Berek Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Filo mena, pozostaje Ci życzyć żebyś nigdy nie zetknęła się z takim problemem w wykonaniu psa który jest na serio agresywny, dużo, dużo większy od Twojego albo... kiedy wychodzisz z psem chorym, np. po operacji. Naprawdę i szczerze. BTW trochę mnie dziwi, że dużo rzeczy jest postrzegane aż tak czarno-biało. Co niewłaściwego w grzecznej prośbie "proszę odwołać psa, dobrze?". Dlaczego od razu zakłada się, że ludzie ktorzy nie życzą sobie żeby radosne (albo i nie radosne, niestety) podbiegacze kicały wokół ich psów robią jakoweś straszliwe awantury na ten temat? Bolesna prawda jest taka, że jako społeczeństwo (bo to chyba naprawde problem socjologiczny) nie znosimy żeby ktoś czegoś od nas chciał, żeby prosił nas o zmodyfikowanie zachowania albo cuś. Moja racja jest najmojsza. Za to generalnie uwielbiamy robić ludziom wbrew - co widać w tym topiku. Ot, chociażby ktoś tu się wymądrzał jak to wlaściciele psów małych się nad nimi trzęsą a przecież taki mały taaak świetnie by się z dużym bawił gdyby nie glupi właściciel. Yhy. Warto tak powiedzieć komuś kto desperacko ratował uszkodzony kręgosłup swojej miniatury uszkodzony przez radosnego brykanta dużych rozmiarów. I tak dalej, i tak dalej. Nawet jeśli uważamy że ktoś się nie zna, robi błąd, źle podchodzi do wychowania swojego zwierzaka - nalezy jednak uszanować jego prawo do robienia tego, a nie na siłę mu udowadniać że "a właśnie że nasze psy się POBAWIĄ!". Abstrahując od nienaturalnej disneyowskiej wizji całkiem dorosłych osobników z różnych stad nic, ino "bawiących się" ze sobą. :smile: Quote
Berek Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Pani Profesor, proszę bardzo: "Berek, dlaczego szkodliwa? (chodzi mi o radę z podkarmianiem czyichś psów, pomijam względy, że pies może być np. alergikiem)." To jakby jasne i oczywiste, generalnie nie karmi się obcych psów - no ale nawet załóżmy, że mamy sytuację awaryjną (o takiej tu mówimy). Na pewno jest to tragiczne rozwiazanie przy psie pilnującym zasobów - mówię o naszym i tym obcym. Jeśli nasz taki jest - natychmiast robimy dym i dopiero jest fajnie. Sami go sprowokowaliśmy. Obcy - dośc podobnie, żeby było śmieszniej to stosunkowo częsty kłopot, psy nazwijmy to kolokwialnie "zazdrosne" o jedzenie. Wręczamy takiemu natrętowi nagródkę, ten ją capie i natychmiast postanawia wprać naszemu psu, bo nie znosi, k..*a, konkurencji przy żarciu! :smile: Inna kwestia - ważniejsza gdy mamy psa choć trochę lękliwego, nerwowego czy nie przepadającego za socjalnymi kontaktami. Jeśli on choć odrobinę czuje się niekomfortowo, naszą rolą jest zapewnić mu maksimum wsparcia. Koncentrować się w pełni na jego emocjach jakie w tej chwili odczuwa, a nie na tym drugim zwierzęciu. "Odczulaniu" niekorzystnego działania zdarzenia. Bardzo wielu właścicieli kompletnie tego nie rozumie, nie umie. Dopiero ich trzeba tego uczyć. No i, poza konkursem - jeśli chcesz się jak najszybciej pozbyć kicacza spod swoich nóg, to go NIE KARMISZ. NIe proponujesz mu zabawki. NIe ciumkasz do niego słodkim głosikiem. Ino robisz coś, co spowoduje żeby było mu w pobliżu Was NIEFAJNIE. Quote
_filo_mena_ Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Chyba mieszkam w jakichś spokojnych miejscach w takim razie :) przez 20 lat chodzenia na spacery z psami o różnej wielkości, różnych problemach, chorymi i w pełni sprawnymi nigdy z żadnym właścicielem innego psa się nie pokłóciłam, a wszystko udawało się załatwić na spokojnie :) żaden z moich psów i psów którymi się zajmowałam nie został pogryziony przez podbiegającego do nas psa, a takie spotykamy codziennie :) no i teraz pytanie: 20 lat szczęścia czy może coś innego? Quote
Berek Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Ja kłócę się bardzo rzadko, faktycznie. Czasem grzecznie proszę o uszanowanie mojej przestrzeni. Za to parę razy zdarzyło mi się zadziałać fizycznie na psy usiłujące traktować zwierzęta z ktorymi akurat jestem na spacerze czy lekcji jak worek treningowy. Z moich obserwacji (a siłą rzeczy mam ich bardzo dużo) wynika że to raczej kwestia dostrzegania (lub nie) komfortu SWOJEGO psa. To baaardzo psiarzom kuleje. Quote
Szura Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Pytanie jakie TY psy miałaś przez te 20 lat... Bo 20 lat z takimi psami jak mój Yuki bez większych problemów to nie problem. Ani nie byłaby to moja zasługa. Ani cudowność otoczenia. ;) Quote
Berek Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Tyz prowda! :smile: BTW mityczne "kłótnie" naprawdę rzadko się zdarzają wśród psiarzy (no, chyba że ktoś komuś na poważnie porobił dziury i tak dalej). Część niezbyt fajnych sytuacji rozwiązuje się przez fakt że strona - eeee - nazwijmy to, "czująca się niekomfortowo" po prostu cierpi w milczeniu. Z kolei większość ludzi na prośbę o zabranie psa RACZEJ jakoś reaguje, próbują go odłowić a czasem niemrawo przepraszają. Tylko że pewnie w tym topiku skumulowało się trochę opowieści o tej mniejszości - tej od "ON NIC NIE ZROBI", "ON CHCE SIE BAWIĆ!", "ON LUBI SPANIELE / TERIERKI / KUNDELKI / CHARCIKI" i tak dalej. Quote
_filo_mena_ Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Pytanie jakie TY psy miałaś przez te 20 lat... Bo 20 lat z takimi psami jak mój Yuki bez większych problemów to nie problem. Ani nie byłaby to moja zasługa. Ani cudowność otoczenia. ;) Przeróżne :) od takich przyjacielskich, dla kórych każdy pies był materiałem na kolejnego kumpla po takie z silną agresją lękową :) nigdy nie cierpiałam ja, ani mój pies, bo znaczna część ludzi bardzo chętnie uczestniczyła w pomocy nad przekonaniem tych lękliwych i agresywnych, że inne psy nie są złem wcielonym. Może kwestia szczęścia jednak :) Quote
_filo_mena_ Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Z kolei większość ludzi na prośbę o zabranie psa RACZEJ jakoś reaguje, próbują go odłowić a czasem niemrawo przepraszają. Tylko że pewnie w tym topiku skumulowało się trochę opowieści o tej mniejszości - tej od "ON NIC NIE ZROBI", "ON CHCE SIE BAWIĆ!", "ON LUBI SPANIELE / TERIERKI / KUNDELKI / CHARCIKI" i tak dalej. Masz rację, w końcu to wątek dotyczący chamstwa innych psiarzy :) ja na szczęście spotykam się tylko z chamstwem w postaci nie sprzątania po swoich pupilach. Quote
chounapa Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Cóż... ja 14 lat miałam psi ideał... Nauczył się czystości w 2 tygodnie, zawsze wracał odwołany, nigdy nie wyrwał się z komendy, nigdy bez komendy nie zaatakował ani nie bał się nikogo i niczego. Mimo wszystko jak pies biegający bez smyczy i kagańca, bokser sąsiada zwarczał jego ( już schorowanego i osłabionego ) i moją 2 letnią wtedy córkę, tak ... zrobiłam mu awanturę. Bo czekać aż coś się stanie też nie zamierzałam. Mąż z sąsiadem tego dnia mało się nie pobił, a sąsiad od tamtej pory puszczał swojego psa dopiero jak był daleko od ludzi. Nie żebyśmy nie chcieli załatwić tego polubownie. Na moją prośbę mężczyzna zrobił się agresywny i zaczął nam ubliżać. Więc nie, nie zawsze da się załatwić wszystko w spokoju ;) W sytuacji którą opisałam nie było awantury. Nie mam w zwyczaju wrzeszczeć na starszych od siebie ludzi, dopóki serio nie ma ku temu powodu. Była stanowcza prośba. Wykrzyczałam się dopiero tutaj i swoje stanowisko podtrzymuje ... Zdrowie psychiczne mojego psa jest dla mnie ważniejsze od obcych psów, panią poprosiłam raz i jeśli ten raz nie wystarczy awantura będzie a komfortu swojego psa będę bronić jak umiem. Psy, tak jak i ludzie miewają fobie, mój pies zasługuje na to by tą fobię wyleczyć ... na bank terapia szokowa poza pogryzieniem niczego dobrego nie przyniesie. Ogólnie, to dążę do tego że współpraca musi być z obu stron, wtedy wszyscy będą zadowoleni, nawet jeśli wydarzy się coś, co nie powinno. Gdyby Pani zabrała psa od razu, ja bym nie była zła o to że pies wystraszył Lilo. Quote
Harley Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Pańcia woła Fafik. Ale Fafik podbiega do Pana z psem. Pan z psem daje Fafikowi smaczka. Jaki z tego wniosek wyciąga Fafik? Zachowaniem pożądanym i nagradzanym jest podbiegnięcie do ludzi z psami. Trzeba tak robić częściej, bo może będzie nagroda! Tym sposobem Fafik coraz mniej wraca na wołanie Pańci, a nawet przyspiesza w kierunku innych psów oraz ich właścicieli. Prawdziwe wzmocnienie dodatnie! Quote
Pani Profesor Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Pani Profesor, proszę bardzo: To jakby jasne i oczywiste, generalnie nie karmi się obcych psów - no ale nawet załóżmy, że mamy sytuację awaryjną (o takiej tu mówimy). Na pewno jest to tragiczne rozwiazanie przy psie pilnującym zasobów - mówię o naszym i tym obcym. Jeśli nasz taki jest - natychmiast robimy dym i dopiero jest fajnie. Sami go sprowokowaliśmy. Obcy - dośc podobnie, żeby było śmieszniej to stosunkowo częsty kłopot, psy nazwijmy to kolokwialnie "zazdrosne" o jedzenie. Wręczamy takiemu natrętowi nagródkę, ten ją capie i natychmiast postanawia wprać naszemu psu, bo nie znosi, k..*a, konkurencji przy żarciu! :smile: Inna kwestia - ważniejsza gdy mamy psa choć trochę lękliwego, nerwowego czy nie przepadającego za socjalnymi kontaktami. Jeśli on choć odrobinę czuje się niekomfortowo, naszą rolą jest zapewnić mu maksimum wsparcia. Koncentrować się w pełni na jego emocjach jakie w tej chwili odczuwa, a nie na tym drugim zwierzęciu. "Odczulaniu" niekorzystnego działania zdarzenia. Bardzo wielu właścicieli kompletnie tego nie rozumie, nie umie. Dopiero ich trzeba tego uczyć. No i, poza konkursem - jeśli chcesz się jak najszybciej pozbyć kicacza spod swoich nóg, to go NIE KARMISZ. NIe proponujesz mu zabawki. NIe ciumkasz do niego słodkim głosikiem. Ino robisz coś, co spowoduje żeby było mu w pobliżu Was NIEFAJNIE. Masz oczywiście rację, tyle że ja napisałam to z innej perspektywy - pies i tak podleciał, to były duże łąki z pagórkami, właściciela ni widu, ni słychu, obok znajoma suczka którą bokser postawą zmusił do uległości (sucz nie zrobiła tego NIGDY wcześniej), wobec czego chrupka zastosowałam jako odwracanie uwagi, bo gapił się na mojego psa (który skubał kija leżąc kawałek dalej, ale zauważył boksera). jakbym nie zmieniła bokserowego nastroju (wypięta klata, ogon na sztorc, był naprawdę duży, to jakiś mix) to mój pies z daleka wparowałby ze złym nastawieniem ("stoi jakiś gnój przy pańci i kozaczy"), a tak bokser się żywo zainteresował, usiadł, ogon poszedł w ruch, następnie dupka i mój Patryk mógł wlecieć jak do kumpla do zabawy. nie miałam za bardzo co zrobić ze swoim psem, bo leżał kawałek dalej (zawołać? kazać zostać, przy czym on lubi wyłamać komendę jeżeli chodzi o psa?), a jakbym "przepędzała" tego samca, to albo Patryk poleciałby z mordą celem pogonienia intruza (w końcu mamusia gania, to pomogę), albo wywiązałaby się jeszcze większa chryja, bo bokser szedł na sztywnych nogach, na maxa napięty. tutaj nie widzę minusów dawania bokserowi żarcia czy pokazywania zabawki, szczególnie że mój pies nie broni zabawek, a o żarcie jest zazdrosny tylko wtedy, kiedy już je dostał - jeśli mam w ręku,to mogę karmić 10 psów wokół, a on tylko stoi i czeka na swoją kolej. Quote
LadyS Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Pani Profesor, tutaj nie chodzi o to, że Twój pies nie jest zazdrosny. Chodzi o to, że obcy pies może być, i dla niego konkurencją moze być stojący metr czy półtora dalej pies, nawet jeśli niespecjalnie na niego patrzy - sama miałam taką sytuację, ale kontrolowaną, pies dostał smaczka od swojej pani, mojej znajomej, i rzucił się na mojego psa, który w ogole nie podchodził i gapił się na mnie. Tyle że my byłyśmy we dwie, ja ryknęłam na tamtego, a mój unika konfliktów. No i były tej samej wielkości. A co do skarmiania obcych psów - we Wrocławiu jedną z naszych "koleżanek" spacerowych była pani z CTR-ką. Suka miała poważną chorobę nerek i zjedzenie czegokolwiek innego niż jej karma naprawdę skutkowała poważnymi konsekwencjami. Gdyby ta suka podbiegła do kogoś (co byłoby dziwne, bo suka była bardzo pilnowana), a ktoś by ją skarmił, czy to z dobrej woli, czy dla odwrócenia uwagi, to sądzę, że owa pani byłaby wściekła. Ja obcych psów, które nie wyglądają na bezdomne, nie karmię, podobnie jak nie proponuję swojej kanapki obcemu człowiekowi czy cukierków obcym dzieciom. Quote
spike1975 Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Szczerze mówiąc odnoszę wrażenie że dalsza dyskusja jest zbędna. Pan Berek jest nieco śmieszny ze swoimi wymysłami na temat tego jak to strasznie szkodliwe jest dać obcemu psu smakołyk a megalomania z gatunku "ja sobie nie życzę a cały świat ma postępować tak jak ja chcę" to już jest śmieszność do kwadratu. I taki człowiek innych ośmiela się oskarżać o chamstwo. Tymczasem żarcie jest najprostszą formą uspokojenie zdenerwowanego psa a najlepszy dowód miała Pani Profesor, to po prostu działa. Głupie gadanie ze to sprowokuje psa "pilnującego zasobów" do obrony tych zasobów nie wymaga nawet komentarza bo czego ten pies ma bronić, jakich zasobów? Czy my mu dajemy kilogramowy stek albo kość? Dostaje kawałek wielkości paznokcia który w całości ginie w jego paszczy. Miejmy nadzieję że to gadanie pana Berka wynika z jego uporu przy tym żeby etatowo być w opozycji do tego co ja mówię a nie jest faktycznym wyrazem jego przekonań w sprawach wychowywania psów bo jeżeli tak jest to jego kreowanie się na specjalistę w tym zakresie jest jeszcze śmieszniejsze od dwóch poprzednich śmieszności. Jeżeli właściciel innego psa "nie życzy sobie" żeby go karmić to niech go zawoła. Ja nie proponuję biegania za innymi psami po lasach i parkach i karmienia ich siłą tylko proponuję użycie smakołyku jako "uspokajacza" zbyt pobudzonego lub nerwowego psa, proponuję użyć tego dla odwrócenia uwagi od naszego psa który czuje się niekomfortowo a właściciel drugiego nie potrafi zareagować itd itd. A jeżeli ktoś woli dopuścić do awantury między psami, do zestresowania jednego i drugiego a następnie zrobić awanturę drugiemu właścicielowi i przylecieć opisać to na dogomanii to proszę bardzo. Mogę to tylko skomentować tak że głupich nie sieją, sami się rodzą. Moja racja jest najmojsza. No akurat tego to ty jesteś najlepszym przykładem Naprawdę wtedy nie w głowie rzucanie w psa smaczkami. No i właśnie błąd. Gdbyś odpowiednio zareagowała smaczkiem albo zabawą, zwróciła uwagę obcego psa na siebie a odwróciła ją od swojego psa to by ci go być może nie "zglebował". Ale skoro ty nie jesteś zainteresowana rozwiązaniem problemu to pozostań sobie na stanowisku "ja sobie stanowczo nie życzę" i skarż się na forum. Tak też można. To już złośliwość z mojej strony ale nie mogę się powstrzymać. Pan Berek pisze: Spike, są pewne ogólnie przyjęte normy. żeby za kilka linijek, jeszcze w tym samym poście, napisać: (BTW nie istnieje coś takiego, jak "norma" - przynajmniej jak przyjrzymy się sprawie szczegółowo) Rozmawiałem już wiele razy z osobami które sobie samym zaprzeczały ale jeszcze nigdy coś takiego nie zdarzyło w tym samym poście :) Quote
nadira Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Ja mam psa ''normalnego'', używając określenia jednego z przedmówców- zero niepotrzebnej agresji, milutki, unika konfliktów. Mimo tego nie wyobrażam sobie, aby beztrosko podbiegał do innych spacerowiczów (tych na smyczy). Uważam, że takie zachowanie byłoby chamskie właśnie i egoistyczne. Jak pisała evel- to nie boli zapytać, czy psy mogą się przywitać, pobawić... i absolutnie nikt nie musi mi się tłumaczyć, z jakiego powodu sobie nie życzy. Dokładnie tego samego wymagam od innych i wg. mnie to normalne, kulturalne zachowanie. Parę dni temu wybierałam się na imprezę. Przed samym wyjściem wzięłam psa na chwilkę ''na siku''. Podbiegł do nas pieseczek, zaczął obskakiwać mojego psa. Ponieważ mój tego nie lubi, zaczął odskakiwać, akurat po moich nowych butach i rajstopach, pieseczkowi chyba się spodobało, tak się ucieszył, że zaczął skakać również na mnie. Wołam do faceta, żeby zabrał psa, on standardowe : ''ale on się tylko bawić chce''. No żesz Q... co mnie obchodzi, czego potrzebuje jego cholerny piesek- czy przez pół ulicy muszę się tłumaczyć, z jakich powodów sobie nie życzę, aby jakiś pies targał mi rajstopy???? Quote
spike1975 Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 No tak. Teraz pozostaje ci jeszcze przekonać cały świat że twoje "nie życzę sobie" jest prawem dla pozostałych kilku miliardów ludzi. Dopóki nie uda ci się ta sztuczka musisz starac się jakoś koegzystować z ludźmi dla których twoja wola nie jest prawem boskim i to że ty sobie "nie życzysz" tyle ich obchodzi co ciebie to "czego potrzebuje ich cholerny piesek". A może ty mi wyjaśnisz jak to jest że twoje "nie obchodzi mnie" jest w jakikolwiek sposób lepsze od "nie obchodzi mnie" pana czy pani których pies podbiegł do twojego? W jaki sposób doszliście do tego że wasze "nie obchodzą mnie inni ludzie, ich problemy, ich psy, ich potrzeby itd" jest SŁUSZNE a jeżeli ktoś inny reprezentuje przekonanie "nie obchodzą mnie inni ludzie, ich problemy, ich psy, ich potrzeby" i jeżeli jego pies przybiega do ciebie a jego to "nie obchodzi" to jest CHAM, SWOŁOCZ, KANALIA I WODA NA MŁYN ODWETOWCÓW Z BONN. Dokładnie tego samego wymagam od innych i wg. mnie to normalne, kulturalne zachowanie. to tak samo jak i oni, te "chamy". tyle że "chamy" uważają że oni puszczają swojego pieska i nie przejmują się do kogo podbiega i inni też tak mogą robić. jeżeli pies nie jest agresywny, nie stanowi zagrożenia, nie gryzie tylko podbiega żeby się bawic to problemu nie ma (zdaniem chamów). wymagają od innych tyle co od siebie, dokładnie tak jak i ty, czyli jest to, wg twojej teorii "kulturalne zachowanie". a że to są różne rzeczy to chyba oczywiste, w końcu ludzie są różni, mają różne poglądy, różne wartości i priorytety. Naprawdę zdumiewa mnie że dorośli ludzie nie pojmują że stanowisko w stylu "nie obchodzą mnie inni" to broń obosieczna i skoro ty masz takie zdanie to dlaczego masz pretensje o to że podbiega do ciebie pies a jego właściciela to "nie obchodzi"? Arystokracja w ząbek czesana. Quote
Pani Profesor Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Macie 100% racji z ryzykiem trafienia na alergika czy nerkowca, któremu nie wolno dać nic poza karmą. Mój pies - jako wybitnie łakomy, pochłaniający wszystko,co chociaż przypomina jedzenie - podczas diety eliminacyjnej nie był puszczany w tłum, właśnie przez łakomstwo. Obecnie zdarza mi się, że inni właściciele podczas psich spędów podkarmiają czymś tam mojego, bo zawsze dziad lezie prosto w ludzi, zamiast bawić się z psami - gapi się w oczy i robi sztuczki nieproszony, więc "och jaki uroczy" i się dureń najada za friko :megagrin: Wiem, że to nie argument, ale mimo wszystko - pies z jakąś wybitną dietą powinien być bardziej pilnowany. Choćby dlatego, że dostanie od obcego, albo weźmie sobie coś z ziemi. Quote
isabelle301 Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Ja mam psa ''normalnego'', używając określenia jednego z przedmówców- zero niepotrzebnej agresji, milutki, unika konfliktów. Mimo tego nie wyobrażam sobie, aby beztrosko podbiegał do innych spacerowiczów (tych na smyczy). Uważam, że takie zachowanie byłoby chamskie właśnie i egoistyczne. Jak pisała evel- to nie boli zapytać, czy psy mogą się przywitać, pobawić... i absolutnie nikt nie musi mi się tłumaczyć, z jakiego powodu sobie nie życzy. Dokładnie tego samego wymagam od innych i wg. mnie to normalne, kulturalne zachowanie. Parę dni temu wybierałam się na imprezę. Przed samym wyjściem wzięłam psa na chwilkę ''na siku''. Podbiegł do nas pieseczek, zaczął obskakiwać mojego psa. Ponieważ mój tego nie lubi, zaczął odskakiwać, akurat po moich nowych butach i rajstopach, pieseczkowi chyba się spodobało, tak się ucieszył, że zaczął skakać również na mnie. Wołam do faceta, żeby zabrał psa, on standardowe : ''ale on się tylko bawić chce''. No żesz Q... co mnie obchodzi, czego potrzebuje jego cholerny piesek- czy przez pół ulicy muszę się tłumaczyć, z jakich powodów sobie nie życzę, aby jakiś pies targał mi rajstopy???? Ale Twoje rajstopy i Twoje nowe buty to jest TWÓJ problem, wyłacznie TWÓJ... a nie połowy świata! I chmstwem jest wymaganie aby obcy facet przejmował od ciebie ten problem skoro Ty w inteligencji swojej wielkiej wyszłas z psem na spacer w stroju wyjściowym i nowych butach. nosz Q... Quote
isabelle301 Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 No tak. Teraz pozostaje ci jeszcze przekonać cały świat że twoje "nie życzę sobie" jest prawem dla pozostałych kilku miliardów ludzi. Dopóki nie uda ci się ta sztuczka musisz starac się jakoś koegzystować z ludźmi dla których twoja wola nie jest prawem boskim i to że ty sobie "nie życzysz" tyle ich obchodzi co ciebie to "czego potrzebuje ich cholerny piesek". A może ty mi wyjaśnisz jak to jest że twoje "nie obchodzi mnie" jest w jakikolwiek sposób lepsze od "nie obchodzi mnie" pana czy pani których pies podbiegł do twojego? W jaki sposób doszliście do tego że wasze "nie obchodzą mnie inni ludzie, ich problemy, ich psy, ich potrzeby itd" jest SŁUSZNE a jeżeli ktoś inny reprezentuje przekonanie "nie obchodzą mnie inni ludzie, ich problemy, ich psy, ich potrzeby" i jeżeli jego pies przybiega do ciebie a jego to "nie obchodzi" to jest CHAM, SWOŁOCZ, KANALIA I WODA NA MŁYN ODWETOWCÓW Z BONN. to tak samo jak i oni, te "chamy". tyle że "chamy" uważają że oni puszczają swojego pieska i nie przejmują się do kogo podbiega i inni też tak mogą robić. jeżeli pies nie jest agresywny, nie stanowi zagrożenia, nie gryzie tylko podbiega żeby się bawic to problemu nie ma (zdaniem chamów). wymagają od innych tyle co od siebie, dokładnie tak jak i ty, czyli jest to, wg twojej teorii "kulturalne zachowanie". a że to są różne rzeczy to chyba oczywiste, w końcu ludzie są różni, mają różne poglądy, różne wartości i priorytety. Naprawdę zdumiewa mnie że dorośli ludzie nie pojmują że stanowisko w stylu "nie obchodzą mnie inni" to broń obosieczna i skoro ty masz takie zdanie to dlaczego masz pretensje o to że podbiega do ciebie pies a jego właściciela to "nie obchodzi"? Arystokracja w ząbek czesana. To jest odwieczne prawo Kalego... Albo Moralność Pni Dulskiej Jk kto woli Kali bardziej mi tu pasuje :-) Quote
Naklejka Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Ale Twoje rajstopy i Twoje nowe buty to jest TWÓJ problem, wyłacznie TWÓJ... a nie połowy świata! I chmstwem jest wymaganie aby obcy facet przejmował od ciebie ten problem skoro Ty w inteligencji swojej wielkiej wyszłas z psem na spacer w stroju wyjściowym i nowych butach. nosz Q... A co za różnica jaki strój? Pies go niszczył. Takie zachowanie jest niedopuszczalne. Ja bym się spaliła ze wstydu, gdyby mój pies podbiegł do kogoś, wybrudził, zniszczył ciuch. Quote
N&N Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Dzisiejszy wieczór. Idę z dziećmi i psami. Szarżuje na nas sznaucer. Pan blisko. Grzecznie pytam "Czy może Pan zabrać psa"? :smile: Pan bez słowa podchodzi, wali pięścią w psi kark, łapie pupila (?) za fraki i odchodzi. :shock: :shake: Pies niby próbował się odgryźć, ale się nie odważył. Cios mocny. :-( Okropna sytuacja. Ciemno, druga część miasta, ja sama z dziećmi... Zanim znalazłam telefon, pana już nie było. :-( Tak się zastanawiam, czy warto się czasem odzywać. Z drugiej strony dzieci się przestraszyły. Tylko, że to nie ja potem będę miała kłopot. Odbije się na psie. Ech. I to właśny Pan potrafi tak potraktować psa. Już lepiej ostatecznie samemu się bronić. Jak szła bym sama, wyszłoby inaczej. Na pewno byłoby to z korzyścią dla psa. Ode mnie by nie oberwał. :-( Quote
rashelek Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 Ale Twoje rajstopy i Twoje nowe buty to jest TWÓJ problem, wyłacznie TWÓJ... a nie połowy świata! I chmstwem jest wymaganie aby obcy facet przejmował od ciebie ten problem skoro Ty w inteligencji swojej wielkiej wyszłas z psem na spacer w stroju wyjściowym i nowych butach. nosz Q... Mój pies niszczy komuś ubranie i to jest jego problem, bo do niego pies podszedł. Moje dziecko kradnie coś w sklepie i to jest właciciela problem, bo miał w sklepie fajki. Mój mąż potrącił kogoś samochodem i to jest pieszego problem, bo przechodził na zielonym. Podoba mi się Twoje podejście, chyba zacznę się stosować!!! :loveu: Quote
spike1975 Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 ale to jej własny pies jej potargał rajstopy zdaje się. tak pisała: Ponieważ mój tego nie lubi, zaczął odskakiwać, akurat po moich nowych butach i rajstopach oczywiście za zniszczenia dokonane przez swojego psa kazdy odpowiada. natomiast nie za zniszczenia dokonane przez inne psy które nie lubią jego towarzystwa. więc z tymi analogiami grubo przesadziłaś. Quote
Naklejka Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 pieseczkowi chyba się spodobało, tak się ucieszył, że zaczął skakać również na mnie. Wołam do faceta, żeby zabrał psa, on standardowe : ''ale on się tylko bawić chce''. No żesz Q... co mnie obchodzi, czego potrzebuje jego cholerny piesek- czy przez pół ulicy muszę się tłumaczyć, z jakich powodów sobie nie życzę, aby jakiś pies targał mi rajstopy???? To obcy pies też obskakał nadirę... Quote
spike1975 Posted November 7, 2014 Posted November 7, 2014 ale "obskakał" to nie znaczy zniszczył cokolwiek. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.