Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja do parku bródnowskiego również z futrami chadzam, teraz, kiedy szybko się ściemnia jesteśmy tam praktycznie każdego wieczora. Nie wiem czy gdyby zsumować wszystkie nasze nieprzyjemne sytuację z tego parku odpowiadałoby to waszemu jednemu spacerowi ;)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ale to wszystko zalezy od psa
ja juz dawno zauwazylam jak jest u nas
jak idze na nas pies , obojetnie czy suka czy pies czy maly czy duzy i idzie sztywny , moja suka jak to widzi odrazu automatycznie sztywnieje i jeden krzywy ruch ktoregos z nich i bojka gotowa
ten sam pies idzie sztywno na suke mojej znajomej Lune
[*] , Luna jest rozluzniona , lubi wszystkie psy , merda ogonem i normalanie chce sie witac , tamten pies po kilku sec rowniez zaczyna merdac ogonem i sie rozluznia

z moja suka musze uwazac bo ten sam pies ktory ominie innego psa bez problemu moja moze zaatakowac , bo ona sama to prowkokuje swoja postawa

Posted

Czy to jest chamstwo jak ktos ze swoim nie rzucajacym sie na inne psy psem idzie w kierunku psa o którym wie, ze bedzie chciał jego psa atakował?
Ja nie mogłam odejsc, bo Hadar sie własnie załatwił i chciałam po nim sprzatnac tylko długo nie mogłam otworzyc torebki

Posted

Co do kotów - moje wszystkie psy, jak planowały skrzywdzić kota, a trafiały na takiego, który po prostu stał i patrzył na moje gnające ku niemu futro, robiły nagle niesamowity zwrot o 180 stopni. Miałam sukę, średniowiększą, koło 28 kg, która zawsze goniła koty z podwórka, dość leniwie i dla zasady. Raz na działce u mojej babci trafiła kosa na kamień - zamieszkała tam kotka w kratkę (serio) z młodymi. No i tata z babcią susami pędzili do ogrodu na ratunek Fiśce, na którą kotka wsiadła... Potem jak dostała w zad gałązką choinki, to był wrzask... Bo ja mam i miałam pierdoły, nie psy akurat :)

Posted

Sybel- miałam podobną sytację.
U mojego ówczesnego weta mieszkał sobie kot Klemens.
Kocur wagi i postury średniego psa.
Moja owczarkowata, młodziutka suńka, która zasmakowała już gonitwy za kotkami, próbowała "pobiegać z koteczkiem".
Koteczek spokojnie siedział do momentu w którym rozpędzone 40-parę kilo było jakieś 30cm od niego.
Po czym wyciągnął łapeńki i tak przylał mojej pani, że do końca życia omijała koty szeeerokim łukiem.
A widownia zamiast ratować biedną psicę płakała ze śmiechu-widok kota jadącego tyłem na psie i piorącego go po tyłku był niesamowity.
Kotek uczył ponoć każdego psa kultury w ten sam sposób.
Dodam,że rzecz się działa blisko 20 lat temu- byłam młoda i gucio wiedziałam o wychowaniu psa.

Posted

kropka77 napisał(a):
(...)
Kotek uczył ponoć każdego psa kultury w ten sam sposób.
Dodam,że rzecz się działa blisko 20 lat temu- byłam młoda i gucio wiedziałam o wychowaniu psa.


Ale Klemens wiedzial ;).

Posted

A wczoraj ja mogłam zostać uznana za chamską psiarę... Moją psicę zaczęłam spuszczać ze smyczy w okolicznym parku. Mało ludzi, psów i innych wrażeń również. Zresztą zawsze reagowała na moje wołanie, nieważne, czy na horyzoncie był pies, kot czy człowiek (na ludzi to już w ogóle nie reagowała). A wczoraj jakby dostała wścieku. Najpierw mi zwiała w krzaki, a później obszczekała pana, który spokojnie przechodził. Pan ją zaczął odganiać (nie powinien, wtedy by się uspokoiła. ale oczywiscie nie musiał o tym wiedzieć) a ona za nim idzie i szczeka. No co za głupol (psica, nie pan). Oczywiście zareagowałam, podbiegłam, psa zapięłam i przeprosiłam, ale wstyd mi było okropnie. Wychodzi na to, że muszę z nią znowu ćwiczyć na lince, bo nie jest tak posłuszna jak myślałam.

Posted

[quote name='kropka77']Sybel- miałam podobną sytację.
U mojego ówczesnego weta mieszkał sobie kot Klemens.
Kocur wagi i postury średniego psa.
Moja owczarkowata, młodziutka suńka, która zasmakowała już gonitwy za kotkami, próbowała "pobiegać z koteczkiem".
Koteczek spokojnie siedział do momentu w którym rozpędzone 40-parę kilo było jakieś 30cm od niego.
Po czym wyciągnął łapeńki i tak przylał mojej pani, że do końca życia omijała koty szeeerokim łukiem.
A widownia zamiast ratować biedną psicę płakała ze śmiechu-widok kota jadącego tyłem na psie i piorącego go po tyłku był niesamowity.
Kotek uczył ponoć każdego psa kultury w ten sam sposób.
Dodam,że rzecz się działa blisko 20 lat temu- byłam młoda i gucio wiedziałam o wychowaniu psa.
Coś musi być na rzeczy z tymi "wetowymi" kotami - pewnie z racji miejsca zamieszkania są takie otrzaskane ze wszelką zwierzyną :D
U naszego rezyduje kotka, która ma w zwyczaju z premedytacją zajmować fotele przeznaczone dla oczekujących. Przy czym przy wejściu od razu wet ostrzega, żeby nie podchodzić z psem zbyt blisko, bo będzie naparzanie :D
Śmialiśmy się, że powinien sobie zamówić tabliczkę "uwaga, zły kot".

Posted

awaria napisał(a):
Ja do parku bródnowskiego również z futrami chadzam, teraz, kiedy szybko się ściemnia jesteśmy tam praktycznie każdego wieczora. Nie wiem czy gdyby zsumować wszystkie nasze nieprzyjemne sytuację z tego parku odpowiadałoby to waszemu jednemu spacerowi ;)


Awaria -bo to nie pech (jak to ujęła Ewa&Duffel)...
To specyficzny sposób postrzegania świata (pozostanę przy tym ogólnym i eufeministycznym stwierdzeniu) przez sporą część osób, które piszą na tym wątku.

Posted

abrakadabro-szczerze gratuluję ci grzecznego i usłuchanego psa lubiącego swoich pobratymców i wszystko co się rusza. Jak widzisz nie każdy miał takie szczęście i niektórzy mają mniej towarzyskie psiaki przez co odrazu zmienia się punkt postrzegania świata.Ty widzisz grzeczne kochane pieski swobodnie biegające po parku a ja widze psy ktore co chwilę podlatują do mojego psa i albo uporczywie węszą pod ogonem albo o zgrozo-po karku.Niektóre z nich wczepiją zęby w futro mojego psa a niektórych mój pies po prostu nie trawi. Punkt myślenia zależy od punktu siedzenia ;)

Posted

Balbina12 napisał(a):
abrakadabro-szczerze gratuluję ci grzecznego i usłuchanego psa lubiącego swoich pobratymców i wszystko co się rusza. Jak widzisz nie każdy miał takie szczęście i niektórzy mają mniej towarzyskie psiaki przez co odrazu zmienia się punkt postrzegania świata.Ty widzisz grzeczne kochane pieski swobodnie biegające po parku a ja widze psy ktore co chwilę podlatują do mojego psa i albo uporczywie węszą pod ogonem albo o zgrozo-po karku.Niektóre z nich wczepiją zęby w futro mojego psa a niektórych mój pies po prostu nie trawi. Punkt myślenia zależy od punktu siedzenia ;)


Balbina, daj spokój ;) Abrakadabra jak zawsze niezadowolona i nie może sobie darować kąśliwych uwag, a przecież nikt do pisania tutaj nie zmusza, ale jak się ma małego yoreczka, który kocha cały świat to trudno sobie wyobrazić większość sytuacji z tego wątku... Cóż poradzić ;)

Posted

Balbina12 napisał(a):
abrakadabro-szczerze gratuluję ci grzecznego i usłuchanego psa lubiącego swoich pobratymców i wszystko co się rusza. Jak widzisz nie każdy miał takie szczęście i niektórzy mają mniej towarzyskie psiaki przez co odrazu zmienia się punkt postrzegania świata.Ty widzisz grzeczne kochane pieski swobodnie biegające po parku a ja widze psy ktore co chwilę podlatują do mojego psa i albo uporczywie węszą pod ogonem albo o zgrozo-po karku.Niektóre z nich wczepiją zęby w futro mojego psa a niektórych mój pies po prostu nie trawi. Punkt myślenia zależy od punktu siedzenia ;)


Sorry, ale gdzie Ty wyczytałaś, że mam "grzecznego i usłuchanego psa":crazyeye:
Evel... jeśli zamierzasz zostać wróżką - porzuć ten pomysł, strzelasz kulą w płot...

Posted

Abrakadabra napisał(a):
Sorry, ale gdzie Ty wyczytałaś, że mam "grzecznego i usłuchanego psa":crazyeye:
Evel... jeśli zamierzasz zostać wróżką - porzuć ten pomysł, strzelasz kulą w płot...


Ustalmy coś - zawsze tutaj wchodzisz i jęczysz, że ludzie, którzy mają problemy z chamstwem innych psiarzy są nienormalni. Kiedyś nam nawet chyba nakreśliłaś psychoanalizę na szybko :cool3: To po co masz ten wątek w subskrypcjach? Zmusza Cię ktoś? To fajnie, że nie masz problemów z bezózgimi właścicielami psów w swojej okolicy. Cieszę się Twoim szczęściem.

Posted

Abrakadabra napisał(a):
Sorry, ale gdzie Ty wyczytałaś, że mam "grzecznego i usłuchanego psa":crazyeye:
Evel... jeśli zamierzasz zostać wróżką - porzuć ten pomysł, strzelasz kulą w płot...

dobrze, niejasno się określiłam- albo masz idealnego psa albo mieszkasz w idealnej okolicy.Istnieje jeszcze możliwość wypijania kilku kubków melisy przed spacerem:hmmmm: ale dobra- ja kończę. To nie ma sensu;)

Posted

My trafiamy obok siebie ( Ochota) na superpsiarzy ( sprzatajacych po sobie) i grzeczne psy. Dzis za to miałam sytuacje taka ze sama sie sobie dziwie, ze nie zareagowałam. Otóz szłam z Harleyem na pocztę. Zabieram go często w rózne miejsca zeby sie oswiol. Zatrzymałam sie na chwile przy sklepie spozywczym poprawic mu chuste na szyji. Przed sklepem stoja 2 ososby dorsole i 3 dzieci w wieku max 7 lat. Dwie dziewuchy i chlopak. Harley chcial sie przywitac ale został krótko ustawiony bo jeszcze skacze a poza tym kazde dziecko ponizej odpowiedniego wzrostu traktuje jak szczeniaka i chce je podgryzac.

Dzieci zaczely piszczec na widok mlodego i troche go przestraszyly. Odeszlam wiec kawalek i dalej poprawiam. Ale dziewuchy znow piszcza. Chlopaczek wiec wpadl na genialny pomysl postraszenia Harleya i klaskania mu przed pyskiem lapami a potem tupania zaraz kolo glowy. Zanim zdazylam sie slowe odezwac dwa pozostale bachory uznaly to za swieta zabawe i sie rzucily na psa;/ Mlody sie tak przestraszyl ze gdyby nie smycz to wygladowalbyt na jezdni. Zabralm go wiec z tamtad czympredzej klnac pod nosem. Rodzice? oczywiscie ani slowa chociaz widzieli cala sytuacje a ja potem zalowalam ze nie nadagalam im do sluchu;///////

Posted

Madie napisał(a):


Dzieci zaczely piszczec na widok mlodego i troche go przestraszyly.


na Tazza każde dziecko ostatno tak reaguje... Piszcząc to jakis koszmar jest... Tazz juz od jakiegoś czasu jak widzi dziecko to zaczyna szczekać :niewiem: Ja rozumiem, że jest duży ale kurde bez przesady ;/

Posted

Balbina12 napisał(a):
dobrze, niejasno się określiłam- albo masz idealnego psa albo mieszkasz w idealnej okolicy.Istnieje jeszcze możliwość wypijania kilku kubków melisy przed spacerem:hmmmm: ale dobra- ja kończę. To nie ma sensu;)


Nie mam idealnego psa (cokolwiek to znaczy) i nie mieszkam w idealnej okolicy (cokolwiek to znaczy)
Mam za to dość wysoki poziom inteligencji emocjonalnej , czego i Wam życzę :)

P

Posted

Abrakadabra napisał(a):
Nie mam idealnego psa (cokolwiek to znaczy) i nie mieszkam w idealnej okolicy (cokolwiek to znaczy)
Mam za to dość wysoki poziom inteligencji emocjonalnej , czego i Wam życzę :)


Empatia i wyrozumiałość pozwoliły mi na to, że żadna z osób, które wymieniłam nie została przeze mnie obrażona, skrzyczana, nawet nie podniosłam głosu, nie komentowałam, przechodziłam przez park z psem, po prostu. Mam prawo przejść w spokoju. Agresywna suka została odsunięta nogą, dla wielu osób jest to kopnięcie, okej. Szczerzyła zęby i nie miała zamiaru się odwołać, obawiałam się, że przy próbie odejścia rzuci się na plecy mojego psa.

Rozumiem, że znasz Baaja na wylot, Abra. Szkoliłaś go, wychowywałaś, zjadłaś zęby na pracy z nim i pozwalasz sobie na złośliwe i nieadekwatne uwagi pod ogólnym i osobistym adresem, ponieważ widziałaś opisywane przeze mnie sytuacje i widzisz, że to wina mojego podejścia?

Czy ktoś może mi wyjaśnić, co takiego złego jest w tym, że moje psy nie bawią się z innymi, ponieważ są przeze mnie nakierowywane na pracę, na ludzi, na posłuszeństwo? Mam wrażenie, że część osób jednak tego nie pojmuje, a ja nie pojmuję, co takiego złego jest w tym, że chcę iść dowolnie wybraną przeze mnie trasą i nie życzę sobie, by cudze (w dodatku agresywne) zwierzęta zaczepiały i prowokowały mojego psa. Z drugiej strony, jak się zdarzy łagodny, spokojny 'podbiegacz', nie mam z tym problemów, utrwalam po prostu skupienie na mnie i ew. ładne CSy. Bo z tego, że Baaj do dziś CSuje wyraziście jestem bardzo dumna - nawet u wilczaka można to zepsuć. Zwłaszcza przy dużej ilości 'nieczytelnych' psów, które w taki czy inny sposób atakują na spacerach.

Posted

Abrakadabra napisał(a):
Awaria -bo to nie pech (jak to ujęła Ewa&Duffel)...
To specyficzny sposób postrzegania świata (pozostanę przy tym ogólnym i eufeministycznym stwierdzeniu) przez sporą część osób, które piszą na tym wątku.


Coś w tym jest... :lol:
Ja dodałabym jeszcze magię internetu, która sprawia, że niektóre osoby koloryzują nieco rzeczywistość oraz specyfikę tego wątku, który inne zmusza do rywalizacji, pt. "kto miał gorzej"... :evil_lol:

Oczywiście to spore uogólnienie, więc proszę się nie oburzać - pewnie znajdą się i takie osoby, które faktycznie natknęły się na ewidentne chamstwo... ;)

Posted

Spacery z różnymi psami różnie wyglądają - był u mnie ast, który samym swoim istnieniem budził w masie psów agresję, dodatkowo nie znosił podbiegaczy, więc dla mnie każdy taki to był problem, nawet łagodny. Nie raz po spacerze po prostu ryczałam z wściekłości na bezmyślnych właścicieli, bo moje spacery wyglądały jak te Angels, tylko że pies nie był tak wychowany (pies po przejściach, u mnie na DT). Średnio na spacerze rzucały się na niego dwa psy w pewnym okresie (a nie mówię o podbiegających, tylko agresywnych!), co doprowadziło do tego, że spacery starałam się odbywać w godzinach w stylu 2-3 rano, 11 (bo większość już w pracy) czy 16 (bo jeszcze nie wrócili).

Od niedawna mam własnego psa i dopiero się uczę, że spacer może być bezstresowy, o spokojnym przebiegu, relaksujący. To też oczywiście nie zawsze, ale teraz to raczej incydenty, a nie codzienność. Więc zamiast rzucać tekstami czy to pech czy nie pech, mieszać do tego inteligencję emocjonalną czy magię internetu, to bądźcie wdzięczni, że macie psa budzącego w innych takie a nie inne emocje.

Posted

AngelsDream napisał(a):

Czy ktoś może mi wyjaśnić, co takiego złego jest w tym, że moje psy nie bawią się z innymi, ponieważ są przeze mnie nakierowywane na pracę, na ludzi, na posłuszeństwo?


A co ma jedno do drugiego? Nie pozwalasz swoim na zabawe z psami czy same sie nie garna?
Jedne psy lubia i chca sie bawic z innymi, inne nie (mialem i takie i takie) i te pierwsze moga jednoczesnie byc posluszne i pracujace.

Posted

moja psina ( 55kg ) tez nie lubi podbiegaczy i niestety najczesciej podbiegają do niej maluchy typu york lub beagle , których to dodatkowo najmniej lubi bo nie przepada za małymi psami. Czasami więc mamy okazje się bronic przed jakimś yorkiem puszczonym luźno przez właściciela, który jeszcze biedny nie wie co ryzykuje... spory stres

Posted

A gonczy mojej siostry tez nie lubi podbiegaczy, podbieganie odbiera jako atak. Dzisiaj siostra musiałam sie kłócic z jakims facetem od wyzła który chciał podbiec do Vértesa i swojego pana sie nie chciał słuchac, a pan jeszcze zaczał na nia krzyczec jak ona mu powiedziała zeby psa zabrał.

Posted

tez tak mam , szczególnie gdy podbiega do psicha jakiś maly pies puszczony bez smyczy i do tego szczeka ...
ale to my wtedy najczęściej krzyczymy na lekkomyślnego pana lub panią :razz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...