Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

W sumie biedny ten pies. Nie wiesz, czy chociaż jest wybiegany tak normalnie? Czy tylko sobie strzelili psa, bo "wygląda"? No i wychowa się sam, wybiega się sam, a ludzie go tylko spasą, żeby solidny był...

Posted

Sybel napisał(a):
Akurat wywalanie przez okno to zmora tez u mnie, są dosłownie bloki całe, gdzie ludzie wszystko, co organiczne, wywalaja przez okno. W okolicach Wigilii starszą rybie łby, a przez cały rok jakies stare mięsa, chleby i inne, często niezidentyfikowane obiekty. Ja fiksuje na ten temat, bo kiedyś jeden gościu wkładął trutki w takie rzeczy i mase psów wytruł, zanim psiarze go zidentyfikowali i wzięli w obroty. To jest okropne, tym bardziej, że osobiście nie rozumiem, co ludzi kręci w widoku resztek za oknem. To cuchnie, latem ściąga muchy i osy, a dzieciaki sie na trawnikach też bawią.


Ja też nie rozumiem, dlaczego są ludzie, którzy zzieleniałą (pewnie wyjątkowo pyszną) wędlinkę zamiast umieścić w śmietniku wolą pizgnąć przez okno... Zielono-biały, "omszały" chleb, pełzająca słonina, wygotowane kości z porcji rosołowych, kurzych i wołowych... Żeby kotki i ptaszki miały co jeść. Osobiście uważam, że największą radochę z wygotowanych korpusów mają ptaszki, nie? :cool3:

badmasi napisał(a):

Bardzo mnie dziwi taka postawa dorosłych, wyglądających inteligentnie ludzi. Też mam większego i silnego psa, który lubi małe rasy nigdy jednak nie pozwoliłabym na taranowanie, deptanie. Bez pozwolenia nigdy nie podchodzi do psów.


Też się zawsze zastanawiam, czy ludzie mają mózgi w d..., że nie potrafią realnie ocenić tego, że ich pies właśnie wdeptuje w glebę drugiego i że to nie jest ani dobra metoda na socjalizację, ani na zabawę :roll:

Ostatnio jest u nas szał na szczeniaki beagle'i i labów - chyba jakaś promocja na giełdzie była :roll: O ile Zu potrafi się bawić ze szczeniakiem, który jest jako tako ogarnięty i nie narzuca się wybitnie upierdliwie (czyli ma powiedzmy 4 m-ce i jest jako tako wychowany) o tyle nie znosi małej szarańczy doczepiającej się jej ogona czy doskakującej do uszu... Zimę jakoś przeżyjemy, ale boję się, co to będzie wiosną... Przecież szczeniaki nie chodzą na smyczach, bo się pilnują i tak śmiesznie biegają za pańciostwem! Niestety, do czasu...

Posted

Dziś rano próbowałam złapać pod moim dawnym blokiem płochliwą sunię, która jedzie do hoteliku. Najpierw pogoniła mi ją z rykiem DONka z owego bloku jak zwykle wypuszczana na samotne spacery, potem spłoszyła ją "dopilnowana" przez pancia dalmatka, która ciągle miała spięcia z moją suką - jej właściciele nadal nie wiedzą, do czego służy smycz, mimo że suka często głuchnie na wołanie - o ile w ogóle jest komu ją zawołać.
Jutro powtórka z rozrywki, teraz z Sedalinem - tym razem biorę gaz :roll:
Boże. Gdybym dalej tam mieszkała, ani chybi ocipiałabym. Chyba nigdzie na całym osiedlu nie ma tylu yntelygentnych ludzi, którzy wypuszczają wielkie psy samopas na dwór.

Posted

U mnie, jak usilowałysmy złapać Fionkę - była wtedy przerażona, oszalała ze strachu doslownie - to ludzie, którzy chcieli pomóc, lecieli za nią z rykiem "no chodź do pańci chodź!". Dopiero jak tych ludzi przegnałysmy, udało nam się małą złapać.

Posted

evl napisał(a):
Ja też nie rozumiem, dlaczego są ludzie, którzy zzieleniałą (pewnie wyjątkowo pyszną) wędlinkę zamiast umieścić w śmietniku wolą pizgnąć przez okno...

No coś Ty - oni tam świeżutkie rzucają. A jak tak pilnujecie swoich psów to potem zielenieje. Sami do siebie miejcie pretensje ;) Trzeba na świeże przyprowadzać ;)
***
A tak całkiem serio, to u nas jest masa gawronów i kawek - stada, które potrafią niebo przyciemnić. Przylatują żerować w śmietnikach i to one częściowo są winne temu "syfkowi" na trawnikach - wynoszą wyrzuconą żywność w bezpieczniejsze niż śmietnik miejsce. A potrafią daleko - u mnie po jednej stronie spacerniaka rośnie orzech obrabiany przez gawrony i tylko ten jeden, a łupki z orzechów można znaleźć w promieniu kilometra i więcej.

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Taaa.... później pańciostwo tak śmiesznie biega za szczeniakami.


Niestety, sceniacki biegają za nami (bo cóż innego mają robić, skoro właściciele nie robią z nimi absolutnie NIC? ja jak rzucam psu talerz to jestem traktowana jak UFO :diabloti: ) a ja próbuję coś zrobić, żeby moja suka ich nie pożarła. Ostatnio niestety nie zdążyłam i Zu wprała małemu biglowi- cóż, może teraz będzie nas unikać choć przez chwilę :roll:

filodendron napisał(a):
No coś Ty - oni tam świeżutkie rzucają. A jak tak pilnujecie swoich psów to potem zielenieje. Sami do siebie miejcie pretensje ;) Trzeba na świeże przyprowadzać ;)
***
A tak całkiem serio, to u nas jest masa gawronów i kawek - stada, które potrafią niebo przyciemnić. Przylatują żerować w śmietnikach i to one częściowo są winne temu "syfkowi" na trawnikach - wynoszą wyrzuconą żywność w bezpieczniejsze niż śmietnik miejsce. A potrafią daleko - u mnie po jednej stronie spacerniaka rośnie orzech obrabiany przez gawrony i tylko ten jeden, a łupki z orzechów można znaleźć w promieniu kilometra i więcej.


No właśnie chyba coś wcięła małpa moja, bo ma rewolucje żołądkowe :shake:

U mnie śmietniki to pozamykane wiaty głównie, gawronów niet, bo to wiocha ;) Prędzej sroki jakieś czy coś w ten deseń, ale one to raczej z zarośli i lasu korzystają w ramach zdobywania żarcia, w okolicach bloków gromadzą się raczej wróble i mazurki, no ale żeby przenieść taki kawał słoniny jak ludzka rozpostarta dłoń to chyba ze sto musiałoby się naraz postarać :evil_lol:

Posted

Ja już myślałam, że mnie to nie dotyczy, ale jakże sie myliłam... Wychodzę z rana z sunią na duży pusty, porośnięty trawą plac za domem. Moja sunia (bokserka) jest spokojna i raczej puszczona bez smyczy nie robi niczego złego, jest karna słucha sie, zawołana grzecznie przychodzi. Dzisiaj rano był na tym placu jakiś facet z czymś małym, jakimś takim ratlerkowatym, co się z jazgotem na ludzi rzucało. Maryśka kompletnie nie zwracała na niego uwagi, ale facet zaczął wrzeszczeć, że to wielki i pies i powinien w kagańcu chodzić. Ja go zignorowałam, ale sytuacja się powtórzyła, kiedy z psem wyszła moja córka, która oczywiście facetowi napyskowała... Maryśka znów na tamtego psa nie zwracała uwagi a facet znowu wrzeszczał, że kaganiec, że policję wezwie, etc. etc. Wymyśliłam, że przy następnej okazji wezmę Maryśkę na smycz i pójdę do niego, a jak jego wrzaskun się rzuci, nastraszę faceta telefonem do straży miejskiej.

Posted

Hecia13 facet chce zrzucić wine na kogoś innego - brak słów. A wystarczyłoby żeby bardziej zadbał o wychowanie swojego psiaka- nie wiem czemu ale u niektórych jest taka mentalność że jak psiak większy to od razu musibyć zły a małemu to wszystko jest wolno.

Posted

Idę chodnikiem - naprzeciwko starsza pani z małym, starym pieskiem na smyczy. Na mój widok staje. Fro dalej lubi zadymy, toteż przechodzę na drugą stronę ulicy. Pani przechodzi na tą samą stronę co ja. Znowu przechodzę na drugą stronę, Frotek zaczyna warczeć. Kobieta stoi, patrzy się na nas, luzuje smycz swojemu psu, dając mu pole do popisu wokalnego. Frotek nie pozostaje dłużny, więc dostaje szarpnięcie i każę mu siadać - na co staruszka wrzeszczy do mnie: "daj mu spokój!" :grab:
Jeśli tak dba o dobro mojego psa, to po co go prowokowała? Doskonale wie, że jej pies się drze na inne i równie dobrze wie, że zawsze na jej widok idę w inną stronę, żeby nie było zadymy :roll: Mój kolejny "ulubiony gatunek psiarzy": obrońcy mojego psa, którego najpierw prowokują do niepożądanych zachowań :shake:

Posted

Hecia13 tak nalepiej nie ma co znów facetowi tłumaczyć :lol:
Zmierzchnica nie przejmuj się tym bo niektórzy mają w głowie siano niestety pozostaje im tylko współczuć. :roll:

Posted

Sybel napisał(a):
Akurat wywalanie przez okno to zmora tez u mnie, są dosłownie bloki całe, gdzie ludzie wszystko, co organiczne, wywalaja przez okno. W okolicach Wigilii starszą rybie łby, a przez cały rok jakies stare mięsa, chleby i inne, często niezidentyfikowane obiekty. Ja fiksuje na ten temat, bo kiedyś jeden gościu wkładął trutki w takie rzeczy i mase psów wytruł, zanim psiarze go zidentyfikowali i wzięli w obroty. To jest okropne, tym bardziej, że osobiście nie rozumiem, co ludzi kręci w widoku resztek za oknem. To cuchnie, latem ściąga muchy i osy, a dzieciaki sie na trawnikach też bawią.

Myślałam, że tylko u mnie na blokowiskach jest ten problem. Pod blokiem same wypasione fury z jednej strony, a z drugiej sterta syfu i odpadków. Niedojedzone resztki z obiadu, ziemnaczki, frtyki, kości, ości, stare mięso, chleb, warzywa, od wyboru do koloru. Jestem w stanie pojąć mega lenistwo (bo do kosza przecież straaaasznie daleko), ale żeby pod własnym oknem śmietnik robić? A jak to wszystko później w fazie rozkładu ładnie pachnie - zwłaszcza latem - no fiołki po prostu.

Posted

Ja mieszkam na ulicy domów jednorodzinnych i jest u mnie ten sam problem :roll:
Na pustą działkę i pole praktycznie wszyscy sąsiedzi wywalają śmieci takie jak resztki z obiadu, obierki po ziemniakach, stary chleb, spleśniałe mięso. Oczywiście jest to raj dla mojego psa, wskutek czego muszę go bardzo pilnować.
Kultura ludzka mnie po prostu powala...

Posted

To nie brak kultury, a przeświadczenie, że nic nie może sie zmarnować. Na pewno takimi starymi frytkami czy obierkami od ziemniaków najedzą się koty lub inne stworzenia. A guzik prawda! Kot głupi nie jest, byle czego nie zje.
U mnie na osiedlu starsi ludzie wyrzucają wszystko... wczoraj na wielką kupę spleśniałego chleba ktoś wyrzucił suszone kwiaty... Po co ? Ptaki to zjedzą? czy kozy, który na osiedlu nie ma ? A zwróć takiemu staruszkowi uwagę, to co sie dzieje hehe Laską po plecach oberwiesz.

Posted

Magda25 napisał(a):
To nie brak kultury, a przeświadczenie, że nic nie może sie zmarnować. Na pewno takimi starymi frytkami czy obierkami od ziemniaków najedzą się koty lub inne stworzenia. A guzik prawda! Kot głupi nie jest, byle czego nie zje.
U mnie na osiedlu starsi ludzie wyrzucają wszystko... wczoraj na wielką kupę spleśniałego chleba ktoś wyrzucił suszone kwiaty... Po co ? Ptaki to zjedzą? czy kozy, który na osiedlu nie ma ? A zwróć takiemu staruszkowi uwagę, to co sie dzieje hehe Laską po plecach oberwiesz.

Trzeba to zgłaszać do SM.. to jest zaśmiecanie :shake: i to szkodliwe.
za wyrzucenie papierosa jest 50zł..
Zresztą u nas pod blokiem skrzydełka z kurczaka też były normą i kawałki kiełbasy - tu się bałam że np. z trutką. Nie ma co ryzykować. Poza tym porzucone, głodne psy zjedzą wszystko, a potem cierpią..
Może mandat by im do rozumu przemówił, skoro zwykłe tłumaczenie nie.

Posted

u nas sasiad dokarmia i niby "dba " o koty podworkowe, poldzikie
byla sytuacja ze do kielbasy ktora rzucil przez okno kotom wsadzil tabletki na odrobaczenie a kielbase zamiast koty zjadl pies innej sasiadki a dawka byla tak duza ze pies wyladowal u weta
u nas rowniez wywalanie resztek to norma dlatego psa trzymam w kagancu min zeby niczego nie zjadla

Posted

Soema napisał(a):
Trzeba to zgłaszać do SM.. to jest zaśmiecanie :shake: i to szkodliwe.
za wyrzucenie papierosa jest 50zł..
Zresztą u nas pod blokiem skrzydełka z kurczaka też były normą i kawałki kiełbasy - tu się bałam że np. z trutką. Nie ma co ryzykować. Poza tym porzucone, głodne psy zjedzą wszystko, a potem cierpią..
Może mandat by im do rozumu przemówił, skoro zwykłe tłumaczenie nie.

Z tym, że SM musi chcieć sie przyjechać i sprawę obadać. Zwykle przejeżdżają przez osiedle i tyle ich widzieli. Oni są teraz od wyższych celów przecież...

Posted

Magda25 napisał(a):
Z tym, że SM musi chcieć sie przyjechać i sprawę obadać. Zwykle przejeżdżają przez osiedle i tyle ich widzieli. Oni są teraz od wyższych celów przecież...

Dokładnie. U nas na ulicy raczej rzadko się pojawiają, a jeśli już, to przejeżdżają tylko i tyle. Moja babcia kiedyś ich zatrzymała i zwróciła uwagę, że ludzie wyrzucają materiały budowlane i worki ze śmieciami na pobliską łączkę. I co ? Otrzymała odpowiedź, że zajęcie się tym nie leży w ich kompetencjach, niech napisze pismo i zaniesie do urzędu dzielnicy itd. itp. :roll:

Posted

Magda25 napisał(a):
Z tym, że SM musi chcieć sie przyjechać i sprawę obadać. Zwykle przejeżdżają przez osiedle i tyle ich widzieli. Oni są teraz od wyższych celów przecież...

Jeśli zgłosi się problem, mają obowiązek zareagować. Bo są rozliczani ze zgłoszeń.
Wiem, bo u nas w Sandomierzu skarżą na nasze przytulisku i teraz komendant stoi za nami w rozmowach z Urzedem o nowy teren, bo ma dość skarg, bo on to odbiera i musi na wszystko odpowiedzieć.

Posted

O rany, myślałam, że to tylko u mnie na wsi takie problem, a tu sie okazuje, że nie ma znaczenia czy się mieszka w bloku, domu wolno stojącym, szeregowym, starym, nowym... Wszędzie to samo.

Mieszkam w domku w zabudowie szeregowej. Budownictwo stare, sąsiadka obok nie ma łazienki, więc korzysta z wiadra... Gdzie wyrzuca zawartość? Oczywiście za płot i to od mojej strony. Latem w ogórdku nie da się wysiedzieć czasem. To samo robi z resztkami jedzenia- obrzydliwe! Mało tego- dookoła nas są pola, więc co niektórzy sobie pomyśleli, że skoro pola to można własne śmieci tu wywalić i tak przywożą czasem po kilka worków, nie wspominając o notorycznie wywalanym gruzie, płytach nagrobkowych (niedaleko jest cmentarz), starym sprzęcie... Okolica jest naprawdę piękna, a przez takich syfiarzy wygląda jak wysypisko :/ Oblecha i straszna szkoda :(

Posted

Szkoda gadać...Ja się dziś tak wkurzyłam po spacerze na łące, że chyba zacznę Dufflowi kaganiec zakładać. Nici ze spokojnego spaceru, cały czas muszę go obserwować i powtarzać "fe, nie wolno", bo co krok leży a to chlebek, a to ryż z mięsem, albo co najbardziej obrzydliwe...ludzie kupy (psich nie tknie, stąd wiem):shake:
Duffel ani nie pobiega, ani bawić się nie chce, tylko z nosem przy ziemi lata.

Posted

Ja na spacerze jak katarynka powtarzam "zostaw... zostaw... to też zostaw..." Co do SM, mnie panowie bardzo rozbawili, jak przyszli złapać czterokilogramową Fionkę i nie dali rady, bo "się rzuciła" na nich (czyli dała dyla przerażona do granic. Moja mama ją za rzepa na brodzie wyciągnęła, a ta krwiożercza bestia słowem się nie odezwała. Jedna prawie sześćdziesięcioletnia pani germanistka dała radę tam, gdzie dwa młode byczki uznały, że "nie da rady". Pamiętam, że kiedyś (z 10 lat temu) szłam do liceum czy z liceum (nie pamiętam) i wytoczył się z klatki strasznie zakrwawiony facet. Akurat na ławeczce dwaj strażnicy jedli kanapki. Podeszłam i pokazałam im pobitego gościa, na co usłyszałam, że zajmą się nim po śniadaniu... Miałam wtedy z 16 lat, więc nie wiedziałam, co zrobić, ale zatkało mnie solidnie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...