Unbelievable Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 mnie raz pan kierowca wyprosił z autobusu w Warszawce (a jeździł jeden na godzinę :) ) bo Brum szczeniaczek, może z 5 miechów miała wtedy, nie miała kagańca. Raz mi się zapomniało :grins: kiedyś też spieszyłam się na peksa w Białymstoku z Gramem, nie zdążyłam kagańca założyć, pan kierowca mnie wyprosił rzucając paragrafami, że pies nieprzygotowany do podróży i proszę go przygotować i dopiero później wsiadać :grins: jak kupowalam bilet jeszcze dokładnie sprawdził książeczkę i zaświadczenie o szczepieniu przeciwko wściekliźnie :) kiedyś też jechałam jakimś tramwajem czy autobusem w Gdańsku i zapomniałam założyć kaganiec psu, pan kierowca/motorniczy przyszedł do mnie na jakimś przystanku i kazał założyć albo wyjść :grins: jeszcze kiedyś w Białymstoku do mnie przez cały autobus krzyczał, że 'CZEMU TEN KUNDEL BEZ KAGAŃCA" o pociągach nawet nie mówię, zdarzyło się kilku takich konduktorów, którzy byli bardzo mili, i pytali się po co temu pieskowi kaganiec, ale było też sporo takich, którzy się wydzierali jak akurat zdjęłam na chwilę (bo ja jeżdżę po 7-8 godzin, musi mieć chwilę przerwy, i zdejmuję raz na jakiś czas) a to tylko historie z osobami władczymi : P o pasażerach nawet nie chce mi się pisać dodam też, że ja mam plastikowe kagańce, i innych sobie nie wyobrażam, a już na pewno nie fizjologa ;) Quote
Karoola Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 Unbelievable, współczuję przeżyć... [quote name='Unbelievable'] dodam też, że ja mam plastikowe kagańce, i innych sobie nie wyobrażam, a już na pewno nie fizjologa ;) Dlaczego? Ja to nie wyobrażam sobie skórzanego :shake: Tzn wyobrażam, bo sama mam, ale jest okropny, beznadziejny i tragiczny. Komunikacją miejską ani pociągami się z psem nie poruszam, pies kagańca nie nosi, ale gdy planuję cokolwiek, to na wszelki wypadek kaganiec zabieram i mam przy sobie. Quote
Unbelievable Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 Ja zawsze mam ze sobą kaganiec i zaświadczenie o szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Tak na wszelki wypadek ;) innego niż plastikowy sobie nie wyobrażam, bo są ciężkie i niewygodne ;) co z tego, że pies może w tym ziajać, skoro się już wygodnie nie położy na ziemi, i ciężko mu to będzie na pysku nosić, a jak psu zdejmę to nie będę miała co z nim zrobić bo to wielkie wiadro :grins: Ja mam za duże plastiki dla psów, w torebce się mieszczą, zginają się, są lekkie i pies może sobie spokojnie głowę na ziemi położyć, no i z ziajaniem i jedzeniem smaków też nie ma problemów. Quote
*Monia* Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 [quote name='motyleqq']a może by zminimalizować ryzyko zrobienia krzywdy metalowym kagańcem, powinniśmy zakładać materiałową tubę? dla dobra innych? :cool3: [/QUOTE] Ja Hexolinę kiedyś w tubie woziłam jak jeździłyśmy bardzo często :cool3:, dawno temu wrzucałam gdzieś zdjęcie tej "tuby" w którą jeszcze ze 3 takie czarne ryje by weszły. Ona lubi się przytulić co jakiś czas i zamianę na fizjologa przeżyłam dosyć boleśnie, niejeden współpasażer w tłoku na pewno również był mniej zadowolony z ocierania się o metalowy kaganiec niż o materiałowy ;). Nigdy nikt mi uwagi nie zwrócił że ten kaganiec kagańcem nie jest, ludzi nawet taka wielka tuba uspokajała. A psu dużo wygodniej się położyć w dowolnej pozycji, w fizjologu Hexa może leżeć tylko na boku bo ją uwiera. Do pksów fizjologa sobie nie wyobrażam. Co do szczeniaka to tylko raz motorniczy zwrócił mi uwagę, że ten drugi mniejszy pies też musi kaganiec mieć, więc założyłam kantarek i po krzyku. Quote
Rinuś Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 a ją jeżdżąc z brutim mało kiedy zakładam ksganiec.awaryjnie biorę halter . Quote
motyleqq Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 tyle jeździłam z Etną i nic przykrego mnie nie spotkało za brak kagańca :cool3: owszem, proszono mnie o założenie, ale bez pretensji, tylko normalnie, grzecznie i spokojnie ;) jak ostatnio jechałam pociągiem, to pani konduktor kazała założyć, a potem co mnie mijała to mówiła 'no szkoda tego psa, że musi w tym kagańcu, ale takie przepisy...' :evil_lol: albo 'męczy się, co?' :evil_lol: Quote
zmierzchnica Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 Mnie poproszono w pociągu raz o kaganiec, ale nie wyobrażam sobie wrzasku, obrażania mnie czy psa (mojej własności) ze względu na brak kagańca - zaraz bym aferę zrobiła, dzwoniła do kierownictwa czy pisała do gazety :diabloti: Rozumiem zwrócenie uwagi, stanowcze stwierdzenie, ale nie krzyk czy obrazę - kierowcę też obowiązuje kultura. Ale to chyba tylko w Polsce kierowcy, pracownicy sklepów itd pozwalają sobie na takie wrzaski i chamstwo wobec klientów. W innych krajach nieraz za to z pracy wylatują i już... Nie jeżdżę autobusami, w tramwaju w Wawie zakładałam kaganiec, ale długa podróż pociągiem z psem w kagańcu mi się nie widzi i już. Nadal uważam, że jeśli mój pies się nie kontaktuje z ludźmi, bo w pociągu jest ich mało np., to kaganiec jest zbędny - ale mam go pod ręką. Jakbym jechała te 10 minut to dla świętego spokoju bym założyła. Nie znoszę tego typowo naszego traktowania psów jak dzikich bestii, które kierowcy wożą z łaską i wielkim wnerwem, jeżeli tylko pies jest dobrze zabezpieczony, żeby kogoś "nie użarł" :roll: W pociągu też nie widziałam jeszcze psa w kagańcu, za to widziałam dwa szanucerki jadące na siedzeniu jak ludzie, dodatkowo się wydzierały :diabloti: Nie mówiąc o wielu dziamających jorczkach. Ale u mnie mało ludzi jeździ z psami, może nawet konduktorzy nie wiedzą jakie są przepisy, albo dla nich pies w pociągu to takie urozmaicenie dnia, że olewają ten kaganiec... W tramwaju/autobusie zwykle widywałam psy w kagańcach. Raz opieprzyłam pewną panią, która miała wielkie ale do innej pani, która wyraźnie zestresowana jechała z małym psem w kagańcu. Jak kazała jej odsuwać "tego psa", "wziąć tego psa bo ona się boi", kiedy pies nawet nie miał kontaktu z nią i nie był w stanie podejść... To trochę się nasłuchała ode mnie o zaściankowości i braku kultury i obycia :diabloti: Unbelievable - ale miałaś naprawdę paskudne sytuacje, chyba dużo jeździsz z psami, skoro często takie się zdarzają? Ja z natury jestem chyba anarchistką, bo nie znoszę zakazów, które nie mają sensownego pokrycia. Chłop mnie namawia, żebym z nim na pół roku do Niemiec jechała, ale się boję, bo tam dostanę szału przez przepisy chyba :diabloti: I o ile rozumiem, że można się bać psa czy go nie lubić, to nie znoszę czepialstwa, jeżeli do kontaktu z psem w żaden sposób nie dochodzi. Quote
Unbelievable Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 Bardzo dużo jeżdżę, przez ostatnie dwa tygodnie zdążyłam być w 5 różnych miastach, i tylko raz byłam bez psa ;) a że nie mam samochodu to przeważnie transport publiczny Quote
zmierzchnica Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 [quote name='Unbelievable']Bardzo dużo jeżdżę, przez ostatnie dwa tygodnie zdążyłam być w 5 różnych miastach, i tylko raz byłam bez psa ;) a że nie mam samochodu to przeważnie transport publiczny[/QUOTE] No tak, to prawdopodobieństwo wystąpienia kiepskich sytuacji rośnie ;) Tak jak mi nie wierzą, że mam codziennie jakieś nieprzyjemne zdarzenia i komentarze dotyczące psów - ale jak wychodzę na 4-5 spacerów dziennie, bo mam 4 psy, to zawsze coś się wydarzy. Quote
Unbelievable Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 [quote name='zmierzchnica']No tak, to prawdopodobieństwo wystąpienia kiepskich sytuacji rośnie ;) Tak jak mi nie wierzą, że mam codziennie jakieś nieprzyjemne zdarzenia i komentarze dotyczące psów - ale jak wychodzę na 4-5 spacerów dziennie, bo mam 4 psy, to zawsze coś się wydarzy.[/QUOTE] a ja dla odmiany pratycznie nigdy nie mam nieprzyjemnych sytuacji z innymi psiarzami ;) do tego nigdy na nas żaden pies nie napadł, nie zaatakował znienacka etc. Quote
a_niusia Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 ja odkad mam 3 psy tylko raz spotkalam stara jedze, ktora powiedziala "jak mozna byc takim glupim i miec 3 psy. zycze pani 10 psow", a ja jej na to uprzejmie zyczylam zdrowia szczegolnie psychicznego. trzeba miec takie rzeczy po prostu w dupie:)) Quote
zmierzchnica Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 [quote name='Unbelievable']a ja dla odmiany pratycznie nigdy nie mam nieprzyjemnych sytuacji z innymi psiarzami ;) do tego nigdy na nas żaden pies nie napadł, nie zaatakował znienacka etc.[/QUOTE] To mi się niestety zdarza nieraz, ale odkąd opanowałam agresję Frotka, to mam takie rzeczy gdzieś ;) Więcej się nasłucham od ludzi niezapsionych, nie dalej jak wczoraj usłyszałam, że po jaką cholerę mam psy, powinnam dzieci rodzić :cool3: Quote
ulvhedinn Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 Krakucha zawsze ma kaganiec, fizjo i zupełnie nie ma problemów, żeby nawet w nim spać.... Z niemiłych sytuacji to spotkałam w pociągu wredną, nabzdyczoną na cały świat zakonnicę, która "nie życzyła sobie psa w przedziale", dodam, że wsiadałyśmy równoczesnie, nie był to jedyny wolny przedział, mi akurat zależy na siadaniu w przedziale jak najbliżej wyjścia- wózek Kry się słabo mieści w korytarzach pociągowych, a zakonica była młoda i miał zdrowe kopyta, po prostu jej się tyłka ruszyć nie chciało dwa przedziały dalej. Pomógł nam konduktor, wyraźnie oburzony postawą ww idiotki. No i raz mnie kierowca autobusu wywalił kiedy jechałam z Pałkiem, było to pod sam koniec jego życia, a wracaliśmy od weta po prawie reanimacji, pies był półprzytomny, w kocyku i kaganiec absolutnie nie wchodził w grę. Dla sprawiedliwości dodam, że kierowca dostał joby nie tylko ode mnie, ale od innych pasażerów też..... BTW co ma zrobic właściciel psa na którego nie ma kagańców? no nie istnieją i już? :cool3: Quote
Fauka Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 Mnie i mojego faceta opieorzyła ostatnio stara baba bo szliśmy z psem, wykrzyczała "po o wam pies?! dziecko se zróbcie! po co psa prowadzać!" :evil_lol: Quote
motyleqq Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 [quote name='Unbelievable']a ja dla odmiany pratycznie nigdy nie mam nieprzyjemnych sytuacji z innymi psiarzami ;) do tego nigdy na nas żaden pies nie napadł, nie zaatakował znienacka etc.[/QUOTE] ja z psiarzami też raczej nie(zdarzyło się parę razy), za to z samymi psami już tak, w sensie takimi co sobie same spacerują ;) dziś do jednego poleciał ode mnie kamyk. Quote
N&N Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 Moja kilka razy jechała komunikacją publiczną. Nie zakładałam kagańca. Wiozłam w klatce. :evil_lol: Kierowca nawet wolał w klatce. Kaganiec mamy i jak trzeba to nosimy. Suczka nie strzela focha, biega jakby była bez. Za to jak kiedyś chodziła w kagańcu to wiele razy osłuchałam się, że tak nie można, bo piesek się męczy. :razz: Quote
zaba14 Posted July 28, 2013 Posted July 28, 2013 U nas tylko psy asystujace moga jezdzic autobusami ;)) Quote
zmierzchnica Posted July 28, 2013 Posted July 28, 2013 [quote name='ulvhedinn']Krakucha zawsze ma kaganiec, fizjo i zupełnie nie ma problemów, żeby nawet w nim spać.... Z niemiłych sytuacji to spotkałam w pociągu wredną, nabzdyczoną na cały świat zakonnicę, która "nie życzyła sobie psa w przedziale", dodam, że wsiadałyśmy równoczesnie, nie był to jedyny wolny przedział, mi akurat zależy na siadaniu w przedziale jak najbliżej wyjścia- wózek Kry się słabo mieści w korytarzach pociągowych, a zakonica była młoda i miał zdrowe kopyta, po prostu jej się tyłka ruszyć nie chciało dwa przedziały dalej. Pomógł nam konduktor, wyraźnie oburzony postawą ww idiotki. No i raz mnie kierowca autobusu wywalił kiedy jechałam z Pałkiem, było to pod sam koniec jego życia, a wracaliśmy od weta po prawie reanimacji, pies był półprzytomny, w kocyku i kaganiec absolutnie nie wchodził w grę. Dla sprawiedliwości dodam, że kierowca dostał joby nie tylko ode mnie, ale od innych pasażerów też..... BTW co ma zrobic właściciel psa na którego nie ma kagańców? no nie istnieją i już? :cool3: Ja w razie takich wypadków paskudnych wyciągam bilet psa, podstawiam pod pyszczek wrednej osoby i mówię, że zapłaciłam za psa tak jak ona za siebie, to miejsce publiczne i zgodnie z przepisami mogę tu przebywać :diabloti: No bo to i szczera prawda, skoro płacę za psa, to nie życzę sobie pretensji, kurczę. Płacę za jego przejazd, więc będzie zajmował pewien kawałek podłogi, czy komuś to się podoba czy nie ;) A co do kagańców, miałam sytuację, że wiozłam do Wro psiaka, na którego ja akurat nie miałam kagańca... Jechał do nowego domu, który tak btw i tak nie wypalił. No i wzięłam kaganiec frotkowy, w którym mieścił się nie tylko pysk, ale i głowa Łatka - jak na chwilę trzeba było to zakładałam :diabloti: Wyglądał przekomicznie, no ale zgodnie z przepisami miał kraty na pysku, więc nikt nie mógł nic powiedzieć :evil_lol: Ale np na takie płaskopyskie psiaki jak mopsy to sobie nie wyobrażam... Może takie maseczki chirurgiczne zakładać? :diabloti: Ja się dowiedziałam od swojej sąsiadki, że moja suka jej działa na nerwy, bo czasem zaszczeka na podwórku :loveu: Przyznam, że w takim momencie mam ochotę moje psy zostawić na cały dzień i noc na dworze, wynająć stado psów i kotów, żeby moje pyszczyły na nie non stop przy płocie i nie dały kochanym sąsiadkom spać. Poza tym przestałabym po nich zbierać i zaczęła chodzić jak większość sąsiadów naokoło bloku, żeby zasrać uschnięte trawniczki. I będę je puszczać luzem, bo "nic nie zrobiom". Może wtedy do jasnej anielki przestaliby mieć pretensje o to, że w ogóle psy istnieją, bo chyba się rozbestwili trochę - zbieram, szkolę, wychowuję, uciszam, nigdy nie zostawiam ich samych na dworze, a szczekają jedynie raz na czas, jak się bawią ze sobą w ogródku, co trwa może 5 minut. Wystarczy, że idzie pies naprzeciwko, to wołam moje do domu, bo zdarza im się na takiego szczeknąć. No ale jak się siedzi cały dzień na balkonie to i szczeknięcie przeszkadza :loveu: zaba14 - a co z pozostałymi psami? Jak nie masz auta i nie masz jak dotrzeć do odległego weta, bo np pies ma paraliż tylnych łap? Quote
Handzia55 Posted July 28, 2013 Posted July 28, 2013 Moje 6 kg psa podróżuje autobusem na rękach:lol: Przyznam szczerze, że nikt nie zagadnął mnie o kaganiec.:shake: Za to kiedyś jakiś idiota usiłował mnie wypchnąć z autobusu:angryy: Wrzeszczał, że pies to powinien w budzie siedzieć, a nie w autobusie, że ludzi pchły oblezą:crazyeye: W mojej obronie stanął kierowca:lol: Zagroził dziadowi, że jego wysadzi. Quote
zmierzchnica Posted July 28, 2013 Posted July 28, 2013 [quote name='Handzia55']Moje 6 kg psa podróżuje autobusem na rękach:lol: Przyznam szczerze, że nikt nie zagadnął mnie o kaganiec.:shake: Za to kiedyś jakiś idiota usiłował mnie wypchnąć z autobusu:angryy: Wrzeszczał, że pies to powinien w budzie siedzieć, a nie w autobusie, że ludzi pchły oblezą:crazyeye: W mojej obronie stanął kierowca:lol: Zagroził dziadowi, że jego wysadzi.[/QUOTE] Brawo dla kierowcy! :multi: Jak widać, wszystko zależy od ludzi.. Quote
Litterka Posted July 28, 2013 Posted July 28, 2013 Zmierzchnica, ciekawe, co bys w Gdyni zrobila, bo tu wszystkie psy jezdza za darmo :diabloti: A mops w maseczce chirurgicznej kompletnie mnie rozbroil :D Quote
zmierzchnica Posted July 28, 2013 Posted July 28, 2013 [quote name='Litterka']Zmierzchnica, ciekawe, co bys w Gdyni zrobila, bo tu wszystkie psy jezdza za darmo :diabloti: A mops w maseczce chirurgicznej kompletnie mnie rozbroil :D Ups, to gorsza sprawa, u nas trzeba nieraz zapłacić więcej niż za człowieka ;) Ale z drugiej strony, to fajnie, że można za darmo psa wozić. Chociaż w pociągach też płacicie normalnie na pewno, skoro pkp jest jedno? A tamta sytuacja się akurat w pociągu przydarzyła ;) Quote
motyleqq Posted July 28, 2013 Posted July 28, 2013 w Warszawie też pies jeździ za darmo. a w pkp regionalnym mazowieckim w okresie wakacyjnym też, ale poza się już płaci Quote
Litterka Posted July 28, 2013 Posted July 28, 2013 [quote name='zmierzchnica']Ups, to gorsza sprawa, u nas trzeba nieraz zapłacić więcej niż za człowieka ;) Ale z drugiej strony, to fajnie, że można za darmo psa wozić. Chociaż w pociągach też płacicie normalnie na pewno, skoro pkp jest jedno? A tamta sytuacja się akurat w pociągu przydarzyła ;)[/QUOTE] Akurat pociagami podmiejskimi psicy nie woze. Ale kiedy 20 wrzesnia 2009 roku ;) przewozilam Paskude z DT do mnie, za siebie placilam jakies 24 zl, za psa 4 zl :D No, ale to byl pociag osobowy. Edit: specjalnie teraz spojrzalam na oplaty za przewoz psa pociagiem podmiejskim - 1 zl niezaleznie od odleglosci trasy, przewoz czlowieka w zaleznosci od trasy - od ok. 3.50 do nawet 12 zl. Quote
motyleqq Posted July 28, 2013 Posted July 28, 2013 [quote name='Litterka'] Edit: specjalnie teraz spojrzalam na oplaty za przewoz psa pociagiem podmiejskim - 1 zl niezaleznie od odleglosci trasy, przewoz czlowieka w zaleznosci od trasy - od ok. 3.50 do nawet 12 zl.[/QUOTE] hehe, 'panie, ja tu złotówkę zapłaciłam, pies jedzie!' :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.