Bogarka Posted November 10, 2010 Posted November 10, 2010 evl napisał(a):(jak wychodzi z nim pani to go przywiązuje do barierki jak idzie inny pies, bo inaczej amstaffek ją przeciąga twarzą po glebie) A jak kiedys nie zdazy przywiazac? evl napisał(a):"Tekilka, chodź, Tekilka, no już, idziemy na boisko, słyszysz, Tekilka, na boisko" a Tekilka ani myślała iść na boisko :roll: Pan mysli ze Tekilka rozumie co on mówi, czy czeka az Tekilka powie "dobrze" albo cos innego albo jedno i drugie :D: ? Quote
Fauka Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 Ja pracuję z Larym, by nie doskakiwał mi do inbych psów i buy je ignorował. Kiedy idę na trasę na której mało jest psów i ludzi to zakłądam mu szelki by lepiej się pracowało ale w kieszeni mam halter. Idziemy, ćwiczę z nim chodzenie przy nodze, siadanie, warowanie, patrzenie. Dochodzimy do końca naszej drogi, bo zaraz przechodzimy na drugą stronę ulicy. Przed nami szły dwie panie z psami, jedna ma sporego kundelka, wiem że sympatyczny nie jest więc go unikam, nie chcę spięć. Ona stanęła nam równo na początku naszego przejścia i stoi, zatrzymałam się jakieś 5 metrów od niej licząc, że zakuma i nie będzie liczyła na przyjazne wąchanko piesów. Ale ona gapi się na nas i coś mówi do swojego pieska, na szelkach mam gorsze panowanie nad Larym więc przepięłam go na halter i nagle słyszę "ojej, takiego słodziaka pani na kaganiec zapina". Nie odezwałam się, nie miałam jak ich omonąć, stwierdziłam że dam jej nauczkę i poćwiczę przy okazji z Larym, podeszłam, Lary zaczął się z nim wąchać, nagle tamten pies napiął się jakby mu ktoś kija do d*** wsadził, Lary zauważyłam że też nie bardzo chce się przyjaźnić, taten burknął i Lary w tym momencie prawie wybuchł, zdążył raz grzmotnąć na psa i zaczęłam odwołwanie i uspokajanie, uczę go by w takich momentah wracał, i nie szarpał do psa, od razu jak go zawołałam wrócił i usiadł popiskując ze zniecierpliwienia. Pani była bardzo zaskoczona i poszła dalej, o dziwo prosto, a ja skręcałam, czyli na mnie perfidnie czekała... Ludzie myślą, że jak idzie labrador to na pewno jest łagodny i co najwyżej ich piesek go sponiewiera, ale mój pies to nie tylko labrador a też dorosły, 2 letni zbuntowany samiec, nad którym cały czas pracuję i nie musi kochać wszystkich agresywnych samców wokół... do tego te teksty "on chyba nie jest rasowy skoro na psa warknął". Quote
Martens Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 Luna_Lab napisał(a):(nie czytałam innych postów!) Mój poprzedni psiak, kundelek uciekł nam kiedyś zza furtki i wyjechał z pyskiem na jakąś jędzowatą babe. To ja biegne zeby go zabrać a ta czarownica do mnie: "CO TO MA BYĆ?! NIE WOLNO SPUSZCZAĆ PSA" etc etc ja na to z głupim uśmiechem "uciekł nam" (obok mnie był mój mlodszy kuzyn) baba: "UCIEKŁ?! TAK NIE POWINNO BYĆ! A GDZIE ŁAŃCUCH?! GDZIE KAGANIEC!?" i tak sie na nas darła że sie cała czerwona zrobiła ;DD jak usłyszałam o łańcuchu to myślałam że wrzasne do niej zeby sama sie na łańcuch przypięła i posiedziała tam cudem sie powstrzymałam ale mój kuzynek to już nie :>> pokazał babsku język xD Wybrałaś bardzo odpowiedni temat - żeby pokazać swoje własne chamstwo... :roll: Potem się dziwić, że ludzie nie lubią psiarzy, jak pies luzem wylatuje z jazgotem na przechodniów, a taka gówniara jeszcze sobie kpi... Oj, wielka szkoda, że nie trafiłaś na mnie :diabloti: Dziś wpół do 8 rano zostałam obudzona przeraźliwym jazgotem pod blokiem. Jazgot powtarzał się regularnie przez prawie godzinę, aż odkryłam jego źródło - psa uwiązanego do barierki placu zabaw za krzakiem, podczas gdy jego właściciel poszedł sobie w gości do kolegi w sąsiednim bloku... Już kilka razy pies stał tam uwiązany, ale to było w ciągu dnia i nie zwracałam uwagi. Na szczęście mijam pana często na spacerach, więc uprzejmie poinformuję go, że następnym razem zadzwonię na policję i zbierze mandacik za zakłócanie spokoju i psa bez opieki... Ja naprawdę nie rozumiem - on uważa, że to spacer dla psa? Po co go ze sobą bierze idąc do kogoś, kto nie wpuszcza go ze zwierzakiem?! Quote
Migori Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 Kiedyś AngelsDream w jednym ze swoich wpisów na blogu wspomniała o "godzinie idiotów". Myślałam naiwnie, że u mnie na osiedlu takowa nie występuje. Pomyliłam się, gorzko. Wyszłam z psem przed 8, jak zawsze, cicho jak makiem zasiał, pusto. Spacerujemy i po kolei pojawiają się psy, znajome nam, bo wychodzą codziennie o tej samej porze. Jednak dziś jest dzień wolny od pracy i przed blokiem, jeden za drugim zaczęły pojawiać się psy ludzi potocznie zwanych "stonką". Zza rogu wybiega biszkoptowa labradorka, na oko półroczna i gna na złamanie karku do małego pieska, z gracją słonia wita się z nim i zaprasza do zabawy...jednak dostrzega mnie i moją sukę w oddali... wystrzeliwuje jak z procy i gna w naszą stronę. Wita się i zaprasza do zabawy, ignoruje sygnały wysyłane przez mojego psa mówiące jej że ma sobie dać spokój. Widzę podirytowanie Bory, więc wkraczam do akcji. Chwytam małą za skórę (bo obroży nie posiada) i sadzam na na ziemi, ona znowu sie wyrwa do Bory, to ja znowu ją dyscyplinuję i spoglądam na właściciela licząc (jakże naiwnie) że ruszy się i zamiast gwizdać zabierze psa. Ale gdzie tam... gwiżdże nadal. Próśb oczywiście nie słyszy, bo gwiżdże jak potłuczony... Kiedy czytałam posty na temat zachowania labradorów byłam lekko oburzona, bo sama mam labkę a moja suka tak sie nie zachowuje, sama też nie zachowuję się jak typowy właściciel laba ("on chce sie tylko pobawić/przywitać, on nic nie zrobi"). Po dzisiejszej sytuacji zrozumiałam niestety dlaczego ludziom tak przeszkadzają szalone labradory i stwierdzam, że mnie również doprowadzają do szału. Quote
zmierzchnica Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 Na mnie znowu wyskoczyła suka luzem od baby od trzech kundli. Zaatakowała Frotka, nie dało się jej odgonić, mimo że ją kopałam (w powietrze, nie udało mi się trafić). Podłażę do durnej baby i mówię, żeby kundla zabierała, to ona znowu w to samo: to nie jest mój pies, tylko sąsiadki! Co z tego, że przez 3/4 roku siedzi u niej w domu, a sąsiadka zza granicy jeszcze nie wróciła - od 3 lat. Proszę o kontakt do właściciela, baba zaczęła wrzeszczeć: "mam cię w d**ie! mam cię w d**ie! daj mi spokój!". (Kobieta jest dyrektorką podstawówki, żeby było śmieszniej, nie omieszkałam jej o tym przypomnieć.) Odzywam się do kolesia, syna czy kto tam wie (to było przy ich domu) - jakie są dane właściciela psa. "On nie jest punktem informacyjnym i gdzie mój pies ma kaganiec". Pytam idioty, czy wie, jakie są przepisy - zaczyna wrzeszczeć, że mój pies nie ma kagańca. Zagroziłam policją. Ale skoro mnie - "gówniarę" - mają w dupie, poszła do nich moja mama i poprosiła o świadectwo szczepienia psa (suka się rzucała mi do nóg). Kolesiowi oczy zrobił się wieeelkieee i ryknął "DAJCIE MI JUŻ ŚWIĘTY SPOKÓJ!". Oczywiście baba nie raczyła wyjść, bo do "gówniary" podskoczy z mordą, ale do dorosłej osoby już nie. Chcę to zgłosić do dzielnicowego, myślicie, że ma to sens? Muszę mieć jakieś dowody, że kundle tak latają, czy wystarczą moje słowa i kilku świadków? Mam juz tego serdecznie dosyć. Rok pracy z psem poszedł w plecy :shake: Quote
Migori Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 zmierzchnica napisał(a): Chcę to zgłosić do dzielnicowego, myślicie, że ma to sens? Muszę mieć jakieś dowody, że kundle tak latają, czy wystarczą moje słowa i kilku świadków? Mam juz tego serdecznie dosyć. Rok pracy z psem poszedł w plecy :shake: Oczywiście, że jest sens. Może warto zrobić zdjęcie z okna, kiedy psy bedą biegały luzem po okolicy. Quote
Balbina. Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 ja mam podobną sytuację-jeden kundel,wiecznie bez smyczy rzucający się na mnie i mojego psa.Zaczyna mnie juz to irytować-idę z Francem a zza rogu wyskakuje sonia z warkotem i kąsa mojego psa,jak Franek jest podniesiony za szelki do góry to gryzie moje nogawki od spodni...Ostatnio szłam i kundel znowu podleciał-powiedziałam z pełną powagą,że jeszcze raz(a długo penie czekac nie będę musiala)a dzwonie na straż miejską i średnio mnie obchodzi ile waży państwa suka i czy mój pies ja prowokuje czy nie-mój jest na smyczy a pani jak zwykle bez.Spojrzała na mnie i tylko wymamrotała-tak się odnosić do starszej osoby...skandal... Quote
Martens Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 Skandal to jest jak niektóre starsze osoby zachowują się jak święte krowy, którym wszystko wolno :roll: Quote
Okamia Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 Ja o dziwo mając wczoraj sytuacje chamską raczej byłam pozytywnie nastawiona. Będąc w parku z młodą od czasu do czasu spotykam jakiś psiarzy. Młoda jednak zamiast obcych psów woli mnie wiec raczej nie zwraca na nie uwagę zwłaszcza jeżeli są szczeniakami. Trzy dni temu idąc do parku widzę naszego sąsiada z mixem laba (goldena?) ciągnącego jak parowóz. Dziadek kiedy zobaczył że ja z suką też kieruje się w strone parku zawrócił... Wczoraj natknęłam się właśnie na dziadka i jego szczyla. Szczyl oczywiście nieodwoływalny podleciał do nas bo chciał się bawić. Dziadek próbował go odwołać ale szczyl jak szczyl w d.. go miał bo nie potrafił zainteresować psa sobą... W końcu młody poleciał do właściciela... Gdy wychodziłam już z parku widziałam jak młody spieprzył do następnego psa :roll: a potem dostał lanie :shake: A dzisiaj na Kelluche wyleciał zjeżony kundel (wyglądał jak na plakatach o wścieklizne). Na szczęście TZ zdążył wystawić nogę zanim pies dopadł Kell... Oczywiście właściciela ani widu ani słychu :angryy: Quote
awaria Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 Greven napisał(a):Bernardyn rzuca się na Twojego boksera, a kobieta na to: Aha. Wiesz, jakoś nie trudno mi to sobie wyobrazić. Kobieta ogólnie była dziwna, taka odrealniona. Dodam, że bernardyny są to chyba jedyne psy, których się boją (byłam kiedyś świadkiem jak taki słodki misio rzucił się na kobietę), poza tym miałabym bardzo mikre szanse na jakąkolwiek pomoc ze strony właścicielki w razie faktycznego ataku. Cóż, kolejny pies dopisany na listę "Unikać". Quote
Sasni Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 Moje spacery należą zazwyczaj do przyjemnych i miłych, dzisiejszy też się zapowiadał że skończy się tak samo miło jak się zaczął. Spacerowaliśmy po lasku wolskim, widzimy że z daleka idzie golden, właściciela nie widać. Zawsze jak widzę obcego psa to biorę mojego na smycz, tak było i tym razem. Pies stoi w odległości dwóch metrów i na nas szczeka i warczy, mój się wkurza, ale kazałam mu siedzieć, więc siedzi. Facet się pojawia, pytamy czy może zawołać psa, ale on się nie kwapił, a poza tym pies nie bardzo go słuchał. Gdy w końcu łaskawie zabrał psa moja mama zapytała dlaczego puszcza psa tak daleko bez kontroli i że to już nie pierwsza taka sytuacja. No i się zaczęło. Tak chamskiej osoby dawno nie spotkałam. Dowiedziałam się, że mamy psa bandytę (?) , że po co tu z nim chodzimy, żeby moja mama się tak nie denerwowała, bo jej się fryzura zniszczy... :roll: do tego usłyszałyśmy, że mamy wracać do swojego blokowiska a nie tu mieszkać :crazyeye: (?????) , inne nieprzyjemne rzeczy też słyszałyśmy ale już nie ma co powtarzać, bo było to po prostu żałosne :shake: mój 'bandyta' stał potem grzecznie i przysłuchiwał się 'agresywnemu' facetowi... podejrzewamy z mamą, że zostałyśmy z kimś pomylone... prawdopodobnie z kaukazem, który mieszka niedaleko tego lasu i jest agresywny do psów... strasznie mnie denerwują tacy ludzie, ja swojego psa pilnuje, zawsze jak widzę innego psa to go biorę na smycz, widzę idących ludzi to pies mi idzie przy nodze... i dzięki temu nikomu nie przeszkadza, że nasz pies chodzi bez smyczy... może gdyby każdy tak robił to ludzie byliby pozytywniej nastawienie do psiarzy... Quote
Fauka Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 Ja może nie o chamstwie, a o głupocie. Idąc dzisiaj na popołudniowy spacer z psami zauważyłam dość niebezpieczną sytuację. Brali w niej udział dwaj właściciele ze swoimi psami, młodym owczarkiem niemieckim i berneńczykiem. Spacerując z psami zwykle wybieram długą trasę prowadzącą do parku. Jest to bardzo długa ulica, z jednej strony jest szerokie, na oko 3 metrowe pasmo zieleni obok wojskowego budynku, po środku szeroki chodnik i po prawej stronie węższe, na oko 1,5 metrowe pasmo zieleni oddzielające ruchliwą dwupasmówkę. Ulica jest naprawdę niebezpieczna, samochody tam jadą bardzo szybko, zjeżdżają z wylotówki a na dodatek środkiem ulicy jeżdżą tramwaje. Idąc drugą stroną owej ulicy zobaczyłam scenkę, która w moich oczach mogła skończyć się tragicznie. Po wyżej opisanym chodniku i trawce oddawały się szaleńczej pogoni te dwa psy. Właściciele byli bardzo uradowani że ich psy mogą się pobawić ale byli pozbawieni wyobraźni. Od dwóch młodych szczeniaków nie można wymagać idealnego posłuszeństwa, gdyby te psy wybiegły na ulicę, prosto pod koła? dodatkowo już nie raz byłam świadkiem, jak ten samopas puszczony, młody owczarek uciekał za psami właścicielowi, który go gonił. Raz myślałam ze człowiek na zawał zejdzie, bo pies mu nawiał do agresywnego amstaffa. To strasznie ryzykowne. Quote
Agata_ Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 A ja podam dla odmiany przykład bardzo rozsądnego zachowania. Juz kiedyś pisałam, że yorki na moim osiedlu są normalne zarówno jak ich własciciele. Ostatnio spotkałam jedną z sąsiadekz yorkiem, który zwykle chodzi bez smyczy, a tu nagle był zasmyczony i pytam się z jakiego do powodu (pomyslałam, że gdieś jakas cieczka jest), a jego wlascicielka mi powiedziała, że po pierwsze odprowadzała córkę do szkoły (ulica!), a po drugie - jej pies "dojrzał" i już nie wszytsko mu odpowiada, nie ze wszytskimi chce się bawić i ma go na smyczy bo to w przecież jest pies i nie chcę aby kogos ugryzł! Uwierzcie mi nie kazdy własciciel małego psa to idiota, wszystko zalęzy od tego jakim kto jest człowiekiem i jaką ma samoocenę (to ci z niską samooceną staraja się dowartościwać psem i zachowują się jak idioci) Quote
WATACHA Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 Dziś chyba ja się okazałam nieodpowiedzialnym psiarzem.Stałam z mężem i z psami(w typie corso i sznaucerka mini) na trawniku.Duży biegał luzem a właściwie stał ok 1-1,5 m.Mały był na smyczy, trzymał go mąż.Nieopodal przechodzili państwo z dwoma rozwrzeszczanymi psami które co jakiś czas podlatywały na pół odległości.Duży się nimi nie interesował.W pewnym momencie mąż mi zaczął coś podawać i poluzował smycz, maluszek to wyczuł, szarpnął i się wyrwał.Poleciał z jazgotem do tych psów.Zanim zdążyłam krzyknąć corsiak biegł już za nim.Pani szybko wzięła swojego pieska na ręce, bo niby skąd mogła wiedzieć, że mój nic jemu nie zrobi.To trwało może parę sekund, bo pies zaraz został odwołany, ale i tak mi wstyd ,że się zagapiłam.A on poleciał za swoim braciszkiem małym.W sumie wina troszkę była po obu stronach, bo tamte psy bez smyczy podbiegały i zaczepiały, ale ja czuję się bardziej odpowiedzialna, bo mam dużego psa.W przyszłości muszę być bardziej uważna, jeżeli w pobliżu są inne psy, zawsze może się coś zdarzyć. Quote
Talucha Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 WATACHA Ty przynajmniej zdajesz sobie sprawę, że byłaś nie uważna i że mogło się przydarzyć coś niebezpieczniejszego. Najgorsi są ci, którzy uważają, że są święci i wszystko robią dobrze. Ja jeszcze latem zdenerwowałam się na państwa z ONkiem. Specjalnie poszłam z przyjaciółką na pola, tam gdzie nikt nie chodzi żeby poszkolić mojego psa. Uczyłam go komendy równaj, siad itp. Nagle zobaczyłam, że idą ludzie z ONkiem, więc złapałam psa, bo nie wiedziałam jak zareaguje Lasti (po pogryzieniu jest agresywny do niektórych psów). No ale okazało się że to suńka lecz mimo to trzymałam psa aż państwo przejdą i będę mogła kontynuować szkolenie. Suczka była luzem, ludzie jej nie zapięli przechodząc metr od nas, a Lasti zaczął się rwać do suni. Złapałam go za szelki żeby jej krzywdy nie zrobił. Państwo poszli dalej, a sunia stoi przed pyskiem mojego psa. Zaczęli się wąchać, ja wciąż trzymam psa, a państwo nic, zero reakcji. Poszli 100 metrów a ich pies biega sobie beztrosko wokół nas :crazyeye: Wkurzyłam się bo nie chciałam żeby psom stała się krzywda, nie znałam tamtego psa a i szkolenia nie miałam jak kontynuować. Sunia po chwili pobiegła za właścicielami. Ucieszyłam się i wydałam psu komendę 'równaj'. Pies totalnie rozproszony chce biec za sunią. Poczekałam jeszcze chwilę aż oni odejdą jeszcze dalej i nagle patrzę jeden właściciel podchodzi bliżej i wchodzi w krzaki. Pies oczywiście za nim i do nas znowu. Po kilku minutach pies pobiegł do pana w krzaki. Ja już na maxa zdenerwowana:angryy:. Za chwilę patrzę, a oni wszyscy wracają tam z kąd przyszli. A jeszcze pani blondyneczka przechodząc obok nas znowu centymetry przed pyskiem też już zdenerwowanego Lastiego (wtedy już warczał) mówi do niego słodkim głosikiem: pobawilibyście się co?:shake: Chciałam ją tak objechać, że by się do końca życia nie pozbierała ale nie miałam już na to siły i powiedziałam tylko, że nie raczej by się nie pobawili! Co było zresztą widać po Lastim...:diabloti: Quote
Gosia9712P Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 Chamstwo to to nie było, ale nie mam gdzie wcisnąć. No więc moja 11 letnia 'koleżanka' ma pseudobeagle'a. Dziś druga koleżanka do niej zagadała: -Zosia, a twój pies ma metryczkę? Zosia nie bardzo chyba wiedziała co to, więc odpowiedziała bez przekonania: -Taak... I ma nawet dziewczynę! I weź tu się człowieku dogadaj... A potem próbowała mi wytłumaczyć, że rodowody to tak naprawdę w ogóle nie są potrzebne, bo i po co ;| Quote
Guest papillonek Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 mogłaś to wpisac w odpowiedni dział ,czyli pseudohodowle i moglaś powiedziec jej jaką ma gwarancję ,że jej pies to beagle?? z pozoru może wygląda,ale może nie mie odpowiedniejsierści,być żle ubarwiony i co najważniejsze: NIE MIEĆ CECH BEAGLA ,a wtedy automatycznie nim nie jest,a beagle bez rodowodu nazywa się bardzo ładnie: KUNDEL W TYPIE RASY Quote
Fauka Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 Bez przesady, 11 letnie dziecko może gadać głupoty i nie ma co na nim się wyżywać ze nie wie... Quote
evel Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 Wiecie, co jest najgorsze? Że psiarze z mózgami w zadach przekazują wzorce idiotycznych zachowań swoim pociechom... Idę wczoraj wieczorem z suką, nagle widzę, że biegnie chłopiec a obok niego luzem mix sznaucerka. Stanęłam, oni też się zatrzymali. Pytam chłopca, czy ma smycz, on, że nie. Postanowiłam więc mu wytłumaczyć, że smycz jest potrzebna, że psa należy prowadzić na smyczy nie tylko dla bezpieczeństwa innych psów ale także jego samego, że to tylko pies (swoją drogą, średnio posłuszny) i różne rzeczy mogą się stać, a po moim wykładzie co usłyszałam od chłopca? Chłopiec wskazał palcem mojego psa i pyta: "To pies czy suczka?" :wallbash: Quote
Guest papillonek Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 hahaha jakby mu pies poleciał i by gonie znalazł to dopiero byłby płacz i pretensje :D wiem evl ,że jesteś zła,ale nie mogłam sie powstrzymać ;) i nie wiedzialm ,że ona ma 11 lat przepraszam . Quote
filodendron Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 evl napisał(a):Wiecie, co jest najgorsze? Że psiarze z mózgami w zadach przekazują wzorce idiotycznych zachowań swoim pociechom... Idę wczoraj wieczorem z suką, nagle widzę, że biegnie chłopiec a obok niego luzem mix sznaucerka. Stanęłam, oni też się zatrzymali. Pytam chłopca, czy ma smycz, on, że nie. Postanowiłam więc mu wytłumaczyć, że smycz jest potrzebna, że psa należy prowadzić na smyczy nie tylko dla bezpieczeństwa innych psów ale także jego samego, że to tylko pies (swoją drogą, średnio posłuszny) i różne rzeczy mogą się stać, a po moim wykładzie co usłyszałam od chłopca? Chłopiec wskazał palcem mojego psa i pyta: "To pies czy suczka?" :wallbash: Hihihi, jest takie starożytne (Grecja, Rzym - chyba?) przekleństwo - obyś cudze dzieci uczył! Quote
bonsai_88 Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 Evl ja kiedyś taką dziewczynkę radośnie poinformowałam, że jakby jej podlatująca suka podleciała do mojej [byłam bez Musi jak mnie sunia odskakiwała] albo jakiegokolwiek innego agresora to dużo do zbierania by nie zostało... O dziwo dziewczynka przemyślała sprawę, po czy nagle smycz się znalazła. Quote
Gosia9712P Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 Fauka napisał(a):Bez przesady, 11 letnie dziecko może gadać głupoty i nie ma co na nim się wyżywać ze nie wie... No, wiesz, ja jestem tylko 2 lata od niej starsza, a jestem w stanie pojąć np. RR itd.. Quote
evel Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 papillonek napisał(a):hahaha jakby mu pies poleciał i by gonie znalazł to dopiero byłby płacz i pretensje :D wiem evl ,że jesteś zła,ale nie mogłam sie powstrzymać ;) Ta sznupka sobie lata czasem sama po osiedlu, więc chyba nie są do niej aż tak przywiązani :roll: filodendron napisał(a):Hihihi, jest takie starożytne (Grecja, Rzym - chyba?) przekleństwo - obyś cudze dzieci uczył! Widać niektóre przysłowia w ogóle nie tracą na wartości mimo upływu czasu, heh ;) bonsai_88 napisał(a):Evl ja kiedyś taką dziewczynkę radośnie poinformowałam, że jakby jej podlatująca suka podleciała do mojej [byłam bez Musi jak mnie sunia odskakiwała] albo jakiegokolwiek innego agresora to dużo do zbierania by nie zostało... O dziwo dziewczynka przemyślała sprawę, po czy nagle smycz się znalazła. O widzisz, a chłopiec za każdym razem pyta mnie, czy Zu to pies czy suczka. To ani pies, ani suczka, to super borsuk! :evil_lol: Jakby od płci zależało to, czy pies ma normalne zęby czy papierowe :roll: Quote
bonsai_88 Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 Evl mnie też często o to pytają... niestety ludzie jakąś nie potrafią zrozumieć odpowiedzi, że suka, ale agresywna i może puszczonego do niej psa po prostu pogryźć. Niby teraz, po 2,5 roku u mnie jest dużo lepiej, ale za dobrze ją znam, żeby jej ufać... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.