vege* Posted December 8, 2010 Posted December 8, 2010 ja owczarka nie mam, ale obcowałam z nimi dużo, jak bym nigdy z nimi kontaktu nie miała to bym się nie wypowiadała, dla mnie temat skończony ;) Quote
Diora Posted December 8, 2010 Posted December 8, 2010 Problem w tym, że pewnie 3/4 psów ON chodzących po polskich ulicach, to psy w typie rasy, albo miksy ;) Ale wiem, wiem, wiem - szkolenie każdego z nich jest dziecinnie proste :) Quote
evel Posted December 8, 2010 Posted December 8, 2010 [quote name='Diora']Problem w tym, że pewnie 3/4 psów ON chodzących po polskich ulicach, to psy w typie rasy, albo miksy ;) Ale wiem, wiem, wiem - szkolenie każdego z nich jest dziecinnie proste :)[/QUOTE] Sugerujesz, że praca ze szpicami, gończakami czy molosami jest łatwiejsza niż z pastuchami? ;) Quote
Diora Posted December 8, 2010 Posted December 8, 2010 Sugeruję, że sukces zależy od właściciela, nie od rasy. Zresztą, jak już wspomniałam, w Polsce [B]rasowych[/B] psów jest jak na lekarstwo. Quote
Greven Posted December 8, 2010 Posted December 8, 2010 [quote name='Arwilla'] Gdyby przyszedł tu ktoś nowy i napisał, że jego psu przytrafił się "wypadek z kotem", to na 100% napisalibyście mu to samo, co DagaK napisała do Gops... [/QUOTE] Zgadzam się z tym. A gdyby ktoś napisał, że jego psu przytrafił się "wypadek z małym pieskiem", który był "głupi" i wlazł mu pod sam pysk? Jak byście to odebrali? [quote name='vege*']ale po twoich wypowiedziach każdy myśli zapewne podobnie[/QUOTE] Nie każdy. Ja nie. Ja odbieram Dagę jako osobę odpowiedzialną, która ze swoim psem zarówno pracuje, jak i zabezpiecza go kagańcem. Nie generalizujmy, jakie to owczarki są fantastyczne, wyuczalne i współpracujące, a np. molosy, czy teriery trudne i niezależne. Wyjątków jest sporo, szczególnie że większość psów na naszej drodze to psy w typie, lub wręcz mieszańce przypominające daną rasę i albo cechy danej rasy odziedziczyły, albo nie - taka ruletka. Istotne jest też, czy opiekun będzie psa prowadził w kierunku wyciszenia, czy nasilenia pewnych zachowań; czy będzie dostarczał odpowiednich bodźców, czy nie; czy wykorzysta psa zgodnie z jego przeznaczeniem, czy też będzie wymagał zachowań sprzecznych z uwarunkowaniami genetycznymi i psychofizycznymi. Ja nie miałam nigdy pod opieką owczarka niemieckiego z rodowodem, ale miewałam psy w typie owczarka i tzw. wilczury. I owszem - akurat wszystkie one miały pewne wspólne cechy: były zapatrzone we mnie, szybko się uczyły (zarówno złych, jak i dobrych zachowań), były podatne na korektę, łagodne choć potrafiły oszczekać "obcego", lubiły współpracę i miały pociąg do zaganiania koni (pewnie z braku owiec), łapania tropu oraz skłonność do reakcji histerycznych u weterynarza. Ale czy obcowanie z kilkoma, no może kilkunastoma owczarkami daje mi prawo, by stwierdzić autorytatywnie, że ONki to wspaniała rasa, łatwa do ułożenia i instynktownie pasąca? Nie sądzę. Bo poza psami, z którymi ja miałam doczynienia, jest cała rzesza owczarków, w typie i wilczurów, które są strachliwe, agresywne, nie mają ochoty uczyć się ani współpracować, nie pasą i nie używają węchu. Quote
Szura Posted December 8, 2010 Posted December 8, 2010 [quote name='evel']Sugerujesz, że praca ze szpicami, gończakami czy molosami jest łatwiejsza niż z pastuchami? ;)[/QUOTE] Praca z pastuchami nie jest łatwiejsza, jest INNA. Często dużo łatwiej z nimi coś zepsuć, dużo szybciej łapią i generalizują, również nasze błędy, więc równie łatwo utrwalają się zachowania niepożądane. Quote
rescal Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [quote name='Martens']Nawrzeszcz na nią na całą klatkę, że co sobie wyobraża, że nie dociera po polsku, że twój pies to nie śmietniczka na odpadki...? Może jak zrobisz jej wstyd przed sąsiadami to się troche pohamuje? Wiem, że to chamskie wyjście i sąsiadka pewnie się obrazi, ale lepsze to niż jak twojemu psu stanie się krzywda... Swoją drogą ja nie rozumiem jak można karmić cudze psy, sama miałam taki ewenement w bloku, do którego nic nie docierało. Rozumiem karmienie bezpańskich, rozumiem że ktoś ma taką mentalność, że myśli że to dobrze jak da pieskowi sąsiada, ale skoro mówi się takiej osobie raz i drugi, że sobie tego nie życzymy, to czemu u licha to zazwyczaj nie dociera...?[/QUOTE] wroce na chwile do tego tematu, bo sama mam taki problem nie znam jeszcze sąsiadow, wprowadzilam sie stosunkowo niedawno. i jakas "dobra dusza", widząc ze mam psa (a np teraz dwa psy) zostawia mi ma wycieraczce tzw. resztki - ziemniory, wyschniete miecho, suchy chleb, skorki (w tym takie sztuczne tez!!!) z wędliny elegancko ułożone na jednorazowych tackach. szlag mnie trafia, bo: -rano nieraz wlazę w to butami, totalnie zaspana -zdarza sie tez ze pies jest szybszy niz ja i cos skubnie z tych skarbow -nie chce tych 'darów'!!! -jest mi az troche wstyd, ze przed moimi drzwiami takie smieci stoją przypuszczam ze nieraz dlugo jak np jestem w pracy -boje sie ze karaluchy czy costam sie zlezie 2x wywieszalam kartke, ze nie życze sobie- bo psy maja specjalna diete, ostrzejsza w formie kartka wisi do dzis - dalej 'dary' pojawiaja sie pod drzwiami... 2 -3 razy w tygoniu mam tak podniesione ciśnienie, ze walne za zawal kiedys przy tych tackach Quote
evel Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [quote name='Greven']A gdyby ktoś napisał, że jego psu przytrafił się "wypadek z małym pieskiem", który był "głupi" i wlazł mu pod sam pysk? Jak byście to odebrali?[/QUOTE] Jako wypadek. Oczywiście mówimy o hipotetycznej sytuacji jednostkowej, kiedy coś się stało, że właściciel większego psa nie dopilnował, rozproszył się, cokolwiek, a nie takiej, w której jakiś większy pies jest seryjnym mordercą na osiedlu. Skoro właściciel małego podbiegacza nie ma mózgu to trudno. Jak coś mu przegryzie pieska na pół to może się w końcu nauczy. Całego świata się nie da zbawić. Quote
Darianna Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 rescal, może zapukaj do sąsiadów z tego samego piętra i zapytaj wprost, czy to oni a jak nie oni to może wiedzą kto, bo chcesz podziękować osobiście ;) Quote
AngelsDream Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 Moja reakcja na wypadek zależałaby od tego, jak zachowywała się osoba winna temu wypadkowi. Jeśli widać, że ktoś wyciągnął wnioski, jest mu przykro, zrobił, co mógł, żeby pomóc/przeszkodzić/uratować, nie zasługuje na burę, ale brak myślenia i duma wynikająca z ignorancji już tak. Quote
rescal Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 za kazdym razem jak robie taka akcje poszukiwania darczyncy, to 3/4 nie zastaje w domach. ale masz racje chyba trzeba sie zawziąc i szukac do skutku, najbardziej mnie dziwi ze kobylasta kartka powieszona tak ze osoba ktora stawia tacke musi ja zobaczyc - nie daje efektow moze tekst nie skutkuje bo jest napisane o diecie psów, a dary sa dla mnie?;) Quote
corrida Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [quote name='rescal']za kazdym razem jak robie taka akcje poszukiwania darczyncy, to 3/4 nie zastaje w domach. ale masz racje chyba trzeba sie zawziąc i szukac do skutku, najbardziej mnie dziwi ze kobylasta kartka powieszona tak ze osoba ktora stawia tacke musi ja zobaczyc - nie daje efektow moze tekst nie skutkuje bo jest napisane o diecie psów, a dary sa dla mnie?;)[/QUOTE] To może powinnaś zacząć się odwdzięczać swojemu darczyńcy ;). Przetransportuj tackę z łakociami na inną wycieraczkę, ewentualnie sama zaopatrz się w tacki i kilka razy w tygodniu obdarzaj hojnie wybranych sąsiadów resztkami pożywienia. Może to kogoś ruszy wreszcie, a może w twoim bloku to po prostu taki zwyczaj witania nowych sąsiadów ;). Szczerze - podziwiam Cię za cierpliwość. Quote
filodendron Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 Rescal, nie pisz o diecie psów, bo to sugeruje, że jednak coś jedzą a dieta niejedno ma imię ;) Ja bym pisała/mówiła o notorycznym, złośliwym wysypywaniu śmieci pod Twoimi drzwiami - przecież tym powinien się zająć administrator budynku. To jest szykanowanie. Quote
Martens Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [quote name='filodendron'] Ja bym pisała/mówiła o notorycznym, złośliwym wysypywaniu śmieci pod Twoimi drzwiami - przecież tym powinien się zająć administrator budynku. To jest szykanowanie.[/QUOTE] Ja bym regularnie robiła zdjęcia i skarżyła się do spółdzielni, a "dary" wykopywała na schody, niech sobie sąsiedzi depczą i wąchają, skoro uważają, że wszystko jest w porządku... Możesz pomyśleć o założeniu małej kamerki internetowej i zostawieniu jej w jakimś w miarę niewidocznym miejscu, kiedy wychodzisz z domu - od razu sprawca się znajdzie, i dowód będzie. Coś takiego można zgłosić na policję. Quote
rescal Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 wiem ze to jakos surrealistycznie brzmi, jakbym nic z tym nie robila, a denerwuje mnie to bardzo ale - powsciekam sie, wyrzuce tacke do zsypu i do nastepnego razu niemal zapominam o sprawie jakos malo asertywna jestem, trzeba to zmienic;) Martens - kiedys nie sprzatnelam tacki, i sama sie złamałam po calym dniu natykania sie na te śmieci:( chyba mi uswiadomilyscie ze sama sobie jestem winna ze tyle czasu to trwa Quote
Arwilla Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [quote name='evel']Jako wypadek. Oczywiście mówimy o hipotetycznej sytuacji jednostkowej, kiedy coś się stało, że właściciel większego psa nie dopilnował, rozproszył się, cokolwiek, a nie takiej, w której jakiś większy pies jest seryjnym mordercą na osiedlu. Skoro właściciel małego podbiegacza nie ma mózgu to trudno. Jak coś mu przegryzie pieska na pół to może się w końcu nauczy. Całego świata się nie da zbawić.[/QUOTE] Nie zawsze wszystko jest takie, jak nam się wydaje... Gdybyś Ty była właścicielką "małego podbiegacza", który jednak podbiegaczem nie jest, a np. wystraszył się petardy, zerwała się smycz, ktoś rzucił kamieniem...itd... pies się wystraszył i w panice wpadł większemu psu w paszczę? Punkt widzenia zazwyczaj zależy od punktu siedzenia... Quote
evel Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [quote name='Arwilla']Nie zawsze wszystko jest takie, jak nam się wydaje... Gdybyś Ty była właścicielką "małego podbiegacza", który jednak podbiegaczem nie jest, a np. wystraszył się petardy, zerwała się smycz, ktoś rzucił kamieniem...itd... pies się wystraszył i w panice wpadł większemu psu w paszczę? Punkt widzenia zazwyczaj zależy od punktu siedzenia...[/QUOTE] Dlatego użyłam określenia "wypadek". I sama mam małego psa, który w swojej wspaniałości nauczył się, że nie podbiega się do innych psów. A jak ma ochotę to JA jestem od tego, żeby go powstrzymać. I jakoś mi się to udaje codziennie od prawie roku. Dwa razy Zu podleciała i objazgotała obcego psa (nie zdążyłam ich w porę zauważyć, raz pod samą klatką, a drugi raz na polach w krzakach), zabrałam, przeprosiłam właścicieli. Tak, miałam szczęście, że psy, do których podleciała były pod kontrolą, tak, te dwa razy to o dwa razy za dużo, tak, gdyby coś mi ugryzło czy poszarpało psa to byłoby to tylko moją winą i pretensje mogłabym mieć jedynie do siebie. Staram się cały czas pracować nad swoim psem, który nienawidzi owczarków (obydwa te psy były ONkami). I to jest chyba dobre podejście, a nie puszczanie małych psów do większych usmyczowionych i cieszenie japy, jaki to Pimpuś jest dzielny, bo się sadzi do rottweilera. Quote
Arwilla Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [B]Evel[/B] - mnie nie interesuje jakiego masz psa... Nie rozumiem jedynie naskakiwania na DagęK... napisała dokładnie to, co napisałby każdy dogomaniak...ale, że śmiała "pióro" podnieść na starego dogomaniaka, to reszta rzuciła się na nią jak haprie.... :evil_lol: Broniąc Gops, sami sobie bat na tyłek kręcicie... :cool3: Quote
filodendron Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [quote name='rescal'] Martens - kiedys nie sprzatnelam tacki, i sama sie złamałam po calym dniu natykania sie na te śmieci:( chyba mi uswiadomilyscie ze sama sobie jestem winna ze tyle czasu to trwa[/QUOTE] Jeśli sama to sprzątasz, to ludzie myślą, że zużywasz (czyt. karmisz psy). Naprawdę :) No, bo kto sprząta cudze śmieci tyle czasu i aż tak ofiarnie nie skarżąc się nikomu? Quote
evel Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [quote name='Arwilla'][B]Evel[/B] - mnie nie interesuje jakiego masz psa... Nie rozumiem jedynie naskakiwania na DagęK... napisała dokładnie to, co napisałby każdy dogomaniak...ale, że śmiała "pióro" podnieść na starego dogomaniaka, to reszta rzuciła się na nią jak haprie.... :evil_lol: Broniąc Gops, sami sobie bat na tyłek kręcicie... :cool3:[/QUOTE] Skoro Cię nie interesuje to do czego dążyłaś pisząc "a gdybyś miała małego podbiegacza..."? Mam małego podbiegacza, którego szybko wyleczyłam z podbiegania. Da się? Da się. Quote
filodendron Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 Powiedzmy sobie szczerze, że naskakiwanie na dogo jest trendy :D Tu to pikuś, PWP - to jest ring dla zawodowców ;) Quote
gops Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [quote name='Greven']Zgadzam się z tym. A gdyby ktoś napisał, że jego psu przytrafił się "wypadek z małym pieskiem", który był "głupi" i wlazł mu pod sam pysk? Jak byście to odebrali? .[/QUOTE] to nie bylby moj problem tak jak z kotem , moj pies byl na smyczy , nie jest ani duzym psem ani wygladem nie przypomina "ttb " i innych "mordercow" nikt sie mnie nie czepia i nie boi jak ide z suka bez kaganca jak inny pies podejdzie jej pod pysk i bd lagodnie nastawiony to jedynie bd chciala go zdominowac a jak podejdzie w celach awantury to gorzej , ja psa na rekach nie bd nosic bo ktos nie potrafi wychowac sowjego psa :) Quote
Arwilla Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [quote name='evel']Skoro Cię nie interesuje to do czego dążyłaś pisząc "a gdybyś miała małego podbiegacza..."? Mam małego podbiegacza, którego szybko wyleczyłam z podbiegania. Da się? Da się.[/QUOTE] Po co? Żeby Ci uświadomić, to co pisałam już wcześniej... "punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia"... Dziewczyna pisze prosto i mądrze - "nie panujesz nad psem, załóż kaganiec, prowadź na smyczy"... a tu zaraz piranie się rzucają z tekstami w stylu "żeby tak wszyscy pracowali z psami jak Gops..." :razz: Rozumiem słowo "wypadek", nie rozumiem natomiast obłudy z Waszej strony... Bo jak już pisałam wcześniej, gdyby ten wypadek przytrafił się jakiemuś początkującemu dogomaniakowi, to zagryźlibyście go z miejsca.... :evil_lol: Quote
LadyS Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 [quote name='Arwilla']Po co? Żeby Ci uświadomić, to co pisałam już wcześniej... "punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia"... Dziewczyna pisze prosto i mądrze - "nie panujesz nad psem, załóż kaganiec, prowadź na smyczy"... a tu zaraz piranie się rzucają z tekstami w stylu "żeby tak wszyscy pracowali z psami jak Gops..." :razz: Rozumiem słowo "wypadek", nie rozumiem natomiast obłudy z Waszej strony... Bo jak już pisałam wcześniej, gdyby ten wypadek przytrafił się jakiemuś początkującemu dogomaniakowi, to zagryźlibyście go z miejsca.... :evil_lol:[/QUOTE] Gdyby ten dogomaniak wszedł i napisał "Dziś mój pies zagryzł kota", to na pewno by mu się oberwało. Gdyby jednak napisał "Dziś mój pies zagryzł kota, poradźcie, co robić, strasznie mnie męczą takie sytuacje, pracuje z psem tak i tak, robie to i to, a nie działa - czy możecie coś poradzić", to raczej otrzymałby rady. Gdzie tutaj widzisz obłudę? Bo to, że Ty sobie w swojej wyobraźni coś uważasz, to jest Twoja sprawa, a nie obłuda dogomaniaków. Quote
Arwilla Posted December 9, 2010 Posted December 9, 2010 Radzę zapoznać się z sytuacją od początku.... Wyobraźni tu nie potrzeba...wystarczy przeczytać ze zrozumieniem... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.