PaulinaBemol Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 cóż głupich ludzi nie brakuje nauczyć się olewać i nauczyć psa olewać to chyba jedyny sposób Quote
Golson Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 [quote name='PaulinaBemol']obiecuję że będę płacić jak już "przyjdzie ten czas" :oops: Ja jednak radzę pilna konsultację z niejaką isabelle301. To ona tu jest specjalistką od stawiania diagnozy "chamkom oszustom z szarej strefy nie płacącym ZUS-u" Quote
Furie Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 Tytania napisał(a): cmokanie, wołanie, gwizdanie jest na porządku dziennym. Są to dla mnie mocno niemiłe i stresujące sytuacje. No, ja też tego nie lubię i cieszę się że Furia już wyrosła z okresu "słodkiego szczeniaczka" , a hiena w czarnej masce na szczęście nie wszystkim się podoba :D Jak czas i odległość pozwalają na wygłoszenie formułki to polecam taką: "proszę nie wołać / nie głaskać, bo ma świerzb i grzybicę i jest na lekach które się wydzielają i wchłaniają przez skórę" .:diabloti: Quote
Tytania Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 O, proszę, na to jeszcze nie wpadłam, spóbuję zastosować następnym razem. Obawiam się też, że to nie minie z czasem, bo setery, nawet dorosłe, są chyba dość powszechnie uważane za ładne psy. Staram się, oczywiście, uczyć ją ognorowania innych ludzi na spacerach, ale to trudna sprawa, kiedy społeczeństwo do tego stopnia bojkotuje wszystkie moje edukacyjne wysiłki. Quote
filodendron Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 Tytania napisał(a):O, proszę, na to jeszcze nie wpadłam, spóbuję zastosować następnym razem. Jak już, to trzeba raczej krócej i bez szczegółów - nie podchodź, bo się zarazisz. Podobno skutkuje na większą część dzieci i blisko sto procent matek. Tak słyszałam, bo ja nie stosuję. Mój pies nie boi się dzieci, trochę się tylko cyka na widok energicznie poruszających się obcych mężczyzn, którzy próbują go pogłaskać - przypuszczam, że na nich ten numer by nie zadziałał, choć nie wiem, nie próbowałam. Ten kij ma jednak dwa końce - wieść o chorobie psa może się roznieść i niektórzy nie będą chcieli podejść ze swoimi psami. Kiedyś, gdy większość mieszkała na wsi z burkiem na łańcuchu spuszczanym na noc, a trzymanie psa w mieście było fanaberią, każde dziecko od małego wiedziało, że do obcych psów się nie podchodzi. Ale teraz? Gdy ludzie od paru pokoleń mieszkają w mieście i nierzadko od paru pokoleń nie mają własnego psa, a jak mają gdzieś po rodzinie, to grzecznego? Czy nam się to podoba, czy nie, oczekiwanie, że wszyscy wokół będą szanować prywatną przestrzeń naszego psa jest nieco naiwne i mało realne w sytuacji, w której pewna część społeczeństwa całą swoją wiedzę o psach czerpie z przesłodzonych reklam pedigree i papieru toaletowego. Szczęśliwa rodzina to mąż, żona, dwoje dzieci (koniecznie chłopiec i dziewczynka) i całkowicie bezproblemowy pies. A w tle reklama banku, żarcia, farby, czegokolwiek. Ulegają jej nawet osoby chcące mieć psa i stąd mamy tyle labradoropodobnych psów, które jakimś cudem nie wychowały się same. I te osoby tkwią w przekonaniu, że nie ma problemu, że wyglądają jak ci z reklamy i że wszyscy wokół to akceptują. Jak SM chce wlepić mandat za brak smyczy, to obraza majestatu, bo to przecież prawie dogoterapeuta. Co więc wiedzą o psach ludzie, którzy ich nie mają, a tym bardziej dzieci, które chciałyby mieć, a znają go tylko z reklam i filmów Disneya oglądanych całą rodziną w niedzielne popołudnie. Książki dla dzieci o psach, takie rysunkowe dla maluchów - macie pojęcie jakie są infantylne i odrealnione? :) Quote
Tytania Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 filodendron napisał(a):Ten kij ma jednak dwa końce - wieść o chorobie psa może się roznieść i niektórzy nie będą chcieli podejść ze swoimi psami. Fakt, a brak możliwości zabawy ze znajomymi psami byłby dla mojej suczki ogromną tragedią, więc chyba będę musiała pozostać złą, agresywną babą. filodendron napisał(a):Gdy ludzie od paru pokoleń mieszkają w mieście i nierzadko od paru pokoleń nie mają własnego psa, a jak mają gdzieś po rodzinie, to grzecznego? Ach, gdyby rzeczywiście to były grzeczne psy! Mam wrażenie - chociaż zapewne jest to temat na zupełnie inną dyskusję - że jednak większość posiadaczy psów nie przejmuje się ich wychowaniem, zwłaszcza, jeżeli chodzi o małe rasy, które można łatwo "wziąć pod pachę i wynieść do drugiego pokoju". filodendron napisał(a):Co więc wiedzą o psach ludzie, którzy ich nie mają, a tym bardziej dzieci, które chciałyby mieć, a znają go tylko z reklam i filmów Disneya oglądanych całą rodziną w niedzielne popołudnie. Książki dla dzieci o psach, takie rysunkowe dla maluchów - macie pojęcie jakie są infantylne i odrealnione? :) Dzieci, przynajmniej dla mnie, akurat nie są problemem. To właśnie dzieci pytają, czy mogą podejść i pogłaskać, zachowując się tym samym bardziej kulturalnie i rozsądniej od dorosłych, z których teoretycznie powinny brać przykład. Quote
WiedźmOla Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 Wg. rozumowania Bestiowatego na to co jest jego wielkości (plus/minus) można się czaić, później wyrywać do zabawy i obskakiwać, bawić się w zapasy itd Nie pozwalam mu na to, ale to odporny n moje argumenty pies ;) Wyobraźcie sobie co by było z takim dzieciakiem, gdyby tylko podbiegło mi do psa :cool3: A co do znajomości podstaw dot. wychowywania psów itd to jest zwykła ignorancja. "Kupię pieska, przelecę się z nim naokoło bloku. Siknie, qpnie i będzie git." - Ot cała filozofia :cool3: Quote
Furie Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 WiedźmOla napisał(a):"Kupię pieska, przelecę się z nim naokoło bloku. Siknie, qpnie i będzie git." - Ot cała filozofia :cool3: Albo wypuszczę do ogródka, to się sam wybiega, przecież ogród taaaki duży ... :shake: Wyobraźcie sobie, jak na mnie na początku niektórzy sąsiedzi na wsi patrzyli ... Ogród ma, w ogrodzie psa nie widać, za to po kilka razy dziennie na spacery lata i jeszcze po jakichś szkoleniach po Polsce ujeżdża. Albo robi jakieś dziwne ruchy na boisku i jeszcze psa gryzienia szmaty uczy :lol: Na szczęście już się przyzwyczaili i przekonali, że to niegroźne. A jakby się ktoś do mnie wybierał i nie mógł trafić, to jak spyta "ta od szkolenia psów", to bankowo każdy sąsiad pokieruje ;) Znalazłam kiedyś młodego ON-a i wzięłam na DT. Okazało się, że psiak był zupełnie "zielony", bo jego panu ktoś powiedział, że psa się szkoli dopiero od roku :crazyeye: Był w szoku (tak, udało mi się go odnaleźć i psa oddać), że przez niecały tydzień pies się nauczył łapać kontakt wzrokowy, przybiegać na komendę, siadać, przynosić i oddawać zabawkę i załapał o co chodzi w chodzeniu przy nodze na żarcie (****, na początku mało mi dłoni nie odgryzł). A jak on pięknie ślady robił !!! I jaką miał z tego frajdę !!! Quote
isabelle301 Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 [quote name='Golson']Ja jednak radzę pilna konsultację z niejaką isabelle301. To ona tu jest specjalistką od stawiania diagnozy "chamkom oszustom z szarej strefy nie płacącym ZUS-u" Czyli albo jesteś dorosłą osobą na garnuszku mamusi, albo gówniarzem - niedorozwój lub zupełnie nieświadomy, albo może nawet 10 latek... albo jednak oszust z szarej strefy. Bo gdybyś był osobą dorosłą mającą choć jedną szarą komórkę (nawet nie swoją - wystarczy ta wzięta w leasing) to wiedziałbyś że NIE MA takiej możliwości w naszym kraju by samemu (czytaj z pominięciem ZUS) zadbać o swoją emeryturę... A teraz idź sobie dalej płacz nad swoją ciężką dolą osoby muszącej codziennie walczyć z plagą bachorów... Quote
omry Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 isabelle301 napisał(a):Czyli albo jesteś dorosłą osobą na garnuszku mamusi, albo gówniarzem - niedorozwój lub zupełnie nieświadomy, albo może nawet 10 latek... albo jednak oszust z szarej strefy. Bo gdybyś był osobą dorosłą mającą choć jedną szarą komórkę (nawet nie swoją - wystarczy ta wzięta w leasing) to wiedziałbyś że NIE MA takiej możliwości w naszym kraju by samemu (czytaj z pominięciem ZUS) zadbać o swoją emeryturę... A teraz idź sobie dalej płacz nad swoją ciężką dolą osoby muszącej codziennie walczyć z plagą bachorów... Coś często Cię ponosi, zauważyłam :razz: Quote
Golson Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 [quote name='omry']Coś często Cię ponosi, zauważyłam :razz: Szkoda klawiatury na nadpobudliwą dziewczynkę. Nawet nie chce mi się prostować tych bzdur, które wypisuje Jak tak czytam jej wypociny to coś mi nieśmiało podpowiada, że te cyferki to może być nawet IQ... z tym, że tak jak zazwyczaj tu też o przecinku zapomniała W sumie cała ta isabelle to doskonały przykład "bachora". Mimo, że w wieku "produkcyjnym" (jak mniemam - coś tam o wychowywaniu dzieci nawet wspominała więc zakładam, że 18-ście lat już skończyła) to jednak wciąż niewychowana, życie nie nauczyło co to kultura, z domu poza posagiem też niewiele widać wyniosła i tak bezstresowo wychowana dotrwała do dnia dzisiejszego... Quote
evel Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 [quote name='Furie'] A żeby nie robić off-topa, z racji że dzisiaj wszystko było super ;) Jak byście zareagowali, gdyby na Waszego psa, grzecznie idącego na smyczy, nagle przez płot wyskoczył inny pies, ze zjeżoną siercią i wyszczerzonymi zębiskami i kierował się wprost na Waszego Bogu ducha winnego psa? Właściciel w tym czasie bezskutecznie nawołuje zza płota swoją bestię, zafiksowaną tylko na jedno: atak ... Owczarowi wystarczy popuścić smycz i się zajmuje agresorem na spokojnie, a jak idę z samą małą to zależy - często wystarczy ryknięcie na pieseczka, podniesienie kamyczka (to działa zwłaszcza na wsi), a jeśli to nie pomaga to są jeszcze nóżki z butami i rączki z gazem ;) Choć jak raz wkopnęłam owczarka z powrotem na podwórko (wyleciał, bo podwórko nie miało żadnej bramy i dawaj na moją sukę) to zostałam zwyzywana przez jaśnie pańcia (który wyleciał na skowyt swojego kundla) od buraków i wieśniaków, także wiesz, różnie bywa :evil_lol: Quote
omry Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 Furie, na nas wyleciała suka mix bernardyna. Pisałam o tym kiedyś. Przeskoczyła przez płot, gdy moja suka 8 kg biegła przy rowerze. Nawet nie wiedziała, co ją złapało. Uczucie nie do opisania, gdy myślisz, że Twojemu psu drugi dziesięć razy większy zaraz złamie kręgosłup, bo rzuca nim jak zabawką. Suka nie była agresywna do ludzi, więc jak ją złapaliśmy za pysk puściła. Wtedy moja przerażona Kura z całych sił biegła w stronę domu ciągle piszcząc. Wybiegła prosto na wylotówkę z miasta, nie mogłam jej dogonić, słyszałam tylko jak trąbią samochody. Wtedy bałam się jeszcze bardziej. Mój TŻ dorwał ją pod domem, w panice gryzła go po rękach mimo, że bardzo go kocha. Chciała uciekać, ale na szczęście udało mu się przydepnąć smycz. Ja w tym momencie dotarłam i dopiero gdy wzięłam ją na ręce się uspokoiła. Nie życzę nikomu. Quote
PaulinaBemol Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 Czyli albo jesteś dorosłą osobą na garnuszku mamusi, albo gówniarzem - niedorozwój lub zupełnie nieświadomy, albo może nawet 10 latek... albo jednak oszust z szarej strefy. A KRUS? a umowy śmieciowe? ja się nie znam ale to chyba nie ten temat?:???: Omry mam nadzieję że żadnego z nas to nie spotka. W sumie to dla mnie jeden z minusów małych psów o Bemola nie musiałam się tak bać pod tym względem. Quote
Golson Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 PaulinaBemol napisał(a):A KRUS? a umowy śmieciowe? ja się nie znam ale to chyba nie ten temat?:???: Omry mam nadzieję że żadnego z nas to nie spotka. W sumie to dla mnie jeden z minusów małych psów o Bemola nie musiałam się tak bać pod tym względem. Primo: nie zawsze powstaje obowiązek zgłaszania do ZUS - jest kilka wyjątków... Secundo: nie każdy pracownik pracujący w Polsce objęty jest polskim systemem ubezpieczeń społecznych - są inne... Tertio: to chyba najważniejsze dla omawianego przypadku - nie przypominam sobie by istniał zakaz gromadzenia oszczędności na emeryturę we własnym zakresie... może w innej rzeczywistości żyję ale w moim świecie nikt nikomu konta nie zeruje po przejściu na emeryturę... Można sobie wybrać co komu się żywnie podoba. A to czym ja się zajmuję i w jaki sposób odkładam na emeryturę nikogo nie powinno z zasady obchodzić. Tym bardziej tamtej mocno niedoinformowanej dziewczynki bez dobrego wychowania ale za to ze sporymi kompleksami. Quote
Furie Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 omry napisał(a):Coś często Cię ponosi, zauważyłam :razz: Ponosi - nie ponosi. Tak jedno, jak i drugie (czyt. i Golson i isabelle301) ma bezpośredni, może nawet chwilami nieco zaczepny styl. Trafiła kosa na kamień i tyle. Bo chyba nikt nie przepada za personalnymi wycieczkami. Ja na pewno nie. A jeszcze jak mojemu rozmówcy się wydaje, że ma monopol na rację, to już w ogóle doprowadza mnie wk..wu. Więc z jednej strony ich rozumiem, ale z drugiej mam nadzieję, że już sobie pocisnęliście i wystarczy ;) Golsonie, widzisz, nie taka isabelle301 straszna, jak Ci się maluje. Kojarzę ją z innego wątku i uwierz, że miała bardzo mądre, trafne i rzeczowe spostrzeżenia. A że język ma cięty? No ma, tak samo jak i Ty. Coś mi się zdaje, że gdybyście się "zeszli" w temacie, na który macie takie samo zdanie, to byście się mogli całkiem fajnie dogadać ;) A co do Twojego szczeniaczka, to podejrzewam, że gdybym miała takiego lękliwego i znalazła się na Twoim m-cu i bałabym się, że dziecko może nam popsuć socjal, to tez bym krzyknęła żeby chronić psa. Chociaż osobiście nie wiem jak to jest, bo ja z moimi miałam problemy innej natury, tzn. lękliwy jeszcze mi się nie trafił. A co do tego płotu, o którym było wcześniej, to wyobraź sobie, że na nas 2 razy ta sama suka (wielka, w typie wilczastego ON-a) wyskoczyła. Innym razem, innemu sąsiadowi przez otwartą furtkę wydostał się a'la malamut. Mój poprzedni pies - hovek, brał 1,10 m z zapasem, a ON, ten z DT wyłaził mi górą przez wybieg, który ma przynajmniej 1,80 m. Musiałam gnojka na czas pracy do psiego hotelu wywozić, żeby mi w świat nie poszedł ;) Widzisz, więc jednak ... plaga "Małyszów" ;) Więc?? Topory wojenne zakopane? Gadamy już na temat, czy dalej będziecie sobie robić przytyki ? Btw, nie łapcie już Golsona ani isabelle301 za słówka, bo przecież wiadome że się będą bronić. A ja tam bym się wolała dowiedzieć o innych przypałach z psiarzami / nie psiarzami :) Quote
Golson Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 [quote name='Furie']Więc?? Topory wojenne zakopane? Gadamy już na temat, czy dalej będziecie sobie robić przytyki ? Btw, nie łapcie już Golsona ani isabelle301 za słówka, bo przecież wiadome że się będą bronić. A ja tam bym się wolała dowiedzieć o innych przypałach z psiarzami / nie psiarzami :) Jako "chamek oszust z szarej strefy nie placacy ZUS" wciąż jednak będę twierdził, że dziewczynce zwyczajnie brakuje kultury. Tym bardziej tak twierdzę jako "dorosła osoba na garnuszku mamusi, albo gówniarz - niedorozwój lub zupełnie nieświadomy, albo może nawet 10 latek... albo jednak oszust z szarej strefy". Może to jakieś efekty frustracji, napięć lub stresu... nie wiem. Może w takim wypadku nawet taka z jogurtu byłaby zatem w stanie poprawić jej poziom. Następnym razem zanim zacznie rzucać inwektywami niczym chłop gnojem po polu - niech dwa razy pomyśli. Jak już kiedyś wspominałem - to nie boli. Quote
Furie Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 omry napisał(a):Furie, na nas wyleciała suka mix bernardyna. Pisałam o tym kiedyś. Przeskoczyła przez płot, gdy moja suka 8 kg biegła przy rowerze. Nawet nie wiedziała, co ją złapało. Uczucie nie do opisania, gdy myślisz, że Twojemu psu drugi dziesięć razy większy zaraz złamie kręgosłup, bo rzuca nim jak zabawką. Suka nie była agresywna do ludzi, więc jak ją złapaliśmy za pysk puściła. Wtedy moja przerażona Kura z całych sił biegła w stronę domu ciągle piszcząc. Wybiegła prosto na wylotówkę z miasta, nie mogłam jej dogonić, słyszałam tylko jak trąbią samochody. Wtedy bałam się jeszcze bardziej. Mój TŻ dorwał ją pod domem, w panice gryzła go po rękach mimo, że bardzo go kocha. Chciała uciekać, ale na szczęście udało mu się przydepnąć smycz. Ja w tym momencie dotarłam i dopiero gdy wzięłam ją na ręce się uspokoiła. Nie życzę nikomu. Rany, ale masakra!! Strasznie współczuję i mam nadzieję, że Twoja suczka się z tego szybko wylizała i nie zostały jej żadne "blizny" w psychice. Nie znałam tej historii, bo od b. niedawna jestem na dogo i nie dałam rady przeczytać całego wątku. Mi się coś podobnego przydarzyło 3 razy, z tym że moja jest średniej wielkości, na całe szczęście ma mocną, stabilną psychikę. Za pierwszym razem kompletnie mnie zamurowało. Stałam tylko, krzyczałam, próbowałam rozdzielać psy, od jednego dostałam w paznokieć, aż mi zszedł. Wydawało mi się, że to trwało wieczność aż się pan sąsiad pofatygował i zabrał swojego. Wpadłam w taką furię, nawrzeszczałam na niego, że następnym razem nie zawaham się użyć buta, kamienia, że dla mnie ten pies to jest coś więcej niż tylko pies ... ALe zrozumiał i już bestii pilnuje, a regularnie mijam jego dom. Pretensji za "bluzgi" też nie ma, a trochę "łaciny" poleciało, znaczy naprawdę zrozumiał ;) Quote
omry Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 Furie napisał(a):Rany, ale masakra!! Strasznie współczuję i mam nadzieję, że Twoja suczka się z tego szybko wylizała i nie zostały jej żadne "blizny" w psychice. Nie znałam tej historii, bo od b. niedawna jestem na dogo i nie dałam rady przeczytać całego wątku. Mi się coś podobnego przydarzyło 3 razy, z tym że moja jest średniej wielkości, na całe szczęście ma mocną, stabilną psychikę. Za pierwszym razem kompletnie mnie zamurowało. Stałam tylko, krzyczałam, próbowałam rozdzielać psy, od jednego dostałam w paznokieć, aż mi zszedł. Wydawało mi się, że to trwało wieczność aż się pan sąsiad pofatygował i zabrał swojego. Wpadłam w taką furię, nawrzeszczałam na niego, że następnym razem nie zawaham się użyć buta, kamienia, że dla mnie ten pies to jest coś więcej niż tylko pies ... ALe zrozumiał i już bestii pilnuje, a regularnie mijam jego dom. Pretensji za "bluzgi" też nie ma, a trochę "łaciny" poleciało, znaczy naprawdę zrozumiał ;) Tak jak pisze PaulinaBemol to jest minus małych psów. Nigdy przenigdy tylko małego psa. My tych przeżyć mieliśmy trochę, Iwan zawsze skutecznie ratuje sytuację. Bez niego byłoby ciężko. Nawet dzisiaj Avril została przyatakowana przez boksera jak ledwo weszliśmy na wybieg, baba się ruszyła dopiero jak wrzasnęłam i jeszcze mnie poinformowała, że z psami na smyczy to się tu nie przychodzi i z takimi małymi jak Tekila też nie :evil_lol: Na szczęście sobie poszła. Kura ma coś takiego w sobie, przyciągającego agresorów :evil_lol: Poza lękiem separacyjnym i tym, że jestem dla niej całym życiem a beze mnie życia nie ma, jest bardzo pewna siebie i już po chwili zapomina. Z tego starcia z suką bernardyna wyszła jakimś cudem tylko z kulejącą łapą. Wetowi 'przypadkiem' pierwsze zdjęcie nie wyszło i musiał zrobić drugie :razz: I jeszcze się dowiedzieliśmy, że ta suka to tak już nie pierwszy raz. Zastanawiali się nawet nad tym, czy jej nie dać pod igłę. Zawsze to łatwiej niż pilnować czy, nie daj borze, podwyższyć metrowy płot. Quote
Furie Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 Golson napisał(a):Jako "chamek oszust z szarej strefy nie placacy ZUS" wciąż jednak będę twierdził, że dziewczynce zwyczajnie brakuje kultury. Tym bardziej tak twierdzę jako "dorosła osoba na garnuszku mamusi, albo gówniarz - niedorozwój lub zupełnie nieświadomy, albo może nawet 10 latek... albo jednak oszust z szarej strefy". Też bym się wkurzyła i to ostro. Chociaż wiesz co, ja na innym wątku pocisnęłam kilku pannom z gatunku wszystkowiedzących fanatyczko - krzykaczek od "bezrefleksyjnego betonu niepodatnego na próbę resocjalizacji" i "oddziału psychiatrycznego, sekcja paranoidalno - maniakalna ze zwidami" , bo mówiąc delikatnie rozminęłyśmy się w poglądach. I ja wiem, że mam rację popartą twardą merytoryką, którą z resztą próbowałam b. spokojnie i bez emocji wyłożyć, a one wiedzą że to one mają rację a ja guzik wiem, psa o którym była historia na pewno nie znałam, na szkoleniu psów też się nie znam, a do tego jestem egoistką z kamieniem zamiast serca :cool1: Także czasami nie da się milczeć, ale jak już się powiedziało, to może lepiej juz do tego nie wracać ;) Quote
omry Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 Jeszcze sprostuję - piszę zamiennie Avril i Kura, bo się zapominam, ale to ta sama sucz :lol: Quote
Furie Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 omry napisał(a):z psami na smyczy to się tu nie przychodzi i z takimi małymi jak Tekila też nie :evil_lol: :crazyeye: Czegoś takiego to ja jeszcze nie słyszałam !!! :crazyeye: Najważniejsze, że się nic Twojej małej nie stało. Ani wtedy, ani teraz. Quote
PaulinaBemol Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 Avril przy Tekilce to olbrzym :cool3: szczęście w nieszczęściu że wtedy to nie Tekila była....chyba jeszcze jej nie miałaś omry ? Quote
omry Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 PaulinaBemol napisał(a):Avril przy Tekilce to olbrzym :cool3: szczęście w nieszczęściu że wtedy to nie Tekila była....chyba jeszcze jej nie miałaś omry ? Tekila jest z nami dłużej od Avril, a tak oficjalnie ją 'przejęliśmy' mniej więcej w tym samym czasie, jakoś na początku 2012 chyba. Tekila waży 1,5 kg ale też biegała przy rowerze. Szczęście, że akurat nie wtedy, bo dla tego ułomka było jeszcze za zimno :lol: Quote
PaulinaBemol Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 kojarzę, że była tak nieoficjalnie ale wydało mi się, że jakoś później. Pomyłka. Tekilka to taki chomiczek ja bym się bała pozwolić jej bawić z moim psem bo to oszołom jest bez kszty delikatności. Iwan by mi go skonsumował :evil_lol: koniec offa :oops: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.