Kosmaty Gałganek Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='a_niusia']jesli ktos nie panuje ad kundlem to czy pies jest briardem czy pudliczkiem to musi nosic kaganiec. wszystko o to sie rozchodzi.[/QUOTE] Ale i o to w jaki sposób pies jest postrzegany przez innych pasażerów. I w tym tkwi cały problem ;) [quote name='Beatrx']briardy ważą 60-80kg?:crazyeye:[/QUOTE] A skąd, waży 100 plus nogi i ogon. Chyba oczywiste, że to przenośnia była. Ale dokładniej, żeby Cię uspokoić, Briard samiec taki jak mój wazy ok 45 kg, owczarek waży chyba niecałe 30, kolosem nie jest. Mam nadzieję, że teraz wszystko jasne. Quote
a_niusia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='Ania!']Ale i o to w jaki sposób pies jest postrzegany przez innych pasażerów. I w tym tkwi cały problem ;) .[/QUOTE] moze twoj pies. Quote
badmasi Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 Ja mam spory problem z panem, właścicielem suki owczarka niemieckiego. Pies teoretycznie wydaje się przyjazny ale...Oddala sie od właściciela na sporą odległość, potrafi mnie namierzyć, podchodzi ze spuszczonym łbem i warczy mi na szetlanda. Potem unosi ogon i na sztywnych łapach łazi wokół mnie a szetland chowa się za nogami. Sytuacja powtórzyła się już kilkukrotnie i czuję pewien dyskomfort - o co temu psu chodzi? Mówiłam o tym właścicielowi ale on tylko stwierdził, że pieski muszą sobie pogadać. Tak robi z szetlandem, jak jestem z collie to do tego rytuału dochodzi jeszcze szczekanie. Widziałam, że ten pies traktuje w identyczny sposób jeszcze kilka innych, w stosunku do reszty jest przyjazny. Jest się czego bać? Czy to tylko jakiś tajemniczy rytuał? Quote
Kosmaty Gałganek Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='a_niusia']moze twoj pies.[/QUOTE] Szkoda pisać. Twój widać jest niewidzialny :evil_lol: Quote
a_niusia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='Ania!']Szkoda pisać. Twój widać jest niewidzialny :evil_lol:[/QUOTE] ja opisalam juz wyzej jakie emocje u wspolpasazerow wzbudzaly moje psy podrozujace bez kagacow. POZYTYWNE. Quote
zmierzchnica Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 No właśnie problem w tym, że kaganiec ma złą opinię w społeczeństwie. Jeśli założę kaganiec to nie mogę się opędzić od komentarzy: to on taki groźny? ojej, on gryzie? i tak dalej. Sprawdza się, jeżeli nie chcę, żeby ktoś łapy pchać do psa, ale jest uciążliwe. Generalnie chodzi mi i większości "przeciwnikom kagańców", żeby nie traktować wszystkich psów jednakowo - niezależnie od tego, czy to dopiero wzięta z łańcucha, zdziczała bestia czy pies szkolony i socjalizowany. Nie po to szkolę, wychowuję, uczę i socjalizuję swoje zwierzęta i spędzam z nimi grom czasu, żeby ktoś traktował je tak samo jak niewychowanego i ujadającego świra na smyczy "bo pies to zwierzę". Są sytuacje, gdzie kaganiec bym założyła - ale staram się jak mogę nie doprowadzać do nich. Za to są sytuacje, gdzie uważam, że psy powinny czasem mieć namordnik, a zwyczajowo nie mają - np. poczekalnia u weta... Masakra, mała powierzchnia, ludzie pchają się nieraz z agresywnymi wobec zwierząt i dodatkowo zestresowanymi psami, kiedy w środku często są jeszcze króliki, koty itd :roll: No ale poczekalnia to "miejsce dla zwierząt", więc szczerzący się na moje psy owczarek jest całkiem w porządku, "bo on nie lubi". Wtedy tak, pies powinien mieć kaganiec, gdyby moje tak się zachowywały to bezwzględnie dostałyby namordnik. Jak miałam z Fro problemy z agresją do psów to chodził w kagańcu do weta. No i o to chodzi, żeby dobierać odpowiednie akcesoria do psa, a nie stawiać sztywne przepisy, które w niektórych przypadkach są niepotrzebne i absurdalne, tak jak zakładanie kagańca szczeniakowi w PKP, bo to pies :roll: Pies opanowany, nie sprawia problemów, nie podchodzi i nie ma odpałów - no to w niezatłoczonym busie/pkpie bez kagańca. Jeśli porąbany, to nawet na spacerze nieraz namordnik na pysk. Niezależnie od rasy i wielkości, bo agresywne yorki rzucające się do łydki to też nic przyjemnego, spotkałam niedawno :roll: Quote
motyleqq Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 [quote name='Naklejka'] I tak żyję sobie bez większych spin z innymi ludźmi, psami, psiarzami ;)[/QUOTE] no, to tak jak ja. chyba, że ktoś uważa za spinę, jak mnie ktoś upomni o założenie kagańca czy złapanie psa. bo ja tak nie uważam, nie mam z tym problemu ;) i żeby nie było, moje psy też do nikogo nie podbiegają, ani do ludzi, ani do psów. natomiast np evel ma co rusz problemy z chamstwem innych psiarzy :cool3: ciekawe z czego to wynika, skoro sama tak bardzo się stara być w porządku. mnie nie spotykają dziwne historie, ale ja się po prostu nie spinam przy pewnych sytuacjach. przez pewien czas przejmowałam się tym, że obcy pies do nas podbiega, ale obecnie spotykam masę psów bez właścicieli i cóż, trzeba z tym żyć, a na stresowanie się szkoda mi czasu. Quote
gops Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 Jakbym nie założyła mojemu psu kagańca d autobusu to jestem pewna że wyleciałabym z niego na pierwszym przystanku :) Także rasa psa też ma duże znaczenie , pudla brałam na ręce i nigdy nie było problemu ale u nas przepis jest taki "psy jeżdzą na rękach lub w kagańcu i na smyczy" i nigdy nie przyszło mi nawet do głowy nie założyć kagańca mimo że mój pies go nie potrzebuje nawet w tłumie ludzi . Suka też zawsze jeżdziła w kagańcu i nic jej z tego powodu nie było , po wyjściu ściągam kaganiec i tyle. Widziałam sporo sytuacji różnych w autobusach/tramwajach ponieważ 6lat jeżdziłam nimi do szkoły więc prawie codziennie , nie przyjemnych sytuacji z psami też kilka było ale jedną pamiętam najlepiej ponieważ działa się koło moich nóg w bardzo zatłoczonym autobusie . Wsiadł mężczyzna z labradorem bez kagańca , ludzie od razu kręcili nosami , nie podobało im się to ale ok , nikt go nie wyprosił tylko zwrócili uwage o kaganiec którego nie miał . Na którymś przystanku przy chamowaniu autobus sie zabujał i na psa wpadła kobieta z siatką z zakupami , pies rzucił się na siatke którą rozerwał . Facet uciekł na tym przystanku i tyle , ale zastanawiam się co by się stało gdyby nie było tej siatki ? zaatakował by pewnie kobiete , a co gdyby to było dziecko ? Ten facet w odpowiedźi na kaganiec powiedział " to łagodna rasa" ,cóż .. Pies to tylko pies i mogą się zdarzyć różne sytuacje i możemy nie przewidzieć zachowania psa, a świrów też nie brakuje . A swoją drogą myślę że kilku z tych ludzi którzy byli świadkami tej sytuacji będzie się już bała stać koło psa w autobusie . Quote
Beatrx Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 jak ktoś mówi, że jego pies jest łagodny, bo to taka rasa to od razu mi się zapala czerwone światełko i tylko czekam, aż coś ten pies odwali:p Quote
Naklejka Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 [quote name='motyleqq']no, to tak jak ja. chyba, że ktoś uważa za spinę, jak mnie ktoś upomni o założenie kagańca czy złapanie psa. bo ja tak nie uważam, nie mam z tym problemu ;) i żeby nie było, moje psy też do nikogo nie podbiegają, ani do ludzi, ani do psów. natomiast np evel ma co rusz problemy z chamstwem innych psiarzy :cool3: ciekawe z czego to wynika, skoro sama tak bardzo się stara być w porządku. mnie nie spotykają dziwne historie, ale ja się po prostu nie spinam przy pewnych sytuacjach. przez pewien czas przejmowałam się tym, że obcy pies do nas podbiega, ale obecnie spotykam masę psów bez właścicieli i cóż, trzeba z tym żyć, a na stresowanie się szkoda mi czasu.[/QUOTE] Ja mieszkam w takim miejscu, że nie spotykam dużo ludzi, naprawdę ;) Ale ja się nie spinam, mnie ciężko wyprowadzić z równowagi, zdenerwować, mam na wszystko brzydko mówiąc wy*ebane :evil_lol: Schodzę innym psiarzom z drogi oni często też to robią. Chociaż może jak widzą taką drobną dziewczynę z takimi psami to zwyczajnie się o siebie boją :lol: Ostatnio miałam małą wymianę zdań z właścicielem westa, coś mu głupiego powiedziałam i sobie poszłam, o cała historia :eviltong: Tylko coraz mniej lubię flexi :evil_lol: No i my spotykamy się częściej na spacerach, więc milutko na mnie patrzy :evil_lol: Quote
evel Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 [quote name='motyleqq'] natomiast np evel ma co rusz problemy z chamstwem innych psiarzy :cool3: ciekawe z czego to wynika, skoro sama tak bardzo się stara być w porządku. Zarzucasz innym, że Cię oceniają, a sama niejednokrotnie wypowiadasz się w temacie, o którym masz gówniane pojęcie. Serio czasem się zastanawiam, czy Ty jesteś po prostu głupia czy tylko tak udajesz. A moje problemy, obecnie już sporadyczne, bo psy pod moją opieką są ułożone i ogarnięte i nie mam problemu z tym, że na kogoś szczekają, warczą czy robią cokolwiek innego (co Twoje psy owszem robią - i nie wymyśliłam sobie tego tylko przeczytałam w Twoich wypowiedziach) - cóż, moje problemy raz na jakiś czas wynikają z głupoty i niedopilnowania innych ludzi. Ale mam zajebista satysfakcję jak idę z zajebistymi trzema psami (z których dwa się prywatnie nie cierpią ale nikt ich nie pyta o zdanie), na które coś się rzuca a one nie reagują i idą spokojnie przy mojej nodze, przykro mi :P Więc tak, w większości przypadków obecnie mam wylane na to, co robią inni ludzie. Quote
motyleqq Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 przykro mi, że nie umiem odkręcić w 2 miesiące tego, co ktoś zepsuł u mojego młodszego psa :placz: dlatego szczeka, warczy i robi mnóstwo durnych rzeczy. dlatego on byłby w komunikacji w kagańcu. dlatego jego odwołuję zawsze, jak ktoś idzie czy jedzie na rowerze. Etnę obowiązują inne zasady, bo nie zachowuje się głupio. ale ja nie o tym, jak zachowują się psy, z którymi wychodzisz, tylko o spotykaniu chamstwa ze strony innych psiarzy. nawet nie chodziło mi o to, jak reaguje jakikolwiek pies którego prowadzisz. no nic, widocznie wszystko się zmieniło w ciągu jakiś nie wiem, dwóch tygodni? nie liczę, ale ostatnio co innego mówiłaś o Zu. ale to fajnie, że już nie macie problemów :) to fajne uczucie. Quote
evel Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 Z głupotą psiarzy, chamstwem, niedopilnowaniem czy po prostu brakiem wyobraźni spotykam się praktycznie codziennie. Jednak obecnie w większości przypadków jestem w stanie wzruszyć ramionami i iść dalej. Na co ciężko pracowałam. Nie mam też parcia na zbawianie świata, po prostu sama dla siebie chcę być w porządku i tyle, o czym już pisałam. Jak ktoś tego nie ogarnia to przykro mi :) Quote
motyleqq Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 [quote name='evel']Z głupotą psiarzy, chamstwem, niedopilnowaniem czy po prostu brakiem wyobraźni spotykam się praktycznie codziennie. Jednak obecnie w większości przypadków jestem w stanie wzruszyć ramionami i iść dalej. Na co ciężko pracowałam. Nie mam też parcia na zbawianie świata, po prostu sama dla siebie chcę być w porządku i tyle, o czym już pisałam. Jak ktoś tego nie ogarnia to przykro mi :)[/QUOTE] oczywiście że to ogarniam i do pewnego stopnia myślę tak jak Ty, tyle że mam inne granice bycia w porządku i tyle ;) Quote
ajeczka Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 Komunikacją państwową na razie nie jeździłam. Kaganiec gdzieś tam mam, ale nie wiem gdzie. Z psami chodzę na prywatną łąkę i do lasu. Biegają tam luzem, są pod kontrolą, nie spuszczam ich z oczu. Uważam, że tam jesteśmy gośćmi. Jak widzę kogoś na rowerze, biegającego czy idącego w naszym kierunku odwołuję psy i sadzam na tyłkach. Nie chcę żeby ktoś miał się stresować co wymyślą moje kundle. To się chyba nazywa empatia. Czasem ludzie mi za to dziękują. Quote
ailema Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 ajeczka gdy psa spuszczam i nagle ktoś pojawia się na horyzoncie zawsze ją przywołuje . Sama bym nie chciała aby obcy pies podszedł do mnie bez smyczy .Więc nie skazuje innych na to Quote
motyleqq Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 [quote name='ailema']ajeczka gdy psa spuszczam i nagle ktoś pojawia się na horyzoncie zawsze ją przywołuje . Sama bym nie chciała aby obcy pies podszedł do mnie bez smyczy .Więc nie skazuje innych na to noo a jak pies nie podchodzi do obcych osób? tylko je po prostu mija? Quote
a_niusia Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 moje psy sa w stanie minac kazdego obcego i kazdego psa luzem, bez smyczy nawet na niego nie patrzac i jeszcze zwykle odsuwaja sie, gdy ktos obcy wyciagnie do nich reke. Quote
Amanecida Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 [quote name='zmierzchnica'] Generalnie chodzi mi i większości "przeciwnikom kagańców", żeby nie traktować wszystkich psów jednakowo - niezależnie od tego, czy to dopiero wzięta z łańcucha, zdziczała bestia czy pies szkolony i socjalizowany. Nie po to szkolę, wychowuję, uczę i socjalizuję swoje zwierzęta i spędzam z nimi grom czasu, żeby ktoś traktował je tak samo jak niewychowanego i ujadającego świra na smyczy "bo pies to zwierzę". Są sytuacje, gdzie kaganiec bym założyła - ale staram się jak mogę nie doprowadzać do nich. No i o to chodzi, żeby dobierać odpowiednie akcesoria do psa, a nie stawiać sztywne przepisy, które w niektórych przypadkach są niepotrzebne i absurdalne, tak jak zakładanie kagańca szczeniakowi w PKP, bo to pies :roll: Pies opanowany, nie sprawia problemów, nie podchodzi i nie ma odpałów - no to w niezatłoczonym busie/pkpie bez kagańca. Jeśli porąbany, to nawet na spacerze nieraz namordnik na pysk. Niezależnie od rasy i wielkości, bo agresywne yorki rzucające się do łydki to też nic przyjemnego, spotkałam niedawno :roll:[/QUOTE] Ale jakie mają być te przepisy, jak nie sztywne? Ktoś powinien w kodeksie napisać, że pies ma być w kagańcu ale tylko wtedy, gdy wedle subiektywnej oceny właściciela jest taka potrzeba, bo pies jest niebezpieczny, a właściciel nad nim nie panuje? Świetnie, że szkolisz swoje psy, fajnie jak są wychowane, ALE ludzie, obcy ludzie w autobusie, tego nie wiedzą. A nawet gdyby wiedzieli, to nie mają najmniejszego obowiązku Ci ufać czy wierzyć, że faktycznie pies nic nie zrobi, nie obchodzi ich Twoja opinia na ten temat, za to może (i powinien) obchodzić ich przepis obejmujący wszystkich. Takie to jest trudne do zrozumienia? Ludzi nie musi wcale obchodzić, że dobrze wychowałaś psa i mogą go traktować "jak ujadającego świra", bo niby czemu mieliby go jakoś specjalnie traktować? Większość właścicieli psów powie, że ich psy są fajne, wychowane a oni nad nimi panują. Niezależnie czy to prawda czy nie. Prawo to prawo, gdyby w nim tworzyć niejasne przepisy do interpretacji własnej, to kierowcy by jeździli po mieście 120 km/h, bo wedle ich subiektywnej oceny nic się nie stanie, bo oni są dobrymi kierowcami i umieją dobrze jeździć, a hamulce mają sprawne. Mało to jest sytuacji, że właściciel jest szczerze zdziwiony jak jego pies kogoś dziabnie... "Bo on nigdy, przenigdy wcześniej, wszyscy go lubią i wywołuje we wszystkich pozytywne reakcje!" Quote
Beatrx Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 [quote name='Amanecida']Mało to jest sytuacji, że właściciel jest szczerze zdziwiony jak jego pies kogoś dziabnie... "Bo on nigdy, przenigdy wcześniej, wszyscy go lubią i wywołuje we wszystkich pozytywne reakcje!"[/QUOTE] bo ludzie kompletnie się nie znają na psach. jakiś czas temu mijałam dziadka z westem. west irokez na plecach, ogon sztywno w górze, warczy, a dziadek do mnie, że jego piesek chce się tylko bawić i śmiało mogę podejść. Quote
motyleqq Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 [quote name='Amanecida'] Mało to jest sytuacji, że właściciel jest szczerze zdziwiony jak jego pies kogoś dziabnie... "Bo on nigdy, przenigdy wcześniej, wszyscy go lubią i wywołuje we wszystkich pozytywne reakcje!"[/QUOTE] a ja myślę, że takie sytuacje dotyczą osób, które nie znają swoich psów, ani specyfiki psiej mowy i stąd ich wielkie zdziwienie. może nie wszystkie, ale pewnie większość Quote
Kyu Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 [quote name='Beatrx']bo ludzie kompletnie się nie znają na psach. jakiś czas temu mijałam dziadka z westem. west irokez na plecach, ogon sztywno w górze, warczy, a dziadek do mnie, że jego piesek chce się tylko bawić i śmiało mogę podejść.[/QUOTE] Dokładnie! A jak psy się bawią "z warkotem" to chcą się pozagryzać. Quote
Amanecida Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 Oczywiście, zapewne tak właśnie jest. Nie zmienia to jednak faktu, że spotykając przypadkowego człowieka z psem, a nawet widywanego czasem sąsiada z psem - ja nie wiem czy on dobrze zna swojego psa ani czy zna "psią mowę"... Osobiście nie boję się psów, ale jeśli w autobusie jedzie pies bez kagańca, zwłaszcza jakiś większy, czuję dyskomfort. Nie wiem jaki jest właściciel, nie wiem jaki jest pies ani czy to nie jest czasem jego pierwsza jazda komunikacją. Spytany osobnik zwykle odpowie, że oczywiście, że zna swojego psa - w końcu wychował go od szczeniaka, mieszka z nim, nie? ;) Psu się krzywda nie stanie jak na czas przejazdu komunikacją będzie miał kaganiec na pysku. Quote
Beatrx Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 moim zdaniem pewna doza niepewności czy lęku przy spotkaniu dużego, obcego psa jest naturalną reakcją. Quote
Fauka Posted July 25, 2013 Posted July 25, 2013 Mnie bawi gadanie "bo mojego pieska wszyscy lubią", mojego też zdecydowana większość. Ba, Lary biega po parku bez smyczy choć nie wolno, raz nawet strażnicy miejscy stali i patrzyli jak ćwiczymy posłuszeństwo - bez smyczy. ALE staram się być wyrozumiała dla innych, nie pozwalam psu podchodzić do innych psów tak po prostu, wołam go gdy idzie za blisko dzieci bo mogą się bać one albo rodzice, wolę by chodził po trawnikach niż po chodniku między spacerowiczami bo trafiamy na ludzi któzy w ogóle psów nie lubią. Autobus czy tramwaj to oczywista oczywistość, wiecej mamy miłych sytuacji niż nie miłych, kazali mi wiele razy psu ściagnąć kaganiec ale pies przeżyje kilkanaście/dziesiąt minut z kagańcem na pysku a ja mam spokój. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.