Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='klaki91']Moja ruda dalej prowokuje swoją postawą, ma tendencje do wgapiania się w innego psa,słania morderczych spojrzeń itd
A mimo to nigdy żaden pies jej nie spuścił solidnego łomotu bo takich zwykłych ataków straszaków wywołanych przez nią gdzie nawet kłaki nie latały nie liczę :)[/QUOTE]

Avril tak samo, na smyczy idzie nabuzowana w stronę psa, nie spięta, ale taka mocno zdecydowana, wgapia się i bardzo głośno oddycha, a nawet charczy :evil_lol: Ma przyjazne zamiary, ale swoją postawą pokazuje zupełnie coś innego. Tak samo w zabawie, jest bardzo głośna, warczy i bawi się brutalnie, co nie wszystkim psom się podoba, są przy tym niepewne i zazwyczaj trochę czasu minie, zanim pies całkowicie się przekona, że Avril nie ma złych zamiarów. No chyba, że trafi swój na swego :razz:
No ale nam się zdarzały ataki na Avril, myślę że jej postawa i pewność siebie też miały na to wpływ.


[quote name='klaki91']Mniej sie taki agresor spodziewa i nie wie jak zareagować gdy człowiek zamiast krzyczeć i wymachiwać rękami rzucając kamienie (;)) zachowa kompletny spokój, pewność siebie i powoli ale stanowczo przesuwając się w jego stronę każe psu spieprzać w podskokach :evil_lol: nawet największy i najgroźniejszy agresor jakiego miałam okazję spotkać z psami na spacerze na widok którego nawet moja starsza suka zrobiła w tył zwrot, na moje "do domu" i kilkuminutowe powolne przesuwanie go z mojej drogi odpuścił i wlazł z powrotem na działkę. Powiem szczerze że przez chwilę miałam serce w gardle jak widziałam jego wyszczerzone zęby i mordercze wgapianie się w moje psiska.
Ale nikt nie będzie mi podskakiwał do mojego stadka :evil_lol:
[/QUOTE]

Tu mam całkiem inne doświadczenia jeśli chodzi o psy, które atakowały moje. Ale nie mówię o takich, które wybiegają żeby podrzeć za nami mordę. Psy atakujące na serio zawsze miały człowieka kompletnie gdzieś, nie byliśmy nigdy jakąś przeszkodą. Co innego już Iwan ;)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='omry']
Tu mam całkiem inne doświadczenia jeśli chodzi o psy, które atakowały moje. Ale nie mówię o takich, które wybiegają żeby podrzeć za nami mordę. Psy atakujące na serio zawsze miały człowieka kompletnie gdzieś, nie byliśmy nigdy jakąś przeszkodą. Co innego już Iwan ;)[/QUOTE]

to najwyraźniej przez te kilkanaście lat ani razu żadna z moich suk nie została zaatakowana na serio :)

Posted

Dziś rano czytałam wątek, uradowana, że mnie żadne chamstwo ze strony psiarzy nie napotkało... Wykrakałam.

Szłam dzisiaj z koleżankami na psi spacer. Idziemy dość szerokim chodnikiem. Musiałam wyjąć coś z plecaka, więc psa oddałam koleżance. Patrzę, a z prostopadłej "uliczki" wychodzi na nas facet ze sznaucerem miniaturowym. Koleżanka skróciła smycz młodego (akurat był na flexi) i trzyma go dość blisko siebie. On trochę się wyrywał - "piesek, trzeba się pobawić!". Facet szedł z tym sznaucerem na długiej smyczy, pozwolił psu podejść do Nico, mimo że sznaucerowaty warczał, młody nie miał, jak uciec... A facet na to "będzie wojna". Ale smyczy nie skrócił. Po prostu byłam zadziwiona jego głupotą. Na całe szczęście nic się nie stało, udało się jakoś od tego kundla odejść. :roll:

Posted

[quote name='Dioranne']Dziś rano czytałam wątek, uradowana, że mnie żadne chamstwo ze strony psiarzy nie napotkało... Wykrakałam.

Szłam dzisiaj z koleżankami na psi spacer. Idziemy dość szerokim chodnikiem. Musiałam wyjąć coś z plecaka, więc psa oddałam koleżance. Patrzę, a z prostopadłej "uliczki" wychodzi na nas facet ze sznaucerem miniaturowym. Koleżanka skróciła smycz młodego (akurat był na flexi) i trzyma go dość blisko siebie. On trochę się wyrywał - "piesek, trzeba się pobawić!". Facet szedł z tym sznaucerem na długiej smyczy, pozwolił psu podejść do Nico, mimo że sznaucerowaty warczał, młody nie miał, jak uciec... A facet na to "będzie wojna". Ale smyczy nie skrócił. Po prostu byłam zadziwiona jego głupotą. Na całe szczęście nic się nie stało, udało się jakoś od tego kundla odejść. :roll:


ja miałam ostatnio podobną akcję ale z suczką a la maltańczyk :)

choć u mnie to wyglądało tak, że facet powiedział "oj będzie wojna" a ja wzruszyłam ramionami i po prostu odwołałam sukę jak się ta druga na nią rzuciła z warkotem i rzuciłam tylko jakieś tam "ah te baby" :) nie ma sensu się spinać :razz: ale pewnie jeszcze rok temu ruszyłabym na dogo przeżywać atak krwiożerczego maltana :evil_lol:

chyba za dużo ostatnio palę bo mnie taki czilałt ogarnął :evil_lol:

Posted

Za mało mnie takich sytuacji spotkało, może wkrótce się przyzwyczaję. :evil_lol: Myślałam, że facet odwoła, albo pociągnie swojego psa i pójdzie swoją trasą, a ten stał, jak tępy osioł i się gapił. Nico jest aktualnie w fazie "każdy pies jest OK", więc na te warkoty uwagi nie zwracał, ale jak już wszystko ogarnęłam to wzięłam smycz, odwołałam i poszliśmy dalej. Ale miałam moment, że kompletnie zdębiałam, patrzę na faceta czy on cokolwiek robi, a ten se stoi, patrzy na swojego wqurwionego pieska i nic. Zbierałam szczękę z ziemi normalnie, bo dawno takiego człowieka nie widziałam.

Posted

Błagam, nie strasz. :evil_lol: Chociaż to pocieszenie, że w mojej okolicy większość psów to burki podwórkowe, które na dwór nie wychodzą wcale, albo w godzinach, w których ja ani myślę ruszać się z domu. Jeszcze po powrocie ze spaceru ciśnienie mi się z lekka podniosło, bo przechodziliśmy obok mini-rancza, gdzie mieszka wolno biegający JRT (brama otwarta na szeroko, łatwy dostęp do wybiegu dla koni, którym łatwo się wydostać). Pierwsze spotkanie młodego z tym psem wyszło nawet, nawet. Dziś, jak się obwąchali to tamten irokez, jak u hieny... Potem tenże JRT zaatakował bardzo spokojnego labka, który razem z nami spacerował. Także mieliśmy farta, bo dla nas też mogło się to miło nie skończyć. ;)

Posted

Myślałąm, że siedząc na ławce wywale się za nią ze zdziwienia i ze śmiechu :D
Szłam sobie chodnikiem, ale że zobaczyłam przy kiosku babkę z astem i czymś tam mniejszym to usiadłam na pobliskiej ławce przystankowej, swojemu psu kazałam usiąść bo zaczął trzaskać oczami na asta. Chciałam odczekać aż babka sobie pójdzie. No to siedzimy sobie i nagle słyszę zawzięte szczekanie. Biegł sobie facet z psem przy nodze. W sensie jogging sobie wyczyniali :P A pies się rzuca 'w locie' do asta, bo facet sie nie zatrzymał. No i minęli nas, spaniel znowu w locie zastawę zębów pokazał. Mój oczywiście zerwał się z miejsca, ale trzymałam go za szelki. A facet jakby nigdy nic dalej biegnie z uśmiechem na twarzy.
To było tak głupie, że aż zabawne. :P

Posted

Z terierkami to różnie bywa, ja nigdy nie zapomnę akcji odczepiania wqrwionego jacka od grzywy dorosłego gronka :diabloti: I ten jazgot piekielny - borze szumiący :evil_lol:

Posted

Zupełnie nie wiem dlaczego tamten jack postawił takiego irokeza, Nico normalnie do niego podszedł, obwąchał... Labek spokojnie sobie szedł, bokiem dróżki, obwąchiwał samochód, a jack do niego podleciał i zaczął gryźć laba po głowie. :crazyeye:

Posted

coś mu nie przypasowało najwyraźniej :) ja też często nie wiem o co dokładnie chodzi mojej suce jak stawia irokeza podczas obwąchiwania się z innym psem, może kwestia określonego zapachu?

Posted

Jeżenie się nie zawsze jest negatywne, czasem to po prostu ekscytacja. Znajome psy się często jeżą podczas zabawy, choć każdy wie, że generalnie to raczej jajca i nic na serio, nawet jak wygląda bardzo poważnie. Choć sam w sobie taki stan napięcia, najeżenia i w ogóle skrajnego podekscytowania bywa niebezpieczny - bo w jednej sekundzie może zadziałać jakiś czynnik, który uruchomi w psie negatywną reakcję.

A co powiecie na to? Opis oczywiście do bólu tendencyjny, gdzie TTB to wielka bestia żądna krwi niewinnych :roll:, ale sama sytuacja... Gdzie są mózgi ludzi z ławeczki? W domu w szufladzie?

Posted

jeszcze leje go w najlepsze :loveu: no po prostu buractwo pierwsza klasa, choć ja - na miejscu dziewczyny z owczarkiem - odeszłabym prędzej, bo ast, jak widać na filmie, próbował zaatakować drugi raz, a nie liczyłabym na to, że babsko da sobie z nim radę...

Posted

[quote name='Pani Profesor']jeszcze leje go w najlepsze :loveu: no po prostu buractwo pierwsza klasa, choć ja - na miejscu dziewczyny z owczarkiem - odeszłabym prędzej, bo ast, jak widać na filmie, próbował zaatakować drugi raz, a nie liczyłabym na to, że babsko da sobie z nim radę...[/QUOTE]

w ogóle nie kumam tej akcji: dziewczyna z owczarkiem sobie stoi, gada z właścicielką, w ogóle nie patrzy co się dzieje między psami, a przecież atak nie nastąpił od razu. pewnie gdyby była bardziej uważna, to zabrałaby swojego psa, zanim doszło do spięcia. a po wszystkim nadal stoi i gada z ludźmi, o co chodzi? czeka, aż labek też postanowi ugryźć(czemu ten koleś go nie zapiął?), przecież mogło się tak stać. sytuacja ogólnie dziwaczna ze strony każdego uczestnika.

Posted

Myślisz, że miałaby szansę zabrać psa i odejść, skoro pies atakujący był luzem? Nie poszedłby za nimi? To, że laska po pierwszym spięciu stoi i rozmawia nie jest wcale dziwne - ja też rozmawiałam z ludźmi od suki - napastniczki, całkiem kulturalnie (co okazało się błędem, bo lepiej na nich działają urwy i inne łacińskie wyrażenia :roll:), dziwne jednak że babiszcze nie trzymało psa, bo drugie spięcie to ewidentnie jej wina, a ta smyczą co najwyżej powinna siebie samą pizgnąć przez łeb.

Mnie zastanowiło też to, co robił ten facet - wyglądało to tak, jakby bardziej niż na złapaniu swojego (?) asta skupiał się na oddzieleniu owczarkowatego. Nie bardzo kumam.

Posted

po pierwsze to niema ras niebezpiecznych :angryy:
po drugie gratulacje dla właściciela za puszczanie psa bez kagańca w miejscu gdzie są obce psy o różnych charakterach....
sama posiadam bullteriera ( nie mylić z pitbullem ani amstafem ;) ) został pogryziony właśnie przez asta który nie wykazywał agresji lecz w skupisku różnych psich charakterów nie jesteśmy w stanie przewidzieć co zaraz się wydarzy. Każdy widzi groźne amstafy a nikt nie zauważy u swojego malutkiego pieska agresji która tylko podburza większe i silniejsze psy, pogryzą się dwa kundle nikt tego nie zauważy a tylko ttb chociażby warknie to wieeelkie halo i najeżdżanie. Ja jestem za tym żeby każdy pies biegał sobie luzem ale w kagańcu bo nawet najłagodniejszy może mieć zły dzień

Posted

[quote name='agutka']po pierwsze to niema ras niebezpiecznych :angryy:
po drugie gratulacje dla właściciela za puszczanie psa bez kagańca w miejscu gdzie są obce psy o różnych charakterach....
sama posiadam bullteriera ( nie mylić z pitbullem ani amstafem ;) ) został pogryziony właśnie przez asta który nie wykazywał agresji lecz w skupisku różnych psich charakterów nie jesteśmy w stanie przewidzieć co zaraz się wydarzy. Każdy widzi groźne amstafy a nikt nie zauważy u swojego malutkiego pieska agresji która tylko podburza większe i silniejsze psy, pogryzą się dwa kundle nikt tego nie zauważy a tylko ttb chociażby warknie to wieeelkie halo i najeżdżanie. Ja jestem za tym żeby każdy pies biegał sobie luzem ale w kagańcu bo nawet najłagodniejszy może mieć zły dzień[/QUOTE]

Zgadzam się w 100%! Każdy ma czasem zły dzień i nie ma się co sugerować, że mój psiaczek to jest taki łagodny i delikatny. Kaganiec powinien być założony zawsze! (oczywiście na spacerze)

Posted

na mojego pieska napadl wczoraj boder, ktorego laska zostawila w odlozeniu.
byli w odleglosci lekko boiska do nogi od nas, my szlysmy sciezka, oni cos cwiczyli i nagle ten pies wystrzelil jak z procy i rzucil sie na mojego polrocznego prawie szczeniaka, ktory polowal na listki w parku.

tak wiec...:)))
zajebiscie swiadomo psiarze z fan pejdzami na fejsbuku (!!) miewaja zajebste wpadki, ich pieski maja okazje poznac smak rozowego kaloszka, a oni nie mowia nawet przepraszam.

Posted

Niestety wyszkolony nie oznacza wychowany... Wpadka może się zdarzyć, ale zazwyczaj naprawdę to głupie 'przepraszam' załatwia sprawę.

Ja ostatnio widziałam amstaffa biegnącego przy rowerze... NA KOLCZATCE. Debilizm.

Posted

[quote name='Szura']Niestety wyszkolony nie oznacza wychowany... Wpadka może się zdarzyć, ale zazwyczaj naprawdę to głupie 'przepraszam' załatwia sprawę.

Ja ostatnio widziałam amstaffa biegnącego przy rowerze... NA KOLCZATCE. Debilizm.[/QUOTE]

ja za swojego tymczasa przepraszam dość często..... ;-). jestem tu przedstawicielką opiekunów małych zajadłych podbiegaczy, typu chłop żywemu nie przepuści...
i tak u mniezłagodniał, ale za mało. nie wiem, jaki był przed kastracja i w młodym wieku, bo teraz to już starszy pan... masakra musiała to byc!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...