Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='dog193']Ale osoba, która się z tego śmiała już tak.

Dobra, dla mnie chyba EOT, bo zaraz będzie następna dyskusja bez sensu :D Co miałam powiedzieć to powiedziałam :diabloti:[/QUOTE]

no bo to bylo smieszne:evil_lol:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='a_niusia']no ja kiedys pytalam amber, co robi ze swoim psem, to nie odpowiedziala:)))[/QUOTE]

[quote name='motyleqq']a ja mam pytanie, dlaczego nie czytasz ze zrozumieniem? to nie chodzi o to, czego kto nie napisał. tylko o to, co napisał wprost. nie wysuwam wniosków na podstawie wyłącznie tego, że pies nosi kolczatkę. wybacz, ale nie będę rozwijać już tego tematu, bo po pierwsze to jak gadanie ze ścianą, a po drugie wszystko co napiszę i tak zostanie przekręcone :)

i jeśli ktoś klepie bez sensu, to myślę, że przede wszystkim Amber, która twierdzi, że mój pies mnie pogryzł :cool3: niestety nie potrafi odnieść się do tego, że jednak tak nie było ;)[/QUOTE]

Niech się Amber tłumaczy :diabloti:

mnie po prostu bawi wszechwiedza niektórych osób. I tyle. Serio lubię jak ktoś mi zwraca uwagę, jak na zlocie powiedziałam, że nie umiem z Pola się dogadac w temacie frizbi, dostałam kilka rad co i jak. Efekt piesek jednak lubi talerzyk. I nawet go całkiem sensownie łapie.

ale jeżeli ktoś na podstawie własnego przekonania o swojej "wiedzy" potrafi ocenic jaka dawka ruchu i zajęcia jest odpowiednia dla tego konkretnego psa, no to ja wymiękam ;) Za gupia jestem na taki poziom wtajemniczenia.

[quote name='dog193']
Chodzi jedynie o poziom żartu. Wycieczki na temat wyglądu, żeby komuś dopiec w dyskusji są bardzo maluczkie, ot tyle ;)[/QUOTE]

ano są, ale bardziej daje do myślenia fakt, że kogos to serio bawi.

Ja mam nedznie niskie poczucie humoru, bawią mnie zarty bardzo niesmaczne, ba! nawet takie które Olka oburzają. Natomiast nigdy nie śmiałam się z tego jak ktoś wyglada. No jakoś to ani śmieszne ani zabawne nie jest :roll:

Posted

[quote name='dog193']No właśnie o to mi chodziło, nie wyglądało to jakbyś mówiła o obu stronach, tylko o tej "przeciwnej". Bo wiadomo, po której stronie barykady generalnie stoisz. A poziom jak widać utrzymuje się niziutko nie tylko ze strony (wybaczcie :diabloti:) TWA.


I trochę mi hipokryzją zalatuje, że na jedne "żarciki" się oburzamy i komentujemy ich poziom, a drugie nas śmieszą wielce.
Mnie na przykład nie śmieszyło ani wklejenie zdjęcia dobka i komentarze, że trzeba go wrzucić pod samochód, ani pokazanie trutki na szczury pod prośbą Motylka o pomoc ze świnką, ani tekst o babie na rowerze...

Uroki słowa pisanego. Generalnie w tej sytuacji chodziło mi o to, że dziewczyny ewidentnie coś do siebie mają i kwas pozostał po Ich prywatnych spotkaniach, a to, po której stronie "barykady" stoję, nie ma tutaj znaczenia. Nudne poprostu jest czytanie, że ktoś się czyjegoś tam psa bał pogłaskać, nie lepiej załatwić to między sobą? :roll:

Apropos pogrubionego: żadne z powyższych mnie również nie śmieszy, ale skoro jedna strona może, to druga tym samym odpowiada, poziom wiadomo jaki...
EOT.

Posted

[quote name='Szura']Boru, mi tylko chodziło o kolce i rower... :mdleje:[/QUOTE]

widzisz, co narobiłaś:evil_lol: idź się samobiczować!
A tak serio: przestańcie już, bo mam dzisiaj kupę pracy, a siedzę na dogo:diabloti:.

Posted

[quote name='Czekunia']widzisz, co narobiłaś:evil_lol: idź się samobiczować!
A tak serio: przestańcie już, bo mam dzisiaj kupę pracy, a siedzę na dogo:diabloti:.[/QUOTE]

uroki pracy biurowej-mozna siedziec na dogo i pracować :evil_lol:

czekam na moment w którym mi zablokują dogo w robocie, jaką bede miała wydajnośc wtedy :eviltong:

Posted

[quote name='asiak_kasia']uroki pracy biurowej-mozna siedziec na dogo i pracować :evil_lol:

czekam na moment w którym mi zablokują dogo w robocie, jaką bede miała wydajnośc wtedy :eviltong:[/QUOTE]

Jakiej biurowej:diabloti:? Jam jest przedstawiciel handlowy, autem jeżdżę, więc wyobraź sobie, co robię, żeby Was czytać:evil_lol:...

Posted

[quote name='Czekunia']Jakiej biurowej:diabloti:? Jam jest przedstawiciel handlowy, autem jeżdżę, więc wyobraź sobie, co robię, żeby Was czytać:evil_lol:...[/QUOTE]

o sobie przeciez mowie :loveu:
płaszczenie tyłka w biurze ma swoje plusy :diabloti:

a hejcik z rana jak śmietana, wiec no sory mam bardzo prymitywne rozrywki :eviltong:

Posted (edited)

[quote name='dog193'] Zaiste, poziom godny profesora...



ktoś mnie wzywał? :cool3:

[SIZE=1]no już musiałam się wtrącić, bo jeden z moich ulubionych wątków, a jestem całkiem nie w temacie :roll: może dlatego, że mój pies ma odpały, ja sobie z nim kompletnie nie radzę (patrząc po Waszych opisach, bo w populistycznej opinii to pewnie "super wyszkolony piesek", bo przecież "umie sztuczki" :diabloti:) a poza tym nie ma kolczatki, ja nie mam roweru i ogólnie panuje sodoma i gomora :diabloti:

odbiję tylko jeden zarzut, mianowicie ten, jakoby rady motylqqa miały być do dupy - mi ta oto kobiecina dzielnie radzi od początku mej kariery na dogo i wraz z evel (:loveu:) i kilkoma innymi osobami kierują mego psa w dobrą stronę,widać postępy, małe, ale są.

podkreślę zatem, odnośnie zarzutów o nieudolność 'poradową' co poniektórych, że lepsza taka rada, niż żadna, a pytałam o psa w wieeeelu wątkach, często i gęsto - skoro tyle tutaj doświadczonych ciotek, to dlaczego mało która się tym dzieli z początkującą osobą?

Edited by Pani Profesor
Posted

aha, coś jeszcze - nawiązując do całej boruty, jaka tu powstała, zanim jeszcze zaczęłyście skakać sobie do gardeł i wywlekać prywatę - pies na rowerze na kolczacie wydaje mi się być nieodpowiedzialnym pomysłem właśnie przez te wszystkie ale,które mogą się wydarzyć.

i tylko dlatego to piszę, że wg. mnie to prewencja, jaką trzeba zachować - to nic, że w praktyce się do tej pory sprawdziło, bo równie dobrze ludzie piszą "mój pies żarł czekoladę całe życie i przeżył" - są też ci, których pies padł trupem po paru kostkach.

równie dobrze mogłabym psa w aucie wpinać w pasy bezpieczeństwa nie na szelkach, a w kolczacie - wtedy uniknęłabym sytuacji, że lezie do kierowcy polizać po buzi (a jednocześnie powoduje wypadek). kolczata by go zatrzymała w miejscu, ale gdyby zdarzył się wypadek, to urwałoby psu łeb. dlatego też jeździ w szelkach. dziękuję za uwagę.

Posted

[quote name='Pani Profesor']ktoś mnie wzywał? :cool3:



odbiję tylko jeden zarzut, mianowicie ten, jakoby rady motylqqa miały być do dupy - mi ta oto kobiecina dzielnie radzi od początku mej kariery na dogo i wraz z evel (:loveu:) i kilkoma innymi osobami kierują mego psa w dobrą stronę,widać postępy, małe, ale są.

podkreślę zatem, odnośnie zarzutów o nieudolność 'poradową' co poniektórych, że lepsza taka rada, niż żadna, a pytałam o psa w wieeeelu wątkach, często i gęsto - skoro tyle tutaj doświadczonych ciotek, to dlaczego mało która się tym dzieli z początkującą osobą?

bo zwyczajnie jak nie mam pomysłu na psa, w dodatku takiego którego nie widzę, a ktoś juz wczesniej sensownie doradził to po cholere pisac to ponownie? :cool3:


[quote name='Pani Profesor']aha, coś jeszcze - nawiązując do całej boruty, jaka tu powstała, zanim jeszcze zaczęłyście skakać sobie do gardeł i wywlekać prywatę - pies na rowerze na kolczacie wydaje mi się być nieodpowiedzialnym pomysłem właśnie przez te wszystkie ale,które mogą się wydarzyć.

i tylko dlatego to piszę, że wg. mnie to prewencja, jaką trzeba zachować - to nic, że w praktyce się do tej pory sprawdziło, bo równie dobrze ludzie piszą "mój pies żarł czekoladę całe życie i przeżył" - są też ci, których pies padł trupem po paru kostkach.

równie dobrze mogłabym psa w aucie wpinać w pasy bezpieczeństwa nie na szelkach, a w kolczacie - wtedy uniknęłabym sytuacji, że lezie do kierowcy polizać po buzi (a jednocześnie powoduje wypadek). kolczata by go zatrzymała w miejscu, ale gdyby zdarzył się wypadek, to urwałoby psu łeb. dlatego też jeździ w szelkach. dziękuję za uwagę.

tylko co ma się wydarzyc? Moj pies ma we łbie rower=robota/skupienie. Nie próbuje srac w tym czasie, nie odbiega w boki, nie potyka się i ogólnie biegnie jednym niezbyt szybkim tempem obok roweru. Jeżeli pojawia się okazja na puszczenie psa luzem, to zadne szelki i smycze nie są potrzebne.

Natomiast przejazd rowerem przez centrum wiochy, gdzie mamy sporo "bezpańskich" psów z rotem bez kolców, był bardzo nieodpowiedzialny, bo takie pieski były materiałem na wybebeszenie. I w takiech sytuacjach, kiedy uwaga rociasława zaczynała się kierowac w stronę azorka czy burka, korekta na kolcach pozwala go przywołać do stanu "biegnij i olej pieski".
Nikomu tego nie doradzam, jako sposób na jeżdzenie, wrecz przeciwnie, ale nie uwazam, żeby w konkretnych przypadkach to była jakas ogromna straszna mega traumatycznie niebezpieczna opcja. Pola biega na zwykłej obroży, bo u niej to jest zupełnie nie potrzebne. Metoda pod psa, nie pies pod metode.

:roll:

Posted

co moze sie wydarzyc? otoz ja juz opisywalam tu sytuacje jak jakis debil nagle dla draki probowal wjechac mojemu psu w tylek-tez centrum wiochy. moj pies odskoczyl zaskoczony-nic sie nie stalo ani jej ani mnie, bo pies byl przyczepiony pod siodelkiem na szelkach i z amortyzatorem.


mam wrazenie, ze kazdy, kto nie zdaje sobie sprawy "co moze sie wydarzyc" po prostu wcale nie jezdzi z kundlem na rowerze. ja jezdze duzo, stad tez wiem "co moze sie wydarzyc".

Posted

[quote name='asiak_kasia']Niech się Amber tłumaczy :diabloti:

mnie po prostu bawi wszechwiedza niektórych osób. I tyle. Serio lubię jak ktoś mi zwraca uwagę, jak na zlocie powiedziałam, że nie umiem z Pola się dogadac w temacie frizbi, dostałam kilka rad co i jak. Efekt piesek jednak lubi talerzyk. I nawet go całkiem sensownie łapie.

ale jeżeli ktoś na podstawie własnego przekonania o swojej "wiedzy" potrafi ocenic jaka dawka ruchu i zajęcia jest odpowiednia dla tego konkretnego psa, no to ja wymiękam ;) Za gupia jestem na taki poziom wtajemniczenia.



[/QUOTE]

gdybyś spojrzała trochę szerzej na ten temat, uważnie czytała posty ze zrozumieniem, to wiedziałabyś, czemu ja i parę innych osób tak oceniamy tą sprawę :)

a jeśli pies ma we łbie rower=robota, to właśnie w takiej sytuacji nie potrzebuje kolczatki, bo go nic dookoła nie obchodzi :) więc albo to, albo to. na szczęście tak naprawdę to Amber nie jeździ z Jarim, więc o czym tu mowa :cool3:
wszystko wina Szury :diabloti:

a co do psa Pani Profesor, to kojarzy mi się, ale mogę się mylić, że doradzałaś jej, by przekonała się do kolczatki :cool3:

Posted

[quote name='motyleqq']gdybyś spojrzała trochę szerzej na ten temat, uważnie czytała posty ze zrozumieniem, to wiedziałabyś, czemu ja i parę innych osób tak oceniamy tą sprawę :)

a jeśli pies ma we łbie rower=robota, to właśnie w takiej sytuacji nie potrzebuje kolczatki, bo go nic dookoła nie obchodzi :) więc albo to, albo to. na szczęście tak naprawdę to Amber nie jeździ z Jarim, więc o czym tu mowa :cool3:
wszystko wina Szury :diabloti:

a co do psa Pani Profesor, to kojarzy mi się, ale mogę się mylić, że doradzałaś jej, by przekonała się do kolczatki :cool3:

Ja już wielokrotnie pisałam, że byłam nadwrażliwa w temacie rocisława. I on prewencyjnie te kolce miał na karku, razem ze zwykła oborozą. Trudno mi było zaufac psu, który walił zebami w kazdej sytuacji która mu nie pasowała. Wiec owszem rower robota=ale nawet super wyszkolony bołdełek, potrafi się rozkojarzyć na torze/placu czy gdzie tam mu przychodzi pracowac, wiec co dopiero agresor w rekach laika?


a możliwe, że wspominałam o kolcach, nie pamiętam, kłócic się nie będę. Z reszta nie raz już mowiłam o tym, że koce MOGĄ pomóc, ale to zalezy od wielu czynników i tego co kto chce i jaka drogą osiągnać. Z resztą ja nie wyobrazam sobie szamotającego się psa na smyczy z obłedem w oczach "wyprowadzac" tylko pozytywnie. ;)

Posted

wiesz co...to nie do konca tak jak mowisz.
gdybys zobaczyla mojego psa przy rowerze to bys zrozumiala co to znaczy rower=robota.

nie ma ze pieski, kotki, ptaszki itd.

jesli pies nie potrafi minac sie z innym psem przy rowerze tzn, ze nie jest to wcale robota.

Posted

[quote name='a_niusia']wiesz co...to nie do konca tak jak mowisz.
gdybys zobaczyla mojego psa przy rowerze to bys zrozumiala co to znaczy rower=robota.

nie ma ze pieski, kotki, ptaszki itd.

jesli pies nie potrafi minac sie z innym psem przy rowerze tzn, ze nie jest to wcale robota.[/QUOTE]

tak tak ja wiem, ze się nie umywam do Ciebie i gordonów. I nawet nie próbuje. ;)

Dla mnie poziom skupienia rota przy rowerze był rewelacyjny, jak na nasze możliwości. Nie próbował sie zatrzymywac obiskiwac krzaczków, nie darł ryja do psów, nie obchodzili go mijani ludzie. Na pieski tez nie reagował. A kolce były w razie GDYBY jednak coś. I tyle. W tym samym celu łaził w kagańcu. Chociaż zarówno nasz skoleniowiec, jak i wszyscy znajomi psiarze twierdzili, że jest mu zbędny. Ja po prostu wiem jakie możliwości miał ten zwierzak i co potrafił zrobić jak do nas trafił. A żadna frajda wyciagac psy z pyska innego pieska. Serio. :roll:

Pola natomiast rower ma jako rozrywkę i on niej nie wymagam tego zeby się szczególnie skupiała. wazne ze trzyma tempo i nie wyłamuje się z biegu, czy to na lince czy bez niej.

Posted

[quote name='asiak_kasia']bo zwyczajnie jak nie mam pomysłu na psa, w dodatku takiego którego nie widzę, a ktoś juz wczesniej sensownie doradził to po cholere pisac to ponownie? :cool3:
[/QUOTE]

nie piłam akurat do Ciebie broń boże, chodziło mi o użytkowniczki, które zarzucają motylqqowi nieudolność w poradach. nadal uważam, że lepsza próba jakiejkolwiek porady/kombinowanie, niż nicnierobienie.

[quote name='a_niusia']co moze sie wydarzyc? otoz ja juz opisywalam tu sytuacje jak jakis debil nagle dla draki probowal wjechac mojemu psu w tylek-tez centrum wiochy. moj pies odskoczyl zaskoczony-nic sie nie stalo ani jej ani mnie, bo pies byl przyczepiony pod siodelkiem na szelkach i z amortyzatorem.

[/QUOTE]

o to to. wyobraźnia to się nazywa.

[quote name='motyleqq']

a co do psa Pani Profesor, to kojarzy mi się, ale mogę się mylić, że doradzałaś jej, by przekonała się do kolczatki :cool3:[/QUOTE]

dokładnie tak, ale ja się nie skusiłam póki co na tę radę :cool3: bo po głębszym pomyślunku uznałam, że ja i TŻ zrobimy psu bardziej krzywdę tą kolczatą, niż go nauczymy czegokolwiek. na razie opanował po prostu "równaj", bez konieczności kolczatkowania, a najlepiej stosuje się do 'równaj', kiedy jest bez smyczy :) z odwoływaniem od psów to nie pomoże ani kolczata, ani lanie, ani nic innego 'brutalnego', bo on się wtedy odgryza/kąsa/zamyka i pozamiatane. na razie kupuję mu półzacisk, kolczata jeszcze poczeka jako ostateczność.

[quote name='a_niusia']

jesli pies nie potrafi minac sie z innym psem przy rowerze tzn, ze nie jest to wcale robota.[/QUOTE]

i tu się znowu zgadzam, właśnie dlatego nie prowadzam psa na agility, chociaż o tym marzę i wiem, że byłby znakomity (jest szybki, sprawny i łupowy), ale skoro nienawidzi psów wybiórczo, to póki go nie wychowam - nie mam zamiaru wpuszczać go w stado pracujących borderów i jacków. skoro pies nie spełnia kryteriów typu odwoływalność, brak agresji (albo "może nie spełnić") to go nie biorę - proste.

Posted

[quote name='asiak_kasia']Ja już wielokrotnie pisałam, że byłam nadwrażliwa w temacie rocisława. I on prewencyjnie te kolce miał na karku, razem ze zwykła oborozą. Trudno mi było zaufac psu, który walił zebami w kazdej sytuacji która mu nie pasowała. Wiec owszem rower robota=ale nawet super wyszkolony bołdełek, potrafi się rozkojarzyć na torze/placu czy gdzie tam mu przychodzi pracowac, wiec co dopiero agresor w rekach laika?


a możliwe, że wspominałam o kolcach, nie pamiętam, kłócic się nie będę. Z reszta nie raz już mowiłam o tym, że koce MOGĄ pomóc, ale to zalezy od wielu czynników i tego co kto chce i jaka drogą osiągnać. Z resztą ja nie wyobrazam sobie szamotającego się psa na smyczy z obłedem w oczach "wyprowadzac" tylko pozytywnie. ;)[/QUOTE]

ja wszystko rozumiem ;) że mu nie ufałaś, bo był jaki był i że nosił kolce 'na wszelki wypadek'. ale Ty nie rozumiesz mnie :evil_lol: i chyba nie wiesz, czemu uważam, że Twoje podejście jest inne, niż Amber :) ale tego właśnie nie chce mi się tłumaczyć, zwłaszcza na forum ;)

miałam taki krótki okres z Etną, że nie wiedziałam, jak się może zachować w pewnych sytuacjach z psami, bo było kilka razy tak, że wyskoczyła z mordą zupełnie bez powodu. nie wyobrażam sobie takiego życia z psem na dłuższą metę :)

Posted

[quote name='motyleqq']ja wszystko rozumiem ;) że mu nie ufałaś, bo był jaki był i że nosił kolce 'na wszelki wypadek'. ale Ty nie rozumiesz mnie :evil_lol: i chyba nie wiesz, czemu uważam, że Twoje podejście jest inne, niż Amber :) ale tego właśnie nie chce mi się tłumaczyć, zwłaszcza na forum ;)

miałam taki krótki okres z Etną, że nie wiedziałam, jak się może zachować w pewnych sytuacjach z psami, bo było kilka razy tak, że wyskoczyła z mordą zupełnie bez powodu. nie wyobrażam sobie takiego życia z psem na dłuższą metę :)[/QUOTE]

no serio nie rozumiem. Z Amber przegadałam na ten temat długie godziny. I wiem jakie ma podejscie do tematu. Serio forum swoje zycie swoje. I jakos się z nią zgadzam w temacie Jariego. Tyle ode mnie w tym temacie. Wiem ze dba o swojego psa najlepiej jak moze. I oby kazdy pies miał takiego właściciela. Z takim podejsciem i z taka dozą rozsądku. :roll:


No, a co do psa niezrównoważonego, serio nikomu tego nie zycze, bo codzienność z takim psem jest średnio fajna. A ja i tak jestem mega zadowolona z tego co udało się nam osiagnać z rociskiem. Z etapu "zabije wszystko i wszystkich" do etapu " mam olew" jest daleka droga. A jeszcze dalsza do etapu " spoko ufam Ci bezgranicznie".
Np dotykanie karku, łba u rota to był przywilej, który miałam ja i Bartek. Pomimo tego, że uwialbiał moja teściówkę nie pozwalał jej na głaskanie po głowie. Banał prawda? No chyba, że piesek potrafi chwycić za rękę i zrobić dziurkę, "bo tak".
Nauczył się tak walczyc o swoje w schronie i bardzo długo próbował tej metody na nas. Dopiero jak nauczyclismy się wzajemnego szacunku zrobiło się fajniej z psem.

Duzo tez spierdzieliłam bo bardzo mocno chciałam pozytywnie z pieskiem pracować, bo się naczytałam, że awersja bo brzydko i gupio. W efekcie miałam psa sfrustrowanego, który smakami pluł, zarcie miał w nosie, piłeczki były na ważne na 3 sekundy.
Trafiłam do Jacka, który pokazał jak kolców uzywać i nagle pojawiły się efekty i poprawa.

dlatego znowu powtórze metode pod psa nie odwrotnie. A juz szczegolnie nie w imie ideologii, czy własnych przekonań. :roll:

Posted

ja też mam psa niezrównoważonego, tyle tylko, że mój ma słabe szczęki :diabloti: bo nawet w przeciąganiu się to widać, że jego siłowanie to formalność, a zacisk szczęk - kiepścizna. może tylko dlatego nie mam urwanego palca :roll:po tym jak mnie uwalił, kiedy pierwszy raz spróbowałam metody NIEpozytywnej (miał zostać zawleczony za karczycho na posłanie, żaden straszny terror).

teraz niepozytywne metody stosuje tylko TŻ, ja i tak się czepiam, choć muszę przyznać, że pies go słucha :roll: a ze mną jest ciężko. nie leje go oczywiście, ale potrafi psa sprowadzić do parteru albo wytargać za skórę, kiedy ten np. warczy albo nie chce czegoś oddać.
ja próbuję po dobroci i widać skutki, ale wolniej.
nie mam po prostu sumienia go ukarać jakoś boleśnie/fizycznie, bo w moim przypadku - nawet, jeśli próbowałam - to pies się jeszcze gorzej zachowuje i po prostu zaczyna mnie nie lubić.

a na rzeczy grubszego kalibru, typu właśnie agresja do psów, nie ma OPCJI, że pomoże awersja - te TŻ-towe przygniatanie, szarpanie smyczą (pies się generalnie dusi, ma w dupie, że go skracamy na smyczy do granic, więc z kolczatą nie byłoby inaczej pewnie, on w adrenalinie nie zwraca uwagi na ból) nie dają NIC - za to barowanie daje, tak samo jak focus na piłce.

Posted

[quote name='Pani Profesor']aha, coś jeszcze - nawiązując do całej boruty, jaka tu powstała, zanim jeszcze zaczęłyście skakać sobie do gardeł i wywlekać prywatę - pies na rowerze na kolczacie wydaje mi się być nieodpowiedzialnym pomysłem właśnie przez te wszystkie ale,które mogą się wydarzyć.

i tylko dlatego to piszę, że wg. mnie to prewencja, jaką trzeba zachować - to nic, że w praktyce się do tej pory sprawdziło, bo równie dobrze ludzie piszą "mój pies żarł czekoladę całe życie i przeżył" - są też ci, których pies padł trupem po paru kostkach.

równie dobrze mogłabym psa w aucie wpinać w pasy bezpieczeństwa nie na szelkach, a w kolczacie - wtedy uniknęłabym sytuacji, że lezie do kierowcy polizać po buzi (a jednocześnie powoduje wypadek). kolczata by go zatrzymała w miejscu, ale gdyby zdarzył się wypadek, to urwałoby psu łeb. dlatego też jeździ w szelkach. dziękuję za uwagę.

Przepraszam ale pies w szelkach wcale nie jest bezpieczny w samochodzie! Pooglądaj sobie Crash testy. Dodam jeszcze, że większość szelek samochodowych nie ma żadnych certyfikatów wytrzymałości oraz odnośnie bezpieczeństwa psów w samochodzie. Pomijam plastikowe klamry, które przy ciężkim psie po prostu się połamią lub otworzą. A nawet jak nie to pies przywali kręgosłupem albo głową w oparcie i bedzie już po nim....

Przykładowy:

Pies w szelkach a kot w zwykłym plastikowym kontenerku. Prędkość 72 km/h.
http://www.youtube.com/watch?v=jYms1d6oyz8

Posted

[quote name='Pani Profesor']ja też mam psa niezrównoważonego, tyle tylko, że mój ma słabe szczęki :diabloti: bo nawet w przeciąganiu się to widać, że jego siłowanie to formalność, a zacisk szczęk - kiepścizna. może tylko dlatego nie mam urwanego palca :roll:po tym jak mnie uwalił, kiedy pierwszy raz spróbowałam metody NIEpozytywnej (miał zostać zawleczony za karczycho na posłanie, żaden straszny terror).

teraz niepozytywne metody stosuje tylko TŻ, ja i tak się czepiam, choć muszę przyznać, że pies go słucha :roll: a ze mną jest ciężko. nie leje go oczywiście, ale potrafi psa sprowadzić do parteru albo wytargać za skórę, kiedy ten np. warczy albo nie chce czegoś oddać.
ja próbuję po dobroci i widać skutki, ale wolniej.
nie mam po prostu sumienia go ukarać jakoś boleśnie/fizycznie, bo w moim przypadku - nawet, jeśli próbowałam - to pies się jeszcze gorzej zachowuje i po prostu zaczyna mnie nie lubić.

a na rzeczy grubszego kalibru, typu właśnie agresja do psów, nie ma OPCJI, że pomoże awersja - te TŻ-towe przygniatanie, szarpanie smyczą (pies się generalnie dusi, ma w dupie, że go skracamy na smyczy do granic, więc z kolczatą nie byłoby inaczej pewnie, on w adrenalinie nie zwraca uwagi na ból) nie dają NIC - za to barowanie daje, tak samo jak focus na piłce.
Nie lubi cię za "niepozytywne" metody bo widzi, że ty jesteś ich sprawcą, trzeba to załatwiać inaczej ;)
Dla mnie osobiście targanie psa za skórę to trochę niebezpieczny sport, jeśli już gdzieś zawlec to na smyczy. Tak samo jak pies ujada przy drzwiach to chwytanie go za obrożę i odciąganie może się skończyć średniomiło. Psa zapinamy na smycz i dopiero "wleczemy" ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...