Instant Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 [quote name='Szura']Instant, ja się zgadzam, choć nie do końca rozumiem, po co ktoś bierze psa, nad którym nie może zapanować fizycznie i musi go na kolce wkładać. ;) (wiadomo, różnie się w życiu składa, mam na myśli ludzi którzy ŚWIADOMIE biorą takie psy)[/QUOTE] Ja też czasami nie rozumiem ludzi... BARDZO nie rozumiem ludzi. Trzy przykłady z mojego osiedla (jakieś 170-180 mieszkań, pewnie w ponad połowie jest jakiś pies): - wariacja na temat foksteriera (albo baaardzo utuczony foksterier), który rzuca się na każdego faceta, jakiego mija (kobiety zostawia w spokoju), a właścicielka chyba nie wie, jak zablokować flexi - borderek, który ponoć nawet wygrywał jakieś konkursy, szczekający demon, zaganiający wszystko (np. liście) i startujący z zębami do dzieci, puszczany oczywiście luzem - sweterek irlandzki, ganiający z dzikim warkotem za WSZYSTKIM - nie ważne czy to liść, gołąb, jakiś inny ptak, mniejszy pies, kot... A nawet nie mieszkam w centrum miasta, gdzie natężenie głupoty ludzkiej jest większe. [quote name='a_niusia']nie no zajebiscie, super spoko. z tym ze teraz moze wysilmy wyobraznie i odpowiedzmy sobie, czy pelne panowanie nad takim kundlem jest w ogole mozliwe z roweru. bo moim zdaniem nie. i jezeli pies potrzebuje kolczatki, aby "bezpiecznie" biegac przy rowerze, to nie powinien byc na ten rower w ogole zabierany dopoki nie znikna jego behawioralne klopoty.[/QUOTE] Nigdy nie jeździłam z psem na rowerze, więc nie mam pojęcia. Możliwe, że nie jest i możliwe, że takie psy nie powinny być zabierane na rower. [quote name='asiak_kasia']Instant, ja o tym pisałam, ale chyba umknęło :eviltong: I przy całej miłosci do mojego mordercy, jakoś wolałam jego ból na kolcach niz moj przy wypłacie odszkodowania za pogryzienie. [/QUOTE] Przepraszam, nie zauważyłam :oops: Quote
Pani Profesor Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 [quote name='asiak_kasia']Wiecie co jest sednem tych dyskusji? PMS :evil_lol: Mnie osobiscie bawi taka paplanina, bo potem wyłacze kompa i tak zyje po swojemu. Zapewne tak samo jak motyl i reszta. Ale popisac sobie można. Ja bym się bardzo ucieszyło gdyby "obóz przeciwny" przyznał, że bywają pieski, których się tylko pozytywnie nie da. Moi rodzice mają pieska, który perfekcyjnie reaguje na smaki, za to każda próba przymusu konczy się opcją "choroby sierocej". Sama miałam na tymczasie suke, która szczała pod siebie jak się kichnęło i to są psy, którym kolczatki bym w zyciu nigdy nie założyła. No bo kurde blaszka po co, skoro dużo lepiej i szybciej się dojdzie z nimi do ładu po dobroci? Ale miałam tez na tymczasie onka, który wracałz adopcji, btw do mnie tez wrócił, to był pies, któremu raz wystarczyło pokazac, że ie mozna fikac i odpuszczał. Jeżeli ktoś go ciumciał to piesek właził na głowie i pokazywał zęby. I tak zaliczył kilka domków, gdzie pomimo zalecen szkoleniowca, ludzie mu klikali. W efekcie piesek wyklikiwał im kolejne siniaki. Trafił do mojej kolezanki, która przy pierwszej próbie "przejecia włady" odruchowo strzeliła psa po łbie i co? Aniołek. Także po raz milionowy, metode pod psa, a nie psa pod metode :lol: Natomiast jak ktoś deklaruje stosowanie metod pozytywnych to ni cholery nie podpisze się pod propozycją kolców. Bo nie i juz. I to jest własnie coś co mnie mierzi. Dlatego tak bardzo mnie "boli" ten temat. :diabloti: osobiście nigdzie, NIGDZIE nie napisałam, że kolce są be i fu - kolce na rower to dla mnie abstrakcja ze względu na wyobraźnię i to, jakie ja ze swoim psem miałam sytuacje, pozornie niemożliwe :diabloti: aka przecież się nic nie stanie. mam wrażenie, że Ty trochę myślisz, że ta debata toczy się wokół strasznego losu biednych, uciemiężonych zwierzątek i ich psychofanek - obrońców, które łapią w domu muchę i wynoszą w szklance na podwórko. kolce NIE SĄ moim zdaniem złą rzeczą, ale nie dla mojej bidy - przynajmniej póki co. wiem, że mogę go nauczyć pozytywnie wszystkiego, więc na razie walczę - jak się poddam - założę kolce. i nie myśl, że to jest tak, że mój pies jest ubierany w kokardki i mu ciumkam na dzień dobry, bo nieraz zdarzyło mi się pier**lnąć kapciem przez całe mieszkanie, jak nie chciało mi się wstawać żeby go ochrzanić za szczekanie :diabloti: cała dyskusja rozpoczęła się od połączenia kolce + rower i braku wyobraźni. bo tak to widzę i zdania nie zmienię. [quote name='Amber'] Nadal mam wrażenie, że prewencja jest dla niektórych niezrozumiałym i tajemniczym słowem... Stronę wcześniej użyłam dokładnie tego słowa w kontekście zabierania psa w kolczacie na rower, więc teraz brzmi to co najmniej absurdalnie. Quote
Czekunia Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 [quote name='Pani Profesor']osobiście nigdzie, NIGDZIE nie napisałam, że kolce są be i fu - kolce na rower to dla mnie abstrakcja ze względu na wyobraźnię i to, jakie ja ze swoim psem miałam sytuacje, pozornie niemożliwe :diabloti: aka przecież się nic nie stanie. mam wrażenie, że Ty trochę myślisz, że ta debata toczy się wokół strasznego losu biednych, uciemiężonych zwierzątek i ich psychofanek - obrońców, które łapią w domu muchę i wynoszą w szklance na podwórko. kolce NIE SĄ moim zdaniem złą rzeczą, ale nie dla mojej bidy - przynajmniej póki co. wiem, że mogę go nauczyć pozytywnie wszystkiego, więc na razie walczę - jak się poddam - założę kolce. i nie myśl, że to jest tak, że mój pies jest ubierany w kokardki i mu ciumkam na dzień dobry, bo nieraz zdarzyło mi się pier**lnąć kapciem przez całe mieszkanie, jak nie chciało mi się wstawać żeby go ochrzanić za szczekanie :diabloti: cała dyskusja rozpoczęła się od połączenia kolce + rower i braku wyobraźni. bo tak to widzę i zdania nie zmienię. Stronę wcześniej użyłam dokładnie tego słowa w kontekście zabierania psa w kolczacie na rower, więc teraz brzmi to co najmniej absurdalnie. Za późno - zostałaś zapisana do towarzystwa antyTWA:evil_lol:. Quote
Amber Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 Stronę wcześniej użyłam dokładnie tego słowa w kontekście zabierania psa w kolczacie na rower, więc teraz brzmi to co najmniej absurdalnie. No jak na razie nie znam ani jednego przypadku, żeby się coś stało psu TYLKO dlatego, że był na kolcach przy rowerze, znam natomiast ich mnóstwo w odniesieniu do psów, które kolców nie miały, a powinny mieć. Quote
ulvhedinn Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 Pomijam kwestię kolce plus rower, bo to juz zostało omówione, ale proszę o wyjaśnienie w kwestii kolce plus flexi? Bo jak zresztą zauważyła Beatrx, to zestawianie dwóch przeciwstawnie działających rzeczy i kompletnie absurdalne połączenie.... I , nie, jak wcale nie tylko klikam (w zasadzie prawie nie klikam), kolców umiem używać (aczkolwiek jakimś cudem radzę sobie bez nich zupełnie nieźle i to ze zdrowo porypanymi wielkimi psami, więc mi po prostu nie są zbytnio potrzebne), wcale nie jestem zdeklarowanym przeciwnikiem tychże (właśnie opylam Karilce dwie kolczaty ;) ), tylko kurde właśnie- TRZEBA UMIEĆ ICH UŻYWAĆ........ Quote
Amber Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 Jakby było złe i absurdalne to by ten zestawik się tak świetnie nie sprawdzał :loveu: Quote
katasza1 Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 Ah jaka jestes kontrowersyjna i mejnstrimowa :loveu: Quote
Amber Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 [quote name='katasza1']Ah jaka jestes kontrowersyjna i mejnstrimowa :loveu:[/QUOTE] To się chyba ze sobą wyklucza :eviltong: Quote
katasza1 Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 Tak samo jak kolczatka z flexi :cool3: Quote
Amber Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 Jak widać nie, natomiast polecam lekturę: http://pl.wikipedia.org/wiki/Mainstream , cobyś słówka, którego nie rozumiesz więcej źle nie używała. Quote
evel Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 Soraski, że tak między wódkie a zakąskie, ale musze, inaczej sie udusze. O wleczeniu za kark było, więc nie będę powtarzać. Aaaaleeee... [quote name='Pani Profesor'] teraz niepozytywne metody stosuje tylko TŻ, ja i tak się czepiam, choć muszę przyznać, że pies go słucha :roll: a ze mną jest ciężko. nie leje go oczywiście, ale potrafi psa sprowadzić do parteru albo wytargać za skórę, kiedy ten np. warczy albo nie chce czegoś oddać. Uświadom swojego rycerza, że za jakiś czas pies może przestać warczeć a zacząć gryźć bez warczenia, wtedy będzie dopiero wesolutko. Zamiast spuszczać psu łomot jak pies nie chce czegoś oddać to się go uczy ZAUFANIA - że pańciostwu można przynieść sztabkę złota albo parującego schabowego i że za to jest super zajebista nagroda ZAWSZE, bo to po prostu bardziej opłacalne. I szybciej pies się uczy. I uważa przewodnika za kogoś zajebistego. Nie mówiąc o tym, że wyrywanie psu czegoś na siłę może skutkować tym, że pies zacznie wpieprzać coś tak, żeby nikt nie widział albo bronić większą ilość zasobów, a czemu, a temu, że będzie się czuł zwyczajnie zagrożony. [quote name='Pani Profesor'] a na rzeczy grubszego kalibru, typu właśnie agresja do psów, nie ma OPCJI, że pomoże awersja - te TŻ-towe przygniatanie, szarpanie smyczą (pies się generalnie dusi, ma w dupie, że go skracamy na smyczy do granic, więc z kolczatą nie byłoby inaczej pewnie, on w adrenalinie nie zwraca uwagi na ból) nie dają NIC - za to barowanie daje, tak samo jak focus na piłce. Z Twoich opisów wnioskuję, że nie macie pojęcia o prawidłowym stosowaniu awersji, więc odpuśćcie sobie - idźcie do specjalisty, który Wam wytłumaczy co i jak, bo możecie tylko jeszcze bardziej zepsuć psa. O ile klikanie i inne *******ety pozytywne używane nieumiejętnie nie zrobią z psa raczej masakratora, o tyle nieumiejętnie używane "korekty" potrafią bardzo pogorszyć relacje z psem. A, korekta MA być nieprzyjemna. To jest jej cel. A jak się ktoś dyga, że pieskowi zrobi ała, to lepiej niech się za korekty nie bierze i tyle. To pisałam ja, przerost formy nad treścią, bez doświadczenia i coś tam coś tam - evel :evil_lol: Quote
motyleqq Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 [quote name='Amber']Po co miałabym Etnę prowadzać w kolcach przez całe życie? To nie jest piesek, który tego wymaga. Natomiast strzał z kolców, żeby się ogarnęła, byłby b. mile widziany. Prawda jest taka, że ty się uwiesiłaś jednej metody. Ja nie neguje klikerka bo np. przy uczeniu komend jest pewnie przydatny i sama go używałam, tak samo jak smaków, natomiast nie uważam, że powinno się na tym poprzestać. Ty nie masz pojęcia o kolcach, a je tak strasznie negujesz nie mając z nimi żadnego doświadczenia. To po co się wymądrzasz jak g wiesz? ktoś, kto pisze, że mojej suce przydałby się strzał z kolców, albo nie ma w ogóle pojęcia o pracy z psami, albo po prostu o mojej Etnie :) wiem wystarczająco dużo, by mieć swoje zdanie na temat awersji. i właśnie dlatego, że wiem co wiem, to unikam jej używania. co nie znaczy, że wszystko opieram na ciumkaniu do psów. a klikerem można zrobić znacznie więcej, niż nauczyć komend. ale posłużę się Twoimi słowami: po co się mądrzysz, jak g wiesz? ;) Jezu, evel, jakie zaufanie, oszalałaś? :evil_lol: a tak na serio, to się bardzo zgadzam z tym co napisałaś. zwłaszcza to, o stosowaniu korekt-jak ktoś nie umie, dyga się, uważa że to złe, brzydkie i bolesne to nie powinien tego robić. bo zwyczajnie trzeba być przekonanym do tego, co się zamierza z psem uczynić. Quote
Amber Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 Mogę tak samo uważać, że Etnie by się przydał strzał z kolców, jak ty, że Jariemu kolczatka jest w ogóle nie potrzebna. Co do klikera to napisałam, że można go użyć, np. do komend, tak więc nie dość, że nie umiesz czytać (albo nie znasz skrótów), to dalej g wiesz :eviltong: Quote
katasza1 Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 Haha motyl pracuje z jakims tam psami, z tego co wiem uczy sie tez tego w jakims stopniu na studiach. Ale lepiej siedziec ma dupie i krytykowac. Bo ona nie ma dobka z jajkami. Quote
Pani Profesor Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 [quote name='evel']Soraski, że tak między wódkie a zakąskie, ale musze, inaczej sie udusze. O wleczeniu za kark było, więc nie będę powtarzać. Aaaaleeee... Uświadom swojego rycerza, że za jakiś czas pies może przestać warczeć a zacząć gryźć bez warczenia, wtedy będzie dopiero wesolutko. Zamiast spuszczać psu łomot jak pies nie chce czegoś oddać to się go uczy ZAUFANIA - że pańciostwu można przynieść sztabkę złota albo parującego schabowego i że za to jest super zajebista nagroda ZAWSZE, bo to po prostu bardziej opłacalne. I szybciej pies się uczy. I uważa przewodnika za kogoś zajebistego. Nie mówiąc o tym, że wyrywanie psu czegoś na siłę może skutkować tym, że pies zacznie wpieprzać coś tak, żeby nikt nie widział albo bronić większą ilość zasobów, a czemu, a temu, że będzie się czuł zwyczajnie zagrożony. Z Twoich opisów wnioskuję, że nie macie pojęcia o prawidłowym stosowaniu awersji, więc odpuśćcie sobie - idźcie do specjalisty, który Wam wytłumaczy co i jak, bo możecie tylko jeszcze bardziej zepsuć psa. O ile klikanie i inne *******ety pozytywne używane nieumiejętnie nie zrobią z psa raczej masakratora, o tyle nieumiejętnie używane "korekty" potrafią bardzo pogorszyć relacje z psem. A, korekta MA być nieprzyjemna. To jest jej cel. A jak się ktoś dyga, że pieskowi zrobi ała, to lepiej niech się za korekty nie bierze i tyle. To pisałam ja, przerost formy nad treścią, bez doświadczenia i coś tam coś tam - evel :evil_lol:[/QUOTE] Honey, ale ja pisałam wyżej, że Twoje i motylqqa rady były dla mnie do tej pory najcenniejsze :D więc nie wiem, czy ta uwaga o przeroście formy nad treścią miała być do mnie...? Ja pisałam, że się bardzo cieszę z Waszych rad :D a odnośnie tej sztabki złota i schabowego... to działa w przypadku "oddaj papierek", komendę "puść" umie doskonale, w sekundę oddaje zabawkę albo 'zdobycz', nawet najbardziej rozochocony... ale w przypadku kilogramowej szynki ściągniętej z blatu już się nie udało :placz: bo co mam mu dać, złoty zegarek? myślałam, że komenda jest wyćwiczona, bo oddawał wszystko (z michą też jest ok),ale upolowane żarcie - masakra. a to, że wpieprza po kryjomu, to widzę i wiem - dostawał za to ochrzan i robiliśmy mu 'oko wielkiego brata patrzy', czyli wpadaliśmy znienacka do kuchni, na gorącym uczynku, dostawał ochrzan i był odsyłany na posłanie... teraz zostaje nam tylko szkoleniowiec, nie muszę dodawać, że już się chyba oficjalnie poddaję z własnym szkoleniem :D u Patryka jest raz cudownie, a raz dno - piszę Wam najgorsze przypadki, ale na co dzień daje się z nim żyć, gorzej, jak ma odpały albo coś ukradnie... a najlepsze jest to, że tylko TŻ używa wobec niego siły (nie-przemocy, bo za to by wyleciał z domu) i paradoksalnie, pies bardziej mu ufa, bardziej go słucha i bardziej się cieszy na jego widok, to niesamowite ;) Quote
motyleqq Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 [quote name='Amber']Mogę tak samo uważać, że Etnie by się przydał strzał z kolców, jak ty, że Jariemu kolczatka jest w ogóle nie potrzebna. Co do klikera to napisałam, że można go użyć, np. do komend, tak więc nie dość, że nie umiesz czytać (albo nie znasz skrótów), to dalej g wiesz :eviltong: hej, a jak tam Twoje czytanie? kiedy następnym razem się dowiem, że mój pies mnie pogryzł? to jest dopiero mistrzostwo w czytaniu i rozumieniu :loveu: i jeszcze to, że ponoć uważam, że Jariemu nie jest wcale potrzebna kolczatka... nie pisałam tak, pisałam zupełnie co innego :) wiem całkiem sporo. i jak już napisałam, dlatego unikam pewnych rzeczy. [quote name='katasza1']Haha motyl pracuje z jakims tam psami, z tego co wiem uczy sie tez tego w jakims stopniu na studiach. Ale lepiej siedziec ma dupie i krytykowac. Bo ona nie ma dobka z jajkami. nawet jakbym miała i byłby grzeczny i nie potrzebowałby kolców, to by się okazało, że widocznie nie był taki trudny :diabloti: Quote
evel Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 Pani Profesor (oł gasz, znowu się czuję jak na studiach :lol:), moja ostatnia linijka w ogóle nie tyczyła się Twojej osoby, także spoko luz ;) Ja wiem, że w pracy z psem są wzloty i upadki i to jest zupełnie normalne, ale tak patrząc na Twoje wypowiedzi to myślę, że nawet jedno - dwa spotkania z kimś sprawdzonym by dały Wam szereg wskazówek i jakiś plan do wykonania, a Twojemu chłopu by uświadomiły może co nieco ;) Komenda "puść" jest uznawana za jedną z trudniejszych komend w ogóle, także nie ma się co załamywać. Zwłaszcza u psów, które w swoim życiu nie dojadały i mają w mózgu wyryte "nażryj się, póki możesz". Długo, długo mi zajęło uświadomienie mojej suce, że nie trzeba jeść na zapas i teraz mogę z nią zostawić żarcie na spokojnie, w obawie, że mi nie ściągnie z talerza, ale początki były ciężkie. Pomijam, jak raz ojcu zeżarła kanapki z pastą rybną :cool3: ale miała suczyna tendencję do obrony dóbr różnych, zwłaszcza znaleźnych. Myślę, że gdybym jej wtedy gwizdnęła w ryło to by straciła dużo zaufania do mnie - ot, taki typ. Tworzymy chyba koszmarny offtopic do offtopiku :lol: Quote
Pani Profesor Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 już od czterech stron co najmniej :D pasta rybna to pół biedy, Patryk zeżarł tosty z szynką, serem i keczupem, cztery podwójne :cool3:, poza tym kilogramową, suszoną, zajebistą szynkę (tzn. tylko nadgryzł), skorupki od jajka już ma na koncie, mentosa z papierkiem :cool3:, prawie zeżarł mysz żywcem :roll:, gumkę do ścierania i różne takie... a komendę 'puść' opanował - uwaga - samodzielnie. zanim jeszcze zaczęło się wyżeranie rzeczy z mieszkania. przy zabawie ot, tak sobie rzucaliśmy "puść, puść" i zaczął puszczać - zupełnie jakby umiał od zawsze, tak jak "siad". nigdy go nie nagradzaliśmy, nie klikaliśmy, po prostu skumał. potem zastosowaliśmy to do rzeczy grubszego kalibru, typu upolowane kawałki żarcia, no i sprawdza się mniej więcej 7/10 razy. te pozostałe 3 to zazwyczaj mięso :roll: a te "nażryj się na zapas" funkcjonuje nawet od razu po zeżarciu miski :roll: ten pies należy do wiecznie głodnych, są żebraki - przypatrujące się i tyle, a mój 'w akcji' wygląda, jakby nie jadł miesiąc :D Quote
a_niusia Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 moj pies zezarl pol tarty ze szpinakiem i sral potem na zielono. kazdy pies kiedys zwinal cos do zarcia. chociaz nie...sadze, ze moj maly szczeniaczek nie bedzie mial okazji, gdyz u nas jest teraz bramka w kuchni i niestety nie wolno tam wbijac chyba ze na specjalne zaproszenie. Quote
motyleqq Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 kiedyś Etna ukradła całą kostkę żółtego sera :diabloti: ale zachowała się średnio inteligentnie, bo przyszła z tym serem do nas, próbowała udawać, że nic nie ma w pysku, ale wystawało jej ze wszystkich stron pyska :evil_lol: Timi regularnie dobiera się do kociego żarcia, ale odchodzi od misek na jedno 'zostaw'. za to ostatnio tak sprytnie ukradł mi ciasto z talerza, że nie zauważyłam kiedy to zrobił :evil_lol: Quote
klaki91 Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 [quote name='motyleqq']kiedyś Etna ukradła całą kostkę żółtego sera :diabloti: ale zachowała się średnio inteligentnie, bo przyszła z tym serem do nas, próbowała udawać, że nic nie ma w pysku, ale wystawało jej ze wszystkich stron pyska :evil_lol: Timi regularnie dobiera się do kociego żarcia, ale odchodzi od misek na jedno 'zostaw'. za to ostatnio tak sprytnie ukradł mi ciasto z talerza, że nie zauważyłam kiedy to zrobił :evil_lol: u mnie ruda raz siedziała i patrzyła jak babcia je kanapkę.... nagle skoczyła, wyrwała jej ją z ręki i w 3 sekundy ani śladu zbrodni :roll: innym razem wskoczyła (i do dzisiaj nie wiem jak! toż to małe jest takie i wcale jakoś wysoko nie skacze) na blat w kuchni i wpieprzyła kilka świezo upieczonych przepysznych pączków, jak ją nakryła współlokatorka to miała dwie wielkie buły na raz w mordzie i zaliczając wylotkę z blatu na jej widok złapała jeszcze trzecią żeby się nażreć " na cięższe czasy". Chyba zwłaszcza psy ze schroniska mają jakieś fazy na tym punkcie, moja żarła wszystko, byle jak najszybciej i byle żaden pies nie podchodził bo na pewno jej to zwinie-jak robiłam obiad i spadła mi np. cała cebula na ziemię to 5 sekund i jej nie było :roll: Quote
badmasi Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 Moja collie jak była mała to wykradła kiełbasy. Kolega przyjechał do nas na grila z całą torbą kiełbas i nieopacznie postawił na tarasie. Zorientowaliśmy się dopiero jak zobaczyliśmy pięknego owczarka szkockiego jak mknie przez łąkę a za nim powiewją rozkołysane na wietrze śląskie sztuk kilkanaście. Kolega niestety znienawidził mojego psa a Viva kocha go do dziś miłością przeogromną. A tak wogóle największym złodziejem jest kot. Kiedyś dorwał się do upieczonych żeberek pozostawionych na blacie. Usłyszałam hałas w kuchni, zerknęłam i widzę kota jednocześnie pałaszującego i zrzucającego po żeberku tkwiącym w pięknym siadzie psom. Quote
motyleqq Posted October 16, 2013 Posted October 16, 2013 [quote name='klaki91']u mnie ruda raz siedziała i patrzyła jak babcia je kanapkę.... nagle skoczyła, wyrwała jej ją z ręki i w 3 sekundy ani śladu zbrodni :roll: innym razem wskoczyła (i do dzisiaj nie wiem jak! toż to małe jest takie i wcale jakoś wysoko nie skacze) na blat w kuchni i wpieprzyła kilka świezo upieczonych przepysznych pączków, jak ją nakryła współlokatorka to miała dwie wielkie buły na raz w mordzie i zaliczając wylotkę z blatu na jej widok złapała jeszcze trzecią żeby się nażreć " na cięższe czasy". Chyba zwłaszcza psy ze schroniska mają jakieś fazy na tym punkcie, moja żarła wszystko, byle jak najszybciej i byle żaden pies nie podchodził bo na pewno jej to zwinie-jak robiłam obiad i spadła mi np. cała cebula na ziemię to 5 sekund i jej nie było :roll: hahaha na głos się śmiałam czytając to o pączkach :evil_lol: u nas jak coś spadnie, to wiadomo, że już należy do psów... :evil_lol: ostatnio mój TŻ zgubił gorący szpinak z suszonymi pomidorami i te durnie rozciągnęły to po kuchni, bo chciały zjeść, ale było gorące :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.