Sybel Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Mnie do szału doprowadzają ludzie, którzy stają pod balkonem albo płotem ze swoim psem i się podniecają, że mój dostaje pierdziołka na widok ich psa. W domu mam 2 psy, w tym jednego psychopatę (drugi ma piłkę i wszystko w d...). Filip uwielbia siedzieć na balkonie, grzać się w słoneczku, obserwować świat (nawet przy minus 30). Ponieważ mieszkamy na parterze, każde przejście psa musi być obszczekane. No i są tacy, co jak widzą, że pies świruje, to swojego puszczają pod balkon tak, żeby psy sie po nosach gryzły. Na szczęście Filip się cofa, bo on musi straszyć, ale nie gryzie. No i wtedy wkraczam ja i niczym tornado i robię porządek i krótki wykład światopoglądowy yntelygentnemu psowyprowadzaczowi. Kiedy jeździmy z moim facetem na działkę do lasu, mamy ze sobą 4 psy, w tym 3 podpłotowe i Felka z piłką (ale on, podobnie, jak w domu, ma swój własny świat). No i tez ostatnio gjenjusz jakiś szedł z amstaffem lub pitem (niestety nie rozróżniam ich totalnie) i stanął niczym żona Lota ze swoim i sie cieszy, że psy ze skóry wyłażą. No, tym razem ruszył mój men, który spokojnym, filozoficznym tonem poinformował, co myśli o poziomie inteligencji pana zza płota. Kurcze, jak psy są luzem za płotem i się z moimi ścigają, to spoko, niech mają, ale jak stanie taki gościu i czerpie wyraźną satysfakcję z psiej agresji, to mnie krew zalewa. Misia pluszoewgo nawet nie powinien mieć, a co dopiero psa... Quote
Darianna Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Dlaczego nie nauczysz psa, że nie szczeka się na balkonie? Mieszkanie na parterze to dla mnie żadna wymówka... Jakby mnie ktoś opierniczył, ze wychodzę z psem a jego balkonowiec dostaje wtedy fjoła to bym wezwała straz miejską. Serio serio. Teren pod balkonem nie jest terenem prywatnym. Chyba że mieszkasz w domku i ktoś na Twój trawnik włazi. Quote
Saththa Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Sybel napisał(a): No i są tacy, co jak widzą, że pies świruje, to swojego puszczają pod balkon tak, żeby psy sie po nosach gryzły. W przypadku takie zachowania to się nie dziwię. Co innego wychodzić/ przechodzić z psem. A co innego w sytuacji opisanej. Raczej bym nie chciała aby ktoś się tak zachowywał i pewnie też bym zareagowała. Quote
Darianna Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Sybel napisał(a):Mnie do szału doprowadzają ludzie, którzy stają pod balkonem albo płotem ze swoim psem i się podniecają, że mój dostaje pierdziołka na widok ich psa. W domu mam 2 psy, w tym jednego psychopatę (drugi ma piłkę i wszystko w d...). Filip uwielbia siedzieć na balkonie, grzać się w słoneczku, obserwować świat (nawet przy minus 30). Ponieważ mieszkamy na parterze, każde przejście psa musi być obszczekane. No i są tacy, co jak widzą, że pies świruje, to swojego puszczają pod balkon tak, żeby psy sie po nosach gryzły. Na szczęście Filip się cofa, bo on musi straszyć, ale nie gryzie. No i wtedy wkraczam ja i niczym tornado i robię porządek i krótki wykład światopoglądowy yntelygentnemu psowyprowadzaczowi. Ja się czepiłam tego fragmentu. Quote
Sybel Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Niezbyt mądrze się czepiłaś. Nie masz uzasadnienia dla wezwania Straży Miejskiej. Pies szczeka? No szczeka. Nie jest to zabronione w Łodzi (choc było przez chwile). Nie szczeka między 22 a 6. Nie wydziera sie jak dziki, szczeknie kilka razy, po czym jest ochrzaniany i się uspokaja. Trafił do mnie, kiedy miał 7 lat, obecnie idzie mu 11 rok, pies był zdziczały. Po prawie 4 latach pracy zmienił sie nie do poznania - ufa ludziom, nie rzuca się na rękę, kiedy chce się go pogłaskać - a na początku na dotyk reagował agresją. Teraz jest przylepą, śpi brzuchem do góry, reaguje na komendy, powoli zwalczamy agresję wobec innych psów - zaczął się bawic z innymi psami. Rozumiem, że umiesz sprawić, że pies po przejściach w ciągu kilku minut oduczy sie szczekania na balkonie - ja nie, ale nie przeszkadza mi to. Niech sobie pyskuje, nie robi tego często, nie robi tego agresywnie, opieprza psa, który przechodzi, ale nikt na tym nie cierpi. Chodzi mi jedynie o CELOWE podprowadzanie pod same kratki balkonu, żeby duży pies był w stanie dosięgnąć pysk mojego i podpuszczanie "bierz bierz". Na to wezwiesz Straż Miejską? Quote
Darianna Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Źle mnie zrozumiałaś. Przeczytaj jeszcze raz. Jeśli bym przechodziła pod Twoimi oknami, Twój pies by na mnie zaczął jazgotać a Ty mnie opieprzać, że przez to że ja przechodzę to Twój pies jazgoczę - wezwałabym straz miejską. Nie tyle na Twojego psa co na Ciebie. Za obrazę. Mam prawo chodzić po publicznym terenie. Nie mówię o celowym szczuciu moich psów na Twoje, a o przechodzeniu które kończy się dla mnie niezasłużonym opieprzem. Quote
Migori Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Niestety niektórzy myślą że ich psy to święte krowy - nietykalne. Sory wolny świat. Podobnie sprawa tyczy sie pana z amstaffem przy płocie. Odwołać swoje plujące sie pod płotem psy, to zabawy dla owego pana nie bedzie. Proste jak obręcz. Quote
engelina_88 Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Darianna napisał(a):Źle mnie zrozumiałaś. Przeczytaj jeszcze raz. Jeśli bym przechodziła pod Twoimi oknami, Twój pies by na mnie zaczął jazgotać a Ty mnie opieprzać, że przez to że ja przechodzę to Twój pies jazgoczę - wezwałabym straz miejską. Nie tyle na Twojego psa co na Ciebie. Za obrazę. Mam prawo chodzić po publicznym terenie. Nie mówię o celowym szczuciu moich psów na Twoje, a o przechodzeniu które kończy się dla mnie niezasłużonym opieprzem. Sybel chyba właśnie pisała o takim celowym podpuszczaniu psa pod jej balkonem- ja też bym się wku***. Nie sądzę, żeby wychodziła i opieprzała każdego kto tylko zbliży się do jej okien ;) Chyba, że się mylę. Quote
Martens Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Magda25 napisał(a):Niestety niektórzy myślą że ich psy to święte krowy - nietykalne. Sory wolny świat. Podobnie sprawa tyczy sie pana z amstaffem przy płocie. Odwołać swoje plujące sie pod płotem psy, to zabawy dla owego pana nie bedzie. Proste jak obręcz. Zgadza się... Co za różnica dla naszego psa, czy pies plujący się za płotem jest tam sam, czy gdzieś sterczy człowiek? Nasz pies ma się umieć zachować i tyle. Można pomyśleć lub powiedzieć coś o osobie, która swoim psom na ten jazgot za płotem pozwala, ale nie usprawiedliwia to nas i naszego psa, który z równą furią na te zaczepki za płotem reaguje. I nie podoba mi się też, że ktoś szuka na siłę usprawiedliwienia dla zachowania psa - "bo on jest po przejściach". Zaznaczam od razu, że nie piszę o Sybel, bo po wyjaśnieniu nie widzę w jej zachowaniu nic strasznego, ale raczej o osobach, które pozwalają psu na agresję, na podbieganie z jazgotem do ludzi, czy na inne stosunkowo łatwe do opanowania choćby za pomoca smyczy zachowania, tłumacząc, że piesek dużo przeżył i tak ma... Quote
Pies Pustyni Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Magda25 napisał(a):Miałam dziś zabawną sytuację. Szłam z suką scieżką na trawniku osiedlowym, na chodniku stała młoda dziewczyna z kundelkiem. Stanęłam i czekałam aż przejdzie, skarmiałam sukę. Kątem oka widzę że dziewczyna idzie w naszym kierunku żeby pieski sie przywitały. Głośno i ostro mówię żeby nie podchodziła, że specjalnie stoję z boku. Na co dziewczyna " z całym szacunkiem, ale można powiedzieć, że sie nie chce kontaktu" Zdębiałam i sie przez chwilę zastanawiałam czy ja aby nie to powiedziałam ? Ale Z CAŁYM SZACUNKIEM hahaha stwierdzam że ludzie to czubki. To zdarzenie powinna tu opisac tamta dziewczyna,dodac jak zareagowala i wtedy byloby zgodnie z tematem watku. Quote
hecia13 Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Pies Pustyni napisał(a):To zdarzenie powinna tu opisac tamta dziewczyna,dodac jak zareagowala i wtedy byloby zgodnie z tematem watku. To prawda :D Quote
evel Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Pies Pustyni napisał(a):To zdarzenie powinna tu opisac tamta dziewczyna,dodac jak zareagowala i wtedy byloby zgodnie z tematem watku. A jakiż to przejaw chamstwa widzisz w wyraźnym ostrzeżeniu, że ktoś ma nie podchodzić? To chyba powinno być odwrotnie - jak ktoś chce podejść, to najpierw pyta, a nie najpierw podłazi do obcego człowieka z psem a później zdziwko, że ten drugi pies rozdarł paszczę albo zaatakował naszego Pimpusia/Kajtusia/Azorka. Ja też się wkurzam w takich sytuacjach jak Magda, bo ja nie mam napisane na czole, że mój słodki futrzak się chętnie zapozna ze wszystkimi pieseczkami w okolicy :loveu: tylko sucz ma pewne problemy i ludzie podłażący z np. napalonym samcem, albo mocno dominującą suką po liniii prostej wprost na nas wcale nam nie pomagają w pracy. Ja ostrzegałam co jakiś czas bystre dziewczę z "jurkiem", że moja gryzie, a ona leci do nas za każdym razem jak nas zobaczy na horyzoncie, jak gdyby dwukilogramowy pies ją ciągnął, no na litość boską... :splat: Stwierdziłam, że teraz zamiast warczeć za każdym razem, że "moja gryzie", co jest naprawdę upierdliwe, zacznę może puszczać smycz i niech się dzieje wola nieba :roll: Quote
Migori Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Pies Pustyni napisał(a):To zdarzenie powinna tu opisac tamta dziewczyna,dodac jak zareagowala i wtedy byloby zgodnie z tematem watku. Nie bardzo rozumiem. Ową dziewczynę widuję często, nie raz prosiłam by nie podchodziła, jednak niektórzy ludzie po prostu nie rozumieją grzecznego "proszę nie podchodzić" dopiero chamska odzywka działa tak jak należy. Niestety, tego mnie życie na moim osiedlu nauczyło. Do ludzi ,kulturalne zwroty nie docierają, trzeba rozedrzeć buzię i to zdrowo. A ja sie już nie patyczkuję, wystarczy mi straszenia mojego psa, dominacji i czego tam jeszcze... Po to mam buzię żeby sie dosadnie wyrazić. Poza tym dlaczego ja mam sie szarpać z moją suką, która chce psa ugryźć ? Specjalnie skarmiam, zajmuję sobą, aby nawet pyska w jazgocie nie otworzyła. Specjalnie stoję z boku, na trawniku, żeby nikomu nie wadzić... To też za dużo. Specjalnie schodzę ludziom z drogi, omijam łukiem, robię miejsce w windzie bo to JA mam problemowego psa a nie inny. To ja czekam na drugą windę albo idę schodami bo moja suka MA problem. Ale po prostu łatwo ludzi do takiego zachowania przyzwyczaić że to wszystko JA robię, jak ktoś ma już pomyśleć i ułatwić psom ładne minięcie się to niestety ale już poza jego siły umysłowe. Wystarczyło iść swoją drogą a nie zmuszać mnie do socjalizacji. Quote
zmierzchnica Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Ja mam jazgoty zapłotowe :roll: Z czym mogę walczyć, i robię to - ale to nie ma znaczenia, skoro moja rodzinka zostawia drzwi otwarte, "bo ładna pogoda jest, niech pieski pochodzą", a pieski myk na dwór drzeć japę. Głupio mi jak diabli zawsze, jak obszczekają kogokolwiek (jak jestem z nimi to nie pozwalam, ale jw. - nie tylko ja mieszkam u siebie :cool3:). Ale cudowni ludzi, którzy widząc, że psy drą japę, stają, gapią się na nie i coś gadają albo co więcej szczują swoje psy zza płotu na moje (a to się zdarza często) to inna bajka... Wiem, że mają prawo iść chodnikiem i mają prawo się zatrzymać. Dlatego nic nie mówię na takie zachowanie - bo moje psy są tu głupie, to fakt. Tylko nie rozumiem - PO CO oni to robią? :roll: Btw. jeśli ktoś ma ogród i oduczył naturalnie szczekliwe psy darcia się na przechodniów - proszę o przepis.:roll: Inna sytuacja - niedziela. Miasteczko puste. Idę z psem na smyczy i mamą. Nagle wylatuje mi pies postury i wielkości rottka w kolczatce - luzem oczywiście - i przebiega przez największą ulicę w mieście prosto do mojego psa. Niby zachowanie miał poprawne, merdał i popiskiwał... Ale cały był sztywny, więc nie była to raczej zachęta do zabawy. Frotek zaczął warczeć, kundel się na niego rzucił, psy zaczęły się gryźć. Udało mi się jakoś je rozdzielić i widzę faceta, właściciela - idzie w naszą stronę i woła "niech go ugryzie!". Na co nerwy mi już puściły i wrzeszczę przez pół ulicy, że ma psa zabrać natychmiast. "On nic nie zrobi" - oczywiście g*** mnie to obchodzi, facet bierz tego psa, jest wielki i się go boję. Podszedł, złapał psa, odszedł, puścił, pies znowu podbiega - popuściłam Frotkowi smycz i znowu była jatka, facet znowu podszedł...:roll: Ode mnie koleś by już dostał siarczystą wiązankę, ale moja mama w myśl zasady "bądź dla wszystkich uprzejma" zaczęła z nim rozmawiać, i pan się skarżył, że piesek nie ma się z kim bawić, bo wszystkie psy tak na niego reagują, a on młody i głupi... (Jeżeli ten pies zawsze tak się "bawi" to się nie dziwię - wyraźnie szuka komu by tu wlać). Moja mama tłumaczy, że nasz po przejściach i się rzuca. Wtedy koleś przyciąga swojego piszczącego psa, kuca i zaczyna głaskać oba psy (mój dostał "leżeć" i zakaz ruszania tamtego) i gadać coś do mojego "no biały biały widzisz on nic nie zrobi nie gniewaj się" :wallbash: Byłam dumna z Frotka - nie ruszył na tamtego psa i zniósł "pieszczotę" tego faceta bez mrugnięcia. W każdym razie w tym momencie powiedziałam, że się bardzo spieszymy i zabrałam psa... W takich momentach nie wiem, czy lepiej być uprzejmym i mieć problem, czy lepiej wrednym i mieć fatalną opinię. Ja chyba jednak wolę to drugie, przynajmniej ludzie z psami mnie unikają, a nie podtykają mojemu psu swoje pod nos...:cool1: Quote
Migori Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 zmierzchnica napisał(a):W takich momentach nie wiem, czy lepiej być uprzejmym i mieć problem, czy lepiej wrednym i mieć fatalną opinię. Ja chyba jednak wolę to drugie, przynajmniej ludzie z psami mnie unikają, a nie podtykają mojemu psu swoje pod nos...:cool1: Właśnie o tym mówię. Należę do spokojnych ludzi, mówię sąsiadom dzien dobry, zagadam w windzie do miłej sąsiadki z 4 piętra na temat pogody, ale niestety mieszkanie na dużym osiedlu nauczyło mnie chamstwa, a właściwie ludzi mnie tego nauczyli. Przykre jest to, że normalna prośba o zabranie psa jest ignorowana, trzeba sie wydrzeć i to nieraz z wyzwiskami, żeby właściciel chociaż krok przyspieszył... No i po co to? Nie można sobie i innym życie umilić ? Zdarzają sie tacy, zwykle świadomi właściciele agresywnych psów, którzy sami wiedzą co robić, normalnie czytają mi w myślach, idą łukiem, zajmują psa, zawracają, skręcają w uliczkę, albo czekają aż ja skręcę czy zasłonię psa swoim ciałem. I tak dwa agresywne psy mijają sie bez jazgotu... Można? można. Trzeba tylko myśleć. Quote
Nayantara Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Magda25 napisał(a):Można? można. Trzeba tylko myśleć. I mieć jakiekolwiek pojęcie o psach, czego naszemu społeczeństwu bardzo często brakuje. Myślą, że posiadanie psa to takie łatwe o! Posiadanie owszem, ale wychowanie już nie. Quote
Nayantara Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Magda25 napisał(a):Można? można. Trzeba tylko myśleć. I mieć jakiekolwiek pojęcie o psach, czego naszemu społeczeństwu bardzo często brakuje. Myślą, że posiadanie psa to takie łatwe o! Posiadanie owszem, ale wychowanie już nie. Quote
Martens Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Magda25 napisał(a): Zdarzają sie tacy, zwykle świadomi właściciele agresywnych psów, którzy sami wiedzą co robić, normalnie czytają mi w myślach, idą łukiem, zajmują psa, zawracają, skręcają w uliczkę, albo czekają aż ja skręcę czy zasłonię psa swoim ciałem. I tak dwa agresywne psy mijają sie bez jazgotu... Można? można. Trzeba tylko myśleć. A wiesz, że ja też chyba najbardziej lubię większość właścicieli agresywnych psów czy ras z gorszą opinią? Mijamy się na spokojnie, pies na smyczy, jak ktoś wie, że pies może fikać, to schodzi na bok, jak widzi, że ja psa łapię, to i łapie swojego... A właściciele maluchów i "łagodnych ras" w większości zaczynają interesować się psem dopiero wtedy, kiedy już jest jatka... Quote
MaDi Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Martens napisał(a):A wiesz, że ja też chyba najbardziej lubię większość właścicieli agresywnych psów czy ras z gorszą opinią? Mijamy się na spokojnie, pies na smyczy, jak ktoś wie, że pies może fikać, to schodzi na bok, jak widzi, że ja psa łapię, to i łapie swojego... A właściciele maluchów i "łagodnych ras" w większości zaczynają interesować się psem dopiero wtedy, kiedy już jest jatka... Ja też wolę właścicieli "potworów" (chociaż bywają wyjątki). Mój pies został zaatakowany przez słodkiego goldena, kto by pomyślał? Na pewno nie właściciel:shake: Quote
Pies Pustyni Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 evl napisał(a):A jakiż to przejaw chamstwa widzisz w wyraźnym ostrzeżeniu, że ktoś ma nie podchodzić? Porownaj sobie to: (...)Kątem oka widzę że dziewczyna idzie w naszym kierunku żeby pieski sie przywitały. z tym: Głośno i ostro mówię żeby nie podchodziła (...) Na co dziewczyna " z całym szacunkiem, ale można powiedzieć, że sie nie chce kontaktu" Zdębiałam i sie przez chwilę zastanawiałam czy ja aby nie to powiedziałam ? Ale Z CAŁYM SZACUNKIEM hahaha stwierdzam że ludzie to czubki. Dla mnie fakt,ze ktos idzie w moim kierunku nie jest objawem chamstwa,a w komentowanym poscie nie bylo nic o tym,ze to nie pierwszy raz. Magda25 napisał(a): Wystarczyło iść swoją drogą a nie zmuszać mnie do socjalizacji. Dobrze powiedziane. Ciekawi mnie skad tyle agresji w tych psach? Magda25 twoja suka to lab? Masz ja od szczeniaka? Quote
Migori Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Pies Pustyni napisał(a):Ciekawi mnie skad tyle agresji w tych psach? Magda25 twoja suka to lab? Masz ja od szczeniaka? Ciekawi Cie? To przeanalizuj psie zachowanie, ludzkie zachowanie i pomyśl skąd sie bierze agresja psów? Odpowiedź nasuwa się sama. Jakie ma znaczenie czy moja suka jest ze mną od szczeniaka czy nie? Czy jest labem czy nie? Co lab to nie pies? Nie gryzie? Nie szczeka? Nie może być agresywny ? Nie może ugryźć psa? Jest kochany i słitaśny ? Jeśli próbujesz wymusić na mnie odpowiedź czy to wina socjalizacji to Ci sie to nie uda, bo to nie taka prosta odpowiedź. Dla mnie fakt,ze ktos idzie w moim kierunku nie jest objawem chamstwa,a w komentowanym poscie nie bylo nic o tym,ze to nie pierwszy raz.A dla mnie fakt, że owa dziewczyna proszona przeze mnie już nie jeden raz, żeby zostawiła nas w świętym spokoju po prostu zrobiła to złośliwie. Tyle. Ileż razy można PROSIĆ "proszę nie podchodzić" Próbowałaś tak kiedyś kogoś o to poprosić? Wiesz co sie dzieje ? sypią sie pytania "a dlaczego?, a co chora? a dlaczego agresywna? niemożliwe? lab agresywny? co też pani gada? laby nie są agresywne przeciez, ale mój to pies, nic sobie nie zrobią itd" I po co ta gadka? Po co? Zwykle kończy sie na tym że ja trzymam psa, 2cm przed nosem owczarka który wcale nie chce sie bawić. Masz problemowego psa? Mieszkasz na dużym osiedlu? Zapraszam do mnie. Dostaniesz szkołe życia. Quote
Pies Pustyni Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Magda25 napisał(a):Jeśli próbujesz wymusić na mnie odpowiedź czy to wina socjalizacji to Ci sie to nie uda, bo to nie taka prosta odpowiedź. Nic nie probuje na Tobie wymusic. Twoja odpowiedz mi wystaczy. Jak to sie mowi "jaki pan ,taki kram"... Quote
Migori Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Pies Pustyni napisał(a):Nic nie probuje na Tobie wymusic. Twoja odpowiedz mi wystaczy. Jak to sie mowi "jaki pan ,taki kram"... Oczywiście, wysnuwasz wniosek na podstawie dwóch moich wypowiedzi :) Quote
Sybel Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Widzę, że jak zwykle wywaliłam tekst nie dodając tła i kilku brakujących elementów. Tak dla jasności: nie jestem psychopatka ganiającą za ludźmi chodzącymi po chodzniku przy moim domu czy ogródku z kijem. Zawsze, kiedy ludzie idą, a mój zaczyna pyskować, jest krótkie WYJDŹ i idzie na legowisko. Teraz już szczeka tylko na ludzi z psami, choc na początklu darł pape na wszystko, co się ruszało - więc postęp jest. Jest na moim osiedlu ekipa lumpów z wielkim białym psem w łaty (jakiś miks ttb z mastifem chyba, puszczany z małymi dziećmi). Jak tatuś (?) wychodzi z psem po pijaku, staje z nim pod moim balkonem i ryczy na sowjego "bierz go ku**a, pokaż gnojowi, kto tu rządzi". W tym momencie nie da się nie zareagować. Wybaczcie, ale kto z Was się na to zgodzi? Ja wychodzę, zganiam psa i informuję pacana ostrym tonem, że dzwonię po policję. Sam ten tekst wystarczy, żeby na jakiś czas był spokój, ale potem do gościa wpadają kumple i się znowu zaczyna. Niestety, obok mojego bloku jest kamienica z pijalnią piwa, do tego siedlisko różnych lupmerii z bardzo licznymi psami. Nie dość, że co jakis czas pojawiają się i znikaja jakieś szczeniaki (raz na przykład suka husky, raz jakiś ttb, liczne kundelki, dwa dogi - brat i siostra, krzyżowane non stop), to jeszcze wielkie psy łażą po osiedlu z permanentnie narabanymi facecikami i laskami w mini, że migdałki widac. Co do działki - nie da się ich uciszyć i szczerze mówiąc nie przeszkadza mi szczekanie - cała uliczka szczeka, ciągle psy latają pod płotem, ale wszyscy sąsiedzi są na tym tle wyluzowani, maja tam po 2-4 psy na terenie i nie ma tragedii. Tragedia jest, jak dziad idzie z wielkim psem bojowym, zresztą dość obojętnym,a nawet znużonym i zaczyna go szczuc na całe towarzystwo, co więcej, złapałam go na tym, ze sprawdzał, czy da się brame otworzyć. Mam same niewielkie lub stare psy i gościu liczył chyba na małą rzeźnię. Gdyby zdarzyło się to jednokrotnie, nie było by tragedii, ale jesli on się pojawia co 2-3 weekendy, to dla mnie to jest niepokojące i nie reaguję na niego kulturalnie. Jest to ejdna z tych sytuacji, kiedy kultura nie ma sensu, bo nie dotrze. Jest tam kobitka, która ma 3 psy, przy czym jej suka uwielbia się ganiac wzdłuż płotu. Psy nic sobie nie robią, latają jak szalone, ale zaraz padają zmęczone, a odwołane wracają. Kobieta jest uprzejma, stara się odwołac swoje. Quote
Pies Pustyni Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Magda25 napisał(a): Jakie ma znaczenie czy moja suka jest ze mną od szczeniaka czy nie? Czy jest labem czy nie? Co lab to nie pies? Nie gryzie? Nie szczeka? Nie może być agresywny ? Nie może ugryźć psa? Jest kochany i słitaśny ? Znaczenie ma,bo gdybys napisala,ze jest z odzysku,masz ja od miesiaca czy dwoch,jest dorosla,nie znasz jej przeszlosci itd. to co innego. Ale jesli masz ja od szczeniaka i w dodatku jest labradorem (nie czarujmy sie,sa rasy z wieksza sklonnoscia do zachowan agresywnych),to pretensje mozesz miec tylko do siebie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.