marta9494 Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 No widzicie,mój syn jest wychowywany bezstresowo...W moim tego pojęcia mniemaniu.Nigdy nie dostał lania,ani ode mnie,ani od męża.Naprawdę,mój syn nie wie co to bicie,lub wrzaski.Ale jak narozrabia,to marny jego los.Szlaban na gry,na kompa,na kolegów!Spokojnie,z wielka cierpliwoscią tłumaczę mu,że jesli nie dostosował się do reguł,które go obowiązują,teraz na własne życzenie będzie tego żałował.I koniec.I nie ma zmiłuj się,nie uderzę go nigdy w życiu,ale jak powiem,ze nie może wyjść przez tydzien,to nie wyjdzie,jak mu obiecam wyjazd do Zoo,czy Aquaparku,to pojedzie,ale zawsze musi mieć świadomość,że jeśli coś przeskrobie,taka,czy inna kara go spotka.Poza tym,cały czas z nim rozmawiam(akurat mam na tyle czasy,ze mogę)i jak przylezie do mnie z durnymi pytaniami ,nie odsyłam go,nie mówię,że nie mam czasu.Siadam i gadam,gadam,gadam,aż mi się to gadanie nudzi...Ale wiem,ze uzyskał odpowiedzi na wszystkie pytania i ja wypełniłam swoją misję,chociaż czasem naprawdę mi się nie chce Quote
AngelsDream Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 marta9494 napisał(a):No widzicie,mój syn jest wychowywany bezstresowo...W moim tego pojęcia mniemaniu.Nigdy nie dostał lania,ani ode mnie,ani od męża.Naprawdę,mój syn nie wie co to bicie,lub wrzaski.Ale jak narozrabia,to marny jego los.Szlaban na gry,na kompa,na kolegów!Spokojnie,z wielka cierpliwoscią tłumaczę mu,że jesli nie dostosował się do reguł,które go obowiązują,teraz na własne życzenie będzie tego żałował.I koniec.I nie ma zmiłuj się,nie uderzę go nigdy w życiu,ale jak powiem,ze nie może wyjść przez tydzien,to nie wyjdzie,jak mu obiecam wyjazd do Zoo,czy Aquaparku,to pojedzie,ale zawsze musi mieć świadomość,że jeśli coś przeskrobie,taka,czy inna kara go spotka.Poza tym,cały czas z nim rozmawiam(akurat mam na tyle czasy,ze mogę)i jak przylezie do mnie z durnymi pytaniami ,nie odsyłam go,nie mówię,że nie mam czasu.Siadam i gadam,gadam,gadam,aż mi się to gadanie nudzi...Ale wiem,ze uzyskał odpowiedzi na wszystkie pytania i ja wypełniłam swoją misję,chociaż czasem naprawdę mi się nie chce Wychowanie dziecka i psa jest o tyle podobne, że trzeba mieć na obie rzeczy czas, trzeba chcieć, a kluczem okazuje się konsekwencja. Quote
Saththa Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 AngelsDream napisał(a):Wychowanie dziecka i psa jest o tyle podobne, że trzeba mieć na obie rzeczy czas, trzeba chcieć, a kluczem okazuje się konsekwencja. AMEN! Święte słowa. :modla::modla: Quote
AngelsDream Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 A czasem nie chce się każdemu, to akurat normalne. Gorzej, że niektórym nie zachce się nigdy i stąd tyle wpisów w tym temacie. Czasem my nie mamy sił, by walczyć z własnym psem i wszystko na spacerach nas denerwuje. Czasem inni mają w poważaniu cały świat, a my zszargane nerwy. Quote
sachma Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 wychowanie bezstresowe nie jest takie złe ;) to wszystko zależy od empatii rodziców.. mój brat to diabeł wcielony.. robi co chce, kiedy chce, wykłóca się, rozrabia - rodzice o dziwo w stosunku do niego nie są konsekwentni, to samo babcia i ciocia które również się nim zajmują.. często zachowuje się skandalicznie i często krew mnie zalewa, bo ja w jego wieku nie raz za podobne zachowania dostałam w skórę a on nic. Nigdy w życiu mój brat nie skrzywdził zwierzęcia - jako 3latek bawił się ze szczurami - nigdy, przenigdy, nie zrobił szczurowi krzywdy - moje szczury zawsze go uwielbiały - delikatny, cichy i spokojny w obejściu ze zwierzętami - cała nauka postępowania ze zwierzętami przyszła naturalnie, każdy kontakt ze zwierzakiem był mu od razu tłumaczony - uprzedzaliśmy fakty, zanim w ogóle zbliżył się do psa/jaszczurki/żaby/szczura/kota dostawał jasne instrukcje - od małego uczyliśmy go że zwierzęta czują, że się boją tak samo jak my, że taki pies czy kot czuje to samo co on i powinien je traktować tak jak chce żeby traktowali go inni - widział że psy się delikatnie głaszcze, a nie tłucze - bo przecież wszyscy głaszczą, to czemu on ma bić? kiedy przyszedł Lenny miał 8lat - bał się psa brać na ręce, bo nie chciał mu zrobić krzywdy.. to że dziecko jest rozpieszczone i wychowywane nie konsekwentnie wcale nie znaczy, że będzie sadystą - nie trzeba też pokazać jak to boli, żeby nie bił.. wracając do tematu.. dziś się dowiedziałam że jestem głupią siksą (w ogóle myślałam, że tego określenia się już nie używa - a jednak ;) ) Oczywiście oberwało mi się od psiego rasisty - bo mój pies wyfryzowany i w kubraku do tego o.O' a ja jeszcze śmiem się odezwać, kiedy ktoś otwarcie szydzi z mojego psa, trzymając na smyczy spasionego laba, który ledwo się z podłogi podnosi, jest brudny i śmierdzi od niego na kilometr.. ale jasne brudny pies to szczęśliwy pies.. tak jak i tłusty pies to szczęśliwy pies.. a mój to głupi bo wyfryzowany.. uh szkoda tylko że jego mądry brudny pies nie potrafił wejść do gabinetu wet nie robiąc afery, nie potrafił zamknąć japy i musiał oszczekać wszystko i wszystkich a później musiał mu 15razy powtórzyć "siad", aż w końcu sam go posadził bo pies nie wiedział o co chodzi.. ludzie są nienormalni.. oczywiście miło się nie skończyło.. bo ja wiele potrafię przeczekać, ale nie jak mi ktoś po Lennym jeździ.. zwłaszcza że mam alergię na robienie z pudli kalek.. im bardziej pan się burzył, tym bardziej jego lab się burzył a jak i pan i lab zaczęli drzeć mordę zostali wyproszeni z gabinetu i wszyscy odetchneli z ulgą bo i pan i lab mieli kłopoty z higieną i od razu przestało cichnąć.. Quote
marta9494 Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 AngelsDream napisał(a):Wychowanie dziecka i psa jest o tyle podobne, że trzeba mieć na obie rzeczy czas, trzeba chcieć, a kluczem okazuje się konsekwencja.Dokładnie,zgadzam się w 100% i dlatego wiem,ze ani moje psy,ani mój syn nie odstawią mi żadnego numeru.Ale co się namęczyłam,to tylko ja wiem:) Quote
filodendron Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 ewunian napisał(a): Ale niestety, teraz jest kreowane stwierdzenie "nie krzyczy się na dzieci bo to krzywi ich psychikę" i wychowanie bezstresowe:angryy:... Bo się nie krzyczy, chyba że jest przygłuche :evil_lol: Quote
hecia13 Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 [quote name='marta9494']No widzicie,mój syn jest wychowywany bezstresowo...W moim tego pojęcia mniemaniu.Nigdy nie dostał lania,ani ode mnie,ani od męża.Naprawdę,mój syn nie wie co to bicie,lub wrzaski.Ale jak narozrabia,to marny jego los.Szlaban na gry,na kompa,na kolegów!Spokojnie,z wielka cierpliwoscią tłumaczę mu,że jesli nie dostosował się do reguł,które go obowiązują,teraz na własne życzenie będzie tego żałował.I koniec.I nie ma zmiłuj się,nie uderzę go nigdy w życiu,ale jak powiem,ze nie może wyjść przez tydzien,to nie wyjdzie,jak mu obiecam wyjazd do Zoo,czy Aquaparku,to pojedzie,ale zawsze musi mieć świadomość,że jeśli coś przeskrobie,taka,czy inna kara go spotka.Poza tym,cały czas z nim rozmawiam(akurat mam na tyle czasy,ze mogę)i jak przylezie do mnie z durnymi pytaniami ,nie odsyłam go,nie mówię,że nie mam czasu.Siadam i gadam,gadam,gadam,aż mi się to gadanie nudzi...Ale wiem,ze uzyskał odpowiedzi na wszystkie pytania i ja wypełniłam swoją misję,chociaż czasem naprawdę mi się nie chce Czyli nie jest bezstresowe :) W mniemaniu 99% rodziców bezstresowe to pozwalanie na wszystko. A z przerażeniem obserwuje młodych rodziców, którzy boja sie swoich dzieci, boja się, że dziecko zapłacze, że może nie bedzie ich kochać, bo czegoś zabronili... Quote
Balbina. Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Kiedyś nie było jakiś wychowań bez stresowych i dzieci były normalne, można było wyjść spokojnie na ulicę nie drżąc o swój portfel/torebkę/... nie było tylu narkotyków, dopalaczy i innych g***** i jakoś wyrośli na ludzi:multi: Teraz wychowanie bezstesowe,super niania i te sprawy- i co mamy? Bachory robiące co im się żywnie podoba, dopalacze, gwałcicieli, złodziei, można tak wyliczać bez końca...nie,nie mówię,że powinno się dzieci bić ale lekka reprymenda+konsekwencja czynu by się przydała:angryy: Quote
filodendron Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 No bo kiedyś to nie był kraj, tylko więzienie, a o milicjantach opowiadano dowcipy w rodzaju "spałowałem dziś wywrotowca - i to tak, że aż mu się kredki z piórnika wysypały". Ja tam nie tęsknię. Było wszystko - tylko szum medialny był mniejszy i informacja wolniej przepływała. Quote
hecia13 Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 filodendron napisał(a):No bo kiedyś to nie był kraj, tylko więzienie, a o milicjantach opowiadano dowcipy w rodzaju "spałowałem dziś wywrotowca - i to tak, że aż mu się kredki z piórnika wysypały". Ja tam nie tęsknię. Było wszystko - tylko szum medialny był mniejszy i informacja wolniej przepływała. Masz trochę racji, ale nie do końca :) Zdecydowanie młodzież była lepsza, a dzieciaki grzeczniejsze. Ja sobie nie wyobrażam, żeby w moich czasach ktoś pyskował nauczycielom, sąsiadom, czy jakiejkolwiek obcej osobie - teraz to jest standard, a często przeradza się również w agresję. Jakoś mieliśmy chyba więcej szacunku dla ludzi, a jeśli go nie było - dobre wychowanie kazało zamknąć dziób. A w tej chwili byle gówniarz z podstawówki na zwróconą uwagę wyzywa człowieka od k***, a mamusia jeszcze od siebie dokłada... Chamstwo króluje :( Quote
e-sale Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Najgorsze jest to że niektórzy posiadacze psów leczą nimi jakieś swoje niepowodzenia uważając jednocześnie że ich pies jest jedynym prawdziwym psem a inne to kundle. Z tego podejścia mogą narodzić się różne głupie/śmieszne sytuacje o jakich mowa w tym wątku. Każdy pies to zwierze i kochać można i rasowego i kundla a charakter psa zależy od wielu czynników i nie zawsze kundel jest tym głupszym :) Quote
Balbina. Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 hecia-dokładnie,zgadzam się!:razz:Kiedyś-nauczyciel budził respekt-jak ktoś dostał kilka razy linijką przez łapy to był cicho a teraz nauczyciel drży przed uczniami bo zaraz będzie miał kosz na głowie-ile jest takich sytuacji?... Quote
filodendron Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 hecia13 napisał(a):Masz trochę racji, ale nie do końca :) Zdecydowanie młodzież była lepsza, a dzieciaki grzeczniejsze. Ja sobie nie wyobrażam, żeby w moich czasach ktoś pyskował nauczycielom, sąsiadom, czy jakiejkolwiek obcej osobie - teraz to jest standard, a często przeradza się również w agresję. Jakoś mieliśmy chyba więcej szacunku dla ludzi, a jeśli go nie było - dobre wychowanie kazało zamknąć dziób. A w tej chwili byle gówniarz z podstawówki na zwróconą uwagę wyzywa człowieka od k***, a mamusia jeszcze od siebie dokłada... Chamstwo króluje :( Nie, naprawdę świat aż tak się nie zmienia :) I nie idzie ku gorszemu. Ludziom się tak wydaje, bo im młodość przemija ;) To syndrom złotego wieku - od starożytności wszystkim się wydaje, że złoty wiek był kiedyś, dawno temu a świat zmierza ku upadkowi. Wystarczy poczytać źródła historyczne - a w takim średniowieczu - rety, jak oni wtedy narzekali i marudzili na zepsucie obyczajów ;) Ludzie zawsze dzielili się na lepiej i gorzej wychowanych. I zawsze uwielbiali napawać się dramatycznymi historiami - tyle że kiedyś trzeba było lecieć na rynek pod szubienicę, a teraz wystarczy kupić "Fakt" albo włączyć tv. Quote
filodendron Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Balbina12 napisał(a):hecia-dokładnie,zgadzam się!:razz:Kiedyś-nauczyciel budził respekt-jak ktoś dostał kilka razy linijką przez łapy to był cicho a teraz nauczyciel drży przed uczniami bo zaraz będzie miał kosz na głowie-ile jest takich sytuacji?... No i właśnie to jest dowód na to, że świat zmienia się na lepsze :) Kiedyś byle pseudobelfer mógł Ci bezkarnie zlać dziecko w szkole, a teraz już nie. Quote
Balbina. Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 dziecko wychodzi na tym lepiej ale nauczyciel???Pajdokracja? Quote
filodendron Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Balbina12 napisał(a):dziecko wychodzi na tym lepiej ale nauczyciel???Pajdokracja? A co byś powiedziała szkoleniowcowi/behawioryście, który problemy wychowawcze z psem rozwiązuje lejąc go linijką? Quote
LadyS Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Balbina12 napisał(a):dziecko wychodzi na tym lepiej ale nauczyciel???Pajdokracja? Bez przesady, pochodzę z rodziny nauczycielskiej i tę grupę zawodową obserwuję od najmłodszych lat - jeśli ktoś ma powołanie i zdolności do pracy nauczyciela, to sobie poradzi z każdym towarzystwem, jeśli nie - nie powinien być nauczycielem. Quote
filodendron Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 ladySwallow napisał(a):Bez przesady, pochodzę z rodziny nauczycielskiej i tę grupę zawodową obserwuję od najmłodszych lat - jeśli ktoś ma powołanie i zdolności do pracy nauczyciela, to sobie poradzi z każdym towarzystwem, jeśli nie - nie powinien być nauczycielem. Otóż to. Święte słowa. Problem nie w dzieciach, ale w powołaniach. Jak w Kościele, hihi Quote
Balbina. Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 dziecko ma chyba jednak bardziej złożone procesy myślowe i powinno wiedzieć ,że wkładanie nauczycielowi kosza na łeb jest ZŁE. Moja mama tez jest nauczycielem-charakterek ma, ale z niektórymi przypadkami nie idzie sobie poradzić inaczej niż-nie mówię o biciu-ale lekkie przywrócenie do równowagi się przydaje. Bo co ma zrobić jak dzieciak wtyka innemu głowę do kibla , przezywa i robi jeszcze inne rzeczy?Prowadzić pedagogiczne rozmowy?Przy trudniejszych charakterkach to NIC NIE DAJE.Dopiero ja gówniarz miał porządną rozmowę+obniżona ocena z zachowania+przeprosiny kolegi Quote
filodendron Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Balbina12 napisał(a):Dopiero ja gówniarz miał porządną rozmowę+obniżona ocena z zachowania+przeprosiny kolegi Znaczy, dało się bez lania? ;) Quote
LadyS Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Balbina12 napisał(a):dziecko ma chyba jednak bardziej złożone procesy myślowe i powinno wiedzieć ,że wkładanie nauczycielowi kosza na łeb jest ZŁE. Moja mama tez jest nauczycielem-charakterek ma, ale z niektórymi przypadkami nie idzie sobie poradzić inaczej niż-nie mówię o biciu-ale lekkie przywrócenie do równowagi się przydaje. Bo co ma zrobić jak dzieciak wtyka innemu głowę do kibla , przezywa i robi jeszcze inne rzeczy?Prowadzić pedagogiczne rozmowy?Przy trudniejszych charakterkach to NIC NIE DAJE.Dopiero ja gówniarz miał porządną rozmowę+obniżona ocena z zachowania+przeprosiny kolegi No i obniżenie oceny, rozmowa z rodzicami, wysłanie do pedagoga, zwrócenie uwagi opieki społecznej, a nawet wezwanie policji czy dzielnicowego nadal leży w kompetencji nauczyciela. Do przemocy zniża się tylko ten, kto nie umie sobie poradzić w inny sposób. Poza tym - to nie szkoła ma wychowywać, tylko rodzice. A że niektórzy nauczyciele nijak się nie nadają, no to już jest inna kwestia - wejdzie im na głowę nawet najspokojniejszy uczeń. Quote
Balbina. Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 znaczy dało się, zresztą mama nigdy nie miała takich zapędów-mimo,że od babci często dostawała w tyłek.chodzi mi raczej o większą dyscyplinę bo niuńkanie i słodzenie jak narazie-na dobre nie wychodzi. Quote
hecia13 Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 No cóż, ja chodziłam do szkół w latach 68 - 80 i jakoś nie przypominam sobie, żeby nauczyciele kogoś bili... Pewne sprawy osiągało się całkiem inaczej. Ale nie było ubliżania nauczycielom, wkładania koszy na głowę, nieodrabiania lekcji "bo mi się nie chce", szkoła nie potrzebowała zgody rodziców na pozostawienie tłumoka na drugi rok w tej samej klasie. I nikt nie organizował pracownikom szkół szkoleń mówiących o tym, że dziecka nie wolno broń Boże dotknąć. Jak maluch płakał, bo się przewrócił, pani pogłaskała po głowie, przytuliła i było OK. Quote
Balbina. Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 "pani pogłaskała po głowie, przytuliła" teraz zostałaby posądzona o molestowanie:mdrmed: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.