Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moim zdaniem, Amber, tak ludzi odpowiedzialności nie nauczysz. Skoro Twój pies mógł sobie do nich podbiec (nie ważne z jakim zamiarem i czy szczekał) to jej też mogą. Raczej powinniśmy dobry przykład dawać i pokazywać ludziom, jak odpowiedzialny psiarz się zachowuje.
Jak idę z Iwanem to ciągle coś nas obszczekuje. Czy to ze strachu, czy bo jesteśmy na 'jego' osiedlu, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Ale ja mojego psa nie puszczam, by dać komuś nauczkę, postraszyć go czy zrobić na złość. To nieodpowiedzialne.
Ale to tylko moje zdanie.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ależ ja jestem baaardzo odpowiedzialnym psiarzem, nawet za bardzo czasami, jak na krajowe warunki. Kiedy widzę, że ktoś idzie z psem na smyczy to ja też zawsze zapinam, jak idzie mikrus bez smyczy też zawsze zapinam, ale na litość boską jak 3 mikrusy terroryzują całą ścieżkę to ja nie mam zamiaru mieć poszarpanych nogawek ani bawić się w dobrego samarytanina. Babka była z typu " ale o so chozi, jakie psy?", na takie działają najlepiej IMHO terapie wstrząsowe.

Miałam podobnego typka na starym osiedlu z podobnym szczekaczem, moje jamniczki zawsze na smyczy... ile ja razy prawie o chodnik rąbnęłam jak mi się suki na flexi naokoło nóg oplątywały, ile razy mówiłam do faceta, żeby zapiął psa na smycz... Nic, zero, pustka i próżnia z jego strony. A nie przepraszam, na końcu jak mnie widział zaczął wołać do swojego psa "Megi do mnieee" anemicznym głosem, przy czym pies był chyba sprytniejszy od pana bo na tę komendę (którą nie wykluczam słyszał tylko kiedy szłyśmy) pędził do nas 2x szybciej.

Nie ma uniwersalnej recepty na wszystko, każde zachowanie najlepiej dopasować do sytuacji.

  • 2 weeks later...
Posted

Chamstwo ale nie psiarza, a raczej osoby która psów nienawidzi. Idę sobie po lesie (park leśny) z moim psem, jak zwykle spuszczony ze smyczy ale widzę z naprzeciwka biegnie jakiś facet więc złapałam mojego za obroże i prowadze przy nodze, facet zatoczył koło i sytuacja się powtarza i wtedy on do mnie, że zaraz zadzwoni na straż m. Co mu do choler. przeszkadza??? Przecież jak widzę kogokolwiek od razu łapie swojego psa. Czy po to od małego z nim pracowałam i uczyłam go żeby teraz nie mógł się swobodnie wybiegać? Po co ta nasza praca? Najgorsze jest to, że polskie prawo jest takie durne, że stoi po jego stronie. Wezwał by SM która ganiała by na iluś tam hektarach lasu za moim zawsze upilnowanym psem zamiast zajmować się prawdziwymi przestępstwami. Wyszłam na spacer żeby się zrelaksować a wróciłam taka zdenerwowana, że jeszcze teraz mną telepie. Czy niektórzy wychodzą z domu tylko po to żeby się do kogoś przyczepić? Już nie wiem gdzie i kiedy mogę wyjść ze swoim psem żeby w spokoju pospacerować.

Posted

Joko, wg. mnie to dobrze, że SM ma obowiązek reagować w tego typu sytuacjach. Może Twój pies jest spokojny i odwołalny, ale wszystkie spuszczone psy, które spotykałam takie nie były.
Awaria, w jakich okolicznościach?

A na mnie nakrzyczal facet od dwóch agresorów, że mam szybciej iść koło jeog płotu, bo jak jego psy sie urwią to on nie ma zamiaru płacić kolejnego mandatu. Doprawdy, już lecę kupić pelerynę niewidkę. Wali mnie to, że jego psy sie denerwują. Jak ja widzę jego gębe też się denerwuję. Teraz chyba będę tam specjalnie pozwalała psu wszystko obwąchiwać i będę czekać, aż ktoryś pies wyjdzie poza posesję i od razy dzwonie po pały. To nie mój roblem, że jego psy sa agresywne i nie umie ich upilnować.

Posted

joko-to norma:evil_lol:Mnie kiedyś dziadek straszył policją jak mój pies(całe 3 kilo wagi)bawił się na łące z szczeniakiem,też yorka.Wybuchłam śmiechem i chyba to go speszyło:lol:No bo kurde,bez przesady.Ja rozumiem,pies ma być na smyczy ale nie popadajmy w absurdy:roll:Choć,znam też przyzwoitych policjantów któży na widok mojego psa,który na polu w parku ćwiczył skoki przez nogę a był bez smyczki tylko się uśmiechneli,staneli,poatrzyli i poszli;)Także-nie traćmy nadziei:p

Posted

HelloKally napisał(a):
Joko, wg. mnie to dobrze, że SM ma obowiązek reagować w tego typu sytuacjach.
Tzn wtedy jak ktoś trzyma swojego psa przy nodze przechodząc obok ludzi, psów itd Bo komuś przeszkadza to, że ktoś śmie iść z burym kundlem tą samą ścieżką co on? A dla mnie to chore... Niestety obok mnie buduje się coraz więcej blokowisk, coraz więcej ludzi wychodzi do lasu, niestety nie wszyscy tylko na spacer :-( Awaria ty chyba mieszkasz niedaleko mnie (na Podgrodziu?), coraz więcej niestety takich ludzi się pojawia na ulicach. Niestety ja za bardzo się przejmuje takimi ludźmi. :-(

Posted

No właśnie chciałam napisać, że bardziej chodzi mi o to że niektórzy nadużywają tej możliwości wezwania SM tylko dlatego, że nienawidzą psów a nie dlatego że było realne zagrożenie. Tak mam dużego psa.

Posted

Sytuacja była dosyć zabawna, wracaliśmy ze spaceru z parku, zatrzymaliśmy się koło samochodu i wycieraliśmy psom łapy. Futra grzecznie siedziały przy aucie, chodnik szeroki na ok 2 metry. Jakieś kilka metrów od nas zatrzymał się facet z dzieckiem i z ryjem wyskakuje:
" Zabierać te kundle z chodnika" !
Ja w szoku O_O, pytam "Słucham"
"Nie będę chodził po trawie z dzieckiem, bo wy tu sobie salon piękności urządzacie" - chodziło o wycieranie łap przed wpuszczeniem do samochodu.
Tłumaczę idiocie, że ma jeszcze ok 1.20 cm szerokości chodnika i może nas wyminąć z zapasem, nawet do psów (które a. siedzą przy samochodzie i b. są na smyczach) się nie zbliżając.
"Nie będę jakiś slalomów urządzał, rozumiesz? Zabieraj kundle, bo mi się spieszy! "
Zamurowało mnie już totalnie, dzięki bogu byłam w fenomenalnym nastroju, więc po prostu się serdecznie roześmiałam i wróciłam do wycierania łap. Oczywiście robiłam to baaardzo powoli i bardzo dokładnie - taka szczypta złośliwości z mojej strony ;)
Koleś stał i się produkował, straszył sądem i policją, ogólnie wesołość pełna. I nie ruszył się dopóki nie odjechaliśmy.

Ja rozumiem, że ktoś może bać się psów, i gdyby powiedział, zapytał, poprosił w jakiś kulturalny sposób to przecież nie byłoby to dla mnie żadnym problemem, żeby przejść z nimi na 15 s na trawnik, eh...

Posted

Czytając Amber Twój post, przypomniała mi się opowieść kumpla. Też miał podobną sąsiadkę chodzącą na spacery z ratlerkiem. Pies stale zaczepiał jego sunię, którą na osiedlu prowadzał na smyczy i w kagańcu. Oczywiście pani nie przeszkadzało zachowanie jej psa, nawet gdy podbiegał i gryzł dobermana po łapach. W końcu nerwy mu puściły i podczas powtarzającej się kolejnej z rzędu sytuacji, spuścił sunię wolno. Tak go pogoniła, że już więcej pani z ratlerkiem nie spotkał na swej drodze. Nie wiadomo, czy ją "wychował", ale sam pozbył się notorycznego problemu.

Posted

Mnie jak chodzi o straż miejską to drażni niekonsekwencja. Kiedyś byłam z koleżanką i jej bokserem na spacerze ( ja byłam bez psów ). Na łące puściła psa, który zaczął biegać, parę metrów dalej stały dwie panie, jedna z yorkiem druga z maltańczykiem, które też goniły się po łące bez smyczy. W pewnym momencie pojawiła się straż miejska, nim moja koleżanka i tamte panie zdążyły zapiąć psy. Strażnicy podeszli, wypisali mandat mojej koleżance, natomiast tym paniom dali tylko upomnienie. Koleżanka obruszyła się że jakim prawem ona dostaje mandat a te kobiety nie. Strażnik odpowiedział wprost że ona ma dużego psa, który może być groźny, a te panie mają małe, niegroźne psy. Koleżanka tak tego nie zostawiła i napisała zażalenie. Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie. Pies to pies...niech mają prawo latać luzem wszystkie albo żadne.

Posted

Merrick napisał(a):
Mnie jak chodzi o straż miejską to drażni niekonsekwencja. Kiedyś byłam z koleżanką i jej bokserem na spacerze ( ja byłam bez psów ). Na łące puściła psa, który zaczął biegać, parę metrów dalej stały dwie panie, jedna z yorkiem druga z maltańczykiem, które też goniły się po łące bez smyczy. W pewnym momencie pojawiła się straż miejska, nim moja koleżanka i tamte panie zdążyły zapiąć psy. Strażnicy podeszli, wypisali mandat mojej koleżance, natomiast tym paniom dali tylko upomnienie. Koleżanka obruszyła się że jakim prawem ona dostaje mandat a te kobiety nie. Strażnik odpowiedział wprost że ona ma dużego psa, który może być groźny, a te panie mają małe, niegroźne psy. Koleżanka tak tego nie zostawiła i napisała zażalenie. Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie. Pies to pies...niech mają prawo latać luzem wszystkie albo żadne.

Szczerze - z dwojga złego to ja już wolę taką SM niż tą, którą my mamy - u nas ścigają starsze panie z upasionymi i bezzębnymi jamniczkami, a do "dresów" z amstafami, którzy zajęci są piwem a nie psami, nie podejdą, bo się boją zboczyć z głównej alejki parkowej w krzaki. Jeszcze by im się krzywda stała...

Posted

Merrick napisał(a):
Mnie jak chodzi o straż miejską to drażni niekonsekwencja. Kiedyś byłam z koleżanką i jej bokserem na spacerze ( ja byłam bez psów ). Na łące puściła psa, który zaczął biegać, parę metrów dalej stały dwie panie, jedna z yorkiem druga z maltańczykiem, które też goniły się po łące bez smyczy. W pewnym momencie pojawiła się straż miejska, nim moja koleżanka i tamte panie zdążyły zapiąć psy. Strażnicy podeszli, wypisali mandat mojej koleżance, natomiast tym paniom dali tylko upomnienie. Koleżanka obruszyła się że jakim prawem ona dostaje mandat a te kobiety nie. Strażnik odpowiedział wprost że ona ma dużego psa, który może być groźny, a te panie mają małe, niegroźne psy. Koleżanka tak tego nie zostawiła i napisała zażalenie. Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie. Pies to pies...niech mają prawo latać luzem wszystkie albo żadne.


Koniecznie daj znać jak to się rozwinęło. Mnie osobiście raz ugryzł pies i to właśnie ten mały "niegroźny". Tylko, że jak się wczepił to nie chciał puścić i trzeba było potem szyć :/

Posted

filodendron napisał(a):
Szczerze - z dwojga złego to ja już wolę taką SM niż tą, którą my mamy - u nas ścigają starsze panie z upasionymi i bezzębnymi jamniczkami, a do "dresów" z amstafami, którzy zajęci są piwem a nie psami, nie podejdą, bo się boją zboczyć z głównej alejki parkowej w krzaki. Jeszcze by im się krzywda stała...


U nas dochodzi do absurdów.Na moim osiedlu pani z 2 odwoływalnymi grzywaczami dostała mandat a ludzie spuszczający kilka amstafów wieczorem w parku pozostają bezkarni.I ja nie mówię,że ta pani z grzywaczem nie powinna dotać.Moze i powinna ale w takim razie niech karają wszystkich a nie tylko tych któży do wstawienia mndatu nie wymagają żadnego wysiłku...

Posted

Hm. A u nas na osiedlu jest tak, że można psa spuścić w kagańcu (jeśli jest "pod kontrolą właściciela") w mało uczęszczanych miejscach bądź ma być na smyczy. Ciekawa jestem, co by powiedzieli ewentualni kontrolujący na mój przypadek... No na łąki i pola wychodzimy w kagańcu, ale jak idziemy na boisko poćwiczyć obi, frisbee czy porzucać głupią piłkę, to siłą rzeczy muszę psa puścić ze smyczy.

Czy strażnicy w rzeczywistości sprawdzają, czy ktoś panuje nad psem? Co musiałabym zrobić, żeby im udowodnić, że mój pies nie jest wielbłądem i mam nad nim kontrolę? Bo jakoś sobie nie wyobrażam aportowania czy frisbowania w kagańcu ;) Ale, żeby nie było - kaganiec owszem, mamy - fizjologa, żeby pies nie żarł patyków (nauczyła się od labradorów, małpa jedna :mad:).

  • 2 weeks later...
Posted

Piękna niedziela, słoneczko świeci, ludzie spacerują... Sielsko, anielsko... Prawie. Szłam z suczą, akurat spuszczoną ze smyczy, bo rzucałyśmy piłkę. O dziwo, młoda lubi to robić na chodniku, a nie w lesie. Tak sobie rzucamy, biegamy, nosimy. Idzie sobie pani z 2-3 letnim dzieckiem. A właściwie - dzieciak biegnie z wielkim patykiem w ręku prosto do Mikry. Odwołuję psa, dzieciak za psem. Łapię psa na ręce i mówię: "Proszę zabrać dziecko, bo jak pies się rzuci na dziecko, to ja za niego nie odpowiadam". Z wielką łaską złapała dziecko za rękę i odeszła obrażona...

Posted

Dzieci bywają naprawdę nieobliczalne. Ostatnio wybrałam się do parku w celu socjalizacyjnym, choć najczęściej specjalnie omijam takie przybytki... I kilka razy mieliśmy taką sytuację, że idzie sobie rodzic z pociechą i nagle malec w najmniej oczekiwanym momencie wyskakuje przed psa z dzikim okrzykiem w celu jakieś bliżej nieokreślonej zabawy. Całe szczęście to ja się zwykle bardziej wystraszam wtedy niż mój dobek :cool3: , opiekun oczywiście zaraz daje dziecku reprymendę, ale prawda jest taka, że miejski pies powinien mieć nerwy ze stali :p

Posted

Ja też nie wiem, co te dzieci z tymi patykami :roll: Ostatnio czekałam przed przychodnią wet, razem z jakąś babką z jamnikiem i dwójką dzieci w wieku początkująco-szkolnym raczej. Nagle jeden z tych chłopców bierze jakiegoś kija i zaczyna wywijać nad głowami psów, a co na to mamusia? Ano nic. Widzę po Zu, że jest lekko zaniepokojona, a biorąc pod uwagę jej niechęć do dzieci wiem, że może być gorąco, postanowiłam wymownie spojrzeć na dziecko - pomogło :diabloti:

Posted

evel napisał(a):
Ja też nie wiem, co te dzieci z tymi patykami :roll:

Pooglądaj kreskówki i filmy dla dzieci, to będziesz wiedziała ;)
To nie patyki, tylko miecze w wersjach tradycyjnych, świetlnych, laserowych, samurajskich tudzież wędki oraz różdżki Harrego Pottera, Dumbeldora lub samego Voldemorta :D A także inne odmiany broni białej lub palnej (zależy, co tatuś ogląda - jak jest w stylu nieco retro, to może być i ciupaga Janosika, heej) ;)

Posted

Evel, zależy od tego, w jakim wieku jest dziecko i jak wychowywane. Owszem, jeśli jakikolwiek dzieciak leci z patykiem do psa, czy próbuje cokolwiek mu tym patykiem zrobić, jest wychowany źle. Ale: jeśli jest to małe dziecko, to może być tak, że nie ma w domu zwierząt, a rodzice nie zadali sobie trudu, żeby wytłumaczyć, że piesków/kotków/chomików/ptaszków się nie zaczepia, albo prosi o pozwolenie właściciela, a jeśli jest to starsze dziecko, które już potrafi pewne sprawy zrozumieć - no to jest to całkowite zaniedbanie rodzicielskie. Mam w ogóle wrażenie, że odkąd wkroczyliśmy w kapitalizm, rodzice są zbyt leniwi, aby wychowywać dzieci - zadanie to przejmują kreskówki, filmy, reklamy, gry komputerowe... Dzięki temu dziecko ma zajęcie, a mamusia - święty spokój. A zwierzęta płacą.

Posted

Ale matka stała obok, dzierżąc w dłoni smycz, na końcu której znajdował się dość wiekowy miks a'la długowłosy jamnik... Jaka była jej reakcja na potomka biegającego z kijem i wywijającego nim nad głowami psów we wszystkie strony? Niestety, żadna :roll:

Posted

Ja kiedys szlam z moimi psami i z przeciwka szedl tatus z dzieckiem. Psy trzymalam krotko przy nodze i przechodze spokojnie, a nagle dziecko łup kijem w Bercika i to wcale nie lekko :/ Poczatkowo tatus nic sobie z tego nie zrobil, ale nie omieszkalam mu powiedziec co o tym mysle i ze nastepnym razem nie bede psow prowadzic na krotkiej smyczy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...