sunshine Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Martens napisał(a):To masz się czym chwalić :roll: Szkoda, że nie trafiłaś na kogoś kto by ci porządnie oddał w pysk jak byś zaczęła fikać; może zamiast pracować nad swoją dumą i Rispektem Na Dzielni, popracowałabyś nad psem i samokrytyką. Długo siedzisz na dogo i po Twoich dotychczasowych postach myślałam, że jesteś mądrzejsza, ale jak widać pozory bardzo mylą. ty weź to przeczytaj.... wyleciała na mnie z pyskiem i podeszła z podniesioną ręką gdyby mnie nie zatkało pewnie bym odpyskowała (dawniej) i by doszło do bójki. Kobitka nie była raczej spokojną osobą, jeśli wiesz o czym mówię. Juliusz(ka) napisał(a):O matko i córko... Masz rację, NIC ne usprawiedliwia Twojego myślenia. Zdarzyć się może wszystko, ale jak się nawywija, to wypada chociaż umieć się zachować odpowiednio do sytuacji! Jak ktoś Shirę zagryzie, to się już niczego nie nauczy. Wybiegać? Rower, piłka, ganianie z Tobą, a nie hulaj dusza, piekła nie ma:mad: Chciało się mieć psa, to niech się chce mu czas organizować. Obu stron? Twój pies po ciemku szarżuje na obcą osobę i to jest wina obu stron? Ciesz się, że wróciłaś do domu z żywym psem... i to jeszcze... śmiać mi się chce, bo nie znasz nas totalnie. Jak ja psu czasu nie organizuje to już nie wiem kto. A psy mam przez całe życie więc nie "chciało się mieć" a są integralną częścią życia. a gdzie to jest napisane że biega "hulaj dusza..."?? Generalnie to zawsze aportuje (piłkę patyki frisbee (TAK! husky frisbee:>) , bawi się ze mną, mało tego uprawiamy bikejoring więc nie ucz proszę ojca dzieci robić. Nie będzie aportować na smyczy... a co do sytuacji to przeczytaj o niej jeszcze raz, bo napisane jest jak byk że nie dopuściła mnie do słowa a najechała. A hałasu narobiła ona nie psy bo psy były SPOKOJNE. A co do wygryzienia jej tyłka... raczej nikt tego na poważnie psu nie życzy, ja nie traktuje na tyle poważnie wszystkich wypowiedzi i nutkę żartu w każdym zawieram. Shirę kiedyś pogryzł owczarek(nie z naszej winy, była na smyczy) i niczego ją to nie nauczyło. Nie wiem czy rozwiałam wszystkie twoje myśli ale pewnie i tak zaraz będzie tysiąc wrzut:P Quote
vege* Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 Na pewno nie chamstwo ale nie wiedziałam gdzie mogę o tym napisać, otóż jestem baardzo dumna ze swojego psa bo wykazała się przed wczoraj wielką odwagą stając w obronie mojej mami przed trzeba chłopami, a więc już piszę o co chodzi: Moja mama wieczorami przed snem chodzi z Nuką na dwór (w granicach 21.40-22.10, to ostatni spacer Nuki przed snem), mama wraca sobie z Nuką spokojnie (mój blok jest ogrodzony betonowym murem, a za murem jest sklep spożywczy i trawniki na których Nuka się załatwia zazwyczaj) no i moja mama idzie, idzie, aż tu nagle zza garaży wyszło dwóch na czarno ubranych dresów (byli może z 5-6 m od mojej mamy), za chwilę mama słyszy trzeci wychodzi z klatki i staje za nią też pewnie jakieś 5m. Dresy coś tam zaczęli gadać do mamy (byli chyba trochę po %) i w tym momencie gdy jeden zrobił krok w kierunku mojej mamy Nuka się bohatersko rzuciła z zębami, a oni przerażeni uciekli ile sił w nogach :multi: Jakiego ja mam kochanego i opiekuńczego psa, który krzywdy nie da zrobić :loveu: Quote
sunshine Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 serdeczne gratulacje:multi: wielka kość jej się należy:razz: Quote
vege* Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 dostała swój ulubiony serek w całości, strasznie się cieszyła i mama też ją od razu chwaliła i jej dziękowała za wszystko :loveu: Quote
AngelsDream Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 Stwierdzam, że ani kupa na butach, ani podbiegający do nas pies, kiedy Baaj pracuje, nie irytuje mnie tak jak pytanie: - Piesek czy suczka? - Słoń. - Mam ochotę odpowiadać, ale dziś ubiegł mnie Michał i poinformował właścicielkę ogromnej, ujadającej suki, że: - Pies, ale w pracy. Pani zeszła z trudem na bok, nieudolnie usiłując uspokoić sukę, która już z daleka na nas ujadała. Niebiosom dziękować, że miała smycz, bo jakby wpadła między mnie, Michała i Baaja na szelkach i lince, to tylko amortyzator i posłuszeństwo mojego psa chroniłyby mnie przed wybitymi zębami. Quote
Ewa&Duffel Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 Mnie również denerwuje to pytanie :roll: Jakiś czas temu byliśmy na spacerze na polnej drodze, widzę, że z naprzeciwka idzie kobieta z owczarkiem, więc wołam psa, sadzam z boku i każę zostać, czekając, aż przejdą. Pani widzi nas i powoli się zbliża, w końcu pyta: pies czy suka ? Odpowiadam: pies, proszę nie podchodzić. Niestety drugiej częsci zdania kobieta chyba nie usłyszała, bo stwierdziła: a, to nic sobie nie zrobią i zaczęła do nas podchodzić. Cóż, ja nie życzę sobie kontaktu swojego psa z obcym owczarkiem, miał parę przykrych zajść z niby łagodnym osobnikami tej rasy i od tamtej pory rzadko pozwalam na kontakt. Powtarzam więc: proszę nie podchodzić ! Właścicielka spojrzała na mnie jakby obrażona i skręciła w boczną dróżkę. Wydaje mi się, że od początku miała zamiar tam iść, więc po co podchodziła, widząc, ze specjalnie wołam psa i sadzam z boku :roll: Quote
evel Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 O tak, moje ukochane pytanie. Uwielbiam, jak zadają mi je cały czas ci sami ludzie. W związku z tym, że Zu nie cierpi bokserów po tym, jak nas jeden obskoczył i poturbował, teraz jak widzę boksera to na wszelki wypadek sadzam psa i skupiam na sobie. Ostatnio przechodził obok nas koleś z bokserką, która go strasznie ciągnęła w naszym kierunku a on nie bardzo nad nią panował... Zastanawiałam się co zrobię jak koleś nie utrzyma własnego psa (na litość boską, to był bokser a nie tygrys!) ale na szczęście jakoś się zaparł i ją odciągnął... Mimo wszystko udało mi się nie odezwać, za to Zu sobie pobulgotała pod nosem... Cóż, "siad" i "patrz" nie oznaczają "wyłącz dźwięk" :evil_lol: Quote
filodendron Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 AngelsDream napisał(a):Stwierdzam, że ani kupa na butach, ani podbiegający do nas pies, kiedy Baaj pracuje, nie irytuje mnie tak jak pytanie: - Piesek czy suczka? Dlaczego? Mój pies nie lubi biszkoptowych labów. Sukę będzie tolerował (póki mu nie wlezie na głowę), ale na psa nawarczy na bank jeśli ten będzie nachalny (a laby bywają nachalne), więc jak sunie do mnie kolejny biszkopt rzężąc i ciągnąc za sobą właściciela, który najwyraźniej nie ma zamiaru psa zatrzymać, pytam - pies czy suka? Bo jak suka, to niech se rzęzi i ciągnie dalej, ale jak pies, to muszę uprzedzić, że nie lubimy. Quote
AngelsDream Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Temu, że liczy się cały kontekst sytuacji - mój pies pracował i był w pełni pod kontrolą, więc nieważne, co lubi, a czego nie - nie mamy ochoty na kontakt z czymkolwiek. Nie pytała nas pani, której pies był na niej skupiony, a nasz zachowywał się jakby z lasu się właśnie urwał, spytała nas właścicielka, która z ledwością trzymała smycz. W takiej sytuacji, mając psa, który średnio umie się zachować, zadawanie tego pytania uważam za kretynizm. Tym bardziej, czego już akurat nikt wiedzieć nie musi, ale ja mam tego świadomość, większość suk chce Baaja zlikwidować - tak było, jak miał jedno jądro, tak jest też dziś, gdy nie ma obu. Quote
filodendron Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Może ta pani chciała po prostu oszacować swoje możliwości i szansę czy smycz utrzyma, czy nie - czy już ma dostawać zawału, czy jeszcze za chwilę ;) Zawsze może być gorzej. Kiedyś trafiłam na pana z problemami ze słuchem lub myślącego stereotypami, że jak pompony, to musi być dziewczyna. Jego pies sunął do nas z potężnym irokezem na karku a on z pytaniem: - Kolega czy koleżanka? - Kolega. - A to nic nie będzie, no chyba że ma cieczkę... :D Quote
kasia_owczarzak Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Słuchajcie, muszę się z Wami podzielić trzema sytuacjami, które nam się przytrafiły. Zdarzyły się one już jakiś czas temu, ale tak mi utkwiły w głowie, że może jak o tym opowiem, to trochę mi przejdzie. Pierwsza z nich miałam miejsce jakieś 2 miesiące temu. Szłam ze swoją Cziną między domkami jednorodzinnymi. Czina na smyczy. Nagle w jednym z domków po drugiej stronie ulicy otwiera się okno i wychyla się facet, który zaczyna się na wydzierać się na mnie za to, że mój pies drażni jego psa, przez co jest on (pies) bardzo zestresowany. Moja Czina nawet nie zareagowała na jego psa, chociaż tamten mało nie przegryzł płotu. Mało tego, my nawet nie doszłyśmy do tej bramy. Facet zabronił przechodzić nam tą ulicą. Kazałam mu zgłosić się do lekarza. Druga sytuacja miałam miejsce trochę później, kiedy też wracałyśmy do domu i Czina zatrzymała się przy jednej z bram przy ulicy i witała się z psem, który był za bramą. Temu psiakowi podobało się towarzystwo Cziny. Zaczęli się witać i lizać po pyskach. Wtedy z garażu wyskoczył właściciel z długim kijem i zaczął uderzać nim w bramę strasząc, w ten sposób oba psy. Wyzywał i bluźnił. Psy odskoczyły od bramy i zaczęły patrzeć na niego jak na wariata. Ja, oczywiście rzuciłam parę epitetów pod jego osobą i poszłam dalej. Trzecia sytuacja z przed 2 tygodni, kiedy wychodziłam z moim Łukaszem i naszymi psiakami od znajomych z bloku. Psy na smyczy, grzeczne. Wyszliśmy z klatki, a jakiś facet stojący na dworze zaczyna się drzeć i wyzywać na nas, żebyśmy zabrali z przed "jego" klatki te śmierduchy, zasrańce, pchlarze i nie wiem jak je jeszcze nazwał. Powiedziałam facetowi, żeby się sam umył i się zamknął. Moje zachowanie wobec tych wszystkich panów było dużo ostrzejsze niż to co napisałam, ale moje słowa nie są wskazane do cytowania. Nie jestem dumna z tych słów, które wtedy padły, ale takie zachowania ludzi są poprostu .......... Jestem raczej opanowaną osobą ale na tematy związane z moimi psiakami jestem bardzo przewrażliwiona i na chamstwo reaguję chamstwem (lecz bez wulgarnych słów, w przeciwieństwie do tych panów). Rozumiem, jakby moje psy zareagowały jakoś dziwnie lub zrobiły coś, co by mogło wywołać niechęć lub nerwy u tych ludzi, ale za każdym razem były one na smyczy i nawet nie zbliżyły się do tych panów. Nasze społeczeństwo zchodzi na psy !!!!! i jestem zupełnie świadoma tego co napisałam www.czina.pl Quote
Martens Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 kasia_owczarzak napisał(a):Szłam ze swoją Cziną między domkami jednorodzinnymi. Czina na smyczy. Nagle w jednym z domków po drugiej stronie ulicy otwiera się okno i wychyla się facet, który zaczyna się na wydzierać się na mnie za to, że mój pies drażni jego psa, przez co jest on (pies) bardzo zestresowany. Moja Czina nawet nie zareagowała na jego psa, chociaż tamten mało nie przegryzł płotu. Mało tego, my nawet nie doszłyśmy do tej bramy. Facet zabronił przechodzić nam tą ulicą. Kazałam mu zgłosić się do lekarza. Prawdę mówiąc jeśli już ktoś powinien mieć pretensje w tej sytuacji to Ty, bo nikt nie ma przyjemności być ogłuszanym czy opluwanym (dosłownie) przez wściekającego się za bramą psa tylko dlatego, że przechodzi ulicą. Ja jestem ciągle, bo idąc z psem na działkę muszę przejść ok. kilometra po chodniku, do którego przylegają ogrodzenia posesji, więc psy ujadające i skaczące na ogrodzenie to norma. Nikt się jeszcze nie przyczepił, ze drażnię mu psa; nieliczni nawet próbują swojego od płotu odwołać - gorzej z tymi, którzy zostawiają niedomknięte furtki albo mają dziurawe ogrodzenia :roll: Quote
evel Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 filodendron napisał(a):Dlaczego? Mój pies nie lubi biszkoptowych labów. Sukę będzie tolerował (póki mu nie wlezie na głowę), ale na psa nawarczy na bank jeśli ten będzie nachalny (a laby bywają nachalne), więc jak sunie do mnie kolejny biszkopt rzężąc i ciągnąc za sobą właściciela, który najwyraźniej nie ma zamiaru psa zatrzymać, pytam - pies czy suka? Bo jak suka, to niech se rzęzi i ciągnie dalej, ale jak pies, to muszę uprzedzić, że nie lubimy. No jak dla mnie takie pytanie jest totalnie bez sensu, bo mojej suce to wszystko jedno jaką płeć reprezentuje ewentualny podbiegacz. To, że pies z suką się nigdy nie pogryzą można wsadzić między bajki, niestety, wielu ludzi jeszcze o tym nie wie :eviltong: Martens napisał(a):Prawdę mówiąc jeśli już ktoś powinien mieć pretensje w tej sytuacji to Ty, bo nikt nie ma przyjemności być ogłuszanym czy opluwanym (dosłownie) przez wściekającego się za bramą psa tylko dlatego, że przechodzi ulicą. Ja jestem ciągle, bo idąc z psem na działkę muszę przejść ok. kilometra po chodniku, do którego przylegają ogrodzenia posesji, więc psy ujadające i skaczące na ogrodzenie to norma. Nikt się jeszcze nie przyczepił, ze drażnię mu psa; nieliczni nawet próbują swojego od płotu odwołać - gorzej z tymi, którzy zostawiają niedomknięte furtki albo mają dziurawe ogrodzenia :roll: Słusznie. Cóż, ja przyznam szczerze, trenuję z Zu olewanie innych psów właśnie przede wszystkim na dziamgaczach zapłotowych, których musimy minąć idąc na boisko... A to, że czyjś pies drze mordę, bo idzie człowiek, pies, kot, leci liść, szumią gałęzie drzewa czy rośnie trawa, to tak jakby jego problem... Quote
Amber Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Ach, jak ja lubię paniusie z yorkami :loveu: Wracam z moim dobkiem ze spaceru, ciemno, zimno, spacer długi, jestem już przy furtce od osiedla i... wychodzi z niej paniusia z yorkiem, york na flexi oczywiście rozciągniętej na maxa więc piesek jest prawie przy moim psie, a paniusia gada przez komórkę. Owszem, mogę posadzić psa i czekać aż oni przejdą, ale jestem zmęczona i nie mam ochoty ustępować wszelkim lekkoduchom. York już podleciał do mojego, paniusia pewnie myślała, że zaraz skrócę swoją smycz i będę odciągać mojego psa, ale ja ani myślę to robić :p wiem, że mój cielak nic nie zrobi, bo mieszka na co dzień z takimi maluchami, a, że paniusia tego nie wie? Nie moja sprawa. Psy się powąchały i oczywiście york zaczyna drzeć mordę, mój stanął, patrzy się co to za dziwo i jak to szczeniak dużej rasy, zaczął zapraszać do zabawy w charakterystyczny sposób bijąc łapami obok yorka. Dopiero jak to paniusia zobaczyła to powiedziała do telefonu "poczekaj, bo Asti dużego psa zobaczył" i zaczęła odciągać yorka. Niby nic, ale wiem, że na osiedlu są psy dużo mniej przyjaźnie nastawione od mojego na takie szczekacze i któregoś razu Asti może zostać połknięty, a paniusia to zobaczy dopiero jak jej się flexi zwinie... bez psa na końcu :evil_lol: Quote
Balbina. Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Och, ja też kocham cziłki i yorki które sa automatycznie puszczane do mojego psa "bo małe się nie pogryzą"...Czekam tylko aż jakiś york straci kokardę a cziłała zostanie bez włosów na tyłku....:evil_lol:A dlugo to nie potrwa:diabloti: Franek rzuca się z kłami na wszelkie małe, jazgotliwe stworzonka, a nie jest przy tym zbyt delikatny:razz: Co za pech...:evil_lol: Quote
kasia_owczarzak Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 [quote name='Martens']Prawdę mówiąc jeśli już ktoś powinien mieć pretensje w tej sytuacji to Ty, bo nikt nie ma przyjemności być ogłuszanym czy opluwanym (dosłownie) przez wściekającego się za bramą psa tylko dlatego, że przechodzi ulicą. Ja jestem ciągle, bo idąc z psem na działkę muszę przejść ok. kilometra po chodniku, do którego przylegają ogrodzenia posesji, więc psy ujadające i skaczące na ogrodzenie to norma. Nikt się jeszcze nie przyczepił, ze drażnię mu psa; nieliczni nawet próbują swojego od płotu odwołać - gorzej z tymi, którzy zostawiają niedomknięte furtki albo mają dziurawe ogrodzenia :roll: Zastanawiam się, co by Ci ludzie zrobili i jak zareagowali, gdyby nagrać na kamerę ich zachowanie, a później im to odtworzyć. Może część tych osób patrząc, jakich z siebie zrobili idiotów, następnym razem zastanowiliby się zanimby coś powiedzieli. www.czina.pl Quote
jefta Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 "piesek czy suczka?" z tymi słowami przemili państwo weszli wczoraj ze swoim psem pomiędzy moją sukę a pozoranta :) :roll: dodam jeszcze, że puste ogromne pole i mieli po obu stronach jakieś 100-200 metrów, żeby nas obejść i nie wchodzić w zakres 2metrowej smyczy. myślałam, że ludzka głupota ma jakąś granicę Quote
Diora Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 [quote name='evl']No jak dla mnie takie pytanie jest totalnie bez sensu, bo mojej suce to wszystko jedno jaką płeć reprezentuje ewentualny podbiegacz. To, że pies z suką się nigdy nie pogryzą można wsadzić między bajki, niestety, wielu ludzi jeszcze o tym nie wie :eviltong: A dla mnie nie jest bez sensu. Jak jakiś pies do nas podbiega, to zawsze się przyglądam jakiej jest płci ;) Moja sunia reaguje bardzo przyjaźnie na psy, na suki się jeży i jest gotowa odpowiedzieć na ewentualny atak. Jasne, że nie jest prawdą, że pies z suką się nigdy nie pogryzie... Jednak jest duuuużo większe prawdopodobieństwo, że walczyć ze sobą będą psy tej samej płci. Oczywiście nie mówię o psach, które z zasady rzucają się na wszystko i wszystkich... Im jest na pewno obojętne. Quote
LadyS Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Diora napisał(a):A dla mnie nie jest bez sensu. Jak jakiś pies do nas podbiega to zawsze się przyglądam jakiej jest płci ;) Moja sunia reaguje bardzo przyjaźnie na psy, na suki się jeży i jest gotowa odpowiedzieć na ewentualny atak. Jasne, że nie jest prawdą, że pies z suką się nigdy nie pogryzie... Jednak jest duuuużo większe prawdopodobieństwo, że walczyć ze sobą będą psy tej samej płci. Myślę, że to zależy od psa. Poza tym wydaje mi się, że jeśli ktoś nie chce kontaktu swojego psa z innym, bo z nim pracuje - to po prostu nie chce, niezależnie od płci. Quote
gops Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 mojej suce jest obojetne jakiej plci jest pies podbiegajacy , jak ma zly dzien to zaatkuje psa/szczeniaka/suke i obojetnie jakiej bd wielkosci i rasy wiec takie pytania sa bez sensu dla mnie , choc czasami jak ktos jest mily i sympatyczny to odpowiadam grzecznie ze suczka ale nie wiem jak zareguje , jak ktos nadal chce sprobowac to pozwalam podejsc ale na smyczach :) zadko kto chce podejsc Quote
Diora Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 [quote name='ladySwallow']Myślę, że to zależy od psa. Poza tym wydaje mi się, że jeśli ktoś nie chce kontaktu swojego psa z innym, bo z nim pracuje - to po prostu nie chce, niezależnie od płci. A co to ma do rzeczy? :cool3: Quote
LadyS Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Diora napisał(a):A co to ma do rzeczy? :cool3: A to, że jak pracuje z psem, to doprawdy mam daleko w tyle, czy pochodzący pies to samiec czy suka - po prostu ma nie podchodzić. Z tego względu pytanie jest również bezsensowne. Już czaisz? Quote
Diora Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 ladySwallow napisał(a):A to, że jak pracuje z psem, to doprawdy mam daleko w tyle, czy pochodzący pies to samiec czy suka - po prostu ma nie podchodzić. Z tego względu pytanie jest również bezsensowne. Już czaisz? Jakoś "nie czaję"... :diabloti: Przeczytaj jeszcze raz, ZE ZROZUMIENIEM moją wypowiedź, którą zacytowałaś. Może Ci się rozjaśni w szarych komórkach,że Twoja wypowiedź ma się nijak do mojej. Quote
LadyS Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Diora napisał(a):Jakoś "nie czaję"... :diabloti: Przeczytaj jeszcze raz, ZE ZROZUMIENIEM moją wypowiedź, którą zacytowałaś. Może Ci się rozjaśni w szarych komórkach,że Twoja wypowiedź ma się nijak do mojej. Rozumiem i nadal uważam, że jeśli ktoś nie życzy sobie kontaktu swojego psa z innym dyszącym na smyczy (powód: praca był podany jako przykład), to mu zwisa, czy to pies, czy suka - po prostu ma nie podchodzić. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.