marmara_19 Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 Pani Profesor napisał(a):ok, może mój błąd, ale jak wg. Was wygląda metoda przywoływania psa, jeżeli smaczki ma koło ogona, albo jest wyjątkowo krnąbrny i nieposłuszny? nie istnieje coś takiego jak awersyjna metoda 'oduczania uciekania', bo nie chce użyć słowa 'przywoływania'? DLUGA LINKA! Przede wszytskim nie mozesz psu pokazac, ze moze "uciekac" i nie przychodzic.. Bez linki tylko mu wzmacniasz ignorowanie Twojego wolania, bo nie ma "przymusu" a ma wolna lape... Quote
dog193 Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 a_niusia napisał(a):a co mi powie?:evil_lol: Sprawdź :) Quote
a_niusia Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 dog193 napisał(a):Sprawdź :) nie mam potrzeby, ale mam nadzieje, ze nie masz na myśli odpowiedzi LINKA. Quote
Okamia Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 Pani Profesor napisał(a):ok, może mój błąd, ale jak wg. Was wygląda metoda przywoływania psa, jeżeli smaczki ma koło ogona, albo jest wyjątkowo krnąbrny i nieposłuszny? nie istnieje coś takiego jak awersyjna metoda 'oduczania uciekania', bo nie chce użyć słowa 'przywoływania'? Kupujesz linkę i pracujesz. Wołasz psa nie koniecznie na 'smaczki' chodź i można (swego czasu nosiłam nawet surowe kurze serca :loveu:) Po za tym przywołujesz psa od czasu do czasu w trakcie spaceru żeby mu pokazać że jak ma przyjść to niekoniecznie po to że pieska zapniemy ale też bo a nuż coś masz dla niego. U Kell tak mniej więcej wypracowałam, żebym mogła znów jej zaufać ;) Quote
dog193 Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 a_niusia napisał(a):nie mam potrzeby, ale mam nadzieje, ze nie masz na myśli odpowiedzi LINKA. Nie. Linka może pomóc, ale nie sprawdzi się u każdego psa, tak jak i każde inne narzędzie szkoleniowe (bo tak linkę traktuję). Przede wszystkim praca nad więzią z psem, to na pewno powie każdy ogarnięty trener. Myślę też, że trochę inaczej wygląda sprawa z małym szczeniaczkiem, a inaczej z dorosłym psem z problemami. Ale ta rada jest uniwersalna. Ciekawostka - mój pies był przez jakiś okres czasu zapinany na linkę, u nas pomogło na pewne problemy, teraz nie potrzebujemy niczego, zresztą pisałam wcześniej, że przez większość czasu chodzi bez smyczy. Quote
a_niusia Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 a ja mam teraz szczeniaka w wieku grunt to bunt, który dodatkowo jest mega rozeznany i odważny w sprawach terenowych, bo ma dwie starsze nauczycielki. wiec wiadomo, ze oddala się już znacznie dalej niż to zwykle odbywa się u tej rasy w tym wieku. i powiem ci, ze nie ma opcji, żeby zapila ja na linke, bo ten moment, kiedy młody legawiec odchodzi od nogi jest na maxa wazny i nie można tego zmarnować. i oczywiście zadje sobie sprawę, ze Greta nie wyskakuje jako ostatnia z krzakow, bo NAJWOLNIEJ BIEGA tylko ponieważ nie jest w tej chwili tak posluszna jak moje dwie starsze suki, ale gdyby teraz "szkoleniowiec" powiedział mi zapnij ja na linke, to bym mu się rozsmiala w twarz. Quote
dog193 Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 a_niusia napisał(a):a ja mam teraz szczeniaka w wieku grunt to bunt, który dodatkowo jest mega rozeznany i odważny w sprawach terenowych, bo ma dwie starsze nauczycielki. wiec wiadomo, ze oddala się już znacznie dalej niż to zwykle odbywa się u tej rasy w tym wieku. i powiem ci, ze nie ma opcji, żeby zapila ja na linke, bo ten moment, kiedy młody legawiec odchodzi od nogi jest na maxa wazny i nie można tego zmarnować. i oczywiście zadje sobie sprawę, ze Greta nie wyskakuje jako ostatnia z krzakow, bo NAJWOLNIEJ BIEGA tylko ponieważ nie jest w tej chwili tak posluszna jak moje dwie starsze suki, ale gdyby teraz "szkoleniowiec" powiedział mi zapnij ja na linke, to bym mu się rozsmiala w twarz. No świetnie, tylko nie każdy pies jest młodym legawcem. U nas była przede wszystkim praca nad więzią z psem i pokazanie psu, że ze mną jest super i najlepiej, linka to była pomoc dodatkowa przy pewnych problemach. Ja nie mam legawca :) Quote
a_niusia Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 dog193 napisał(a):No świetnie, tylko nie każdy pies jest młodym legawcem. U nas była przede wszystkim praca nad więzią z psem i pokazanie psu, że ze mną jest super i najlepiej, linka to była pomoc dodatkowa przy pewnych problemach. Ja nie mam legawca :) znam wiele pieskow, którym linka nie pomogla:))) Quote
dog193 Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 Być może właściciel nie widział, jak ją dobrze wykorzystać :) Same zapięcie na linkę nie pomoże, pisałam, że to jest tylko pomoc, a nie główny środek. Quote
Pani Profesor Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 ej, ale ja nie mówię o swoim psie :D bo mój przybiega w 99% (ten 1% to dzikie zwierzaki w krzakach albo PSY :roll: ale nad tym praca to zupełnie inny temat, bo on głuchnie przy psach na KAŻDĄ komendę, na razie go uczę siadać na dupie przy przechodzącym psie, wałkujemy non stop i są postępy) a odnośnie przywoływania, to się nauczył sam - ja pytałam tak czysto teoretycznie i w odniesieniu do tego, że na 'trudnego psa' zadziałała pozytywna komenda jak najbardziej.no, ale że mnie uświadamiacie, że nie ma 'awersyjnego zapobiegania ucieczkom', to w sumie nie było tematu ;) co do linki, to dla mnie jest ona tylko na 'miejsca zapsione' - gdzie wiem, że mi burek może odlecieć drzeć mordę na przechodzącego kolegę. w dziczy albo w środku nocy na osiedlu lata luzem, bo wraca - tak po prostu wraca, i już. dostawał za to smaka i się szybko nauczył. jak gwizdnę, to to jest zaproszenie do zabawy w gonitwę, a jak 'chodź tutaj' - to przychodzi. Quote
dog193 Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 Pani Profesor napisał(a):no, ale że mnie uświadamiacie, że nie ma 'awersyjnego zapobiegania ucieczkom', to w sumie nie było tematu ;) Przy silnych pobudzeniach niekiedy stosuje się obrożę elektryczną. Działa to na zasadzie impulsu "ej stary, zejdź na ziemię", kiedy pies całkowicie się wyłącza. Najczęściej myśliwi to stosują i to przy psach, które przywołanie mają bardzo dobre. Co nie zmienia faktu, że "zwykłego" przywołania uczy się psa na pozytywnych wzmocnieniach, zawsze, obojętnie czy stosujesz czasem awersję czy nie. Quote
*Monia* Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 Pani Profesor napisał(a):Mój kochany pieseczek jest myśliwym i przebiegłą mendą, a jedyne - podkreślam - JEDYNE, co w jakikolwiek sposób na niego działa, to właśnie smaki. Byłam z nim teraz na długaśnym szwędaniu po lesie i skałkach i uwierzcie - na motyw "wracaj tu i nie ganiaj w kółko jak debil, bo cię zapnę i skarcę" nie przyszedłby nijak :cool3: za to na słodziachne CIUCIUCIU, CHODŹ TU, CO JA MAM i dźwięk rozpinanego zamka saszetki - przyleciał ze zwieszonym jęzorem. a biegał z haszczakiem po krzaczorach, czyli odwołałam go od czegoś, co kocha najbardziej. A co jeśli akurat nie będzie saszetki, a psa będziesz chciała przywołać? W takim wypadku jak opisujesz warunkujesz mu przychodzenie na dźwięk otwierania saszetki, a później bez saszetki ani rusz. Popełniłam ten sam błąd, tylko w naszym przypadku był to szelest folii i "chodź masz". Później odkręcania trochę było, bo suk miała moje gadanie gdzieś i dopiero folia (przekupstwo) nakierowywała ją na mnie i na to co oferuję. A jak wiadomo torebkę łatwo zgubić, więc trzeba było przerzucić się na noszenie smaków w kieszeniach i uczyć że przychodzimy na wołanie i wtedy smakołyk. Druga sucz za to miała w nosie wszelkie jedzenie i zabawki i w jej przypadku tylko przywiązanie do mnie powodowało że się słuchała i to wbrew pozorom z nią miałam dużo więcej problemów i o wiele więcej się nakombinowałam żeby cokolwiek osiągnąć. Co do kolców to miałam pod opieką dobka, u którego kolce były prawidłowo użyte (jedynie do korekty np. u mnie jak móżdżek się wyłączył i piesek postanowił sprawdzić czy to 48 kilo na końcu smyczy da się poszarpać - jedna korekta i się dało nawet 2 pieski z adhd na obróżkach prowadzić w jednej rączce a drugą fajki sobie palić) i ONka który nosił kolce jako obrożę codzienną. U ONka już nawet prawidłowo założone kolce już wielkiego wrażenia nie robiły, dobek delikatną korektę pamiętał długo bo później wystarczyły słowne upomnienia jak mi się rączka nadwyrężała. A jeśli o same dobki chodzi to ja bym nerwowo z takim nadpobudliwcem nie wytrzymała, miałam w nocy nie raz ochotę trzasnąć czymś ciężkim żeby ogłuszyć na kilka godzin i się wreszcie wyspać, on co chwilę musiał się wiercić, ten pies nawet jadł chodząc po całej kuchni :mad: . Hexa jest rąbnięta, ale w domu potrafi jednak się wyciszać a ten non stop na czuwaniu. I tak mi się nasunęło jeszcze, że jak bym miała owego dobka przypiętego na kolce a nie na obrożę podczas ataku sznaucera to po odskoczeniu i prawie wciągnięciu mnie do rowu pies by dostał sygnał 'karcący' kolcami. A za co w takim momencie by został skarcony? Chyba za to że zamiast stać i dać się pogryźć bądź odeprzeć atak wolał się usunąć. Kilka takich razów i pies już nie odskoczy, będzie wojna. Może i był ciapą, ale to właśnie mnie w nim urzekło i dzięki temu znosiłam adhd, on kochał wszystko i wszystkich :loveu: Quote
Pani Profesor Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 *Monia* napisał(a):A co jeśli akurat nie będzie saszetki, a psa będziesz chciała przywołać? W takim wypadku jak opisujesz warunkujesz mu przychodzenie na dźwięk otwierania saszetki, a później bez saszetki ani rusz. Popełniłam ten sam błąd, tylko w naszym przypadku był to szelest folii i "chodź masz". Później odkręcania trochę było, bo suk miała moje gadanie gdzieś i dopiero folia (przekupstwo) nakierowywała ją na mnie i na to co oferuję. A jak wiadomo torebkę łatwo zgubić, więc trzeba było przerzucić się na noszenie smaków w kieszeniach i uczyć że przychodzimy na wołanie i wtedy smakołyk. Druga sucz za to miała w nosie wszelkie jedzenie i zabawki i w jej przypadku tylko przywiązanie do mnie powodowało że się słuchała i to wbrew pozorom z nią miałam dużo więcej problemów i o wiele więcej się nakombinowałam żeby cokolwiek osiągnąć. on ma takich słów-kluczy kilka. jest "co ja mam?", "chodź dam pieskowi", jest "oooooch", takie na zasadzie "och jakie pięknie ciasto mi wyszło" :diabloti: i MMMM... jak przy rozkoszowaniu się jedzeniem. ćwiczyłam to tak, że jak dostawał coś naprawdę super, to stękałam nad tym i strasznie go nakręcałam, a teraz reaguje na samo te MMMM...budzi się choćby z twardego snu i leci do mnie z przekrzywionym łbem. jak nie będzie saszetki, to jest ten awaryjniak dźwiękowy - trudno, raz go oszukam, ale nie zdarzyło się, żeby na to nie przylazł. poza tym ja go nie puszczam zawsze - jak to już jest spacer, na którym "przewidziano spuszczenie" :D (czyli jest strategiczna godzina albo bezpieczne miejsce), to ZAWSZE mam coś dla niego. w ostateczności go oszukam raz :) on nie lubi psów wybiórczo, zdarza mu się chamsko zaatakować - może nie 'na śmierć', ale popsztykał się nieraz z jakimiś podchodzącymi burkami. tylko duże suki akceptuje - i to nie wszystkie. teraz mnie dogomaniacy zjadą za 'brak wyobraźni' :diabloti: ale spuszczam go codziennie przynajmniej na moment. raz, że mam przywoływacz, dwa, że widzę psa, zanim on się skapnie :D posiadanie takiego 'słodziaka' uczy otwartych oczu i szybkości reakcji - to fakt. nie puszczam go jednak na obcym terenie, na "psich" terenach (tam jest linka i kontrolowane podchodzenie), ale litości - w lesie? :roll: który mam 3min od domu? Quote
Beatrx Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 to już zdecydowanie wolę mojego psa, który przychodzi na zawołanie do mnie, a nie do żarcia mimo iż musiałam po niego pójść i na smycz go zapiąć jak zwiał mi do psa. a zwiał dzięki temu, ze zepsułam przywołanie staniem i czekaniem, aż szczeniaczek łaskawie przyjdzie do mnie po obwąchaniu trupa w krzakach. i nauczył się genialnie, że może przyjść wtedy kiedy mu się zachce, a nie wtedy kiedy go zawołam, bo w końcu za nieprzyjście nie ma nic złego a jest dobre coś co go zainteresowało, a jak w końcu wróci to i pańcia pieska nagrodzi. Quote
a_niusia Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 Beatrx napisał(a):to już zdecydowanie wolę mojego psa, który przychodzi na zawołanie do mnie, a nie do żarcia mimo iż musiałam po niego pójść i na smycz go zapiąć jak zwiał mi do psa. a zwiał dzięki temu, ze zepsułam przywołanie staniem i czekaniem, aż szczeniaczek łaskawie przyjdzie do mnie po obwąchaniu trupa w krzakach. i nauczył się genialnie, że może przyjść wtedy kiedy mu się zachce, a nie wtedy kiedy go zawołam, bo w końcu za nieprzyjście nie ma nic złego a jest dobre coś co go zainteresowało, a jak w końcu wróci to i pańcia pieska nagrodzi. ja to nawet robie gorzej!!! u mnie nieprzyjście na zawolanie jest najgorszym przewinieniem. jednocześnie jestem liberalna, bo wiem mniej więcej, kiedy mój zespol malpos bravos ciśnie na bażanta i wiem, ile do bażanta potrafią stać niektórzy jego przedstawiciele. dlatego na spacerkach kolo domu rzadko kiedy wolam moje kundle. one wiedza, gdzie sa, umieja się pilnować, wiedza, ze na spacerze jesteśmy razem i jeżeli ja nie mam checi z nimi pracować, tylko idziemy na spacer, to niech sobie biegają. nie mam w ogole problemów z tym, ze ktoras mi spierdzieli np. do psa czy cos takiego. a kiedy ktoś zlapie zawieche czy zaczyna kombinować, to nie przyciągam ich na linie tylko mowie "feee, brzydko"...i styknie, bo w dzieciństwie nauczyly się, ze przychodzenie do panci jest zajebiste, a nieprzychodzenie przeciwnie. po mala gretke czasem się jeszcze przejde, ale ona już tez kuma, ze zartow nie ma...:evil_lol: Quote
omry Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 Beatrx napisał(a):to już zdecydowanie wolę mojego psa, który przychodzi na zawołanie do mnie, a nie do żarcia mimo iż musiałam po niego pójść i na smycz go zapiąć jak zwiał mi do psa. a zwiał dzięki temu, ze zepsułam przywołanie staniem i czekaniem, aż szczeniaczek łaskawie przyjdzie do mnie po obwąchaniu trupa w krzakach. i nauczył się genialnie, że może przyjść wtedy kiedy mu się zachce, a nie wtedy kiedy go zawołam, bo w końcu za nieprzyjście nie ma nic złego a jest dobre coś co go zainteresowało, a jak w końcu wróci to i pańcia pieska nagrodzi. Ja to widzę z deczka inaczej. Jak mi moje psy nie będą chciały przyjść i zrobią to po dłuższej chwili od wołania, no to wiadomo miła nie będę. Jak będę miała szczeniaczka i wracania będziemy się dopiero uczyć, to nawet jak przypełźnie po kilku minutach, to nagroda musi być, bo wtedy powrót zawsze musi się opłacać. Quote
dog193 Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 Beatrx napisał(a):to już zdecydowanie wolę mojego psa, który przychodzi na zawołanie do mnie, a nie do żarcia mimo iż musiałam po niego pójść i na smycz go zapiąć jak zwiał mi do psa. a zwiał dzięki temu, ze zepsułam przywołanie staniem i czekaniem, aż szczeniaczek łaskawie przyjdzie do mnie po obwąchaniu trupa w krzakach. i nauczył się genialnie, że może przyjść wtedy kiedy mu się zachce, a nie wtedy kiedy go zawołam, bo w końcu za nieprzyjście nie ma nic złego a jest dobre coś co go zainteresowało, a jak w końcu wróci to i pańcia pieska nagrodzi. Hmm. Zdarzyło mi się kilka razy pójść po mojego psa. I nadal uważam, że nie ma to nic wspólnego ani z awersją, ani z nauką przywołania. Tyle że ja szczeniaka wołałam nie wtedy, kiedy wąchał trupa w krzakach, przez co musiałam na niego czekać, aż łaskawie zbierze dupę. Wołałam go, kiedy wiedziałam, że do mnie przyjdzie. Quote
katasza1 Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 Pani Profesor, ja bym radzila wybrac jedno haslo na przywolanie i walkowac. U mnie jest to 'do mnie'. Bo pozniej jak sie nauczy ze ma przychodzic, obejdzie sie bez smakow i bedziesz mowila do niego ' chodz dam pieskowi!' ? :P moj ma slowo klucz reaguje tak, ze wydaje mi sie ze to juz jest mechaniczne, zawija cielsko i biegnie w moja strone. Quote
evel Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 [quote name='Pani Profesor'] mimo to - awersyjne metody, nawet jeśli PRÓBOWAŁAM je stosować (bo zaraz ktoś mi powie, że moje karcenie na smyczy to pieprzenie się, a nie metody awersyjne) to one NIGDY, podkreślam - N I G D Y nic nie dały. I to jest clou. Jeśli ktoś nie wie jak, ale próbuje to niech się nie dziwi, że nie działa tak jak powinno ;) [quote name='Franca81']Na szkolenie idziemy ale dopiero na wiosnę a do tego czasu pracujemy same. Jeśli mogę spytać - czemu dopiero na wiosnę? [quote name='maartaa_89'] ja jestem zwolenniczką mieszania metod pozytywnych i awersyjnych czy też mówiąc prościej- uważam że najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Poprawnie użyta kolczatka to świetne narzędzie w przypadku psów u których stosowanie kolców jest konieczne. Bo nie zapominajmy że korekty można też psu dawać na zwykłej obroży, szelkach czy łańcuszku ;) Niemniej gdy jedno zachowanie skarcimy natychmiast powinniśmy pokazać psu zachowanie zastępcze i bardzo wylewnie chwalić każdą mile widzianą reakcję. :klacz::klacz::klacz: [quote name='dog193']No świetnie, tylko nie każdy pies jest młodym legawcem. U nas była przede wszystkim praca nad więzią z psem i pokazanie psu, że ze mną jest super i najlepiej, linka to była pomoc dodatkowa przy pewnych problemach. Ja nie mam legawca :) [quote name='Pani Profesor'] a odnośnie przywoływania, to się nauczył sam - ja pytałam tak czysto teoretycznie i w odniesieniu do tego, że na 'trudnego psa' zadziałała pozytywna komenda jak najbardziej.no, ale że mnie uświadamiacie, że nie ma 'awersyjnego zapobiegania ucieczkom', to w sumie nie było tematu ;) W sumie jest awersyjny sposób postępowania dotyczący przywołania (a raczej jego braku), ale nie wiem, czy bym to nazwała "zapobieganiem". Raczej odnosi się to do konsekwencji - czyli tego, co się z pieskiem dzieje, kiedy jednak postanowi NIE wrócić na wołanie ;) Ale ogólnie zgadzam się z przedmówczyniami, zwłaszcza dog193 - kluczowa jest więź z psem. Moja suka długo biegała na lince i jakoś jej nic od tego nie ubyło. Od długiego czasu potrafi chodzić na spacery prawie zupełnie bezsmyczowe, ale są miejsca, gdzie nieodwołalnie musi być na uwięzi i tyle, w związku z taką a nie inną przeszłością, charakterem, błędami szkoleniowymi, bodźcami z zewnątrz. Zdarza jej się średnio raz w roku wyłamać i zrobić coś totalnie idiotycznego, ale cóż, jest psem a nie robotem ;) Kwestia z przywołaniem jest dość złożona i wiele zależy do samego psa, właścicieli, otoczenia, trudno ferować jakieś złote recepty. Jeden pies się świetnie nauczy powrotu do pańcia na smaczki i wygłupy, innego trzeba będzie parę razy przyglebić, żeby zakumał, że wracanie jest fajne a brak powrotu jest bardzo niefajny, jeszcze innemu trzeba będzie to pokazać jeszcze inaczej. Oczywiście o idiotyzmach typu tłuczenie psa jak już wróci nawet nie wspominam. Quote
Unbelievable Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 omatko. Jak ja lubię, jak na temat szkolenia próbują się mądrzyć osoby, które z tego co same piszą, wcale tego szkolenia i psa nie rozumieją ;) tak jak nie rozumieją co znaczy awersja, wzmocnienie pozytywne, wzmocnienie negatywne, i inne takie, różnica między psem nadpobudliwym a rozwydrzonym, nie znającym granic i nie potrafiącym się wyciszyć samemu, różnica między psem uciekającym bo nikt nie nauczył go właściwie przychodzenia na zawołanie, i w sumie to nie mającym więzi z właścicielem, a psem uciekającym bo nie może wytrzymać, różnica między PRACĄ a robieniem głupich sztuczek, między właściwym używaniem kolczatki, a używaniu na oślep bez odpowiedniej wiedzy (i piesek nie reaguje bo to nie metoda dla niego! :< ), et cetera. Kurdę, chyba za dużą swobodę na tym forum wprowadzono w jakiś sposób :diabloti: nie pamiętam żebym ja się w takie dyskusje wcinała jak Gram miał rok czy dwa lata, i dyskutowała o PRACY i AWERSJI, chyba mimo 15 czy 16 lat miałam więcej pokory : P i jak mi ktoś coś mądrego pisał, to chociaż się nad tym zastanawiałam, z resztą nadal tak jest ;) przy czym nie mówię, że ja jestem mistrzem świata, i rozgryzę wszystkie umysły :grins: gdyby tak było, to już bym swoją szkółkę zakładała. Po prostu lubię rozumieć z czym mam do czynienia na co dzień. Quote
Berek Posted October 21, 2013 Posted October 21, 2013 "nie istnieje coś takiego jak awersyjna metoda 'oduczania uciekania'," O, wręcz przeciwnie - istnieje nawet dość spora gama. Quote
Vectra Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 niesamowicie się czyta ... kwestie mylenia , mieszania , demonizowania pojęć. awersja i pozytywizm - od tysięcy lat tak uczy się psy :) wykorzystuje się te metody , bo pies to przebiegłe bydle i bardzo szybko kuma co mu się opłaca , a co nie. oczywiście że cudowne są zwierzątka , które za kawałek parówki ... oddadzą swoją duszę ... i u takiego psa nie ma potrzeby stosowania awersji. bo po cholerę karcić psa , który na karę nie zasługuje ? ale w przyrodzie występuje równowaga , bo na tyle psów co lubią parówki , jest tyle samo psów co ich nie lubią ;) a trochę trudno zmusić jest kogokolwiek , by pokochał parówki nie ? no ale można znaleźć kompromis .... np w kwestii przywoływania ;) i po zastosowaniu metody zniechęcania do zwiewania , pies warzy .... że już lepiej tą podłą parówkę przekąsić ... a co mi tam , niż oberwać prądem :evil_lol: po takich bestialskich metodach oduczania psa samowolki , można zacząć być tylko eko. Fajnie że ludzie uczą psy , że coraz więcej psów (podobno) jest szkolonych , pracowanych ... żyły wypruwane , mięsne wykupywane. wiele osób zapomina o jednej małej rzeczy , by pies zaczął się uczyć , trzeba nauczyć siebie i psa się uczyć ... i po to jest awersja , by pieskowi przypomnieć , po co jest pozytywizm ok fajnie że są cierpliwi i lubią długo .. no ja nie widzę potrzeby , zakorzeniania w psie tego , że można mnie nie słuchać , albo się bawić w kotka i myszkę i sprawdzać moją silną wolę. Jak ktoś lubi , ma psa który jest mniej kumaty w kwestii robienia człowieka w bambuko , ok. Mnie to nie bawi i lubię szybko. ale , ale .... znowu to samo - każdy pies jest inny i wymaga odrobiny indywidualnego podejścia. I ja pisze ogólnie o psach , a nie o konkretnych psach ... bo ten wątek to tak pomieszany między dobermanem , Etną i super sweterami idealnymi. A to taka rozmowa o niczym :) Porównywanie do siebie trzech różnych psów jest absurdem ... pomijając sam fakt przynależności do różnych ras , do tego dodać bardzo inne usposobienie właścicieli .. z różnym doświadczeniem ;) No i porównywanie uczenia pieska sztuczek , do wychowania by istniał w świecie ... też jest zabawne. Bo tu na dogo są pieski , co umieją na komendę skakać na rzęsach ... a muszą dmuchać na linie czy ew gdy chce się im odebrać przedmiot , zaciskają szczękę i daja dyla. I pewno z tego tytułu jest tyle nieporozumień , bo zbyt ciasno łączy się zabawę w sztuczki od kultury osobistej. W rozmowie. Tu jest wątek o chamstwie , stąd piję do kultury osobistej ... w tym przypadku psiej. I znowu demon się wybudził ;) w kwestii karania psa za uciekanie .... o ile faktycznie, nie ma nic głupszego jak sprać psa , za to że po 3 godzinach do nas wrócił. Przecież wrócił , należy się parówka :diabloti: więc istnieją narzędzia tortur , które zapobiegają tego by pies miał szansę na 3 godzinną zabawę - w może wrócę. Lina fajna może sprawa , ale co bardziej przebiegłe jednostki .. bardzo szybko się uczą , że jak jest lina , to lepiej wracać po parówkę. No i wszyscy szczęśliwi , bo piesek słucha przecież. Potem nadchodzi sądny dzień ... zbieramy się na odwagę , odczepiamy linę i co ? i okazuje się , że po odczepieniu liny , pies nie lubi parówek :hmmmm: Ja stosuje metodę na takie jednostki , że uciekanie jest bardzo mało fajne , a nie uciekanie nie boli. Kiedyś się zastanawiałam , po cholerę w szkole kazali nam rzucać do celu piłeczką palantową. HA , cudownie że uczyli ... moje psy nie uciekają :evil_lol: I dalej powtórzę się , nie każda jednostka obecna w moim domu , wymagała mojego powrotu z nauk rzucania do celu ;) Oczywiście tu zaraz posypią się tam hejty , że wystarczy być dla psa fajnym. Pewno że tak , o ile pies zakuma , że samowola bywa mało fajna. Żeby nie było , człowiek uczy się na błędach - własnych. Dlatego każdy mój kolejny pies , jest coraz bardziej idealny. Franio jest tak idealny , że czasem przesadza :grins: Natomiast moja najstarsza obecnie dziewczynka , o imieniu Lalka ... czasami lubi się zabawić w grę , tu nic nie słychać ;) No dobra ma 11 lat , ma prawo tracić słuch ;) ale brzdęk łańcuszka , powoduje natychmiastowy nawrót nad słuchu. Za jej brak posłuchu , odpowiada moja wygoda .... moja wygoda , to był 100% odwoływalny kto ? demon doberman. Fajniej było wydać polecenie , Kano przyprowadź to .... niż bawić się linkami i parówkami. W związku z tym , że nikt nie żyje wiecznie ... nie zabawiam się w tą formę wygody ;) zapomniałam dodać , że ja mam rasę psów , która z natury jest posłuszna i odwoływalna :evil_lol: Quote
Obama Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 Unbelievable napisał(a):omatko. Jak ja lubię, jak na temat szkolenia próbują się mądrzyć osoby, które z tego co same piszą, wcale tego szkolenia i psa nie rozumieją ;) tak jak nie rozumieją co znaczy awersja, wzmocnienie pozytywne, wzmocnienie negatywne, i inne takie, różnica między psem nadpobudliwym a rozwydrzonym, nie znającym granic i nie potrafiącym się wyciszyć samemu, różnica między psem uciekającym bo nikt nie nauczył go właściwie przychodzenia na zawołanie, i w sumie to nie mającym więzi z właścicielem, a psem uciekającym bo nie może wytrzymać, różnica między PRACĄ a robieniem głupich sztuczek, między właściwym używaniem kolczatki, a używaniu na oślep bez odpowiedniej wiedzy (i piesek nie reaguje bo to nie metoda dla niego! :< ), et cetera. Kurdę, chyba za dużą swobodę na tym forum wprowadzono w jakiś sposób :diabloti: nie pamiętam żebym ja się w takie dyskusje wcinała jak Gram miał rok czy dwa lata, i dyskutowała o PRACY i AWERSJI, chyba mimo 15 czy 16 lat miałam więcej pokory : P i jak mi ktoś coś mądrego pisał, to chociaż się nad tym zastanawiałam, z resztą nadal tak jest ;) przy czym nie mówię, że ja jestem mistrzem świata, i rozgryzę wszystkie umysły :grins: gdyby tak było, to już bym swoją szkółkę zakładała. Po prostu lubię rozumieć z czym mam do czynienia na co dzień. ...:thumbs:... Quote
Szura Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 Lina fajna może sprawa , ale co bardziej przebiegłe jednostki .. bardzo szybko się uczą , że jak jest lina , to lepiej wracać po parówkę. No i wszyscy szczęśliwi , bo piesek słucha przecież. Potem nadchodzi sądny dzień ... zbieramy się na odwagę , odczepiamy linę i co ? i okazuje się , że po odczepieniu liny , pies nie lubi parówek Tylko spryciarzom i kombinatorom się nie odpina sądnego dnia linki, tylko baaardzo powoli tę linkę skraca. Oczywiście jest jakiś procent psów, na które i to nie pomoże, bo zawsze i wszędzie będą kalkulować, jaka jest długość linki a gdzie właściciel stoi ;), ale jednak na ogromną większość zadziała. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.