Klingos Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 omry napisał(a):Ej no kurcze nie trzeba nikogo punktować od razu, jak się jest przekonującym to wystarczy kilka dobitnych słów. W przypadku płci żeńskiej. Większość facetów nie rzuci się na kobietę z pięściami, ale inaczej ma się sprawa, kiedy zamiast kobiety pojawia się facet. I ja też, chociaż wyznaję zawsze i wszędzie pokojowe rozwiązywanie spraw - jeśli musiałbym, to bym po prostu zareagował, tym bardziej, jeśli chodziłoby o dziewczynę/żonę/siostry, których de facto mam 4. Quote
Golson Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 [quote name='Klingos']jeśli musiałbym, to bym po prostu zareagował I to jest istota problemu. Pytanie teraz czy akurat taka reakcja post factum jest reakcją konieczną? Istnieje wiele innych możliwości reakcji i zapobieżenia problemu na przyszłość bez biegania po osiedlu w poszukiwaniu "sprawców" by im osobiscie "wytlumaczyc"... Może to z wiekiem przychodzi, może jest to kwestią dojrzałości... ale współczuję tym, którzy muszą dowodzić swojej męskości poprzez pyskówki czy przepychanki z żulernią... Jeszcze bardziej współczuję tym, których kobiety tego oczekują Quote
omry Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 [quote name='Golson']I to jest istota problemu. Pytanie teraz czy akurat taka reakcja post factum jest reakcją konieczną? Istnieje wiele innych możliwości reakcji i zapobieżenia problemu na przyszłość bez biegania po osiedlu w poszukiwaniu "sprawców" by im osobiscie "wytlumaczyc"... Może to z wiekiem przychodzi, może jest to kwestią dojrzałości... ale współczuję tym, którzy muszą dowodzić swojej męskości poprzez pyskówki czy przepychanki z żulernią... Jeszcze bardziej współczuję tym, których kobiety tego oczekują To jest dla Ciebie dowód męskości? Gratuluję :evil_lol: Trochę pieprzysz jak potłuczony, robi się to już nudne. Quote
gojka Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 To wszystko piękne jak piszesz Klingos,że obroniłbyś swe siostry,to cudnie omry,że masz takiego dzielnego partnera.Bo zakładam,że głupi nie jest ani Twój partner ani Klingos i na ósemkę czy szóstkę podpitych gości,chcących komuś skutecznie wpierdzielić żadem się nie rzuca.Czy także bohatersko da się skatować?:) Quote
Golson Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 [quote name='omry']To jest dla Ciebie dowód męskości? Gratuluję :evil_lol: Trochę pieprzysz jak potłuczony, robi się to już nudne. Przeczytaj raz jeszcze, widać nie pojęłaś Quote
omry Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 Ty tak poważnie Golson? Bo mnie się wydaje, że to Ty jednak nie rozumiesz kilku rzeczy :lol: Quote
Pani Profesor Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 co to w ogóle za rozkmina :roflt:po pierwsze, to z tego co wyczytałam, to nie były "żule" (czyli narąbane od pół roku, niemyte od dwóch miesięcy dziady - zaczepiacze do odpędzenia na jedno "idź se pan"), tylko podpite typki, to jest różnica. po drugie - też wychodzę z założenia, że TŻ-ci i bracia są od tego, żeby nas obronić - też doskonale sobie radzę z odbiciem od siebie jakiegoś przygłupa/zaczepiacza, co nie zmienia faktu, że nie zawahałabym się 'użyć' TŻ-ta do krótkiej 'korekty', jeśli sytuacja by mnie przerosła. gops wyraźnie napisała, że to byli jacyś tam 'dawni znajomi', tak więc ignorowanie mogłoby się skończyć kolejną zaczepką przy najbliższym spotkaniu, widocznie jej autorytet nie wpłynął na typków dosadnie, stąd pomoc brata. nie rozumiem, jak można widzieć w tym jakikolwiek problem i "skarżenie się" - to nie podstawówka. i przykład, coby nie być gołosłowną - spotkałam raz mój ulubiony typ kretyna, czyli "pokażę ci siusiaka" :roll: (okolica sprzyja takim ewenementom, tereny leśne i tak dalej). gość mnie wk*$%@#wił wyjątkowo, bo robił sobie dobrze w samochodzie na parkingu pod uniwerkiem, mijało go dużo dziewczyn, w tym niestety ja - ochrzaniłam go, miał spuszczoną szybę, popukałam się w łeb i kazałam spływać. facet nie zrobił sobie z tego NIC, więc polazłam po TŻ-ta, który wyciągnął aparat, zrobił mu zdjęcie (facet to widział, nie żadna zasadzka), po czym zadzwoniliśmy na policję - okazało się, że to nie pierwszy raz i facet ma na koncie o wiele gorsze występki, ale nie będę o tym pisać. fakt faktem, moje "spływaj pan" nie dało nic, a TŻ-ta już więcej, bo koleś schował fujarę i wdał się w kretyńską dyskusję pt. "ja tu nic nie robię", na szczęście przyjechała szybko policja, więc długo to nie potrwało. widać dwumetrowy chłop robi większe wrażenie niż ja (babyface i postura gimnazjalistki:D), nie dziwię się gops ani trochę i zrobiłabym dokładnie to samo. Quote
Golson Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 Znaczy co? Sama nie dała byś rady zrobić zdjęcia, że o tak prozaicznej sprawie jak telefon na policję nie wspomnę? Dziwne to społeczeństwo powoli się robi... Quote
Pani Profesor Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 ale po co mam to robić sama i narażać się na strzał w ryj/wciągnięcie do auta/cokolwiek (później się okazało, że to bardzo dobre posunięcie, że sama nie interweniowałam, bo - jak pisałam - gość miał za uszami o wiele więcej), skoro TŻ wzbudza respekt wystarczający do załatwienia sprawy w delikatny, acz dosadny sposób bez ewentualnych konsekwencji, jakie mogłyby spotkać mnie? (facet miał mnie, delikatnie mówiąc, w dupie, mogłam sobie stać i paplać). i nie wiem, dlaczego "dziwne społeczeństwo", ja bym to nazwała wspieraniem się nawzajem. na tym polega czyjeś oparcie, jeśli tego nie doświadczyłeś, to współczuję :cool3: równie dobrze możesz powiedzieć, że jak ktoś Ci skopie psa, to nie ma sensu, żebyś interweniował - można przecież zdjąć kaganiec i pozwolić psu zrobić robotę za Ciebie, to też dość prozaiczna sprawa. Quote
Axnnna Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 Na chamstwo innych psiarzy chyba nie ma dobrej recepty, zwłaszcza na tych, dla których posprzątanie po swoim pupilu to wstyd. W takiej sytuacji pomaga jedynie Straż Miejska, groźba mandatu szybko zmienia postawę :) Quote
Golson Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 [quote name='Pani Profesor']ale po co mam to robić sama i narażać się na strzał w ryj/wciągnięcie do auta/cokolwiek (później się okazało, że to bardzo dobre posunięcie, że sama nie interweniowałam, bo - jak pisałam - gość miał za uszami o wiele więcej), skoro TŻ wzbudza respekt wystarczający do załatwienia sprawy w delikatny, acz dosadny sposób bez ewentualnych konsekwencji, jakie mogłyby spotkać mnie? (facet miał mnie, delikatnie mówiąc, w dupie, mogłam sobie stać i paplać). i nie wiem, dlaczego "dziwne społeczeństwo", ja bym to nazwała wspieraniem się nawzajem. na tym polega czyjeś oparcie, jeśli tego nie doświadczyłeś, to współczuję :cool3: równie dobrze możesz powiedzieć, że jak ktoś Ci skopie psa, to nie ma sensu, żebyś interweniował - można przecież zdjąć kaganiec i pozwolić psu zrobić robotę za Ciebie, to też dość prozaiczna sprawa. Jeszcze raz: czy po to by zadzwonić na policję potrzebowałaś pomocy drugiej osoby? Gdyby ktokolwiek próbował kopać mojego psa to w zależności od tego którego albo zdjąłbym kaganiec albo osobiście wymierzył solidnego lepa delikwentowi... natomiast gdyby ów delikwent łap swych nie wyciągał w moim czy też w kierunku moich psów zwyczajnie zlał bym go sikiem prostym dzwoniąc jednocześnie na policję z informacją o agresywnym zachowaniu rzeczonego jegomościa. Na prawdę nie trzeba biec do domu po mamę/brata/siostrę/wujka by ten pobiegł i napyszczył jednemu czy drugiemu głupkowi bo, po pierwsze, stawiam na to, że głupek i tak nie zrozumie, a po drugie istnieje ryzyko, że prowokując takowego głupka można przypadkiem narobić sobie problemów... Zapewniam Cię, że po telefonie od nastolatki informującej o "niebezpiecznych typach z agresywnym psem zaczepiających ludzi dookoła" w kilka minut temat zostanie rozwiązany. Nikt takiego zgłoszenia nie zbagatelizuje. Obejdzie się bez biegania do domu po brata czy męża... Quote
Pani Profesor Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 [quote name='Golson']Jeszcze raz: czy po to by zadzwonić na policję potrzebowałaś pomocy drugiej osoby? Gdyby ktokolwiek próbował kopać mojego psa to w zależności od tego którego albo zdjąłbym kaganiec albo osobiście wymierzył solidnego lepa delikwentowi... natomiast gdyby ów delikwent łap swych nie wyciągał w moim czy też w kierunku moich psów zwyczajnie zlał bym go sikiem prostym dzwoniąc jednocześnie na policję z informacją o agresywnym zachowaniu rzeczonego jegomościa. Na prawdę nie trzeba biec do domu po mamę/brata/siostrę/wujka by ten pobiegł i napyszczył jednemu czy drugiemu głupkowi bo, po pierwsze, stawiam na to, że głupek i tak nie zrozumie, a po drugie istnieje ryzyko, że prowokując takowego głupka można przypadkiem narobić sobie problemów... Zapewniam Cię, że po telefonie od nastolatki informującej o "niebezpiecznych typach z agresywnym psem zaczepiających ludzi dookoła" w kilka minut temat zostanie rozwiązany. Nikt takiego zgłoszenia nie zbagatelizuje. Obejdzie się bez biegania do domu po brata czy męża... po policję zadzwoniłam JA, TŻ był jako wsparcie merytoryczne + dzięki temu facet nie zwiał ;) po drugie - nie jestem nastolatką,ani ja, ani gops ;) a po trzecie - "prowokując głupka" to tylko ja mogłam sobie narobić problemów, właśnie po to był mi potrzebny TŻ, bo nikt o zdrowych zmysłach (a na pewno nie facet koło 40-tki z fujarą w ręku) nie zachowa się agresywnie w stosunku do niego, a do mnie - już prędzej. to minimalizowanie ryzyka, a nie skakanie z widłami na armatę - gops też postąpiła poprawnie, bo skoro to typy mieszkające w okolicy, mające nienormalnego psa, to duża jest szansa na kolejne spotkanie i dalsze nieprzyjemności, a takie półgłówki prędzej sobie przypomną 'upomnienie' i powiedzą "e,zostaw, bo znowu brat przylezie", niż kulturalne "proszę mnie nie zaczepiać" ze strony zwyzywanej dziewczyny. i jak sam zauważyłeś, głupek i tak nie zrozumie, ale w moim odczuciu prędzej go obejdzie fakt spisania przez policję (pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz w karierze), niż jakaś dosadna uwaga ze strony kogoś, kto wzbudza w ich oczach respekt, nawet pozornie. Quote
Golson Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 Pani Profesor napisał(a):po policję zadzwoniłam JA, TŻ był jako wsparcie merytoryczne + dzięki temu facet nie zwiał ;) po drugie - nie jestem nastolatką,ani ja, ani gops ;) a po trzecie - "prowokując głupka" to tylko ja mogłam sobie narobić problemów, właśnie po to był mi potrzebny TŻ, bo nikt o zdrowych zmysłach (a na pewno nie facet koło 40-tki z fujarą w ręku) nie zachowa się agresywnie w stosunku do niego, a do mnie - już prędzej. to minimalizowanie ryzyka, a nie skakanie z widłami na armatę - gops też postąpiła poprawnie, bo skoro to typy mieszkające w okolicy, mające nienormalnego psa, to duża jest szansa na kolejne spotkanie i dalsze nieprzyjemności, a takie półgłówki prędzej sobie przypomną 'upomnienie' i powiedzą "e,zostaw, bo znowu brat przylezie", niż kulturalne "proszę mnie nie zaczepiać" ze strony zwyzywanej dziewczyny. i jak sam zauważyłeś, głupek i tak nie zrozumie, ale w moim odczuciu prędzej go obejdzie fakt spisania przez policję (pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz w karierze), niż jakaś dosadna uwaga ze strony kogoś, kto wzbudza w ich oczach respekt, nawet pozornie. Primo: skoro nie zwiał w czasie gdy poszłaś po swego rycerza to jak miałby zwiać gdybyś zadzwoniła po policję od razu? Napisałaś, że spotkałaś ggościa, poszłaś po rycerza, zrobił zdjęcie po czym zadzwoniliście na policję. Gdzie była przeszkoda by w momencie gdy go zauważyłaś klepiącego niemca po kasku wyciągnąć telefon i zadzwonić po policję? Secundo: co do właściwego wątku - jeżeli ktokolwiek zachowujący się w ten sposób (czy to żul szczujący inne psy swoim czy też wyrostki czerpiące przyjemność z zaczepiania innych) ma psa chwiejnego emocjonalnie to tym bardziej niewłaściwe jest rozwiązywanie sprawy "na własną rękę"... gops może nie zaczepią ale czy będą mieli opory przed zaczepieniem innej osoby? Mało tego, gdyby doszło do rękoczynów, o co w takim przypadku nie trudno, to jej brat byłby napastnikiem i poniósł by tego wszelkie konsekwencje - stąd ponownie zaznaczam, że działanie po fakcie mija się z celem i jest w takim przypadku idiotyzmem. Łatwiej o narobienie sobie niepotrzebnych problemów niż rozwiązanie istniejących... Quote
Pani Profesor Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 masz strasznie wyidealizowaną wizję działania szeroko pojętych organów wykonawczych ;) i prawa jako takiego. już widzę te wszelkie "konsekwencje", o których piszesz - ja uważam, że dzwonienie po policję to ostateczność i to tylko wtedy, kiedy realnie wiem, że będą mieli zamiar cokolwiek zdziałać. coś mi się zdaje, że znaczna większość takich delikwentów ma w nosie hasło "dzwonię po policję". a idąc po swojego 'rycerza' nie miałam wcale w planach telefonu na policję, bo takie zgłoszenia są olewane właśnie przez nieuchwytność sprawcy, moim początkowym planem było przepędzenie delikwenta, żeby przechodzący ludzie nie musieli oglądać jego zabaw. w praniu wyszło, że zebraliśmy rejestrację, fotki i tak dalej, więc gość nie miał za bardzo opcji odjechać, wtedy wzywanie policji ma jak najbardziej sens. to samo z agresywnymi psami i ich właścicielami - zanim przyjedzie policja, to taki obiekt sobie pójdzie dziesięć razy. Quote
omry Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 Golson napisał(a):Mało tego, gdyby doszło do rękoczynów, o co w takim przypadku nie trudno, to jej brat byłby napastnikiem i poniósł by tego wszelkie konsekwencje - stąd ponownie zaznaczam, że działanie po fakcie mija się z celem i jest w takim przypadku idiotyzmem. Łatwiej o narobienie sobie niepotrzebnych problemów niż rozwiązanie istniejących... Jakich rękoczynów? Czy ktoś tutaj pisał cokolwiek o biciu? Strasznie ciężko kminisz pewne rzeczy. Nie pierwszy raz zresztą. Quote
Golson Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 [quote name='omry']Jakich rękoczynów? Czy ktoś tutaj pisał cokolwiek o biciu? Strasznie ciężko kminisz pewne rzeczy. Nie pierwszy raz zresztą. Rozumiem, że zdanie warunkowe przerasta Twoje możliwości pojmowania słowa pisanego. Btw: "kminić" to coś z nowomowy czy slangu podwórkowego? [quote name='Pani Profesor']żeby przechodzący ludzie nie musieli oglądać jego zabaw To w końcu bałaś się o siebie czy zwyczajnie interweniowałaś by inni nie zostali "zdemoralizowani"? Ja uważam, że zawsze należy dzwonić na policję wtedy gdy sytuacja tego wymaga, a nie tylko wtedy gdy nam się "wydaje, że to coś da"... No ale ja posypuję truskawki cukrem więc mogę się nie znać... Quote
omry Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 [quote name='Golson']Rozumiem, że zdanie warunkowe przerasta Twoje możliwości pojmowania słowa pisanego. Btw: "kminić" to coś z nowomowy czy slangu podwórkowego? To w końcu bałaś się o siebie czy zwyczajnie interweniowałaś by inni nie zostali "zdemoralizowani"? Ja uważam, że zawsze należy dzwonić na policję wtedy gdy sytuacja tego wymaga, a nie tylko wtedy gdy nam się "wydaje, że to coś da"... No ale ja posypuję truskawki cukrem więc mogę się nie znać... Od samego początku piszesz tak, jakbyśmy wszystkie tylko czekały, aż nasi bracia czy partnerzy wpieprzą wszystkim, kto nam nie odpowiada, no ale niestety nie o to tu chodzi i naprawdę fajnie by było, gdyby to do Ciebie dotarło. No i z łaski swojej naucz się prowadzić dyskusję, bo to, że na kogoś wjedziesz (uwaga: slang podwórkowy) nie sprawi, że będziesz bardziej przekonujący :cool3: Quote
Pani Profesor Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 [quote name='Golson']Rozumiem, że zdanie warunkowe przerasta Twoje możliwości pojmowania słowa pisanego. Btw: "kminić" to coś z nowomowy czy slangu podwórkowego? To w końcu bałaś się o siebie czy zwyczajnie interweniowałaś by inni nie zostali "zdemoralizowani"? Ja uważam, że zawsze należy dzwonić na policję wtedy gdy sytuacja tego wymaga, a nie tylko wtedy gdy nam się "wydaje, że to coś da"... No ale ja posypuję truskawki cukrem więc mogę się nie znać... "kminić" to potocyzm, źródłosłów z gwary więziennej, rejestr niski, choć sądząc po poziomie dyskusji na dogo powinno się szukać słów o rejestrze rynsztokowym :diabloti: tak się właśnie dzieje, jak się nie ma do czego przyczepić - łapanie za słówka. nie bałam się o siebie widząc gościa z fujarką w dłoni, bałam się zainterweniować dosadniej, niż "proszę stąd natychmiast odjechać", bo przy takich kłótniach mogą się właśnie pojawić problemy. a co do mojej 'misji zbawicielskiej' to całkiem inna bajka, ja bym się ucieszyła, gdyby ktoś przede mną pogonił tegoż osobnika, uniknęłabym widoku pomarszczonego siusiaka znienacka. nie wiem, co tu dalej tłumaczyć - może zadaj nam zadanie, w ramach którego będziemy tworzyć zdania warunkowe. Quote
Golson Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 [quote name='omry']Od samego początku piszesz tak, jakbyśmy wszystkie tylko czekały, aż nasi bracia czy partnerzy wpieprzą wszystkim, kto nam nie odpowiada, no ale niestety nie o to tu chodzi i naprawdę fajnie by było, gdyby to do Ciebie dotarło. No i z łaski swojej naucz się prowadzić dyskusję, bo to, że na kogoś wjedziesz (uwaga: slang podwórkowy) nie sprawi, że będziesz bardziej przekonujący :cool3: Nie. Od samego początku piszę jedno - rozwiązanie "na własną rękę w opisanym przypadku (i innych jemu podobnych) było, jest i będzie idiotyzmem". Zdaje się, że wyraźnie zaznaczyłem różnicę pomiędzy doraźną reakcją w chwili zagrożenia, a szukaniem "sprawiedliwości" post factum... Fajnie byłoby gdyby do Ciebie powyższe dotarło. Btw czy napisałem gdziekolwiek, że ogół braci/partnerów biega po dzielnicy wymierzając sprawiedliwość? Nie przypominam sobie Quote
Pani Profesor Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 a, coś jeszcze - te "dzwonienie, kiedy sytuacja wymaga" kończy się właśnie tym, że policja olewa dużą część pozornie drobnych występków - i wiem to z tak bardzo pierwszej ręki, że mogę to uznać za pewnik. dzwonią sfrustrowane sąsiadki, że "impreza w bloku" o 22, dzwonią znudzone babinki, że kot wlazł na drzewo, dzwonią społeczni wojownicy, że gówniarze palą papierochy na ławce - wg. każdego z nich "sytuacja wymaga", a później doproś się patrolu pod ten sam adres, kiedy dzieje się coś naprawdę... Quote
Golson Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 Pani Profesor napisał(a):nie bałam się o siebie widząc gościa z fujarką w dłoni, bałam się zainterweniować dosadniej, niż "proszę stąd natychmiast odjechać", bo przy takich kłótniach mogą się właśnie pojawić problemy. a co do mojej 'misji zbawicielskiej' to całkiem inna bajka, ja bym się ucieszyła, gdyby ktoś przede mną pogonił tegoż osobnika, uniknęłabym widoku pomarszczonego siusiaka znienacka. W takim wypadku po co biegłaś po swego rycerza? Ileż szybciej byłoby odejść na 10 kroków, wyciągnąć telefon i zgłosić delikwenta podając jednocześnie choćby numer reejestracyjny pojazdu? Większa pewność, że nie ucieknie gdy Ty pójdziesz po swego partnera, zagrożenie żadne - wszak typ zabawiający się "fujarką" nie będzie chyba gonił każdego w promieniu kilkunastu metrów kto trzyma telefon przy uchu? Pani Profesor napisał(a):nie wiem, co tu dalej tłumaczyć - może zadaj nam zadanie, w ramach którego będziemy tworzyć zdania warunkowe. Najpierw chyba z podstaw posługiwania się wielką literą... Quote
Golson Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 Pani Profesor napisał(a):a, coś jeszcze - te "dzwonienie, kiedy sytuacja wymaga" kończy się właśnie tym, że policja olewa dużą część pozornie drobnych występków - i wiem to z tak bardzo pierwszej ręki, że mogę to uznać za pewnik. dzwonią sfrustrowane sąsiadki, że "impreza w bloku" o 22, dzwonią znudzone babinki, że kot wlazł na drzewo, dzwonią społeczni wojownicy, że gówniarze palą papierochy na ławce - wg. każdego z nich "sytuacja wymaga", a później doproś się patrolu pod ten sam adres, kiedy dzieje się coś naprawdę... No więc doprecyzuję zwrot "sytuacja wymaga": zawsze wtedy gdy dzieje się coś co ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo otoczenia. Zbyt głośna impreza po 22:00 to raczej domena SM natomiast pijany typek zaczepiający ludzi z agresywnym psem wyczerpuje wszelkie znamiona sytuacji uzasadniającej wezwanie policji. Quote
Pani Profesor Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 Golson napisał(a):W takim wypadku po co biegłaś po swego rycerza? Ileż szybciej byłoby odejść na 10 kroków, wyciągnąć telefon i zgłosić delikwenta podając jednocześnie choćby numer reejestracyjny pojazdu? Większa pewność, że nie ucieknie gdy Ty pójdziesz po swego partnera, zagrożenie żadne - wszak typ zabawiający się "fujarką" nie będzie chyba gonił każdego w promieniu kilkunastu metrów kto trzyma telefon przy uchu? Najpierw chyba z podstaw posługiwania się wielką literą... nie mam zamiaru tego dalej roztrząsać, bo wyraźnie brak Ci zajęcia :) a od mojej wielkiej litery się odczep, piszę tak na forum od zawsze, to brudnopis, netykiety nie naruszam:) i uwierz, że mnie nie musisz uczyć zasad poprawności językowej :) eot, bo się rozkręciłeś. Quote
omry Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 [quote name='Golson']Nie. Od samego początku piszę jedno - rozwiązanie "na własną rękę w opisanym przypadku (i innych jemu podobnych) było, jest i będzie idiotyzmem". Zdaje się, że wyraźnie zaznaczyłem różnicę pomiędzy doraźną reakcją w chwili zagrożenia, a szukaniem "sprawiedliwości" post factum... Fajnie byłoby gdyby do Ciebie powyższe dotarło. Btw czy napisałem gdziekolwiek, że ogół braci/partnerów biega po dzielnicy wymierzając sprawiedliwość? Nie przypominam sobie No odnoszę trochę inne wrażenie, ale dobra. Moim zdaniem dzwonienie na policję przy okazji każdej awantury to idiotyzm, JEŚLI potrafi się to samemu sprawnie załatwić bez użycia siły. Ja święta naprawdę nie jestem, ale użycie siły to ostateczność. Nie ze względu na to, że ojejej tak się nie robi, ale dlatego, że łatwo przez to o problemy. Nie warto zwyczajnie. Myślę, że w tej kwestii się zgadzamy i gdybyś tylko nie zachłysnął się tak tym heroizmem naszych braci/partnerów to dyskusji by nie było. [quote name='Golson'] Najpierw chyba z podstaw posługiwania się wielką literą... Ty tak na poważnie? :megagrin: Quote
Pani Profesor Posted March 23, 2014 Posted March 23, 2014 [quote name='omry'] Myślę, że w tej kwestii się zgadzamy i gdybyś tylko nie zachłysnął się tak tym heroizmem naszych braci/partnerów to dyskusji by nie było. o, to, to, to... :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.