Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A ja mam pytanie: i - podkreślam - ono absolutnie nie jest złośliwe ;) Często czytam tu zdania takie jak te: "gdy podbiega do psicha jakiś maly pies puszczony bez smyczy [...] najczęściej krzyczymy na lekkomyślnego pana lub panią" (to oczywiście tylko przykład, takich wypowiedzi jest tu multum). Czyli sytuacja wygląda tak: pies podbiega do Waszego psa,sytuacja jest dla Was stresująca - reagujecie mniej lub bardziej gwałtownie... Czy to nie utrwala/powoduje nerwowej reakcji psa na podbiegaczy? Bo na zdrowy rozum taki mechanizm może zachodzić.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Muszę Wam to opisać. Dziś przed pracą spacerowałam ze swoimi dziewczynkami ulicą między domkami. Czina stanęła przed otwartą bramą, gdzie 10m dalej (wgłąb podwórka) stoi dwóch panów (pracownicy tamtejszej prywatnej firmy). Ja stoję około dwóch metrów od niej. Czina zaczyna machać ogonem, czekając na pozwolenie wejścia na podwórko by móc się z nimi zapoznać. W pewnym momencie jeden z panów zaczyna machać rękoma i krzyczeń na nią, a ja zastanawiam się czemu???? Wołam ją do siebie, a ten "sympatyczny pan", słysząc moje wołanie, podnosi z ziemi zamarznięty śnieg i rzuca w moją Czinę. Niestety celnie.Tak mi się ciśnienie podniosło, że nie wytrzymałam. Rozpętała się awantura.
Powiedzcie mi, czemu on to zrobił ?????? Rozumiem, żeby mnie tam nie było, żebym była daleko, ale ja byłam tuż obok i wołałam ją, mało tego, Czina już szła do mnie !!!! Czemu on to zrobił???????????

www.czina.pl

Posted

[quote name='kasia_owczarzak']Muszę Wam to opisać. Dziś przed pracą spacerowałam ze swoimi dziewczynkami ulicą między domkami. Czina stanęła przed otwartą bramą, gdzie 10m dalej (wgłąb podwórka) stoi dwóch panów (pracownicy tamtejszej prywatnej firmy). Ja stoję około dwóch metrów od niej. Czina zaczyna machać ogonem, czekając na pozwolenie wejścia na podwórko by móc się z nimi zapoznać. W pewnym momencie jeden z panów zaczyna machać rękoma i krzyczeń na nią, a ja zastanawiam się czemu???? Wołam ją do siebie, a ten "sympatyczny pan", słysząc moje wołanie, podnosi z ziemi zamarznięty śnieg i rzuca w moją Czinę. Niestety celnie.Tak mi się ciśnienie podniosło, że nie wytrzymałam. Rozpętała się awantura.
Powiedzcie mi, czemu on to zrobił ?????? Rozumiem, żeby mnie tam nie było, żebym była daleko, ale ja byłam tuż obok i wołałam ją, mało tego, Czina już szła do mnie !!!! Czemu on to zrobił???????????

www.czina.pl

Dlatego, że są ludzie, którzy boją się psów, szczególnie gdy pies stoi i się patrzy. Dla osoby bojącej się psów bądź ich nie znającej duży, patrzący się pies bez smyczy może być potencjalnym zagrożeniem - skoro ludzie boją się małych pająków, to pies tym bardziej jest realnym zagrożeniem.

Posted

Tamlin miał scysję z pewnym jamnikiem tuż przed wyborami....a było tak :
wysiadłam z Tamlinem z windy na parterze a jakaś w średnim wieku babka wrzucała do skrzynek ulotki ( to kandydatka na radną, pani psycholog ). Miło się do mnie uśmiechnęła i wręczyła mi ulotkę. Nagle z za jej nóg wypadł jamnik ( bez smyczy ) i rzucił się na mojego psa, jazgot był niesamowity. Szybko wyszłam z bloku i skierowałam się w kierunku parku. Po jakiejś minucie słyszę straszliwy jazgot jamnika za nami ( babka wyszła już z bloku ). Tamlin zero zainteresowania więc idziemy dalej. Jamnik zaczął robić wokół nas kółka i próbował podszczypywać Tamiego po nogach. Kobieta przystanęła i zaczęła wołać jamnika, tłumaczyła że nie ma smyczy bo jej synek wziął ją ze sobą a jest gdzieś w piaskownicy ??!!! Kobieta dalej woła psa, jak to pani psycholog ''no nie denerwuj pieska, jesteś niegrzeczny, czemu mnie nie słuchasz '' itp. Nie mogę się ruszyć, bo gdy próbuję zrobić krok t jamnik za nami...no i po jakichś 5 minutach Tamlin stracił cierpliwość, po prostu krew go zalała ( mnie zresztą też ) i postanowł coś z tym jamnikiem zrobić. Jamnior dopadł i ugryzł Tamiego w kostkę, to się dopiero zaczęło...Tamlin wyrywał się tak mocno że musiałam chwycić go za obrożę, jamnik podbiegał mu coraz bliżej pyska i bałam się że mój go w końcu chapnie. Kobieta pełny luz, ja po raz setny mówię żeby zabrała psa bo nie odpowiadam za Tamlina, próbuję uspokoić mojego psisko ale nie mam zamiaru go przecież karać, winny w tym przypadku jest jamnik i jego wyluzowana pancia...Ludzie wokół się gapią i co widzą ??? Agresywny husky atakuje ''biednego, małego jamnika...". Jakiś facet powiedział że takiego psa to się powinno trzymać w kagańcu ( chodzi oczywiśćie o mojego ). Nikt nie zauważa wściekłego jamnika, który jest prowodyrem ani krwi, która sączy się z tylnej łapy mojego psa w którą jamnik użarł Tamlina...Po kolejnych 5 minutach babka wzięła jamnika na ręce ( alleluja ). Tami od razu się uspokił i zaczął piszczeć, więc go głaszczę i uspokajam. Kobieta uśmiecha się do mnie, karci swojego psa słowami ''widzisz jaki tamten piesek jes mądry, a ty taki niedobry'', przeprasza mnie ( chociaż tyle ) i mówi ''może się jeszcze kiedyś zaprzyjaźnią" .
Morał jest taki że jak człowiek widzi jamnika, yorka itp. kontra większy pies to niestety w oczach ludzi zawszę winny będzie ten drugi....KOSZMAR !!!!!!!

Posted

[quote name='Zofia.Sasza']A ja mam pytanie: i - podkreślam - ono absolutnie nie jest złośliwe ;) Często czytam tu zdania takie jak te: "gdy podbiega do psicha jakiś maly pies puszczony bez smyczy [...] najczęściej krzyczymy na lekkomyślnego pana lub panią" (to oczywiście tylko przykład, takich wypowiedzi jest tu multum). Czyli sytuacja wygląda tak: pies podbiega do Waszego psa,sytuacja jest dla Was stresująca - reagujecie mniej lub bardziej gwałtownie... Czy to nie utrwala/powoduje nerwowej reakcji psa na podbiegaczy? Bo na zdrowy rozum taki mechanizm może zachodzić.

Oczywiscie, ze tak. Swoja droga to chyba wiekszosc psow (szczegolnie na smyczy) nie przepada za podbiegaczami, bo te jakby wkraczaja w ich prywatna strefe. Tylko, ze to od wlasciciela zalezy (a przynajmniej powinno) jak takiego podbiegacza potraktuja. A jesli wlasciciel nie panuje nad soba, co zreszta czesto widac na tym watku, to ciezko tego wymagac od psa.

Posted

[quote name='ladySwallow']Dlatego, że są ludzie, którzy boją się psów, szczególnie gdy pies stoi i się patrzy. Dla osoby bojącej się psów bądź ich nie znającej duży, patrzący się pies bez smyczy może być potencjalnym zagrożeniem - skoro ludzie boją się małych pająków, to pies tym bardziej jest realnym zagrożeniem.

Czina stała od niego dość daleko, w dodatku nie szła w jego stronę. Mało tego w momencie kiedy podnosił z ziemi ten kawał zmrożonego lodu, by w nią rzucić, Czina już szła w przeciwną stronę od miejsca, w którym on stał. Rozumiem, ze ludzie mogą się bać, ale skoro ja stałam tuż obok i ją wołam, a ona reagowała na moją komendę, to dlaczego to zrobił??? Nie szła w jego stronę, szła do mnie

www.czina.pl

Posted

[quote name='kasia_owczarzak']Czina stała od niego dość daleko, w dodatku nie szła w jego stronę. Mało tego w momencie kiedy podnosił z ziemi ten kawał zmrożonego lodu, by w nią rzucić, Czina już szła w przeciwną stronę od miejsca, w którym on stał. Rozumiem, ze ludzie mogą się bać, ale skoro ja stałam tuż obok i ją wołam, a ona reagowała na moją komendę, to dlaczego to zrobił??? Nie szła w jego stronę, szła do mnie

www.czina.pl

Ja bym zostawiła psa i poszła "drzeć mordę" na faceta. Tudzież psem poszczuła. Może powinien się zacząć bać!
Jak ktoś się czegoś boi, to nie rzuca się pierwszy do ataku. Skoro się rzuca, to bać się powinien - jak nie psa, to właściciela.

Posted

Paulix napisał(a):
(...)Jak ktoś się czegoś boi, to nie rzuca się pierwszy do ataku.


Czyzby?

Caly ten watek jest o chamstwie psiarzy i wiekszosc wpisow dotyczy wlasnie psow nie trzymanych na smyczy. W tym przypadku z drugiej strony psa nie bylo, ale byl czlowiek bojacy sie psow.

Posted

A skąd wiadomo, że ten człowiek się bał psa ? Niektórzy są po prostu złośliwi i tyle, może chciał się popisać, rzucając lodem w psa...A jak już ktoś się naprawdę boi, to można zawołać i poprosić o odwołanie psa. Dla mnie nie ma usprawiedliwienia na takie zachowanie...:roll:
Kiedyś na spacerze do mojego psa idącego spokojnie przy nodze jakiś facet zaczął krzyczeć niecenzuralne wyrazy, zupełnie bez powodu...:roll:

Posted

corrida napisał(a):
Jasne, 'extra' pomysł...


Ale skuteczny - sąsiad też kiedyś się darł, że wytłucze wszystkie bezdomne psy i rzucał czym popadnie. Do czasu, aż się jeden z nich rzucił w jego kierunku z zębami. Siedzi cicho.

Posted

Pies Pustyni napisał(a):
Fakt, nie wiadomo. Moze sie bal, moze po prostu nie lubi. Ale tak samo nie wiadomo, ze nie zycze sobie zblizania sie innych psow kiedy prowadze swojego na smyczy.


Ja też sobie nie życzę, czy to mój pies jest na smyczy czy nie. Ale pies się nie zbliżał, tylko oddalał.

Posted

Mnie zaczynają poważniej drażnić "podchodzące" psy podczas biegania w tym również na biegówkach i jazdy na rowerze po wioskach. Rzadko kiedy zdarza mi się nie natknąć na przynajmniej jednego puszczonego wolno psa;/

Posted

Paulix napisał(a):
Ale skuteczny - sąsiad też kiedyś się darł, że wytłucze wszystkie bezdomne psy i rzucał czym popadnie. Do czasu, aż się jeden z nich rzucił w jego kierunku z zębami. Siedzi cicho.


Pomijając już wszystkie inne aspekty... Szczucie psem jest karalne.

Posted

Dobrze, że jest ten wątek, bo chociaż mogę sobie odreagować...:/

Junior, TTB mojej Mamy, ciągnął sanki. Ja obok, prowadzę go na smyczy. Nagle "z nikąd" pojawiły się dwa psy - młody labiszon i dorosły, bardzo niepewny w zachowaniu mieszaniec owczarka z czymś... podejrzewam, że niestety z amstaffem. Labiszon jest wesoły, głupawy i po labiszonowemu upierdliwy w stosunku do innych psów i widuję go biegającego luzem od ok miesiąca. Natomiast mieszaniec biega luze "od zawsze", czyli od około półtora roku. Pańciostwo zwykle po prostu uchylają mu furtkę, choć czasem pani wychodzi z nim na spacer, co wygląda tak: leci pies, a po parunastu sekundach, spacerkiem przechodzi kobieta ze smyczą automatyczną w dłoni. Dodam, że smycz nie jest połączona z obrożą psa. Ówże już kilkakrotnie sadził się do Juniora, ale nie wszedł w bezpośredni konflikt.

Oba psy zgłaszałam już dwa razy do straży miejskiej.

Wracają do "przygody" ;/ Psy obskoczyły Juniora, labiszon próbował wpakować mu się na plecy, a mieszaniec okrążał, zatrzymywał się, wpatrywał prowokująco, znów okrążał. Ja usiłowałam wmówić Juniorowi, że świetnie się bawimy, ignorujemy i idziemy dalej - może psy się znudzą? Nie znudziły się. Lab za którymś razem zamiast na Juniorze wylądował na sankach, sanki walnęły Juniora w tylne łapy i się wywaliły, Junior przestraszony skoczył do przodu i na bok, szory się splątały, ja oberwałam sankami po nogach, labrador podniecił się maksymalnie i próbowa chyba kopulować na szamoczącym się Juniorze, a mieszaniec doskakiwał z głuchym warkotem i thanks got ograniczył się TYLKO do tego...

W końcu, wywleczona przez psy na środek trawnika, w śniegu po kolana, dałam radę przydepnąć sanki, czym unieruchomiłam nieszczęsnego Juniora i nakopałam labradorowi aż dudniło. Po którymś kopie dał sobie spokój i zauważył, że w międzyczasie jego kolega mieszaniec zniknął. Chyba przestraszyła go moja agresja - on jest dość nieufny w stosunku do ludzi. W związku z tym labiszon merdając ogonem zrobił jeszcze dwa "wygryskowe skoki", chyba tak pro forma i potruchtał w swoją stronę.

Mokra "po pas", spocona jak szczur, z nogą stłuczoną od sanek i psem z łapami potłuczonymi od tychże sanek, wróciłam wściekła do domu. Najbardziej przykrym widokiem był podkulony ogon Juniora, który bardzo lubi pracować, więc tym bardziej wkurza mnie, że po raz kolejny podczas pracy (ostatnio przy rowerze) zostaje zestresowany przez cholerne podbiegacze. On jest bardzo spokojny w kontaktach z psami, Mama i ja pozwalamy by się obwąchiwał i bawił (chyba, że pracuje - ale wtedy on sam nie dąży do kontatu), ma generalnie pozytywne skojarzenia, był w psim przedszkolu, chodził na wybiegi.... ale takie sytuacje... ehh...

Posted

Ja zdaję sobie sprawę że są ludzie, którzy z różnych powodów boją się psów lub też ich nie lubią ( ich sprawa póki nie robią zwierzętom krzywdy ). Wiem też że Tamlin nie jest małym pieskiem i zawszę gdy widzę że będziemy mijać człowieka to skracam mu linkę, czemu ??? Bo Tamlin kochaaaa wszystkich i uważa że z każdym się trzeba przywitaaaaać ;) a powitanie w jego wykonaniu to skok na barki i wielki, mokry całuuuus :D. Dlatego muszę uważać bo zdarzyło się nam parę razy że Tamlin nagle wyskakiwał mi na kogoś z pełnią swych psich uczuć a człowiek przerażony odskakiwał myśląc że pies chce go zjeść. Niektórzy ludzie widząc Tamiego uśmiechają się i sami wyciągają rękę żeby go pogłaskać, wtedy daje mu luz, niech się wita :) . Czasem jednak widzę osobę, która patrzy na mojego psa z głęboką niechęcią, wtedy grzecznie trzymam Tamlinka przy nodze ;)

Posted

Paulix napisał(a):
Ja bym zostawiła psa i poszła "drzeć mordę" na faceta. Tudzież psem poszczuła. Może powinien się zacząć bać!


A wiesz, że wejście do kogoś na posesję (tam znajdował się facet) i poszczucie psem jest traktowane przez prawo mniej więcej tak, jako wtargnięcie na czyjś teren i napaść z użyciem niebezpiecznego narzędzia? Gdyby facet wezwał policję i miał świadka (a z tego co pisze kasia, świadka miał), gwarantowana całkiem poważna sprawa karna, i nikogo by już nie obchodziło, że facet rzucił śniegiem w psa.
No ale zawsze możesz tego spróbować u siebie ;)

Posted

co do atakow przy pracy , ostanio gdy suka cagnela 9 letniego synka znajomych na sankach w parku , zaczal nas gonic jamnik ...
i probowal podgryzac sanki od tylu , w rezultacie kilka razy zlapal dziecko na sczescie delikatnie
wlasciela nigdzie nie bylo widac

Posted

[quote name='Paulix']Ja też sobie nie życzę, czy to mój pies jest na smyczy czy nie.

W sumie dużo zależy od konkretnej sytuacji, ale jeśli ktoś ma problemowego psa, który kasuje podbiegacze na wszelki wypadek to bywa ciężko :roll: Chociaż ostatnio byłam z Zuzola dumna, bo podleciało do nas jakieś takie małe w typie jrt (?) co prawda zjeżone, ale było w porządku, obwąchały się trochę niepewnie, po czym małe białe pognało dalej. No ale mały (to ważne dla Zu), nieagresywny (a to dla nas obu) pies to co innego niż np. atakujący "labrador" :roll:


Greven, naprawdę współczuję sytuacji. Biedny Junior...

Posted

[quote name='Pies Pustyni']Czyzby?

Caly ten watek jest o chamstwie psiarzy i wiekszosc wpisow dotyczy wlasnie psow nie trzymanych na smyczy. W tym przypadku z drugiej strony psa nie bylo, ale byl czlowiek bojacy sie psow.

Obok psa stałam ja, gdzie równie dobrze mogłam oberwać tym lodem, ale o tym już nie pomyślał.

Zresztą, facet nie wyglądał na bojącego się. Był bardzo pewny siebie odganiając Czinę, a tak nie zachowuje się ktoś kto się boi.


www.czina.pl

Posted

[quote name='Merrick']Tamlin miał scysję z pewnym jamnikiem tuż przed wyborami....a było tak :
wysiadłam z Tamlinem z windy na parterze a jakaś w średnim wieku babka wrzucała do skrzynek ulotki ( to kandydatka na radną, pani psycholog ). Miło się do mnie uśmiechnęła i wręczyła mi ulotkę. Nagle z za jej nóg wypadł jamnik ( bez smyczy ) i rzucił się na mojego psa, jazgot był niesamowity. Szybko wyszłam z bloku i skierowałam się w kierunku parku. Po jakiejś minucie słyszę straszliwy jazgot jamnika za nami ( babka wyszła już z bloku ). Tamlin zero zainteresowania więc idziemy dalej. Jamnik zaczął robić wokół nas kółka i próbował podszczypywać Tamiego po nogach. Kobieta przystanęła i zaczęła wołać jamnika, tłumaczyła że nie ma smyczy bo jej synek wziął ją ze sobą a jest gdzieś w piaskownicy ??!!! Kobieta dalej woła psa, jak to pani psycholog ''no nie denerwuj pieska, jesteś niegrzeczny, czemu mnie nie słuchasz '' itp. Nie mogę się ruszyć, bo gdy próbuję zrobić krok t jamnik za nami...no i po jakichś 5 minutach Tamlin stracił cierpliwość, po prostu krew go zalała ( mnie zresztą też ) i postanowł coś z tym jamnikiem zrobić. Jamnior dopadł i ugryzł Tamiego w kostkę, to się dopiero zaczęło...Tamlin wyrywał się tak mocno że musiałam chwycić go za obrożę, jamnik podbiegał mu coraz bliżej pyska i bałam się że mój go w końcu chapnie. Kobieta pełny luz, ja po raz setny mówię żeby zabrała psa bo nie odpowiadam za Tamlina, próbuję uspokoić mojego psisko ale nie mam zamiaru go przecież karać, winny w tym przypadku jest jamnik i jego wyluzowana pancia...Ludzie wokół się gapią i co widzą ??? Agresywny husky atakuje ''biednego, małego jamnika...". Jakiś facet powiedział że takiego psa to się powinno trzymać w kagańcu ( chodzi oczywiśćie o mojego ). Nikt nie zauważa wściekłego jamnika, który jest prowodyrem ani krwi, która sączy się z tylnej łapy mojego psa w którą jamnik użarł Tamlina...Po kolejnych 5 minutach babka wzięła jamnika na ręce ( alleluja ). Tami od razu się uspokił i zaczął piszczeć, więc go głaszczę i uspokajam. Kobieta uśmiecha się do mnie, karci swojego psa słowami ''widzisz jaki tamten piesek jes mądry, a ty taki niedobry'', przeprasza mnie ( chociaż tyle ) i mówi ''może się jeszcze kiedyś zaprzyjaźnią" .
Morał jest taki że jak człowiek widzi jamnika, yorka itp. kontra większy pies to niestety w oczach ludzi zawszę winny będzie ten drugi....KOSZMAR !!!!!!!

Czy większy, jak zawsze. Niby ludzie wiedzą, że mniejsze są bardziej zadziorne, ale i tak w starciu "mały-duży" winę ponosi zawsze duży. Spacerując z Cziną często dołączają się do nas różne psiaki. Czasem zdarza się, że są one wobec Cziny agresywne. Czina jest cierpliwa i nie zwraca uwagi - do czasu. Ich czas mija kiedy, przegną w swoich zaczepkach. Na szczęście nie było jeszcze takiej sytuacji, żeby pogryzła innego psa. Bardziej ich straszy, a że ma nad nimi przewagę (wielkościową i wagową) więc często wystarczy samo przytrzymanie go przy ziemi.

www.czina.pl

Posted

[quote name='kasia_owczarzak']Czy większy, jak zawsze. Niby ludzie wiedzą, że mniejsze są bardziej zadziorne, ale i tak w starciu "mały-duży" winę ponosi zawsze duży. Spacerując z Cziną często dołączają się do nas różne psiaki. Czasem zdarza się, że są one wobec Cziny agresywne. Czina jest cierpliwa i nie zwraca uwagi - do czasu. Ich czas mija kiedy, przegną w swoich zaczepkach. Na szczęście nie było jeszcze takiej sytuacji, żeby pogryzła innego psa. Bardziej ich straszy, a że ma nad nimi przewagę (wielkościową i wagową) więc często wystarczy samo przytrzymanie go przy ziemi.

www.czina.pl


Tak wtrące moje 3 grosiki małe... W czasach jak zył mój Tami :)) najbardziej nienawidziłam na spacerach właścicieli duzych psów. Tami- jamnik i do tego oaza spokoju w 4 literach miał inne psy. Właściwie od czasu jak miał on jakies 7-8 lat doszłam do wniosku, że nigdy więcej nie chce mieć małego psa. Przyczyna była prosta. właściciele dużych psów z uśmiechem na twarzy podprowadzali swoje psy duzych ras na luźnych smycach z wyszczerzonymi zębami i pregami przez cały grzbiet do mnie i do mojego psa. Zero poszanowania dla moich próśb aby odeszli, zabrali psa albo pewnymi momentami to już poszli do diabła. Zdaję sobie sprawę, że nie nie każdy właściciel dużego psa jest taki a nawet żywię nadzieję, że sa oni tylko małą ich grupą (zważywszy, że sama teraz mam dużego psa:)) Ale jestem w stanie założyć się o większą część skarbów świata, że ci właściciele tych piesów dużych zastanowili by się mocniej gdybym nie stała z jamnikiema a na przykład tak jak teraz ze sznaucerem olbrzymem...


A teraz to sie troche podenerwuje na moich drogich sąsiadów ehhh Moi drodzy sąsiedzi posiadają ONka piesa kojcowego... Koło którego niestety nie da rady przejść spokojnie, tj pod ogrodzeniem. Czasem uda mi się z Tazzem przemknąć zanim ten dobiegnie do furtki czasami nie. W każdym razie dziś nam się nie udało, gdyż Bary leżał przy ogrodzeniu, oczywiście ujadając zaczął skakać na ogrodzenie a ja nieprzygotowana nie zdarzyłam skupić Tazza na mnie wystarczająco, więc troszkę się z nim naszarpałam... A najlepsze było to, że właściciel stał 2 metry od Barego i nawet słowem sie nie odezwał...:angryy::angryy::angryy::angryy:

Ale ja się nie będę denerwować....
Na dobra sprawe to mi strasznie żal tego Barego :-( Cały dniami siedzi sam goniąc za swoim ogonem i ujadając od godziny 7 do jakoś 16 non toper... Do tego jego tylne łapy to masakra ledwo chodzi... a ma dopiero 4 lata... :shake::shake::shake: Koniec świata ehh:-(

Posted

[quote name='Zofia.Sasza']A ja mam pytanie: i - podkreślam - ono absolutnie nie jest złośliwe ;) Często czytam tu zdania takie jak te: "gdy podbiega do psicha jakiś maly pies puszczony bez smyczy [...] najczęściej krzyczymy na lekkomyślnego pana lub panią" (to oczywiście tylko przykład, takich wypowiedzi jest tu multum). Czyli sytuacja wygląda tak: pies podbiega do Waszego psa,sytuacja jest dla Was stresująca - reagujecie mniej lub bardziej gwałtownie... Czy to nie utrwala/powoduje nerwowej reakcji psa na podbiegaczy? Bo na zdrowy rozum taki mechanizm może zachodzić.

można tak myśleć, to racjonalny wniosek.

W sumie to dla mnie do jakiegoś czasu ta sytuacja nie była stresująca ( w sumie teraz tez nie jest) ponieważ psisko nie dziabnie pod-biegacza ale czasami ta zabawa kończyła sie tym ze na niego po prostu wbiegała, a że różnica w wadze dog vs york jest taka jak pomiędzy nami i słoniem.

To kończyło się to piskiem malucha i krzykiem nagle świadomego zagrożenia właściciela - teraz wole uprzedzać - ale nie krzyczę - spokojnie :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...