sachma Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 hehe ja jak Lenny był mniejszy i miał fobię na duże psy mówiłam że maluch ma psi kaszel i to strasznie zaraźliwe - od razu reszta psów była przy właścicielach ;) teraz nie muszę, bo w większości przypadków on sam sobie radzi tj. obwącha się z psem i zaczyna zachęcać do zabawy - większość agresorów wtedy głupieje :P bo tu nagle mogą się do psa zbliżyć, a ten pies się nie boi, co więcej zaczyna skakać i szczekać ;) interweniuje tylko jak widzę że pies jest na prawdę wielki i naprawdę bojowo nastawiony.. Quote
badmasi Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 Wiecie co, jak pies grzeczny, spokojny, wychowany etc. to i na smyczce niewidce może sobie biegać. Jednak flexi plus rozbestwiony lub namolny pies to koszmar. Ja dziś miałam przyjemność na poczcie przepychać się w drzwiach obok sznaucera olbrzymiego. Pies w kagańcu i na kolcach a na końcu sznurka babcia. Jak nic zakaz wchodzenia z psami na pocztę wisi a kobieta drzwi tarasuje, tkwi w przedsionku. Pies obskakuje każdego wchodzącego i wychodzącego, mnie walnął kagańcem, przycisnął dzieciaka, zgniótł starowinkę a kobieta swoje trajkocze "pani się nie boi on się tylko tak wita". Wychodzi dziewczyna na szpilkach a baba do niej " jak można w takich butach chodzić, jeszcze pani mojemu psu obcasem na łapę nadepnie". Śmieszne to, smutne czy straszne? Sama nie wiem... Potem jeszcze widziałam jak zaatakowała panią z miniaturowym kundelkiem, oczywiście w celach zabawowych. Kundelek został przez sznaucera wdeptany w chodnik. Quote
Juliusz(ka) Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 Magda25 napisał(a):(...) Dlaczego ludzie uważają poczekalnię za miejsce spotkań i socjalizacji ? Bo mają wszystko i wszystkich w odwłokach? :shake: Włącznie z własnym psem... Gdyby radosny goldek zrobił napad na mojego psa, to wet przyjmowałby go poza kolejnością. Ludzie nie mają wyobraźni. Współczuję ale jednocześnie gratuluję, że sucz goldenowi nie wier..., no, kuku nie zrobiła :) U weta najbardziej lubię siedzieć w takiej tylnej poczekalni; najlepiej koty i my :loveu: Wtedy wesołki z psami się nie ładują :eviltong: Quote
Laura1108 Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 Martens napisał(a): No po prostu szok, naprawdę york to nie chyba wg niektórych nie pies - nie tyczy się go zakaz wprowadzania psów do sklepu, ma jakieś pełne nadnaturalnych właściwości włosy i biada jak powiesz o nich "sierść" :evil_lol: nie trzeba ich prowadzić na smyczy, mogą jazgotać, zaczepiać, atakować, szczać na samochody, skakać na przechodniów i w ogóle robić wszystko, co jest niemile widziane u każdego innego psa - ba, widac i sprzątac po nich nie trzeba, pewnie srają piernikami :p W ogóle stwierdziłam, że moich psów najmniej czepiają się ludzie, którzy mieszkają w mojej klatce, czyli teoretycznie ci, dla których powinny być najbardziej uciązliwe... Co do samych yorków, ze smutkiem stwierdziłam, że w mojej okolicy ludzie traktujący swojego yorka jak psa, są na wymarciu :roll: Zgadzam się z powyższą wypowiedzią do tego jeszcze dołączyć ubranka i frotki na włosach i York to nie pies a człowiek tyle , że nieco inaczej wyglądający . Sorki oczywiście nie mam absolutnie nic do tych psów ale właściciele tych , że skrzywdzonych modą psiaków niestety pozostawiają wiele do życzenia . Quote
Laura1108 Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 Magda25 napisał(a):Czy ja mówiłam że kocham pieseczki na flexi ? Nie? to mówię, kocham pieseczki na flexi, mało tego uwielbiam duże pieseczki dla flexi w poczekalni u weterynarza... jakby tego było mało kocham krzykliwe i piskliwe panie owych dużych pieseczków na flexi w poczekalni u weterynarza.... Boshhh Miałam dziś okazję widzieć to zjawisko i zastanawiałam się gdzie uciekać, bo owy pieseczek robił co chciał, jak chciał i co tam jeszcze... nie muszę mówić że jego pańcia była przeszczęśliwa z zachowania pupilka... normalnie sama zacznę brać leki zanim pójdziemy z suczą do weta. Ja też posiadam takie coś jak Flexi ale jakoś nie widze problemu by na tej smyczy zabrać psa do weta choć to dość niewygodne zwłąszcza w gabinecie kiedy to trzeba położyć cegłę by trzymac psa a kiedy masz w ręku normalną smycz to może trzymac i psa i smycz a co do latania psa po poczekalni to jak dla mnie jakaś abstrakcja przyznam , że u mnie jescze nigdy chyba nie trafiłam na takie cuda by ktoś przyszedł z pieskiem a ten biega po poczekalni moje to mogę najdalej zasiąść na jakieś kilkanaście centymetrów od mojej nogi więc flexi zupełnie nie przydatna bo i sznurówka by starczyła ale ja mam w swojej Flexi taki magiczny guziczek a ta Pani od goldka może nie otrzymała instrukcji obsługi do takiego wynalazku :) Quote
Laura1108 Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 A tak swoją drogą ogromnie mi żal tych piesków , które mają takich pokręconych włąścicieli . Quote
Migori Posted July 31, 2010 Posted July 31, 2010 Juliusz(ka) napisał(a):Bo mają wszystko i wszystkich w odwłokach? :shake: Włącznie z własnym psem... Gdyby radosny goldek zrobił napad na mojego psa, to wet przyjmowałby go poza kolejnością. Ludzie nie mają wyobraźni. Współczuję ale jednocześnie gratuluję, że sucz goldenowi nie wier..., no, kuku nie zrobiła :) U weta najbardziej lubię siedzieć w takiej tylnej poczekalni; najlepiej koty i my :loveu: Wtedy wesołki z psami się nie ładują :eviltong: Byłam z zachowania suczy zadowolona, bo jedynie burczała pod nosem, ale jak chwyciłam ją za mordule to przestawała i kładła się, ale jak to rozochocone coś bez ceregieli zrobiło awanture, to dla niej było już za dużo. Cieszę się, że szybko się wyciszyła, usiadła i mogłyśmy wyjść. Nie chciałam jej uczyć że taka nabuzowana wychodzi z kliniki, bo awantur nie popieram, nieważne w jakich okolicznościach wywołanych. Ona jest grzeczna jak jej nikt nie zaczepia, nie cmoka, nie chce głaskać, pilnuje pieseczków itd. Mojego psa wtedy nie ma, leży pod krzesłem między moimi nogami i jest błogo. Czy to tak trudno zapanować nad własnym psem? To sobie chomika kupić... Poza tym dobiło mnie oburzenie pani w sklepie-aptece przy klinice... Cmokała mi na sukę, sucz zaczęła mi sie wić, bo przecież witamy, dostała komendę że ma siedzieć i kropka, bo ja sprawy załatwiam to kobieta zwróciła mi uwagę, że "co ja sobie myślę, psu trzeba pozwolić sie witać z ludźmi, a nie izolować, socjalizacja jest jej potrzeba"... Błagam, socjalizacja w sklepie przy klinice, z obcą babą z brudnymi łapami... Quote
MaDi Posted July 31, 2010 Posted July 31, 2010 Szkoda,że ta pani ma zaniedbaną socjalizację i nie wie,że obcych się nie zaczepia:evil_lol: Quote
Patsi Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 Jestem wściekła. Już trzeci raz obcy pies zaatakował mojego Cerbera! :angryy: Mój pies ma 9 m -cy i nie potrafi się bronić, nie jest agresywny, gdy napada go pies to ja muszę go bronić, bo Cerberek stoi jak cielę! Cerber jest zawsze na smyczy. Niestety chodzą w mojej okolicy durni ludzie z niewychowanymi, durnymi psami :angryy: Psy są spuszczone ze smyczy, nie przychodzą na zawołanie. Najpierw zaatakował nas foxterier. W nerwach złapałam gnojka za skórę na szyi i przycisnęłam do ziemii. Aż się dziwię, ze mnie nie pogryzł. Właścicielka nawet nie spieszyła się, by zapanować na swoim pupilkiem.:mad: Potem inny piesek stwierdził, że lepsze od aportowania z panem jest pogryzienie Cerbera. Pies dostał kopy ale cóż to za kopy, skoro byłam w klapkach. Cerbek na szczęście stracił tylko trochę futra. Dzisiaj napadł na nas pies w typie jamnika, też dostał kopy ale byłam w sandałach, więc skuteczność obrony była wątpliwa. Dlaczego mój pies, który jest na smyczy ma cierpieć przez bezmyślność innych psiarzy. Park, do którego chodzimy to po prostu park, a nie legalny wybieg dla psów. Dzwoniłam przed chwilą na straż miejską, niech lepią mandaty za pieski bez smyczy. Odbije się to pewnie na grupie fajnych ludzi z psami ale trudno. Teraz muszę coś znaleźć, żeby móc mojego cielaka bronić. Gaz odpada, bo nie chcę zaszkodzić Cerberowi. Następnemu agresorowi zamierzam połamać żebra, bo mam już tego serdecznie dość. Wszelkie pomysły mile widziane. Dzwonienie na policję/straż miejską po ataku raczej nie wyjdzie, bo pan/i z pieskiem zdąży się oddalić zanim przyjadą. Opeikunowie agresorów nie potrafią nawet przeprosić i zapytać, czy psu się nic nie stało...:-( Quote
Saite Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 Dawno temu w tym wątku był poruszany temat akcesoriów obronnych. Moje psy raczej nie należą do ofiar czy nieporadnych cieląt, ale na wszelki wypadek noszę ze sobą pałkę teleskopową, szczególnie, gdy wybieram się w miejsca, gdzie mogę się spodziewać szarży jakiegoś nieposkromionego zwierza bez opieki. Poruszyłaś wątek obuwia i szczerze powiem, że doświadczenie nauczyło mnie, by idąc z psami wkładać pełne buty, nie klapki, czy sandałki. I nie chodzi bynajmniej o to, by skutecznie kopać, ale o ochronę stóp podczas zdarzeń, które mogą mieć miejsce. Quote
malajka Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 Mamy obowiązek chronić swojego psa przed atakiem innego psa, ale również siebie!! Raz zdarzyło się że 2 wielkie, rozwscieczone psy biegły w naszym kierunku , oczywiście full service tj bez smyczy i kagańca!! pierwszy moment to ogromna obawa jak ochronic swojego psa , a jednocześnie samemu nie zostać pogryzionym po tej chwili strachu przychodzi mega złość , zaczęłam się na nie drzeć ,odganiać je smyczą i jakoś sie wycofały no cóż w tle widze właścicielke,który tanecznym krokiem, na pełnym luzie rozgląda się za swoimi 'milusińskimi' kiedy zobaczyła moja minę to chyba juz sie domyśliła o co chodzi,oczywiście zero reakcji no bo przeciez nic sie nie stało!!!szlag mnie trafia na takie sytuacje! wlasciciel takiego psa ma w d... innych i ich psy i jak ktos sobie poradzi w takiej sytuacji. to była jedna z niewielu takich sytuacji , nie wiem jak obronic w przyszlosci swojego psa .z dala jestem od tego zeby zasadzac im kopa ale na pewno nie pozwole zeby moj pies byl bezbronny i ucierpial przez czyjas glupote. Quote
ASICA Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 vege* napisał(a):No i dziś znowu z chamstwem się spotkałam. Szłam sobie z Nuką, wyszłyśmy z cmentarza i od razu podbiegły do nas dwa pekińczyki i zaczęły ujadać. Właścicielka oczywiście śpiewka "one nie gryzą, one są spokojne, proszę się nie bać". Dobra na razie nic nie mówię, nie chciałam sobei humoru psuć. Nuka najpierw nie zwracała uwagi i na początku się przestraszyła, bo jeden z psów wleciał jej pod ogon. W końcu Niuniek się wkurzyła i dziabnęła psa w nos, a właścicielka "dobrze, dobrze niech wie, że tak do psów podlatywać nie można". Ja robię oczy jak 5 zł i gapię się głupio na babkę :-o W końcu sobie poszłam, ale później spojrzałam, czy któryś z pekińczyków nie leci za nami, okazało się, że nie, ale właścicielka chyba próbowała uderzyć jednego z nich laską, którą miała w ręku bo jakoś dziwnie nią machała. :shake: W doopie to już miałam, nic nie powiedziałam bo nie mogłam nic wymyślić na już ;p dobrze przeczytałam? zabierasz swojego psa na cmentarz???? dla mnie to jest właśnie chamstwo-cmentarz to miejsce spoczynku bliskich osób a nie park zeby psy biegały między grobami. sama mam psa ale nie wpadłoby mi do głowy żeby tak zrobić-dla mnie jest to ewidentny brak szacunku dla zmarłych! mam nadzieje ze się nie spotkamy. Quote
vege* Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 ASICA napisał(a):dobrze przeczytałam? zabierasz swojego psa na cmentarz???? dla mnie to jest właśnie chamstwo-cmentarz to miejsce spoczynku bliskich osób a nie park zeby psy biegały między grobami. sama mam psa ale nie wpadłoby mi do głowy żeby tak zrobić-dla mnie jest to ewidentny brak szacunku dla zmarłych! mam nadzieje ze się nie spotkamy. To nie o to chodzi, że ja zabieram psa na cmentarz, żeby pobiegała czy coś, nie. Nuka na cmentarzu idzie przy nodze i nie załatwia tam się bo wie, że nie wolno w takim miejscu. Nie chodzę z nią tam regularnie tylko zdarzyło mi się raz czy dwa jak szłam tamtędy do babci, tak normalnie to chodzę miastem tylko drugą babcię odprowadzałam i dotrzymywałam jej towarzystwa bo szła na grób dziadka. Quote
Martens Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 ASICA napisał(a):dobrze przeczytałam? zabierasz swojego psa na cmentarz???? dla mnie to jest właśnie chamstwo-cmentarz to miejsce spoczynku bliskich osób a nie park zeby psy biegały między grobami. sama mam psa ale nie wpadłoby mi do głowy żeby tak zrobić-dla mnie jest to ewidentny brak szacunku dla zmarłych! mam nadzieje ze się nie spotkamy. Ekhm ja też jestem w ciężkim szoku, bo zazwyczaj chodzę na cmentarz ze swoim psem - ale nie traktuję tego jako spacer na wybieganie psa... Jak pies umie się zachować, jest na smyczy, nie leje na groby, to ja naprawdę nie widzę powodu, żeby nie dotrzymał nam towarzystwa, niejednokrotnie milszego w takich sytuacjach niż ludzkie. No chyba, że dla kogoś pies to takie nieczyste bydlę, że nie przystoi z nim wchodzić na poświęconą ziemię - tylko co tacy ludzie robiliby na dogomanii :hmmmm: Quote
vege* Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 Właśnie pies który nic nie zniszczy, nie załatwi się to wchodzić nie może, ale 'ludzie', którzy kradną kwiaty, wazony, niszczą tablice i groby to mogą bez problemu prawda? :shake: Quote
ASICA Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 nie porównujcie człowieka do zwierzęcia i czy wszystkie psy potrafią się zachować?? to że pies umie chodzić na smyczy to znaczy że moze wejsc wszędzie?? prosze o to artykuł na ten temat-stary ale myśle ze i tak na czasie i do tego komentarze w większosci normalne! http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,61085,4587756.html Quote
vege* Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 Jezu dobra nie rób afery, u mnie na cmentarzu jest jedna główna uliczna która ma może i 10 m szer. i jak idę sobie środkiem to nawet pies nie ma jak dojść do jakiego kolwiek grobu :shake: Jak to nie porównujcie człowieka do zwierzęcia? Właśnie wg mnie to większość zwierząt jest normalniejsza niż ludzie! Powtórzę się, ale nie przeszkadzają ci ludzie, którzy niszczą groby, kradną itd? A koty, które biegają samopas i rozgrzebują ziemię, załatwiają się na groby, też ci nie przeszkadzają? A pies, który idzie grzecznie koło nogi, nie szczeka na ludzi, nie załatwia się tam gdzie nie powinien ci przeszkadza tak? Quote
Litterka Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 Z drugiej strony, na wiele cmentarzy nie wolno po prostu wprowadzać psów. Jest zakaz. Ostatnio byłam na cmentarzu na grobie Babci. Chciałam zabrać Mikrę na dodatkowy spacer (załatwiłaby się w drodze na cmentarz, a jakby co, zawsze mam psią torebkę;) i pilnowałabym, aby nie deptała grobów i nie zakłócała spoczynku zmarłym), a tak - niestety. Uważam, że jeśli ktoś jest w stanie pilnować, aby pies zachowywał się spokojnie, nie zaczepiał innych i nie niszczył grobów ani alejek, nie załatwiał się na terenie nekropolii - dlaczego nie? Ale jeśli jest zakaz wprowadzania psów, to jest to zakaz wprowadzania psów. Quote
ASICA Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 Tak.przeszkadza mi brak kultury u takich ludzi. i rozumiem że koty maja właścicieli ktorzy wprowadzaja je na cmentarz? bo ja mówie o psach które maja właścicieli-rozumiesz różnice miedzy bezpańskim zwierzeciem a takim za które odpowiada jego człowiek? i róznice między ludzmi(nawet zdegenerowanymi)a zwierzetami? Kobieto ja nie robie afery to ty miej choc odrobine szacunku dla ludzi ktorzy tam spoczywają! z mojej strony koniec tematu. Quote
Abrakadabra Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 Kocham ten wątek.... z wielu powodów.... Quote
MaDi Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 [quote name='Abrakadabra']Kocham ten wątek.... z wielu powodów.... Ja też. Wspomniano o gazie o tym aby nie zrobić krzywdy swojemu psu, polecam gaz w żelu, ja mam taki http://www.bron.pl/shopbron/product/ARTYKULY-OBRONNE/Miotacze-gazu/Gaz-pieprzowy-Walther-Pro-Secur-53ml.-strumien-stozkowy/1326 polecił mi go znajomy, na szczęście jeszcze go nie używałam. Quote
Martens Posted August 2, 2010 Posted August 2, 2010 [quote name='ASICA']nie porównujcie człowieka do zwierzęcia i czy wszystkie psy potrafią się zachować?? to że pies umie chodzić na smyczy to znaczy że moze wejsc wszędzie?? Nie wszystkie psy potrafią się zachować, ale i nie wszystkie psy są niewychowane, więc nie wsadzaj wszystkich do jednego wora... Też widziałam kiedyś babę, która z małym kundelkiem bez smyczy wlazła na cmentarz, trajlowała z koleżanką, a pies ganiał gdzie chciał i o zgrozo podnosił nogę przy grobach, i takie coś bardzo mnie raziło, aż się zagotowałam - ale chyba nie mówimy tu o takich sytuacjach? Zakaz to zakaz, wtedy się nie wchodzi, ale jeśli zakazu nie ma i przestrzegamy zasad kultury, to ja naprawdę nie widzę w tym nic strasznego. No chyba że tak jak pisałam, dla kogoś pies to jakiś pomiot szatana... W wielu kościołach, w tym też w Polsce nawet na mszę można przyjść z grzecznym psem i nikt nie widzi w tym żadnej profanacji. A tak wychodzi na to, że np. osoba niewidoma z psem nie może wejść na cmentarz, bo zakłóca spokój zmarłym. Btw nie wiem skąd to przekonanie, że zmarli nienawidzą psów i przeszkadza im to, że takowy idzie z panem alejką. Quote
Sylwia i Ares Posted August 2, 2010 Posted August 2, 2010 Powiem szczerze, że chyba wiele osób źle patrzy na ludzi, którzy zabierają psy na cmentarz. Choć moje psy też są dobrze wychowane to nigdy nie zabrałabym ich na cmentarz. Rozumiem, że jeżeli pies jest dobrze wychowany to nic się nie stanie. Ale dla mnie to oczywiste, że to nie jest miejsce dla psa. Jakbym zobaczyła właściciela z psem na cmentarzu, to też bym zwróciła uwagę właścicielowi. To tak jakby psa wziąść ze sobą do stomatologa. Miałam taką sytuacje (cóż pewne osoby z mediów mają nie pokolei w głowie). Pacjentka na fotelu, a na niej pies. Gucio mnie obchodziło, że to prezenterka, wyprosiłam babsztyla z gabinetu i basta. Według mnie w pewne miejsca nie powinno się zabierać psa. Chociażby przez szacunek dla innych. Quote
hecia13 Posted August 2, 2010 Posted August 2, 2010 Myślę, że pewne rzeczy wymkneły się spod kontroli. Tu przecież nie chodzi o chodzenie z psem na cmentarz na spacer, tylko przejście przez cmentarz, a to są zasadniczo różniące się kwestie. Przecież raczej nikt na cmentarz na spacer z psem nie pójdzie... Quote
zmierzchnica Posted August 2, 2010 Posted August 2, 2010 Nie jestem katoliczką może, bliżej mi do ateizmu raczej, może dlatego nie rozumiem tego stwierdzenia o "braku szacunku do innych". Na cmentarz wchodzą też bezpańskie psy i koty, na groby załatwiają się ptaki i jest to zupełnie normalne. Cmentarz to miejsce jak każde inne, i jeżeli pies nie przeszkadza innym (szczekanie, załatwianie się), to co za różnica, czy tam jest czy nie? Przecież to zwierzę, istota, ssak, dokładnie tak samo jak człowiek, czym my się znowu aż tak różnimy? Dla mnie równie oburzające będą np. tłukące znicze i wrzeszczące, bawiące się między grobami dzieci jak niewychowany pies. I tak samo nie przeszkadza mi grzeczny pies i grzeczne dzieci - i uprzedzając pytanie: NIE, pod tym względem nie widzę różnicy między człowiekiem a psem. Czy wierzący uważają, że człowiek może wchodzić na cmentarz, bo "ma duszę"? :roll: To założenie czyni go "czystym"? Brzmi jak islam... Tak samo jestem za wprowadzaniem psów do sklepów (a szczególnie tych bez żywności - co ten pies przeszkadza?! czy jest brudniejszy niż człowiek, który dajmy na to otarł się o brudną ścianę, został kilka razy omieciony chmurą spalin, wdepnął w błoto itd? przecież chodzimy po tym samym świecie i mamy na sobie ten sam brud...). Patrząc tak zupełnie logicznie, bez społecznych uwarunkowań, czym się różni mój bardzo dobrze wychowany i usłuchany pies od psa-asystenta niewidomego? Oprócz "funkcji", "spełniania zadań" i "bycia pożytecznym", jest dokładnie takim samym psem jak wszystkie inne. Więc skoro uznajemy, że jednak te psy nam za bardzo nie szkodzą i nie umrzemy od ich śliny czy innych wydzielin (a uznajemy, skoro wpuszczamy psy "pożyteczne") to jaki jest powód niewpuszczania innych psów? Powiedzmy, za ukazaniem, że pies skończył kurs PT? Super sprawa, ludzie chętniej by szli na szkolenie, gdyby za jego zrobienie były takie bonusy. A np. podczas egzaminu sprawdzano by też zachowanie w sklepie psa. ...Rozmarzyłam się i zaczęłam "filozofować", wybaczcie ;) Chodzi mi o to, że pozostajemy w tym średniowiecznym przekonaniu, o nieczystości psa, o tym, że jest tępym i głupim zwierzęciem, które w sklepie czy na cmentarzu dostanie szału, zrobi demolkę i kupę na środku. A przecież psiarze doskonale wiedzą, że tak nie jest... Chyba że, ASICA, sama masz złe doświadczenia z własnym niewychowanym psem i uważasz, że każdy taki jest? Nie zakładam tego, po prostu nie rozumiem Twojej wrogości. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.