Balbina. Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Zgadzam się z omry! Teraz wszystko będziemy tłumaczyć odruchami...Na mnie też kiedy naskoczył jamnik i nie miałam odruchu kopania...Mi kiedyś facet próbował psa kopnąć to zawołałam SM.Więc to nie jest tak różowo jak wyobraża to sobie evel.Owszem,pies gryżć nie może ale jak ktoś go prowokuje no to wybacz... Quote
omry Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Prowokatorów to jest na pęczki. Ale samych płci męskiej! Nie wiem, czy to takie niedowartościowane, czy co.. Nie ważne ile mają lat, 10 czy 30. Idą i mi szczekają na psa! Gdy tylko widzę min. 2 facetów (bo jak idą pojedynczo, to nie prowokują, standard) to już biorę Tori do siebie. Dziwne, że pies wariuje i ludzi nie lubi, gdy idze sobie stado bydła, dosłownie, i na nią szczeka i tupie. Jak ja się zacznę denerwować, to Torika jeszcze gorzej, wię tylko spokojnie pytam, czy dobrze się czuje, albo coś w tym stylu. Ciekawi mnie tylko, dlaczego żaden cwaniaczek nie szczeka, gdy idę z rottkiem.. Quote
Yorkomanka Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 omry na takich jest tylko 1 rada - wychodzić z oboma psami i zaczepianie Toriki się skończy ;) Quote
Juliusz(ka) Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Czy galopujący debilizm da radę podpiąć pod chamstwo? U weta. Siedzę z psem w gabinecie, rozmawiam z wetką. Pies leży przy mnie, jest bez smyczy, jak zwykle. Drzwi do gabinetu zamknięte, w poczekalni ludzie. Nagle do środka wchodzi, bez pukania, kobieta ze sporym psem - nie zagląda, WCHODZI. Łapię swojego psa za obrożę i pytam kobietę, czy jest normalna? (wetkę wcięło ze zdziwienia) Co słyszę? 'Już, już, dobrze, dobrze':crazyeye: + idzie dalej, na nas:crazyeye: Mój pies zaryczał, ja: proszę wyjść!, ale kobiety to absolutnie nie zniechęciło - powiedziała co chciała powiedzieć, coś zostawiła na stole do badania i poszła. Szok. Quote
awaria Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Pies może nie lubić głaskania przez obcych, ale nie powinien gryźć ludzi - może warknąć, szczeknąć, odsunąć się, kłapnąć paszczą, ale jeśli wylatuje z zębami na poważnie to już jest problem. I jeśli ugryzie kogokolwiek to będzie to tylko i wyłącznie wina "niefrasobliwego" właściciela. Rozumiem, że york nie stanowi kosmicznego zagrożenia dla życia i zdrowia, ale jest to pies i jak pies powinien być traktowany. Żyjemy między ludźmi i nasze psy muszą się w cywilizowany sposób zachowywać, nie mogą stwarzać zagrożenia... Moja suka też nie przepada za pieszczotami od obcych, niechętnie daje się głaskać (chyba, że ma dobry dzień), ale co najwyżej odsunie się od napastliwej ręki... Quote
catie Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 awaria napisał(a):Pies może nie lubić głaskania przez obcych, ale nie powinien gryźć ludzi - może warknąć, szczeknąć, odsunąć się, kłapnąć paszczą, ale jeśli wylatuje z zębami na poważnie to już jest problem. I jeśli ugryzie kogokolwiek to będzie to tylko i wyłącznie wina "niefrasobliwego" właściciela. Rozumiem, że york nie stanowi kosmicznego zagrożenia dla życia i zdrowia, ale jest to pies i jak pies powinien być traktowany. Żyjemy między ludźmi i nasze psy muszą się w cywilizowany sposób zachowywać, nie mogą stwarzać zagrożenia... Moja suka też nie przepada za pieszczotami od obcych, niechętnie daje się głaskać (chyba, że ma dobry dzień), ale co najwyżej odsunie się od napastliwej ręki... Myślę dokładnie tak samo :) Moje psy nie przepadają za obcymi ale nie rzucają się jak tylko ktoś się nachyli nad nimi. Oduczenie trochę zajęło ale się bardzo przydało. Niedawno miałam sytuację: moje psy na smyczach były i sobie wąchały trawę, a babka z której psem się moje bawią podeszła do mojego i go pociągnęła za ogon (mój pies nawet nie warknął był taki zaskoczony i na szczęście nie myślał o tym nawet żeby ugryźć) Ja byłam w szoku, a babka do mnie że nie mogła się powstrzymać :O (babka po 60tce) Quote
corrida Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 W kwestii rzucających się z zębami yorków... Wyszłam dziś z maluchem na spacer, pogoda brzydka, plucha, małe niezbyt chętne do robienia czegokolwiek konstruktywnego, czy też nawet zwykłego zwiedzania okolicy. Idę sobie wąwozem z myślą, że zaraz chyba kończymy naszą wędrówkę. Nagle... Słyszę jakiś jazgot. Okazało się, że biegnie prosto na nas dziewczynka (na oko 7-8 letnia) prowadzona na smyczy przez wkur***nego yorasa :lol:. Panikować nie będę, więc stoję sobie spokojnie, Lulkę odsyłam za siebie i czekam na rozwój wydarzeń. Lul mój zdziwiony, co ta mikropsina robi - a mikropsina to się zbliża żeby obwąchać, to zaczyna odskakiwać, szczekać i ząby pokazywać, to się chowa za swoją panią. 8letnia Pani za to próbuje nawiązać ze mną konwersację i upiera się, że przespaceruje się z nami kawałek. I w zasadzie zgodziłam się, bo joras trochę zbastował, kiedy Lulu zaczęła go ignorować. Ja za to miałam okazję poćwiczyć skupianie psa na sobie w rozpraszających warunkach. Chciałam już walnąć dziewczynce pogadankę na temat radosnego podbiegania do obcych psów z niezbyt zadowolonym z tego faktu pupilem, ale to ona pierwsza zaczęła uświadamiać mnie. Usłyszałam, że kiedy moja sucz będzie miała pierwszą cieczkę to będę musiała bardzo uważać, żeby szczeniaczków przypadkiem nie było i że najlepiej to gdybym ją wysterylizowała :crazyeye:. Musiałam jej obiecać, że małej rozmnażać nie będę :lol:. Dziwny ten nasz dzisiejszy spacer był, ale mimo wszystko na plus. Quote
omry Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 awaria, ja się w stu procentach zgadzam. Ale to się nigdy nie zdarzało. Obcych nie lubiła, fakt. Ale nigdy nie gryzła i się nie rzucała. Dosłownie zrobiła się wredna na starość. Tak to nic się nie dzieje, ale byłam w szoku, jak zaczęła atakować. Myślałam, że coś ją po prostu musiało wkurzyć, ale gdy to się powtórzyło, to ma zakaz jakiegokolwiek spotkania z obcymi, z wyjątkiem kilku sprawdzonych osób i psów. Już problemów nie ma z wyjątkiem tej wielkiej białej suczki z bloku obok i tego niedowartościowanego gnojka. Lata też mi pod blokiem zawsze wolno puszczony pies w typie labradora. Ale widać, że z pseudo, bo dwa razy większy od mojego rottka. Pies nie jest agresywny, widziałam to już nie raz, no ale ludzie się boją i trzeba być naprawde nieodpowiedzialnym, żeby tak psa puszczać. Niemożliwością jest też wylukać, gdzie pies mieszka. Z trzy tygodnie temu byłam z Tori na dworze i zobaczyłam kumpla Toriki, który wychodzi sam i jakiegoś jeszcze kundelka. Dwa psy do kolana, a ten je gonił. Dosłownie je gonił. Krzyknęłam do tego psa i dałam mu kanapkę, którą właśnie jadłam, bo byłam przed szkołą. Nie wyglądało to na zabawę. Mogę się mylić, ale wolałam odwrócić jego uwagę. Tak samo chodzi tu koło nas drobniutka młoda kobieta z wielkim goldenem. On chodzi spuszczony. Ostatnio wracałam do domu, było już późno, patrzę, a tu ten pies na mnie biegnie. Z przyjaznymi zamiarami, ale nie dość, że babka nawet go nie zawołała, to jak pies się na mnie rzucił, to myślałam, że się przewrócę. Zaczął mnie lizać po twarzy i wytrącił mi z ręki telefon. Złapałam tego psa za obroże i idę z nim w kierunku babki. Taki dialog: -Proszę Pani, to jest osiedle, to jest duży pies bez smyczy, a do tego niewychowany. -Ale on się cieszył! Ja widziałam, że on się biegnie przywitać. On nie jest groźny. -Ja wiem, że nie jest. Mi to nie przeszkadza, ale nie można psu pozwalać na takie skakanie na obcych. Przecież to jest duży pies, a wiele ludzi się boi. Prawie mnie przewrócił. Wystękała coś tam i zapięła psa. Nie można tu mówić o chamstwie, bo babka się nie wykłócała. Raczej o niedouczeniu. Quote
evel Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 [quote name='omry']evel, chyba masz jakiś dziwny obraz yorkasków, to wcale nie takie chucherka, a już na pewno nie moja, więc wyluzuj. A uświadamiać mnie nie musisz, jestem już dużą dziewczynką. Odruchowo się psa nie kopie, tak swoją drogą. Odruchowo można nogą szturchnąć, czy mocniej, czy lżej, ale nie kopnąć. Nie wiem jak Ty, ale mnie jak pies gryzie to go nie głaszczę po główce i nie niuniam tylko odruchowo staram się go pozbyć :p I nie obchodzi mnie to, czy jest mały czy duży czy jakikolwiek inny. Pies nie ma prawa gryźć ludzi, koniec, kropka. Moja suka nie lubi obcych, jest nieufna, ale nie wyobrażam sobie, że podbiega do kogoś i go łapie za nogawki, chyba bym się spaliła ze wstydu, to raz, a dwa - nie miałabym do kogoś pretensji, gdyby ktoś odruchowo psa kopnął (tak, odsunięcie przy pomocy kończyny dolnej to kopnięcie) tudzież go strzelił np. torbą czy czymś, co akurat trzymał w ręku, żeby psa odgonić. Jak Wam się pies wgryza w kostkę to co robicie? Quote
omry Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Szturchnięcie nogą to nie kopnięcie, lecz pchnięcie. Piszesz do mnie, jakbym nie zdawała sobie sprawy z tego, że mój pies zrobił źle i jakbym nie zrobiła niczego, by to naprawić. Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. Sama stwarzasz problemy. A ja to bym nie potrafiła kopnąc psa, gdy ugryzłby mnie w kostkę, ludzie.. Odruch tu nie ma nic do rzeczy. Jakoś nie miałam odruchu kopnięcia pitbulla, który rzucił się na psa mojej rodziny. Najpierw go odciągałam, później wsadzałam palce w oczy, ale bałam się, że rzuci się na mnie. Dopiero wtedy go kopnęłam i choć wiedziałam, że gdyby nie to, to by nie puścił, to było mi go strasznie żal. Na szczęscie na tym świecie są też ludzie, którzy nie kopią psa, który pociągnie ich za nogawkę, gdy od razu ją szarpię, przepraszam, i gdy widzą, że mi wstyd. Tym bardziej, że widzieli, że pies nie szedł z zamiarem gryzienia. Quote
evel Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 :lol: Dziewczyno - to, że w Stargardzie Szczecińskim masz yorka, któremu zdarzało się gryźć ludzi to nie jest dla mnie osobiście żaden problem, bo w życiu się nie spotkamy ;) Jak leciała do mnie z rykiem dobermanka, wykazująca chęci spożycia bezpośredniego mojego psa za pomocą paszczy, nie zastanawiałam się co teraz zrobię, tylko zasadziłam jej takiego kopniaka, że suka się mocno zdziwiła, ocknęła, popatrzyła na nas i poszła sobie. Nie, nie jestem z tego dumna, żebyś sobie nie myślała, że biegam po osiedlu i kopię psy, bo mi to sprawia radość. Jednak bezpieczeństwo moje, mojego psa jest dla mnie najważniejsze. Nie życzę sobie, żeby coś się wgryzało we mnie albo mojego psa, mam do tego święte prawo. Pies nie szedł z zamiarem gryzienia ale ugryzł. No masz Ci los, jak to możliwe? Edit: http://www.sjp.pl/co/kopn%B1%E6 ;) Quote
mam psa Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 evel napisał(a):Nie wiem jak Ty, ale mnie jak pies gryzie to go nie głaszczę po główce i nie niuniam tylko odruchowo staram się go pozbyć :p I nie obchodzi mnie to, czy jest mały czy duży czy jakikolwiek inny. Pies nie ma prawa gryźć ludzi, koniec, kropka. Moja suka nie lubi obcych, jest nieufna, ale nie wyobrażam sobie, że podbiega do kogoś i go łapie za nogawki, chyba bym się spaliła ze wstydu, to raz, a dwa - nie miałabym do kogoś pretensji, gdyby ktoś odruchowo psa kopnął (tak, odsunięcie przy pomocy kończyny dolnej to kopnięcie) tudzież go strzelił np. torbą czy czymś, co akurat trzymał w ręku, żeby psa odgonić. Jak Wam się pies wgryza w kostkę to co robicie? podzielam Twoje zdanie, nie rozumiem jak można mieć pretensje do kogoś że się broni... Quote
omry Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Nie wiem, czemu stwierdzasz, że mnie interesuje, czy Ciebie interesuje gryzienie mojego psa :) Po prostu piszesz do mnie z wielkim bulwersem, jakbym uważała, że moja psinka zrobiła dobrze i że miała prawo. Otrząśnij się, dziewczyno. Widocznie się różnimy, ja bym psu kopniaka nie zasadziła bez namysłu. Po prostu bym nie potrafiła. Raczej bym się na nią rzuciła ciałem, przykrywając mojego psa. Co do edita: Uderzyć, nie szturchnąć :) Quote
evel Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 omry napisał(a): Widocznie się różnimy, ja bym psu kopniaka nie zasadziła bez namysłu. Po prostu bym nie potrafiła. Raczej bym się na nią rzuciła ciałem, przykrywając mojego psa. Aha. Często bywasz na urazówce? :cool3: No przepraszam, wyraźnie się nie rozumiemy, ale taka magia internetu ;) Nie czepiam się tego, że nie zareagowałaś czy coś, tylko Ty na mnie wlazłaś, że się psa odruchowo nie kopie. Tak sobie myślę, że gdybym zasłaniała swoją sukę ciałem przed tamtą dobką, to nie dość, że mój pies by wszedł w tryb awaryjny ;) i zaczął pyszczyć i się wieszać na smyczy (a nie powinna, ze względów zdrowotnych), ja bym się szarpała z dwoma psami, w tym z jednym bez możliwości obrony, bo w kagańcu, trzy razy mniejszym niż suka atakująca, a przy okazji zarobiła upiększenie twarzy, ręki czy czegoś tam (tak, dobermanka jest cholernie agresywna względem ludzi i psów, zwykle jest bardzo, bardzo pilnowana, ale wtedy akurat zwiała z posesji, nawet bez obroży). Quote
omry Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Mimo wszystko nie potrafiłabym kopnąć psa. Może to źle, ale nie potrafiłabym. Ja na Ciebie weszłam? Może faktycznie źle się zrozumiałyśmy, ale ja już w pierwszych Twoich postach w moją stronę 'wyczuwałam' jakieś wyrzut. Nie ważne, proponuję zakończyć temat :) Quote
Balbina. Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 pies nie ma prawa gryźć ludzi-zgadzam się,ale ludzie nie mają prawa prowokować mojego psa do ataku.Mam psa który niestety wygląda jak york i do ludzi nie dociera ,że takie małe kudlate coś też ma zęby.Mój pies nigdy nikogo dotkliwie nie pogryzł,co najwyżej kłapnął,znajoma miała siniaka-to wszystko.Od tego ataku poważnie nad nim pracowałam ale nie wyrabiam po prostu przy kwiczących babciach:angryy:I moje psisko też nie... poza tym moi drodzy Kodeks Wykroczeń(Dz.U. z 1971r. Nr 12 poz. 114 z późn. zm) art. 78 Kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne, podlega karze grzywny do 1000 zł lub karze nagany mówi samo przez się. Także to nie jest tak,ze pies nie może ugryźć a ludzie mogą wszystko.I z tego prawa skorzystam jak mi jeszcze raz babcia wsadzi pazur do oka mojego psa. :roll:Niestety,nasz kraj zmusił mnie do tego,żebym stała się chamska...I uczy mnie tego każdego dnia... :shake: Quote
Iza. Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Balbina, jeśli pies jest nieprzewidywalny to albo kaganiec albo nie wychodzicie do ludzi... Dla mnie nie do pomyślenia jest, że mój pies miałby ugryźć kogoś kto go dotknie... Quote
Merrick Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 A mi to wszystko przypomniało sytuację, której strasznie się wstydzę i do dziś mam wyrzuty sumienia mimo iż tak naprawdę był to wypadek :(. Latem umówiłam się z koleżanką na rynku i siadłam na takiej ławce co otacza z czterech stron latarnię, a w jednym z czterech rogów jest kosz. Pisałam sms i byłam tym bardzo zaabsorbowana. Był upalny dzień, miałam więc na sobie krótkie spodenki. W pewnym momencie poczułam jak coś chodzi mi po nodze. Wpadłam w popłoch bo może to i śmieszne ale brzydzę się pająków ( nie tyle się boję co właśnie wywołują mój wstręt ). Te osoby, które wiedzą o jaki rodzaj tak zwanej ''ławki'' mi chodzi, wiedzą jaki syf się pod nimi znajduje. Wolałam nawet nie patrzeć na łydkę, żeby nie widzieć jakiej wielkości i rodzaju jest pająk czy też robal. Instynktownie trzepnęłam nogą ( nie kopnęłam tylko wykonałam ruch taki jak się zrzuca robaka ). Równocześnie usłyszałam ciche piśnięcie. Spojrzałam z nad komórki pod nogi i co się okazało ? ''Pająkiem'' był nos sznaucera miniaturowego, który powąchał mnie po nodze = połaskotał. Właścicielka - młoda kobieta z wózkiem, spojrzała na mnie wilkiem, zawołała psa, pogłaskała go i poszła. Myślałam że umrę ze wstydu, zawołałam za kobietą przeprosiny i że nie chciałam szturchnąć psiaka :(. W tym samym momencie zaatakowały mnie dwie staruszki, które zaczęły mnie wyzywać, że jak tak można zwierzęta traktować, że jestem gów...ra itp. Moje tłumaczenia na nic się nie zdały. W życiu nie skrzywdziłabym psa, nie mam nic przeciwko jeśli jakiś chce mnie polizać czy powąchać. Cała sytuacja wynikła z mojej nieuwagi, byłam bardziej zajęta komórką niż otaczającym mnie światem :(. A ta kobieta pewnie do dziś opowiada o złej dziewczynie, która ''kopnęła'' jej psa, a on tylko chciał się przywitać :(. Quote
anorektyczna.nerka Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Iza, w sumie masz rację, ale po kiego tykać cudzego psa? Z drugej strony nie wyobrażam sobie sytuacji gdy moja koleżanka dotyka psa, a on z zębami do niej. No, ale sama nie lubię gdy ktoś mi znienacka obłapia psa. Quote
Iza. Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 HelloKally napisał(a):Iza, w sumie masz rację, ale po kiego tykać cudzego psa? Z drugej strony nie wyobrażam sobie sytuacji gdy moja koleżanka dotyka psa, a on z zębami do niej. No, ale sama nie lubię gdy ktoś mi znienacka obłapia psa. nie wiem po co dotykać cudzego psa, jak ja chcę jakiegoś pogłaskać to przede wszystkim najpierw pytam. Za innych ludzi nie odpowiadam, więc uważam że jeśli pies potrafi ugryźć to powinien mieć kaganiec. Quote
evel Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 [quote name='Iza.']nie wiem po co dotykać cudzego psa, jak ja chcę jakiegoś pogłaskać to przede wszystkim najpierw pytam. Za innych ludzi nie odpowiadam, więc uważam że jeśli pies potrafi ugryźć to powinien mieć kaganiec. Śmiem przypuszczać, że każdy pies potrafi ugryźć. Czy wobec tego każdy pies powinien nosić kaganiec, zawsze? Bo trochę paranoicznie się robi :cool3: Quote
Iza. Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 evel napisał(a):Śmiem przypuszczać, że każdy pies potrafi ugryźć. Czy wobec tego każdy pies powinien nosić kaganiec, zawsze? Bo trochę paranoicznie się robi :cool3: Oj evel czepiasz się słówek ;) Quote
engelina_88 Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 omry napisał(a):Szturchnięcie nogą to nie kopnięcie, lecz pchnięcie. Jeden odruchowo odepchnie inny zasadzi solidnego kopa- ludzie są różni i różnie reagują. Jasne, że są ludzie, którzy nie zareagują na ciągnięcie za nogawkę, ale są i tacy, którzy są gotowi zrobić twojemu psu krzywdę za takie zachowanie. Jeśli chcesz ryzykować, to powodzenia. Quote
vege* Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 ja raz jak szłam po koleżankę w drodze do szkoły to miałam taką niemiłą sytuację, otóż koło koleżanki mieszkają ludzie, do których co jakiś czas przyjeżdża taka suczka, Żabka. Podobno fajna i nie agresywna, mała ok 5 kg, no to jak tak szłam po Martę, to toto małe wyskoczyło zza bramy i biegała mi koło nóg, ja tylko się patrzę w dół, żeby nie nadepnąć i idę dalej, nie zdążyłam zrobić 5 kroków, jak poczułam coś na kostce, patrzę a pies mi się wczepił w nogę (na szczęście miałam długie, zimowe buty) :angryy: potem mnie jeszcze raz ugryzła w łydkę i wtedy myślałam, ze na prawdę jej coś zrobię odruchowo, żeby w końcu się odczepiła ode mnie, nic jej nie zrobiłam tylko się wydarłam na psa i tupnęłam przed nią mocno nogą, tupnięcia i mojego głośnego wrzasku się przestraszyła i pobiegła szybko za bramę od tamtej pory już mnie nie ugryzła, nawet nie podeszła :evil_lol: dobrze, ze wtedy Nuki ze mną nie było, bo by chyba sukę rozniosła w drobny pył za to, ze mnie ugryzła :/ Quote
omry Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 engelina_88, tak, chcę ryzykować! Dlatego właśnie mój pies ciągle chodzi bez smyczy, podchodzi do kogo chce, a ja mam gdzieś na kogo szczeka :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.