Yorkomanka Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 bo nie mam ochoty na kontakty z psami , tymi co się szlajają szczególnie. I nic by się nie stało gdyby nie komentarze pańci. Ok. nie będę już pisać o tej sprawie bo to do jednego prowadzi a nie chcę się kłócić bo nie takie jest założenie forum;) Przypomniała mi się historia z początku stycznia Szłam ze znajomą i i jej Daisy przez ogródki, wszystko ładnie,pięknie aż tu idzie na nas facet z 3 psów, 2 agresywne są na smyczy ale 3 mix laba bez. Facet wszedł z nimi w inną alejkę ale laba nie raczył nawet zawołać pomimo naszych próśb. Powtarzał ciągle że on jest łagodny i nic nie zrobi pomimo tego że tłumaczyłyśmy mu że Daisy się boi i ona może coś zrobić. Suka miała jeża na karku więc chyba wyraźnie widać że nie chciała mieć kontaktów z tamtym psem. W końcu musiałyśmy jakoś przejść, trzymałyśmy ją we 2 a i tak ciężko było ją utrzymać i czyja byłaby wina gdyby rzuciła się na tego psa? Quote
behemotka Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 awaria napisał(a):Art. 78 KW dotyczy ludzi (którzy drażnią lub płoszą), a nas zaatakował agresywny york, który teoretycznie był na smyczy. Generalnie jednak warto ów art znać, tak na wszelki wypadek... Nie tylko ludzi ;) W polskim prawie pies traktowany jest jako narzędzie (m.in. pogryzienie przez psa kwalifikuje się jako atak człowieka-opiekuna psa z użyciem broni), czyli w tej sytuacji kobita "swoim psem drażniła Twojego psa". Zresztą za działania psa ZAWSZE prawnie odpowiada człowiek, więc sytuacja podpada pod KW. Oczywiście wiem, że praktyka jest w tym wypadku bardzo trudna do wdrożenia. Ten artykuł chyba nie bywa stosowany, większość osób w ogóle go nie zna i sądzi, że drażnienie psa uchodzi bezkarnie... Quote
kiniaaa Posted January 17, 2011 Posted January 17, 2011 Czy ludziom tak ciężko zrozumieć, że wlaściciel nie życzy sobie by ich wielkie psy rzucały się na mojego małego psa?!?! Właśnie wróciłam ze spaceru i jestem ogromnie wściekła. Baba rozmawia sobie z dwoma innymi, pies jak samopas bez smyczy czy kagańca. Podlatuje do mojego i nie wyglądało to na przyjacielskie zamiary. W związku z tym trzymając mojego na krótkiej smyczy, mówię do tamtego "uciekaj". Udszedł, a później ejszcze raz się rzuca. Babsko nawet nie patrząc co robi jej pies, ma to w poważaniu i klepci dalej z koleżaneczkami. W końcu zaczęłam go odganiać nogą, to poszedł sobie i nie wracał. Ale jak babsko to zobaczyło to zaczęło się drzeć na mnie z daleka że to ja "KOPIĘ" jej psa!! Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo pani ktora przechodziła obok mnie krzyknęła do tamtej, że ja tylko odganiałam a jej pies się rzucał. Ta stwierdziła, że widzi lepiej, zaczęła na mnie krzyczeć i wyzywać. Stwierdziła, że ja "paniusia ze swoim na smyczce, a reszte psów kopie"! Odpowiedziałam jej żeby zainteresowała się może swoim psem, a nie tylko klepci jak baba na rynku i poinformowałam, że jak pies lata bez kagańca czy smyczy, to grozi jej grzywna. Stwierdziła, że mam śmiało dzwonić po SM, bo ona wie lepiej co jest dobre dla jej psa i że jej przepisy nie obowiązują! Cholera, pech chciał że akurat nie miałam przy sobie telefonu ;/ Głupie babsko myśli, że wszystko może... Następnym razem jak ją zobaczę, to od razu dzwonie po SM... A wiecie co mnie najbardziej wkurzyło?! Że nazwała mnie paniusią co wyprowadza swojego pieska na smyczy!! Cholera jasna, to smycz jest już tylko dla nielicznych, dla chrabstwa??!! .................................. Quote
awaria Posted January 17, 2011 Posted January 17, 2011 Czyli jak mam 2 psy na smyczy to mój status społeczny skoczył podwójnie :D ? Quote
kiniaaa Posted January 17, 2011 Posted January 17, 2011 Chyba tak :evil_lol: Ale powiedzcie czy byście się nie zdenerwowali?????? Nie dość, że babsko chamskie na maxa to jeszcze głupie...! Quote
Balbina. Posted January 17, 2011 Posted January 17, 2011 kiniaaa ciesz się ,ze nie mieszkasz na Błoniu bo Twój pies byłby pogryziony pprzez pewną sonię a nogawki lekko poszarpane.Dla niewiedzących-Sonia to 5 kg kundelek który chce zjeść cały świat.Bosko się chodzi w jej towarzystwie:cool3: Quote
kiniaaa Posted January 17, 2011 Posted January 17, 2011 Balbina, ja już nie mam siły na to chamstwo innych właścicieli psów. Nie wszyscy są chyba na tyle inteligentni żeby posiadać psa:p A u mnie na osiedlu na noc ludzie spuszczają psy które normalnie siedzą przy budzie. Normalni ludzie już po zmroku nie wyjdą z psem, bo się boją. Nawet nie tyle z psem, co strach przejść koło rozwścieczonych kilku wielkich psów :( Paranoja! Quote
Weri7 Posted January 19, 2011 Posted January 19, 2011 Mam już dosyć . Wyszłam przed chwilą na spacer z Luśką i wychodzę z klatki a tam pies dziewczyny z sąsiedniego bloku Snike. Dziewczyna lub jej mama wypuszcza go o 8 00 rano , po południu biorą go na chwile do domu żeby go nakarmić a potem znowu na podwórko i tak do 21 00 . Już nieraz pies nie wracał na kilka dni , ale właścicieli to nie ruszało . Kiedy padał duży śnieg pies chował się po klatkami. Jakby tego było mało Snike jest nieobliczalny jednego dnia nic się nie dzieje, a drugiego rzuca się na wszystkie psy które napotka na swojej drodze .Coś tam straż miejska zwracała uwagę na wakacjach , ale na tym się skończyło. Poszłam na spacer , a Snike za nami , ale na szczęście Luśka nie zwraca uwagi na takie psy i po pewnym czasie się odczepił . Na SM nie zadzwonię , bo co 11 letni dzieciak daje zgłoszenie , nie potraktują tego poważnie . A z resztą oni patrolują ten teren i jak pies bez kagańca to od razu do niego lecą , a jak są takie psy to im się nie chce się ruszyć .Paranoja ! Quote
Stevie Rae Posted January 19, 2011 Posted January 19, 2011 Idę sobie wąską ścieżką, pies zapięty na smyczy. Z drugiej strony idzie starsza kobieta ze spuszczonym psem. Zatrzymuje się i krzyczy: "Czy to jest ten pies?" Nie za bardzo wiem, co odpowiedzieć. Z pewnością psa posiadam, nie wiem tylko, czy "tego" psa. Odpowiadam - "Tak ... to jest pies". Starsza Pani spogląda na mnie nieprzyjemnie. "To zawróć z nim bo mój pies Go pogryzie". Według mojej, trochę marnej logiki, chyba ona powinna zawrócić ze swoim nie zapiętym psem, bo to jej pies jest agresywny, nie mój. Ale to starsza Pani, ja mam lat 12, pomimo szczerych niechęci i jednocześnie chęci do dyskusji zawracam, beszczelnie wyglądałoby dyskutowanie małego dziecka ze starszą Panią ... Quote
Paulix Posted January 19, 2011 Posted January 19, 2011 Ja nie patrzę na wiek, tylko nalegam, żeby zapięli psa na smycz :razz: Dzisiaj miałam niezbyt przyjemną sytuację z pewną babcią... Mieszkam na obrzeżach, pod lasem, praktycznie wieś. Idę dzisiaj z psami na spacer, z daleko widzę babcię i jakiegoś kudłatego psa sporo większego od moich. Odwołuję psy, zapinam na smycz. Z daleka słychać już szczekanie tamtego psa, który biegnie na nas. Krzyczę do babci, żeby zabrała swojego psa... I pani mi bardzo inteligentnie odpowiada: "proszę pani, to jest las, tutaj psy smyczy nie mają!" :cool3: Nie zbyt chciało mi się tłumaczyć, że psy smycz powinny posiadać i na pustyni, ale dobra. Wołam do niej, że jej pies jest agresywny, i może ugryźć mojego. Kolejna odpowiedź: "ależ proszę pani, tutaj to się psy nie gryzą, niech pani go spuści, one się pobawią". Kudłacz warczy dwa metry ode mnie i szczerzy zęby, i podchodzi coraz bliżej :angryy: Po powtórzeniu kilka razy, żeby pani zabrała tego psa, i wysłuchaniu kolejnego "ale to jest las, on nic nie zrobi", krzyknęłam do tej pani, że ja jestem z miasta i jeszcze chwila i nie zawaham się obronić :mad: Szanowna pani pogderała coś pod nosem i w końcu podeszła i wzięła psa za obrożę, poszła w drugą stronę :roll: I jak tu być miłym i kulturalnym :mad: Quote
Bogarka Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 "awaria" napisał(a): Właściciele z reguły lepiej znają swoje psy niż postronni obserwatorzy. Nie zawsze. Zdaza sie ze myla zabawe z agresja.Był taki przypadek u nas na osiedlu. "kiniaaa" napisał(a):jej przepisy nie obowiązują! :crazyeye::crazyeye::crazyeye: A niby jakim prawem? Quote
kiniaaa Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Bogarka napisał(a): :crazyeye::crazyeye::crazyeye: A niby jakim prawem? Nie wiem, chyba uważała się za królową. Tak samo jak jej psa- może biegać bez smyczy wszędzie i atakować wszystkich ;/ Quote
Yorkomanka Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 nie chciałam już gadać na ten temat ale nie mogę Właściciele z reguły lepiej znają swoje psy niż postronni obserwatorzy. Ona nie chciała żeby ten pies jej uciekł:roll: a ja nie chciałam żeby mój pies miał znowu pchły:angryy: (nie twierdze że każdy kundel je ma ale to żadna przyjemność łapać je w gęstym futrze) :crazyeye::crazyeye::crazyeye: A niby jakim prawem? chyba sama sobie takie prawo nadała:roll: Quote
evel Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Yorkomanka napisał(a):a ja nie chciałam żeby mój pies miał znowu pchły:angryy: (nie twierdze że każdy kundel je ma ale to żadna przyjemność łapać je w gęstym futrze) Aaaaa, to dlatego pan od westika mało nóg nie połamał w biegu w celu odbicia swego pupila, jak zobaczył, że jego RASOWY (zapewne jak cholera) westie się bawi z moim KUNDLEM :razz: Quote
Balbina. Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Yorkomanka-błagam...Mój pies się bawi ze wszystkimi-i kundlami i rasowymi i cóż...ani razu pchły.Ludzie,uspokójcie się...Mi na miejscu właściciela wielorasowca byłoby przykro,ze ktoś zabiera swojego yorkuuuusiiiia bo mój ma pchły...To,ze masz yorka to nie znaczy,ze inne psy które nie są gabarytowo i rasowo podobne do Twojego psa są zapchlone.Równie dobrze jakiś zadbany kundelek może się zarazić pchłami od yorkusia , więc... Quote
evel Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Balbina12 napisał(a):Yorkomanka-błagam...Mój pies się bawi ze wszystkimi-i kundlami i rasowymi i cóż...ani razu pchły.Ludzie,uspokójcie się...Mi na miejscu właściciela wielorasowca byłoby przykro,ze ktoś zabiera swojego yorkuuuusiiiia bo mój ma pchły...To,ze masz yorka to nie znaczy,ze inne psy które nie są gabarytowo i rasowo podobne do Twojego psa są zapchlone.Równie dobrze jakiś zadbany kundelek może się zarazić pchłami od yorkusia , więc... Wiesz, mnie nie jest przykro, bo ja wiem, że wielu ludzi ma problemy ze sobą, ale jak mam wytłumaczyć swojemu psu, że pies, z którym zdążyła zrobić dwa kółka wesoło podskakując, został właśnie zabrany przez pańcia, bo Zu jest be? Zwłaszcza, że moja suka bawi się raczej z niewielką ilością psów :( Quote
Martens Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Btw od kiedy york ma "gęste futro"? On w ogóle futra nie ma. Ja trochę inaczej zrozumiałam tekst o pchłach; widać raczej czy czyjś pies jest zadbany, czy nie, i to niezależnie od rasy i gdyby mój pies po zabawie z jakimś dostał pcheł to też bym później unikała takiego towarzystwa, niezależnie od tego czy byłby to zwykły kundelek, czy rodowodowy rasowiec. Quote
Greven Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 kiniaaa napisał(a):to smycz jest już tylko dla nielicznych, dla chrabstwa??!! .................................. awaria napisał(a):Czyli jak mam 2 psy na smyczy to mój status społeczny skoczył podwójnie? No no, wychodzi na to, że podniosłam status społeczny moich nowych sąsiadów... Od początku stycznia wynajmuję mieszkanie w pewnym niedużym mieście, w bocznej ulicy, w bloku o niezbyt dobrej sławie. Mieszkanie na pierwszym piętrze, ciasna kwadratowa klatka schodowa i pięć mieszkań. W dwóch są psy. Psy bezsmyczowe absolutnie, w tym jeden spokojny staruszek, a drugi płci żeńskiej agresywny. Ja na wejściu zapowiedziałam sąsiadom, że moje pitbulle nie zakolegują się z ich psami w ciasnym korytarzu, ani na schodach, więc lepiej dla wszystkich, aby ich psy zaczęły wyprowadzać się na smyczach. Gdyby wzrok mógł zabijać... A ile komentarzy przez drzwi do mnie dotarło, uhu hu. A potem doszło do dwóch konfrontacji. Raz ja wciągałam Tangę do mieszkania na wstecznym, a suka sąsiadów próbowała dostać się za nami i musiałam ją wykopać za próg, żeby bezpiecznie zatrzasnąć drzwi, a drugim razem to już sąsiad wciągał sukę do swojego mieszkania, a ja stałam z moimi na klatce (Tanga w kagańcu, nie chcę ryzykować) i grzecznie prosiłam, żeby się pospieszył, bo nie mogę ich utrzymać (blefowałam, suki stały spokojnie, tylko warczały, ale myślę że warkot pitbulla robi wrażnie na postronnych). OD tej pory i kundelek staruszek i suka agresorka wyprowadzane są na smyczach. Niesamowite. Dało się. A z sąsiadami mówimy sobie uprzejmie dzieńdobry, a nawet ostatnio wywiązała się dyskusja o pogodzie i rodzajach brykietów do pieca :lol: Quote
awaria Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 A ja dzisiaj miałam... dziwną sytuację O.o Byłam z młodym na spacerze na polu, spotkaliśmy dwa znajome futra, psiaki się bawią, ganiają, przeciągają znalezionym butem, ogólnie bbb bardzo miło. W pewnym momencie podbiegł do nas szczeniak taki ONkowaty trochę, kilkadziesiąt metrów za nim powoli człapie się pani i niemrawo próbuje odwołać. Szczyl się ze wszystkimi obwąchał i dołączył do gonitwy. Nic wielkiego. Po chwili podeszła pani, zawołała swojego pieska, a kiedy ten do niej podszedł zarobił takiego klapsa w tyłek, że aż pisnął. I pani oczywiście zaczęła mu tłumaczyć "Co to za uciekanie? Co ty sobie wyobrażasz? Ja cię nauczę!" Powiedziałam babie, że takim zachowaniem to najwyżej nauczy go do siebie nie wracać, że to szczeniak i będzie się garnął do innych psów i, że ona powinna to kontrolować, a nie go lać bez sensu. Dowiedziałam się, że skoro mi się podoba jak mój pies biega w kółko jak opętany to moja sprawa, a ona sobie takiego zachowania u swojego psa nie życzy i wie jak psa wychować i ja jej nie będę pouczać ble ble ble. I że to ja będę w przyszłości miała z moimi gigantyczne problemy i wspomnę jej słowa O_O W każdym razie wzięła szczyla na ręce (smyczy nie widziałam) odwróciła się i polazła w drugą stronę, ciągle psu tłumacząc, że takie są właśnie konsekwencje uciekania :D Zwątpiłam na całej lini. Quote
Paulix Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Ludziom nie da się wytłumaczyć, że pies nie wie, co źle zrobił... Ile razy słyszę, że: "on wie, za co dostał, widzi Pani, jak się patrzy?" - "A jak ma się patrzeć skoro go Pan/i uderzyła?"... "Pani to się nie zna, ja wiem lepiej jak wychowywać własnego psa!"... Quote
Arwilla Posted January 21, 2011 Posted January 21, 2011 Greven napisał(a):No no, wychodzi na to, że podniosłam status społeczny moich nowych sąsiadów... Od początku stycznia wynajmuję mieszkanie w pewnym niedużym mieście, w bocznej ulicy, w bloku o niezbyt dobrej sławie. Mieszkanie na pierwszym piętrze, ciasna kwadratowa klatka schodowa i pięć mieszkań. W dwóch są psy. Psy bezsmyczowe absolutnie, w tym jeden spokojny staruszek, a drugi płci żeńskiej agresywny. Ja na wejściu zapowiedziałam sąsiadom, że moje pitbulle nie zakolegują się z ich psami w ciasnym korytarzu, ani na schodach, więc lepiej dla wszystkich, aby ich psy zaczęły wyprowadzać się na smyczach. Gdyby wzrok mógł zabijać... A ile komentarzy przez drzwi do mnie dotarło, uhu hu. A potem doszło do dwóch konfrontacji. Raz ja wciągałam Tangę do mieszkania na wstecznym, a suka sąsiadów próbowała dostać się za nami i musiałam ją wykopać za próg, żeby bezpiecznie zatrzasnąć drzwi, a drugim razem to już sąsiad wciągał sukę do swojego mieszkania, a ja stałam z moimi na klatce (Tanga w kagańcu, nie chcę ryzykować) i grzecznie prosiłam, żeby się pospieszył, bo nie mogę ich utrzymać (blefowałam, suki stały spokojnie, tylko warczały, ale myślę że warkot pitbulla robi wrażnie na postronnych). OD tej pory i kundelek staruszek i suka agresorka wyprowadzane są na smyczach. Niesamowite. Dało się. A z sąsiadami mówimy sobie uprzejmie dzieńdobry, a nawet ostatnio wywiązała się dyskusja o pogodzie i rodzajach brykietów do pieca :lol: Świetny przykład na to, jak można sobie kulturalnie wychować sąsiadów... :lol: Gdybyś wyskoczyła do nich z bluzgami, krzykiem i między wierszami rzuciła jakąś "tępą babą", to nie poszłoby tak łatwo... :evil_lol: Wieeeelu dogomaniaków powinno brać z Ciebie przykład... :razz: Quote
anorektyczna.nerka Posted January 21, 2011 Posted January 21, 2011 Myślałam, że zejdę dziś na zawał... idę sobie spokojnie, wczesna pora, niezatłoczona uliczka, a tu nagle mi zza krzaków wyskakuje jakiś kaukaz, albo inny równie wielki pies. Zaczęło mnie serce boleć, jak ten pies zaczął się do nas zbliżać... okazało się, że nie jest agresywny, ale i tak się przestraszyłam. Zaczynam się wycofywać i próbuję obmyślić jakąś taktykę, żeby piesek za nami nie szedł do domu i słyszę wrzask z któregoś balkonu: ZUUUUUZIA! CHODŹ TU!!!. Zuzia okazała się być posłusznym psem dała nam spokój. Kto normalny wypuszcza psa o 7.00? Quote
Olq Posted January 21, 2011 Posted January 21, 2011 HelloKally napisał(a):Myślałam, że zejdę dziś na zawał... idę sobie spokojnie, wczesna pora, niezatłoczona uliczka, a tu nagle mi zza krzaków wyskakuje jakiś kaukaz, albo inny równie wielki pies. Zaczęło mnie serce boleć, jak ten pies zaczął się do nas zbliżać... okazało się, że nie jest agresywny, ale i tak się przestraszyłam. Zaczynam się wycofywać i próbuję obmyślić jakąś taktykę, żeby piesek za nami nie szedł do domu i słyszę wrzask z któregoś balkonu: ZUUUUUZIA! CHODŹ TU!!!. Zuzia okazała się być posłusznym psem dała nam spokój. Kto normalny wypuszcza psa o 7.00? nie bardzo rozumiem. A co za różnica o której psa wypuszcza? Jak by była 10:00 to juz by była normalna? Skoro pies był nieagresywny i posłuszny to jakie w tym chamstwo? Quote
LadyS Posted January 21, 2011 Posted January 21, 2011 Olq napisał(a):nie bardzo rozumiem. A co za różnica o której psa wypuszcza? Jak by była 10:00 to juz by była normalna? Skoro pies był nieagresywny i posłuszny to jakie w tym chamstwo? Nie widzisz chamstwa w tym, że ktoś wypuszcza dużego psa o nieznanych zamiarach samego, siedząc w domu? I pies sobie podchodzi do kogo chce? Zazdroszczę. Quote
Olq Posted January 21, 2011 Posted January 21, 2011 ladySwallow napisał(a):Nie widzisz chamstwa w tym, że ktoś wypuszcza dużego psa o nieznanych zamiarach samego, siedząc w domu? I pies sobie podchodzi do kogo chce? Zazdroszczę. widzę w tym skrajny brak odpowiedzialności ale nie chamstwo... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.