Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ja też padłam przy pączkach :D te dopychanie do gęby, hahaha

mój gnojek jak jest podejrzanie cicho, a wiemy, że jest w kuchni, to trzeba interweniować :diabloti: a tak poza tym to mam salon z blatem 'barowym' i od razu kuchnię otwartą... więc ani bramki, ani drzwi, ani pocałuj w dupę. a u nas się żyje w kuchnio-salonie generalnie ekhm, 'po włosku' :D czyli tu warzywka, tu to, tu tamto i trochę się ciężko oduczyć, że nie można nic zostawiać na wierzchu. piesek na szczęście motywuje :roll:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Jak już o 'złodziejach'.

My musimy chować masło bo kot ciągle wskakuje na blat i to liże :roll:

Psu udało się kiedyś ukraść dwa surowe schabowe przygotowane do smażenia, zniknęły w kilka sekund, chyba je połknął w całości :lol:

Posted

[quote name='Monika_1584']Jak już o 'złodziejach'.

My musimy chować masło bo kot ciągle wskakuje na blat i to liże :roll:

Psu udało się kiedyś ukraść dwa surowe schabowe przygotowane do smażenia, zniknęły w kilka sekund, chyba je połknął w całości :lol:[/QUOTE]

zawsze mnie zastanawiało jak radzą sobie właściciele kotów :) muszą być wyjątkowo czyści i nie zostawiać nic na blacie czy w zlewie, co? :evil_lol:

Posted

[quote name='klaki91']zawsze mnie zastanawiało jak radzą sobie właściciele kotów :) muszą być wyjątkowo czyści i nie zostawiać nic na blacie czy w zlewie, co? :evil_lol:[/QUOTE]

Moja kotka jest akurat strasznie wybredna, jak leży jakieś surowe mięso to nie ruszy ale masło po prostu uwielbia, albo jakieś serki czy twarożki, takie rzeczy zawsze musimy chować :D Pies już na szczęście wie że nie ma wstępu do kuchni :)

Posted

Ja też od roku mam złodzieja w domu:roll: nie wiem, co Zara przeszła zanim do nas trafiła, ale mimo że jest u nas już rok to nadal nie dociera do niej to, że nie musi jeść na zapas. Największy raj ma na osiedlu, bo babcinki wyrzucają kotkom z okien wszystko, co się nadaje do zjedzenia, łącznie z nadpleśniałą szynką... A Zara ma mistrzowski nos w tym temacie.
W domu też nie szczędzi nam rozrywki: o tyle dobrze, że jak jesteśmy w domu to nic JUŻ z blatów czy ze stołu nie ściągnie (na początku robiła to na naszych oczach:diabloti:), natomiast jak wyjdziemy, a nie daj Boże Tz zapomni czegoś schować to pozamiatane, potrafi rozsypać sól bądź kawę po całym domu, bo wlecze to do pokoju i tam stwierdza, że nie nadaje się do jedzenia:lol:.
No i parę numerów też już za nami:
1. Zjadła całe 2.5kg opakowanie na wpół rozmrożonego barfa, otworzywszy sobie drzwi do łazienki, gdzie owoż się rozmrażało (potem pół nocy rzygała)
2. Otworzyła szafę-spiżarnię w małym pokoju, korzystając z wystającej rączki od plecaka i wyczyściła dolne półki z suchego prowiantu:diabloti:
3. Otworzyła szafę przesuwną, pociągając za smycz wiszącą na uchwycie i zżarła karmę:evil_lol:.

Długo by wymieniać...
natomiast plus tego taki, że Tz wreszcie! uczy się sprzątać po sobie

Posted

[quote name='klaki91']zawsze mnie zastanawiało jak radzą sobie właściciele kotów :) muszą być wyjątkowo czyści i nie zostawiać nic na blacie czy w zlewie, co? :evil_lol:[/QUOTE]

różnie to bywa :diabloti: dotychczas mieliśmy koty które kumały, że na stół się nie wchodzi, ale nasza najmłodsza uważa, że ją nie obowiązują żadne reguły :evil_lol: i zjada różne rzeczy, ale zazwyczaj po obiedzie, nie przed :evil_lol: kiedyś moja tymczasowiczka ukradła... folię po parówce :lol: zrzygała to potem, a ja na pierwszy rzut oka myślałam, że rzyga krwią(bo parówka miała czerwone napisy)... :evil_lol:
a no i jedna nasza kotka kradnie ciastka z ławy :eviltong:

Posted

Borze, taka dyskusja mnie ominęła! Dla mnie kolce + flexi czy kolce + rower to debilizm. Mówię to ja, właścicielka dużego psa która 2 lata temu sporo z nim na rowerku popitalała przez miasto :razz: O dziwo zęby mam, może dlatego że przez 5 lat wyrobiłam sobie mięśnie, parę razy cała łódź słyszała "Lary, siad!" kiedy postanowił jednak zapolować na tego ujadającego jorka. Grunt to mieć dobrze przykręcone hamulce i najlepiej amortyzator. Szelek nie stosujemy bo mój pies wolałby już tą kolczatke :P Miałam kilka takich sytuacji kiedy kolce z pewnością psu by się wbiły, np. wtedy kiedy pani widząc że jedziemy ścieżką rowerową nie zablokowała flexi i jej kurdupel wbiegł nam na drogę. W mieście można znienawidzić rower.

Posted (edited)

oj tam, ja raz jechałam z Etną przez osiedle i wszystkie dzieci miały radochę, bo oto piesek przypięty do roweru :evil_lol:

Czekunia, a Ty się nie zasłaniaj przeszłością Zary, po prostu coś robisz źle, i dlatego ciągle tak się zachowuje wobec jedzenia :cool3:

Edited by motyleqq
Posted

[quote name='Czekunia']Ja też od roku mam złodzieja w domu:roll: nie wiem, co Zara przeszła zanim do nas trafiła, ale mimo że jest u nas już rok to nadal nie dociera do niej to, że nie musi jeść na zapas. Największy raj ma na osiedlu, bo babcinki wyrzucają kotkom z okien wszystko, co się nadaje do zjedzenia, łącznie z nadpleśniałą szynką... A Zara ma mistrzowski nos w tym temacie.
W domu też nie szczędzi nam rozrywki: o tyle dobrze, że jak jesteśmy w domu to nic JUŻ z blatów czy ze stołu nie ściągnie (na początku robiła to na naszych oczach:diabloti:), natomiast jak wyjdziemy, a nie daj Boże Tz zapomni czegoś schować to pozamiatane, potrafi rozsypać sól bądź kawę po całym domu, bo wlecze to do pokoju i tam stwierdza, że nie nadaje się do jedzenia:lol:.
No i parę numerów też już za nami:
1. Zjadła całe 2.5kg opakowanie na wpół rozmrożonego barfa, otworzywszy sobie drzwi do łazienki, gdzie owoż się rozmrażało (potem pół nocy rzygała)
2. Otworzyła szafę-spiżarnię w małym pokoju, korzystając z wystającej rączki od plecaka i wyczyściła dolne półki z suchego prowiantu:diabloti:
3. Otworzyła szafę przesuwną, pociągając za smycz wiszącą na uchwycie i zżarła karmę:evil_lol:.

Długo by wymieniać...
natomiast plus tego taki, że Tz wreszcie! uczy się sprzątać po sobie[/QUOTE]

Ja mam wychuchanego blabladorka z domowej hodowli który od początku żyje jak pączek w maśle i robi tak samo :evil_lol: W domu (przy mnie) raczej nie kradnie jedzenia ale korzysta z każdej okazji kiedy nie widzę. Na spacerach nie może się ode mnie oddalać bo zwykle wtedy łapie trop i szuka frykasów typu wymioiny, spleśniała kiełbasa czy cokolwiek.

Posted

[quote name='motyleqq']oj tam, ja raz jechałam z Etną przez osiedle i wszystkie dzieci miały radochę, bo oto piesek przypięty do roweru :evil_lol:

Czekunia, a Ty się nie zasłaniaj przeszłością Zary, po prostu coś robisz źle, i dlatego ciągle tak się zachowuje wobec jedzenia :cool3:

Ty jesteś w antyTWA! Masz być po mojej stronie:mad:!


[quote name='Fauka']Ja mam wychuchanego blabladorka z domowej hodowli który od początku żyje jak pączek w maśle i robi tak samo :evil_lol: W domu (przy mnie) raczej nie kradnie jedzenia ale korzysta z każdej okazji kiedy nie widzę. Na spacerach nie może się ode mnie oddalać bo zwykle wtedy łapie trop i szuka frykasów typu wymioiny, spleśniała kiełbasa czy cokolwiek.

uff:diabloti: trochę mi ulżyło... Na spacerach też muszę ją ciągle zajmować, bo w innym wypadku albo zeżre jakiegoś kurczaka, chleb, albo (co najgorsze!) ludzie gówno:angryy:. Swoją drogą nie miałam zielonego pojęcia, że ludzie są aż takimi brudasami i wyrzucają takie ilości jedzenia albo srają w takich miejscach, że głowa mała...

Macie jakieś pomysły na to, jak psa oduczyć takiego zachowania? Zara jak dorwie chleb to przylatuje do mnie i oddaje (nauczyłam ją, że czasami w nagrodę może go zjeść), ale z resztą znalezisk jest masakra...

Posted

[quote name='Czekunia']
Macie jakieś pomysły na to, jak psa oduczyć takiego zachowania? Zara jak dorwie chleb to przylatuje do mnie i oddaje (nauczyłam ją, że czasami w nagrodę może go zjeść), ale z resztą znalezisk jest masakra...[/QUOTE]


Ja właśnie metodą wymiany to raz, a dwa- specjalnie chodziłam w miejsca, w których można było się natknąć na resztki i w momencie gdy suka już łapała coś do mordy czy nawet zbyt intensywnie obwąchiwała było ostre FE i upuszczenie/potrząsnięcie puszką z pinezkami/monetami w środku ewentualnie pękiem kluczy i po jej odskoczeniu natychmiastowo danie jej do mordy czegoś dobrego.
Metoda wymiany u nas skończyła się tak, że suka zaczęła wyszukiwać na spacerach wszystkie obrzydliwe rzeczy (np. zamrożone gówno dzika/sarny) i mi to znosić licząc na nagrodę :roll:

Także FE mamy opanowane do perfekcji ale i tak musze mieć oczy dookoła głowy. Chleba już nie je, ale jak trafi na ludzkie kupsko...:roll:

Posted

my bylysmy z tiamat na przejezdzie rowerowym przez miasto z okazji sweta rowerzysty i WSZYSCY mieli radoche.
"ooo jaaacie patrz! pies!!" slyszalam co dwa metry:)))
starsze panie wstaly z lawki i krzyczaly "brawo dla tego pieska!!":)))
a jak przejezdzalysmy pod wiaduktem to ludzie bili nam bravo:)))

sadze, ze ona tego dnia zrobila bardzo duzo dla popularyzacji idei "pies-dobry obywatel", ktorej jestem bardzo wierna.


co ciekawe tiamat odziana pierwszy raz w szelki norweskie najpierw troche je pogryzla, a nastepnie na smyczy snula sie troche za wszystkimi byle tylko nie pociagnac na szelkach, bo to bylo dla niej jakies okropne:))) ale potem ja wzielam i przypielam ja do pasa i sie nauczyla ciagnac. nastepnie pojechala na tydzien w sudety i teraz strasznie sie cieszy z szelech, a guardy do roweru juz zaakceptowala bez problemu.

Posted

[quote name='klaki91']zawsze mnie zastanawiało jak radzą sobie właściciele kotów :) muszą być wyjątkowo czyści i nie zostawiać nic na blacie czy w zlewie, co? :evil_lol:[/QUOTE]
No i zamykać klapę od kibelka.
Mój kot uwielbia wodę z naczyń zostawionych w zlewie. Jak zaleję gar i wstawię do zlewu to mam gościa. Bardzo też lubi domowe ciasto. Takiego kupionego nie ruszy.

Posted

[quote name='Czekunia'] (.....)
uff:diabloti: trochę mi ulżyło... Na spacerach też muszę ją ciągle zajmować, bo w innym wypadku albo zeżre jakiegoś kurczaka, chleb, albo (co najgorsze!) ludzie gówno:angryy:. Swoją drogą nie miałam zielonego pojęcia, że ludzie są aż takimi brudasami i wyrzucają takie ilości jedzenia albo srają w takich miejscach, że głowa mała...

Macie jakieś pomysły na to, jak psa oduczyć takiego zachowania? Zara jak dorwie chleb to przylatuje do mnie i oddaje (nauczyłam ją, że czasami w nagrodę może go zjeść), ale z resztą znalezisk jest masakra...[/QUOTE] Oooo, temat szczególnie mi bliski. Miałam sunię pedantkę (MUSIAŁA posprzątać WSZYSTKO :diabloti:). No i okazało się, że ......... nie zawsze wszystko dobrze się kończy.
A ja.... niestety, jestem brutalna (wydało się :eviltong: ).
Zacznę od początku. Pewnego razu moje kochane maleństwo najadło się świństw. Przez cały dzień miałam atrakcję (sprzątałam klatkę schodową, bo nie zdążała tak ją czyściło). Moja mina - bezcenne. :razz: Zadziwiające jak taki mały pies, potrafi narobić tak duży bałagan.
Po tej historii zmądrzałam. Zaopatrzyłam się w .......... kaganiec :diabloti: (o ja niedobra, malusiemu pieseczkowi kaganiec). Oczywiście działałam na wszystkich frontach. Urozmaicona dieta, suplementy, żwacze i dodatkowo ćwiczenie komendy FE! (przez kaganiec półpłynna konsystencja doskonale przechodzi :cool1:). Dodatkowo dużo zajęć na spacerze (nie wolno rozmawiać przez komórkę :eviltong: bo pies szybko korzysta z chwili nieuwagi.) Wymęczony pies mniej energii wkłada w szukanie świństw. No i niestety, konsekwencja (mój słaby punkt). Do bólu (wiem, że często się nie chce). No ale co zrobić? Mieszkamy w mieście, niemal centrum, duże osiedle. Mnóstwo zepsutego jedzenia wala się po trawnikach. :mad: Wcześniej przymykałam na to oko, ale po tej całodniowej akcji (szybko się uczę ;-) ) zawzięłam się i podeszłam do sprawy poważnie. Łatwo nie było. Mieliśmy etap (przejściowy), gdzie mała na smyczy ostentacyjnie omijała świństwa szerokim łukiem patrząc wymownie w drugą stronę :lol: bez smyczy węszyła i patrzyła oceniając odległość (czy dolecę :eviltong:), a jak byłam w większej odległości zjadała szybko i na zapas zanim dobiegnę :lol: a dopiero potem zwiewała. Teraz jest już na tyle rozgarnięta, że wystarczy powiedzieć "WIDZĘ" i od razu zostawia paskudztwa wracając do mnie. :loveu: Moje Słoneczko. :loveu: Kaganiec był używany pomocniczo, ok. 2 tyg. jak chciałam psa spuścić ze smyczy, a nie miałam pewności jak się zachowa. Teraz nie nosimy. :-)

Posted

Ale macie łatwe pieseczki :diabloti: Na Larego nie działa nic, potrafi żreć przez kaganiec (pewnie że się da, trzeba tylko mocno go przycisnąć do żarcia), wymiana oczywiście skutkowała jeszcze większym zbieractwem i chwaleniem się tym, nie ma również żadnego dźwięku któego Lary by się przestraszył, mogę rzucać w niego petardami nawet :roll: Gnojek dostaje żwacze, Rumen Tabs, zbiera nawet jak ledwo idzie po mocnym wycisku. Jest okej jak jestem blisko, wie że nie wolno, jak złapie mówię "fe" i puszcza. Gorzej jak ma trochę luzu, widzę jak łapie trop i szuka, wtedy muszę interweniować. Pogodziłąm się już z tym, po prostu cały czas muszę go mieć na oku a w niektórych miejscach chodzi na smyczy.

Posted (edited)

[quote name='Fauka']Ale macie łatwe pieseczki (....)
Nie znasz się! Po prostu jestem rewelacyjnym szkoleniowcem, treserem i behawiorystą :cool1: A pies był bardzo trudny w obsłudze.
Cha! Mam wrodzony talent! I wiedzę! Będę musiała założyć szkółkę dla psów. :eviltong: Tyle, że nie mieszkam w centrum Polski. Wiem! Korespondencyjną.:diabloti: :cool3:


Fauka, serio? Stale Ci żre? To już nie jest papiś, ani podrostek. Chyba nie spuściłabym potfora ze smyczy. :p W mieście.
Swoją niemal nie smyczuję. Chodzimy w takie miejsca, gdzie nie ma aut, pieseczki mijamy przy nodze. Bez smyczy. Przy dużych obcych i luzem, na rączkach :loveu:
No chyba, że znamy. Wtedy wystawiamy, "polujemy" na nie ...... i bawimy się z dziką radością. Jak nie ma pieseczka to wystawiamy Pańcię. Taki wielki kawał mięsa to niezły kąsek. :lol: Na długo wystarczy. Słabo to to biega, łatwo dogonić, tyle, że gardziel wysoko, więc ciężko ukartupić. :diabloti:

Edited by N&N
Posted

my bylysmy z tiamat na przejezdzie rowerowym przez miasto z okazji sweta rowerzysty i WSZYSCY mieli radoche.
"ooo jaaacie patrz! pies!!" slyszalam co dwa metry:smile:))
starsze panie wstaly z lawki i krzyczaly "brawo dla tego pieska!!":smile:))
a jak przejezdzalysmy pod wiaduktem to ludzie bili nam bravo:smile:))


Pinkie jest również zachwycona :)))))



Co do kolców i flexi, to nacisk jaki powoduje ta smycz na obrożę, jest niewyczuwalny dla psa. Kolce są tak naprawdę bezpieczną obrożą, bardziej na pewno od dławików nie mówiąc o kantarach.

Posted

Terenówka nie jest samochodem, jest terenówką. Munsztuk też nie jest wędzidłem. Trzeba być naprawdę potężnym tumanem, żeby tego nie rozumieć.

Ja tam się pewniej czuje w zestawie kolce + flexi, dzięki temu mam dobrą kontrolę nad psem cokolwiek się nie wydarzy, a do tego mogę korzystać z dobrodziejstw jakie daje flexi, a są nieocenione. I nikomu się nic nie dzieje, choć wedle dogo powinno nas ścigać stado zombie na każdym spacerze.

Posted

pies czuje wysuwanie linki na flexi. no chyba, że prowadzisz Jariego na XSce, wtedy owszem, może nie czuć. w przeciwnym razem Tobie jedynie wydaje się, że on tego nie czuje.

Posted

ooo w sumie dobry przyklad z ta terenowka:))

sa oczywiscie mlotki, ktore napierdzielaja nia do biedry na zakupy i generalnie pokazac sie na miescie, ale wiadomo, ze stworzono ja nie do tego i nikt jej nie kupi jako auta miejskiego jesli ma mozg w odpowiednim miejscu:)))

Posted

[quote name='N&N']
Fauka, serio? Stale Ci żre? To już nie jest papiś, ani podrostek. Chyba nie spuściłabym potfora ze smyczy. :p W mieście.
Swoją niemal nie smyczuję. Chodzimy w takie miejsca, gdzie nie ma aut, pieseczki mijamy przy nodze. Bez smyczy. Przy dużych obcych i luzem, na rączkach :loveu:
No chyba, że znamy. Wtedy wystawiamy, "polujemy" na nie ...... i bawimy się z dziką radością. Jak nie ma pieseczka to wystawiamy Pańcię. Taki wielki kawał mięsa to niezły kąsek. :lol: Na długo wystarczy. Słabo to to biega, łatwo dogonić, tyle, że gardziel wysoko, więc ciężko ukartupić. :diabloti:

Serio, nic nie działa :roll: Być może to po prostu labradorowa przypadłość, on zeżre wszystko. Są dni że bardziej zbiera (wtedy daję mu przez kilka dni żwacze i tabsy) a czasem mniej, choć nie pogardzi jak coś fajnastycznego znajdzie. A różne cuda znajdujemy, raz znalazł kanapkę z pasztetem i obok kiełbasę :diabloti: Da się to kontrolować, dobrze reaguje na "fe" (pluje na metr!) ale jak już ma trochę więcej wolności i poczuje zapach to zaczyna żerowanie. Widać kiedy złapie zapach i zaczyna szukać, ostatecznie muszę go po prostu cały czas mieć na oku. Plus jest taki że jego żołądek trawi wszystko :lol:


Ja mam flexi maxi 8m i jest dosyć ciężka, mocno się zwija i ciągnie. W zasadzie dlatego jej nie lubię.

Posted

no kolo nas jest duzo wedkarzy to tez mozna znalezc niezla wyzerke:))
kilka dni temu zauwazylam, ze Ronja lubi sobie zejsc rano na taka jedna plaze, co jest stanowiskiem wedkarskim. zawsze ja odwolywalam, a dzis wyszedl za nia jeden pan-taki mily dziadzius i powiedzial "prosze nie krzyczec na Ronje, ja lubie jak tu do mnie rano wpada. czasem je peczak, ale nie wiem, czy moze":))))

mnie to dosyc zdziwilo, bo to jest bardzo nieufny pies i raczej unika obcych, a temu panu pozwolila nawet sprawdzic sobie adresik, bo wiedzial jak ma na imie:)))

Posted

[quote name='Beatrx']pies czuje wysuwanie linki na flexi. no chyba, że prowadzisz Jariego na XSce, wtedy owszem, może nie czuć. w przeciwnym razem Tobie jedynie wydaje się, że on tego nie czuje.[/QUOTE]
Mam 5m linka do 50 kg, jest to najbardziej lightowa flexi jaka może być dla tego psa. A nawet jakby to było 20 m XXXL to i tak nie robiło by to różnicy. To jest b. wrażliwy piesek, no ale bez przesady!

[quote name='a_niusia']ooo w sumie dobry przyklad z ta terenowka:))

sa oczywiscie mlotki, ktore napierdzielaja nia do biedry na zakupy i generalnie pokazac sie na miescie, ale wiadomo, ze stworzono ja nie do tego i nikt jej nie kupi jako auta miejskiego jesli ma mozg w odpowiednim miejscu:)))[/QUOTE]
Jak kogoś stać, to se na słoniu może nawet jeździć :)))))

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...