Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

widzę, że nie tylko ja spotykam się z takimi ludzmi:angryy:
niedawno z moją Mają wróciłam ze spaceru, cała brudna i obolała. Bo w trakcie przechadzki na mojej drodze stanął labek ze swoją paniusią. Jako że moja Maja jest dość agresywna w stosunku do psów większych od siebie, wziełam ja na ręce, żeby spokojnie przejsć. Ale gdy tylko ich minęłysmy, labek skoczył mi na plecy, w efekcie czego wylądowałam z moją małą na twardej ziemi. Całe szczeście ze upadek wzięłam na siebie, kolana porozbijane ale Maja cała. A na mój krzyk i złość pani odpowiedziala, ze piesek sie tak nigdy nie zachowywał i odeszla glaszcząc go po głowce. I jak tu sie nie denerwowac? Tu, gdzie mieszkam, jest pelno rozbrykanych psow, szczegolnie goldenow i labkow, ktore sa puszczane samopas bo przeciez to spokojne rasy. Ech!

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='aduska1212']Tu, gdzie mieszkam, jest pelno rozbrykanych psow, szczegolnie goldenow i labkow, ktore sa puszczane samopas bo przeciez to spokojne rasy. Ech![/QUOTE]

Dlatego mi na widok tych ras już automatycznie podnosi się ciśnienie - choć w sumie to nie wina psów ani rasy...

Posted

Może to, co teraz opiszę to nie chamstwo, ale za to skrajna głupota. Wracałam z pracy autobusem. Niestety, wpakowałam się w potężny korek. Siedziałam przy oknie w autobusie i z braku zajęć wyglądałam przez okno. Po chodniku przy ulicy szedł tatuś z 3-4-5-letnią córcią i jakimś mieszańcem czarnego laba. Oczywiście smycz trzymała córcia, tatuś rozmawiał przez telefon. Nagle pies zaczął intensywnie węszyć i ciągnąć za smycz. Pociągną dziewczynkę raz w lewo, raz w prawo, aż się potknęła i upadła. Na szczęście (albo i nie, zależy, jak patrzeć) nie wypuściła smyczy z ręki, ale pies ją trochę po ziemi pociągnął. Nagle okazało się, że tatuś szybciutko potrafi skończyć rozmawiać przez telefon i zająć się dzieckiem, które to zajęcie polegało na: a) złapaniu psa i wpraniu mu smyczą; b) nawrzeszczeniu na płaczące głośno dziecko; c) wlaniu dziecku paru klapsów. No myślałam, że wysiądę z tego autobusu i sama facetowi wleję!:angryy::angryy::angryy::mad::mad::mad:

Posted

podobna sytuacja kilka dni temu ...ide środkiem miasta babka z facetem z małym dzieciem i taką skuloną w sobie kruszyną(czyt.pies), zatrzymali sie na srodku chodnika i awantura na maxa, zaczęli coś sie szamotać facet pilnował dziecka a babsko w furii zaczęło się drzeć i w pewnej chwili pusciła smycz !!!! i do tego psa : a ty wypier.... .
Ten psiak był tak skulony, wystraszony że aż mi gula stanęła w gardle biegał od jednego do drugiego i te przerażone oczy.
kto takim durniom pozwala na trzymanie psa!!!co sie dzieje z tymi ludzmi !!!

Posted

[quote name='malajka']
kto takim durniom pozwala na trzymanie psa!!!co sie dzieje z tymi ludzmi !!![/QUOTE]

Kto takim durniom pozwala dzieci mieć, o psie już nie mówiąc... Przedszkolaki po trzydziestce, ważne żeby sobie dokopać, a pies niech siedzi w kącie, dziecko niech placze... Znam ten gatunek aż za dobrze :roll:

Posted

dziecko było małe i raczej nie wiedziało co jest grane ,na szczescie ojciec je trzymał przy sobie za to pies był tak napiety i wystraszony ze od razu mi się rzucił w oczy do tego ta luzno latajaca smycz i rozbiegany wzrok , przerażajacy.

Posted

Na prawdę, powoli zaczynam mieć dość. Flora jest dużym psem z agresją lękową i utrzymanie takiego psa, kiedy podlatuje do nas małe szczekadło jest nie lada wysiłkiem. Już powoli zaczynam się zastanawiać nad tym by ją po prostu puścić, wtedy ludzie może będą pilnować swoje psy. No bo ile można, ja grzecznie z uśmiechem proszę aby ktoś zawołał/zapiął swoje psy, bo moja suczka jest agresywna i nie chcę by coś się stało, a niektórzy nawet odpowiadają- to niech go ugryzie, będzie miał nauczkę, żeby do psów nie podchodzić....:shake:

Posted

jakbym czytała o sobie!! tylko, że moja jest mała, ale też potrafi capnąć ząbkami i nie chcę, żeby potem ktoś miał do mnie pretensje. i stale słysze: bardzo dobrze, niech ugryzie, bo mój to za pewny siebie. i na moją prośbę o zabranie psa reagują: oj tam, przecież mała, nic się nie stanie.. Albo ostatnio pan zobaczył, że moja Maja na widok jego owczarka zaczyna warczeć (prawdopodobnie też agresja lękowa-jakiś uraz po schronisku lub przeszłości), specjalnie puścił swojego "bydlaczka", bo chciał zobaczyć, czy moja będzie uciekać, czy się bronić:angryy:

Posted

u mnie jest to samo, mimo, że moja sunia nie jest duża ok 21-22 kg, ale za to ma bardzo silny ścisk szczęk i jak złapie to żeby otworzyć jej pysk trzeba nie lada siły :-o i też jak do mnie psy podbiegają, a właściciele nie zwracają na to uwagi, ze ich pies denerwuje mojego to też mam chęć puścić moją bo nie chce mi się szarpać, z silnym psem, kiedy właściciel swojego podbiegacza nie zwraca uwagi tylko gada z kimś :angryy:

Posted

Ostatnio prowadziłam swoją ONkowatą suczkę na smyczy i zaatakowła nas "podbiegaczka" ważąca góra 10 kg. Pięknie się wyszczerzyła i z dzikim gulgotem ruszyła prosto na nas. Właścicielka była daleko i nieudolnie odwoływała psa. Ja jedynie delikatnie poluzowałam smycz. W ułamku sekundy oba psy znalazły się obok siebie, tyle, że agresorka wywaliła do góry brzuch i popiskiwała :) Moja suczka widząc reakcję, nawet jej nie dotknęła i poszłysmy dalej. W tym momencie podbiegła pani i skomentowała, że bardzo żałuje, że moja nie ugryzła, bo jej psu brakuje rozumu.
Bez komentarza...

Posted

ja raz popuściłam smycz na takiego podbiegacza.. dostał z kagańca, został przygnieciony do ziemi, opluty (pierwszy raz widziałam żeby Dino aż tak się wkurzył) i trochę poobijany, nie było miło, ale tego psa mijaliśmy grzecznie przez 4 miesiące, dwa razy dziennie i za każdym razem prosiłam właścicieli żeby go zabrali - w zamian za miłą prośbę dostawałam stek wyzwisk - a pies nie był na spacerze, wylatywał z podwórka.. które wiecznie było otwarte.. obszczekiwał wszystkich - rowerzystów łapał za kostki, a Dina nie raz wyciągał za ogon, jak wtedy złapał mnie za nogawkę stwierdziłam, że mój pies na święte prawo bronić siebie i mnie, skoro moje krzyki i tupanie nic nie daje, to czemu mój ma bezsilnie patrzeć jak mi się krzywda dzieje?
i wiecie co? właściciele może nie zmądrzeli, ale pies zaczął nas omijać szerokim łukiem, wyskakuje, oszczekuje, ale kiedy widzi że to my, chowa się na podwórko - Dino już do niego nie ciągnie, spina się trochę i idzie dalej grzecznie przy nodze :)

Posted

U mojej mamy na osiedlu jest też taka suka podbiegaczka, która rzuca się na wszystkie psy, od jakiegoś czasu pani puszcza ją w kagańcu, bo już jakiegos psa ugryzła. A ostatnio szedł sobie gość ze swoim spokojnie zachowujacym się psem na smyczy i ta "podbiegaczka" na nich napadła, pies się odwinal i ją ugryzł. Właścicielka podbiegaczki zrobiła awanturę i facet zawiózł ja do weta i zapłacił za leczenie. Normalnie byłam w szoku, bo uważam, że pies tego gościa zachował się całkowicie prawidłowo - po prostu bronił siebie i własciciela przed psem, który na niech napadł!

Posted

[quote name='evl']Nie mogłaś go energicznie przesunąć butem? (...)



evl
- chyba zacznę stosować tą metodę "z buta", jak słowo daję...

Dzisiaj podleciał sobie do nas pewien burek, ładnie przywitał się z Lucky'm, wąchanko i te sprawy, ja już zadowolona bo przynajmniej jeden normalny pies nam się trafił... po czym nagle zaczął ciągnąć Lucky'ego za włos na "twarzy". Zabawę sobie znalazł :wallbash: Lucky w pisk... No normalnie myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok :angryy:

Posted

[quote name='Equus']U mojej mamy na osiedlu jest też taka suka podbiegaczka, która rzuca się na wszystkie psy, od jakiegoś czasu pani puszcza ją w kagańcu, bo już jakiegos psa ugryzła. A ostatnio szedł sobie gość ze swoim spokojnie zachowujacym się psem na smyczy i ta "podbiegaczka" na nich napadła, pies się odwinal i ją ugryzł. Właścicielka podbiegaczki zrobiła awanturę i facet zawiózł ja do weta i zapłacił za leczenie. Normalnie byłam w szoku, bo uważam, że pies tego gościa zachował się całkowicie prawidłowo - po prostu bronił siebie i własciciela przed psem, który na niech napadł![/QUOTE]

Ja bym jeszcze ugryzła osobiście właścicielkę idiotkę, która puszcza psa luzem :diabloti: Jakby mi coś napomknęła o zwrocie kosztów leczenia to bym umarła ze śmiechu, jak słowo daję.

Miałam dziś koszmarny dzień, plus na deser rzuciła się na nas suka, która chyba miała być pekińczykiem. Moja suka uważa, że jak coś jest tak małe i charczy zamiast szczekać, to nie pies, więc pekinka dostała krótki wykład z mojej strony w łacinie podwórkowej, żeby zrozumiała, że naprawdę nie wolno do nas podchodzić. Co ja mam zrobić z psem, który waży może 2 kilo? Kopnąć toto szkoda, ale jak mi w końcu capnie sukę (na razie tylko gulgocze i podbiega po łuku) to chyba innego wyjścia nie ma... :shake:

Posted

[quote name='evl']Co ja mam zrobić z psem, który waży może 2 kilo? Kopnąć toto szkoda, ale jak mi w końcu capnie sukę (na razie tylko gulgocze i podbiega po łuku) to chyba innego wyjścia nie ma... :shake:[/QUOTE]

Z wyczuciem odepchnąć butem :cool1: tak żeby psu żeber nie połamać, ale żeby poczuł się stanowczo odsunięty od sprawy :evil_lol:
Tylko uważaj, żeby cię potem właściciel nie chciał skopac, tak jak mnie ostatnio :D

Posted

[quote name='Martens']Z wyczuciem odepchnąć butem :cool1: tak żeby psu żeber nie połamać, ale żeby poczuł się stanowczo odsunięty od sprawy :evil_lol:
Tylko uważaj, żeby cię potem właściciel nie chciał skopac, tak jak mnie ostatnio :D[/QUOTE]

Po takim dniu jak dzisiejszy byłabym gotowa na sparing z właścicielem, gdyby było trzeba :evil_lol: Jak to dobrze, że już się kończy...

Posted

No i pięknie! Nie ma to jak możliwość skorzystania z pięknej pogody... Wybrałam się z Mikrą na spacer na "psią polankę". Dochodzimy. Najpierw moją uwagę zwrócili lekko wzburzeni właściciele innych psów. Potem dziwne dźwięki. Podchodzę, patrzę i co się okazało? Grupa g*wniarzy wybrała sobie akurat to miejsce, żeby pojeździć na quadach! Niby mają prawo, owszem... Ale przecież nikt rozsądny nie puści psa między rozszalałą dzieciarnię na pojazdach! Sezon pokomunijny w pełni... Popatrzałyśmy i poszłyśmy do domu... :( A to takie fajne miejsce, "od zawsze należące do psiarzy"... :(

Posted

Dwa dni temu dzięki bezmyślności i ignorancji innego psiarza moja znajoma musiała uśpić swojego ukochanego beagla, który został dotkliwie pogryziony przez latającego luzem amstaffa. Gość będzie musiał wypłacić jej odszkodowanie ale psa już jej nikt nie ożywi. To był super psiak...

Posted

[quote name='Anna&Tosia']Dwa dni temu dzięki bezmyślności i ignorancji innego psiarza moja znajoma musiała uśpić swojego ukochanego beagla, który został dotkliwie pogryziony przez latającego luzem amstaffa. Gość będzie musiał wypłacić jej odszkodowanie ale psa już jej nikt nie ożywi. To był super psiak...[/QUOTE]
Bardzo mi przykro :( W takich samych okolicznościach moja mama straciła niegdyś swoją ukochaną suńkę.
Mam nadzieję, że znajomej uda się trzepnąć po kieszeni właściciela agresora na tyle dotkliwie, że następnym razem pomyśli i ta śmierć nie pójdzie całkiem na marne.

  • 2 weeks later...
Posted

No cóż, podczytywałam ten temat od dawna.I nie miałam pojęcia, że mi się tu przyjdzie dopisać.Jakoś jak do tej pory na naszym osiedlu większość psiarzy stara się trzymać fason.
Nasza Juma (adoptowana), zero agresji. Niby pies w typie amatffa.
Ostatnio z mężem i z psem idziemy póżnym wieczorem na spacer.Zbliżamy się do ulicy i wołam Jumę (naszą sunię) , żeby ją zapiąć na smycz. Juma juz na smyczy a mąż zwraca mi uwagę,że po drugiej stronie ulicy ulicy idzie całkiem rozluźniona rodzinka a obok młody DON bez smyczy. Patrzę : faktycznie- pies bez smyczy w dodatku skrada się. My skracamy smycz i stajemy. Nikt z rodziny nie reaguje. Nagle pies się puszcza biegiem przez środek ulicy, autobus nadjeżdża i jest już na prawdę blisko. Już miałam w oczach jak tego psa potrąca. Jego właścicielka nagle się obudziła i próbuje odwołać psa. Bezskutecznie. Na szczęscie kierowca jechał wolno i chyba widział z daleka całą sytuację, zdążył zwolnić. A i DON biegł w pokojowych zamiarach. Jestem ciekawa czy się rodzinka nauczy psa pilnować.

Posted

MiszMasz napisał(a):
Jestem ciekawa czy się rodzinka nauczy psa pilnować.


Niestety, takie typy często są niereformowalne :roll: Za mną od paru dni łazi pani z wiecznie puszczoną luzem suką w typie ONka, która się rzuca na inne suki (wiem, bo już raz miałyśmy okazję zaobserwować jej cichy atak na Zuzankę)... Chyba pani przygód szuka :diabloti:

Posted

Jakiś tydzień temu będąc na spacerze z psami(sztuk dwie: taki trochę malamut i kundelasek 21kg na trzech łapkach) zaatakował nas amstaff:shake: Moje psy oczywiście były na smyczach, agresor owszem miał metalowy kaganiec, ale był bez smyczy i tak stłukł malamuta,że tchu nie mógł złapać, dzielny trójłapek Dino starał się ratować kolegę, ale kiepsko mu szło, baba patrzyła tylko nieporadnie na całą akcję:angryy: Jak ją opier......to usłyszałam " ale mogą mnie ugryźć, przeciez ma kaganiec" W końcu złapała łaskawie swojego psa i oddaliła się błyskawicznie od tej pory jej nie widziałam. Naszczęście miał kaganiec strach pomyśles co by było gdyby nawet w kagncu zaatakował małego psa...zatłuk by go:shake: Moj wazy 40kg i nie mógł normalnie oddychać. Jeszcze ją spotkam, mam taką nadzieję:mad:

Posted

MaDi napisał(a):
Jakiś tydzień temu będąc na spacerze z psami(sztuk dwie: taki trochę malamut i kundelasek 21kg na trzech łapkach) zaatakował nas amstaff:shake: Moje psy oczywiście były na smyczach, agresor owszem miał metalowy kaganiec, ale był bez smyczy i tak stłukł malamuta,że tchu nie mógł złapać, dzielny trójłapek Dino starał się ratować kolegę, ale kiepsko mu szło, baba patrzyła tylko nieporadnie na całą akcję:angryy: Jak ją opier......to usłyszałam " ale mogą mnie ugryźć, przeciez ma kaganiec" W końcu złapała łaskawie swojego psa i oddaliła się błyskawicznie od tej pory jej nie widziałam. Naszczęście miał kaganiec strach pomyśles co by było gdyby nawet w kagncu zaatakował małego psa...zatłuk by go:shake: Moj wazy 40kg i nie mógł normalnie oddychać. Jeszcze ją spotkam, mam taką nadzieję:mad:

bardzo Ci wspolczuje mialam identyczna sytuacje z miesiac temu
rowniez nas zaatakowal amstaf w metalowym kagancu pisalam w tym watku jakis czas temu
moja suka ma 17kg i pzrezyla, chociaz niezle obita
ludzie nie zdaja sobie sprawy ze przy duzym psie to nawet kaganiec jest niebezpieczny ;/ najlepszym rozwiazaniem jest smycz

Posted

Ja chyba zainwestuję w jakieś małe plakaty o treści: Nie używaj flexi, skoro nie umiesz myśleć!

Dziś z ręki smycz właścicielce wyrwało coś w stylu pekińczyka, podbiegło do chłopaków (duże - wilczak, mniejsze - kundelek) i zaczęło się witać. Wszystko było bardzo normalnie, bo mój Michał tak trzymał smycz panów, że Celar nie mógł po psie poskakać, a Baaj to wbrew pozorom siła spokoju, ale właścicielka podeszła i uwaga - wzięła pieska na ręce. Co zrobił? Zaczął się rzucać, szczekać i warczeć. Wilczak popatrzył na niego jak na debila, Celar olał, skoro Baaj olał i tyle, ale myślenie boli...

Posted

A ja mam pytanie. O co chodzi z odwróconymi kolczatkami. Ostatnio coraz częściej spotykam się z psami puszczanymi luzem z kolcami na zewnątrz. Kilka dni temu facet puścił sukę laba do mnie i koleżanki-stałyśmy z czterema psami. Suka nie była przyjaźnie nastawiona, okrążała nas i atakowała. Miała na szyi odróconą kolczatkę. Bardziej niż jej zębów obawiałam się, że kolcami zaczepi którąś z nas lub nasze psy. Czy te kolce są właśnie w tym celu? Czy to czysty przypadek?
Generalnie z tą suką są częste utarczki. Zazwyczaj odwołuję psy do siadu na jej widok lecz tym razem podbiegła bardzo blisko i ewidentnie atakowała a właściciel nic sobie z tego nie robił. Z koleżanką poluzowałyśmy smycze, psy się wpieniły a suka odpuściła (chyba się nie spodziewała). Jednak mam szczerze dość tego podbiegania i jeszcze te kolce...Jeszcze niedawno właściciel twierdził, że to młoda suka i chce się bawić (moim zdaniem ma 1,5r) ale jak na mój gust trochę dziwne te zabawy szczególnie, że moja collie psy koleżanki się nie bawią z psami (jeden to staruszek). Szelciak i owszem lubi zabawy z psami ale nie z zębami i kolcami na wierzchu.
Na Polach Mokotowskich też widziałam psy luzem z odwróconymi kolcami i to jeszcze puszczane do innych psów oczywiście w celach "zabawowych".
Angels Dream-moje psy też nie reagują na kurduple ale zawsze się obawiam, że się to może zmienić...Dzisiaj rozdarty pinczer miniaturowy dziabął mnie w kostkę (całe szczęście miałam dżinsy). Collie pierwszy raz w życiu zareagowała na takie g....o i przydusiła gada, tylko przytrzymała ale...Zazwyczaj na małe ujadacze patrzy się ze zdziwieniem lub udaje, że nie widzi jednak po dzisiejszym zdarzeniu może zmienić nastawienie. Właścicielka pinczera (moja sąsiadka) obiecała, że będzie prowadzać psa na smyczy. Nie wierzę jej, mówi już tak od roku.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...