badmasi Posted January 27, 2014 Posted January 27, 2014 Ulv ja też widziałam małą sarnę zjedzoną przez psy-została tylko głowa i kopytka jednak jak się to ma do "płoszenia" ptakow przez psy to ciągle nie wiem? Ja mam posesję i jeśli psy są luzem to jak ktoś na nią wejdzie to będą szczekać i go pilnować ale to nie znaczy, że osoba ta zostanie zagryziona. Jeśli ktoś ma psa, który poluje to musi uważać ale wiele psów pozbawiona jest instynktu łowieckiego. Owczarki collie i szetlandy chyba są wybitnie upośledzone w tym względzie. Owszem, zaganiając wykorzystuje się elementy tego instynktu - ale tylko elementy. Jeśliby wykorzystywano całość to owce czy kaczki źle by na tym wyszły. Collie co prawda zagania krowy a krowę ciężko ugryźć ale szetland "pracuje" przy kaczkach i jakoś o dziwo żyją. Widzisz moje psy nie bawią się jeżami, nawet nie podejdą bo mają jeszcze odrobinę instynktu samozachowawczego. Quote
Beatrx Posted January 27, 2014 Posted January 27, 2014 toż to nikt nie neguje, ze pies potrafi zrobić innemu zwierzęciu krzywdę. tylko żaden z tych zwierzaków ze zdjęć nie ma obrażeń po pogonieniu tylko po ugryzieniu i nie u każdego psa droga od pogonienia do złapania zębami jest krótka. z łabędziem to pewnie bernardyn chciał się bawić na swój psi sposób, a ze to kawał psa to go zgniótł. tylko tu chyba nikt nie szuka winy we właścicielu (no chyba, ze całą akcję widział i nie zareagował)? Quote
Berek Posted January 27, 2014 Posted January 27, 2014 "Ja mam posesję i jeśli psy są luzem to jak ktoś na nią wejdzie to będą szczekać i go pilnować ale to nie znaczy, że osoba ta zostanie zagryziona." Piszesz także o kotach gonionych na własnej posesji - to trochę insza inszość. Jednak za dużo rachunków w lecznicach zdarzyło mi się płacić - za kotkę poturbowaną "tylko troszkę" przez domowego ulubieńca, kotka była ciężarna, nie mogła uciekać za szybko; za kota wpędzonego przez psiaka pod samochód ("... piesek nie chciał gryźć, tylko troszkę sobie pogonił"). Za kota porozdzieranego przez boksera który "zrobił to pierwszy raz w życiu". Cecha wspólna tego typu wypadków - właściciele oczywiście nie poczuwają się do ŻĄDNEJ odpowiedzialności, nie tylko nie pomagają jakoś takiego poszkodowanego zwierzaka pozbierać, ale oczywiście o partycypowaniu w kosztach też można zapomnieć. Bo ich piesek "w życiu by nie zabił żadnego zwierzątka". A kij mnie to obchodzi, czy ma taki łańcuch łowiecki, czy inny - ważny rezultat. :angryy: Jeśli ktoś ma psa, który poluje to musi uważać ale wiele psów pozbawiona jest instynktu łowieckiego. Owczarki collie i szetlandy chyba są wybitnie upośledzone w tym względzie. Owszem, zaganiając wykorzystuje się elementy tego instynktu - ale tylko elementy. Jeśliby wykorzystywano całość to owce czy kaczki źle by na tym wyszły. Collie co prawda zagania krowy a krowę ciężko ugryźć ale szetland "pracuje" przy kaczkach i jakoś o dziwo żyją. Pasienie to zmodyfikowany instynkt łowiecki, jak najbardziej. Na szczęście collie i szeltaczki to - brzydko mówiąc - "cieniasy" i nie mają za dużo ochoty do wchodzenia w zaganiane stado, ale znam takie bc z pracujących linii, które, gdyby im pozwolić... pełen pysk i na poważnie. ;) Trza je po prostu na początku nieźle ponaparzać, coby nauczyć, że jednak zwierzątka nietykalne. No ale to zupełnie off topic. Chociaż... jestem za NAPARZANIEM naszych psów jeśli mają pomysły na ganianie żywiny. NIe czas to i nie miejsce na to, ta nasza cywilizacja. :evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted January 27, 2014 Posted January 27, 2014 Berek,a co, jeśli mowa o tym, że pies 'coś' zaatakuje, a z 'tym czymś' trudno cokolwiek zrobić? Mój durnowaty myśliwy zaatakował na Mazurach przechadzającą się ropuchę (wielką jak męska pięść) no i zanim zdążyłam wstać z krzesła to rzucił się na nią i poderżnął jej gardło :roll: a następnie zostawił, nie miał zamiaru jej zżerać. Innym razem wygrzebał nornicę z dziurki, podrzucił w górę, zacisnął zęby i... wraz z TŻ-tem wyciągaliśmy mu ją z gardła :roll:i taką na wpół żywą wypluł łaskawie na ziemię...i co? Mam taką konającą nornicę dobić butem, czy wieźć dzikiego, umierającego gryzonia do lecznicy? Szczęście w nieszczęściu, postałam gapiąc się tępo na tą nornicę i padła po jakichś 10 sekundach, ale i tak czułam się jak bezduszny oprawca. I teraz pytanie - gdzie jest granica między udzieleniem pomocy 'nadgryzionemu' kotu, a takiej myszy, która de facto sama z siebie zdechła i nie było dla niej szans? Czym się różni życie takiej myszy od np. potrąconego kota? Nie usprawiedliwiam, tylko dywaguję, że ktoś widząc konającego dzikiego kota machnie ręką na zasadzie 'i tak mu się nie da pomóc'. A że się da, to inna sprawa... Quote
motyleqq Posted January 27, 2014 Posted January 27, 2014 to ja się przyznam, mój młodszy pies przyniósł mi w wakacje przepiórkę, albo inne kuropodobne ptaszysko. żywe :eviltong: kazałam wypluć, wypluł i poszliśmy dalej. ptak był cały, nic mu nie było Quote
badmasi Posted January 27, 2014 Posted January 27, 2014 [quote name='Pani Profesor']Berek,a co, jeśli mowa o tym, że pies 'coś' zaatakuje, a z 'tym czymś' trudno cokolwiek zrobić? Mój durnowaty myśliwy zaatakował na Mazurach przechadzającą się ropuchę (wielką jak męska pięść) no i zanim zdążyłam wstać z krzesła to rzucił się na nią i poderżnął jej gardło :roll: a następnie zostawił, nie miał zamiaru jej zżerać. Innym razem wygrzebał nornicę z dziurki, podrzucił w górę, zacisnął zęby i... wraz z TŻ-tem wyciągaliśmy mu ją z gardła :roll:i taką na wpół żywą wypluł łaskawie na ziemię...i co? Mam taką konającą nornicę dobić butem, czy wieźć dzikiego, umierającego gryzonia do lecznicy? Szczęście w nieszczęściu, postałam gapiąc się tępo na tą nornicę i padła po jakichś 10 sekundach, ale i tak czułam się jak bezduszny oprawca. I teraz pytanie - gdzie jest granica między udzieleniem pomocy 'nadgryzionemu' kotu, a takiej myszy, która de facto sama z siebie zdechła i nie było dla niej szans? Czym się różni życie takiej myszy od np. potrąconego kota? Nie usprawiedliwiam, tylko dywaguję, że ktoś widząc konającego dzikiego kota machnie ręką na zasadzie 'i tak mu się nie da pomóc'. A że się da, to inna sprawa...[/QUOTE] Nie wiem co by zrobiła Berek ale ja nic bym nie zrobiła. Jeśli chodzi o myszy, nornice, norniki to dopadła mnie daleko posunięta obojętność. Mój kot potrafi przynieść kilka egzemplarzy jednocześnie. Nie wiem w którym dokładnie miejscu swojego ciała je przechowuje ale po dobitnym "gul, gul" z gardzieli wypada mu kłąb zgłuszonych gryzoni. Jeśli na moj "rozkaz" nie zeżre tego znowu to biorę na szpadel i wyrzucam za płot. Dziwne, że pies zaatakował ropuchę, moje omijają tego płaza z daleka. Mają "szacunek" podobnie jak do jeży. Quote
Pani Profesor Posted January 27, 2014 Posted January 27, 2014 mój i jeże próbował sterroryzować, ale szybko się irytował, że kłuje i tylko wypinał doopinę i na delikwenta szczekał, no ale ropucha jednak przeszła w złym miejscu, bo momentalnie ją spacyfikował... już pominę wątpliwą przyjemność wynoszenia takiej martwej, krwawiącej agentki kilometr dalej w krzaki, coby pieskowi przypadkiem nie przyszło do głowy pozbyć się dowodów... Quote
PaulinaBemol Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 mój piesek uwielbiał pogonić gołębie, dostał całkowity zakaz (który jednak zdarza mu sie jeszcze złamać) bo nie widzę w tej "zabawie" sensu i włąśnie dlatego że móżdżek mu się wyłączał i nieslyszał przywołania bałam się że jeszcze mi gdzieś za ptaszkiem wyleci. Może dlatego że mam gołębiarzy i znam gołębie to dla mnie normalne zwierzę a nie lubię jak mój pies stresuje inne zwierzaki bez sensu. Żaby też musiałam wprowadzić do zakazu bo się za mocno nimi interesował. Z drugiej jednak strony z premedytacją napuszczam go na kota sąsiadów by przegonił go z podwórka mamy na to komendę. Kocur jest niekastrowany, młody przychodzi i terroryzuje mojego starszego kota i na to nie pozwolę. Inna inszość że jak kot nie ucieka to mój staje i się paczy, czy kotek by się z nim nie pobawił przypadkiem tak jak znajome kotki :roll: Co do sprzątania trupków coś na ten temat wiem przez kota niestety. Kiedyś nawet przyciągnął bażanta ale tego dało się odratować. Do tej pory nie wiem jak dziad bażanta upolował, myślałam że chorego znalazł ale babcia podobno widziała że polował na niego... Quote
Maron86 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Moje psy mają zakaz polowania na inne zwierzęta. Chociaż zdarzy się suce wyrwać i pogonić kota, natomiast z Szamanem mam 'komendę' na odwrócenie uwagi od szczekacza 'gdzie jest ptakukec'. Działa to tak że Szaman szuka gołębia (reaguje na te wielkie) pobiegnie 2 kroki i szczeknie. Moje psy rzadko biegają samopas, jak są spuszczone i widzę że mają mnie w nosie to później biegają na lince aż się ogarną (przy pomocy pracy ofc). Szaman natomiast w ogóle nie jest spuszczany na terenie nie ogrodzonym, biega z 20m linką i też jest ok. Jak byłam na agroturystyce to żaby/ropuchy/jaszczurki mocno go interesowały jednak na zasadzie 'wo to się rusza' - pilnowało się by nie dotknął i nie mógł łapą zgnieść. Jeże w ogóle go nie interesują, dla niego to coś co ma kolce i jest mało interesujące. Kot to zwierze z którym może dało by się pobawić. Koń to dla niego taki duży pies :lol:, ale jak widzi byka to próbuje na niego szarżować :-o. Za sarnami, chodzącymi ptakami (np rannymi), dzikami, lisami próbuje biedź jednak znając jego zapędy zwyczajnie go nie spuszczam. Dla mnie każde napotkane zwierze ma prawo żyć, a mój domowy pies nie ma prawa polować dla zabawy. Ogólnie polowanie dla zabawy, gonienie, straszenie uważam za okrutne i bez uzasadnienia nie potrzebne (takim uzasadnieniem jest już dla mnie kot który jest nauczony łoić psy i wyskakuje do nich). Quote
Dardamell Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='isabelle301']Parysek - nie do końca mnie zrozumiałeś - ja nie skracam smyczy bo mój pies nie chodzi na smyczy. Natomiast gdy widzę że idzie na nas jazgacz to odwołuję, przypinam na smycz i każę usiąść i poczekać. Brutus za dużo waży zeby się z nim szarpać. I w razie gdy nie ma reakcji z drugiej strony to wtedy smycz wydłużam a psu pozwalam się ruszyć. Sytuacja odwrotna. Nie skracam tylko popuszczam.[/QUOTE] Robię dokładnie tak samo. Jeżeli suka swoją postawą nie przemówi do właściciela jazgacza to nikt nie przemówi. Pani Profesor, ja mam dużego psa, którego bardzo niezdrowo taki jazgacz nakręca i aby do niczego nie doszło to nie mogę skrócić psu smyczy. Jak zostawię luźno to suka jest spokojna i popatrzy, posiedzi, pocieszy się ale jak skrócę smycz to zaatakuje. Czy spotykając mnie na spacerze tez byś dostała k*@#%@#cy? Quote
Unbelievable Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 dla moich psów ptaki to żadna rozrywka :diabloti: na jesień mamy na polach całe tabuny wron, liczone w setkach tysięcy, czasem próbuję te psy moje napuścić, żeby pobiegły tam chociaż, ale no way, nuda za to Gram ma na koncie dwa zające (a ja wyrobiony refleks i kilka uratowanych przed nim : P ), Brumiczka nawet jakby zauważyła zwierza i pobiegła (co jest raczej mało prawdopodobne), to i tak ją spokojnie odwołam Quote
Rinuś Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Unbelievable'] za to Gram ma na koncie dwa zające[/QUOTE] Wiesz co się zaraz wydarzy? :diabloti: Quote
Berek Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Nic się nie wydarzy - koleżanka pisze że po tych wydarzeniach już chyba kontrolę wzmogła, skoro "kilka uratowanych". BTW gdyby akurat w trakcie, eeee, pozyskiwania zajęcy przez Grama w okolicy trafił się gość z koła łowieckiego i przywalił psu z broni palnej, mielibyśmy na Dogomanii założony topik "okrutny myśliwy zastrzelił mi psa, niewinnego psa! ukochanego!". I wszyscy składaliby kondolencje. ;) Quote
Maron86 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Rinuś']Wiesz co się zaraz wydarzy? :diabloti:[/QUOTE] Cóż takiego ;) Ja swojego królika musiałam oddać, Szaman popadał w taką ekscytację że potrafił leżeć przy klatce i dyszeć małej na plecy... Natomiast gdy klatka stała wyżej to wariował i skakał uderzając łapami, w końcu połamał kuwetę w 2 klatkach... Quote
motyleqq Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Berek']Nic się nie wydarzy - koleżanka pisze że po tych wydarzeniach już chyba kontrolę wzmogła, skoro "kilka uratowanych". [/QUOTE] no nie wiem, ten drugi zając zginął chyba niedawno :diabloti: Quote
Guest Parysek Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Maron86']Cóż takiego ;) Ja swojego królika musiałam oddać, Szaman popadał w taką ekscytację że potrafił leżeć przy klatce i dyszeć małej na plecy... Natomiast gdy klatka stała wyżej to wariował i skakał uderzając łapami, w końcu połamał kuwetę w 2 klatkach...[/QUOTE] Mój jeden tak samo robił tylko że dyszał na akwarium i to chodziło o świnki morskie ale co on tam nie wyprawiał przy tej klatce, warował, szczekał jak biegała po akwarium, szturchał łapą a potem wkońcu stał tylko na dwóch łapach oparty o stolik i obserwował. Można było ją wypuścić bo ganiały za nią, wąchały, popychały pyskami, jeden nawet próbował łapą ją strzelić dla zabawy a ona ich szczypała, podgryzała po pyskach, one za to kichały, prychały chyba z frustracji :D więc skończyliśmy wypuszczanie jej w obawie przed tym że zrobią jej krzywde nie chcący :) Quote
ailema Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Maron86']Przyznam z góry że nie czytałam wszystkiego (za dużo już tego jest :P ). Mam do was pytanie, co robicie gdy ktoś na was perfidnie idzie gdy wy spokojnie stoicie w miejscu ze szczekającym psem wielkości 1/10 waszego psa? Czy potulnie schodzicie z drogi takim małym szczekaczom wychodząc z założenia że wasz pies może zabić samym pacnięciem łapy, czy też stoicie i czekacie co będzie dalej, a może sami ruszacie w ich stronę?[/QUOTE] Obserwuje właściciela czy ma zamiar ściągnąć swojego psa jeśli nie to zazwyczaj skracam minimalnie smycz i obchodzę ich po łuku Quote
rozi Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Parysek']Mój jeden tak samo robił tylko że dyszał na akwarium i to chodziło o świnki morskie ale co on tam nie wyprawiał przy tej klatce, warował, szczekał jak biegała po akwarium, szturchał łapą a potem wkońcu stał tylko na dwóch łapach oparty o stolik i obserwował. Można było ją wypuścić bo ganiały za nią, wąchały, popychały pyskami, jeden nawet próbował łapą ją strzelić dla zabawy a ona ich szczypała, podgryzała po pyskach, one za to kichały, prychały chyba z frustracji :D więc skończyliśmy wypuszczanie jej w obawie przed tym że zrobią jej krzywde nie chcący :)[/QUOTE] Szkooooda... taką fajną zabawę miały, zastanów się jeszcze, może nie zrobią krzywdy Quote
dog193 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Parysek']Mój jeden tak samo robił tylko że dyszał na akwarium i to chodziło o świnki morskie ale co on tam nie wyprawiał przy tej klatce, warował, szczekał jak biegała po akwarium, szturchał łapą a potem wkońcu stał tylko na dwóch łapach oparty o stolik i obserwował. Można było ją wypuścić bo ganiały za nią, wąchały, popychały pyskami, jeden nawet próbował łapą ją strzelić dla zabawy a ona ich szczypała, podgryzała po pyskach, one za to kichały, prychały chyba z frustracji :D więc skończyliśmy wypuszczanie jej w obawie przed tym że zrobią jej krzywde nie chcący :) Ja bym jednak rozważała oddanie jej, bo życia to ta świnka zbyt kolorowego nie ma. Quote
motyleqq Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='rozi']Szkooooda... taką fajną zabawę miały, zastanów się jeszcze, może nie zrobią krzywdy[/QUOTE] ja mam nadzieję, że tej świnki już nie ma, bo trzymanie SAMOTNEJ świnki w AKWARIUM bez wypuszczania jej to jakaś forma znęcania się nad zwierzęciem. świnki też mają swoje potrzeby... Quote
asiak_kasia Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='rozi']Szkooooda... taką fajną zabawę miały, zastanów się jeszcze, może nie zrobią krzywdy[/QUOTE] :crazyeye: to wg Ciebie fajna zabawa? Pomijam, fakt, że świnia to zwierze stadne, a robienie z niej zabawki dla piesków jest conajmniej hmmm podłe? To delikatne zwierzątka i takie pacnięcie łapa, albo mocniejsze szturchnięcem nosem przez psa może byc tragiczne w skutkach. Quote
motyleqq Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 ja nawet nie pozwalam psu dziubać nosem przez pręty w klatce, a co dopiero jak świnka jest luzem :roll: Quote
PaulinaBemol Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 wydaje mi się że wypowiedz rozi jest przesiąknięta sarkazmem przynajmniej ja to tak odebrałam Quote
dog193 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='asiak_kasia']:crazyeye: to wg Ciebie fajna zabawa? [/QUOTE] Rozi użyła ironii Kasiak ;) Quote
asiak_kasia Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='motyleqq']ja nawet nie pozwalam psu dziubać nosem przez pręty w klatce, a co dopiero jak świnka jest luzem :roll:[/QUOTE] no kurde to wcale nie musi byc ze strony psa agresją podszyte, ale przy takim stworku, takie zabawy to proszenie się o kłopoty. Szczególnie jeżeli pies się nie umie zachować. Pola ma jobla na punkcie świniaków, ale leży grzecznie i jedyne co może zrobić to polizanie prosiaka. A jakoś szczególnie jej nie pozwalam na samodzielny kontakt, bo to jednak jest kawałek psa i niechcący może ukatrupić. A juz na pewno pisane, ze to super zabawa- jest szczytem, nie wiem czego? Głupoty? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.