zmierzchnica Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Martens - i tak samo właśnie jest z tymi ludźmi - uodpornili się na ten jazgot ;) Uważają, że pies jest po to, żeby szczekać i odstraszać, więc olewają sprawę. A jeśli pies drze mordę non stop, to nawet im przestało to przeszkadzać, a niech sobie poszczeka... Ale ja bym dała duuużo za ogród, przy którym nikt nie może przejść, jakoś tak umiejscowiony, żeby obok nie było chodnika, przejścia czy trawniczka-sralnika dla psów. Moje próby nauczenia psów ciszy mimo przechodniów zawsze spełzną na niczym. Przy mnie się nie drą, ale wystarczy, że ja jestem z tyłu, a one z przodu :roll: Może jakbym zainstalowała tuż przed bramą elektryczne, niewidoczne ogrodzenie :evil_lol: Ale to Chibi i Frotek w ogóle by się bali wyjść do ogrodu :roll: Myślałam, żeby za darcie mordy oblać je wodą z węża ogrodowego, ale a) przechodniów też bym oblała i b) mogłyby zacząć się bać wody, a i tak średnio ją kochają. Są psy, które same z siebie nie szczekają na przechodzących koło ogrodzenia, ale jeśli pies ma do tego tendencje, to oduczenie tego jest mega trudne (i nigdy psa nie można zostawić samego, bo problem zaraz wraca). Co do oburzenia pani, mnie nic nie zdziwi :diabloti: Szła kiedyś babka z 3 psami, takimi max 10 kg, agresywnymi jazgotami. Zza rogu wyszła moja koleżanka i kundle rzuciły się na jej sznaucera miniaturę. A kundle nie tylko szczekały, gryzły całkiem serio. Więc koleżanka zaczęła tupać na te kundle, na co babka się wydarła: PROSZĘ NIE TUPAĆ NA MOJE PSY! :loveu: Dodam, że kobieta jest dyrektorką szkoły podstawowej... Jak zwróciłam jej uwagę, że jej kundle się na mojego Frotka rzucają, to się dowiedziałam, że się drę jak stare prześcieradło :p Quote
lucky123 Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Tym razem to ja byłam chamem :diabloti: Mamy w okolicy jazgoczącego joreczka, który zawsze chodzi bez smyczy, bez obroży i atakuje ludzkie kostki/psie kostki. Jako, że tym razem nie miałam, jak się wycofać z moim zaszelkowanym dziadem, joreczek zauważył idealny obiekt do przypuszczenia jazgocząco-kąsającego ataku. Właściciel joreczka? Jest, a jakże! Stoi sobie spokojnie ze 3 metry od nas i jara fajeczkę. Kiedy już się zorientował, że jego joreczek przypuszcza na nas szarżę krzyknął słabowicie: -On nie gryzie, tylko obszczeka. Mój dziad nie znosi dziamgaczy. Nie robi nic im specjalnego, tylko łapie w pysk i przenosi metr-dwa dalej. Więc odkrzykuję: -A zaszczepiony i odrobaczony jest? Tutaj pan popadł w stupor i odkrzykuje: -A czemu się pytasz? (bo najwidoczniej przeszliśmy na "ty") Spokojnie odkrzykuję: -Nie chciałabym żeby mój pies się nim struł. :evil_lol: Pan natychmiast dostał przyspieszenia,a także znalazła się i obroża, i smycz joreczka :evil_lol: Quote
evel Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Ostatnio jazgoczący na Zu i Deksia pinczerek bez reakcji pani właścicielki został porwany pod pachę i wyniesiony do domu na moje "chodź, chodź, śniadania jeszcze nie jadły" :evil_lol: Quote
Czekunia Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Problem z bramami, ogrodzeniami i jazgającymi psami znam bardzo dobrze, a jakże :roll:... I również nie mieści mi się w głowie jak ludzie mogą olewać to, że ich pies ujada praktycznie non stop. Moi rodzice mają działkę rekreacyjną, na której spędzamy dużo czasu, no i niestety sąsiedzi z naprzeciwka mają sukę kurdupla, która ujada wciąż i ciągle - dosłownie na wszystko i na wszystkich, słychać ją chyba na całym terenie działek. Szału idzie dostać... Przyjeżdżam zrelaksować się i odpocząć od pracy, a tu nic tylko szczekanie... Moje dwa psy szczekną od wielkiego dzwona raz na jakiś czas, a mimo to od razu są uciszane, bo ja poprostu nie lubię jak to robią, a sąsiadom chyba dziamganie ich suki w ogóle nie przeszkadza... Quote
lucky123 Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 evel napisał(a):Ostatnio jazgoczący na Zu i Deksia pinczerek bez reakcji pani właścicielki został porwany pod pachę i wyniesiony do domu na moje "chodź, chodź, śniadania jeszcze nie jadły" :evil_lol: Mam wrażenie, że straszenie zeżarciem przez większego psa działa lepiej niż wszystkie prośby o zabranie dziamgającego...:roll:;) Quote
ailema Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 lucky123 napisał(a):Mam wrażenie, że straszenie zeżarciem przez większego psa działa lepiej niż wszystkie prośby o zabranie dziamgającego...:roll:;) Ja używam jeszcze sformułowania "Łajka nie wolno polować " też działa na właścicieli i niereformowane matki z dziećmi . W sumie też mam takich sąsiadów którzy grillują a ich pies pluje się za ogrodzeniem .Najbardziej lubię sąsiada który gdy robi coś w ogródku otwiera bramę ,a jego sucz biega po ulicy .Ostatnio pogryzły się z moją a ten nic .Prosiłam aby go zabrał Jak grochem o ściane to pies dostał z buta i torebką i nadal prosiłam aby ją odwołał to tylko głupio się śmiał .Więc wyciągam telefon i powiedziałam głośno że dzwonie po policję wtedy zabrał psa .Na moje pytanie czemu jego kundel jest za ogrodzeniem .Odpowiedział bo tak .I jak tu ma człowieka szlag nie trafić Quote
aussie&husky Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Sytuacja opisana powyżej to dla mnie totalny szczyt chamstwa. Quote
Dioranne Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Mi tylko raz zdarzyło się, że pies chciał wyjść przez nieszczelne ogrodzenie. Akurat szłam z agresywną suczką, a york był puszczony luzem, bez właścicieli. Psiak zaczął już wychodzić przez ogrodzenie, ale wtedy zjawił się właściciel (a właściwie tymczasowy opiekun) i go zabrał. Gdyby nie to mógłby być syf. Bo oba psy nie były nastawione przyjaźnie. Także mieliśmy szczęście. Natomiast znajoma mieszkająca na obrzeżach miasta szczęścia nie miała. Przechodziła obok domu z agresywnym bokserem, ze swoim ówczesnym psem - suczką wielkości jamnika, ważącą max 15kg. Wcześniej tamten pies po prostu obszczekiwał i próbował przeskoczyć przez ogrodzenie. Natomiast tamtego dnia przeskoczył przez nie, a następnie rzucił się na suczkę. Nic jej się nie stało, nie miała ran. Tyle miała "szczęścia w nieszczęściu". Była tylko dość mocno poturbowana, z tego co pamiętam później niezbyt pewnie przechodziła obok tego ogrodzenia. :roll: Quote
Pani Profesor Posted August 16, 2013 Posted August 16, 2013 Ja chyba napiszę do Biedronki, żeby rzucili promocję dla starych bab na smycze. To tendencja, którą zacznę mierzyć - w moich konfliktach spacerowych co najmniej 70% bezsmyczowych psów prowadzą starsze kobiety. Sterczałam dziś jak wariatka pod klatką znajomego (bo ma yorka-szczekuna, nie chciałam narażać go na stres jaki zafundowałby mu mój aniołek). Lezie babsko - obok ON-ek mix. Oczywiście bez smyczy. Mój pies burczy, udało mi się zmusić go, żeby usiadł. Przygląda się, wodzi wzrokiem, już było blisko sukcesu i olewki, a tu nagle ONek uznał, że sobie zaszczeka, na co mój potwór odpowiedział jazgotem, wyrywaniem się, no tragedia. I co? ONek zmierza na niego. Ja byłam w kropce, bo na schodach pod klatką,za mną drzwi na domofon, nie było dokąd uciec. Może i ONka nie miała nienawiści w oczach, ale szła do nas dość szybko, a mojemu psu już leciała piana z mordy. Drę się na babę, żeby go zabrała, mój pies wyczuł niepokój, ujada, baba mnie chyba nie słyszy, apokalipsa. I na to wszystko babka mnie pyta A TO PIES, CZY SUCZKA? Odpowiadam wściekła, że pies i tu pada mądrość babci - druida - eksperta - "aaaa,to nic nie zrobi!". Kvrwa jego mać! Pierwszy raz odganiałam tak dużego psa od siebie trzymając jednocześnie swojego furiata, w zasadzie spanikowałam, bo ON nic nie robił, ale podszedł blisko, nie wiedziałam, jak się zachowa, a jeśli nie udałoby mi się utrzymać mojego psa, to nie wiem, co by się stało. Babka zapięła ją na smycz, ja powiedziałam, że nażarłam się strachu i że nie wolno prowadzać luzem psa i co usłyszałam w odpowiedzi? Że jestem wyszczekaną gówniarą, a ona jest u siebie na osiedlu :multi: (mam 23 lata, wyglądam na 16, dziękuję, dobranoc) aha, dodam, że te pytanie o płeć było nie na miejscu, bo przecież co za różnica, jakiej pies jest płci (to była suka), skoro mój ewidentnie wrzeszczy i nie ma ochoty na znajomość? a babka na pewniaka, że będzie love story :shake: Quote
darunia-puma Posted August 17, 2013 Posted August 17, 2013 Pani Profesor skąd ja to znam ... jak idę w lesie ze swoimi psami, zawsze ale to zawsze spotykam psy luzem moje niestety zawsze się spinają na obce psy i tworzą stado - każdy broni każdego - i nic są moje tłumaczenia aby psa zapiąć i zawsze jest pytanie psy czy suki - odp. i to i to ale co ma piernik do wiatraka skoro moje chcą zeżreć wszystko co się rusza?!! Ludzie w okolicy mnie już znają i jest u nas kilku butnych dziadów z psami którzy mają w głębokim poważaniu innych spacerowiczów. Uwierzcie mi że wygląda to przekomicznie jak widzą tylko moją Shillę na smyczy ( suka ok.40kg) to mają to gdzieś i nie zapinają swoich podbiegaczy wiedzą że ona jest spokojna a nagle zza krzaków wyłania się Seth (45kg) i Shiro amstaff nagle szybciutko znajduje się i obroża i smycz i nawet szybkie przyłowanie psa !!!koszmar! Quote
evel Posted August 17, 2013 Posted August 17, 2013 Pani Profesor napisał(a):Wiem, że to nie ten temat :oops: ale macie kogoś sprawdzonego w Krakowie? Na razie i tak jestem spłukana więc szkolenie poszłoby na wrzesień. Hittdog? http://tresura.pl/pl Tylko koniecznie zabierz TŻ ;) Quote
Pani Profesor Posted August 17, 2013 Posted August 17, 2013 a co, evel, tacy podrywacze tam pracują? :D darunia (kocham Twoją galerię bliźniaczych psów i absolutnie uwielbiam ich historię :loveu:), ja czasem żałuję, że mój pies nie budzi respektu, bo to taki sznaucero-cholerawieco, może gdyby był ttb, to ludzie szybciej by rozumieli, że inny pies nie może podejść. czekam na sytuację podbramkową, ciekawe, kto wtedy poniesie odpowiedzialność. mój pies nienawidzi, kiedy się go podnosi, i o ile TŻ to robi za jednym zamachem (zanim pies się skapnie), to ja się trochę nastękam zanim go podniosę (15kg), a wtedy on się jeszcze bardziej wścieka i podgryza, podejrzewam, że obronienie go przed tym ON-kiem byłoby trudne,gdyby miał jakieś zamiary :shake: zauważyłam, że wyhodowałam potwora na własnej piersi :D Patryk za darcie japy na psy idące po klatce/pod balkonem dostaje karę - "do siebie", idzie na posłanie i musi tam zostać kilka minut. co dziś zauważyłam? siedzi pod drzwiami, idzie jakiś pies, Patryk zaczyna ujadać i w trakcie kieruje się na swoje łóżko :D po prostu masakra :D sam się ukarał, myślałam, że padnę ze śmiechu. co nie zmienia faktu, że uszy mi zwiędły od tej chwili ujadania :shake: Quote
motyleqq Posted August 17, 2013 Posted August 17, 2013 Pani Profesor napisał(a): zauważyłam, że wyhodowałam potwora na własnej piersi :D Patryk za darcie japy na psy idące po klatce/pod balkonem dostaje karę - "do siebie", idzie na posłanie i musi tam zostać kilka minut. co dziś zauważyłam? siedzi pod drzwiami, idzie jakiś pies, Patryk zaczyna ujadać i w trakcie kieruje się na swoje łóżko :D po prostu masakra :D sam się ukarał, myślałam, że padnę ze śmiechu. co nie zmienia faktu, że uszy mi zwiędły od tej chwili ujadania :shake: nie nazwałabym tego samodzielnym ukaraniem, ale moim zdaniem dobrze to o nim świadczy, czegoś się nauczył, wiedział że go tam wyślesz ;) jest szansa, że za jakiś czas od razu będzie szedł na posłanie, bez szczekania! ;) Quote
evel Posted August 17, 2013 Posted August 17, 2013 Pani Profesor napisał(a):a co, evel, tacy podrywacze tam pracują? :D Raczej chodziło mi o naprostowanie poglądów przez specjalistę, żeby ktoś mu pokazał, że nie trzeba z psem robić wyścigów w drzwiach, żeby się słuchał - bo to chyba Ty pisałaś o TŻcie zafascynowanym TD? ;) Quote
maartaa_89 Posted August 17, 2013 Posted August 17, 2013 Pani Profesor napisał(a): zauważyłam, że wyhodowałam potwora na własnej piersi :D Patryk za darcie japy na psy idące po klatce/pod balkonem dostaje karę - "do siebie", idzie na posłanie i musi tam zostać kilka minut. co dziś zauważyłam? siedzi pod drzwiami, idzie jakiś pies, Patryk zaczyna ujadać i w trakcie kieruje się na swoje łóżko :D po prostu masakra :D sam się ukarał, myślałam, że padnę ze śmiechu. co nie zmienia faktu, że uszy mi zwiędły od tej chwili ujadania :shake: to akurat bardzo dobrze ;) nie chodzi o to żeby pies sam się ukarał- tylko o nauczenie go co ma robić gdy słyszy innego psa i go to wpienia- ma isc na lezenie i sie uspokoic, skoro sam juz idzie to dobry znak ;) teraz tylko nalezy wyeliminowac darcie mordy Nas dzisiaj zaatakował border collie :( przechodziłyśmy przez park w którym trójka ludzi sobie ćwiczyła z psami (frisbee) i nagle jeden z lecących za dyskiem bc wystrzelił w naszą stronę i bez ceregieli wskoczył mojej suce na grzbiet i zaczął ją szarpać no a właścicielka zamiast załagodzić sytuację, odwołać psa i przeprosić podbiegła, naskoczyła na mnie że pociągnęłam jej psa z buta no i rzuciła tekstem "czy pani nie widzi ze tu ćwiczymy?!". Zapytałam tylko czy straż miejska poinformowana jest o tych ćwiczeniach, bo jak nie to pewnie się zaraz zainteresuje i wyciągnełam telefon ;) towarzystwo się zwijało w podskokach Quote
Pani Profesor Posted August 17, 2013 Posted August 17, 2013 evel napisał(a):Raczej chodziło mi o naprostowanie poglądów przez specjalistę, żeby ktoś mu pokazał, że nie trzeba z psem robić wyścigów w drzwiach, żeby się słuchał - bo to chyba Ty pisałaś o TŻcie zafascynowanym TD? ;) zrozumiałam, to był żarcik ;) maartaa_89 napisał(a):to akurat bardzo dobrze ;) nie chodzi o to żeby pies sam się ukarał- tylko o nauczenie go co ma robić gdy słyszy innego psa i go to wpienia- ma isc na lezenie i sie uspokoic, skoro sam juz idzie to dobry znak ;) teraz tylko nalezy wyeliminowac darcie mordy motyleqq napisał(a):nie nazwałabym tego samodzielnym ukaraniem, ale moim zdaniem dobrze to o nim świadczy, czegoś się nauczył, wiedział że go tam wyślesz ;-) jest szansa, że za jakiś czas od razu będzie szedł na posłanie, bez szczekania! ;-) dzisiaj to samo parę razy zrobił, WRRRR przy drzwiach i od razu grzecznie na posłanie, co prawda dalej darł ryja i trochę musiałam mu pomóc zostać na tym łóżku :cool3: ale mnie pocieszyłyście! Quote
zmierzchnica Posted August 18, 2013 Posted August 18, 2013 maartaa_89 napisał(a): Nas dzisiaj zaatakował border collie :( przechodziłyśmy przez park w którym trójka ludzi sobie ćwiczyła z psami (frisbee) i nagle jeden z lecących za dyskiem bc wystrzelił w naszą stronę i bez ceregieli wskoczył mojej suce na grzbiet i zaczął ją szarpać no a właścicielka zamiast załagodzić sytuację, odwołać psa i przeprosić podbiegła, naskoczyła na mnie że pociągnęłam jej psa z buta no i rzuciła tekstem "czy pani nie widzi ze tu ćwiczymy?!". Zapytałam tylko czy straż miejska poinformowana jest o tych ćwiczeniach, bo jak nie to pewnie się zaraz zainteresuje i wyciągnełam telefon ;) towarzystwo się zwijało w podskokach Mam wrażenie, że niektórzy ludzie z BC i innymi typowo sportowymi psami, zaczynają mieć już trochę nierówno pod sufitem. Nie wspominam o tych tekstach, że "jeśli to nie border collie, to każdy pies jest TYLKO psem", bo to mnie akurat śmieszy. Ale niektórym (oczywiście nie wszystkim i nie ubliżam nikomu, kto trenuje sport czy ma bordera!) wydaje się, że przez sam fakt trenowania frisbee czy flyballa, ich pies wskakuje na wyższą półkę w psiej hierarchii i dostaje więcej praw. I tak border który lata za dyskiem ma prawo być bez smyczy, ale kundel biegający za piłką - już nie. BC może się rzucić "bo to trening", ale jak ktoś biega z psem i np. jego pies mu wyrwie do BC to "przerywa trening" i dostaje opiernicz. Poznałam kilka ludzi z borderami i akurat te osoby były... Z lekka snobistyczne. Nie idą na spacer z psem, tylko z borderem, nie mają psa, tylko bordera. W sumie to nieszkodliwe, więc nie ma co się pluć ;) Tylko niekiedy mnie to śmieszy i trochę irytuje. Druga strona to ludzie z psami po przejściach, którzy też dają prawo psu do wyskoków "bo on adoptowany", "bo on miał złą przeszłość". Aha, i dlatego ma prawo rzucać mi się do nóg? :diabloti: Zasady dla wszystkich psów są jedne, oczywiście każdemu zdarzają się wtopy i głupie sytuacje, ale istnieje coś takiego jak słowo "przepraszam" - na szczęście. Quote
maartaa_89 Posted August 18, 2013 Posted August 18, 2013 zmierzchnica napisał(a): Druga strona to ludzie z psami po przejściach, którzy też dają prawo psu do wyskoków "bo on adoptowany", "bo on miał złą przeszłość". Aha, i dlatego ma prawo rzucać mi się do nóg? :diabloti: Zasady dla wszystkich psów są jedne, oczywiście każdemu zdarzają się wtopy i głupie sytuacje, ale istnieje coś takiego jak słowo "przepraszam" - na szczęście. To mnie też bardzo irytuje. Podobnie jak odbieganie psów od właścicieli nawet w przyjaznych celach. Zwłaszcza że ja też miałam problem z moją suką (bulterier) w okresie dojrzewania. Co prawda zero agresji ale spierniczała mi do ludzi w celach przytulanio-lizania. Wpieniało mnie to niesamowicie, plus wiadomo jak ludzie reagują na lecącego w ich stronę bulteriera. I ja potrafiłam przeprosić, kajać się i mało tego- nikt nigdy mnie nie opieprzył za to że moja suka dawała nogę. Mimo że się ludzie okrutnie bali. Wystarczy być po prostu uprzejmym a nie bez sensu się pluć. Ale już ja mam znosić skaczącego po mnie podrostka labradora bo to takie słodkie, że 20-kg cielak chce się pobawić. Quote
ailema Posted August 19, 2013 Posted August 19, 2013 zmierzchnica napisał(a):Druga strona to ludzie z psami po przejściach, którzy też dają prawo psu do wyskoków "bo on adoptowany", "bo on miał złą przeszłość". Aha, i dlatego ma prawo rzucać mi się do nóg? :diabloti: Zasady dla wszystkich psów są jedne, oczywiście każdemu zdarzają się wtopy i głupie sytuacje, ale istnieje coś takiego jak słowo "przepraszam" - na szczęście. Moja jest po przejściach i dlatego to ja miałam na spacerach oczy dookoła głowy i nigdy jeszcze mój pies się wobec kogoś źle nie zachował ....bo zawsze się wycofujemy ,dostaje burę itp ...więc da się Quote
klaki91 Posted August 19, 2013 Posted August 19, 2013 A moja wiele razy dała nogę i leciała kogoś oszczekać. Albo leciała przetrzepać skórę innemu psu. Ale wystarczy uśmiech i "przepraszam bardzo" i ani jednego opieprzu nie zebrałam ;) Quote
zmierzchnica Posted August 19, 2013 Posted August 19, 2013 klaki91 napisał(a):A moja wiele razy dała nogę i leciała kogoś oszczekać. Albo leciała przetrzepać skórę innemu psu. Ale wystarczy uśmiech i "przepraszam bardzo" i ani jednego opieprzu nie zebrałam ;) Właśnie o tym mówię, nie wspomnę, ile razy między nogi moich psów wbiega york czy coś w tym stylu i biega, drze się... A właściciel nic, albo woła psa niemrawo, pod nosem warcząc, że po cholerę mieć tyle kundli ;) Jakby to one były winne niewychowaniu jego psa. Mi się wydaje, że w naszym społeczeństwie jest tak normalne (mimo że nielubiane), że pies podbiega, wyrywa się, rzuca się, szczeka itd., że zwykłe przepraszam dla ludzi jest szokiem :diabloti: Quote
Pani Profesor Posted August 19, 2013 Posted August 19, 2013 ja też raz nie upilnowałam swojej mendy :oops: no ale to było w miejscu z cyklu "a kto tu niby do cholery będzie łaził", no i niestety ŁAZIŁ i to z yorkiem, ale przeprosiłam, babka mnie nie zamordowała na szczęście ;) Quote
Victoria Posted August 23, 2013 Posted August 23, 2013 kocham ludzi ktorzy puszczaja swoje pieseczki i wolno ida cały czas gapiąc sie na mnie bezmozgim wzrokiem i debilnie usmiechajac sie kiedy ja probuje odgonic ich nachalnego pieseczka od mojej zdenerwowanej suki. kocham tez nieogarniete baby puszczające bydlęcych rozmiarów blabladorka na dworcu, w godzinach kiedy masa ludzi wraca z pracy, żeby owy blabladorek mógł troche sobie postać w poprzek w przejściu i burczeniem postraszyć ludzi. I kiedy owe nieogarnięte baby reaguja słowami "ale on nic nie zrobi" kiedy moj ojciec zaczyna używać wobec blabladorka siły aby powstrzymać go przed zjedzeniem mojego psa i przy okazji mnie trzymającą psa na rękach. nie miala baba gdzie psa spuścić tylko rzesz qrwa na dworcu Quote
Pani Profesor Posted August 25, 2013 Posted August 25, 2013 Victoria napisał(a):kocham ludzi ktorzy puszczaja swoje pieseczki i wolno ida cały czas gapiąc sie na mnie bezmozgim wzrokiem i debilnie usmiechajac sie kiedy ja probuje odgonic ich nachalnego pieseczka od mojej zdenerwowanej suki. kocham tez nieogarniete baby puszczające bydlęcych rozmiarów blabladorka na dworcu, w godzinach kiedy masa ludzi wraca z pracy, żeby owy blabladorek mógł troche sobie postać w poprzek w przejściu i burczeniem postraszyć ludzi. I kiedy owe nieogarnięte baby reaguja słowami "ale on nic nie zrobi" kiedy moj ojciec zaczyna używać wobec blabladorka siły aby powstrzymać go przed zjedzeniem mojego psa i przy okazji mnie trzymającą psa na rękach. nie miala baba gdzie psa spuścić tylko rzesz qrwa na dworcu KUUUUU.... MAĆ! Sytuacja sprzed minuty, właśnie weszłam do domu. Idę z psem, nieopodal baba z psem,duży kundel, nie zdążyłam zmienić kierunku spaceru - byłam bez okularów i nie wypatrzyłam, że pies jest odpięty... przypuścił szczekający atak na mojego Patryka, Patryk świruje na smyczy i się wydziera, pies BIEGNIE na nas i agresywnie szczeka, obskakuje nas w kółko i usiłuje atakować, ja go odpędzam i drę się wniebogłosy do babsztyla, coby go zapięła na smycz szybko... ...a durna klempa lezie spacerem w naszą stronę z anielskim uśmiechem... ...ani przepraszam, ani pocałuj w dupę :shake: dostała taką wiązankę, że aż mi żal dzieci na placu zabaw, powiedziałam że dzwonię po straż miejską, to zniknęła za rogiem... czy tak trudno jest mieć ODROBINĘ wyobraźni?! szczególnie że kundel był agresywny ewidentnie, słychać go było jeszcze przez długi kawał drogi... jestem roztrzęsiona i wściekła, jak mam do cholery wychować psa, skoro po takich akcjach cofam się o tydzień pracy? bo yorka minął już dziś ładnie... Quote
klaki91 Posted August 25, 2013 Posted August 25, 2013 Pani Profesor napisał(a):KUUUUU.... MAĆ! Sytuacja sprzed minuty, właśnie weszłam do domu. Idę z psem, nieopodal baba z psem,duży kundel, nie zdążyłam zmienić kierunku spaceru - byłam bez okularów i nie wypatrzyłam, że pies jest odpięty... przypuścił szczekający atak na mojego Patryka, Patryk świruje na smyczy i się wydziera, pies BIEGNIE na nas i agresywnie szczeka, obskakuje nas w kółko i usiłuje atakować, ja go odpędzam i drę się wniebogłosy do babsztyla, coby go zapięła na smycz szybko... ...a durna klempa lezie spacerem w naszą stronę z anielskim uśmiechem... ...ani przepraszam, ani pocałuj w dupę :shake: dostała taką wiązankę, że aż mi żal dzieci na placu zabaw, powiedziałam że dzwonię po straż miejską, to zniknęła za rogiem... czy tak trudno jest mieć ODROBINĘ wyobraźni?! szczególnie że kundel był agresywny ewidentnie, słychać go było jeszcze przez długi kawał drogi... jestem roztrzęsiona i wściekła, jak mam do cholery wychować psa, skoro po takich akcjach cofam się o tydzień pracy? bo yorka minął już dziś ładnie... spoko, też miałam takie akcje jak odkręcałam mojego dzikusa :loveu: przełom nastąpił na etapie jak kompletnie przestałam się przejmować innymi psami, wyskokami mojego psa i nauczyłam się bez ceregieli odpychać/traktować z kopa psich podbiegaczy. Z ludźmi się w pyskówki nie wdaję choć kiedyś mi się to zdarzało. Po prostu kompletny spokój, odepchnięcie cudzego psa, trzymanie go na dystans nogami i spokojne "idziemy" do mojej suczki ;) Bez grożenia policją, SM- bo to w dużej ilości przypadków wywołuje tylko agresję i nieprzyjemne sytuacje, a po co sobie niepotrzebnie nerwy szarpać ;) u mnie z wczoraj- pan wyżłowatego, dużego psiaka, kompletnie bez wyobraźni. Widziałam z daleka jak sobie radośnie hasają, kojarzę psisko bo z moją już miał raz pogadankę jak w nią wjechał bez ceregieli w ramach przywitania z wielkim darciem mordy i łapowym paralitykiem ;) na oczach właściciela pochyliłam się i zapięłam na smycz moją sukę- moim zdaniem średnio rozgarnięty człowiek jest zdolny pojąć, że to oznacza że piesek się nie będzie witał bez mojej zgody. Oczywiście pan idzie i patrzy, psa nie raczy zawołać do nogi czy kazać mu nas olać. Dopiero jak pies znowu w nas próbował wjechać i odbił się od mojej nogi którą osłoniłam moją sukę, pan stwierdził niemrawym głosem "no chodź" :roll:. Oczywiście pies zignorował i sobie razem tańczyliśmy chwilkę, dopóki nie stwierdził że jestem nudna i nie pozwole mu się pozabawiać z rudzielcem :roll: pan wyjątkowo bez życia, biedny pies, ja bym na jego miejscu umierała z nudów nawet na spacerach Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.