kasia_owczarzak Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 Zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia dla Wszystkich dogomaniaków oraz ich pupili życzy Kaśka z Cziną Małą i Joszim www.czina.pl Quote
Balbina. Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 zastanawiam się od kilku minut czy warczący pies wiszący na moim rękawie wyraża chęć do zabawy???Bo z taką sytuacją się dzisiaj spotkałam.Szłam sobie z F. a zza roku wyleciał rudy kundelek.Zjeżył się na mojego psa i zaczął go atakować.Wziełam Franca za szele do góry i bezskutecznie szukam właściciela za horyzoncie.Nagle widzę idącego alejką dziadka który rozmawia niczym nie zakłóconym spokojem z kolegom...Krzyknęłam ,ze ma zabarać psa na co usłyszałam,że on się zawsze tak bawi.Pies widząc Franka na moich rękach zaczął na mnie skakać.Po kilku nieudanych próbach wczepił ostre ząbki w rękaw kurtki i wisiał poszarpując...Nosz myślałam ,że wybuchnę.Wrzasnęłam jeszcze raz a pan dalej ciągnął-reeeeksio taaak sięęę baaaawi...Z pełnym spokojem zapytałam więc czy nie chciałby się pobawić z mooooim pieeeeskiem, on luuuubi innnnne pieeeeskiii tyyyylko taaak czaseeeem w zaaaabawia waaaarczyyy naaaa innnne pieeeeski.Cudem znalazła się smycz i cudem pan potrafił ją przyczepić do obroży... mimo wszystko wszystkiego naj na święta i przede wszystkim-spokojnych spacerków życzymy ;) Agata z Frankiem Quote
grandit Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 Balbina12 napisał(a):zastanawiam się od kilku minut czy warczący pies wiszący na moim rękawie wyraża chęć do zabawy???Bo z taką sytuacją się dzisiaj spotkałam.Szłam sobie z F. a zza roku wyleciał rudy kundelek.Zjeżył się na mojego psa i zaczął go atakować.Wziełam Franca za szele do góry i bezskutecznie szukam właściciela za horyzoncie.Nagle widzę idącego alejką dziadka który rozmawia niczym nie zakłóconym spokojem z kolegom...Krzyknęłam ,ze ma zabarać psa na co usłyszałam,że on się zawsze tak bawi.Pies widząc Franka na moich rękach zaczął na mnie skakać.Po kilku nieudanych próbach wczepił ostre ząbki w rękaw kurtki i wisiał poszarpując...Nosz myślałam ,że wybuchnę.Wrzasnęłam jeszcze raz a pan dalej ciągnął-reeeeksio taaak sięęę baaaawi...Z pełnym spokojem zapytałam więc czy nie chciałby się pobawić z mooooim pieeeeskiem, on luuuubi innnnne pieeeeskiii tyyyylko taaak czaseeeem w zaaaabawia waaaarczyyy naaaa innnne pieeeeski.Cudem znalazła się smycz i cudem pan potrafił ją przyczepić do obroży... mimo wszystko wszystkiego naj na święta i przede wszystkim-spokojnych spacerków życzymy ;) Agata z Frankiem dlaczego Pani nie ukraca podobnych zachowań dzwoniąc po straż miejską ? zwłaszcza ze w tej sytuacji dowód stanowiłaby kurtka, a może i ślady na ręce przeczytałem kilka ostatnich stron i dziwie się dlaczego ludzie przechodzą już do rutyny jaką jest najwyżej ewentualna reprymenda słowna na właściciela, gdzie widać że na ludzi to nie skutkuje bo przecież po zdaniu "on lubi inne pieski tak czasem w zabawie warczy na inne pieski" odrazu wskazuje że trafiliśmy na osobę nieodpowiedzialną , nic innego oprócz kary finansowej do nich nie dotrze według mojej opinii Quote
Saite Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 grandit napisał(a):dlaczego Pani nie ukraca podobnych zachowań dzwoniąc po straż miejską ? zwłaszcza ze w tej sytuacji dowód stanowiłaby kurtka, a może i ślady na ręce przeczytałem kilka ostatnich stron i dziwie się dlaczego ludzie przechodzą już do rutyny jaką jest najwyżej ewentualna reprymenda słowna na właściciela, gdzie widać że na ludzi to nie skutkuje bo przecież po zdaniu "on lubi inne pieski tak czasem w zabawie warczy na inne pieski" odrazu wskazuje że trafiliśmy na osobę nieodpowiedzialną , nic innego oprócz kary finansowej do nich nie dotrze według mojej opinii Gdyby to było takie proste... Aby interwencja była skuteczna, to należy przytrzymać cudzego psa/ właściciela do czasu przyjazdu SM, a w praktyce nie jest to takie proste. Quote
evel Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 Saite napisał(a):Gdyby to było takie proste... Aby interwencja była skuteczna, to należy przytrzymać cudzego psa/ właściciela do czasu przyjazdu SM, a w praktyce nie jest to takie proste. Ano niestety. No i nie wszędzie jest SM, a policja ma w poważaniu takie sprawy, bo im się nie chce... Quote
grandit Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 [quote name='Saite']Gdyby to było takie proste... Aby interwencja była skuteczna, to należy przytrzymać cudzego psa/ właściciela do czasu przyjazdu SM, a w praktyce nie jest to takie proste. A czy wszystko w życiu jest takie proste? Policja się tymi sprawami nie zajmuje, dlatego lepiej od razu przedzwonić na straż miejską i się nie rozłączać, podążając za właścicielem nie tracąc go z pola widzenia .Tak łatwo odpuszczając nic nie zmienimy i sytuacje będą się powtarzać. Quote
Martens Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 U mnie nie ma SM. Wezwałam policję w sytuacji, kiedy puszczony luzem bokser zaatakował moją sukę, ale i pies i właściciel dawno się oddalili, zanim policja przyjechała. Teraz stawiam na gaz pieprzowy, łańcuch i inne kwiatki upchane po kieszeniach... :evil_lol: Quote
anorektyczna.nerka Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 A ja cholera jasna nie chcę nosić różnych tego typu rzeczy w kieszeniach, tym bardziej, że wtedy, kiedy jest ciepło nie zawsze mam takie kieszenie, aby pomieścić, telefon, woreczek na wszelki wypadek, "miotacz gazu" + broń rodem z Terminatora. W zeszłym tygodniu podprowadzała mnie do domu po szkole przyjaciółka ze swoim beaglem. Jak zawsze sprawdziłam, czy brama pewnego "pana" jest zamknięta no i była., więc poszłyśmy.. jakieś 50m za posesją zobaczyłyśmy wielkie bydl. Kazałam Klaudii przyspieszyć, a sama starałam się zasłonić Batona(imię psa mojej kol). Na niewiele się to zdało, bo po ok 3 minutach ten powalony pchlarz się rzucił na beagla. Na początku myślałam, że on będzie chciał powąchać, albo przydusić do ziemi Batona, ale ten kundel od razu wystartował do karku robiąc tam dwie rany szarpane na 3 szwy, a następnie złapał za bok i trząsł psem Klaudii jak jakąś szmacianą lalką. W tym czasie kopałyśmy tą agresywną kupę mięsa, dołączyła się jakaś pani, która go okładała torebką.. po 5 minutach zjawił się jaśnie pan szanowny właściciel. Wezwałyśmy policję, kretyn dostał mandat, a ten jego nieszczepiony pchlarz nadal chodzi po tym świecie bez nadzoru, a Baton oprócz ran szarpanych ledwo przeżył, ma połamane żebra i przebite płuco. Stwierdziłam, że dam facetowi ostatnią szansę i jak po nowym roku pies dalej będzie latał samopas, to przez"przypadek" mu się umrze. Quote
grandit Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 HelloKally - nie rozumiem, facetowi dajesz szanse, a pies będzie skutki ponosił Trzeba non stop zgłaszać takie przypadki, jako dowód nagrywać telefonem komórkowym gdy pies lata samopas. Każde takie zgłoszenie przez policję/straż miejską będzie zarejestrowane i zawsze można się na nie powołać w przyszłości. Początkowo jednak powinna być przeprowadzona rozmowa z właścicielem "pchlarza" jak to ujęłaś, który nie przejmuje się swym psem. Quote
Iza. Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 grandit napisał(a): Trzeba non stop zgłaszać takie przypadki, jako dowód nagrywać telefonem komórkowym gdy pies lata samopas. Każde takie zgłoszenie przez policję/straż miejską będzie zarejestrowane i zawsze można się na nie powołać w przyszłości. Początkowo jednak powinna być przeprowadzona rozmowa z właścicielem "pchlarza" jak to ujęłaś, który nie przejmuje się swym psem. To takie proste jest niestety tylko w teorii. Walczę z biegającym po ulicy psem już 3 rok, mam zdjęcia, świadków i co ? wielkie NIC. Quote
gops Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 u nas na ulicy , w bloku obok mieszkaly 2 psy , pudel max 15kg i kundel kolo 25kg , wypuszczane z rana zabierane czasami wieczorem, czasami wcale.. kundel byl w wieku mojego pudla miejwiecej a pudel sporo mlodszy tworzyly zgrana" ekipe" i rzucaly sie obydwa na wiekszasc psow jakie spotkaly , w tym na mojego pudla (5kg) tyle razy co te psy dostaly ode mnie (i mojej rodziny ) z kopa, sola w oczy, dezodorantem i dlawikiem to chyba nikt niewie ale naprawde sporo razy , mowilam wlascielom z tysiac razy zeby zalozyli psom chociaz kagance , zglaszalam na straz miejska , wtedy nie mialam komorki z kamera i nie mialam jak nagrac (bylo to kolo 4 lata temu ) , ten codzienny koszmar (bo jak tylko zobaczyly mojego psa lecialy go pogryzc!) skonczyl sie dopiero jak starszy kundel odszedl chyba na jakas chorobe chociaz mial juz z 10lat wiec mozliwe ze ze starosci , wtedy sam pudel nie byl juz taki "cwany" , po niedlugim czasie wpadl pod samochod na moich oczach i zginal na miejscu wlasciciele nawet nie chceili go zakopac.. zrobil to inny sasiad a napisalam to po to zeby pokazac jak straz miejsca ma takie sytuacje w ...gdzies ;) i kilka lat temu , i teraz jest podobnie , bo zglaszane byly prawie codzinnie Quote
Saite Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 [quote name='grandit']A czy wszystko w życiu jest takie proste? Policja się tymi sprawami nie zajmuje, dlatego lepiej od razu przedzwonić na straż miejską i się nie rozłączać, podążając za właścicielem nie tracąc go z pola widzenia .Tak łatwo odpuszczając nic nie zmienimy i sytuacje będą się powtarzać. Bardzo chciałabym Cię zobaczyć, jak podążasz za agresywnym psem i jego agresywnym właścicielem (niektórzy ludzie w obliczu potencjalnych sankcji też stają się agresywni i nieobliczalni w swych reakcjach). Odpuszczać nie można- zgadzam się, ale wiem z doświadczenia, ile trzeba się nachodzić na policję (tak, tak policja też się takimi sprawami zajmuje- szczególnie, jeśli pies wyrządzi szkodę, bądź poza tym, że biega bez nadzoru wykazuje agresję), żeby wyegzekwować ukaranie nieodpowiedzialnego właściciela psa i jak agresywny potrafi być taki właściciel, który dotąd żył w przekonaniu, że jego psu wszystko wolno. A jeśli cudzy pies poczyni szkody, to poradzą, żebyś sobie skarżył właściciela z powództwa cywilnego i to zarówno SM, jak i policja. Oczywiście na wszystko trzeba mieć świadków, najlepiej video nagrania,pamiętać znaki szczególne psa i mieć milion innych dowodów. Fajnie by było, gdyby SM zawsze była w pobliżu i mogła się zjawić tak szybko, by być świadkiem określonej sytuacji i móc na miejscu wyciągnąć konsekwencje (od nałożonych kar jednak ludzie często się odwołują i karani w rezultacie nie są). W zasadzie na niektóre psy i na niektórych ludzi najszybszą metodą jest po prostu posiadanie czegoś, czym można unieszkodliwić jedno i drugie. I wtedy włącza się lekkoduchom myślenie. Quote
vege* Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 HelloKally napisał(a): Baton oprócz ran szarpanych ledwo przeżył, ma połamane żebra i przebite płuco. o boże :-( mam nadzieję, że Baton wyjdzie z tego, życzę zdrowia dla psiaka i nie tracenia nadziei dla koleżanki <przytul> :-( Quote
Paulix Posted December 24, 2010 Posted December 24, 2010 SM nie reaguje w większości - to po pierwsze, a po drugie, wielokrotnie idąc parkiem kiedy podbiega do nas jakiś pies właściciel unosi oczy w górę i chowa smycz, niby że nie jego... Ja mieszkam na wsi - jedna ósma domów w ogóle nie posiada bram, u jednej czwartej są wiecznie otwarte. Kundle biegają samopas, w swojej budzie bywają rzadko, polują na okoliczne koty... Kiedy byłam mała, jakieś dziesięć lat temu, miałam kota... Miałam go zawsze, po prostu zawsze... Łaziłam z nim wszędzie, kot zawsze za mną... Odszedł kiedy miał około roku - rzucił się na mnie jamnik i musiałam wybrać pomiędzy kotem a mną. Kot się wyszarpał - nie zdążył uciec. Te psy nawet właścicielom nie pozwalają się dotknąć - warczą na przechodni, gonią za samochodami i rzucają się na psy. Właścicielom to wisi... Czy SM będzie się szarpać z agresywnym psem, żeby zabrać go do przepełnionego schroniska? Quote
ulvhedinn Posted December 25, 2010 Posted December 25, 2010 HelloKally napisał(a):A ja cholera jasna nie chcę nosić różnych tego typu rzeczy w kieszeniach, tym bardziej, że wtedy, kiedy jest ciepło nie zawsze mam takie kieszenie, aby pomieścić, telefon, woreczek na wszelki wypadek, "miotacz gazu" + broń rodem z Terminatora. W zeszłym tygodniu podprowadzała mnie do domu po szkole przyjaciółka ze swoim beaglem. Jak zawsze sprawdziłam, czy brama pewnego "pana" jest zamknięta no i była., więc poszłyśmy.. jakieś 50m za posesją zobaczyłyśmy wielkie bydl. Kazałam Klaudii przyspieszyć, a sama starałam się zasłonić Batona(imię psa mojej kol). Na niewiele się to zdało, bo po ok 3 minutach ten powalony pchlarz się rzucił na beagla. Na początku myślałam, że on będzie chciał powąchać, albo przydusić do ziemi Batona, ale ten kundel od razu wystartował do karku robiąc tam dwie rany szarpane na 3 szwy, a następnie złapał za bok i trząsł psem Klaudii jak jakąś szmacianą lalką. W tym czasie kopałyśmy tą agresywną kupę mięsa, dołączyła się jakaś pani, która go okładała torebką.. po 5 minutach zjawił się jaśnie pan szanowny właściciel. Wezwałyśmy policję, kretyn dostał mandat, a ten jego nieszczepiony pchlarz nadal chodzi po tym świecie bez nadzoru, a Baton oprócz ran szarpanych ledwo przeżył, ma połamane żebra i przebite płuco. Stwierdziłam, że dam facetowi ostatnią szansę i jak po nowym roku pies dalej będzie latał samopas, to przez"przypadek" mu się umrze. Nie, no rewelacja, chcesz ZABIĆ psa, bo ma własciciela idiote? Pomijam że to przestępstwo, ale ty wogóle używasz serca? Przyjaciółka niech wystapi na drogę sądową (cywilny pozew) przeciwko właścicielowi psa o odszkodowanie i pokrycie wszelkich kosztów zwiazanych z pogryzieniem. Skoro była policja, to macie dowody, że to tamten pogryzł. Quote
Martens Posted December 25, 2010 Posted December 25, 2010 ulvhedinn napisał(a):Nie, no rewelacja, chcesz ZABIĆ psa, bo ma własciciela idiote? Pomijam że to przestępstwo, ale ty wogóle używasz serca? Przyjaciółka niech wystapi na drogę sądową (cywilny pozew) przeciwko właścicielowi psa o odszkodowanie i pokrycie wszelkich kosztów zwiazanych z pogryzieniem. Skoro była policja, to macie dowody, że to tamten pogryzł. Amen. Nie no, mega wigilijny nastrój; dogomaniaczka pisze, że otruje komuś psa, bo nie chce jej się nosić gazu czy tam czegoś w kieszeni. Aż mnie zatkało. Faceta-bezmózga lepiej otruj - ach nie, boisz się konsekwencji :lol: lepiej pozbyć się głupiej kupy mięsa, którą nikt się nie przejmie. Tak się tylko składa, że ta głupia kupa mięsa to też pies. A ja się źle czuję nawet kiedy jestem zmuszona kopnąć agresora... Quote
grandit Posted December 25, 2010 Posted December 25, 2010 Iza. - wiec odpowiedz jest prosta, nie robisz tego skutecznie, mój promotor ma doskonała odpowiedz na studentów którzy po oblanym egzaminie mówią " no uczyłem się, uczyłem dniami i nocami" - to po co się pan tyle uczył ? trzeba było się nauczyć a nie uczyć Saite - mam cię zaprosić do siebie i pokazać? twój atak "Bardzo chciałabym Cię zobaczyć....." do tej części by mi schlebił gdyby nie dalsza część zdania:) Paulix - SM, ma zgłoszenie ,które musi być zarejestrowane, przy braku reakcji piszesz skargę.Czy ja twierdzę że od razu po niej będą przyjeżdżać na sygnale? Nie, ale trzeba ich docisnąć i rozliczać za brak reakcji. Wieś można powiedzieć rządzi się swoimi prawami, ja zabrałem głos w spawie sytuacji jakie dzieją się w mieście. Nie lepiej zapobiegać, niż łudzić się że następnego dnia będzie inaczej? Quote
anorektyczna.nerka Posted December 25, 2010 Posted December 25, 2010 Tyle, że nie mamy dowodów na dwa inne pogryzienia, w tym mojego psa, co gorsza nawet nie mogę teraz z nim pójść do weta, a z ranki leci mu ropa. Wg. mnie pies który jest zdolny zabić inne zwierze i dotkliwie pogryźć człowieka nie ma prawa sobie luzem chodzić i rzucać się na kogo popadnie, a skoro ma chodzić luzem i prośby, groźby nie pomagają, to uważam, że lepiej by było jakby sami psa uśpili, bo wątpię, że ktoś przyjąłby takie zwierze. I wolę, żeby śmierć poniósł ten pies, aniżeli mój lub moich znajomych. Inna sprawa, jeżeli mnie by ten pies zadrasnął.. wtedy bym chyba zabiła również właściciela... wystarczy że mam już jedną bliznę po ich drugim psie. Quote
Saite Posted December 25, 2010 Posted December 25, 2010 [quote name='grandit'] Saite - mam cię zaprosić do siebie i pokazać? twój atak "Bardzo chciałabym Cię zobaczyć....." do tej części by mi schlebił gdyby nie dalsza część zdania:) Nie wiem co chcesz pokazywać, bo chyba nie to, co mnie by interesowało i co zawarłam w dalszej części swojej wypowiedzi.Teoretyzujesz bez uwzględniania realiów i przewidywania skutków, niekoniecznie tych pożądanych. Radzisz innym,to przytocz przykłady potwierdzające skuteczność proponowanych przez Ciebie rozwiązań. Chyba, że Ci ich brakuje, co wydaje się najbardziej prawdopodobne. Quote
grandit Posted December 25, 2010 Posted December 25, 2010 Nie wiem co chcesz pokazywać, bo chyba nie to, co mnie by interesowało i co zawarłam w dalszej części swojej wypowiedzi.Teoretyzujesz bez uwzględniania realiów i przewidywania skutków, niekoniecznie tych pożądanych. Radzisz innym,to przytocz przykłady potwierdzające skuteczność proponowanych przez Ciebie rozwiązań. Chyba, że Ci ich brakuje, co wydaje się najbardziej prawdopodobne. W pierwszym poście piszesz co chciałabyś zobaczyć, moja odpowiedź była na poziomie twojego docinku. Nie teoretyzuje, jakich skutków Ty się obawiasz? Swojego psa mam już 12 lat i spotkało mnie wiele sytuacji.Każdy przypadek jest na swój sposób różny, przy jednych wystarczyła stanowcza rozmowa z właścicielem, w innych wzywana straż miejska,wielokrotnie.Przez co delikwent już widząc mnie z daleka zapinał smycz,nie chcąc mieć kolejnej utarczki. Atakujesz mnie bezpodstawnie, to że Ty sobie nie radzisz nie oznacza ,że nie ma sposobu aby rozwiązać problem. Nie doradzam podając dokładny opis co należy zrobić w konkretnym przypadku. Nakłaniam do nie zostawiania sprawy bez echa oraz przejścia do tego jako codzienności, tak jak tutaj ma to miejsce. Quote
Arwilla Posted December 25, 2010 Posted December 25, 2010 Chyba wszędzie, oprócz mojego miasta ta SM jest tak opieszała i nieskora do pomocy....:lol: U mnie wystarczy zadzwonić i poczekać 10 minut.... nie raz i nie dwa miałam okazję wzywać SM - najczęściej z przyczyn innych niż psie, ale raz też miałam okazję... w ubiegłą zimę znalazłam psa - pies miał obrożę, numerek... błąkał się drugi dzień... zadzwoniłam, nie chcieli przyjechać, bo nasze miasto umowę ze schroniskiem podpisuje co roku w okolicach marca, kwietnia... :angryy: a to był luty... Jednak oprócz uroku osobistego, posiadam również siłę perswazji... :diabloti: W ciągu 30 minut pies był już w domu... wystarczyło sprawdzić po numerze, do kogo należy... Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie pies wisi mi na rękawie, a ja nic w tej kwestii nie robię... albo biega ciągle luzem stwarzając zagrożenie... Niestety, większość ludzi mocna jest tylko w internecie... jak przyjdzie się zmierzyć z rzeczywistością, to większość zapomina języka w gębie.... Nie wyobrażam sobie jak można otruć komuś psa... raz w życiu psa kopnęłam i do dziś czuję niesmak na samo wspomnienie... Quote
Saite Posted December 25, 2010 Posted December 25, 2010 grandit napisał(a):W pierwszym poście piszesz co chciałabyś zobaczyć, moja odpowiedź była na poziomie twojego docinku. Nie teoretyzuje, jakich skutków Ty się obawiasz? Swojego psa mam już 12 lat i spotkało mnie wiele sytuacji.Każdy przypadek jest na swój sposób różny, przy jednych wystarczyła stanowcza rozmowa z właścicielem, w innych wzywana straż miejska,wielokrotnie.Przez co delikwent już widząc mnie z daleka zapinał smycz,nie chcąc mieć kolejnej utarczki. Atakujesz mnie bezpodstawnie, to że Ty sobie nie radzisz nie oznacza ,że nie ma sposobu aby rozwiązać problem. Nie doradzam podając dokładny opis co należy zrobić w konkretnym przypadku. Nakłaniam do nie zostawiania sprawy bez echa oraz przejścia do tego jako codzienności, tak jak tutaj ma to miejsce. O jakich docinkach Ty w ogóle piszesz i o jakich atakach? Pohamuj wyobraźnię i czytaj uważniej. Jestem jak najbardziej za reagowaniem w sytuacjach, gdzie objawia się nieodpowiedzialność właścicieli psów i to wcześniej pisałam. Jeśli jednak piszesz, by iść za kimś niekoniecznie mile usposobionym i jego np. agresywnym psem, ślędząc, by możliwym było namierzenie i ukaranie, to ja Ci mówię, że nie zawsze jest to bezpieczne i w ogóle możliwe, bo ludzie nie muszą być pokorni wobec próby wyciągania wobec nich konsekwencji. No chyba, że Ty takich tylko spotykasz, ale wierz mi, że do czasu. Teraz łapiesz? I bardzo często, by dojść swoich racji, gdy sprawa oprze się o SM/policję trzeba nieco zachodu, a z Twojej perspektywy to wszystko wygląda tak prosto, tak gładko, co świadczy o tym, że jeszcze wiele przed Tobą, choć źle Ci nie życzę. Mimo to staram się zrozumieć Twój punkt widzenia, pewne sytuacje na pewno wyglądają inaczej z perspektywy kogoś, kto ma jednego, niewielkiego psiaka, a jego "psiarski" staż opiewa zaledwie na 12 lat. Co do mnie, to ja sobie w tego typu sytuacjach raczej skutecznie radzę, muszę, bo nie chcę mieć na sumieniu cudzego zwierzęcia i problemów przez cudzą głupotę. Quote
evel Posted December 25, 2010 Posted December 25, 2010 Arwilla napisał(a):Chyba wszędzie, oprócz mojego miasta ta SM jest tak opieszała i nieskora do pomocy....:lol: U mnie wystarczy zadzwonić i poczekać 10 minut.... nie raz i nie dwa miałam okazję wzywać SM - najczęściej z przyczyn innych niż psie, ale raz też miałam okazję... w ubiegłą zimę znalazłam psa - pies miał obrożę, numerek... błąkał się drugi dzień... zadzwoniłam, nie chcieli przyjechać, bo nasze miasto umowę ze schroniskiem podpisuje co roku w okolicach marca, kwietnia... :angryy: a to był luty... Jednak oprócz uroku osobistego, posiadam również siłę perswazji... :diabloti: W ciągu 30 minut pies był już w domu... wystarczyło sprawdzić po numerze, do kogo należy... Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie pies wisi mi na rękawie, a ja nic w tej kwestii nie robię... albo biega ciągle luzem stwarzając zagrożenie... Niestety, większość ludzi mocna jest tylko w internecie... jak przyjdzie się zmierzyć z rzeczywistością, to większość zapomina języka w gębie.... No w pewnych miejscach np. nie ma SM :roll: Co do puszczanych luzem psów - nawet jeśli coś się ruszy, to kończy się na upomnieniach, pogadankach i propozycji, że owszem, można sprawę pchnąć do sądu jeśli się ma ochotę, ale samodzielnie, z powództwa cywilnego i jeśli nic naprawdę poważnego się nie stało to się można cmoknąć w pompkę co najwyżej. Dopóki nie będzie zmian na górze, obowiązkowych chipów i do nich jednolitej bazy danych to będzie taki pipnik jak jest. Quote
grandit Posted December 25, 2010 Posted December 25, 2010 Saite : O jakich docinkach Ty w ogóle piszesz i o jakich atakach? Pohamuj wyobraźnię i czytaj uważniej. i w tym samym poscie : a jego "psiarski" staż opiewa zaledwie na 12 lat. zwróć uwagę sama przed wysłaniem co piszesz Mimo to staram się zrozumieć Twój punkt widzenia, pewne sytuacje na pewno wyglądają inaczej z perspektywy kogoś, kto ma jednego, niewielkiego psiaka, a jego "psiarski" staż opiewa zaledwie na 12 lat. nie starasz się tylko drwisz, wiek psa wykazuje na to że nie posiadam go od roku i wiele sytuacji mnie również spotkało tych niemiłych, no ale według ciebie to jeden (ilość psów jakie się posiada jest wykładnikiem doświadczenia?) i do tego rozmiarowo nie kaukaz sprawia że jest to niemożliwe,a to co mnie spotykało to jedynie spokojne spacery nie przejmując się niczym. . Jeśli jednak piszesz, by iść za kimś niekoniecznie mile usposobionym i jego np. agresywnym psem, ślędząc, by możliwym było namierzenie i ukaranie, to ja Ci mówię, że nie zawsze jest to bezpieczne i w ogóle możliwe, bo ludzie nie muszą być pokorni wobec próby wyciągania wobec nich konsekwencji. No chyba, że Ty takich tylko spotykasz, ale wierz mi, że do czasu. Teraz łapiesz? I bardzo często, by dojść swoich racji, gdy sprawa oprze się o SM/policję trzeba nieco zachodu Otóż nie, nie łapie. I powtórzę się co widocznie nie doczytałaś uważnie, że nie jest to łatwe. Park to otwarta przestrzeń, nie tracisz ze wzroku osób po kilku metrach,a o trzymaniu kogoś za rączkę do przyjazdu SM również nigdzie nie wspominałem.A do kontaktu dochodzi w momencie przybycia SM. Quote
Paulix Posted December 25, 2010 Posted December 25, 2010 Arwilla napisał(a):Chyba wszędzie, oprócz mojego miasta ta SM jest tak opieszała i nieskora do pomocy....:lol: U mnie wystarczy zadzwonić i poczekać 10 minut.... nie raz i nie dwa miałam okazję wzywać SM - najczęściej z przyczyn innych niż psie, ale raz też miałam okazję... w ubiegłą zimę znalazłam psa - pies miał obrożę, numerek... błąkał się drugi dzień... zadzwoniłam, nie chcieli przyjechać, bo nasze miasto umowę ze schroniskiem podpisuje co roku w okolicach marca, kwietnia... :angryy: a to był luty... Jednak oprócz uroku osobistego, posiadam również siłę perswazji... :diabloti: W ciągu 30 minut pies był już w domu... wystarczyło sprawdzić po numerze, do kogo należy... Ja też kiedyś znalazłam psa, i zadzwoniłam do SM - rozłączyli się natychmiast, stwierdzili, że nie mają umowy ze schroniskiem i nie mają obowiązku zgarniania bezpańskich psów (co się oczywiście mijało się z prawdą). Psa odwiozła siostra sama.:shake: Kiedyś spotkałam SM w parku - mój pies był luzem, więc odwołałam i zapięłam na smycz, żeby nie mogli się do niego przyczepić. Po parku biegały psy, bezpańskie czy też nie - pan "strażnik" wzruszył ramionami, na warczącego psa, twierdząc, że co on niby ma z tym psem zrobić... :angryy: :mad: Śmiać mi się chciało, jedyne co usłyszałam, to "burek do budy" i odniosłam wrażenie, że tego pieska i SM się boi :diabloti: Pijacy siedzą i chleją u nas pod pomnikiem - SM w drodze do dzielnicy, która z dobrej sławy nie słynie mijają ich chyba z dwadzieścia razy dziennie, ale jakoś im to wisi :shake: "grandit" napisał(a):Swojego psa mam już 12 lat i spotkało mnie wiele sytuacji.Każdy przypadek jest na swój sposób różny, przy jednych wystarczyła stanowcza rozmowa z właścicielem, w innych wzywana straż miejska,wielokrotnie.Przez co delikwent już widząc mnie z daleka zapinał smycz,nie chcąc mieć kolejnej utarczki. Widzisz, może spacerujesz w miejscach, gdzie ludzie stają i czekają na SM. Ja w takich miejscach nie spaceruje. Nie znam tych ludzi - często chodzę w różne miejsca, w różne kąty miasta jak coś ćwiczę i spotykam różne psy, ludzie i psy mnie nie pamiętają. Zanim wezwę SM bezpański pies, czy nawet i właściciel psa wejdą do pierwszej lepszej bramy. Co im podam? Rysopis? To ten pan i ten pies? A dowód podam jaki? Przepraszam bardzo, ale gdzie ty żyjesz, w Krainie Elfów? Ludzie potulnie przepraszają, są przerażeni że krzyczysz i ze strachem czekają na SM? U mnie zazwyczaj rzucają chamskie odpowiedzi i idą w swoją stronę. Ja jestem dość drobna, mam się na nich rzucić? :roll: "evel" napisał(a):owszem, można sprawę pchnąć do sądu jeśli się ma ochotę, ale samodzielnie, z powództwa cywilnego i jeśli nic naprawdę poważnego się nie stało to się można cmoknąć w pompkę co najwyżej. Dokładnie. Pójdziesz do obdukcji z psem, zdejmiesz mu odcisk zębów i porównasz z ranami? Jaki masz dowód? Nie zawsze SM patrzy, nie zawsze inni ludzie patrzą - albo patrzą i bronią sąsiada. Chyba, że zamierzasz chodzić z kamerą :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.