Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A mnie szlag trafia przez wszystkich bezstresowo wychowujących rodziców. Dziecko piłuje się wniebogłosy w autobusie czy sklepie, a mamusia do znudzenia spokojnym tonem powtarza "Uspokój się skarbie. Krzyk do niczego nie prowadzi". Ja rozumiem, że konsekwencja i cieprpliwość przede wszystkim - ale na litość boską - cały autobus czy wszyscy klienci sklepu nie muszą uczestniczyć w tym skomplikowanym procesie wychowawczym. Raz zwróciłam takiej mamusi uwagę, że skoro od 5 przystanków nie jest w stanie uspokoić swojego rozhisteryzowanego dziecka to może łaskawie by z nim wysiadła, bo nikt nie ma ochoty tych wrzasków słuchać. I to był mój błąd - do krzyków dziecko dołączyła matka wariatka :]
- To jest dziecko! I ma prawo płakać ile mu się podoba!
A ja mam OBOWIĄZEK tego słuchać :]

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

awaria napisał(a):
A mnie szlag trafia przez wszystkich bezstresowo wychowujących rodziców. Dziecko piłuje się wniebogłosy w autobusie czy sklepie, a mamusia do znudzenia spokojnym tonem powtarza "Uspokój się skarbie. Krzyk do niczego nie prowadzi". Ja rozumiem, że konsekwencja i cieprpliwość przede wszystkim - ale na litość boską - cały autobus czy wszyscy klienci sklepu nie muszą uczestniczyć w tym skomplikowanym procesie wychowawczym. Raz zwróciłam takiej mamusi uwagę, że skoro od 5 przystanków nie jest w stanie uspokoić swojego rozhisteryzowanego dziecka to może łaskawie by z nim wysiadła, bo nikt nie ma ochoty tych wrzasków słuchać. I to był mój błąd - do krzyków dziecko dołączyła matka wariatka :]
- To jest dziecko! I ma prawo płakać ile mu się podoba!
A ja mam OBOWIĄZEK tego słuchać :]


A spróbuj jechać z burczącym/poszczekującym psem albo miauczącym kotem :evilbat:

Posted

evel napisał(a):
A spróbuj jechać z burczącym/poszczekującym psem albo miauczącym kotem :evilbat:


Ja raz jechałam z super-drącym-japę kotem autobusem w Lublinie. Z centrum na jakiejś zadupie. Kot powziął sobie za honor przekrzyczeć starego grata - autobus. Podeszła do mnie pani, mówiąc "Ten kot miauczy". Zanim zdążyłam odpowiedzieć, siedząca obok mnie starsza pani stwierdziła: "No trudno, żeby kot szczekał". Część osób wokół mnie wybuchło śmiechem, pani czepiająca się pomruczała pod nosem i poszła. :evil_lol:

Posted

a mnie zawsze denerwują rodzice przychodzący z małymi dziećmi na msze a potem dziecko bite 15 minut ryczy jakby znajdowało się na placu zabaw.Ja rozumiem,że ta jest dziecko-ale bez przesady.Ksiądz wygłasza kazanie a jakiś bachor ryczy w niebo głosy.Co robi mamusia?Oczywiście udaje,że nie słyszy. Ale zgadzam się-znam mauśkę która ciągle gada a bezstresowym wychowaniu o pozytywnych metodach a mały robi co mu się podoba-łącznie z rzucaniem klockami w dorosłą osobą,ściąganie obrusu z talerzami, kopaniem samochodu,ryczeniem na środku marketu i innymi dziwnymi rzeczami.Ciekawe na jakiego człowieka wyrośnie tak bezstresowo wychowany dzieciak....

Posted

ladySwallow napisał(a):
Ja raz jechałam z super-drącym-japę kotem autobusem w Lublinie. Z centrum na jakiejś zadupie. Kot powziął sobie za honor przekrzyczeć starego grata - autobus. Podeszła do mnie pani, mówiąc "Ten kot miauczy". Zanim zdążyłam odpowiedzieć, siedząca obok mnie starsza pani stwierdziła: "No trudno, żeby kot szczekał". Część osób wokół mnie wybuchło śmiechem, pani czepiająca się pomruczała pod nosem i poszła. :evil_lol:

ja jechałam z moim 3 kilowym psem w kagańcu który zaczął niemiłosiernie piszczeć. W pewnym momencie jedna pani do mnie-czy on nie mógłby przestać piszczeć?Na to Franek zmieniając swój repertuar zaczął...szczekać.Ja ze złośliwym uśmieszkiem do pani-mówisz-masz.Do końca jazdy już się nie odezwała...

Posted

[quote name='"awaria"']

A mnie szlag trafia przez wszystkich bezstresowo wychowujących rodziców. Dziecko piłuje się wniebogłosy w autobusie czy sklepie, a mamusia do znudzenia spokojnym tonem powtarza "Uspokój się skarbie. Krzyk do niczego nie prowadzi". Ja rozumiem, że konsekwencja i cieprpliwość przede wszystkim - ale na litość boską - cały autobus czy wszyscy klienci sklepu nie muszą uczestniczyć w tym skomplikowanym procesie wychowawczym. Raz zwróciłam takiej mamusi uwagę, że skoro od 5 przystanków nie jest w stanie uspokoić swojego rozhisteryzowanego dziecka to może łaskawie by z nim wysiadła, bo nikt nie ma ochoty tych wrzasków słuchać. I to był mój błąd - do krzyków dziecko dołączyła matka wariatka :]
- To jest dziecko! I ma prawo płakać ile mu się podoba!
A ja mam OBOWIĄZEK tego słuchać :]



A chociaz próbowała to dziecko uspokoic? I w jakim wieku to dziecko było?

Posted

Dziecko 5-6 letnie. Próbowała uspokoić - jak mantrę powtarzała anemicznym głosem "Przestań. Nie wolno tak krzyczeć. Krzyk w niczym nie pomoże" . Dziecko dostało ataku histerii, bo mama mu nie chciała dać swojego telefonu do zabawy.

Posted

Bogarka napisał(a):
Ja bym chyba zrobiła tak, ze nie dałabym telefonu i potem bym nie reagowała na histerie. Niech dziecko zobaczy ze to nic nie da.


Dobra metoda, jeśli dziecko od początku jest tak uczone, a do tego nie przebywa w miejscu publicznym, gdzie drzeć się nie powinno.

Posted

Bogarka napisał(a):
Ja bym chyba zrobiła tak, ze nie dałabym telefonu i potem bym nie reagowała na histerie. Niech dziecko zobaczy ze to nic nie da.

A ja bym zawału dostała... Rozumiem konsekwentne wychowywanie, uczenie, że krzykiem się nic nie wskóra, ale ja nie mam obowiązku tego słuchać, natomiast mam prawo w autobusie do względnego spokoju...

Posted

I o tym właśnie mówię. Nie jestem za tym, aby mama na każde skinienie dawała dziecku wszystko czego zażąda, ale też uważam, że nie powinna w wychowanie angażować całego autobusu. Jeszcze gdyby to dziecko się kilka minut piłowało, pół biedy, ale koncert trwał dobre 15-20 min...
Jeśli nie jest w stanie dziecka uspokoić, a nie chce mu ustąpić - w moim odczuciu, powinna wysiąść, niech dziecko sobie gdzieś z boku ochłonie, i mogą pojechać następnym autobusem ;)

Posted

Ja to się zastanawiam nad swoim zdrowiem psychicznym, bo gdy pomyślę że ludzie u mnie na osiedlu w większości boją się husky, uważają że to zbyt ''wilcza'' rasa,, i z tego powodu mam niezłe przejścia z biednym Tamlinem, który kocha cały świat to wole nie myśleć jaka burza się rozpęta ;)
Bowiem na początku lutego do mojego domu trafi szczeniak.....czechosłowackiego wilczaka :D
Ludzie chyba nagminnie zaczną się wyprowadzać jak zacznę wychodzić na spacery z husky i wilczakiem :D
Bo ludzie niestety są bardzo uprzedzeni ( szczególnie Polacy ) :(

Posted

Okropne dzieci w miejscach publicznych same powinny nosić kaganiec :mad: Wielokrotnie jak jeżdżę transportem publicznym podchodzi do mnie jakaś inteligentna mamuśka, bo jej dziecko koniecznie musi pogłaskać mojego psa :angryy: Jak tylko powiem nie, to od razu zaczyna się gadka w stylu: dziecku pani nie pozwoli, dziecku? Wielokrotnie mówię, że mój pies może ugryźć i żeby zabrała łapy tego dziecka :razz: Oczywiście w większości przypadków dziecko wpada w histerię, a mamusia do niego: "spokojnie, spokojnie, ta pani jest taka i taka i taka..." :roll: Tyle razy tłumaczę że dzieciom nie można pozwolić na podchodzenie do obcych psów i pewnego dnia któryś ją ugryzie, ale gadać sobie mogę... :shake:
Inną sytuacje miałam, kiedyś jechałam tramwajem ze znajomym, obok nas cyganka z trójką dzieci... Dzieci pluły, darły mordę, na nas od ku** i chu** w pewnym momencie zwróciłam tej szanownej pani uwagę, że tak się zachowywać nie należy. Oczywiście pani w ojczystym języku wytłumaczyła dzieciom jak się zachowywać należy... Co mówiła domyślić się nie trudno, bo darły się potem dwa razy głośniej... Miałam wrażenie, że gdyby nie fakt, że obok mnie siedział znajomy to mogłaby się na mnie rzucić :mad: I broń tu mniejszości narodowych... :shake:

Merrick tego narodu chyba nie da się zrozumieć... Z jednej strony wszyscy walczą o czyste chodniki, a z drugiej strony jak bierzesz torebkę na kupy to oczy mają na wierzchu... Ja wielokrotnie się nasłuchałam, jaka to ja jestem zła i niedobra, bo ja psa męczę i go głodzę, bo normalny pies tak chętnie nic nie robi, jacy to oni są specjaliści w dziedzinie wychowania psów - kanapowców... Szczególnie śmieszne jest to, że jak idę na osiedlu do kiosku po bilet i zostawiam psa kilka metrów dalej i pies czeka spokojnie, to jest wow... Taki posłuszny, na pewno sam z siebie taki zdolny. Natomiast jak zostawiam psa i staję przed nim to już jest wariatka co psa męczy... I zrozum tu ludzi... :evil_lol:

Do mnie na początku marca powinien trafić border collie w typie mocno pracującym... Wystarczy wybrać się na wystawę i posłuchać co mówią hodowcy i wystawcy tej cudownie "pracującej" rasy, kiedy na ring wchodzi coś innego niż puchata, wesoło kicająca kulka, która w przypadku psów w większości tylko czeka, żeby capnąć psa przed sobą wokół słychać głośne komentarze co to w ogóle jest :cool3:

Posted

Merrick napisał(a):
Ja to się zastanawiam nad swoim zdrowiem psychicznym, bo gdy pomyślę że ludzie u mnie na osiedlu w większości boją się husky, uważają że to zbyt ''wilcza'' rasa,, i z tego powodu mam niezłe przejścia z biednym Tamlinem, który kocha cały świat to wole nie myśleć jaka burza się rozpęta ;)
Bowiem na początku lutego do mojego domu trafi szczeniak.....czechosłowackiego wilczaka :D
Ludzie chyba nagminnie zaczną się wyprowadzać jak zacznę wychodzić na spacery z husky i wilczakiem :D
Bo ludzie niestety są bardzo uprzedzeni ( szczególnie Polacy ) :(


Strasznie zazdroszczę :loveu: :oops:

Posted

Przepraszam za off, ale to bardzo pilne!!!
wklejam i tu, bo dużo osób wchodzi... a pomoc bardzo potrzebna... bezpośrednio ze sprawą związana nie jestem



Rozsyłajcie wątek, gdzie się da!

Posted

Wieczorny spacer okazał się moją wychowawczą porażką :(
Mój Baron ugryzł psa. Tyle pracy i czasu włożyłam w to, żeby był przyjaznym psem, żeby nie reagował na zaczepki. I dzisiaj wszystko poszło się j...bać. Szłam sobie chodnikiem z futrami, z naprzeciwka szła kobieta z yorkiem na (bo jakżeby inaczej) flexi. Skróciłam smycze, posadziłam trochę z boku, myślałam, że przejdzie spokojnie. Niestety nadzieja matką głupich, york z jazgotem podbiegł do Barona i dziabnął go w brzuch. Baron chwycił go w zęby i grzmotnął o chodnik. Wszystko to trwało ułamki sekund, nie miałam szans, żeby zareagować :( Ale i tak czuje, że zawiodłam. Skończyło się dzięki bogu na piskach i krzykach, yorkowi nic się nie stało, ale ja dawno tak podłego nastroju nie miałam :(
Mój pies jest cierpliwy, nie raz został obszczekany czy podszczypany przez mniejszego/większego podbiegacza i zawsze znosił to ze stoickim spokojem. Widocznie dzisiaj jego cierpliwość się skończyła.
Nie jestem w stanie myśleć za siebie, za swoje psy, za obce psy i ich właścicieli. Fizycznie też nie jestem w stanie każdemu zdarzeniu zapobiec.
Dlaczego ludzie są tak bezmyślni... Gdyby Baron zrobił temu psu krzywdę, a tak naprawdę, żeby uszkodzić takie maleństwo wystarczy jedno niefortunne kłapnięcie... Nawet nie chce o tym myśleć...

Posted

awaria to rzeczywiscie nie przyjemna sytuacja, Baron jest duzym psem jakby cos sie stalo napewno byloby na was niestety
skoro wiesz ze teraz Baron nie wytrzymuje moze postaw na kaganiec
ja wiem ze to nie wasza wina bo york podbiegl ale tak duzy pies moglby zrobic krzywde niestety
bardzo mi przykro ze taka glupia sytaucja w pewnym sensie "zepsula" Ci psa , a wystarczylo nacisnac guzik w flexi ...

Posted

Gdyby on tylko podbiegł i się piłował, czy nawet jakby go gdzieś w nogę szczypnął, to by nie było sprawy. Ale on go ugryzł w brzuch, na tyle mocno, że są widoczne ślady po zębach. Ja się nie dziwie, że Baron zareagował tak jak zareagował, żałuję tylko, że nie udało mi się całej tej sytuacji zapobiec.
Poobserwuje jak się teraz będzie zachowywał w stosunku do psów, jeśli ta sytuacja jakoś negatywnie na jego zachowanie wpłynęła, to wtedy kaganiec trzeba będzie jako standard spacerowy stosować. Mama nadzieję jednak, że obejdzie się bez większego echa.

Posted

A pani od yorka nie poczuwała się np. do przeprosin, skoro jej pies ugryzł tak, ze widać ślad? Trzeba było zasugerować jej kaganiec albo wizję roztrzaskanego pieska - niestety, ale przy którymś razie tak właśnie może być. I będzie krzyk, że ogromny pies morderca zakatował biedniutkiego, malutkiego pieska.

Posted

Awaria- ludzie naprawdę są nieodpowiedzialni. Ja sama zostałam z moim wiekszym psem nie raz zaatakowana, raz nawet się zdarzyło, że pies rzucił się na mojego i chciał go po prostu zabić... Teraz mam yorka i nie wyobrażam sobie żeby szedł na luźnej smyczy obok dużych psów... Ale chyba tylko ja tak do tego podchodzę, bo mam traumę, innym to raczej obojętne czy pies jest bezpieczny...

A teraz opowiem co mi się niedawno przydarzyło. Mój pies bawi się z drugim malutkim, oba na smyczach. Nagle od tyłu widzę że zaczaja się jakiś pies, nieduży, ale od mojego bądź co bądź 2 razy większy. Cały czas na niego zerkałam bo czułam że coś się wydarzy. No i bach, rzucił się z jazgotem i zębami na mojego. Na szczęście nawet go nie dotknął, bo szybko tupnęłam na niego nogą i krzyknęłam. Oczywiście odskoczył. Chwilę później zza zakrętu wyłoniła się jego właścicielka i podchodzi do mojego i mówi "niedobry z ciebie piesek, atakujesz Lune" :crazyeye: Na to ja jej mówię, że to jej pies zaatakował mojego i to on warczał. A ona nic na to, poza pytaniem jak mój piesek ma na imię...
Wrrrrr czasem to chciałabym komuś walnąć...

Posted

Balbina12 napisał(a):
ja jechałam z moim 3 kilowym psem w kagańcu który zaczął niemiłosiernie piszczeć. W pewnym momencie jedna pani do mnie-czy on nie mógłby przestać piszczeć?Na to Franek zmieniając swój repertuar zaczął...szczekać.Ja ze złośliwym uśmieszkiem do pani-mówisz-masz.Do końca jazdy już się nie odezwała...


I to dla mnie właśnie jest chamstwo.
Jedziesz z psem komunikacją publiczną i powinnaś stanąć na głowie żeby był cicho i zachowywał się odpowiednio.
Plączące dziecko przeszkadza tobie, a piszczący pies przeszkadza dla wielu innych ludzi.

Posted

Iza. napisał(a):
I to dla mnie właśnie jest chamstwo.
Jedziesz z psem komunikacją publiczną i powinnaś stanąć na głowie żeby był cicho i zachowywał się odpowiednio.
Plączące dziecko przeszkadza tobie, a piszczący pies przeszkadza dla wielu innych ludzi.


Chciałabym zobaczyć, jak sprawiasz, żeby - na wzór tego przykładu - zamknął się miauczący kot.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...