Diora Posted December 29, 2010 Posted December 29, 2010 [quote name='Merrick'] Straż przyjechała, pies okazał się szczepiony ( uff ) i wlepili jej mandat. HK, przecież tak właśnie zrobiła... Quote
Aleksandrossa Posted December 29, 2010 Posted December 29, 2010 Hmm... U nas we wsi też jest ,,mądry" właściciel który swojego onka puszcza luzem po okolicy. Na dodatek rzuca się na inne psy (kiedyś u nich na podwórku widziałam zagryzionego szczeniaka :O). Ostatnio jak moja suczka miała cieczkę to kilka razy dziennie czatował u nas pod bramą a nawet na podwórko wchodził. Do ludzi ponoć jest przyjazny, ale gdy moja siostra szła z naszym onkiem to tamten wybiegł na ulicę i rzucił się na naszego psa :O! Siostra zaczęła krzyczeć ,,POMOCY!" a ten tylko zawołał psa i zamknął brame... Nie zapytał czy nic się nie stało itp... Ogólnie to miły człowiek tylko te jego wypuszczanie psów jest takie denerwujące... Wieczorami to aż strach tamtędy przechodzić... Facet ma też amstaffa ale od jakiegoś czasu jego nie wypuszcza... Kiedyś jak go zobaczyłyśmy na ulicy to polami musiałyśmy wracać bo bałyśmy się że nas pogryzie... Poza tym zagryzł psa mojej koleżanki... Da się coś z tym zrobić? Bo u nas ludzie nie interweniują... Sądze że dopiero by coś zrobili jakby ten pies kogoś pogryzł... Ja sama mam 2 onki ale NIGDY ich nie wypuszczam żeby sobie same pobiegały... Sądze że na ludzi by się nie rzucały ale sam fakt że psy biegają bez opieki to dla mnie absurd... Quote
Martens Posted December 29, 2010 Posted December 29, 2010 Mój kolega, a konkretnie jego rodzice, zaczęli ostatnio wypuszczać wieczorem pieska na samotne spacery po okolicy - mix kaukaza :razz: Jak zobaczyłam go na spacerze z Baryłą, mało nie zeszłam ze strachu, bo zawsze rzucał się jak wściekły za bramą, ale nas ominął. Poględziłam, kolega swoje, że on łagodny, że nie zaczepia nikogo, a w sumie to jego matka go wypuszcza i mówił jej, żeby tego nie robiła, ale ona wie lepiej. Efektów doczekali się dość szybko, pies od paru dni źle się czuł, a w niedzielę już nie podnosił nawet głowy i nie trzymał moczu, pędzili na ostry dyżur na kroplówki; prawdopodobnie pies został podtruty albo uderzony/potrącony przez auto w okolice kręgosłupa. Już podobno z nim lepiej; ciekawe czy rodzinka skojarzy stan psa z wypuszczaniem go samopas, czy dalej będą pieska radośnie wysyłać na wieczorne wycieczki :roll: Quote
Merrick Posted December 29, 2010 Posted December 29, 2010 filodendron napisał(a):Weź od lekarza opis obrażeń i żądaj od właścicieli kasy na leczenie blizn. Silikonowy żel do leczenia blizn Dermatix kosztuje od 120 do 150 zł za malutką tubeczkę 15 gram - powinno się go stosować około roku (bardzo fajny, zapobiega tworzeniu się bliznowców - polecam). Dzięki za podpowiedź, o tym nie pomyślałam. Póki co faszeruję się lekami przeciwbólowymi bo noga mnie rwie jak wszyscy diabli :( Quote
anka_szklanka Posted December 29, 2010 Posted December 29, 2010 Martens napisał(a):Mój kolega, a konkretnie jego rodzice, zaczęli ostatnio wypuszczać wieczorem pieska na samotne spacery po okolicy - mix kaukaza :razz: Jak zobaczyłam go na spacerze z Baryłą, mało nie zeszłam ze strachu, bo zawsze rzucał się jak wściekły za bramą, ale nas ominął. Poględziłam, kolega swoje, że on łagodny, że nie zaczepia nikogo, a w sumie to jego matka go wypuszcza i mówił jej, żeby tego nie robiła, ale ona wie lepiej. Efektów doczekali się dość szybko, pies od paru dni źle się czuł, a w niedzielę już nie podnosił nawet głowy i nie trzymał moczu, pędzili na ostry dyżur na kroplówki; prawdopodobnie pies został podtruty albo uderzony/potrącony przez auto w okolice kręgosłupa. Już podobno z nim lepiej; ciekawe czy rodzinka skojarzy stan psa z wypuszczaniem go samopas, czy dalej będą pieska radośnie wysyłać na wieczorne wycieczki :roll: włąśnie miałam napisać, że bezmózgi nie zdają sobie sprawy, jak bardzo zagrożony jest również ICH pies. Ludzie notorycznie trują psy na osiedlach, w spuszczeniu wpier... też pewnie nie mają oporów, o potrąceniu przez samochód nie wspomne .... no tak, ale piesek łagodny i nikogo nie zaczepi :/ Quote
Martens Posted December 29, 2010 Posted December 29, 2010 A najgorsze, że mentalność takich ludzi mówi, że winny jest każdy tylko nie oni - zasrany pirat drogowy co nie zdążył wyhamować przed psem, sąsiad co sypnął trutkę, albo w ogóle pies, że głupi jak zjadł... Tylko nie oni, że wypuścili zwierzaka bez opieki. Quote
Greven Posted December 29, 2010 Posted December 29, 2010 Jestem spokojna, jestem grzeczna. To, że mam agresywnego psa, to mój problem i moja w tym głowa, żeby nad problemem panować. Ale dziś ja byłam agresywna, nie pies. Byłam też niespokojna i niegrzeczna. I wcale się tego nie wstydzę, bo niecierpię durniów i narkomanów. Czy tak trudno zrozumieć człowiekowi z młodym wilczurem, gdy prosi się go o zabranie psa, że ma tego psa zabrać? Prosiłam o to stojąc na jezdni, światło już czerwone, ale nijak wejść na chodnik, bo wilczur doskakuje, jazgocze... moja Tanga nadspodziewanie spokojna, ale wiem że koło wilczura bezpiecznie nie przejdę. A pan z debilnym uśmiechem (w sumie młody chłopak i początkowo myślałam, że może upośledzony, bo ruchy ma powolne i jak coś do niego powiesz, to zawsze się uśmiecha... tak myślałam do czasu, aż nie poczułam smrodu trawy ze skręta, którego ćmił) stoi na chodniku ze smyczą w ręku, smycz nie połączona z psem. Wilczurek miota się, szczeka. Pan stoi, kaptur na głowie, wzrok nieprzytomny. Otrzeźwiło go dopiero "weź tego psa matole!". Zapiął smycz, pyknął dymem i poszedł. Quote
evel Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 A co powiecie na to? Jedno z dużych lubelskich osiedli. Grupka psów podczas szkolenia, wszystkie psy na smyczach. Teren - plac w wąwozie, otoczony górkami, "wyjeżdżona" przez sanki część bezdrzewnej górki ciągnie się przez większą część wąwozu. W niedalekiej odległości od psów dzieci zjeżdżają na sankach. Generalnie nic się nie dzieje, psy skupione na szkoleniu, dzieci sobie jeżdżą w odpowiedniej odległości. W pewnym momencie przychodzi ojciec z dzieckiem, wchodzi na górkę przed psami i puszcza dziecko na sankach w taki sposób, że dziecko wjeżdża prosto w psy. Jeden z psów, który obrywa sankami, strzela zębami, trafia w skafander dziecka, jest dziura. Inteligentny tatuś w ryk, że on zadzwoni po policję, że psy to tylko w kagańcach, ogólnie wrzask i rwetes. Powiedzcie mi... który normalny rodzic, mając do wyboru jakieś 2-3 km górki przystosowanej do zjeżdżania na sankach, puszcza dziecko akurat prosto w grupę obcych psów? Bo zwątpiłam w tym momencie :roll: Quote
Balbina. Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Myślałam,że wyjdę wczoraj z siebie...Szłam około 18 z Frankiem uliczką i z naprzeciwka idzie babcia z nieco otyłym pekińczykiem. Idzie wprost na nas,więc schodzę na trawnik i czekam.... Za chwile słyszę-co się głupia boisz, mój nic nie zrobi:crazyeye: Odparłam,że mój i owszem więc proszę nie wchodzić na nas z impetem, bo może być jatka. Pani na to-nie,nie nic się nie stanie.Powiedziałam więc jej ,ze wiem, jak mój pies reaguje na to ona-nie , nie nic nie wiesz. Powoli mój ton przeradzał się w krzyk bo pekińczyk lazł wprost na mojego psa więc mówię ,ze ZNAM SWOJEGO PSA WIĘC PROSZĘ NIE IŚĆ WPROST NA MNIE.I co na to pani?Nie,nie:razz: Szła do końca uliczki mamrocząc słowo NIE jak taka nakręcona:cool3: Rzeczywiście, nie znam swojego psa i nie wiem jak reaguje na infantylne samce,oczywiście:shake: Quote
awaria Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 evel napisał(a): Powiedzcie mi... który normalny rodzic, mając do wyboru jakieś 2-3 km górki przystosowanej do zjeżdżania na sankach, puszcza dziecko akurat prosto w grupę obcych psów? Bo zwątpiłam w tym momencie :roll: Ja już dawno przestałam wierzyć w istnienie mitycznego stworzenia, które ktoś kiedyś nazwał "normalnym rodzicem" ;) Taka sama szansa na spotkanie jak mniej więcej hmm... z jednorożcem :P Quote
Szura Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Haha, ja się niedługo zaprzyjaźnię z większością podbiegaczy na osiedlu. :D Mój Tonic psy owszem, lubi, ale się boi (dużo mniej gdy jest na spacerze ze 'swoimi' psami) i potrzebuje sporo czasu i subtelności ze strony drugiego psa, żeby się zakumplować - a tego podbiegacze mu nie oferują. Jako że szybko zorientował się, że csy, ucieczka itd na mało kogo działają, to coraz chętniej szczerzy zęby, kłapie i warczy. A to z kolei nie podoba się mnie, agresja lękowa czy smyczowa fajna nie jest. No więc jako że innego pomysłu na razie nie mam, to na widok podbiegacza schodzę do jego poziomu, wylewnie się witam i ogólnie staram się wziąć psa 'na klatę', żeby Tonic zobaczył, że psy są niestraszne. O ile taki podbiegacz jest sam, to pół biedy, ale jakbyście mogli zobaczyć minę właścicieli, gdy po dwukrotnej prośbie o odwołanie psa padam na ziemię i miziam ich jorczki, pekińczyki czy insze stworzonka. :D Paru w pośpiechu zabrało psa od 'wariatki'. ;) Denerwujące są komentarze znających mojego psa lepiej psiarzy. Nie jest moim obowiązkiem tłumaczyć wszystkim, że mój pies się boi i nie ma ochoty zapoznawać się z ich pociechą, ani spowiadać się, jak z psem pracuję, żeby to zmienić (a znalazł się taki dziadunio, na moje 'proszę zabrać psa, mój się boi' usłyszałam 'a to trzeba go przyzwyczaić' z jednoczesnym poluzowaniem smyczy...). Mnie nie obchodzi, czy to suczka, czy ich nie ugryzie, czy chce się tylko pobawić/przywitać lub co sądzą o moim zachowaniu. Na prośbę o zabranie psa ich obowiązkiem jest zabranie psa i kropka. We wszelkie dyskusje mogą się wdawać potem. O tyle mnie to męczy, że do większości łagodny, spokojny głos po prostu nie dociera, a ja niezbyt mogę się wydrzeć, bo uważam, że to się źle może odbić na Toniku. Ale są też tacy zachowujący się super, i podsumowując póki co spacery naprawdę są miłe. Dziś nawet pan z onkiem jak zobaczył, jaki Toniek wystrachany, to zaproponował, żebym kawałek za nim poszła, bo jego psiak spokojny, a mój będzie miał szansę pooglądać, powąchać i się przyzwyczaić do tego, że obce psy nie są zagrożeniem. :D Quote
Balbina. Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 awaria napisał(a):Ja już dawno przestałam wierzyć w istnienie mitycznego stworzenia, które ktoś kiedyś nazwał "normalnym rodzicem" ;) Taka sama szansa na spotkanie jak mniej więcej hmm... z jednorożcem :P Zgadzam się! Ja mam dosyć rodziców uważających swoje dzieci za 'święte krowy' a mnie najlepiej na wygnanie bo mam psa który uwaga -może być zapchlony -zapewne jest nieszczepiony -z całą pewnością porobi rany cięte i szarpane -zrobi kupę(to rzeczywiście straszne i hańbiące tym bardziej,ze ja jeszcze na oczach dziecka ową kupę sprzątam!) -dziecko się go boi(to też MOJA wina) -dziecko nie lubi psów poza tym mój pies jest TYLKO PSEM a ich dziecko to AŻ DZIECKO i upoważnia je to do -wtykania mojemu psy badyli do oczy -walenia w niego kamieniami -kopania -wtykania palców do oczu -deptania -gonienia :diabloti: Quote
hecia13 Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Balbina12 napisał(a):Zgadzam się! Ja mam dosyć rodziców uważających swoje dzieci za 'święte krowy' a mnie najlepiej na wygnanie bo mam psa który uwaga -może być zapchlony -zapewne jest nieszczepiony -z całą pewnością porobi rany cięte i szarpane -zrobi kupę(to rzeczywiście straszne i hańbiące tym bardziej,ze ja jeszcze na oczach dziecka ową kupę sprzątam!) -dziecko się go boi(to też MOJA wina) -dziecko nie lubi psów poza tym mój pies jest TYLKO PSEM a ich dziecko to AŻ DZIECKO i upoważnia je to do -wtykania mojemu psy badyli do oczy -walenia w niego kamieniami -kopania -wtykania palców do oczu -deptania -gonienia :diabloti: Łomatko, to straszne ale prawdziwe... Wiesz ja jestem, albo raczej byłam (bo moje dzieci są już dorosłe) zdecydowanie normalnym rodzicem. W domu był pies, którego nie wolno było dręczyć, przeszkadzać w jedzeniu, zabierać zabawek. Na spacerach były obce psy, od których należało się trzymać z daleka i w żadnym wypadku nie wyciągać do nich łap bez pytania, drażnić, podchodzić. I moje dzieci od najmłodszych lat o tym wiedziały. I wierz mi, że większość moich znajomych w tamtych czasach taka była. To teraz, w dobie koszmarnej pajdokracji dzieci są świętymi krowami, którym wszystko wolno, a każdy pies to agresor... Rodzice są zdecydowanie psychiczni :-o Quote
Balbina. Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 no mnie najbardziej rozwaliła sytuacja kiedy szłam z Frankiem i kolegą ,Franek byl bez smyczy ale szedł 1-2 metry przede mną.Dzieciak podleciał a w obu rękach trzymał około 2 metrowe kije.Zaszczuł Franka pod ścianę bloku i zaczął mu wbijać patyki do oczu.Tak sie zdenerwowałam,że chyba przestałam nad soba panować.Podleciałam,wyrwałam mu badyle i nawrzeszczałam na niego a potem patrzę-a na balkonie stoi jego matka i ... ze spokojem pali peta...myślałam,ze eksploduję... Quote
Litterka Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Zazwyczaj nie odpowiadam przemocą na przemoc, ale trzeba było młodemu wtrzepać parę "wychowawczych" klapsów na d... - tak, żeby tylko nastraszyć, a mamuśkę jednak trochę otrzeźwić. Obserwuję dzieci i ich rodziców i to, co widzę skutecznie mnie odstrasza od zostania matką... Quote
Balbina. Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 dokładnie!ale zostałabym wtedy posądzona o niewychowawcze metody itp.:angryy: Za to bardzo wychowawcze jest pozwalanie dzieciakom na wszystko co im się podoba a potem są historie z kotem rzucanym o ścinę itp.Mnie narazie macierzyństwo-również odstrasza.Chyba nie miałabym cierpliwości dla takiego stworzonka:cool3: O wiele bardziej wolę psy- przez co równiez przyczepiono mi łatkę psychicznej bo dzieci są takie sweet i takie kochane a psy to agresory i śmierdziele.Polska mentalność.:cool1: Quote
marta9494 Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Ja akurat co do dzieci mam mieszane uczucia,ale parę razy widziałam typowe ,złosliwe dokuczanie psu lub kotu.Wtedy biorę delikwenta(w zależności od wieku dziecka)i bardzo obrazowo tłumaczę jak to jest jak pieska za ucho tarmosisz.Stosowałam to już kilka razy i zawsze działa.Nie znęcam sie nad dziećmi ,ale np.raz(jedyny)mój syn złapał Lilę za włosy(chciał jej coś tam udowodnić chyba)mały był, miał ze trzy lata.Uwiesił się na tej dupie wołowej i tak wisiał(ja akurat gotowałam i nie zauważyłam,że mały wisi na psie)ale za to jak zauważyłam,podeszłam spokojnie,zwlekłam syna i mówię:"Fajnie się wisiało?"na to mały tylko popatrzył.No to ja go za pejsa(kępka włosów koło ucha)i lekko pociągnęłam.I pytam :"miło?""lubisz?""chciałbyś żebym ja ci tak zabawki zabierała?"'nieeeeeeeeeeeee"Od tamtej pory wie dobrze,że psa boli tak jak nas i nawet nie próbuje jej tarmosić.Miałam szczęście,że Lila to taki pies,ze niczym jej nie zdenerwujesz,a jeśli już chodzi o dzieci,to mogą z nią robić co chcą(ewentualnie próbowałaby zwiewać),ale znając jej charakter,nie pozwalam na tarmoszenie jej,czy skakanie po niej(były dzieci,które tego próbowały)Ale to,że pies ma cierpliwość nie znaczy pozwalać ją męczyć. Quote
kasia_owczarzak Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Byłam wczoraj na targowicy z moją Cziną. Weszłam do jednego ze sklepów i zapięłam Czinulę za smycz do kraty. Będąc w sklepie doskonale widziałam ją przez szybę. Leżała sobie spokojnie (wręcz bym powiedziała, że zdrzemnęła się). Nie było mnie przez 4-5 minuty. Kiedy wyszłam, parę metrów od mojej nadal śpiącej suni, stoi starsze małżeństwo. Nagle, ku mojemu zaskoczeniu, starszy pan zaczyna na mnie wrzeszczeć o to, że on wraz ze swoją małżonką chcieli wejść do sklepu, a mój pies pokazał na niego kły !!!!! Moja Czina i pokazywanie kłów na ludzi, to dwie sprzeczne informację (tym bardziej, że ona leżała z drugiej strony niż wejście). Skomentowałam, to tylko tak, by raczej uważał na mnie, bo ja szybciej ugryzę niż mój pies. Wtedy ze sklepu wyszedł inny klient, który stał za mną w kolejce, który słyszał naszą rozmowę. Dołożył starszemu panu tekstem: " Czy nikt Panu nie powiedział, że nie wolno kłamać???" - i poszedł :lol: www.czina.pl Quote
ewunian Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Wczoraj byłam pod SCC w Katowicach... I co widzę - dwójka dzieciaków (rodzeństwo 8-10) gania (źle powiedziane, bo pies był przywiązany pod sklepem) małego kundelka z kijami, wali najtwardszym śniegiem, itp. Po minucie "fajnusiej zabawy" wchodzą z rodzicami do sklepu - chłopak - starszy - pokazuje palcem na psa... Nie wiem co mówi (ale na pewno nie pochwalił się tacie, że właśnie dołożył słabszemu od siebie) - ale tatuś go po tym po główce pogłaskał:angryy:... Myślałam że zejdę na miejscu... Potem zauważyłam że kundelka odwiązuje jakaś kobiecina, minimum 70 lat. Psiak lekko kulał. Poszłam do tesco na weekend coś kupić i rodzinkę z potworkami zobaczyłam... Mały rozbójnik dostał ode mnie bezsłowną reprymendę (jakby była słowna, toby musieli pół ochrony wzywać (do mnie oczywiście:diabloti:)). O dziwo, zaczerwienił się. Może jeszcze wyjdą z niego ludzie... Takie zachowanie to wynik wychowania no i postępu (?) edukacyjno - intelektualnego. Zależy też chyba od środowiska. Nie wyobrażam sobie, by moja 9 - letnia siostra biła zwierzęta, kiedy od dziecka wychowuje się ją i inne dzieciaki wśród zwierząt (aktualnie 3 psy, 5 kotów, kury, "blondynki" w chlewiku, a dawniej to i rogate i podkute czworonogi bywały), uczy empatii i tego, że każdemu należy się szacunek... Quote
vege* Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 A ja ostatnio spotkałam miłą panią ok 60 albo już po, z wnuczkiem, dzieciak jak zobaczył Nukę to zaczął krzyczeć "Asta, Asta", pani od razu powiedziała dzieciakowi, ze nie wolno krzyczeć w obecności drugiego pieska bo może się zdenerwować i powiedziała, że w domu też ma Astrę (chodziło o ich Malamutkę ;-) ) dzieciak od razu szedł cicho i poszedł ze swoją babcią do kiosku po balony :-) a jednak czasem cuda się zdarzają Quote
Balbina. Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 apropos sklepów-ostatnio czekałam na koleżankę przy netto.Było po 20, zimno, wiatr więc postanowiłam wejść do środka.Jak wchodzi się do netto to jest najpierw taki przedsionek z gumą do wycierania butów a potem drugi przedsionek(w naszym przypadku z piekarnią,która wtedy była dawno zamknięta,pieczywa nie było)od którego jest wejście na salę.No i stanęłam z Frankiem zupełnie za tym pierwszym przedsionkiem w rogu,jedzenie było dopiero na sali od której dzieliło nas kilkanaście metrów.Franek wcisnął się w róg ja stanełam tak coby go nie było widać i stoimy.Naglę słyszę-jazda stąd!Odwracam się a przede mną stoi taki chlopek-roztropek, ledwo trzyma ten baniak wody a morde drze za dwóch.Lekko zdziwiona mówię-proszę???A on na to-to nie chlew tylko sklep spożywczy więc jazda z tym zapchlonym kundlem!Taka woń od niego leciała jak to mówił,że nie wytrzymałam i odparłam-ten pies jest czystszy od 90% ludzi tu przebywających poza tym jedzenie znajduje się kilkanaście metrów dalej więc chyba mój 3 kilowy pies wciśnięty w róg nie jest tu zagrożeniem epidemiologicznym.Spojrzał się na mnie,podciągnął baniak z wodą i poszedł mamrocząc coś o zapchlonych kundlach...świetną mamy mentalność-powalającą.3kilowy pies wciśnięty w róg stanowi problem a pijaczyna staczająca się na wszystkich w MZK czy dzieciak bite 15 minut ryczące bo chce lizacka już nie. Quote
vege* Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 ewunian napisał(a):Nie wyobrażam sobie, by moja 9 - letnia siostra biła zwierzęta, kiedy od dziecka wychowuje się ją i inne dzieciaki wśród zwierząt (aktualnie 3 psy, 5 kotów, kury, "blondynki" w chlewiku, a dawniej to i rogate i podkute czworonogi bywały), uczy empatii i tego, że każdemu należy się szacunek... Nasi znajomi ze wsi mają troje dzieci chłopak 17 lat (Paweł) , dziewczyna 16 lat (Justyna) , i jeszcze jeden chłopczyk lat 7-8 ( Kamil). Kiedyś jak Kamil miał ok 4 lata, Paweł od kolegi przyniósł małego kotka ok 3 mies. Kotem był bardzo fajny przymilny, ciągle siedział mi na kolanach i spał. Zostawiłam więc go na tarasie na ławce śpiącego i poszłam na chwilkę do domu bo Justyna mnie po coś wołała, za chwilę wychodzę z domu, patrzę kotek idzie sobie po trawie, podlatuje Kamil pierze go za ogon i łup o ziemię, no to się drę, żeby zostawił kota bo go zaraz zrównam z ziemią (Kamila, nie kota), Kamil się tylko zaśmiał i ponownie chciał wziąć kota, więc ja idę do niego, biorę go za schaby i również zrobiłam lekkie bum o ścianę :diabloti: od tamtej pory Kamil już NIGDY nawet psa ani kota, ani krowy nie uderzył, teraz to nawet się nimi opiekuje :diabloti: Jednak nie ma innej metody, bo słowne nie działają wgl :/ Quote
ewunian Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 wiesz... nas wychowywali dziadkowie - pokolenie przedwojenne (rodzice pracowali do późna), dość surowi, jeśli chodzi o posłuszeństwo... wiadomo było, że jak się potarmosimy, to będzie kara, czy to niedostanie głupiego słodycza, zakaz i tak rzadko oglądanego TV, czy pomoc w poważniejszych pracach w gospodarstwie(podściółkę zmienić, kozę wydoić, jak byliśmy starsi to i krówkami się zająć). Brat w wieku 5 lat specjalnie przydepnął psu ogon - coś go rozzłościło... od czasu przetrzepania mu skóry - delikatnie, by moi dziadkowie nie wyszli za dzieciobijców - więcej tego nie zrobił. Ale niestety, teraz jest kreowane stwierdzenie "nie krzyczy się na dzieci bo to krzywi ich psychikę" i wychowanie bezstresowe:angryy:... Quote
hecia13 Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Wychowanie bezstresowe to jakiś totalny koszmar... Ja byłam wychowywana zdecydowanie "stresowo" i nieraz oberwałam od mojej matki. Moje dzieci bite nie były, ale wiedziały doskonale co im wolno, a czego nie, pewne dość powszechne obecnie zachowania nawet by im do głowy nie przyszły. Głupi rodzice nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę robią tym dzieciom a przy okazji i sobie - taki bezstresowo chowany bachor myśli wyłącznie o sobie, potrzeby innych są mu całkowicie obojętne. Quote
Litterka Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Wychowanie bezstresowe... Chyba żadne inne słowa nie wyprowadzają mnie z równowagi równie skutecznie... Mam koleżankę. Koleżanka ma syna, obecnie lat 2,5. Mały jest wychowywany w sposób leniwy. Wygląda to tak: Adrian robi coś, czego mu nie wolno, więc Mama: Adrianku, zostaw. Dziecko nie reaguje. Adrian, zostaw to! Dziecko nie reaguje. Na co mamusia ze stoickim spokojem: A, tam... Chociaż kota mają i tak właściwie mały mu krzywdy nie robi i wie, że tak nie wolno. Może dlatego, że kot, jeśli trzeba, potrafi pokazać pazury :diabloti: Tylko ciekawe, co będzie za parę lat, jeśli dalej będzie uczyć syna, że jej się nie słucha, bo po co :angryy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.