Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Też tak myślę. Iwanowi nieraz zdarzyło się małego agresora przeczołgać pod sobą, ale krzywdy im nie robił, tylko straszył. Jeśli Twój pies ma takie zapędy, to lepiej faktycznie w kaganiec zainwestuj.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Kaganiec oczywiście mam. Baldur dotąd nie ugryzł żadnego psa, tylko straszył. Dlatego nie mam pewności, że to nie ten mały pierwszy dziabnął i to mogło wywołać odpowiedź Baldura. Właśnie na tym polega główny konflikt, kobieta mówi że mój pies ma chodzić w kagańcu - ok, ale jej mają chodzić na smyczach -kropka. Natomiast babka non stop powtarza, że nie ma takiego zamiaru i tyle. Dlatego poczuwam się do winy i chcę zapłacić część rachunku, ale po połowie. Jak napisała Omry, kobieta i tak zaoszczędziła na dwóch mandatach.

Posted

motyleqq napisał(a):
tylko czy jak pies podbiegacz jest mały, to czy kaganiec też go nie uszkodzi?


Jasne, ale już bardziej zabezpieczyć swojego psa nie możesz :lol:

Posted

no coz...chyba kazdemu sie zdarzaja podbiegajace krwozercze male potworki.
moje psy za bardzo powaznie ich nie traktuja-ronja urzadza takiemu ostry wycisk i go po prostu goni drac zlowieszczo pale. uwielbia to robic i czasem jej pozwalam, ja wiem, ze undel to jest szuja i mu sie nalezy. nie mniej jednak mimo ze sa we trzy, potrafie opanowac je na tyle, zeby w razie oniecznosci odgonic mala mende z buta.
to jest bardzo istotne jesli ma sie duzego psa. ja mam w tej chwili 3 duze i po prostu nie wybrazam sobie sytuacji, w ktorej na smyczach zarlyby sie z jakims malym wypierdem.

Posted

Nie uważam, że nie panuje nad psami. Potrafię je wyprowadzić bez szarpaniny, nie reagują na psy, które są przynajmniej metr od nas podczas spaceru. W tym przypadku tamten pies "wpakował się" wprost pod Baldura. Byłam w stanie spokojnie iść w tył, problem w tym, że pies postępował za nami. Baldur ukąsił psa i puścił go, nie wyrywał mi się.

Posted

Merrick napisał(a):
Nie uważam, że nie panuje nad psami. Potrafię je wyprowadzić bez szarpaniny, nie reagują na psy, które są przynajmniej metr od nas podczas spaceru. W tym przypadku tamten pies "wpakował się" wprost pod Baldura. Byłam w stanie spokojnie iść w tył, problem w tym, że pies postępował za nami. Baldur ukąsił psa i puścił go, nie wyrywał mi się.


Nic nikomu nie musisz płacić. Olej kobietę.

Posted

skoro tamten pies zwiał w siną dal i znalazł się dopiero następnego dnia to skąd pewność, że jego obrażenia są od Baldura a nie jakiegoś innego psa, na którego wpadł np. dwie godziny później?

Posted

Merrick napisał(a):
Kobieta straszy mnie, że jest prawnikiem...cóż w takim razie świadomie łamie prawo.


kocham takich pieniaczy :loveu: jak coś jest niehalo, to zaraz "jestem prawnikiem", "mam szwagra policjanta" albo inne arcy-groźby. ja bym tej babce odpowiedziała - zgodnie z prawdą - że jestem dziennikarką ;) z doświadczenia wiem, że to ucina wszelkie "a proszę mi tu nie tego bo ja pani ten tego, pani nie wie kim ja jestem", etc., etc....

inna bajka, że to hipokrytka stulecia - przyznać się do swojego zawodu (chyba, że bajdurzy) w obliczu puszczania psów luzem (ja wiem, że "można", ale jak widać - nie były to łagodne pimpusie) i tego, że chciała wymusić od Ciebie dowód osobisty (przezabawne, droga towarzyszko prawniczko), że już nie wspomnę o wymogu kagańca - sprawdź to sobie w statucie gminy, tj. czy w Chorzowie pies musi być i na smyczy, i w kagańcu.

to gmina ustala warunki, w Krakowie jest tak, że pies ma być na smyczy ALBO w kagańcu, a jeśli to pies z listy "groźnych ras", to oba artefakty naraz.

durna baba, współczuję Ci straszliwie sytuacji.

Posted

w sumie zadziwiające, że kobieta się nic nie nauczyła. gdybym ja miała takiego pieska, co podbiega i zaczepia i ktoś by go w końcu przetrzepał, to szybko bym się nauczyła używać smyczy... widocznie pani pieska nie kocha, albo za mało oberwał.

Posted

U nas była taka sytuacja, że pies, baaardzo leciwy bezzębny śp. staruszek znajomej, złapał sąsiadkę za spodnie. "Ugryziona" nie znosi psów i jest kutą na cztery nogi pieniaczką, więc wynalazła jakieś stare siniaki i dawaj, że ją pies ugryzł... Problem w tym, że znajoma psa nie zaszczepiła na wściekliznę, bo on już był u progu życia i takie tam.
Kobieta "ugryziona" nachodziła na nią, że ma jej dać pięć stów, inaczej zgłosi na policję sprawę pogryzienia. Znajoma spanikowana poszła do prawnika - no i powiedział jej, że bez szczepienia na wściekliznę to nic nie można zrobić. I tak dostanie mandat i tak, nikogo nie obchodzi, że pies ledwo żyje.
Dała pieniaczce tą kasę, żeby był spokój... Niech żyje chytrość :shake:

Posted

Nagrać psy paszczące i latające bez smyczy a potem pójść na komisariat i sprawe opisać:
Wyszłaś na spacer, twoje się bawiły na linkach, był bardzo póxny wieczór lub noc. Tamte wyleciały do ciebie i zaczęły doskakiwac do twoich nóg. Twoje psy cie obroniły... a baba cię teraz nachodzi i szantażuje próbując wymusić kasę. I pokazać dowód... w formie nagranego biegania tamtych.
Może to ją otrzeźwi.

Posted

też jestem za filmikiem z dowodami, tylko nie nagrywaj babsku facjaty, bo się przyczepi, że nagrywasz bez jej wiedzy (jeśli to naprawdę prawniczka-furiatka), a odnośnie tego, że Cię straszy swoją profesją, to na moje oko rozumuje ona tak - nie ma dowodów ani na to, że Twoje psy były na smyczy, ani na to, że jej były luzem, więc generalnie jest słowo przeciwko słowu, przy czym ją "znajo w środowisku", więc Cię szantażuje.

a tamtemu poturbowanemu psu się coś poważnego stało, że tak spytam na marginesie? czy tylko poleciało futro?

Posted

W życiu bym nie zapłaciła , mój pies kiedyś "uszkodził" podbiegającego haskiego sąsiada , z tym że mój był na smyczy , jego bez i oba z tego spotkania wyszły z jakimiś tam zadrapaniami .
Facet twierdził że mój pies sprowokował jego psa i mam mu oddać za weterynarza (u którego na 100% nie był bo psu nic takiego nie było prócz wyrwanego futra i jakiś zadrapań) myslał że trafił na kretynke która się wystraszy .
Było to dosłownie pod naszymi blokami (pomiędzy) i nawet wiem kto nas widział z okna w razie czego.
Tak mu pocisnęłam i nagadałam za tego psa bez smyczy że od tamtej pory zawsze nas mijali łukiem z psem na smyczy .
A teraz się wyprowadzili , na szczęście .

Posted

Merrick napisał(a):
Dlatego poczuwam się do winy i chcę zapłacić część rachunku, ale po połowie. Jak napisała Omry, kobieta i tak zaoszczędziła na dwóch mandatach.

Powiem tak: powiedz jej coś takiego oficjalnie, tak aby mogła Ci to udowodnić i polegniesz. Tak szczerze: serio czujesz się winna? Jeśli tak to czego: tego, że Twój pies zareagował obroną? Tego że duży pies ugryzł małego? Więc moja propozycja: zastanów się czemu czujesz się winna i czy na 100%.
Bo widzisz...jeśli przyjmiesz na siebie winę (nawet połowiczną) to może się nagle okazać, że pies ma powikłania, że leczenie jest baaardzo kosztowne, a nie daj Boże zejdzie z tego świata, z powodów zupełnie innych (o co chyba w jego przypadku nie trudno: są psy, które potraktują go dużo ostrzej niż Twój). Zgadnij do kogo wtedy przyjdzie ta kobieta? No przecież czujesz się winna ;) Inaczej mówiąc: zapłacenie połowy kosztów może zostać potraktowane jako przyznanie się do winy.

Posted

o matko, obowiązek "mania" psa na smyczy jest też po to, żeby temu psu zapewnić bezpieczeństwo. bo poleci za kotem przez ulicę i bach, albo podleci nawymyślać baldurowi - i bach.

moim zdaniem masz wręcz obowiązek nie płacić ani 10% za weta! nie ma żadnej winy we włacicielu psa, nawet bardzo agresywnego, jeśli ma psa na smyczy, a ten drugi przez swoich właściceli jest narażany na niebezpieczeństwo - przez brak odwoływalności i/lub smyczy. jakby baldur cię pociagnął 10 metrow, można się zastanawiać, a tak? pytanie jest - kto spowodował sytuację, prawda?

Posted

Dziękuję Wszystkim za dobre rady :) postaram się z nich skorzystać. Odpowiadając "Pani Profesor" - tamten pies miał otarcie przy oku i ranę kąsaną na grzbiecie, nie wymagającą szycia. Zalecili mu opatrunek i octenisept. Natomiast Baldur na obu łapach ma takie jakby centymetrowe dziurki, małe ale całkiem głębokie.
Odpowiadając "Faustus"- w sumie sama nie wiem czemu czuję się winna. Myślę, że tak jak napisałaś to dlatego, że "duży pies pogryzł małego". Zrobiłam co mogłam żeby temu zapobiec, tamta kobieta doprowadziła do zajścia, ale wiadomo, że taka sytuacja i tak nie jest przyjemna :( To chyba dlatego

Posted

rosa napisał(a):
Merrick jeśli ktoś przypuszczalnie napadnie na Ciebie na ulicy, a Ty w obronie własnej złamiesz mu np. nos to też będziesz się czuła winna?

albo jakbyś jechała samochodem przez teren zabudowany 40km/h, a piesek tej pani wyleciałby Ci prosto pod koła, bo pędziłby na drugą stronę ulicy w celu jakimkolwiek to też byś się czuła winna? wiadomo, że taka sytuacja przyjemna nie jest, ale nie przesadzajmy z tym obwinianiem się o głupotę i brak odpowiedzialności innych.

Posted

Powiem Ci że jesteś cierpliwa :P ja bym tą kobietę z góry ochrzaniła, a potem wezwała straż miejską, że kobieta ma 2 psy bez smyczy i że pogryzły moje futrzaki, które były na smyczy.

Posted

Ej, ja bym się czuła winna, gdyby podbiegły do nas dwa małe pieski, bez jazgotu, w przyjaznych zamiarach, a mój pies by je poranił. Ok, w porządku, rozumiem, że są podbiegacze i tylko dlatego, że pies wymknął się komuś spod kontroli (może pierwszy raz, to nie zawsze wiemy) nie znaczy, że ma być pokaleczony.

Tu sytuacja była inna, psy podbiegły z jazgotem, zaatakowały, Twój się bronił i się pożarły. w końcu Twój pies też ma obrażenia. W takiej sytuacji nie wzięłabym na siebie nawet ułamka winy, bez przesady. Zrobiłaś co mogłaś, tamte psy też nie były jakoś wielce przez Twojego pokąsane, więc na Twoim miejscu olalabym babę, albo jeszcze smrodu jej koło tyłka narobiła, gdyby była zawzięta.

Posted

Miałam podobną akcję z jednym z moich poprzednich psów, dużym wilkowatym Maksem. Baba normalnie kropka w kropkę, jak Twoja - dwa małe jazgoty luzem wystartowały na Maksa i Fifkę, które akurat były na smyczach. Jeden chciał Maksa udziabać w łapę, Maks go poturboał, on nigdy nie gryzł, po prostu wgniatał w glebę, wałkował i puszczał. Tamten uciekł z wyciem, a baba na nas z mordą zamiast psa łapać. Mówimy, zeby go łapała, a ona na to "a po co, on już się do niczego nie nada! Natomiast ja jestem prawniczką i...", a w tym momencie właśnie zderzyła się z argumentem o łamaniu przepisów i prośbą o podanie swojego imienia i nazwiska, bo będziemy dzwonić do straży, że porzuciła psa. Ależ uciekała...
Inna nam wmawiała, że jej pies, który wystartował na jednego z naszych, ma ranę spowodowaną pogryzieniem przez naszego - minutę po zdarzeniu oczyszczoną i w bandażach :D Ale miałyśmy ubaw :)

Merrick, olej kobietę. Jeśli jej psy znów będą latać luzem, powiedz jej, ze dzwonisz po SM i tyle.

Posted

Merrick napisał(a):

Odpowiadając "Faustus"- w sumie sama nie wiem czemu czuję się winna. Myślę, że tak jak napisałaś to dlatego, że "duży pies pogryzł małego". Zrobiłam co mogłam żeby temu zapobiec, tamta kobieta doprowadziła do zajścia, ale wiadomo, że taka sytuacja i tak nie jest przyjemna :( To chyba dlatego

Czyli dobrze trafiłem ;) (tak apropos to jestem facetem ;) ). Domyślałem się że poczucie winy jest oparte głównie na różnicy wielkości psów. Widzę, że poprzednicy podali Ci różne przykłady, dlaczego nie powinnaś się czuć winna, to i ja podam jeden ;) Zapewniam Cię, że kierowca TIRa nie będzie się czuł zobowiązany, ani winny, jeśli zderzenie będzie spowodowane przez np wymuszenie pierwszeństwa przez kierowcę osobówki. A to że drastyczna różnica w wielkości? A to że potencjalnie zakres szkód różny? Cóż...przykre ale niestety wszystko ma konsekwencje. Głupota właściciela psa także (niestety dla psa...)

Posted

rosa napisał(a):
Merrick jeśli ktoś przypuszczalnie napadnie na Ciebie na ulicy, a Ty w obronie własnej złamiesz mu np. nos to też będziesz się czuła winna?


będzie, bo dziewczynki wychowuje się na grzeczne. jak chodziłam na kurs samoobrony milion lat temu, to dziewczyny musiały uczuć się uderzać faceta w specjalnych ochraniaczach! nawet tego sie bały, nie chciały- a co, jak zrobię ci krzywdę? taka była w znakomitej większości reakcja. facet w ochraniaczach oczywiście udawał napastnika.

Merrick napisał(a):
Dziękuję Wszystkim za dobre rady :) postaram się z nich skorzystać. Odpowiadając "Pani Profesor" - tamten pies miał otarcie przy oku i ranę kąsaną na grzbiecie, nie wymagającą szycia. Zalecili mu opatrunek i octenisept. Natomiast Baldur na obu łapach ma takie jakby centymetrowe dziurki, małe ale całkiem głębokie.
Odpowiadając "Faustus"- w sumie sama nie wiem czemu czuję się winna. Myślę, że tak jak napisałaś to dlatego, że "duży pies pogryzł małego". Zrobiłam co mogłam żeby temu zapobiec, tamta kobieta doprowadziła do zajścia, ale wiadomo, że taka sytuacja i tak nie jest przyjemna :( To chyba dlatego


powinnaś od niej wymagać zwrotu za leczenie tych dziurek. być może wiem, o czym mowisz - czy kieł przeszedł przez skórę? jeśli tak, to gorzej, niż zadrapanie. u tamtego - zadrapany naskórek, u baldura - przebita skóra wlaściwa. to się paprze nieźle. jeśli tak jest, to droższe leczenie zapowiadałoby się u baldura.

Posted

Wysiadam dzisiaj z samochodu, zapinam psy, biorę zakupy i już miałam iść do domu, jak podleciał do nas młody labiszon, oczywiście gigantyczny, większy od mojego Iwana. Za nim leci facet i krzyczy do mnie, czy mój go nie pożre.. Myślałam, że to żarty. Mówię, że spokojnie, Iwan lubi pieski. To go nie przekonało, mówi do mnie, że mam trzymać swojego, bo on się boi..
Patrzę się jak na debila i mówię, że przecież trzymam i już krócej chyba nie mogę. Wtedy labek zaczął molestować mi suki, facet wciąż nieumiejętnie go łapał. Dwie minuty gdzieś minęły, Tekila już naprawdę przerażona, Avril nie wie, co ma ze sobą zrobić, jak uciec, piszczy i próbuje odgonić natręta, a Iwan powoli dostaje piany. Ja stoję z tymi zakupami, smycze poplątane mi po nogach.. Zirytowałam się i pytam gościa, dlaczego po prostu nie złapie swojego psa za obrożę, na co się dowiedziałam, że on się mojego boi.. No wiecie co, wszystko mi opadło..
Szczerze to ja się bałam o swoje, bo Iwan miałby grubą misję z takim bydlęciem, no ale przecież to rottweiler. Nieobliczalny i w ogóle :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...