corrida Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 mordecai napisał(a): Rozumiem, że pod sklepem też nie nie można przywiązać psa na 5-10 minut. Móc można, ale zbyt rozsądne to to nie jest... Quote
Martens Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 mordecai napisał(a):Ja pie***** (wybaczcie)... to jest mój ostatni post na ten temat bo myślę, że nie ma sensu kontynuować off topu. Tym bardziej, że niektórzy dopowiadają sobie fakty lub je przekręcają, wyolbrzymiają niektóre rzeczy i popadają w pewnego rodzaju skrajności (kojarzy mi się z nadopiekuńczością rodziców). Rozumiem, że pod sklepem też nie nie można przywiązać psa na 5-10 minut. A wg Ciebie można? Wg pani z mojego osiedla też było można; teraz spamuje po naszej klasie i wiesza ogłoszenia na osiedlu, a pies już pewnie dawno sprzedany na giełdzie albo poszedł jako worek treningowy u typów spod ciemnej gwiazdy, szkolących psy do walk. Quote
mordecai Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 Martens napisał(a):A wg Ciebie można? Wg pani z mojego osiedla też było można; teraz spamuje po naszej klasie i wiesza ogłoszenia na osiedlu, a pies już pewnie dawno sprzedany na giełdzie albo poszedł jako worek treningowy u typów spod ciemnej gwiazdy, szkolących psy do walk. specjalnie zmieniasz kontekst wypowiedzi, żeby dyskusja trwała w nieskończoność? Quote
LadyS Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 mordecai napisał(a):specjalnie zmieniasz kontekst wypowiedzi, żeby dyskusja trwała w nieskończoność? Nie widzę zmiany kontekstu, widzę przykład ;) Quote
mordecai Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 ladySwallow napisał(a):Nie widzę zmiany kontekstu, widzę przykład ;) Nie, to jest dokładnie zmiana znaczenia treści mojej wypowiedzi wraz z uprzednim przewidywaniem mojego zdania (które z resztą nie padło) na dany temat. Martens: Skoro piszę o przywiązywaniu mając na myśli sam fakt przywiązywania i jego wpływ na zdrowie/psychikę psa to odnieś się do tego a nie do towarzyszących temu ewentualnych sytuacji, które mogą ale nie muszą mieć miejsca ( i o których wcale się nie wypowiadam). Mam wrażenie, że piszesz już cokolwiek co da się podciągnąć pod jakikolwiek fragment mojego tekstu aby tylko pokazać, że "wiem lepiej". I nawet jeśli okazało się, że fakty wcale nie wyglądają tak jak sobie to wyobrażasz to wciąż musisz się czegoś czepnąć. Quote
Martens Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 mordecai napisał(a): Martens: Skoro piszę o przywiązywaniu mając na myśli sam fakt przywiązywania i jego wpływ na zdrowie/psychikę psa to odnieś się do tego a nie do towarzyszących temu ewentualnych sytuacji, które mogą ale nie muszą mieć miejsca ( i o których wcale się nie wypowiadam). Odniosłam się do przykładu na temat przywiązywania psa przed sklepem. To chyba Ty masz problem z czytaniem ze zrozumieniem albo zapamiętaniem tego co sama napisałaś. Naprawdę, nie mam ochoty ciągnąć tej dyskusji w nieskończoność, więc kończę wypowiadanie się na temat Twojej opieki nad psem, bo już mnie mdli jak wchodzę na ten wątek. Niech inni się męczą. Quote
Paulix Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 mordecai napisał(a):Rozumiem, że pod sklepem też nie nie można przywiązać psa na 5-10 minut. Sama podałaś ten przykład :-) Quote
filodendron Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 Ja w ogóle nie rozumiem, jak można zostawić psa bez nadzoru w miejscu, do którego mają dostęp obcy ludzie czy inne psy - obojętne czy przywiązanego czy nie. Quote
Paulix Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 filodendron napisał(a):Ja w ogóle nie rozumiem, jak można zostawić psa bez nadzoru w miejscu, do którego mają dostęp obcy ludzie czy inne psy - obojętne czy przywiązanego czy nie. Ja w ogóle nie rozumiem, że jak się człowiek śpieszy, to szybciej jest zapiąć psa na łańcuch, niż zamknąć bramę, tak samo nie mogę uwierzyć, że listonosz nie zamyka za sobą furtki, jakoś mi się nie klei, że pies w kojcu się miota, a na łańcuchu ucina sobie drzemkę w słoneczku, tak samo jak nie jestem w stanie pojąć, że jak ojciec psa nie lubi, to nie wytrzyma jak będzie w drugim pokoju, i co dziwnego zawsze jak ten ojciec zostaje sam, to ni z tego owego wyskakuje babcia, która zawsze furtkę zamyka, chociaż nie powinna, bo jest otwarta, no bo skoro pies został na łańcuchu, to ktoś się śpieszył i nie zamknął :lol: :diabloti: Quote
Felis Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 mordecai bez względu na to czy wiążesz psa co 2gi czy co 3ci dzień w dłuższej perspektywie czasu kojec jest lepszym rozwiązaniem dla psa niż łańcuch Quote
Marz Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 Całkiem niedawno wróciłam z cudownego spaceru z moją przyjaciółką i zbulwersowało mnie zachowanie jednej kobiety. Pies, owszem, był spuszczony ze smyczy, ale Amika ma w zwyczaju zwracać uwagę tylko na swoją właścicielkę, bo ona ma piłki i ser i w ogóle jest najlepsza, i spokojnie w najlepsze ganiała za piłeczką. Ludzie mijali nas ostrożnie, ale gdy zauważyli, że suczka się nimi nie interesuje, przechodzili normalnie, a nawet pochwalili, jaka to ona śliczna, grzeczna, przewspaniała. I wtedy podeszła do nas kobieta z synem (mniej więcej w wieku 8-9 lat) i pyta, gdzie pies ma smycz i kaganiec. Aga spokojnie powiedziała, że spuściła ją ze smyczy tylko na chwilę, bo to jeszcze szczeniak jest, żeby mogła się wybiegać i poganiać za piłką, ale za chwilę znowu ją zapnie. Poza tym stwierdziła, że Amika ma dopiero 6 miesięcy, lubi się bawić i jest łagodna, nikogo nie ugryzie, nawet nie podchodzi do ludzi. Chciała jakoś załagodzić sprawę, bo widać było, że kobieta od razu była straszliwie cięta. Ale po tym, co powiedziała ta... pani, straciłam wiarę w ludzi. Zapytała nas (cytuję): 'a jak mój synuś rzuci w tego psa kamieniem, to go nie ugryzie?'... Quote
marta9494 Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 Jakby mi ktoś zadał takie pytanie,odpowiedziałabym również uprzejmie:"Ależ skąd,nie ugryzie.Za to ja wykonam na pani pieknego suplesa" Quote
Litterka Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 Marz napisał(a):Całkiem niedawno wróciłam z cudownego spaceru z moją przyjaciółką i zbulwersowało mnie zachowanie jednej kobiety. Pies, owszem, był spuszczony ze smyczy, ale Amika ma w zwyczaju zwracać uwagę tylko na swoją właścicielkę, bo ona ma piłki i ser i w ogóle jest najlepsza, i spokojnie w najlepsze ganiała za piłeczką. Ludzie mijali nas ostrożnie, ale gdy zauważyli, że suczka się nimi nie interesuje, przechodzili normalnie, a nawet pochwalili, jaka to ona śliczna, grzeczna, przewspaniała. I wtedy podeszła do nas kobieta z synem (mniej więcej w wieku 8-9 lat) i pyta, gdzie pies ma smycz i kaganiec. Aga spokojnie powiedziała, że spuściła ją ze smyczy tylko na chwilę, bo to jeszcze szczeniak jest, żeby mogła się wybiegać i poganiać za piłką, ale za chwilę znowu ją zapnie. Poza tym stwierdziła, że Amika ma dopiero 6 miesięcy, lubi się bawić i jest łagodna, nikogo nie ugryzie, nawet nie podchodzi do ludzi. Chciała jakoś załagodzić sprawę, bo widać było, że kobieta od razu była straszliwie cięta. Ale po tym, co powiedziała ta... pani, straciłam wiarę w ludzi. Zapytała nas (cytuję): 'a jak mój synuś rzuci w tego psa kamieniem, to go nie ugryzie?'... Nóż się w kieszeni otwiera. No jak tak można pytać?! To jest okropne! Quote
mordecai Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 Do Martens już się nie zwracam bo to nie ma sensu i chyba obie już mamy dość. Tylko wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego postanowiła się akurat mnie uczepić. Bo skoro już źle zinterpretowała to co napisałam a ja sprostowałam fakty i pokazałam, że wcale nie jest tak jak może się wydawać to nie wiem po co cały czas mnie atakuje. Whatever. Cieszę się, że chociaż Litterka myśli racjonalnie i zrozumiała o co chodzi. (Jako jedyna postarała się zrozumieć?) Zgadzam się, że to chore brać psa, np. stróżującego, żeby siedział w budzie, uwiązany, sam, godzinami, dniami, niektóre nawet całe życie bo to się serce kraja patrząc na takiego biedaka, ale ludzie, nie przesadzajmy, to że pies zostanie raz na jakiś czas na godzinę czy dwie to nie jest koniec świata. Skoro poświęcam mu większość swojego czasu to naprawdę nie widzę problemu w tym, żeby np. po godzinnym czy nawet dłużej spacerze i bieganiu po polach zmęczony poleżał sobie pod budą (raz na jakiś czas). Wydaje mi się, że większa krzywda dzieje się tym rozpieszczonym kanapowcom, które zapracowani ludzie trzymają w małych kawalerkach i wychodzą z nimi 3 razy dziennie na 10 minut spaceru pod blok. P.S Czy Wy rozumiecie, że przykład "Rozumiem, że pod sklepem też nie nie można przywiązać psa na 5-10 minut." Odnosi się do ogólnej reakcji psa na przywiązanie? Przyjmując np, że w mieście wyginęli wszyscy mieszkańcy i wykluczając jakichkolwiek złodziei psów? Że przywiązanie do budy = jakiekolwiek inne przywiązanie? Quote
LadyS Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 mordecai napisał(a): P.S Czy Wy rozumiecie, że przykład "Rozumiem, że pod sklepem też nie nie można przywiązać psa na 5-10 minut." Odnosi się do ogólnej reakcji psa na przywiązanie? Przyjmując np, że w mieście wyginęli wszyscy mieszkańcy i wykluczając jakichkolwiek złodziei psów? Że przywiązanie do budy = jakiekolwiek inne przywiązanie? Rozumiemy. I jesteśmy przeciwni. Przywiązywanie psa gdziekolwiek jest bezsensem. Quote
Bogarka Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 'a jak mój synuś rzuci w tego psa kamieniem, to go nie ugryzie?'... :-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o Marz, powiedziałas cos ten babie? Quote
Marz Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 Powiedziałam, że prędzej to ja ugryzę jej synusia i to na dużo przed tym, jak rzuci tym kamieniem... Zdziwiła się trochę. Quote
Bogarka Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 Ci sasiedzi od głupiego rodezjana objechali kiedys moja mame za to, ze Krasna zrobiła kupe przy ich działce wprawdzie ale nie NA ich działce. A ten rodezjan notorycznie robi kupy na terenie naszej działki a oni po nim nie sprzataja. Quote
Arwilla Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 Bogarka napisał(a):Ci sasiedzi od głupiego rodezjana objechali kiedys moja mame za to, ze Krasna zrobiła kupe przy ich działce wprawdzie ale nie NA ich działce. A ten rodezjan notorycznie robi kupy na terenie naszej działki a oni po nim nie sprzataja. Ciężka sprawa.. generalnie bezczelni są, skoro zwracają uwagę komuś, sami nie sprzątając.... Ja tam sprzątam wszędzie... Mam w nosie, że inni nie sprzątają... chcę być w porządku sama dla siebie nie dla sąsiadów... Może po prostu daj im dobry przykład? :evil_lol: Quote
Balbina. Posted January 15, 2011 Posted January 15, 2011 ale się dzisiaj wkurzyłam,nooo.Szłam sobie z Frankiem i zza rogu wylatuje mój ulubiony kundelek który wprost kocha Franka.Tylko trochę dziwnie to okazuje-a dokładnie chce go dosłownie zjeść.No i wzięlam małego na ręce, wchodząc w odkrytą trawkę wysokimi traperami...A ponieważ było ciemno i nic nie widzialam-weszłam w wielkie gówno jeszcze z krwią...Chcąc wytrzeć buta wdepnęłam w kolejne gówno i chcąc zobaczyć jaką kolejną niespodziankę przyniosę do domu ufajdałam sobie świeżo założone dżinsy...Buciory mają skomplikowaną podeszwę więc moczyły się kilka min. w chlorze-ta pierwsza kupa była obrzydliwa...Dopiero potem się przemogłam i to wyczyściłam... Świński naród ze świńską mentalnością... Quote
mam psa Posted January 15, 2011 Posted January 15, 2011 współczuję ! historia jak z jakiegoś filmu , kupa z krwią ... :shake: Quote
Balbina. Posted January 15, 2011 Posted January 15, 2011 powiem lepiej-moja mama ostatnio cudem nie zaryła kurtką w g*** przewracając się na nie opiaszczonym chodniku...ciekawe jakby doprała kurtkę z pierza ufajdaną w kupie...Ale dzisiaj się wkurzyłam.A kupa była tak obrzydliwa i jeszcze pieknie się rozprowadziła po spodniach...miodzio... Quote
PieswWarszawie.pl Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 byłam na skwerze z wyżłem, ale nie chciałam go spuszczać bo nie miałam przepisowego kagańca. przechadzam się wolno z nim po skwerze, tocząc wózek z dzieckiem przed sobą. z naprzeciwka idzie facet a za nim 2 kundelki luzem puszczone. Facet przechodząc obok nas chciał złapać za moją smycz [sic!] i mówi do mnie "niech go pani tak nie puszcza, bo moje się płoszą". bezczelny! obśmiałam się, a jemu powiedziałam że jak się pieski płoszą to na smyczce trzeba chodzić. A kupy to jest temat rzeka. My sprzątamy po naszym, po kilka razy podczas jednego spaceru. A że wchodzę z nim na trawnik, to o tej porze roku muszę robić niezłe wygibasy. Póki jest jasno, to pół biedy, bo widzę gdzie nie stąpać. Po zmroku wszystko wygląda tak samo, więc krew mnie zalewa, że więcej kup niż trawy. A do pasji doprowadziło mnie ostatnio jak obadałam, że na jeden pas trawnika na skwerku nieopodal jest systematycznie zapełniany kupami gigantami - przysięgam - jak pięć zwykłych! i w ten sposób zakryły [dosłownie] już pół tamtego trawnika. Panienka wychodzi sobie z dogiem i udaje, że nie widzi. Quote
evel Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 Ręce mi opadają. Suka policjanta, która się rzuca na wszystko co żywe, a to tylko mały matołek w typie JRT, znowu ma cieczkę i latają za nią stada psów... Jeśli chodzi o policję, to się mogę pocałować w nos - dopóki pies nie ugryzł człowieka to nie mogą nic zrobić, a tak to ja sobie mogę sama wnosić oskarżenia do sądu jak mam taką ochotę. I jak tu wierzyć w sprawiedliwość...? :roll: Cóż, czeka mnie wyprawa po gaz i łańcuchy. Uroczo... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.