Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Byłam kiedys nie nad dzika woda, tylko na plazy gdzie sie zdarza w lecie duuuuuzo turystów równiez i zagranicznych. Weszłam do wody a tu na przeciwko mnie płyleła sobie...ludzka kupa. Mama i ja odrazu wyszłysmy z wody.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja wczoraj wieczorem spotkałam się z objawem miłości Laba.
Ide z suczą na smyczy, bo wchodziłam na osiedle i szłam w stronę parku więc kawałek wcześniej ulica była dlatego też smycz. Widzę z oddali labka bawiącego się z jakimś małym kundelkiem. Akurat mijałam niezadowolonego bojącego się dużych psów jamnika, więc zeszłam z drogi, spokojne wymijanie. Zbliżam się do tego labka akurat pani kundelka bierze psiaka na smycz i idzie dalej no więc lab na naaas pędzi. Jego pan jak gdyby nigdy nic gawędzi z kolegą nie widząc co robi jego pies. Nasza miłość podbiega i najpierw wpycha pysk pod ogon mojej suczy, a potem skacze na mnie. I zaczyna się wielka radocha, psiur zaczepia moją ucz i zaprasza do zabawy. Moja ma jakiś taki nawyk, że bawić się nie chce, ona po prostu olewa inne psy (może za mało kontaktu z nimi miała? u nas co drugi pis rzuca się do gardła) ale labek taki namolny był, że sucz mi się zjeżyła, bo miała go dosyć. Próbuje iść dalej nie patrząc na skaczącego labka wymijam właśnie pana który nagle się obudził i oburzony woła do mnie: czemu mój pies na smyczy jest. przecież to taka łagodna rasa! i że powinnam brać przykład z tego pana, bo jego pis może sobie swobodnie pobiegać. Na ja po prostu myślałam, że umrę, tak swobodnie pobiegać skacząc na ludzi i będąc nieodwoływanym? Odpowiedziałam panu, że wcześniej była ulica a zmierzam w stronę parku więc dopiero tam puszczę psiaka, na co pan, że szkoda że nie przyszłam wcześniej to by się psiaki pobawiły. Odpowiedziałam panu, że chyba jednak nie, bo moja ochoty na zabawę nie ma na co pan się na mnie spojrzał jak na wariata (?) i wrócił do rozmowy z kolegą.

Kawałek dalej mijałam czekoladowego labka całe szczęście na smyczy bo szczerzył kły do wszystkiego co się ruszało. Moja też na smyczy więc problemu nie było, ale ja nie chcę wiedzieć co było kawałek za mną kiedy spotkali labka kochającego świat "który może swobodnie pobiegać"

Posted

Ludziom nie przychodzi do głowy ze drugi pies niekoniecznie jest łagodny

Dzisiaj np. kilka psiarzy staneło na wspólna zabawe swoich psów na srodku drogi.
A wczoraj na spacerze podszedł do nas jakis pan ze swoim psem, zeby sie nasze psy poznały. Tyleko ze to nie był szczeniak którego trzeba socjalizowac tylko dorosły samiec w wieku Hadara wiec nie wiem czy to taki dobry pomysł

Posted

Bogarka napisał(a):
Ludziom nie przychodzi do głowy ze drugi pies niekoniecznie jest łagodny


Bo jak nie ma kagańca, to znaczy, że piesek łagodny i można podejść :roll:
Jakieś takie przekonanie krąży wśród ludzi - podbiega jakiś pies do mojej suki, czy czasami jest specjalnie podprowadzany, ona na niego fuknie, warknie, czy postraszy, a właściciel nagle ma pretensje, czemu ona nie ma kagańca... Ręce mi opadają, aż chce się spytać, czemu jego pies nawet cholernej smyczy nie ma, ani nikt go nie pilnuje, czemu podchodzą sobie ot tak do obcego psa, tylko po co skoro usłyszę jak zawsze "bo mój jest łagodny" = jedna odpowiedź na wszystko.
Nie muszę kisić swojej wiekowej suki non stop w kagańcu - jest na smyczy, pod kontrolą, do nikogo nie podchodzi, nie zaczyna się, nigdy żadnego psa nie poraniła, tylko dobitnie pokazuje, że nie życzy sobie szczeniaków plączących się pod nogami czy labów skaczących jej na grzbiet. Ale to i tak za mało, jak widać.

Posted

Martens kaganiec niestety nic nie daje
a nawet jest na odwrot
ide z suka w kagancu to ludzie puszczaja ze smyczy swoje pieski zeby sie przywitaly , wkoncu pies ma kaganiec i nic nie zrobi ..
moja suka ponad rok temu mocno potlukla jamnika kagancem , bo wlascielowi wydawalo sie ze nic sie nie stanie

Guest papillonek
Posted

,,ide z suka w kagancu to ludzie puszczaja ze smyczy swoje pieski zeby sie przywitaly , wkoncu pies ma kaganiec i nic nie zrobi ..''
tak proszę pani nic nie zrobi tylko potłucze kagańcem i poturbuje,ale jeśli pani nalega mogę puścic ze smyczy...:diabloti: :evil_lol:

Posted

No ja właśnie mam wrażenie, że gdyby moja suka miała kaganiec, to wtedy bardziej mogłaby zrobić krzywdę niż bez niego - bez warczy, odpędza, kłapnie zębami obok czy skubnie za sierść - a gdyby źle wymierzyła i rąbnęła kagańcem małego psa w głowę, to dopiero mogłoby być niefajnie...

Guest papillonek
Posted

Jakbym się uparła to może bym znalazła dla mojej suczy kaganiec,ale po co szukac lepszy będzie kubeczek po danonku he he he he

Posted

Uprzejmie informuję, że jeśli ktoś spotka na swej drodze niewysoką blondynkę z DONem, która głośno i wyraźnie, RAZ mówi: 'Zabieraj, ku*wa, psa. JUŻ.' to wskazane jest NATYCHMIASTOWE zastosowanie się do jej prośby. Jeśli delikwent będzie miał powyższe w d*pie, to jego pies będzie sobie radził z CAŁĄ zawartością pojemnika z żelem pieprzowym. Niezależnie od rasy/wielkości/wieku/płci. Jeśli żel podbiegacza nie obezwładni, w ruch pójdą narzędzia ostre. SKOŃCZYŁAM!!! Nie interesuje nie po co podbiega obcy pies.
W zeszłym tygodniu przeżyłam horror. Mojego psa, podczas treningu przed zawodami, zaatakował ast. Właściciel-debil totalnie olał moje rozpaczliwe krzyki, żeby leciał ile sił w nogach łapać psa. Dreptał z nóżki na nóżkę. A jak się psy spięły, to skubany bał się złapać własne zwierzę! Bił go smyczą, kopał, ale chwycić nie chciał! Szarpałam się z dwoma żrącymi się samcami, trzymając mojego cały czas na 30cm smyczce treningowej! Bogu dzięki za gęstą sierść na klacie mojego psa, bo ast w pierwszym ruchu rzucił mu się do gardła. Źle złapał i ześlizgnął się po kłakach, a dalej już Jago nie pozostawał dłużny. Koniec końców ast odbiegł; nie wiem w sumie dlaczego, nie wykluczam, że mój pies go pokaleczył. Zero przepraszam.
Kilka dni wcześniej, na spacerze, przez całą łąkę przygalopował do nas szczeniak husky. Jago zobaczył pędzącego psa, kiedy wracał do mnie z piłką. Odłowiłam go, ale trzymam za obrożę; smycze przy plecaku kilka metrów dalej. Wołam do właścicielki, żeby zawołała psa. Próba-nieudana. Rozszerzam: rusz się! Bo szczeniak łomot zbierze. A dziewczyna co? Iiidziiieee. Szczeniak nas dopadł. Ja nie mam jak poluzować chwytu bez smyczy... No dramat! Husky mi pod psa dosłownie włazi, Jago burczy, szczyl się kołami wywalił i mój pies cały naprężony, ograniczony w ruchach, go obwąchuje. Szczeniak za szybko się poderwał, Jago chciał go przytrzymać, nie miał jak, wqrzył się i zagrzmiał. To i ja drę się do dziewczyny. Niemrawe próby przywołania, kucnęła sobie i wabi szczyla, zajętego nurkowaniem w naszym plecaku, z odległości kilkudziesięciu metrów! No debilka, nie inaczej. W kończu szczylek, po kilku minutach postanowił do niej wrócić. O! Smycz się znalazła i zapięło durne dziewczę szczeniaka. Uf. Wołam do dziewczyny: następnym razem puszczę psa i będziesz swojego do domu w częściach niosła. Słyszę zwrotnie: taaak?! To ty do więzienia pójdziesz! No luuudzie... A żeby było już super zabawnie, to tydzień wcześniej ten sam szczeniak przyleciał do nas również przez całą polanę(inną, ale w tym samym parku), wtedy łomotu nie zebrał. Taka praktyka najwidoczniej. Kilka dni po akcji nr 2 dowiedziałam się, że dziewczyna poprzedniego psa straciła w nieciekawych okolicznościach. Dość napisać, że przez niedopilnowanie. Usilnie pracuje nad pozbyciem się kolejnego...
Pan od beagla, który na całą długość smyczy, przez ścieżkę, puścił swojego psa do mojego, 'bo to suka jest' i NIE rozumiał: TO NIE MA ZNACZENIA!!! + Pani od wyżła, który na dwóch łapach przed moim paradował, bo za trudno na przeciwny skraj ścieżki zejść - to pikusie są! I co, że ja z moim na brzeżku? Pies siedzi, jak kazałam, ale wiem, że wystrzeli jeśli pies na bliżej niż metr podejdzie. Wypracowaliśmy bardzo dużo. Mój pies NIE musi znosić takich akcji!

Posted

Ale przecież pies w kagańcu nie może się bronić, a ten "łagodny" może nagle stracić swoją łagodność i zacząć atakować. Miałam tak z moim wyżłem. Był agresywny, więc chodził w kagańcu, te "łagodne" podbiegały, on warczał, "łagodne" nagle przestawały być łagodne i rzucały się na niego. Wtedy ludzie mieli pretensje "że to on zaczął". W końcu kiedyś nie wytrzymałam i zdjęłam kaganiec - pani w popłochu zabierała dwa duże agresywne collie. Innym razem puszczony luzem rottweiler prawie odgryzł mojemu ucho... mój oczywiście był w kagańcu i jeszcze na smyczy. Na ślepego Dinula rzucił się luzem biegający ONek, bo Dinul na niego kłapnął (oczywiście był na smyczy).

Posted

Hecia właśnie dlatego moja suka nie nosi kagańca... Mimo wszystkich odchyłów mojej wariatki tylko raz nie udało mi się jej odwołać jak poszła na jedną sukę [psy szybko rozdzielone, skończyło się na opluciu siebie nawzajem]. Wszystkie poważne walki miała jak była na smyczy, a drugiemu psu odwidziała się łagodność.

Posted

Co to jest DON?
Jak wracałam ze spaceru spotkalismy mała suczke z włascicielka, stały tam gdzie my chcielismy isc. Zapytłam sie o płec jak sie dowiedziałam ze to suka, pomyslałam, niech sie powachaja jak włascicielka nie ma nic przeciwko temu. Lae podeszło do tej suki cos małego a'la bichon, i to był pies. Szło za nimi jakies 10 m własciciela nie widziałam wołania nie słyszałam wiec musielismy pójsc w innym kierunku.

Posted

Ja dziś poznałam nową nadopbudliwą Yorkomaniaczkę z mojego osiedla. Wracałam ze spaceru do domu, Suki przy nodze, w kagańcach, bo z autobusu wyszłyśmy świeżo. Idzie pani z Yorkie na smyczy, your rozszczekany na wszystkie strony, lata od jednej krawędzi chodnika do drugiej. Pani mnie zobaczyła i tekst:
- Zabierz te kundle! Zabierz Kur** te kundle! Ja tu z Yorkiem ide!! - Jak parsknęłam śmiechem, kobieta chyba zwątpiła. Stałą jakieś półtorej metra od nad na przejściu i słysze jak to ja zła i nie dobra, bo chodze tutaj, kiedy ona Yoreczka wyprowadza. Po chwili słuchania jaki to ze mnie beznadziejny psiarz warknęłam tylko w jej stronę: ZAraz zdejmę im kagańce. - Kobieta spojrzała na mnie jak na mordercę lub gwałciciela i na przejściu poszła w swoją stronę.
Beznadziejna ja, zapomniałam, że York to York, nie pies, a ich właściciele mają dyspensę na myślenie.

Posted

Patyś_ o ja... twoje kundle na pewno jeśli yoreczka nie zjedzą to przynajmniej go czymś zarażą:evil_lol: Nie wiesz że yorki mają specjalne prawa?
Julisz(ka) rozwieś w swojej okolicy takie ogłoszenia tylko zamień nazwę DON na wilczur i zamieść zdjęcie :lol:

Posted

[quote name='Yorkomanka']Patyś_ o ja... twoje kundle na pewno jeśli yoreczka nie zjedzą to przynajmniej go czymś zarażą:evil_lol: Nie wiesz że yorki mają specjalne prawa?

No właśnie zapomniałam!! :D Musze uważać, bo przecież yorczek super ekstra miniaturka, może zarazić się od moich psić kundlowością :evil_lol:

Posted

Ja po półtora roku w miarę spokojnego bytowania zostałam w końcu dorwana przez chama... Wracam z moim młodszym ciapowatym rudym z popołudniowego odsikiwania i widzę, że idzie chłoptaś z jorczkiem wielkości sznaucera. Jestem na rozwidleniu drogi, oni idą z mojej prawej, ja stanęłam i czekam aż przejdą i mnie ominą bo jorcek już z daleka się pruje i produkuje w najlepsze. Mój młody obserwuje spokojnie, ja stoję z nim na skraju dróżki i czekam. Chłoptaś mnie mija, jorczek wisi na szelkach i wije się plując wniebogłosy... Mijają mnie i co robi chłoptaś? Puszcza guziczek flexi... Co robi jorcek? Rzuca mi się na młodego tylną nogę. Młody zareagować nie zdążył, ja na szczęście tak i swoją nogą zatrzymałam szalonego szczura. Po czym opieprzyłam chłoptasia, że jeszcze jedna taka akcja to nie dość, że kopnę to jeszcze jego psu przypierniczę smyczą a potem przypierniczę jemu za głupotę. Bo nie chcę mieć psa, który na widok małego wrednego będzie toczył pianę z pyska żeby dorwać to szybciej niż to dorwie jego...

tak wiem, jestem chamska i wredna i egoistyczna...

Posted

[quote name='Darianna'](...)Bo nie chcę mieć psa, który na widok małego wrednego będzie toczył pianę z pyska żeby dorwać to szybciej niż to dorwie jego...

(...).

Darianna - ja Ci gratuluję refleksu i stanowczości, BRAWO!
Święta prawda! A później pretensje, że pies wyprzedza potencjalny atak...

Posted

Dlatego ja używam flexi. Jest cudowna, akurat w sam raz.
Jak trafisz tą rączką w nadbiegającego agresora od razu mu się odechciewa :loveu:

Ostatnią moją ofiarą był agresywny pudel, którego właścicielce już wyjaśniłam, że jak podbiegnie następnym razem, zostanie z niego krwawy strzęp. Widać go nie lubi. No cóż, skoro jej nie przeszkadza śmierć pupila w paszczy innego psa, to tym bardziej nie będzie przeszkadzał rzut flexi prosto w łapy. I tak nie trafiłam w niego, ale wystarczająco blisko, by zwątpił w swoje siły. Jakby trzeba było, dostałby kopa, no ale nie był aż tak głupi, by mi się pchać pod nogi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...