Unbelievable Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Berek']Nic się nie wydarzy - koleżanka pisze że po tych wydarzeniach już chyba kontrolę wzmogła, skoro "kilka uratowanych". BTW gdyby akurat w trakcie, eeee, pozyskiwania zajęcy przez Grama w okolicy trafił się gość z koła łowieckiego i przywalił psu z broni palnej, mielibyśmy na Dogomanii założony topik "okrutny myśliwy zastrzelił mi psa, niewinnego psa! ukochanego!". I wszyscy składaliby kondolencje. ;)[/QUOTE] niieee, ja wzmogłam kontrolę od początku życia tego psa : P na szczęście, po ogrodzie myśliwi mi nie chodzą :diabloti: a obydwa zające pies znalazł na ogrodzie właśnie zawsze przed wypuszczeniem psa na ogród, ktoś chodzi i sprawdza, czy zająca nie ma, bo na wiosnę chowają się u nas głównie młodziaki. Chodzi dookoła i klaszcze po krzakach, no ogólnie zające są strachliwe i coś takiego zazwyczaj wystarcza. Nie jestem w stanie przegrzebać wszystkich krzaków : P a pies jest. No i się zdarzyło te dwa razy. Nie ma się co chwalić, ale nie ma co ukrywać, nie wszystkie psy chodzą na pilota, nie wszystkimi da się zdalnie sterować, nie wszystkie potrafią i chcą swoje instynkty przezwyciężyć. Quote
Maron86 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 My próbowałyśmy na świniaka, przepchać miotłą :evil_lol:, cmokać, ciukać, a na koniec zrezygnowane walnęłyśmy żarcie ulubione. Też wielka meblościanka na całą ścianę, tylko był otwór między parapetem, a meblem... Miałam jeszcze akcję z papugą nimfą. Latała jak co 2gi dzień po pokoju, siadła sobie na mebel 'na krawędzi' i wleciała w nią falka - nimfa wpadła za szafę. Masakra myślałam że biedna się połamała :placz:... odsunęliśmy z ojcem jedną część którą się dało meblościanki i straszyliśmy miotłą żeby przelazła do wyjścia. Udało się po 30-40minutach straszenia - papuga wylazła cała w pajęczynach, widok okropny i jednocześnie śmieszny :oops:. Gdy ją czyściłam z pajęczyn i kurzu - to był jej pierwszy raz gdy nie dziobała po rękach, a tak była później wdzięczna że się mizdrzyła do końca dni i już nigdy nie dziobnęła :loveu: Chomika też leczyła mojej mamy znajoma, też u tego weta i też dżugara - chomiś miał raka i miał kilka operacji, żył 4-lata. Quote
ailema Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 (edited) [quote name='Parysek']DObrze ale jeśli ktoś dostał świnkę i szelki a go nie stać po prostu na inny gadżet to co? To tak samo psu ciągnące na smyczy nie nauczone nie powinny być wyprowadzane na smyczy bo sobie mogą uszkodzić kręgi szyjne lub tchawicę. Nie każdy inwestuje w szelki, haltery... Wszystko ma swoje plusy i minusy, WSZYSTKO. Idąc takim tokiem rozumowania mogę śmiało stwierdzić że wszyscy którzy prowadzą ciągnące psy na smyczy to idioci bo narażają pieska na urazę kręgów szyjnych. Wiem że z psem należy pracować i uczyć chodzenia przy nodze, komendy typu noga etc. ale ciekaw jestem czy wszyscy co się tutaj wypisują i zarzekają, faktycznie postępują tak idealnie jak tutaj przedstawiają. Nie mówię że nie, bo widzę że niektórzy posiadają sporą wiedzę i praktykę ale czy wszyscy tak na prawdę postępują podręcznikowo i tak "idealnie" ? Możesz stwierdzić śmiało że ludzie którzy są w trakcie szkolenia swoich psów, które prowadzą na smyczy, są idiotami bo narażają ich kręgi. Nie należy generalizować tutaj.[/QUOTE] Świnka może biegać po zabezpieczonym pokoju ,a nie w szelkach po polu .To naprawdę delikatne stworzenia mają bardzo kruche kości wszczególności ich żebra mogą pęknąć przy uścisku Edited January 29, 2014 by ailema tekst Quote
Losiek1990 Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 [quote name='ailema']Ale od kiedy nauka chodzenia psa na smyczy polega na jego ciągnięciu (choć takich idiotów widziałam ) ..... Świnka może biegać po zabezpieczonym pokoju ,a nie w szelkach po polu .To naprawdę delikatne stworzenia mają bardzo kruche kości wszczególności ich żebra mogą pęknąć przy uścisku[/QUOTE]tam jest napisane psy ciągnące... Więc skąd wzięłaś to że nauka chodzenia psa przy nodze polega na ciągnięciu go? Zanim nauczysz psa chodzenia przy nodze to niestety ale wyrywa się i ciągnie do przodu. Chodzi o początek nauki posłuszeństwa. Ailema obserwuje Twoje posty, nie wypowiadam się ale odnoszę wrażenie że nie czytasz wszystkiego co ludzie tutaj piszą i intepretujesz posty, tak żebyś miała skomentować. Przeczytaj jeszcze raz ten post i edytuj swój. Quote
ailema Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 (edited) [quote name='Losiek1990']tam jest napisane psy ciągnące... Więc skąd wzięłaś to że nauka chodzenia psa przy nodze polega na ciągnięciu go? Zanim nauczysz psa chodzenia przy nodze to niestety ale wyrywa się i ciągnie do przodu. Chodzi o początek nauki posłuszeństwa. Ailema obserwuje Twoje posty, nie wypowiadam się ale odnoszę wrażenie że nie czytasz wszystkiego co ludzie tutaj piszą i intepretujesz posty, tak żebyś miała skomentować. Przeczytaj jeszcze raz ten post i edytuj swój.[/QUOTE] Tak jest jak się robi tysiąc rzeczy na raz i czasem zdarzy się przekręcić jedno słowo ale to nie jest nagmine wiec nie przesadzaj :) Edited January 29, 2014 by ailema tekst Quote
gops Posted January 29, 2014 Posted January 29, 2014 Hit wczorajszego dnia . Mamy kilka bloków obok chłopaka z suką amstafa , suka lubi się z moim psem , kilka razy się bawiły . Chłopak (po 30stce) już 3 razy pytał mnie czy nie chce sprzedać mu mojego psa , oczywiście odpowiedź zawsze była ta sama . Wczoraj widzę tego chłopaka ale oprócz suki luzem biega jakiś pies , jak dla mnie pit bull czarno biały, cięte uszy , piękny . Podbiegł , sytuacja była bardzo gorąca , po ogarnięciu psów chłopak pyta : - To co , może chcesz się zamienić ? .. Rzecz jasna powiedziałam że jak jeszcze raz zobacze tego psa bez smyczy to dzwonie na policje i mam zamiar go nagrywac jak zobacze luzem i dzwonić . Suka jego od zawsze biega luzem ale jest łagodna więc mi to nigdy nie przeszkadzało . Ten pies na oko to taki nie do końca dorosły 1,5 roku może 2 lata ma i pewnie tylko dlatego psy się nie złapały od razu i sytuacja została opanowana. Jednak dziś wieczorem moja sąsiadka z tej samej klatki posiadająca yorka uprzedziła mnie " taki jak Twój tylko wiekszy i bez uszu biega luzem i pogryzł psa tym z bloku obok , uważaj " ... Coś czuje że będzie wesoło i na jednym mandacie się nie skończy . Quote
omry Posted January 30, 2014 Posted January 30, 2014 [quote name='gops']Hit wczorajszego dnia . Mamy kilka bloków obok chłopaka z suką amstafa , suka lubi się z moim psem , kilka razy się bawiły . Chłopak (po 30stce) już 3 razy pytał mnie czy nie chce sprzedać mu mojego psa , oczywiście odpowiedź zawsze była ta sama . Wczoraj widzę tego chłopaka ale oprócz suki luzem biega jakiś pies , jak dla mnie pit bull czarno biały, cięte uszy , piękny . Podbiegł , sytuacja była bardzo gorąca , po ogarnięciu psów chłopak pyta : - To co , może chcesz się zamienić ? .. Rzecz jasna powiedziałam że jak jeszcze raz zobacze tego psa bez smyczy to dzwonie na policje i mam zamiar go nagrywac jak zobacze luzem i dzwonić . Suka jego od zawsze biega luzem ale jest łagodna więc mi to nigdy nie przeszkadzało . Ten pies na oko to taki nie do końca dorosły 1,5 roku może 2 lata ma i pewnie tylko dlatego psy się nie złapały od razu i sytuacja została opanowana. Jednak dziś wieczorem moja sąsiadka z tej samej klatki posiadająca yorka uprzedziła mnie " taki jak Twój tylko wiekszy i bez uszu biega luzem i pogryzł psa tym z bloku obok , uważaj " ... Coś czuje że będzie wesoło i na jednym mandacie się nie skończy .[/QUOTE] U nas biegał agresywny malamut, poszliśmy do tych ludzi i polubownie załatwiliśmy sprawę, nigdy więcej nie widziałam, żeby im uciekł. Trzeba tylko trafić na ludzi, nie idiotów, niestety. Quote
Maron86 Posted January 30, 2014 Posted January 30, 2014 U mnie biega spuszczony malamut wyprowadzany przez około 75-80letnią staruchę do której nic nie dociera. Wiecznie podłazi mi pod psy i są spięcia, tyle że ten kundel ma resztki oleju w głowie i jak widzi Szamana to się trzyma od niego na długość Szamanowej linki :roll:. Zazwyczaj Szaman wychodzi na dwór z sukami, więc proszę sobie wyobrazić jego furię i wściekłość na widok nachalnego samca :angryy:. Ostatnio jak szłam z suką na DT (w typie mastifa pirenejskiego) + swoją suką ('hovawart/chart) + Szaman ('mastif tybetański') to myślałam że z tego kundla obroża zostanie! Próbował mi gwałcić sukę którą mam na DT i się zaczęła wojna... babsko nic nie zrobiło tylko stało w miejscu i wołało ... dopiero jak futro tamtego się posypało to zrezygnował i sobie polazł. Ja z 3ma wielkimi psami (Szaman 54kg, Magia 37, Nirwana 68 ) szamotająca się żeby kundla nie zeżarły, nawet nie miałam jak wyjąć komórkę i zadzwonić na straż. Zresztą ona tyle razy była zgłaszana, a żadnego mandatu nie dostała że przestaję widzieć sens tego zgłaszania - ale niech ktoś zadzwoni na biegającego luzem pitbulla, to już nie straż przyjedzie tylko od razu hycel Quote
Losiek1990 Posted January 30, 2014 Posted January 30, 2014 (edited) [quote name='Maron86']U mnie biega spuszczony malamut wyprowadzany przez około 75-80letnią staruchę do której nic nie dociera. Wiecznie podłazi mi pod psy i są spięcia, tyle że ten kundel ma resztki oleju w głowie i jak widzi Szamana to się trzyma od niego na długość Szamanowej linki . Zazwyczaj Szaman wychodzi na dwór z sukami, więc proszę sobie wyobrazić jego furię i wściekłość na widok nachalnego samca . Ostatnio jak szłam z suką na DT (w typie mastifa pirenejskiego) + swoją suką ('hovawart/chart) + Szaman ('mastif tybetański') to myślałam że z tego kundla obroża zostanie! Próbował mi gwałcić sukę którą mam na DT i się zaczęła wojna... babsko nic nie zrobiło tylko stało w miejscu i wołało ... dopiero jak futro tamtego się posypało to zrezygnował i sobie polazł. Ja z 3ma wielkimi psami (Szaman 54kg, Magia 37, Nirwana 68 ) szamotająca się żeby kundla nie zeżarły, nawet nie miałam jak wyjąć komórkę i zadzwonić na straż. Zresztą ona tyle razy była zgłaszana, a żadnego mandatu nie dostała że przestaję widzieć sens tego zgłaszania - ale niech ktoś zadzwoni na biegającego luzem pitbulla, to już nie straż przyjedzie tylko od razu hycel[/QUOTE] U nas w mieście zlikwidowali straż miejską. Policja przyjeżdza czasem, czasami w ogóle, czasem po 15-20 minutach gdzie tacy właściciele zdąrzą się już ulotnić a słowne gadanie do nich nie dociera. A na biegające psy bezdomne policja odsyła do UM a UM nic z tym nie robi bo nigdy środków nie mają. Po cholerę ja płacę podatek za psa? za to że oddycha świeżym powietrzem? psich pakietów na całe miasto jest w kupie uwaga aż 3 ! Skoro ludzie widzą że policja nie reaguje, to wezmą oni sprawy w swoje ręcę i NIESTETY ucierpi na tym piesek, ucierpi on za głupotę swojego "przewodnika". Pewnego razu baba została ukarana mandatem za głupotę bo miała pieprzniętego owczarka szkockiego, drugi był okej w sumie ale biegały luzem i podbiegały do kazego. Pewnego razu gdy biegł do Moich psów, wyszedłem przed nie i wystawiłem nogę robiąc krok do przodu a ona się drze do mnie: Ona: wie pan co znaczy dla psa wystawiona noga ja: uwaga zaraz dostanę z buta, jak właścicielka mnie nie odwoła ? ona: odpowiedziała że to atak i może mnie zaatakować bo jej psy są obronne ja: Odpowiedziałem że Moje psy nie są bezbronne, też się będą bronić ona: że jej są większe" ja: Moje mądrzejsze i mają o wiele silniejszego przewodnika. Ona: ma pan też psy to co to panu przeszkadza że biegną do pańskich Ja: Moje psy są wychowane i nie życzę sobie żeby się wąchały z byle napotkanymi kundlami No i poszliśmy dalej. Glupia dyskusja może z Mojej strony ale irytuje mnie strasznie ta baba. Slyszałem że jeździ z nimi na zawody, tylko pytam jakie? skoro psy nie wychowane a baba tym bardziej. Ona jest bezczelna. Do każdego kto ma psa to się pcha i specjalnie idzie w czyimś kierunku. Strasznie mnie irytuje takie zachowanie. Znam ludzi, tam gdzie chodzimy i najczęściej jak Moje biegają luzem a ktoś wejdzie to ja swoje odwołuje albo po prostu ten ktoś jest ze swoim/swoimi na drugim końcu parku i nie ma problemu. Albo się bawią razem. Jeżeli kogoś znam kto wchodzi z psem i puści swojego to nie mam pretensji bo się znają już. Nie mówię że ludzie mają nie chodzić tam gdzie ja ale niektórzy po prostu mają troszkę oleju w głowie i nie przeszkadzają komuś np. w pracy z psem. Ale zdecydowana większość ludzi to tacy, którzy twierdzą że psy muszą się koniecznie poznać. Leci taka baba z psem i krzyczy że proszę się nie bać bo on nic nie zrobi. Dobrze... ale skąd ona może wiedzieć jak zachowają się Moje? Szkoda mi w tym wszystkim na prawdę tych psów. Nie wiem skąd też się wzieło przekonanie że pies suki nie zaatakuje i na odwrót. Znam sytuację gdzie pies AST zaatakował drugiego ASTA tylko że sukę. I różnica płci na prawdę nie jest tutaj żadną gwarancją że nie dojdzie do jakiegoś konfliktu lub spięcia. Nie mówię tutaj że pies zawsze będzie sukę atakował ale zabawa psów WSZYSTKICH psów powinna odbywać się pod nadzorem. Nie ma tutaj miejsca na puszczenie psa do innego i pozostanie w miejscu 50 metrów dalej, bo to nie dopuszczalne. Ja kocham psy jak i inne zwierzęta ale w nosie miałbym to że niewinny pies oberwie za właściciela który go nie dopilnuje bo dla mnie najważniejsze jest przede wszystkim bezpieczeństwo Mojego stada. Edited January 30, 2014 by Losiek1990 Quote
ailema Posted January 30, 2014 Posted January 30, 2014 My nie mamy straży miejskiej ,a policja olewa wszystko przyjeżdżają tylko wtedy jak pies ugryzie kogoś ale wtedy kończy się tylko na pouczeniu właściciela i niczym więcej . Dalsi sąsiedzi mają psy w typie ttb sukę i samca (one oprócz podwórka świata nie widziały ) i tam często samiec atakuje sukę . Quote
Maron86 Posted January 30, 2014 Posted January 30, 2014 Hah jak tak patrzę na niektórych właścicieli psów to myślę że powinny być jakieś testy psychiczne i przymusowe minimum 3m-c szkolenie ... WŁAŚCICIELA. Ponieważ mam 'liczne stado' składające się z 4 sztuk (jeden to DT), wychodzą często i na dość długo to nie mam możliwości żeby nie trafić przynajmniej raz dziennie na debila. Jednak dziś miałam kumulację w jednym spacerze :mad: Matka wyszła ze starszą 'agresorką' (kaganiec +krótka smycz) oraz Magią (tym hovawart/chart) i pierwsze co trafiła na gościa który od X lat chodzi i szczuje swoją sukę asta. Lazł szczując ją na nasze psy, moje suki wydarły ryj - a ten dalej zachwycony bo będzie rozróba. Wyszłam z klatki z suką na DT (w typie m. pirenejskiego) i Szamanem (w typie m. tybetańskiego). Jak Szaman zobaczył że jego biedne suczydła zostały oszczekane tak wyskoczył z pełnym impetem na smyczy. Dopiero jak facet zobaczył mojego samca bez kagańca (widząc co się dzieje ściągnęłam mu) i rwącego się na 2 łapach do niego to zrezygnował i odszedł fukając coś pod nosem... Nie minęło 15minut jak podbiegł do nas chudy, rudy, samiec mocno pod kolano i próbował się dobierać do jednej z suk. Szaman wpadł w furię - a że stado działa jak jeden organ to naprawdę niewiele brakło żeby z burka nic nie zostało... A właściciel co robi? To co ZAWSZE 'rufus, rufus chodz, rufuuuus'. Jak krzyknęłam 'bierz pan psa bo zaraz swojego spuszczę', oj wtedy to się zaczęła komedia. Facet nieporadnie biegał za swoim psem, ten mu uciekał i osikiwał wszystko co 'wystaje z ziemi', facet coraz bardziej wku****, pies za to mocno rozbawiony. Dopiero po 20minutach 'dogonił' psa i zapiął na smycz. Oczywiście i tu poleciały epitety w moją stronę. Prawdę pisząc czasem się zastanawiam dlaczego ja swoje psy szkolę (łącznie z psem na DT!) skoro ludzie puszczają swoje burki mając wszystko gdzieś. Zaczynają włączać myślenie dopiero jak się stanie tragedia, a proszę mi uwierzyć gdyby został dorwany 'rufus' przez 3 wielkie psy w kagańcach to facet mógłby jechać go .... "utylizować". Chociaż kto wie czy wtedy nie zaczął by się lament że to podli ludzie i nieodpowiedzialni, bo jego piesek chciał się tylko przywitać, a to taki mały piesek - a tu takie podłe bydlaki :roll:. Nie mam co ukrywać moje psy to jedne z największych w tym zadupiu :diabloti: Quote
Sowroneczka Posted January 31, 2014 Posted January 31, 2014 Możemy chyba tylko liczyć na "nowych właścicieli", bo ludzi, którzy "mieli psy od zawsze" i "zawsze chodziły bez smyczy" nie zmienimy :) Dla nich pies to tylko pies, a tacy szkolący, sprzątający koopy i poświęcający psom czas w wymiarze większym niż siku i jeść, są dziwadłami. Ja się ostatnio dowiedziałam, że moja Pyza na pewno chodzi ze mną na polowania (ma 4 miesiące!) bo zna komendy do mnie i zostaw ;) A z sytuacji nerwowych ciśnienie podniósł mi pan biegający w parku, który w momencie kiedy psa usadziłam na tyłku i powiedziałam "zostaw", żeby nie poleciał się z nim energicznie przywitać, zatrzymał się i zaczął titać :/ A na moje prośby, żeby tak nie robił, bo biegacze się wkurzają na goniące ich pieski (co w 100% rozumiem i szanuję), zbył mnie śmiechem i komentarzem, że przecież nikt się na takiego szczeniaczka złościł nie będzie... Quote
Dioranne Posted January 31, 2014 Posted January 31, 2014 [quote name='Sowroneczka']zbył mnie śmiechem i komentarzem, że przecież nikt się na takiego szczeniaczka złościł nie będzie...[/QUOTE] Najwyraźniej pan nie zdaje sobie sprawy, że piesek szczenięciem nie będzie wiecznie... Quote
evel Posted January 31, 2014 Posted January 31, 2014 [quote name='Parysek']Na litość boską ciężkie plecaki noszone do szkoły przez dzieci też obciążają kręgosłup, to co? mają nie nosić książek w ogóle? Bez przesady już.[/QUOTE] Dzięki bogom dzieci coraz częściej w szkołach mają swoje szafki, w których zostawiają niepotrzebne danego dnia książki, co nadal nie tłumaczy tego głupiego porównania do szelek na świnkach i królikach... [quote name='Maron86'] Prawdę pisząc czasem się zastanawiam dlaczego ja swoje psy szkolę (łącznie z psem na DT!) skoro ludzie puszczają swoje burki mając wszystko gdzieś. Zaczynają włączać myślenie dopiero jak się stanie tragedia, a proszę mi uwierzyć gdyby został dorwany 'rufus' przez 3 wielkie psy w kagańcach to facet mógłby jechać go .... "utylizować". Chociaż kto wie czy wtedy nie zaczął by się lament że to podli ludzie i nieodpowiedzialni, bo jego piesek chciał się tylko przywitać, a to taki mały piesek - a tu takie podłe bydlaki :roll:. Nie mam co ukrywać moje psy to jedne z największych w tym zadupiu :diabloti:[/QUOTE] Wiesz, mnie się zdaje, że większość ludzi, których psy obrywają w takich sytuacjach nie widzi winy w sobie, absolutnie! To świat, podli ludzie i głupie agresywne bydlaki dookoła sprawiają, że ich Pimpuś np. co drugi dzień dostaje łomot jak do kogoś podbiega, no bo przecież on od zawsze tak robi i w ogóle o co chodzi :niewiem: Quote
Maron86 Posted January 31, 2014 Posted January 31, 2014 Nie mogę zgodzić się że osoba posiadająca pierwszy raz psa będzie go trzymać na smyczy, pilnować i wychowywać... Niestety u mnie to jest nagminne że albo biegnie mały wypierd na 5m flexi z zębami do moich psów, albo bez smyczy i obszczekuje. Zazwyczaj mój pies wtedy wisi na swojej obroży, ja OP 'właściciela, a ten ... się śmieje bo mój to ma kaganiec więc nic nie zrobi. :angryy: Dopiero jak zmieniłam 'taktykę' i pozwalam mojemu psu przejechać cudzym po chodniku, dopiero wtedy do ludzi dociera że ten ich pies to właściwie zmieści się między kratkami w kagańcu. Jakaś masakra! U mnie psy są od zawsze, dosłownie nie pamiętam czasów w których psa w domu nie było. Zawsze były wyprowadzane na smyczy, umiały podstawowe komendy, potrafiły po spuszczeniu wrócić, a w lesie się nie gubiły lub biegały na lince. Zawsze miały jasne reguły, nie mogło być tak że pies robił co chciał i np gryzł wszystko i każdego bo to przecież taki mały piesek (Astro był pod kolano, taki 'w typie teriera pszenicznego'). Faktycznie tak jest że nawet jak ich burkowi coś się stanie bo podbiegł bez smyczy/kagańca z zębami do 10x większego psa - to ich zdaniem to 'to wstrętne bydle' im psa zabiło. Przez ostatnie 3+ lata spotkałam dosłownie 3 osoby które stwierdziły że ich pies jest głupi i go zabrały (chociaż to właściciel idiota że psa nie umie wychować chociaż na podstawowym poziomie). Quote
aussie&husky Posted February 2, 2014 Posted February 2, 2014 [quote name='Beatrx']prawda jest taka, ze kto tego nie widział/jego pies nie zżera to problemu nie widzi. nie wszędzie są nawiedzeni pseudodokarmiacze zbierający resztki z obiadu/śniadania/kolacji, kupujący suchy chleb i wyrzucający taką breję w miejscach, gdzie "są gołębie" czy "są kaczki". u mnie nad taką małą rzeczką, w środku miasta, gdzie rezyduje duże stado kaczek ludzie z okolicznych bloków wysypują tak zadziwiające rzeczy, ze nigdy bym się nie spodziewała, ze ktoś może coś takiego ptakom dawać. no bo ludzie, kości z kurczaka dla kaczek?:crazyeye: co innego, jak to jest realna pomoc i w takie mrozy, w wyznaczonym miejscu niedostępnym ani dla dzieci ani dla psów ludzie dają ptakom jedzenie dla nich przeznaczone, ale wyrzucanie wszystkiego jak leci gdzie popadnie trzeba tępić, bo to wcale dobry zwyczaj nie jest i w niczym tym ptakom nie pomaga.[/QUOTE] Zgadzam się w stu procentach. Pomagać trzeba z głową, bo rozrzucanie syfu gdzie popadnie tylko robi tym nieszczęsnym ptakom krzywdę. To żadna pomoc. Szkoda tylko, że większa część "dokarmiaczy" tego nie wie. Albo nie chce wiedzieć. Quote
Pani Profesor Posted February 2, 2014 Posted February 2, 2014 u nas nie ma problemu z rozrzuconym niefajnym pieczywem, bo mój piesek skutecznie dba o to, żeby ten chlebek broń boże nie trafił do ptaków :razz: Quote
WiedźmOla Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 Czekałam z psem na mamę pod sklepem i podszedł do nas lekko podpity facet. "O jaki fajny pies. Wie pani, ja tak kocham zwierzaki, 5 psów miałem! I wie pani, zmarł mój tata i jego jedenastoletniego (!) psa oddałem do schroniska, bo nie miałem co z nim zrobić. Pies ze wsi, to jak go miałem do mieszkania wziąć...?" Taki wielbiciel zwierząt, że oddał staruszka do schroniska...:placz: Nawet nie wchodziłam z nim w dyskusję, bo po procentach to żadna rozmowa. Quote
Pani Profesor Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 ja miałam podobną akcję z "niewchodzeniem w dyskusję, bo nie ma sensu" z gościem, który przyszedł robić u mnie remont. oczywiście po kielichu, jechał gorzałą na odległość, Patryk podlazł go podrywać i facet opowiada, że miał kiedyś 'takiego samego, tylko umiał różne sztuczki, bo to był pies z cyrku (:roll:), ale już go nie mam'. żałowałam, że spytałam dlaczego już go nie ma - 'zjedli mi go bezdomni' - i w tym momencie zmieszany, nerwowy śmiech tegoż faceta...:placz: ooooch ludzie, już naprawdę nie chciałam żadnych szczegółów, coś czuję, że to nie był żart.. Quote
maxishine. Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 Ten świat schodzi na psy (w złym znaczeniu) :shake: A propo chleba, moja Kena też zaczęła jeść, szczególnie jak spuszczałam ze smyczy. Zaczęłam jej zakładać kaganiec, bo za żadne skarby nie mogę jej tego oduczyć...:roll: Quote
Sowroneczka Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 A ja raz przez takie nie wchodzenie w dyskusję naprawdę najadłam się strachu. Szłam z Pyzą naszym spacerowym wałem - z jednej strony rzeczka, a z drugiej ogrodzenie ogródków działkowych. Teren praktycznie tylko psiarzy, bo nie jest specjalnie ładnie, ale dla psów w sam raz. W pewnym momencie zobaczyłam, że z jakiejś działki wychodzą ludzie. Więc wołam psicę do siebie, sadzam na zadku, mówię zostaw. W tym momencie usłyszałam piękną, niecenzuralną uwerturę, a potem coś w stylu: co, piesek taki cenny, że nie można pogłaskać? Pewnie rasowy i drogi? Było to dwóch bezdomnych panów, zimujących w czyjejś altance. Na horyzoncie nikogo, miejsce odludne, a ja nie wiedziałam co mam zrobić :placz: Też nie byli trzeźwi, a tłumaczenie im, że uczę psa niepodbiegania do obcych, jakoś mi się nie wydawało rozsądne... Zrobiłam w tył zwrot i szybkim marszem ruszyłam w stronę osiedla. Na szczęście za mną nie poszli, ale naprawdę się bałam :( Quote
maxishine. Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 Ja jeszcze takich sytuacjich nie miałam. I dzięki Bogu. Quote
maxishine. Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 [quote name='rosa']Własnie miałam z moją matką krótkie spięcie, chciała pod śmietnikiem wyłożyć kości z kurczaka dla biednych bezdomnych piesków :angryy:[/QUOTE] I właśnie przez takich ludzi moja suka zjada na spacerach przeróżne rzeczy. I jedyną metodą jest kaganiec. Quote
WiedźmOla Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 [quote name='rosa']Własnie miałam z moją matką krótkie spięcie, chciała pod śmietnikiem wyłożyć kości z kurczaka dla biednych bezdomnych piesków :angryy:[/QUOTE] Oj, ja bym nie patrzyła czy to moja mama, ciocia, czy sam Papież. Z*ebałabym strasznie za wywalanie takiego żarcia :angryy: Tak samo jak opieprzyłam srogo swoją babcie za dokarmianie mi psa przy stole. Kobiecina ze wsi, tam rzucała całe życie coś tam zwierzakom prosto z talerza. Ja futro oduczam od roku, żeby nie żebrało a ta mi dokarmia...Gadam, że nie wolno to tydzień mi zajęło wbicie tego do jej upartej głowy. robota w ***** poszła, bo jak tylko zobaczy, że babcia coś ma do żarcia to do niej lezie, a ja go muszę ochrzaniać. :shake: Quote
Dardamell Posted February 3, 2014 Posted February 3, 2014 [quote name='Yuki_']I właśnie przez takich ludzi moja suka zjada na spacerach przeróżne rzeczy. I jedyną metodą jest kaganiec.[/QUOTE] To nie przez tych ludzi Twoja suka zjada rzeczy na spacerach. Nie ma co się oszukiwać i szukać winy w innych. Jeżeli moje psy mają z czymś problem - rzucanie się na inne psy nadmierne bronienie przed obcymi, zjadanie śmieci, etc. - to wiem, że to ja sobie nie poradziłam z danym problemem lub jestem w trakcie rozwiązywania go a nie zrzucam winę na innych. Owszem, wkurza mnie, że ludzie wyrzucają śmieci, ale to nie oni są winni, że psy to jedzą. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.