Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Obawiam się, że byłabym takim właśnie 'chamskim właścicielem' psa w Waszym psim parku, jeśli chodzi o te zabawki. Ale nie ze względu na "bo mój będzie się bawić" a na "nie chcę by jakiekolwiek psy - a już na pewno nie mój - pożarły się o zabawkę" ;). Na szczęście u nas już coraz mniej osób decyduje się na rzucanie piłki.

I wychodzi na to ze nawet w psim parku pies nie moze sie pobawic... bo zraz znajdzie sie ktoś kto sobie "nie życzy"

Tolerancja w naszym społeczeństwie jest bliska zera. Pod kazdym wzgledem. No i oczywiście kazdy ma tylko prawa, i mu sie nalezy i ma prwo sobie nie zyczyć. 

A co bedzie jak spotkasz tam kogoś kto na taką argumentację powie Ci " to spadaj, gdziekolwiek tylko nie tu, bo my sobie ni zyczymy psa zdymiarza na wybiegu na ktorym nasze psy swietnie sie bawią pileczkami"

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja rozumiem, że nie każdy pies potrafi się wspólnie bawić zabawkami i dzielić z nimi z innymi psami, jednak nie można wymagać żeby inne psy musiały rezygnować z aportowania i wspólnego szarpania. Zawsze można odwołać psa od zabawki, a nie psuć zabawę innym. 
Sama nie mam tego problemu, bo dla Tiny zabawki nie mają żadnej wartości, szczególnie te oplute przez inne psy, a Meri jak ma inne psy to nie widzi zabawek tylko... ich ogon, który można złapać. 

Posted

Nasze pilki zawsze sa zjadane przez okoliczne psy, dlatego mamy ich spory zapas, i jak jakis piesek dobierze sie z luboscia do zabawki, nie zbieramy, nie szczujemy. Zostawiamy, a niech sie bawi, niech szarpie i ma radoche. Ale nie zrezygnuje z zabaw z moimi psiakami, dlatego zeby inny pies sie nie bawil. Mozemy sie umowic z panem, ze on w tym czasie bedzie tresowal pieska (na odwolanie), ale nie schowam pilek, bo inny pies moze za nimi latac. W "psim parku" jest laweczka, na laweczce czesto siadaja starsi panstwo a piekiem w typie Yorka, swietny jest :). Piesek wchodzi sobie na stol przystawiony do tej lawki, i malo kto zwraca na to uwage, bo raczej nikt sniadan tam nie je. Natomiast panstwo oburzaja sie, ze jakis inny pies wskakuje na owy stol. No, czyli innym nie wolno, ale TEMU pieskowi juz tak, nie? Starsi panstwo maja tez inny "dziwny" zwyczaj. Pod laweczke sypia okruszki, i na to zlatuja sie golebie. Wyobrazacie sobie watache 15 psow (roznych charakterow), ktore przychodza na miejsce zbiorki a tam stado golebi? Na szczescie juz wiemy o ktorej godzinie "karmiciele" sie ulatniaja, a wraz z nimi ptaszki. Sytuacja, ktorej nienawidze!!!! tworza sie jakies grupy, "przyjaznie", i psiarze, ktorzy na codzien sa fajnymi ludzmi, w parku dostaja malpiego rozumu!zamiast spojrzec na dana sytuacje z dystansem, kazdy broni swojego psa (oczywiscie), chocby nie mial racji. Pewna pani jest wlascicelka 5 pieskow, ON, dwa pudelki i 2 kundelki.A pewien pan jest wlascicielem "diplodoka" wielkiego mastifa, szczeniak 10 miesiecy. Mastif jest niezwykle ulegly, Marta, Sara i inne psiaki robia z nim co chca, najczesciej po prostu na nim leza. Natomiast gdy Mastif zobaczy ONka...masakra. Psy nie na zarty rzucaja sie na siebie. Wlasciciele odciagaja psy od siebie i kazdy idzie w swoja strone. Niby ok, ale niesmak pozostaje po tym, jak jeden z wlascicieli psa zostaje w parku, a drugi "musi" znalezc sobie inne miejsce. Wtedy ten co zostaje, komentuje drugiego:"tak, bo MOJ pies jest taki grzeczny, a ten drugi go prowokuje". I slychac jak drugi wlasciciel sie piekli mowiac TO SAMO do innych psiarzy. Z ONkiem i mastifem tez mielismy problemy(a raczej Sara miala), bo na widok jednego i drugiego uciekala, stawala sie agresywna (ze strachu). Wyszlismy z tego, powoli zapoznajac psy ze soba. Najpierw spytalam Pani ONka, czy mozemy sie powoli zblizyc z Sara, i czy ona moglaby potrzymac swojego psa. W ten sposob psy obwachaly sie nawzajem i od tamtej pory nie zwracaja na siebie uwagi. To samo z wielkoludem: Sara na poczatku reagowala panika, ale pogadalismy z Panem, czy moglibysmy zblizyc pzy do siebie powolutku. Strach odszedl, Sara wariuje ze szczeniakiem i jest ok. Nie twierdze ze te dwa psy sie pokochaja, ale chyba moznaby chociaz sprobowac zrobic jakas probe, bez nerwow.

Posted

CIACH "Ja przez ostatnie półtora roku bywam regularnie i nie zliczę ile razy widziałam sytuację, w której super przyjacielski pies ścina się z innym super przyjacielskim tylko dlatego, że ruszyły razem do jednej piłki." CIACH

 

Dlatego zawsze nosimy kilka pilek :) czesto jestesmy swiadkami, kiedy kilka psow leci do jednej pileczki,podrzucamy kilka, niech ten najslabszy w stadzie tez ma okazje sie pobawic :)

 

CIACH "Przecież można zapytać, dlaczego nie życzy sobie, by jego pies się nie bawił (może ma jakiś faktyczny problem) i wypracować kompromis."CIACH

 

No, to jest jakis pomysl...nie pytalismy pana, bo sytuacja tak dziwna, ze czlowiekowi przechodzi chec do jakielkolwiek dyskusji, znasz taki stan porazenia? stajesz z otwarta buzia i nie wiesz co zrobic, to jest wlasnie taki przypadek.

 

CIACH "I zgadzam się, że próbować należy (nie zliczę, ile razy ja już próbowałam) - tylko nie zawsze da się przekonać psa, że ten drugi jest OK." CIACH

 

Wlasnie! przeciez nie chodzi o to, zeby psy NA SILE zaprzyjazniac ze soba, nie wiadomo o co chodzi jednemu i drugiemu (chociaz podejrzewam ze mastif ma jakis problem z warczeniem...jak podeszlam do niego z buldozkiem, ten od razu zaeragowal agresja, przez halas jaki buldog wydaje jak oddycha. Byc moze Onek warknal, Mastif sie wkurzy, no i gotowe). Uwazam ze daloby rade ich dogadac (psy i wlascicieli), szczegolnie ze ludzie ci znaja sie od dawna, kiedy jeszcze Pan nie mial pieska, ale kurcze, to chyba kwestia dogadania sie, nie ambicji:BO MOJ PIES JEST LAGODNY, SAMA WIESZ A TEN DRUGI TO....

 

Fotosy "agresorow"

 

OKROPNY ON czesany przez moje osobiste dziecie :D

 

10407233_363469000470892_568108944601045

 

"Agresor nr.2" biale cos "wylane"

 

10403274_363469553804170_318716491322431

Posted

Znam, ostatnio tak miałam, gdy obserwowałam, jak pewien pan pracował ze szczeniakiem... Ale to raczej temat na inną dyskusję ;).

W każdym razie wiosną w czasie jednej z wizyt w psim parku stałam z szarpakiem w ręce, a mój pies akurat urządzał sobie gonitwę z innym. Szarpakiem zainteresował się kilkumiesięczny staffik, zaczęłam się z nim lekko bawić, aż tu nagle z drugiego końca biegnie do nas babka krzycząc "Zostaw, zostaw!" do psa. Okazało się, że kiedyś młody dorwał czyjąś piłkę i ją przegryzł - właściciel piłki zaczął robić cyrk, chciał żeby mu oddawała pieniądze... Więc później już reagowała praktycznie alergicznie, bojąc się powtórki z rozrywki ;) i widocznie jej ulżyło, gdy powiedziałam, że nie będę wszczynać wojny z powodu głupiej zabawki. Tak więc powody takich "dziwnych" zachowań mogą być naprawdę różne, niekoniecznie nieracjonalne czy wynikające z 'chamstwa" danej osoby :D.

 


 

 

Wiesz, dla mnie branie pilki do psiego parku =pilka zostanie zjedzona. To tak samo jak wychodzilam z dziecieciem do piaskownicy, wiaderka, lopatki i inne zabawki z gory spisywalam na straty, bo wiadomo...Nie spotkalam sie jeszcze z pretensjami ze moj pies komus cos zniszczyl (tak chyba sie nie stalo...), natomiast bylam swiadkiem, jak cwiczacy panstwo z freesby uciekli na widok Martuli. (chociaz ta pogonila za psem, nie za zabawka/przedmiotem), ale ok, moge zrozumiec ta pania z twojej wypowiedzi, chociaz ja chyba dziwna jestem, bo na spacery wychodze zeby pies sie wyganial, zeby sie pobawil, poszlal, to co, ze cos zniszczy (MOJEGO), UBRUDZI SIEBIE I MNIE. I dlatego zakladam paskudny dres, bo jak inny pies na mnie skoczy, no problem :) jak zje nasze pilki, spoko, mieszkamy przy korcie tenisowym :laugh2_2:  (no i pileczki nie sa drogie...).

Posted

A ja nie dziwię się, że ludzie chowają akurat frisbee przed innymi, obcymi psami - sama chowam. To są rzeczy, które nietrudno zniszczyć a do najtańszych nie należą, to nie to samo co piłeczka za 5zł ;)

 

Ogólnie gdyby moje psy coś komuś zniszczyły, zepsuły to normalnym postępowaniem wydaje się zaproponować właścicielom zabawki zwrot kasy. 

 

Edit: drobna korekta zbyt dużej liczy "akurat" :lol:

Posted

czarnykapturek - Źle zrozumiałam Twój post. Myślałam, że on zabiera tą zabawkę swojemu psu a nie Twoim. Jakby mój chwycił cudzą, to również bym oddała, jednak jakby facet chwycił piłkę mojego psa, to mój pies przyniósł by mi ją razem z przyczepionym do niej facetem. Dlatego już nie aportuje wśród psów (przynosi psa razem z piłką jeśli ten chwyci ją przed nim).

Posted

a ja się zawsze dzielę piłkami, bo mam ich od cholery  :jumpie:  a kiedy do zabawy dołącza np. bokser albo labuś,który pomemła zabawkę, po czym piłka składa się głównie z glutów i śliny, to z radością oddaję drugiemu właścicielowi taką pamiątkę  :cool3: jakby mi jednak zniszczono coś bardziej wartościowego,niż używana tenisówka, to też raczej upomniałabym się o jakąś rekompensatę.

Posted

Mnie tylko raz wkurzyło że psiak zabrał nam piłkę. Ale wyglądało to tak, że zabrał, położył się z nią i zaczął na nas warczeć a jego opiekunka plotkowała 100 metrów dalej z koleżankami i nawet nie raczyła zerkać na swojego psiaka. Mimo wszystko, grzecznie zapytałam której z Pań jest owy łobuziak i poprosiłam o zwrot piłki :roll:

Posted

Ja nie toleruję jak obce psy zabierają mi zabawki. Specjalnie unikam skupisk psich do rzucania moim piłki czy frisbee żeby nie dochodziło do takich incydentów. Idę na pustą polankę i jak zaplączę się jakiś namolny pies to cóż, jestem w stanie trwale zniechęcić go do moich talerzyków. To nie jest kwestia tylko ceny jaką płacę za frisbee ale też mojego czasu jaki poświęcam na wybór talerzy, zapłatę i odbiór. Mam frisbee skompletowane co do ilości, rodzaju i koloru po 10 sztuk z każdego i nie mam ochoty zamawiać tylko po jednej sztuce bo mi jakiś pies pożarł. Komplety wymieniam całościowo a nie po sztuce. Co do piłek to mam ich tylko dwie. To najulubieńsze piłki moich psów - mają je od szczeniaka. Wymieniam tylko piłki sznurkowe bo niestety regularnie są mi podkradane przez obce psy. Taki sznurek zmamłany przez innego psa trwale zniechęca moje psy do bawienia się później taką zabwką. Jeśli bawię się z obcymi psami np. moich znajomych to rzucam wyłącznie piłki nie należące do moich psów a kupione specjalnie na takie okazje. 
Ja nie wiem jaki jest problem w odwołaniu swojego psa od cudzej zabawki. Osobiście nie mam żadnego, nauczyłam psy, że cudzego się nie rusza.

Posted

to my jestesmy chyba freakami, bo chetnie dzielimy sie zabawkami, pozyczami swoje pullery, zelka konga, safe sticka innem pieskom i wiadomo, ze czasek ktoras powie "to jest moje" i niech sobie mowi dopoki to znaczy "to jest moje", a nie "za chwile cie zabije, bo ruszyles moja zabawke".

od dziecinstwa ucze moje psy, ze trzeba sie dzielic i nie mam zadnych problemow z tym, ze obce psy bawia sie naszymi zabawkami, jedza nasze ciasteczka itd.

 

co wiecej moje psy potrafia bawic sie swoimi zabawkami z kolegami. 

 

co bym zrobila, gdyby ktorys z obcych psow zniszczyl nasza zabawke? no chyba bym powiedziala "nie martw sie, nic sie nie stalo".

bo to jest tylko zabawka dla psa.

Posted

Wlasnie o to sie rozchodzi :) rozumiem kiedy ktos kupuje jakis super-wypas sprzet dla swojego psiaka i nie chce zeby inny pies "nieokrzesany" zepsul taka rzecz. Ja wole kupic/znalezc pilki tenisowe, patyki, szyszki, bo na spacer ide dla przyjemnosci, a nie zeby sie martwic czy inny psiak, lub moj w afekcie nie "popsuje" rzeczy. To tylko rzeczy, a ja ciesze sie z tych szalenstw wszystkich psiakow :)

 

Kiedys kupilismy taka duza pilke do nogi, skorzana itd. zeby dluzej trwala. Psy rozszarpaly w ciagu 2 godzin, no nic, teraz tylko tenisowe :D sa trwalsze :)

Zawsze zapraszam do zabawy inne pieski (w porozumieniu z wlascicielami, bo przeciez jak nie znam psa, nie bede go zabawiac, moze jest strasznie zadrosny, czy co, a na placu MUSI bys wzgledny spokoj).

Posted

Mi się zdażyło kilka razy, że mój pies chwycił cudzą zabawkę i było mi za każdym razem głupio, więc od razu ją oddawałam właścicielowi. U mnie tylko moja Gina (bulterierka) potrafi się dzielić zabawkami, Kropa (mix pinczerka), jeśli jakiś pies ruszy jej zabawkę, to ją pożuca i zajmuje się czymś innym a Anyż (bulterier) nie ma zupełnie podzielności uwagi i jak jest zabawka to widzi tylko ją dlatego nie zauważa, że chwycił ją razem z psem(chyba, że pies piśnie, to się na chwile ocknie i wypluje go) ale są też pozytywne strony, kiedyś jak biegł po piłkę to podleciał bokser i go ugryzł a ten nawet nie zauważył tego, musielibyście widzeić minę tego boksera, który liczył na zadymę a tu nic.

Posted

Wlasnie o to sie rozchodzi :) rozumiem kiedy ktos kupuje jakis super-wypas sprzet dla swojego psiaka i nie chce zeby inny pies "nieokrzesany" zepsul taka rzecz. Ja wole kupic/znalezc pilki tenisowe, patyki, szyszki, bo na spacer ide dla przyjemnosci, a nie zeby sie martwic czy inny psiak, lub moj w afekcie nie "popsuje" rzeczy. To tylko rzeczy, a ja ciesze sie z tych szalenstw wszystkich psiakow :)

 

Kiedys kupilismy taka duza pilke do nogi, skorzana itd. zeby dluzej trwala. Psy rozszarpaly w ciagu 2 godzin, no nic, teraz tylko tenisowe :D sa trwalsze :)

Zawsze zapraszam do zabawy inne pieski (w porozumieniu z wlascicielami, bo przeciez jak nie znam psa, nie bede go zabawiac, moze jest strasznie zadrosny, czy co, a na placu MUSI bys wzgledny spokoj).

Ja nie kupuję superwypasu dla psów tylko frisbee - profesjonalne, dobrane dla nas, zamówione ze sklepu internetowego. To moja pasja i pasja moich psów i nie kupię "sprzętu" z supermarketu tylko dlatego żeby jakiś niewychowany człowiek mógł mieć radochę z patrzenia jak jego pupil rozprawia się z moimi talerzykami. Nie będę dla czyjejś wygody i buractwa rezygnować ze swojego sportu. Nie przeszkadza mi jak inny pies dołączy się do biegania z moimi ale memłania talerzy tolerować nie będę. Moje psy nie pożrą psa, który zabierze nasze frisbee, nie pilnują zabawek bo tego są nauczone ale serio jak patrzę na debilnych właścicieli cieszących się, że ich psiuńcio zabrał nasze frisbee i robi w nim dziury to wolałabym aby moja suka takiemu psiuńciowi "skopała tyłek". Zazwyczaj psy, które to robią są nieodwoływalne, niewychowane i mają niegramotnych właścicieli. Ja niestety takiego psa nie dogonię. Najlepsze jest to, że jak pies dostanie reprymendę za dobieranie się do moich rzeczy to właściciel nagle się burzy i bardzo szybko udaje mu się zabrać psa co kilka sekund wcześniej było niewykonalne.
Moje psy nie gryzą frisbee, komplety talerzy mamy stosunkowo długo. Do szarpania mamy starsze egzemplarze, lekko już wypaczone. Dbam o to co mam i chcę aby jak najdłużej służyło. Moje psy nie zabierają innym psom zabawek, nie wezmą do pyska. W życiu nie ruszą też znalezionej, bezpańskiej zabawki. Zauważyłam natomiast prawidłowość, że jak zapomnę wziąć z trawy smyczy czy piłki i wrócę po kilku minutach to rzeczy już w trawie nie ma - ot chamstwo...

Posted

Gdyby bylo wydzielone miejsce dla psow "cwiczacych ze sprzetem profesionalnym" na krok nie zblizylabym sie do takowych, bo szanuje cudza wlasnosc, i nie chodzi o koszt "zabawki", wiem ze niektorzy psiarze przywiazuja wage do tego czym sie bawi ich pies, maja swoje zalozenia co do wychowania, nauki itd. Szanuje i sie nie wtryniam. Natomiast do "naszego" parku przychodzi multum zwierzakow, szczeniaki, staruszki, te ktore sa przyjazne i te ktore nie. Te ktore leza na stole, i te, ktore odpoczywaja na ziemi.

 

Moje "wilki" nie sa wariatami, ale jesli ktos rzuca psu zabawke, Sara stara sie ta zabawke odebrac (dlatego mamy kilka pilek, zeby ja odciagnac). Malo kto wie, ze dorosly pies tez musi byc szkolony, kiedy dojdziemy do tego ze Sara nie zaeraguje na obca zabawke-nie wiem. To jest codzienna ciezka praca (ile satysfakcji!!!)

 

Panstwo z freesby (opisani wyzej) uciekli nie bo Marta chciala sie bawic sprzetem, chciala powitac psa i ludzi, jak ma to w zwyczaju, lizac po rekach.

 

Konkluzja:idac do psiego parku nastawiam sie na zniszczenia, ubrudzenia itd. nie wszystkie psiaki sa delikatne, lagodne. Idac na pole "cwiczebne" nastawiam sie na spokojna prace z psem. Mimo tego ze moze byc rozpraszany.

 

(cwiczenie dzisiejsze z Marta: nie reaguj na dzieci. Nie skacz, nie oblapiaj, nie "caluj", daj sie poglaskac. Bylo dobrze, ale podbiega jakis chlopczyk ze zlamana reka i dawaj do Martuli, bo pyszczunio ma slodkie...cwiczenie sie nie udalo, Marta mimo upomnien "zmasakrowala na mokro" dziecko...)

Posted

Moje zdanie jest takie jeśli pies jest nieprzewidywalny, podbiega do psów i ludzi w niekoniecznie dobrych zamiarach to powinien chodzić na smyczy. Ja ćwiczę z dwoma psami i jeden jest zawsze uwiązany na linie i podbieganie jakiegokolwiek psa w takiej sytuacji jest mocno niekomfortowe. Ja idąc do parku liczę zazwyczaj na odrobinę rozsądku ze strony innych właścicieli psów tak jak ja zachowuję kulturę i takiż zdrowy rozsądek. Moje psy nie mają prawa podbiegać do innych psów i ludzi, idą nie dalej niż krok ode mnie. Nie podoba mi się jak pies obcy pies nabuzowany energią podbiega do mnie, próbuje zabrać zabawkę, skakać na mnie, lizać czy nasikać na mój plecak etc. Psy spokojne, ułożone są zawsze mile widziane. Najgorsze jest to, że większość "psiarzy" widzi tylko swój czubek nosa, gdyby było inaczej życie byłoby prostsze.

Posted

Bo to jest tak, że większość ludzi nie skupia się na szkoleniu i układaniu psa, tylko po prostu go ma i koniec. Często jest też tak, że to pies rządzi właścicielem, np. zamiast iść po ścieżce ciąga go po całym trawniku w prawo i w lewo, zygzakiem , chodiz gdzie chce. To w moim parku częsty widok.

Posted

A ja wczoraj miałam taką sytuację.

Idę z trzema psami, wszystkie trzymam w jednej dłoni, hasiory na flexi, kundel na zwykłej. W drugiej trzymam śmieci. Wyrzuciłam je i poszłam na trawnik na śmietnikiem. Akurat była babaz z yorkiem z którym dość często mamy problemy i z JRT córki. Wchodzę, jej psy drą mordę, moje idą spokojnie załatwiają swoje potrzeby, i lecimy dalej. A ona do mnie:

-dlaczego wchodzisz tam gdzie ja jestem..! robisz to celowo żeby mnie... (już się wyłączyłam)

-A co pani myśli że jest pępkiem świata??

(zaczęła wspominać coś że jej psy źle reagują na moje czy coś w tym stylu)

-to nie mój problem lecz pani .

-NIE, to pani problem....

Tu już się kompletnie wyłączyłam i poszłam dalej.

No porażka. york luzem, JRT na flexi a ja idę z trzema, trzymam je w jednej dłoni, na dwóch flexi i zwykłej.

Te psy należałoby odebrać i znaleźć im lepszy dom, bo w tym to kurczę na dziadowskie bicze je wychowują, a nawet nie wychowują :mdleje:

Posted

Ja miewam chamskie sytuacje głównie w autobusie.
Nie mam pewności czy pani z dzieckiem była "psiarą". Jechałam z jamnikiem no i jak zwykle - jamnik taki mały,taki słodki i zawsze ktoś się w tym stylu przyczepi.Tym razem był to chłopiec,na oko lat 4-5.Jechał z mamą,siedział po przeciwnej stronie,pod oknem.Wstał z siedzenia i zaczął przeciągle wołać: pieees,pieees,pieees.Głowa zaczęla mi pękać już po pięciu minutach takiego wycia a chłopiec w wołaniu nie ustawał. Mama co chwilę, zwracała mu uwagę by usiadł bo niebezpiecznie stać w autobusie.Ale smarkacz mamy nie słuchał.Mama zaczęła krzyczeć a on dalej miał ją w poważaniu.
Przesiadłabym się z przyjemnościa ale jechałam z torbą,teczką z nutami i skrzypcami i jakoś nie chciało mi się z tym wszystkim przepychać na koniec autobusu gdzie były wolne miejsca.
Mamusia w pewnej chwili odezwała się do mnie z pretensją,że mogłabym siąść gdzie indziej bo dziecko nie chce usiąść przez MOJEGO PSA i co powiem na to jak się przeze mnie a właściwie mojego psa wywali? Kto będzie za to odpowiedzialny?
Ech...

Posted

Mamusia w pewnej chwili odezwała się do mnie z pretensją,że mogłabym siąść gdzie indziej bo dziecko nie chce usiąść przez MOJEGO PSA i co powiem na to jak się przeze mnie a właściwie mojego psa wywali? Kto będzie za to odpowiedzialny?
Ech...

No cóż, powinnaś powiedzieć, że przy swoim stopniu inteligencji nie powinna decydować się na dzieci, bo niestety często się to dziedziczy. Swoją drogą są już mamusie po gimbazie ?

Posted

Trzeba jej było powiedzieć, że jak jej towarzystwo psa nie odpowiada to zawsze może iść na piechotę albo jechać taksówką. Jeśli jedziesz środkiem komunikacji miejskiej, kupujesz bilet, wszystko jest zgodnie z przepisami to masz prawo wieźć nawet 10 psów (o ile przepisy nie precyzują liczby psów/właściciela) i nic nikomu do tego, jeśli się poprawnie zachowują. U mnie też często słychać kwęki "I z psami jeszcze, DWOMA!" ale puszczam takie uwagi mimo uszu, natomiast jeśli ktoś by się zwrócił bezpośrednio do mnie to bym mu wyjaśniła, że mam takie samo prawo jechać autobusem jak i on. Bardziej lub mniej kulturalnie, w zależności od treści uwagi. A jak pani nie umie wychować dzieciaka - to jej problem. 

Posted

Mamusia nieogarnięta a do tego nie pilnująca dziecka.Bo jakby chłopaczka na kolana wzięła zamiast cały czas wgapiać się w telefon to by psa widział. Dzieckiem się chyba trzeba zajmować- no ale ja się mogę przecież nie znać bo mi się od razu dziewięciolatka urodziła:)

Powiedziałam mamusi by się sama przesiadła bo mój pies w depresję wpadnie i kto będzie za to odpowiedzialny?

Evel- gdyby nie ciekawski chłopaczek to mamusia by pewnie psa nie zauważyła.Jest mały,siedzi sobie na podłodze. Jak nie ma tłumu ludzi to mało kto go zauważa.Więc pies jej nie przeszkadzał tylko dziecko bo sobie fejsbuka nie mogła na komórze sprawdzić.

Posted

nie wiem skąd Wy bierzecie te sytuacje w komunikacji, ja się nigdy w życiu nie spotkałam z negatywną opinią, ba, nawet nie zostałam objechana wzrokiem za wpychanie się z psem do zatłoczonego tramwaju.

Patryk zawsze staje jak sierota, macha ogonem do każdego i nawet przysłowiowe moherowe babcie chętnie go głaszczą. ostatnio wycyganił chałkę od jednej staruszki, komentowała jeszcze, że "pewnie wolałbyś kiełbaskę"  :loveu:

jedyne uwagi dotyczą kagańca, że taki mały piesek, a taki wielki kubeł, etc - klasyka chopo.

Posted

No ale przecież napisałam,że jak wsiadam z jamnikiem to także wszyscy chcą głaskać,miziać,cmokać,przytulać.
Mamusia ewidentnie była wkurzona na synka a ponieważ z jej metod wychowawczych drwił nawet rzeczony 4 latek więc nie pozostało pani owej nic innego jak wkurzenie przekierować na mnie, bo ja przecież tak jawnie jak jej synek drwić nie będę.
Tacy ludzie wkurzają się niezależnie od tego czy jedziesz z psem, parasolem, nogą w gipsie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...