Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Biegała za nami mała dziewczynka z małym biglem, piszcząc swojemu psu w ucho "Fifi, chcesz do pieska?! Chcesz iść do pieska?!"... Ja nie wiem, czy w narodzie zanika umiejętność odczytywania mimiki twarzy, ale dziecko wcale się nie przejmowało i biegło za nami dalej, w końcu gdzieś zostało a gdy wracałam, siedziało pod moją klatką. Dzieweczka zrozumiała, że pieski się raczej nie zaprzyjaźnią dopiero jak moja suka werbalnie pokazała maluchowi, co sądzi o ich ewentualnej znajomości.

A co do nastawienia dzieci do psów - u mnie to jakaś masakra, dzieciaki albo uciekają z wrzaskiem przed psem, który jest na smyczy i kompletnie ma je w nosie (swoją drogą, jest wielki i straszny, prawda?) albo próbują mi wleźć w psa, pomacać psa, dotknąć psa, tupnąć na psa, nie wiem, chyba, żeby zobaczyć, co zrobi czy co? :niewiem:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Jak wróciłam dziś do domu mama opowiedziała mi niemiłą sytuację, otóż dziś moja Nuka (52 cm, 21 kg) została zaatakowana przez sukę, która była gdzieś o 10 kg cięższa od niej i pewnie o 10 cm wyższa. Mama zawsze przed pracą codziennie rano (ok 9:00) wychodzi z Nuką pochodzić po osiedlu, żeby ta się załatwiła, no i jak to pies wącha i szuka miejsca do załatwienia swoich potrzeb. W pewnym momencie do Nuki podbiegła ta suka, Nuka jej pokazała tylko wyszczerzeniem zębów i zjeżeniem na grzebiecie, że nie życzy sobie by ta do niej podchodziła i w tym momencie suka po prostu rzuciła się mojej do karku (podobno suka łagodna, ta jasne :angryy: ) Nuka była na smyczy, a suka nie miała ANI obroży ANI smyczy ANI kagańca, po prostu nic była "goła". Moja mama nie wiedziała co w takiej sytuacji zrobić bo nigdy nam się taka nie zdarzyła, mama myślała, że ta suka Nukę zagryzie :placz: (oczywiście Nuka też się broniła i podobno chwyciła tamtą za szyję). Nuka ma tylko lekkie rozcięcie na szyi, ale się boi wychodzić na dwór :placz: Babka nawet nie spytała czy naszej nic nie jest, nie przeprosiła (bo to jej suka się rzuciła, a nie Nuka, Nuka była pod kontrolą na smyczy, zawsze jest) tylko załapała swoją sukę za kark i polazła do domu. Dodam, że tamta suka puściła moją po tym jak dostała od swojej właścicielki workiem ze śmieciami, który się dosłownie na niej rozsypał).

I teraz moje pytanie, czy wina jest nasza bo Nuka była na smyczy, nie miała kagańca, ale tylko się zjeżyła i pokazała zęby, że nie chce by suka do niej podeszła, czy tamtej babki, bo jej suka była bez niczego (bez kagańca, obroży czy smyczy) i rzuciła się mojej do gardła ?

Jak tą babkę spotkam z tą suką i nadal będzie latała bez smyczy to ją opie***le, na prawdę (a żeby było jeszcze bardziej miło to babka mieszka w jednym bloku z moją babcią czyli jakieś 60 m od mojego bloku) :angryy:

Posted

no wiesz - jak masz psa z ranami to wydaje mi się, że mogłabyś się połasić na wezwanie SM czy policji i żądać od babki okazania szczepienia psa przeciw wściekliźnie, a czy może zostać ukarana mandatem za puszczanie psa luzem to już zależy od przepisów lokalnych, ale nie wygłupiaj się kobito - gdzie wasza wina, wasz pies na smyczy, atakujący luzem.

Posted

Ja mam szczęście do dzieciaków i psów. Jak spotykam dzieciaki, to albo sie odsuwają, albo pytają, czy mogą pogłaskać. Najlepszy był jeden chłopiec, który stwierdził, że mam piękne psy, pewnie "championy" :D W ogóle spotykam fajne dzieciaki, może dlatego, ze zwykle się szczerzę do nich pierwsza, małpuje i miny strzelam - inaczej nie umiem. Jak miałam duże psy, to wtedy miałam czasem problemy, bo ktoś szczuł. Obecne moje psy wyglądają jak ciepłe kluchy (nie spasione, a po prostu rozpuszczone). Raz tylko ogromna mastiffka przeciągnęła swojego pana, ważącego przynajmniej o 15kg mniej od niej, przez bardzo ruchliwą ulicę, bo... chciała powąchać moje psy - miałam wtedy 3. Wtedy zawału prawie dostałam, jakby facet zwlekał jeszcze 5 sekund, suka by w nos gazem dostała - niestety zdążył ją zabrać.

Posted

a u mnie na spacerach luz, wszelkiej maści babiny "firany" tudzież "doniczki" dały sobie na wstrzymanie, nie wiem może to zasługa seriali które ochoczo powróciły po wakacyjnej przerwie.

Posted

Tutaj jest mnóstwo dzieci zawsze jak zobaczą ze wychodzę z psiakami na spacery to biegną w naszą stronę szybko że nie raz i nie dwa po drodze gubią swoich kolegów :evil_lol:
Rąk do głaskania i przytulania zawsze jest dużo. Ale dzieci są różne i zachowują się też różnie.
W związku z czym pogłaskać pozwalam ale też nie wszystkim. :eviltong:

Posted

pauli_lodz napisał(a):
gdzie wasza wina, wasz pies na smyczy, atakujący luzem.


Martens napisał(a):
Dokładnie.

dzięki ;-) Nuka nie ma jakiejś nie wiadomo jakiej rany, lekkie rozcięcie na szyi (ok 1 cm), widocznie suka mimo, że większa to nie ma silnego uścisku, albo złapała za obroże, nie wiem bo nie widziałam, działo się wszystko przy mojej mamie. Mówiła, że Nuka nie bardzo miała się jak obronić bo tamta suka złapała moją za kark, a wiem, że moja ma na prawdę silny uścisk i jakby tamtą złapała porządnie za gardło to nie wiem czy w tej furii by jej nie zrobiła sporej krzywdy, ale jeśli następnym razem zobaczę, że ta suka biega bez smyczy czy obroży to na prawdę babkę opierniczę JA (mama stwierdziła, że nie będzie się kłócić, skoro nic poważnego się nie stało) :angryy:

Posted

Mi się jeszcze żaden atak poważny (nie liczę jamnikowatych ujadaczy/agresorów) na moje psy nie zdarzył,i aż mnie ciary przechodzą na samą myśl o takiej sytuacji. Raz tylko ONek Barona po ziemi trochę przeturlał i przygwoździł-dla mnie psychicznie była to już delikatna trauma, Barona za specjalnie nie obeszło :]
Do psów raczej mamy szczęście ;)

Posted

Mi się jeszcze żaden atak poważny (nie liczę jamnikowatych ujadaczy/agresorów) na moje psy nie zdarzył,i aż mnie ciary przechodzą na samą myśl o takiej sytuacji. Raz tylko ONek Barona po ziemi trochę przeturlał i przygwoździł-dla mnie psychicznie była to już delikatna trauma, Barona za specjalnie nie obeszło :]
Do psów raczej mamy szczęście ;)

Posted

Przepraszam za OFFa, ale chciałabym zapytać co następnym razem mam robić w takiej sytuacji, czy jak ta suka znowu zaatakuje (która jest bez smyczy), a moja jest zawsze na smyczy to ja mam mojej smycz puścić, czy moją odciągać, czy co? Wiem głupie pytanie, ale pierwszy raz nam się taka sytuacja przydarzyła, że większa suka się rzuciła mojej do karku, więc byłabym wdzięczna za jakiekolwiek rady.

ps. gaz nie wchodzi w grę, boję się, że przez przypadek trafiłabym mojego psa

Posted

vege* napisał(a):
Przepraszam za OFFa, ale chciałabym zapytać co następnym razem mam robić w takiej sytuacji, czy jak ta suka znowu zaatakuje (która jest bez smyczy), a moja jest zawsze na smyczy to ja mam mojej smycz puścić, czy moją odciągać, czy co? Wiem głupie pytanie, ale pierwszy raz nam się taka sytuacja przydarzyła, że większa suka się rzuciła mojej do karku, więc byłabym wdzięczna za jakiekolwiek rady.

ps. gaz nie wchodzi w grę, boję się, że przez przypadek trafiłabym mojego psa

nie puszczaj swojego psa bo moze byc duzo gorzej nie odciagniesz sama 2 walczacych nie malych suk
ja w takich sytuacjach kopie, jak pies obcy idzie w strone mojego i sie jezy to tupie jak nie dziala to kopie
wole kopnac psa niz potem latac na szycie z moja suka

Posted

dzięki za odp :-) wolałam właśnie zapytać kogoś, niż później mieć większe kłopoty, bo niektórzy pisali, żeby tą smycz puścić i sama nie wiedziałam co zrobić w takiej sytuacji. Mamie też powiedziałam, żeby zawsze nosiła ten swój duży pęk kluczy i jakby co to tym rzucała w stronę drugiego psa.
Jak już pisałam pierwszy raz rzucił się na nas większy pies (bo tak na prawdę wszystkie duże psy oprócz tej suki, która podobno jest taka łagodna i ułożona, chodzą na smyczy) a tak to tylko małe jazgoty podbiegały, które zawsze zostawały w tempie ekspresowym zabierane przez właścicieli.

Posted

Niestety czasami tupanie, zagradzanie nie pomaga.Ostatnio byliśmy z mężem w lesie i przybiegł do nas duży owczarek niemiecki.Mój mąż zagroził mu drogę ,ale to nic nie dało pies ewidentnie leciał się z moim spróbować.Ja swojego puściłam ,bo nie widziałam innego wyjścia.Mój raczej walczy ciałem ,a nie zębami i jest odwołalny w takiej sytuacji.Mój po chwili go zdominował, ale co go puścił to tamten od nowa.Chyba za trzecim razem dał sobie spokój wrócił do pana który akurat nadbiegł.Nawet zapytał czy naszemu nic się nie stało.Powiedział ,że od dziś bedzie chodził na smyczy , bo jak ruszy to nie jest w stanie go odwołać.Pies miał ok 2 lat (mój ok.5)więc to taki wiek.Ale najgorsze jest to ,że nie pierwszy raz mam taką sytuacje, nie wiem czemu ,ale mój przyciąga różnych śmiałków na potyczki.A właściciele zjawiają się po wszystkim.Pół biedy jak przyjdą i przeproszą, ale zdarzają się tacy co mi jeszcze powiedzą że jak mam agresywnego psa to kaganiec.Z tym że mój pies nigdy nie poleciał i nie zaczepił innego psa.Dopiero jak pies jest blisko to zazwyczaj go odgania.I to nie gryzie tylko biegnie i przygniata ciałem.Czemu ludzie psów nie pilnują, czasem nawet ich nie widać.Płakać się chce.

Posted

doskonale wiem ze czasami tupanie i kopanie nie pomaga
moja suka byla 2 razy szyta a 1 tylko poturbowana i tez wyladowala u weta, 2 razy skonczyla w paszczy amstafow a raz szar peia, teraz pala wielka nienawiscia do ttb
ale takie psy to jednak miejszosc ,wiekszosc reaguje na tupanie,kopanie, rzut dlawikiem pod lapy
gorzej jak ma sie malego/sredniego psa a atakuje nas duzy wtedy mamy problem dopiero , duzy jakos sobie poradzi najparwdopodniej a miejszy niestety zostaje pogryziony mocno wiec ja nigdy nie puszczam psa jak nas jakis atakuje , chyba ze to jakis jamnik lub maly psiak i wiem ze moja suka go nie ruszy a jedynie postarszy

Posted

gops napisał(a):
atakuje nas duzy wtedy mamy problem dopiero , duzy jakos sobie poradzi najparwdopodniej a miejszy niestety zostaje pogryziony

No i właśnie my miałyśmy ten problem, że moja suka ma 52 cm w kłębie, a tamta suka miała pewnie tak jak dalmatyńczyk czyli jakieś 60 cm, więc pewna różnica była, no i pewnie o jakieś 8-10 kg cięższa. Dobrze, że skończyło się tylko na lekkim draśnięciu mojej na szyi i nie chce myśleć, co by się stało jakby tamta "łagodna i ułożona" suka nie puściła mojej po uderzeniu tym workiem ze śmieciami.

Posted

gops napisał(a):
doskonale wiem ze czasami tupanie i kopanie nie pomaga
moja suka byla 2 razy szyta a 1 tylko poturbowana i tez wyladowala u weta, 2 razy skonczyla w paszczy amstafow a raz szar peia, teraz pala wielka nienawiscia do ttb
ale takie psy to jednak miejszosc ,wiekszosc reaguje na tupanie,kopanie, rzut dlawikiem pod lapy
gorzej jak ma sie malego/sredniego psa a atakuje nas duzy wtedy mamy problem dopiero , duzy jakos sobie poradzi najparwdopodniej a miejszy niestety zostaje pogryziony mocno wiec ja nigdy nie puszczam psa jak nas jakis atakuje , chyba ze to jakis jamnik lub maly psiak i wiem ze moja suka go nie ruszy a jedynie postarszy


No niestety jak jest mały pies to jest problem.Ja mam małego i dużego.Kiedyś do mojego podbiegł przerośnięty pit, miałam prawie zawał bo one raczej nie odpuszczają.Z przykrością stwierdzam że użyłam wtedy gazu.Pies się tylko otrząsną i dalej do mojego.Był od niego większy, ale co miałam zrobić też go puściłam.Mój dał sobie rade.Przyleciał właściciel i mnie jeszcze o*******ił, bo jego nie jest agresywny, chciał się bawić.A z nimi były jeszcze dwa rotki, dobrze że one jeszcze nie przyleciały sie pobawić.Nie wiem co bedzie jak kiedyś się trafi jakiś bardziej zawzięty.Mój przecież też się starzeje i siły w końcu straci.A przyciąga psy jak magnez.

Posted

jak zauważe podbiegajacego bydlaka w strone mojego psa od razu z daleka zwracam uwagę właścicielowi, jeśli jest kumaty to zabierze psa , jak jest idiotą to bez krzyku się nie obejdzie.
nie interesuje mnie czy pies ma kaprys sie przywitać, pogadać, obwąchać czy co tam jeszcze, nie znam psa= nie podchodź do nas.
dobro psa jest dla mnie priorytetem raz trafiłam na dwóch agresorów i nigdy nie zapomne wystraszonych oczu mojego psa.
grunt to szybka reakcja, lepiej odgonic potencjalnie łagodnego psa niz potem żałowac ze sie nic nie zrobiło.

Posted

malajka napisał(a):
jak zauważe podbiegajacego bydlaka w strone mojego psa od razu z daleka zwracam uwagę właścicielowi, jeśli jest kumaty to zabierze psa , jak jest idiotą to bez krzyku się nie obejdzie.
nie interesuje mnie czy pies ma kaprys sie przywitać, pogadać, obwąchać czy co tam jeszcze, nie znam psa= nie podchodź do nas.
dobro psa jest dla mnie priorytetem raz trafiłam na dwóch agresorów i nigdy nie zapomne wystraszonych oczu mojego psa.
grunt to szybka reakcja, lepiej odgonic potencjalnie łagodnego psa niz potem żałowac ze sie nic nie zrobiło.


Tylko ,że zazwyczaj właściciela ani widu ani słychu.A odganianie zazwyczaj nie pomaga na niewychowane psy :(

Posted

Watacha dla mnie to, że "pies ma 2 lata i to taki wiek" nie jest wytłumaczeniem. Mam agresywną i rąbniętą sukę, której tylko raz nie udało mi się odwołać - miała wtedy 10 miesięcy, żadnej suce nic się nie stało, a i tak myślałam, że spłonę ze wstydu. Od tamtej pory [2 lata] nigdy moja suka nie zaatakowała innego psa, zawsze umiałam ją odwołać.
Teraz na szczęście, po 2,5 roku u mnie, trochę jej się w główce poustawiało i już nie chce zeżreć każdego psa na dzień dobry.

Posted

Dzisiaj miałam spotkanie na schodach z suką sąsiadów, mieszaniec boksera z niewiadomo czym, ale generalnie bullowate to jest. Suka jest młoda i bardzo agresywna - kretyn właściciel tłucze ją i szczuje, do tego mieszka w domu z dwoma innymi psami sforą kotów, koszatniczek, i Bóg wie czego jeszcze. Na szczęście prowadził ją zięć sąsiadki, kawał chłopa, ale też miał problem z jej powstrzymaniem jak się wyrwała do mojej Maryśki. Maryśka też dłużna nie była, ale mniej zajadła i spokojnie w końcu przeszła obok, a tamta z piana na pysku szczerzyła się i wyrywała. Ale najgorsze z tego wszystkiego jest to, że z tą suką na co dzień wychodzą córki mojej sąsiadki - dziewczynki w wieku podstawówka - gimnazjum. Bez szans, żeby ją utrzymać w takim szale. Zaczynam się bać, bo oni mają jeszcze mocno agresywnego ONka, z którym tez te pannice wychodzą, albo wypuszczają go z domu i matce mówią, że uciekł. Obawiam się, że może się to źle skończyć. Uprzedzałam sąsiadkę, że ludzie już chcieli na jej ONka straż miejską wzywać i ona z nim wychodzi na smyczy. Ale ta bokserowata suka jest sto razy gorsza!!! Ani ona, ani jej córki nad nią nie zapanują... Właściciel, syn sąsiadki, pracuje i w dzień nie może z nią wychodzić, dlatego wychodzą siostry. Eh... boję się jakiegoś nieszczęścia...

Posted

Wiem ,że wiek psa nie ma w zasadzie znaczenia.Ale w sumie to był jeden z niewielu gości któremu wyraźnie było przy tym wstyd.Ja mam drugiego psa który jest agresywny, ale mały.Nie jestem w stanie zawsze go odwołać więc zazwyczaj chodzi na smyczy.A jak go spuszczam to muszę mieć w razie czego widok na cały teren.Ale nie wyobrażam sobie żeby pobiegł do innego psa przez pół lasu.

Guest papillonek
Posted

hecia13 a nie można tego gdzieś zglościc??przecież mając takiego psa trzeba miec kaganiec i odpowiednią osobę do prowadzenia!To jest narażenie życia lub zdrowia (tak mi się zdaje).Facet dostanie mandat raz,drugi i się wkońcu nauczy! Może nawet odda psa,ale wtedy to już będzie najlepiej dla wszystkich :) pies nie będzie się męczyc, i znajdzie odpowiedniego właściciela,a pan będzie spokojny,że już nie dostaje mandatów :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...