Yorkomanka Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 a gdzie są przepisy że niepełnoletni z psem nie może wyjść?:crazyeye: Quote
Diora Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 engelina_88 napisał(a):A rodzice... no comment. Albo comment: nie dość, że małego buraka wychowują, to jeszcze puszczają samopas- nie da się tego inaczej nazwać jak tylko bezdenną głupotą. Ja jestem w szoku, że dziewczyna dała się, jakby na to nie patrzeć, obrażać czterolatce... :shake: Quote
engelina_88 Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Nie ma takiego przepisu. Są tylko ogólne przepisy o pozostawaniu dziecka pod opieką dorosłych lub bez niej. Diora, co racja to racja :) Ale z drugiej strony co zrobisz? Ani to zezwać, ani tłumaczyć, tyłka przetrzepać też nie uchodzi ;) Jedynie za chachoł i do rodziców, a i tak możesz jeszcze OPR zebrać. Quote
awaria Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Niedaleko mojego osiedla mieszka czarny, duży (na oko 50 kg + ) pies w typie labradora. Na spacery wyprowadza go biały ;), mały (na oko 20 kg - ) chłopiec w typie podstawówkowicza. Pies nadaktywny, widać, że niewybiegany, do tego agresywny i drący japę. Jak tylko widzę tę parę uciekam z Baronem jak najdalej, bo nie chcę ani jego ani chłopca narażać na nieprzyjemności. Jakiś czas temu przechodziłam obok bloku gdzie ów chłopiec mieszka i słyszałam jego rozmowę z mamą (dzieciak stał z psem pod klatką, matka w oknie). - Mamo, ja nie chcę wychodzić z Maxem, on mnie szarpie. - To mu przyrżnij w dupę jak się nie słucha! - Nie chce go bić (dziecko miało łzy w oczach). - To niech Cię szarpie! I zamknęła okno O_O A tak abstrahując - czy ktoś z was spotkał kiedyś naprawdę dobrze ułożonego jamnika? Albo chociaż takiego, który nie podbiega z rozdartą japą i nie próbuje podgryzać? Quote
gops Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 a my dzisiaj mielismy "akcje" poszlam z mama do parku i z naszymi psami gdzies w polowie parku widzimy bande dziecakow z 6-stke w wieku 5-9lat na oko i 2 psy .. jeden maly na smyczy i drugi duzy z 30kg bez smyczy, ba nawet bez obrozy dzieciaki bez zadnego doroslego , mysle ze przyszly z blokow obok sie bawic w parku ja suke moja na smycz bo wiem ze jesli zobaczy ze to duze to suka to zaatakowac moze dzieciaki jak nas zobaczyly probowalo ta duza zalapac z marnym skutkiem i pies podlecial do nas dostal do mojej suki po nosie i na szczescie darowal i uciekl ale nie na dlugo ..jak tylko doszlismy do najdalszej polanki z mozliwych i zaczelam psom rzucac pilke ta suka znowu sie zjawila ( doslownie mysle ze nas sledzila :),musiala jakos za nami isc ) tym razem moja byla bez smyczy i z pilka w pysku ale jest odwolywalna wiec spokojnie do mnie przyszla a ta suka zjezona idzie w nasza strone troche sie wystarszylam nie powiem bo dzieciaki byly gdzies 100m dalej za drzewami moja mama naszego pudelsa na rece bo sie bala a ja nie wiedzilam co zrobic nie moge tupac bo moja mi pomaga i sie rzuca wtedy , nie moglam odejsc bo ta suka szla za nami , mojej na rece nie wezme bo za duza wiec nie zapinalam jej na smycz i czekalam co sie stanie.. moja nawet sie nie ruszyla z miejsca tylko z siadu wstala ,tamta podeszla do niej , z warczeniem moja suka do super lagodnych nie nalezy wiec tak sobie porobily z 4 kolka naokolo siebie warczac wiedzialam ze jeden krzywy ruch i moze byc jatka wiec wpadlam na pomysl , rzucilam dlawikiem w metalowa "obudowe" lawki (dosc glosny odglos) tamta suka sie tak wystraszyla ze leciala slepo przed siebie moja spojzala co to i poszla po pilke .. ( zna rozne glosne oglosy bo oduczam ja strachu przed petardami wlasnie w podobny sposob) w kazdym razie , nie wiem kto puszcza tyle dziaciakow samych do parku i to z 2 psami w tym jednym nawet bez obrozy i zaczepiajacym inne psy Quote
karola&gacek Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 awaria napisał(a):A tak abstrahując - czy ktoś z was spotkał kiedyś naprawdę dobrze ułożonego jamnika? Albo chociaż takiego, który nie podbiega z rozdartą japą i nie próbuje podgryzać? Jamnik szorstkowłosy (rasowiec) mojej cioci, jakiś fajny jamnik z innego osiedla i jamnikopodobne coś koleżanki- super psy :) Quote
engelina_88 Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Ja! Ja! Ja soptkałam! Moim poprzednim psem był jamnik, który generalnie z założenia miał wszystko i wszystkich w głębokim poważaniu :D Kochany był strasznie, niestety za TM :( Quote
LadyS Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Ja miałam na DT jamnika, który szczekał tylko w domu, tzn jak słyszał głosy na klatce. Nie podbiegał do obcych psów, ludzi, nie szczekał, czasem warczał - za to od razu po warczeniu następowało gryzienie. Quote
Pies Pustyni Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 awaria napisał(a):Niedaleko mojego osiedla mieszka czarny, duży (na oko 50 kg + ) pies w typie labradora. Na spacery wyprowadza go biały ;), mały (na oko 20 kg - ) chłopiec w typie podstawówkowicza. Pies nadaktywny, widać, że niewybiegany, do tego agresywny i drący japę. Jak tylko widzę tę parę uciekam z Baronem jak najdalej, bo nie chcę ani jego ani chłopca narażać na nieprzyjemności. Jakiś czas temu przechodziłam obok bloku gdzie ów chłopiec mieszka i słyszałam jego rozmowę z mamą (dzieciak stał z psem pod klatką, matka w oknie). - Mamo, ja nie chcę wychodzić z Maxem, on mnie szarpie. - To mu przyrżnij w dupę jak się nie słucha! - Nie chce go bić (dziecko miało łzy w oczach). - To niech Cię szarpie! I zamknęła okno O_O A tak abstrahując - czy ktoś z was spotkał kiedyś naprawdę dobrze ułożonego jamnika? Albo chociaż takiego, który nie podbiega z rozdartą japą i nie próbuje podgryzać? Co za babsko...W takiej rodzinie to i dziecko ma przerabane i pies. Zapewniam Cie,ze jamnikow poslusznych i grzecznych jest duzo. Te drace jape i gryzace naleza najczesciej do ludzi,ktorzy ich nie potrafia (nie chca) wychowac,a jamnik jako twardy pies mysliwski musi cos ze swoim temperamentem zrobic. Quote
Bogarka Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Jakiś czas temu przechodziłam obok bloku gdzie ów chłopiec mieszka i słyszałam jego rozmowę z mamą (dzieciak stał z psem pod klatką, matka w oknie). - Mamo, ja nie chcę wychodzić z Maxem, on mnie szarpie. - To mu przyrżnij w dupę jak się nie słucha! - Nie chce go bić (dziecko miało łzy w oczach). - To niech Cię szarpie! I zamknęła okno O_O Quote
awaria Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 I tak wam nie wierzę ;) Z dzisiaj przykład. Starsza Pani z jamniorem, pies oczywiście bez smyczy lezie środkiem chodnika, więc ja mojego skróciłam, żeby przypadkiem nie chciał się z jamnikiem przywitać. Minęliśmy się o dziwo spokojnie... i po 0.5 sek jamnik doszedł do wniosku, że przejście obojętnie obok większego psa jest niewyobrażalną hańbą, zawrócił i dziabnął Barona w tylną łapę;/ Już chciałam wydrzeć się na babcię, ale głupio jej się zrobiło, zaczęła przepraszać, że jej pies to tak zawsze na te duże reaguje. Więc tłumaczę, że mój to jeszcze szczenie i raczej się nie odgryzie, ale dorosły pies mógłby jej jamnikowi krzywdę zrobić bez problemu. I lepiej pieska na smyczy prowadzać jak atakuje inne psy, bo to bezpieczniejsze dla niego. Babcia tak tak oczywiście przepraszam raz jeszcze. Poszłam do domu, zostawiłam Barona, złażę do sklepu, a tam jamnior (znowu bez smyczy) piłuję się na ONka :) Quote
Juliusz(ka) Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 [quote name='Pies Pustyni'](...)O agresji dziedziczonej slyszalem ba, znalem takiego dobermana,od szczeniaka do smierci (ze starosci). Pies podporzadkowany przewodnikowi,nawet taki,moze nad tym panowac. Pies Pustyni - panować do jakiej granicy? Jak daleko wolno posunąć się 'łagodnemu' pieseczkowi? Co może 'agresor'? Bo widzisz, debil od asta, który rzucił się do gardła mojemu psu, był mądry w gębie :'on nigdy tak!', a już w łapkach nie - bał się własnego zwierzęcia. Czego więc oczekujesz? Że ludzie mający bardzo złe doświadczenia będą czekać i sprawdzać co się wydarzy? Bardzo zabawne. Bardzo! Magda - masz agresywnego psa-masz problem :eviltong: A że doświadczenie uczy jak sobie radzić z resztą świata, wiesz równie dobrze jak ja ;) Pozdrawiam i dopinguję do ostrzenia języka! :D Quote
awaria Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Pies Pustyni napisał(a):Co za babsko...W takiej rodzinie to i dziecko ma przerabane i pies. Zapewniam Cie,ze jamnikow poslusznych i grzecznych jest duzo. Te drace jape i gryzace naleza najczesciej do ludzi,ktorzy ich nie potrafia (nie chca) wychowac,a jamnik jako twardy pies mysliwski musi cos ze swoim temperamentem zrobic. Żal mi tego dzieciaka strasznie, bo to nie jest ten typ gówniarza, który szpanuje swoim wielkim agresywnym psem przed koleżkami tylko chłopaczek, który kocha tego swojego olbrzyma i najnormalniej na świecie sobie z nim nie radzi,a rodzice średnio się do pomocy garną :/ Quote
bonsai_88 Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 awaria napisał(a): A tak abstrahując - czy ktoś z was spotkał kiedyś naprawdę dobrze ułożonego jamnika? Albo chociaż takiego, który nie podbiega z rozdartą japą i nie próbuje podgryzać? Ha, nawet całą zgraję takich jamników poznałam :eviltong:. Quote
karola&gacek Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 awaria a może ty pomożesz chłopaczkowi? ;) Bo przy takich rodzicach za 10 lat będzie lał psy, a teraz można go jeszcze "odratowac". Quote
Pies Pustyni Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 [quote name='Juliusz(ka)']Pies Pustyni - panować do jakiej granicy? Jak daleko wolno posunąć się 'łagodnemu' pieseczkowi? Co może 'agresor'? Bo widzisz, debil od asta, który rzucił się do gardła mojemu psu, był mądry w gębie :'on nigdy tak!', a już w łapkach nie - bał się własnego zwierzęcia. Czego więc oczekujesz? Że ludzie mający bardzo złe doświadczenia będą czekać i sprawdzać co się wydarzy? Bardzo zabawne. Bardzo! Do takiej,zeby nie trzeba bylo lukiem omijac innych psow,ze prowadzac takiego psa na smyczy,nie musisz sie z nim silowac. I ja nie pisalem do debila od asta,tylko do osoby interesujacej sie tematem i chcacej (tak mysle) zmienic zachowanie swojego psa. Quote
evel Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Czy gdzieś jest temat "dziwne i podejrzane zachowania innych psiarzy"? :roll: Poszłam porzucać suczy piłkę na boisko, nagle widzę, że biegnie do nas jakiś pan ze swoją starszą suką (czasem się mijamy - ja złażę na drugą stronę ulicy, bo to ja mam problem, heh), więc zaczynam się zastanawiać, co poeta ma na myśli... A tu się okazuje, że pan przybiegł ze swoją suką popatrzeć, jak ja rzucam piłkę swojej. Absolutnie by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie to, że tamta suka za każdym razem, gdy rzucałam piłkę darła ryja, jakby ją ktoś ze skóry obdzierał... Za to jestem dumna z mojego paszczaka małego, bo nie dała się sprowokować, chociaż biegała po piłkę coraz bardziej zjeżona ;) Oczywiście nie rzucałam w pana, ale moja suka, przynosząc piłkę nie wraca w linii prostej do mnie tylko leci po łuku, więc gdy tylko zbliżała się do pana (pan stał jakieś 15m od nas), tamta zaczynała jazgot... Nie wiem co pan myślał, że się pobawią dwie suczki jedną piłeczką, czy co? :hmmmm: W każdym razie, najpierw postanowiłam użyć perswazji lekkiej, czyli zmierzyłam pana wzrokiem. Niestety, nie zadziałało, więc trzeba było wytoczyć cięższy kaliber... Czy myślenie boli? :niewiem: Quote
Juliusz(ka) Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Pies Pustyni napisał(a):Do takiej,zeby nie trzeba bylo lukiem omijac innych psow,ze prowadzac takiego psa na smyczy,nie musisz sie z nim silowac. I ja nie pisalem do debila od asta,tylko do osoby interesujacej sie tematem i chcacej (tak mysle) zmienic zachowanie swojego psa. Pisałeś do dziewczyny, którą mój problematyczny pies i ja mieliśmy przyjemność spotkać na spacerze. Magda wywołała u mnie szok schodząc ze swoją suką na bok i robiąc nam miejsce na ścieżce, a ja - jak się później okazało - zszokowałam ją dziękując jej za taki ruch :) Przy dobrych chęciach dwóch właścicielek agresywnych psów, udało im się nie podnieść nikomu ciśnienia, a w zamian za to wywołać uśmiechy na umęczonych wiecznym wypatrywaniem potencjalnego zagrożenia twarzach. A dlaczego właściciel agresywnego psa woli omijać łukiem inne psy myślałeś? JAK właściciel agresywnego psa ma zmienić zachowanie swojego zwierzęcia, kiedy 9/10 spotykanych na spacerze psów próbuje socjalizować owego psa wedle własnego pomysłu i ku uciesze swojego wesołego inaczej panka? Próby to ja mogę przeprowadzać przy psach, które znam, ewentualnie takich, które wiele razy spotykaliśmy na spacerach i wiem, że a)są normalne + b)mają normalnych właścicieli. Reszcie wara od nas, bo od niedawna jestem chamska i agresywna jak jasna chole*a. Quote
Pies Pustyni Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 A dlaczego właściciel agresywnego psa woli omijać łukiem inne psy myślałeś? Nie o to mi chodzilo.Mialem po prostu na mysli unikanie innych psow,nic wiecej. Ale moze i masz racje,w Polsce to trudniejsze zadanie,bo jestesmy wyjatkowo chamowatym narodem. Magda wywołała u mnie szok schodząc ze swoją suką na bok i robiąc nam miejsce na ścieżce Nie mam zamiaru nikogo obrazac,ale zaloze sie,ze Magda nie robila wam miejsca,tylko zeszla z drogi ze wzgledu na swojago psa. Dobrej nocy. Quote
Migori Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 [quote name='Juliusz(ka)']Pies Pustyni - panować do jakiej granicy? Jak daleko wolno posunąć się 'łagodnemu' pieseczkowi? Co może 'agresor'? Bo widzisz, debil od asta, który rzucił się do gardła mojemu psu, był mądry w gębie :'on nigdy tak!', a już w łapkach nie - bał się własnego zwierzęcia. Czego więc oczekujesz? Że ludzie mający bardzo złe doświadczenia będą czekać i sprawdzać co się wydarzy? Bardzo zabawne. Bardzo! Magda - masz agresywnego psa-masz problem :eviltong: A że doświadczenie uczy jak sobie radzić z resztą świata, wiesz równie dobrze jak ja ;) Pozdrawiam i dopinguję do ostrzenia języka! :D A to Ty nie wiesz, że to Ty masz latać po krzakach i pilnować żeby TWÓJ pies nie zrobił krzywdy podbiegającemu pieseczkowi? To Twój obowiązek ;) Zdaniem całego narodu Polskiego, oczywiście. Pozdrawiam i jak widzisz język wyostrza mi się z każdym spotkaniem z bezmózgą istotą. [quote name='Juliusz(ka)']Pisałeś do dziewczyny, którą mój problematyczny pies i ja mieliśmy przyjemność spotkać na spacerze. Magda wywołała u mnie szok schodząc ze swoją suką na bok i robiąc nam miejsce na ścieżce, a ja - jak się później okazało - zszokowałam ją dziękując jej za taki ruch :) Przy dobrych chęciach dwóch właścicielek agresywnych psów, udało im się nie podnieść nikomu ciśnienia, a w zamian za to wywołać uśmiechy na umęczonych wiecznym wypatrywaniem potencjalnego zagrożenia twarzach. A dlaczego właściciel agresywnego psa woli omijać łukiem inne psy myślałeś? JAK właściciel agresywnego psa ma zmienić zachowanie swojego zwierzęcia, kiedy 9/10 spotykanych na spacerze psów próbuje socjalizować owego psa wedle własnego pomysłu i ku uciesze swojego wesołego inaczej panka? Próby to ja mogę przeprowadzać przy psach, które znam, ewentualnie takich, które wiele razy spotykaliśmy na spacerach i wiem, że a)są normalne + b)mają normalnych właścicieli. Reszcie wara od nas, bo od niedawna jestem chamska i agresywna jak jasna chole*a. Tak pamiętam to spotkanie. Zatkało mnie, kiedy usłyszałam "dziękuję" Chwilę mi zajęło, żeby dojść do siebie i krzyknąć "proszę". Czegoś takiego wcześniej (i niestety później) nie miałam okazji doświadczyć. Juliusz(ka) napisała wszystko w tym temacie. Nic dodać nic ując. [quote name='Pies Pustyni']Nie mam zamiaru nikogo obrazac,ale zaloze sie,ze Magda nie robila wam miejsca,tylko zeszla z drogi ze wzgledu na swojago psa. Dobrej nocy. No popatrz, wiesz lepiej co chciałam uczynić i z jakich to pobudek czyniłam... Proszę proszę. Więc mylisz się. Schodzę z drogi innym psom nie tylko dlatego że moja suka jest agresywna, ale mijanie sie po łuku jest naturalnym sygnałem w psim behawiorze i tak należy sie mijać na spacerach. Poza tym, widząc psa który jest szkolony na spacerze , naturalnym dla mnie odruchem jest chęć skorzystania z cudnej okazji i samej poćwiczenie z własnym psem w takich fajnych, kontrolowanych warunkach. Quote
Martens Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 Pies Pustyni napisał(a): Nie mam zamiaru nikogo obrazac,ale zaloze sie,ze Magda nie robila wam miejsca,tylko zeszla z drogi ze wzgledu na swojago psa. Co ja bym dała, żeby ludzie z psami agresywnymi czy podbiegającymi do nas "chamsko" (czyt. 40kilowe labradory skaczące mojej suce radośnie na grzbiet) tak właśnie robili... I naprawdę byłoby mi wszystko jedno, czy robią to, żebym mogła przejść, czy ze strachu o swojego psa. A mój gnojek mały wczoraj totalnie mnie zaskoczył. Podbiegł do mnie osiedlowy psi zabijaka (do innych psów tylko) i chciał się ze mną przywitać, dotknął merdając ogonem mojej ręki, a Bucefał ni burknął, ni szczeknął, tylko... wyskoczył i szczypnął go w nos :-o Byłam w szoku, bo nigdy tak na żadnego psa "z zazdrości" nie zareagował - znając tamtego myślałam, że będzie jatka, ale tamten pies ciężko obrażony zignorował Bucefała i poszedł w swoją stronę, a moje gówniarstwo się "napompowało" z dumy :roll: Quote
Sybel Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 Mój psychol jest na szczęscie na tyle poręczny, że łapię go za szelki i pod pachę, jeśli przybiega jakiś upierdliwiec. Poza tym mam "odciągacz uwagi", czyli drugiego psa, który jest zdecydowanie bardziej towarzyski - przynajmniej do momentu, kiedy nie walnie się na grzbiet, podbiegacz go wtedy obwąchuje, a Felek dostaja histerii, że jego mikrosiusiak ucierpi i wtedy jest wrzask, a potem ganianka. Jedynym problemem był niereformowalny nowofunland - jak wychodzi ze swoja panią (zresztą chyba z reprezentacji siatkarskiej), to jest ok, ale jak z mamą, to masakara - pies swoje, ona swoje.... No i mogę sobie brac Filipa pod pachę, jak tamten niedźwiedź mi do pachy dosięga. Mój facet (197 cm, 115 kg) usiłował niedźwiedzia kiedyś odholować, bo pies mega łagodny, ale tamten tylko stanął z nosem w dooopce Filipa (tu już była histeria na maksa ze strony mojego) i można pchać, ciagnąć, a ten zakorzeniony na amen. Zwykle spokojnie omijamy psy, na szczęscie ludzie na moim osiedlu juz się nauczyli, że Filip się nie umie bawić. Zresztą jak widzą, jak mój szaleje na smyczy na widok psa, to omijają. Swoją drogą bezcenna komendą jest proste jak cep "siad" - jak Filip czuje chodnik pod tyłkiem, wyluzowuje trochę. Quote
Bogarka Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 "evl" napisał(a):A tu się okazuje, że pan przybiegł ze swoją suką popatrzeć, jak ja rzucam piłkę swojej. Niektórzy widocznie nie potrafia zrozumiec ze pies nie człowiek. Ja kiedys jak sie zapytałam o wiek starejk suki zostałam pouczona ze w takim wieku o wiek juz sie nie pyta. a starsze panie z małymi szczekaczami mówiace ze ich pies tak sie zachowuje bo nie lubi duzych psów to u nas tez sa a na osiedlu moijej siostry mieszka chłopiec ok 12 lat ma szczeniaka i ciagle go drazni zeby warczał i gryzł, raz sie nawet zdazyło ze pieek nie chciał juz do niego podejsc, a pies mojej siostry lubi wszystkie dzieci tylko tego jednego nie, bo ten chłoak z nim tez sie chciał tak "bawic" Quote
Pies Pustyni Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 Magda25 napisał(a): Schodzę z drogi innym psom nie tylko dlatego że moja suka jest agresywna, ale mijanie sie po łuku jest naturalnym sygnałem w psim behawiorze i tak należy sie mijać na spacerach. Juz kiedys z kims o tym dyskutowalem,ale powtorze - mijanie po luku jest sygnalem uspokajajacym pod warunkiem,ze sam pies chce to zrobic. Pies idacy po luku dodaje do tego jeszcze inne sygnaly,np. weszy,odwraca lekko glowe,oblizuje sie,wtedy ten drugi odbiera wiadomosc. A takiego zachowania raczej nie uzyskasz od agresywnego psa prowadzonego na smyczy. Quote
Martens Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 Ale i tak lepsze to niż iść prosto na kogoś - to już w psim świecie niemal atak. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.