awaria Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 ladySwallow napisał(a):A pani od yorka nie poczuwała się np. do przeprosin, skoro jej pies ugryzł tak, ze widać ślad? Trzeba było zasugerować jej kaganiec albo wizję roztrzaskanego pieska - niestety, ale przy którymś razie tak właśnie może być. I będzie krzyk, że ogromny pies morderca zakatował biedniutkiego, malutkiego pieska. Po tym jak Baron grzmotnął yorkiem o chodnik - wypuścił go, Pani szybko wzięła go na ręce i pobieżnie obejrzała. Była w szoku ciężkim. Zapytałam czy pies cały, ona powiedziała, że chyba tak wzięła go pod pachę i poszła. Była bardzo zdenerwowana, ja zresztą też, nie chciałam już w żadne dyskusje się wdawać. Zwłaszcza, że ona pretensji nie miała, więc raczej zrozumiała, że nie jest bez winy. Quote
hecia13 Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 Na mnie ostatnio napadł rozjazgotany pseudo-york, nieco przerośnięty. A ja byłam sama - bez psa. Po prostu szłam sobie chodnikiem, a obok przechodził dzieciak jakieś 10-12 lat z pseudo-yorkiem na smyczy. Potworek nagle zajazgotał, podbiegł do mnie i ugryzł mnie w nogę. Na szczęście nie przebił się przez "blaszane" jeansy (był mróz). Wydarłam się na dzieciaka, a on patrzył na mnie wzrokiem nie skażonym żadną myślą... Ciekawe czy byłby taki bezmyślny, gdybym szła z Maryśką (bokserka). Quote
kiniaaa Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 No i znowu się wkurzyłam... Przed chwilą na spacerze widzę że z 15m leci już na mojego wielki czarny pies (mieszaniec). Tak szybko leciał że ledwo zdążyłam mojego na ręcę wziąć- nie chodzi już o to czy by go pogryzł ale samą swoją masą mógłby zgnieść mojego:( Jego właściciel - dresik- krzyczy "Norek", a pies nic, skacze po mnie. Całe spodnie i kurtkę mam brudną...! Mówię żeby zabrał psa. On tylko go zawołał i poszedł dalej, nawet nie oglądając się czy pies idzie za nim.... Parę minut później jak już się oddaliłam znów słysze krzyk tego kolesia "Norek ku... chodź tutaj". Skoro ma takiego nieposłusznego psa, to czemu nie trzyma go na smyczy?! Kagańca też nie miał. Panienke trzyma za rękę a psa ze smyczą to już mu ciężko!!!! Szkoda że z takimi nic nie można zrobić... dodam że to już nie pierwszy raz. Quote
ulvhedinn Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 ladySwallow napisał(a):Chciałabym zobaczyć, jak sprawiasz, żeby - na wzór tego przykładu - zamknął się miauczący kot. Nie ma silnych. Dwa razy mi się zdarzyło przepraszać rozpaczliwie cały autobus- raz jechałam z moją kicią histeryczką do weta, całą drogę miauczała co oddech na pełnym głośniku. Drugim razem było gorzej, dzika dzicz po sterylce (odłąwiam koty wolnożyjące na sterylki), nie do końca wybudzona WYJĄCA jak potępieniec (koty po narkozie miewają halucynacje). Nawet nie dało się spróbować uspokajać, bo ona się bałą ludzi, więc zaglądanie i gadanie najwyżej pogorszyłoby sprawę, a nikomu nie radzę dotykać kota- dzikusa ciut w dodatku nieprzytomnego...... Na szczęście ludzie wykazali się zrozumieniem (i niejakim współczuciem dla kociastych)..... Quote
engelina_88 Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 ulvhedinn napisał(a):Nie ma silnych. Oj nie ma. Też miałam tą przyjemność podróżowania z kotkiem komunikacją miejską. Ale był kwik... Jednak tu raczej nie chodzi o to czy zwierzaka można uspokoić, czy nie- bo wielu się nie da, ale o odrobinę pokory. Zarówno ze strony opiekunów zwierząt jak i matek z dziećmi. Wystarczy powiedzieć przepraszam. Quote
Litterka Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 ulvhedinn napisał(a):Dwa razy mi się zdarzyło przepraszać rozpaczliwie cały autobus No właśnie - przepraszać. Każdemu może się zdarzyć, że zwierzę, czy dziecko zachowa się nie tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Ale naprawdę, czy to słowo jest takie trudne? Mam wrażenie, że niektórzy go po prostu nie znają. Dzisiaj wracałam autobusem z uczelni. Usiadłam sobie z tyłu, bo tam było wolne. Na przystanku ludzie wysiedli w ten sposób, że cały rządek tylny był wolny. Wsiadła matka z trójką dzieci w wieku od lat 2 do 5. Dzieci wepchnęła do tyłu, sama usiadła rząd przed nimi. Oczywiście skarbeńki zaczęły pokazywać, co potrafią - najmłodszy chłopiec pełzał po podłodze, średnia dziewczynka z wrzaskiem próbowała go gonić, a najstarsza - usiadła obok mnie i zaczęła mnie kopać. Oczywiście mamusi wrzaski, piski i pełzające dziecko w ogóle nie zakłócały podróży. Poprosiłam więc sama: "Dziewczynko, czy możesz usiąść inaczej, bo brudzisz mi kurtkę?" Na co mamusia z wielkim oburzeniem: "Czego pani do cholery chce od mojego dziecka?" Kiedy wytłumaczyłam, o co chodzi, zostałam zbluzgana od starych k... co to się dzieciom bawić nie dają... Nie chciało mi się wszczynać awantury, ale opadło mi wszystko :( Quote
Kiłi Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 awaria napisał(a): Wszystko to trwało ułamki sekund, nie miałam szans, żeby zareagować :( Ale i tak czuje, że zawiodłam. No i niepotrzebnie się tak czujesz, to nie Twój pies pierwszy zaatakował, a że zareagował na zaczepki to widocznie go mocno zabolało, gdyby chciał zrobić krzywde to by zrobił. Prawdopodobnie tylko psa skarcił, tamten się przestraszył więc piszczał. Moja bokserka często łapie podbiegacze, zwykle w obronie mojego małego psa i dla mnie to normalka, bo nie robi im krzywdy tylko chwyta lub robi ostrzegawcze kłap, żeby nieproszony kompan się oddalił. Co innego, że staram się ją oduczać wyrywania do psów, ale jeżeli już podbiegnie i zacznie ujadać, to co? Przecież nie będe wymagała od psa by spokojnie stał podczas gdy obcy go gryzie. Quote
awaria Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 Kiłi, to sama nam dzisiaj nasza szkoleniowiec powiedziała ;) Stwierdziła, że gdyby Baron odpowiedział agresją na agresję to bym miała duże problemy z wyciągnięciem yorka z jego paszczy i, że takie rzucenie na glebę miało po prostu powstrzymać agresora. Co nie zmienia faktu, że mam nadzieję, że tego typu sytuację nie będą się powtarzać. Prawdopodobnie moja nadzieja zostanie szybko rozwiana - a ja, równie prędko, sprowadzona na ziemię ;) Quote
Kiłi Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 [quote name='awaria']Kiłi, to sama nam dzisiaj nasza szkoleniowiec powiedziała ;) Stwierdziła, że gdyby Baron odpowiedział agresją na agresję to bym miała duże problemy z wyciągnięciem yorka z jego paszczy i, że takie rzucenie na glebę miało po prostu powstrzymać agresora. No dokładnie ;) Po prostu normalny pies ;) Co nie zmienia faktu, że mam nadzieję, że tego typu sytuację nie będą się powtarzać. Prawdopodobnie moja nadzieja zostanie szybko rozwiana - a ja, równie prędko, sprowadzona na ziemię ;) No ja Ci życze żeby było jak najbardziej po Twojej myśli ;) P.S Ja długo żyłam w przeświadczeniu, że moja sucz to totalny kiler, aż zostałam wyprowadzona z błędu, że mam normalnego żywiołowego boksera i tego się trzymam :P Quote
bonsai_88 Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 Wiecie, czytając wasze posty czasami mi się wszystkiego odechciewa.... Uwierzcie, że matki wrzeszczących dzieci nie słuchają tego jak piania anielskiego - sama przerabiałam to ładnych parę razy. Zazwyczaj spokojny ton kochającej mamusi pochodzi z czystej rezygnacji albo... nerwów. Łatwiej jest się wtedy modlić o cierpliwość do jakże ukochanego dziecięcia ;). Moje dziecko właśnie takimi wrzaskami reagowało kiedyś na jakiekolwiek zainteresowanie obcych ludzi [oczywiście wszyscy mieli głęboko moje proźby o zostawienie dziecka w spokoju], a na badania [i późniejsze leczenie] jeździć musiałam. Co przy tym przeżyłam [z instynktem morderczym do wszystkich "babć" w promieniu 20 metrów łącznie] to moje. Nie posiadałam samochodu i nie stać było mnie na taksówki... Rozumiem, że wy na moim miejscu zamęczalibyście siebie i dziecko paroma godzinami spacerów [w czasie których dziecko by się wściekało, bo obcy na nie patrzą] zamiast dużo krótszej jazdy autobusem [wściekanie się bez zmian - obcy i tak są]? Narzekacie na matki z małymi dziećmi, że nie myślą... Najpierw czasami pomyślcie sami. Quote
Paulix Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 bonsai_88 napisał(a):Wiecie, czytając wasze posty czasami mi się wszystkiego odechciewa.... Uwierzcie, że matki wrzeszczących dzieci nie słuchają tego jak piania anielskiego - sama przerabiałam to ładnych parę razy. Zazwyczaj spokojny ton kochającej mamusi pochodzi z czystej rezygnacji albo... nerwów. Łatwiej jest się wtedy modlić o cierpliwość do jakże ukochanego dziecięcia ;). Moje dziecko właśnie takimi wrzaskami reagowało kiedyś na jakiekolwiek zainteresowanie obcych ludzi [oczywiście wszyscy mieli głęboko moje proźby o zostawienie dziecka w spokoju], a na badania [i późniejsze leczenie] jeździć musiałam. Co przy tym przeżyłam [z instynktem morderczym do wszystkich "babć" w promieniu 20 metrów łącznie] to moje. Nie posiadałam samochodu i nie stać było mnie na taksówki... Rozumiem, że wy na moim miejscu zamęczalibyście siebie i dziecko paroma godzinami spacerów [w czasie których dziecko by się wściekało, bo obcy na nie patrzą] zamiast dużo krótszej jazdy autobusem [wściekanie się bez zmian - obcy i tak są]? Narzekacie na matki z małymi dziećmi, że nie myślą... Najpierw czasami pomyślcie sami. Ale są takie sytuacje, w których dzieci się zabiera - kiedy biją, kopią, wyzywają czy inaczej działają na szkodę autobusu - nie zareagowałabyś kiedy twoje dziecko podeszłoby do obcego psa, mimo, że ktoś Ci powiedział, że ten pies może ugryźć? Albo nie zareagowałabyś, gdyby twoje dziecko kopało w czyjeś siedzenie? Hmm? Quote
bonsai_88 Posted January 9, 2011 Posted January 9, 2011 Paulix takie dziecko to już w ogóle inna sprawa - dziecko mogące zrobić krzywdę innemu człowiekowi powinno być zabrane w miejsce, gdzie nikomu nic nie zrobi [tył autobusu, jeśli jest pusty, ulica gdzie da się nas ominąć itp.]. Ogólnie moje podejście jest takie, że nie życzę sobie kopniaków od cudzego dziecko czy obskakiwania przez obcego psa, ale tego samego wymagam od siebie. Mój pies nie skacze po innych, a dziecko nie bije innych ludzi [a nawet w razie czego UMIEM przeprosić - kiedyś przepraszałam jak moje dziecko uderzyło z główki jednego chłopaka... cóż, potknął się maluszek, to nie był zamach planowany ;)]. Mówię w tym wypadku li i wyłącznie o płaczu innych utrudnieniach "werbalnych". Quote
Merrick Posted January 9, 2011 Posted January 9, 2011 A mnie dzisiaj spotkała bardzo miła sytuacja :) WyszłaM na wieczorny spacer z Tamlinem, mamie skończyły się papierosy więc wybrała się z nami. Gdy już wracałyśmy patrzę a na ławce przy placu zabaw siedzi mężczyzna i bawi się ze swoim psem, większym trochę od Tamlina, w typie labradora. Pies nas zauważył i zerwał się w naszą stronę. Facet zaczął wołać psa, który najpierw posłuchał po czym się rozmyślił i pognał jednak w naszą stronę. Myślę ''no pięknie'' i trochę przyspieszam. Pies dobiegł do Tamlina, który zaczął warczeć i rzucił się na podbiegacza. Facet wstał powoli i zbliżył się, wciąż wołając psa. Przyznam że ucieszyłam się iż nie panikuje i nie wrzeszczy że mój pies zagryza jego. Szczególnie że Niko ( tak się wabił ten pies ) od razu położył się na pleckach i całym sobą dawał znać że jest uległy. Tamlin warczał strasznie groźnie :D Komuś postronnemu na pewno się wydawało że gryzie psa ale szybko zauważyłam że nie licząc przyciśnięcia do ziemi i groźnych odgłosów wcale nie robi krzywdy Niko. Po jakichś 2 minutach obserwacji puściłam smycz i...psy ganiały ze sobą szczęśliwe przez kolejną godzinę :D Znów dostałam dowód że psy czasem muszą się między sobą same dogadać ( oczywiście trzeba je wówczas obserwować żeby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli ). Cieszę się że ten pan nie spanikował i dał Tamlinowi szansę żeby pokazał że on tylko taki pozer :D Szkoda że większość ludzi przy takich sytuacjach od razu się wycofuje i wyrabia złą opinię. Bo 90 % przyjaciół Tamlina przy pierwszym spotkaniu wydawało się będzie jego wrogami, a tu miłość trwa :D Quote
zmierzchnica Posted January 9, 2011 Posted January 9, 2011 Merrick - ja z tego powodu lubię bardziej podbiegaczy bez właścicieli niż takich z właścicielami. Zależnie od humoru mojego Frotka, mojego nastroju i zachowania podbiegacza, mój pies może zachować się różnie: może odgonić psa, kłapnąć go ostrzegawczo (nigdy na serio), powąchać go i odgonić, albo bawić się (szczególnie, gdy ja widzę, że obcy pies jest nastawiony zabawowo i staram się pokazać to Frotkowi, mówiąc miło do psa i nagradzając Frotkowe CSy). Problem w tym, że gdy kłapnięcie nastąpi przy psie bezpańskim, to nic się nie stanie - większość podbiegaczy pasuje i ucieka. Ale jeżeli Frotek postanowi pogonić yorkusia czy innego spanielka z właścicielem to ja mam problem, bo mam głupiego psa :shake: A on zwyczajnie nie chce kontaktu, szczególnie że takie psy są najczęściej nastawione konfrontacyjnie, czego ich właściciele nie widzą, bo maja przecież takie łagodne pieseczki... Mój pies to też pozer :evil_lol: Jak drugi pies zacznie robić ładne ukłony i popiskiwać to staje się najlepszym kumplem Frotka. Ale o dziwo, głównie to są psy bez właścicieli... Co do sytuacji z dziećmi - nie myślicie, że trochę się przesadza w tej materii? Psy szczekają, dzieci są ruchliwe i głośne, taka ich natura. Oczywiście, gdy zachowanie jednych cz drugich zaczyna ograniczać wolność i komfort innych, rodzice powinni przeprosić i zainterweniować. Ale na Boga, żyjemy wszyscy w społeczeństwie, "na kupie", za przeproszeniem, jeśli będzie nam przeszkadzał każdy pisk, krzyk czy ruch, to wkrótce się pozabijamy... Quote
stasioczesio Posted January 9, 2011 Posted January 9, 2011 JAk doniosla Rzeczpospolita artykul autorstwa Agnieszki Niewinskiej "general" Policji i Strazy Dla Zwierzat w Polsce Mateusz Janda(Fic) w Sylwestra wyrzucil z tarasu w kameinicy w Warszawie suke owczarka niemieckiego z I szego pietra.Z zawodu slusarz obecnie na rencie 600zl miesiecznie zbiera pieniadze na "biedne" zwierzaki.Zebral w 2010 r okolo 1 milina zl co jest niezlym dodatkiem do renty w dobie swiatowego kryzysu Quote
engelina_88 Posted January 9, 2011 Posted January 9, 2011 [quote name='stasioczesio']JAk doniosla Rzeczpospolita artukol autorstwa Agnieszki Niewinskiej ii "general" Policji i Strazy Dla Zwierzat w Polsce Mateusz Janda(Fic) w Sylwestra wyrzucil z tarasu w kaminicy w Warszawie suke owczarka niemieckiego z I szego pietra.Z zawodu slusarz obecnie na rencie 600zl miesiecznie zbiera pieniadze na "biedne" zwierzaki.Zebral w 2010 r okolo 1 milina zl co jest niezlym dodatkiem do renty w dobie swiatowego kryzysu Troche OT ale jak on to zrobił?! W sensie jak ten milon zebrał? Quote
Bogarka Posted January 9, 2011 Posted January 9, 2011 "ulvhedinn" napisał(a):(odłąwiam koty wolnożyjące na sterylki), A potem szukasz im domu? Quote
Koszmaria Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 w pl nie ma problemu z rozwydrzonymi dziećmi. naprawdę.mówię to jako osoba nie cierpiąca obcej dzieciarni,z bardzo niskim progiem tolerancji dla dzieci spotykanych w komunikacji,na ulicy itp. dlaczego? polskie mamy JESZCZE używają jako takiej kindersztuby,nie chcą by dzieciak był utrapieniem. w Holandii i Belgii to nie ma miejsca.wyjący dzieciak to radość dla rodzica,że płuca ma zdrowe.poproszenie rodziców by uspokoili dziecko jest uważane za niesamowite faux pas i proszący o coś takiego człowiek naraża się na wyśmianie nie tylko przez rodziców,ale też przez przypadkowych przechodniów. uwielbiam Holandię,ale po pewnym czasie chyba musiałabym się sama ubierać w kaftan bezpieczeństwa żeby holenderskich bachorów nie podusić razem z rodzicami. Bogarka,wolnożyjące koty po zabiegu zawozi się w miejsce w którym kota złapano,chyba że kot wygląda na wybitnie porzuconego.ale sporo tych kotów to dzika dzicz,dla której warunki domowe byłby po prostu stresujące. Quote
ulvhedinn Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 Bogarka napisał(a):A potem szukasz im domu? Raczej nie. Większość wraca tam gdzie żyła do tej pory- koty wolnożyjące to koty wolnożyjące. Zamykanie ich w domu byłoby nieporozumieniem i "uszczęśliwianiem na siłę". Trzeba zdać sobie sprawę, że istnieje obok nas spora populacja kotów, które urodziły się i wychowały bez człowieka, nigdy nie były oswojone i stanowią właściwie coś pośredniego między zwierzakiem domowym, a zwierzęciem dzikim. I zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest zapewnianie im w miarę możliwości komfortu życia przez dokarmianie, sterylizację, budowanie schronień, odrobaczanie etc, niż próba zamykania ich w domach. Jeśli jednak zdarzy się kot, który ewidentnie był domowy, lub kot oswaja się w szybkim tempie, to wtedy zostaje i szuka domu. No i są koty, które ze względu na stan zdrowia, wiek czy kalectwo nie mogą wrócić na wolność- wtedy trzeba podjąć próbę oswojenia i znalezienia domu adekwatnego do zwierzaka. Quote
Olq Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 wrócę trochę do tematu dzieci i bezstresowego wychowania. Sama nie jestem matką, ale mogę na 100% powiedzieć, że samo pojęcie bezstresowego wychowania nie jest złe, jeżeli jest rozumiane tak jak powinno. Brak stresu nie oznacza brak konsekwencji czy kary. Bardziej brak krzyków, wyzwisk i bicia. Po prostu niektóre bardzo nawiedzone mamusie dorabiają sobie własne ideologie i z tego tworzy się dramat. Znam dzieci wychowywane "bezstresowo" w odpowiednim znaczeniu- cudownie ulożone, znające swoje miejsce i grzeczne, jak i takie, w których domu jest mnóstwo krzyków, klapsów itp. a one nadal robią co chcą. Generalnie nie mam problemu, gdy dzieci podchodzą do mojego psa, jeśli wiedzą jak to zrobić, jeśli zapytają czy mogą. Tak samo jak zwierzęta lubię dzieci ;) Boję się tylko sytuacji, kiedy np. (z życia wzięte) jestem w domu, u mnie rodzinka z dzieckiem, dziecko napada na psa (w sensie, że zachodzi od tyłu) i chce mu wleźć na jego miejscie, kładzie mu się na plecach. Psica na szczęście zareagowała łagodnie, wprawdzie warknęła ostrzegawczo, ale uciekła do mnie (do dzieci na szczęście jest łagodna i woli się wycofać niż coś zrobić). I tutaj powstaje moje pytanie. Kto byłby winny, gdyby pies łagodny nie był i ugryzł dziecko? W końcu wlazło bez ostrzeżenia na jego święte miejsce, jeszcze walając się na odpoczywającą psinę. Uprzedzając pytania: było to przy mnie, ale też na oczach rodziców, ostrzeganych tysiąc razy, aby nie pozwalali dziecku na takie zachowania (ja do psa podeszłam widząc, że dziecko kieruje się w jego stronę, rodzice mieli w d..., tylko obserwowali rozwój sytuacji). Podejrzewam, że gdyby pies ugryzł, to byłby płacz i zgrzytanie zębów, komentarze, ze pies głupi i niewychowany, na nas by była obraza i haja na całą rodzinę. A ja się tak zastanawiam, czy mamusia i tatuś byliby szczęśliwi, gdyby nagle ktoś obcy przyszedł im do domu i jeszcze wlazł im do łóżka, gdy próbowali odpoczywać... nie wiem czy mam rację, ale myślę, że ja na miejscu psa zareagowałabym 100 razy ostrzej. Quote
stasioczesio Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 engelina_88 napisał(a):Troche OT ale jak on to zrobił?! W sensie jak ten milon zebrał?zebrał poprzez dawanie ogloszen w internecie,zbiorki pieniezne ogloszenia w prasie itd.Podawal ze zbiera na pasze dla zwierzat opieke weterynaryjna leczenie itd Quote
filodendron Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 Olq napisał(a):I tutaj powstaje moje pytanie. Kto byłby winny, gdyby pies łagodny nie był i ugryzł dziecko? "Winny" w sensie odpowiedzialności prawnej, czy moralnie? Bo niestety jest różnica ;) Quote
Olq Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 Nie no, oczywiście, że pytanie jest retoryczne ;) Bo wiadomo, że gdyby rodzice się uparli, to mielibyśmy kłopoty. Quote
mordecai Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 Dla mnie chamstwo to jest to co robi sąsiadka z domu naprzeciwko. Sama nie weźmie psa ale wszystkie bezpańskie to dokarmia. Potem jedzie do pracy i ma w czterech literach to, że ta sfora bydlaków (sporo ich się nazbierało w tym 3 takie duże wilczurowate kundle) NON STOP siedzi/łazi/leży pod moim ogrodzeniem i nie mogę wyjść z psem bo tamte już pierwsze do bójki z zębami się pchają. Ze mną to ze mną, nie patrzę czy kłapią paszczą czy nie i warknę żeby spier****** nam z drogi. Nie powiem, że się nie boję bo już na paru ludzi się chyba rzuciły ale co mam zrobić. A jak Oz sam parę razy wyszedł (bo listonoszowi zawsze strasznie ciężko zamknąć za sobą bramkę) to największy bydlak oczywiście się na niego rzucił i przygwoździł do ziemi. Ech... Ja rozumiem, że dobrze, że ktoś dokarmia bezdomne psy ale BEZ PRZESADY. Jak je tak lubi to niech sobie ogrodzi podwórko i tam je zamknie bo mnie już szlag jasny trafia :////// Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.