Cimi Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Shiny napisał(a):Mam małego CAVALIERA ( wiadomo przylepy niesamowite) ostatnio na spacerku spodkaliśmy Panią (Paniusie z biednym Yorkiem) . Mój Fidż był ze smyczy spuszczony i oczywiście kiedy widzi człowieka to biegnie do niego na oślep i skacze po nogach.... Oczywiście Panią widział z daleka i kiedy chciałam małego wziąc na smycz ten już był w połowie drogi do Pani.... podbiegł i oczywiście brudnymi małymi łapkami pobródził białe spodnie {Paniusi z Yorkiem która wszczeła alarm żebym to BYDLE zabrała ( bydle ma 4 miesiące i sięga do połowy łydki ) ... "Bydle" zabrałam i przeprosiłam po czym odwróciłam się i idę dalej ... Słyszę za plecami parę obelg na siebie i małego... Odwróciłam się i powiedziałam że JUŻ PRZEPROSIŁAM ale to Pani nie wystarczyło usiadła na ławce puściła Yorka który narobił swoim piskliwym szczekaniem tyle rabanu że całe śródmieście napewno wstało na nogi co gorsza podbiegł sryl do mjego fidża i zaczął podgryzać mu łapy:/ Wzięłam pierdołe i odniosłam Paniusi ... Czy w dzisiejszych czasach słowo PRZEPRASZAM JUŻ NIC NIE ZNACZY??? Ja po mimo, iż sama mam psy i moje mogą skakac po mnie do woli, ale nie życzę sobie i nie lubię jak skacze po mnie obcy pies, niezależnie od jego wielkości i czy to jestem po psiemu ubrana czy nie, a swoim psom nie pozwalam skakac po ludziach :). Quote
Karilka Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Hm, co do tematu zostawiania psa pod sklepem - luzem zostawiałam swojego sznaucerka miniaturowego przed tym jak oślepł. Bez większej obawy zostawię też swojego dobermana uwiązanego pod sklepem. On umie o siebie zadbać. Kwestia odwiązania - odpada. Pies pilnuje mi także zakupów i sam też je nosi w plecaku - taki osiołek na zakupy. Bardzo pożyteczny chłopiec jest. Jeśli chodzi o skakanie na ludzi - mój sznaucerek tak robi bo.. nauczyli go tak psiarze w parku... "A niech skacze, niech skacze!" W buty se można wsadzić swoją prace i "nie wolno" gdy taki rozpieszczacz, za skakanie pogłaszcze, przytuli i da smakołyk.. Quote
Stevie Rae Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Wróciłam ze spaceru wściekła i przerażona. Szłam z Kapslem na spacer, widzę, jak biegnie średniej wielkości psiak. Jego właściciele wypuszczają go na dwór i nie kontrolują. Biegnie na Kapsla, i warczy. Rzuca się, chce gryźc. Kapsla odciągam, idę w odwrotnym kierunku niż pies. Gubimy Go na kilka minut. Kapsel sika, nagle zza drzewa wylatuje ten sam pies, i rzuca się, gryząc mojego psa - całkiem poważnie. Na mnie warczy. Biegnę (mój pies na smyczy) i dotarłam do domu. Chamstwo właścicieli, że wypuszczają psa agresywnego, bo tam się zachowuje. Mam jeszcze pytanie: czy ja powinnam tego psa zbic badylem, kamieniem, czy jak? Co ja mam zrobic? :( Quote
vege* Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 może noś przy sobie jakiś pęk starych niepotrzebnych kluczy lub łańcuszek i wtedy rzucaj tym w psa lub psu pod nogi, ale w zimę w śniegu trochę trudno by było to później znaleźć niestety :/ wiem co czujesz, jak na mojego psa rzuciła się suka o 10 kg cięższa to nawet moja mama głupiego słowa przepraszam nie usłyszała, a Nuka miała ranę niedużą ranę na szyi i strup gdzieś wielkości paznokcia w pierwszym palcu u ręki :/ Quote
Litterka Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Karilka napisał(a):Bez większej obawy zostawię też swojego dobermana uwiązanego pod sklepem. On umie o siebie zadbać. Kwestia odwiązania - odpada. Pies pilnuje mi także zakupów i sam też je nosi w plecaku - taki osiołek na zakupy. Bardzo pożyteczny chłopiec jest. Pokaż zdjęcie! Jestem strasznie ciekawa takiego pomocnika:) Quote
LadyS Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Nat - Mare napisał(a):Wróciłam ze spaceru wściekła i przerażona. Szłam z Kapslem na spacer, widzę, jak biegnie średniej wielkości psiak. Jego właściciele wypuszczają go na dwór i nie kontrolują. Biegnie na Kapsla, i warczy. Rzuca się, chce gryźc. Kapsla odciągam, idę w odwrotnym kierunku niż pies. Gubimy Go na kilka minut. Kapsel sika, nagle zza drzewa wylatuje ten sam pies, i rzuca się, gryząc mojego psa - całkiem poważnie. Na mnie warczy. Biegnę (mój pies na smyczy) i dotarłam do domu. Chamstwo właścicieli, że wypuszczają psa agresywnego, bo tam się zachowuje. Mam jeszcze pytanie: czy ja powinnam tego psa zbic badylem, kamieniem, czy jak? Co ja mam zrobic? :( Na pewno zgłosić do to odpowiednich służb. Powiadomić o zamiarze właścicieli i kupić gaz. Quote
hecia13 Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 A może złapać i przywiązać do drzewa? I wezwać SM, niech zabierają do schronu. Quote
neshia Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 A ja mam bardzo ciekawe sąsiedztwo, a konkretniej jedną sąsiadkę. Mieszka w mieszkaniu naprzeciwko i... szczuje moje psy:angryy::angryy:. Mam niejedno nagranie na dyktafonie. Dowiedziałam się przypadkiem, zostawiłam profilaktycznie dyktafon, żeby upewnić się co do grzeczności futer, gdy są same (raz na pół roku mam taki zryw :lol: ). I słyszę na nagraniu szarpanie za klamkę (bez wcześniejszego dzwonka, bez pukania) oraz szuranie przy drzwiach. Wiem, że to ona, gdyż chwilę po zaprzestaniu szarpania słyszę trzaśnięcie jej drzwi (trzaska nimi jakby chciała kogoś zabić nawet o 5 rano jak idzie po pieczywo:shake: ). Rewelacja... rozmowa nic nie daje, gdyż rzeczona pani ma żółte papiery i mówiąc prosto jest nie do okiełznania - próbowało wielu... Myślałam już o podłączeniu klamki pod prąd :evil_lol: ale więcej pomysłów niestety nie mam... Quote
vege* Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 to z prądem to chyba trochę skomplikowane, posmaruj smalcem i swoją i jej klamkę :evil_lol: Quote
neshia Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 vege* napisał(a):to z prądem to chyba trochę skomplikowane, posmaruj smalcem i swoją i jej klamkę :evil_lol: A czemu smalcem? Bo chyba nie nadążam :oops: Myślałam żeby zacząć działać na jej poziomie i np. wieszać woreczki z kupkami psów na jej klamce albo zagarniać sierść pod jej drzwi (tylko ma podwójne, bo ciągle ktoś ją "napada" i "okrada"). Brak słów czasami... pierwszy raz usłyszałam to jakieś 2 ms temu, ale wtedy to byłam tak ...zdenerwowana :angryy: ze ledwo się powstrzymałam, żeby to niej nie pójść i nie przełożyć przez łeb. Jestem baardzo wyczulona na punkcie dokuczania moim futrom. Quote
Litterka Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Żeby sobie ubrudziła ręce, szarpiąc drzwiami. Może być też dżem, miód, pasta do zębów, ogólnie rzeczy, które brudzą ładnie ręce, ale są łatwe do umycia. Z rzeczy niełatwych do zmycia polecam pastę do butów. Ewentualnie możesz nagranie zanieść na policję albo SM i poprosić o interwencję - masz mocny dowód, że ta pani Cię nachodzi i drażni zwierzęta. Quote
Greven Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Nat - Mare napisał(a):Mam jeszcze pytanie: czy ja powinnam tego psa zbic badylem, kamieniem, czy jak? Co ja mam zrobic? Pies jest niewinny. Jeśli naprzykrza się, lub zagraża, to butem, smyczą, łańcuchem (rzucanie proponuję poćwiczyć "na sucho", sero - żeby psu krzywdy nie zrobić, tylko skutecznie go odstraszyć), głosem donośnym - o ile właściciel jest w zasięgu wzroku. No i zgłoszenie do straży miejskiej. Jak zapodasz je wraz z filmikiem nakręconym telefonem, to powinni chłopaki bez ociągania udać się do właściciela psa. nattis napisał(a):Myślałam już o podłączeniu klamki pod prąd .. A może wycieraczkę pod pastucha podłączyć? Wejdź na stroną Grene, czy innej Agromy - bateria, elektryzator, drut, izolatory. Ukryć to sprytnie, a jak babę pizgnie znienacka... :diabloti: Quote
neshia Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Litterka napisał(a):Żeby sobie ubrudziła ręce, szarpiąc drzwiami. Może być też dżem, miód, pasta do zębów, ogólnie rzeczy, które brudzą ładnie ręce, ale są łatwe do umycia. Z rzeczy niełatwych do zmycia polecam pastę do butów. Ewentualnie możesz nagranie zanieść na policję albo SM i poprosić o interwencję - masz mocny dowód, że ta pani Cię nachodzi i drażni zwierzęta. Pasta do butów czy smalec to fajny pomysł, z tym, że to też jest jednak moja klamka :lol: i tez jej dotykam :lol: A zgłoszenie nic nie da, mam w rodzinie pełno policji, wszyscy zgodnie twierdzą, że jak ona ma papiery na to, że jest inteligentna inaczej:roll:, to nic nie zrobię. A pouczenie miała już wielokrotnie, nie tylko w sprawie psów; na komisariat chodziła - efektów zero. A dodam, że baba wcale nie wydaje się chora, tylko po prostu WREDNA:angryy:. Bo dla swojej ukochanej "pani Tereni"(sąsiadka) jest miła, wspaniała i uczynna :???: Greven napisał(a):A może wycieraczkę pod pastucha podłączyć? Wejdź na stroną Grene, czy innej Agromy - bateria, elektryzator, drut, izolatory. Ukryć to sprytnie, a jak babę pizgnie znienacka... :diabloti: Właśnie przejrzałam pobieżnie stronki - aż mi się oczy świecą na myśl o takim zaskakującym pizgnięciu :evil_lol: Ale wycieraczki niestety nie mam - kochana sąsiadka każdą wycieraczkę wynosiła w nocy do śmietnika i potem dzwoniła na policję, że okradli jej mieszkanie a na dowód ma to, że nam ukradli wycieraczkę... :roll: Jakby nie patrzeć jest wesoło :mad: Quote
vege* Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 nattis napisał(a):A czemu smalcem? Bo chyba nie nadążam :oops: bo smalec jak się ładnie posmaruje to mało go widać i dobrze ręce brudzi/tłuści :diabloti: Litterka, pastę do zębów będzie widać na klamce bo jest biała, ale z pastą do butów fajny pomysł :evil_lol: Quote
megi82 Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 ja na spacery z psami zawsze noszę kom od momentu kiedy miałam 3 spotkanie z młodym ale juz wyrosnietym labkiem-za 3 razem mój york i shih tzu zostały poturbowane(nic im się nie stało)a ja przewrócona na błoto-a kutrka dopiero co była wyprana-nie usłyszałam przepraszam,a na moje pretensje pani wyjechała mi wulgaryzmem,więc dałam jej info,że od jutra nosze kom ze soba i bedę dzwoić na policję jak tylko ją zobacze....z panią spotkałam się od tamtej pory tylko2 razy i jak mnie widziała to robiała wszystko by jej pies-jeszcze nas nie widzący-zawrócił do niej i zmieniała kierunek spaceru. Dla pewnej stareszej pani posiadającej sznaucera olbrzyma jestem niwychowaną gówniara-jej pies jest faktycznie łagodny,ale tak chce bawić się,że nie patrzy czy skacze po mnie,po ziemi czy po moich psach ważacych 2,70kg i 5 kg...zawsze proszę pania o zabranie psa,w końcu pokazałam kom.i powiedziałam jaka wysokośc mandatu jest,nagrałam zachowanie psa...pani jak mnie widzi to psa na smycz i omija nas szerokim łukiem-pies szarpie się,ona ledwo go trzyma,więc nie prowokuje i jak moge wybieram inna ścieżkę albo jak najszybciej ich mijam i zawsze słysze pod swoim adresem jaka to ja jestem zła,niewychowane itp....ponadto-moja shih tzu nie lubi innych psów,więc wolę żeby żaden nie podchodził-Luna może różnie zareagować,więc nie chcę niepotrzebnych sytuacji..ale Lili-york-kocha inne psy:małe i duże,ale nie lubie jak obcy pies podbiega-nie znam go,nie wiem jakie ma zamiary itp.a już na pewno jak jest pobudzony i waży min.10 razy więcej od Lili...ja sama jak chcę aby Lili pobawiła się z jakims psem-pierw pytam się właściciela czy możemy podejsc przywitać się i ewentualnie pobawić.Szanuję jak ktoś mi odmawia.Niestety Lili wita sie z psami radośnie szczekając...wiem jaki to męczące dla innych psiarzy-chodiz mi np.o właścicieli duzych ras-nie lubiacych małych psów.Staram się ja uspokoić i skupić jej uwagę na sobie. Ale powala mnie tekst:żebym nie uciszała psa,tylko pozwoliła mu szczekać,bo przecież to york....litości....czy dlatego,że mam yorka to mam pozwolic mu żeby ujadał na wszystko co się rusza?No chyba nie. Zacheam innych do korzystania z kom.-nieodpowiedzialny czy chamski własciciel psa dostanie mandacik i mo,że to go nauczy odpowiedniego zachowania Quote
Litterka Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 vege* napisał(a):bo smalec jak się ładnie posmaruje to mało go widać i dobrze ręce brudzi/tłuści :diabloti: Litterka, pastę do zębów będzie widać na klamce bo jest biała, ale z pastą do butów fajny pomysł :evil_lol: Pasta do butów występuje też w wariancie bezbarwnym :evil_lol: Tylko chyba by trzeba było dużo nałożyć, żeby ładnie tłuściła Quote
vege* Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 ja wiem, że i bezbarwna występuje, ale pisałam, że tą do zębów jest widać :evil_lol: Quote
Stevie Rae Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Pies jest niewinny. Jeśli naprzykrza się, lub zagraża, to butem, smyczą, łańcuchem (rzucanie proponuję poćwiczyć "na sucho", sero - żeby psu krzywdy nie zrobić, tylko skutecznie go odstraszyć), głosem donośnym - o ile właściciel jest w zasięgu wzroku. No i zgłoszenie do straży miejskiej. Jak zapodasz je wraz z filmikiem nakręconym telefonem, to powinni chłopaki bez ociągania udać się do właściciela psa. Właściciel - znam Go, psa się wyprze, bo nie na niego jest zapisany pies w książeczce, to nie jego pies. :( Podejrzewam, że SM zabierze go do schronu, a szkoda mi psiaka. I jeszcze jedno - jak ja tego psa "trzepnę" - a on na mnie warczy - czy on mnie nie ugryzie ...? Quote
neshia Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 vege* napisał(a):bo smalec jak się ładnie posmaruje to mało go widać i dobrze ręce brudzi/tłuści :diabloti: Ja tej babie niemiłej coś zgotuję na pożegnanie... W połowie lutego wynoszę się z bloku i zabieram psy (i TŻ przy okazji) ze sobą - a wtedy babiszcze ma gwarantowany prezent pożegnalny, niekoniecznie miły :diabloti: Quote
vege* Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 a możesz zdradzić co tam "miłego" szykujesz:diabloti: Quote
vege* Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 nattis napisał(a): No i dziś dołączył smalec i pasta do butów, albo i oba na raz, a co! :diabloti: hardcore :diabloti: Quote
neshia Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 vege* napisał(a):a możesz zdradzić co tam "miłego" szykujesz:diabloti: A powiem Ci, że jeszcze dokładnie nie wiem. Liczę, że na forum znajdę kilka podpowiedzi. Moja wena jak na razie skończyła się na założeniu obroży antyszczekowej na prąd na klamke (ładnie daje badziewie) oraz na przyniesieniu ze złomu takiej metalowej kraty jak są na drzwi, przy firmach na przykład, i zastawianie jej tym chaty :lol: No i dziś dołączył smalec i pasta do butów, albo i oba na raz, a co! :diabloti: Quote
Merrick Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Paulix napisał(a):Idź. Tacy ludzie powinni mieć co najwyżej yorki i małe pudelki, kto kupuje setera dla dziecka... Pewnego dnia chłopcu stanie się krzywda i może wtedy coś dotrze do takich ludzi, ale zapewne wtedy najbardziej ucierpi pies... Nie mogę nigdy pojąć, po co ktoś bierze do bloków, do towarzystwa, tak dużego psa. Raczej miłośników rasy tam trudno dostrzec. Jak nie pomoże ja bym to jakoś udokumentowała i wezwała SM, bo pewnego dnia pies przy okazji capnie i właściciela... Byłam, zostałam przeproszona i zapewniona że to się więcej nie powtórzy. Teraz poczekam i zobaczę jak będzie. Co do dużego psa w bloku to dużo zależy od tego jak się z psem postępuje. Ja mam huskiego, który jest wyprowadzany 3 ( czasem 4) razy na spacer dziennie. Są to długie spacery, mam 10-metrową linkę więc jeśli chcę żeby poszalał z kolegami puszczam go z nią. Tamlin wraca do mieszkania by zjeść i odpocząć :), mieszkanie jest dla niego rodzajem budy. Znam niestety wiele osób, które mają dom z ogrodem i nie chce im się wychodzić z psem na dłuższy spacer no bo mogą puścić psa do ogrodu. Problem w tym że pies jest tam sam, przez ogrodzenie widzi inne psy latające wolno i zaczyna być zazdrosny=agresywny. Teraz kiedy będę miała dodatkowo wilczaka ludzie też pytają jak mogę dwa duże psy trzymać w bloku. Ale jak już pisałam wybiegany, zmęczony porządnie na spacerze pies, nie ma powodu aby szaleć w domu. Tamlin przychodzi ze spaceru, idzie do miski, kładzie się spać, wstanie na chwilę żeby się z nim chwilę pobawić sznurkiem a potem to już kolejny spacer :D Quote
vege* Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 no właśnie, z tym ogrodem to się zgadzam, moja koleżanka mieszkająca ode mnie ok 200m ma ogród i dom i pseudobernardynkę całe życie mieszkającą na dworze bez budy :O (pies ma już ponad 7 lat i uwaga!!! był szczepiony ostatni raz w wieku 10 mies) pies był w swoim życiu max 5 do 10 razy na 30 min spacerze, bo to ja Martę wyciągnęłam by ruszyła w końcu doopę sprzed kompa, wzięła psa i poszła na łąki ze mną, a pies chociaż rozprostuje kości i obejrzy trochę świata, niestety radość psa długo nie potrwała, bo dalej siedzi w ogrodzie i ma zakaz wchodzenia do domu. :/ A mnie Marty rodzice uważali za tą z tych "głupich" co z psami na spacer chodzi Quote
Greven Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Wy myślicie, że sąsiedzi maja Was za hm... dziwnych? To pomyślcie, co przeżywają moi sąsiedzi. W nocy w mieszkaniu coś miauczy i biega. Rano wyłaniam się ja. Dwa pitbulle, kontenerek ze szczeniakami, aparat, gar żarcia dla psów, wiadro meszu i kluczyki od auta. Znikam na kilka godzin. Potem to samo, tylko na odwrót - dwa pitbulle, kontenerek ze szczeniakami, aparat, pusty gar po żarciu i brudne wiadro. Wpadam do domu, przebieram się, biorę torebkę, laptopa, kontenerek ze szczeniakami, dwa pitbulle, kluczyki... i tak w te i wewte, a o północy zawsze jeszcze spacer dookoła miasteczka, gdy wszyscy uczciwi obywatele już śpią :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.