam, był agresywny, bo zawsze na smyczy i w kagańcu. nasze pieski, mimo młodego wieku, ani razu do tego amstaffa nie podbiegły, miały swoje towarzystwo. mimo to pani ta ustawicznie widząc nas dzwoniła na SM :jumpie: i owszem, przyjeżdżali, całkiem szybko, żeby powiedzieć, że oni muszą przyjąć i tylko dlatego przyjechali... Quote
marta1624 Posted November 9, 2014 Posted November 9, 2014 Jak już ot- u mnie niestety (lub stety ;)) nie ma SM. Na zgłoszenia przyjeżdża Policja, i daje mandaty 50zł za psa luzem, bez kagańca. Najgorszy jest pan z tych podpijających, on się czepia i zawsze dzwoni, ot taka jego rozrywka. Quote
czarnykapturek Posted November 9, 2014 Posted November 9, 2014 NIkt z was majacych psa luzem, bez smyczy na ulicy nie zagwarantuje, ze nagle nie stanie sie cos, co radykalnie zmieni postawe i zachowanie psa. Wystrzal petardy, uciekajacy kot, rozwrzeszczany dzieciak, grupka pijaczkow, inny "grzeczny piesek" itd. Ciezko pojac, ze jakis debil moze wjechac autem na chodnik, i po prostu przejechac po psie? idacym te kilka metrow przed nami, czy obok nas. Na smyczy mozna by go odciagnac, zaeragowac, "samopas" juz nie. Nawet krzykiem, na ktory pies prawdopodobnie by sie zatrzymal i popatrzyl na wlasciciela. Jesli idiotyzme i oszolomstwem jest zapewnienie psu bezpieczenstwa, to ok, gratuluje braku wyobrazni. Na prawde was to dziwi, ze facet krzykiem zaeragowal na psa idacego luzem? jesli np. skoczylo na niego 50 grzecznych pieskow, to czego ma sie spodziewac, ze akurat TEN nie? litosci. Mloda nie jestem, dzieki isabelle301, reakcji przestraszonych ludzi naogladalam sie wiele. Jedni przechodza cichaczem, skradaja sie, czym wzbudzaja zaciekawienie psa, inni przebiegaja obok, byle predzej, a jeszcze inni dra sie w nieboglosy na sam widok psiego pyska. Jesli ktos ma fobie, zapewnianie ze piesesk jest lagodny nic nie da, a jeszcze wzbudzi w chorym czlowieku irracjonalne zachowania. Ciagle czytam: trzeba sie dogadac, chamstwo, bede bronic swojego psa, niewychowane bydle itd. a nie-psiarzy traktujecie jak zlo, ktore ma czelnosc wymagac, zeby psiarze szanowali ich i innych. Spike1975 wiesz, moze i wysmazylam tekst, ale hamuj swoje slownictwo dziecko drogie, i wytlumacz prosze co wedlug ciebie znaczy pies pod kontrola? ze co? do czlowieka NIE PODEJDZIE (obslinic/podrapac/ugryzc/skoczyc/przywitac sie/nawizac kontakt), do zwierzecia nie PODEJDZIE (zapoznac sie/walczyc/bawic), NIE ZAERAGUJE na dzikie koty, nagly halas, duza grupe ludzi, ciekawy zapach itd. Daruj sobie odpowiedz, chyba ja znam. Polecam dalej noszenie smaczkow dla obcych psow, i moze tez cos dla rozwrzeszczanych nie psiarzy, w koncu tak zalatwiasz konflikty. Fajnie jest poczytac watki :moj piesek do tej pory ulozony i grzeczny, nagle z jakiegos powodu rzucil sie na psa/czlowieka, co robic? help, pliiis! Moze moderator by wyczyscil te wypociny, moje tez ofkors, i przeniosl temat na osobny watek? Quote
dog193 Posted November 9, 2014 Posted November 9, 2014 Hmm, ja ręczę za mojego psa, że nie podejdzie, nie zareaguje - gdyby tak nie było, to nie chodziłby bez smyczy, proste. Ale oczywiście zaraz napiszesz że nie mogę dać gwarancji, no tak, na pewno znasz mojego psa lepiej niż ja :jumpie: Jeśli nie masz nad swoim psem 100% kontroli to przykre, ale nie mierz innych swoją miarą. Kiedy idziemy chodnikiem, przy ulicy, pies mi idzie przy nodze. Samochód może w nas wjechać zawsze i nie będę w stanie psa obronić - sama zginę. Tak, jeśli dzwonisz na policję w chwili gdy widzisz psa bez smyczy, nawet jeśli pies jest przy właścicielu, to dla mnie nie dbasz o jego bezpieczeństwo, tylko właśnie jesteś oszołomem. Quote
czarnykapturek Posted November 9, 2014 Posted November 9, 2014 dog193, daruj sobie epitety, nie znam ani ciebie, ani twojego psa (tu masz racje), nie masz racji twierdzac ze jestes pewna swojego psa na 100% ale do ciebie to nie dociera, przykre to i smutne. Nie dzwonie na policje jak widze psa na ulicy bez smyczy(jeszcze tego nie zrobilam, a przydaloby sie) ale zrobilabym to, gdybym uznala ze zagraza zdrowiu i zyciu osoby, innego zwierzecia, lub jest w niebezpieczenstwie on sam. Jesli do ciebie nie dociera, ze dla bezpieczenstwa twojego psa jest lepiej miec go na smyczy, szkoda psa. Piszesz: nie mierz wszytskich swoja miara, ale ja tego nie robie! ty tak. Bo jestes tak przekonana o swojej racji, tudziez powodzeniu w wytresowaniu psa, ze wydaje ci sie, ze nigdy, przenigdy nic nie wytraci z rownowagi twojego psa. I kazdy pies, ktory idzie obok wlasciciela jest rownie ustawiony. Przyklady z zycia, nie z opowiesci: przed szkola jest plac, nie zaden parking, plac, na ktorym czesto zatrzymuja sie samochody rodzicow uczniow owej szkoly. Sytuacja sprzed kilku dni. Idzie Tz z psinami. NA SMYCZY (szok, nie?), przechodzi przez plac i w tym samym czasie, kobieta rusza, cofa auto. Tz szarpnal za smycz, odciagnal psy i samochod uderzyl w niego. Nie bylo zawrotnej predkosci, ale uderzenie powalilo Tz (90 kg) na ziemie. Gdyby pies szedl swobodnie, nie sadze zeby zdazyl uciec. W parku znajduje sie sciezka rowerowa, psiarze chodza srodkiem terenu, z psami "na wolnosci" powaznie oddaleni od owej sciezki. Idziemy na psi plac z psami NA SMYCZY (szok nr.2) obok sciezki, z nami pani z dwoma psami bez smyczy. PSY PRZY NODZE. Nie wychodza na sciezke, ida jej skrajem. Jakis rozpedzony wariat jedzie sciezka, z drugiej strony wyskakuje inny "nieprzytomny". Nie wiem czy z kozakowania, czy z glupoty, rower zjezdza ze sciezki prosto w psy tej pani. Zlapalam pania za rekaw i w ostatniej chwili sciagnelam w glab parku, mniejszy pies zostal niestety potracony. Co z nim, nie wiem, bo ta pani juz od paru dni w parku sie nie pojawia. Gdyby pies byl na smyczy, przy nodze, razem z moim pociagnieciem, pies bylby z wlascicielka (prawdopodobnie). I co? nie zrzucisz winy na psa, bo ten szedl grzecznie. To rowerzysta idiota. No ale brakuje debili? Czy powinnismy az tak zaufac wszystkim dookola zeby narazac zycie naszego pupila? z jakiej racji? zeby udowodnic ze nasz pies jest az tak swietny i poukladany? za cene zycia? nie, dzieki. I twoj pies moze byc super. Wypadki sie zdarzaja, ale mozna choc postarac sie im zapobiegac. Bardziej prosciej nie moge wytlumaczyc dlaczego uwazam ze pies na ulicy/chodniku powinien byc przypiety na smyczy. Ja moje psy trzymam blisko siebie, i jakby co ochraniam cialem. Bo pies to dla mnie cos wiecej niz pokazowka dobrze ulozonego zwierzaka. I tak jak na chodniku trzymam za reke dziecko, tak psa trzymam na smyczy. Quote
dog193 Posted November 9, 2014 Posted November 9, 2014 Tak jak myślałam, znasz mojego psa i jego reakcje lepiej ode mnie. Oprócz tego mój pies to dla mnie pokazówka i nie dbam o jego bezpieczeństwo :laugh2_2: Wypadki się zdarzają i nie jest się w stanie przewidzieć i zapobiec wszystkim. Nie wiesz czy wychodząc z domu nie potrąci cię samochód albo nie spadnie dachówka na głowę. Jeśli już rozpatrujesz takie skrajne wypadki to proszę, przykład również z życia wzięty. Pani szła z pieskiem na smyczy, nie zauważyła wyrwy w chodniku, piesek też nie. Piesek wpadł do dziury, pani odruchowo zacisnęła rękę na smyczy i ją poderwała do góry, piesek jakoś niefortunnie zawisnął i skręcił kark. Dziura nie była głęboka, gdyby wpadł tam bez smyczy to najwyżej złamałby sobie łapę. W przypadku roweru - moglibyśmy psa odciągnąć, a równie dobrze smycz mogłaby się zaplątać i pies pofrunąłby za rowerem. Tutaj chodzi o zdrowy rozsądek, jeśli idę podwórkiem, pies 5 metrów przede mną, widzę włączony samochód to wołam psa, schodzę na bok i czekam aż przejedzie, a nie przechodzę koło tego samochodu z psem. Tak samo z nadjeżdżającym rowerem. Chodzę z moim psem po naszych stałych trasach spacerowych bez smyczy, bo tak jest mi wygodnie, bo znam teren i mojego psa. I jeśli ktoś zadzwoniłby na policję to tak, uznałabym go za oszołoma. Quote
isabelle301 Posted November 9, 2014 Posted November 9, 2014 NIkt z was majacych psa luzem, bez smyczy na ulicy nie zagwarantuje, ze nagle nie stanie sie cos, co radykalnie zmieni postawe i zachowanie psa. Wystrzal petardy, uciekajacy kot, rozwrzeszczany dzieciak, grupka pijaczkow, inny "grzeczny piesek" itd. Ciezko pojac, ze jakis debil moze wjechac autem na chodnik, i po prostu przejechac po psie? idacym te kilka metrow przed nami, czy obok nas. Na smyczy mozna by go odciagnac, zaeragowac, "samopas" juz nie. Nawet krzykiem, na ktory pies prawdopodobnie by sie zatrzymal i popatrzyl na wlasciciela. Jesli idiotyzme i oszolomstwem jest zapewnienie psu bezpieczenstwa, to ok, gratuluje braku wyobrazni. Na prawde was to dziwi, ze facet krzykiem zaeragowal na psa idacego luzem? jesli np. skoczylo na niego 50 grzecznych pieskow, to czego ma sie spodziewac, ze akurat TEN nie? litosci. Mloda nie jestem, dzieki isabelle301, reakcji przestraszonych ludzi naogladalam sie wiele. Jedni przechodza cichaczem, skradaja sie, czym wzbudzaja zaciekawienie psa, inni przebiegaja obok, byle predzej, a jeszcze inni dra sie w nieboglosy na sam widok psiego pyska. Jesli ktos ma fobie, zapewnianie ze piesesk jest lagodny nic nie da, a jeszcze wzbudzi w chorym czlowieku irracjonalne zachowania. Ciagle czytam: trzeba sie dogadac, chamstwo, bede bronic swojego psa, niewychowane bydle itd. a nie-psiarzy traktujecie jak zlo, ktore ma czelnosc wymagac, zeby psiarze szanowali ich i innych. Spike1975 wiesz, moze i wysmazylam tekst, ale hamuj swoje slownictwo dziecko drogie, i wytlumacz prosze co wedlug ciebie znaczy pies pod kontrola? ze co? do czlowieka NIE PODEJDZIE (obslinic/podrapac/ugryzc/skoczyc/przywitac sie/nawizac kontakt), do zwierzecia nie PODEJDZIE (zapoznac sie/walczyc/bawic), NIE ZAERAGUJE na dzikie koty, nagly halas, duza grupe ludzi, ciekawy zapach itd. Daruj sobie odpowiedz, chyba ja znam. Polecam dalej noszenie smaczkow dla obcych psow, i moze tez cos dla rozwrzeszczanych nie psiarzy, w koncu tak zalatwiasz konflikty. Fajnie jest poczytac watki :moj piesek do tej pory ulozony i grzeczny, nagle z jakiegos powodu rzucil sie na psa/czlowieka, co robic? help, pliiis! Moze moderator by wyczyscil te wypociny, moje tez ofkors, i przeniosl temat na osobny watek? dog mnie uprzedziła... przyłaczam się do współczucia - nie możesz być pewna zachowań swojego psa = nie znasz go. Nie wiem tylko czy bardziej współczuć tobie czy psu. Pytasz czy osoba jakaś tam ma nie ma prwa wrzeszczeć bo z odległosci 50-100 metrów psa zobaczyła. Odpowiedź brzmi - nie ma. Bo jest wtedy chamem do kwadratu i na inne traktowanie nie zasługuje. Po prostu... Ponadto odnośnie tej nieszczsnej smyczy - tu na dogo jest opis dramatu jaki przezyła właścicielka psa na smyczy. Smycz go zabiła.... bo tramwaj ruszył a pies nie miał możliwości uwolnienia się z obroży(bo była zbyt ciasno). Tak więc wiesz... nie wszystko złoto co się świeci Quote
gojka Posted November 9, 2014 Posted November 9, 2014 Spike podał tu punkt ustawy, który jest bardzo nieprecyzyjny więc od sądu tak naprawdę zależy jego interpretacja. Przypuszczam, że wypowiadający się i uznający Czarnego kapturka za oszołoma nie mają pojęcia jak jest to interpretowane. A interpretacja jest taka, że właściciel nie może mieć kontroli nad psem bez kagańca puszczonym luzem na terenie nieogrodzonym. I nie opowiadajcie, że w takiej sytuacji ZAWSZE kontrolę nad psem macie. Więcej pokory bo jeśli do tej pory kontrolę mieliście nie oznacza, że tak będzie zawsze. Dwa sądy, w których pracuje moje rodzeństwo nigdy nie wydału wyroku w takiej sprawie na korzyść wĺaściciela psa. I śmiem twierdzić, że nie są w tym odosobnione. Owszem, zdarzają się przypadki staruszki puszczającej luzem starego pinczerka lub dres idący bez smyczy z agresywnym astkiem ale was, drodzy dogomaniacy, przecież to nie dotyczy;-) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.